Dalsza i bliższa historia podpowiada, że świat mediów napędzany jest ludzką wynalazczością i innowacjami, talentem twórczym i organizacyjnym, rewolucjami przemysłowymi i tak zwanymi okolicznościami politycznymi, presją reklamodawców lub samych właścicieli czy wreszcie preferencjami publiczności lub gustami elit. Ale czy tylko?
Funkcjonowanie organizacji medialnej, sposób myślenia o jej roli w społeczeństwie oraz zarządzanie nią, w końcu praktyki mediatyzowania rzeczywistości w warsztacie dziennikarza lub artysty - choć zależą od wizji, odwagi, majątku i przedsiębiorczości człowieka wchodzącego w rolę magnata medialnego, muzyka, redaktora, blogera czy korespondenta wojennego to osadzone są w ciągu zdarzeń i działań wykraczających poza granice indywidualnych obowiązków lub pasji, działalności jednej stacji telewizyjnej, strategii konglomeratu czy nawet właściwości narodowego systemu mediów (Bourdieu 2009; Hallin i Mancini 2007; McQuail 2008; Mowlana 1997; Van Cuilenburg i McQuail 2003). To, czego i w jaki sposób dowiadujemy się i doświadczamy indywidualnie oraz społecznie via środki przekazu, jest wypadkową naszego habitusu, ale też - głębiej ujmując - wielowymiarowych i wielopokoleniowych współzależności, intencjonalnych lub nie splotów zdarzeń, od poziomu życia rodzinnego po gry o władzę polityczną, prymat rynkowy czy pozycje na arenie międzynarodowej, co implikuje konflikty interesów czy ideologii - także na tle tworzenia, organizacji i kontroli mediów, w tym praw z tym powiązanych, jak wolność prasy i słowa.
Na przykład - wielu współczesnych potentatów medialnych lub telekomunikacyjnych, zasilających nas informacjami i budujących cyfrową megainfrastrukturę, nie istniałoby dzisiaj, gdyby nie rozwój XIX-wiecznego "wiktoriańskiego" internetu - telegrafii. Ta zaś była silnie powiązana chociażby z kolejnictwem czy przemysłem stalowym lub wydobywczym. Na ten krajobraz trzeba nałożyć jeszcze całą warstwę historii bohaterów pierwszego i drugiego planu, takich jak: M. Faradaya, C.F. Gaussa, W. Webera, P.L. Szylinga, G.L. Lesage'a, S.F. Morse'a czy wreszcie W.T. Cooke'a i Ch. Wheatstone'a, a także gros ówczesnych władców, próbujących układać przyszłość Starego i Nowego Świata, również w zakresie swobody gospodarowania oraz wypowiedzi. Siemens, Reuters, Havas, Associated Press, BT (British Telecom), Telent (Marconi Corporation), Orange (France Télécom), Ericsson, Western Union, ITT, AT&T i wiele innych firm nie zyskałoby swej globalnej pozycji, gdyby nie ponad stuletnie mariaże właśnie z telegrafią, wokół której niejednokrotnie stawiano kolejne biznesowe fundamenty czy alianse polityczne.
Co ważne, systemy medialne ewoluują wraz ze zmianami w medialnej polityce lokalnej, ale też na poziomie międzynarodowym. Swoista wzajemna socjalizacja państw polega na przenoszeniu między krajami rozmaitych rozwiązań instytucjonalnych, upowszechniających z reguły jeden z dwóch paradygmatów myślenia o mediach oraz ich rozwoju: paradygmat rynku lub paradygmat suwerenności1.
Złożoność i konsekwencje tych wszystkich powiązań w czasie tworzą historyczną zależność od szlaku, którym podążają media np. wtedy, gdy ulegają presji tabloidyzacji, kulturze korporacyjnej czy imperatywowi zysków, kosztem etyki prawdy. Szlakiem popytowo-podażowym podążają w zasadzie wszystkie media, w tym najbardziej dochodowa branża audiowizualna, której wpływy doskonale uwidaczniają się w strukturze handlu (Krycki 2010).
Poszukując w naukach o mediach (Jakubowicz 2008; 2010; Van Cuilenburg i McQuail 2003) wyjaśnienia dla tego, co część z nas wyczuwa zapewne podskórnie, znajdujemy całkiem spójną, choć niewyczerpującą, teorię homogenizacji i amerykanizacji systemów medialnych (Hallin & Mancini, 2007). Innymi słowy, w wielu krajach, mimo widocznych różnic normatywnych co do sposobów organizowania relacji między państwem, mediami a odbiorcami, w ogólnym rozrachunku dominuje podejście rynkowe (McChesney & Schiller, 2003; Mosco, 1996; Żuk, 2006). Podejście to opiera się na uznaniu tych kilku zasad i norm jako przewodnich w praktyce społecznej2: optymalizacji podaży i popytu, racjonalnej lub afektywnej użyteczności konsumpcji, wymogu konkurencyjności, akumulacji kapitału, przedsiębiorczości, profesjonalizacji. W polityce medialnej mają one swoje przedłużenie w postaci procesów deregulacji, komercjalizacji i liberalizacji sektora medialnego, zgodnie z regułą przyciągania widowni, atrakcyjności przekazu, przewagi konkurencyjnej i standaryzacji produkcji (por.: Golding 1977; 1978; Hallin i Mancini 2007; McQuail 2008).
Ostatecznie trzeba przyznać, że to właśnie rozważania nad praktyką owej homogenizacji (cała teoria rozwinięta zostanie nieco później) na przestrzeni wieku, a także dynamika, wektory i społeczno-kulturowe konsekwencje współczesnych globalnych przepływów medialnych stały się inspiracją do napisania tej książki. Kluczem zaś do ich zrozumienia - zaproponowanym przez autora - jest zgłębienie historii międzynarodowej polityki medialnej (dalej: MPM).
Międzynarodowa polityka medialna, w szerokim ujęciu, może być traktowana jako przestrzeń rozmaitych współzależności, pomiędzy funkcjonalnie połączonymi lub oddzielonymi aktorami o różnym stopniu autonomii i sprawstwa, w formalnych i nieformalnych procesach politycznych. Instytucjonalizacja międzynarodowej polityki medialnej oznacza natomiast budowanie określonego reżimu instytucjonalnego (prawnego, normatywnego i ideowo-aksjologicznego), poprzez który dokonuje się upowszechnianie wspomnianych paradygmatów rynku lub suwerenności. W tym sensie MPM w dłuższej perspektywie może być uznawana jako czynnik synchronizujący lokalne polityki medialne na świecie.
***
Należy zaznaczyć, że badanie korzeni MPM wymusza przede wszystkim zwrócenie uwagi na praktyki, które mają miejsce w tym obszarze, w którym najczęściej krzyżują się, łączą lub wykluczają interesy państw - a więc w orbicie działań organizacji międzynarodowych oraz rozmaitych forów bilateralnej lub multilateralnej debaty, a także gremiów niesformalizowanych, zainteresowanych wektorami i efektami MPM. W ramach prac tychże oraz w ich bezpośrednim otoczeniu dochodzi do możliwego do uchwycenia konfliktu struktur wiedzy i władzy. Tam też następują procesy formułowania i legitymizacji określonych reguł i norm, będących przedłużeniem idei urynkowienia lub suwerenizacji, mających wpływ na wizję, cele i środki polityk publicznych właściwych dla spraw komunikowania masowego i międzynarodowego (Braman 2004; Flew 2010; Mansell i Raboy 2011; McChesney i Schiller 2003; Schiller 1975a).
Skąd zatem w tytule Wojny Filmowe? Po pierwsze - z uwagi na złożoność problematyki MPM wynikającej z wielości mediów, jakie ludzkość tworzyła od ery Gutenberga, zawężono zakres książki do sfery audiowizualnej, a więc do czasu, w którym nastąpiła mediamorfoza w stronę obrazu ruchomego - filmu i przemysłu kinematograficznego. Od dziesiątek lat sektor filmowy, ze względu na różnorodność treści, estetyki i wyboru ofert, z uwagi na krzyżowanie się w jego obrębie wielu przemysłów kultury (m.in. telewizja, nagrania, wydawnictwa, usługi twórcze) ma niebagatelne znaczenie kulturotwórcze i gospodarcze3.
Po drugie-studiując praktyki regulacji dotyczących przepływu (handel), dostępu i pluralizmu dóbr medialnych4 lat międzywojennych i powojennych XX wieku objawia się nam jednocześnie wielobiegunowy dyskurs uczących się nowego, dynamicznego świata obrazów -artystów-twórców, przemysłowców, polityków, naukowców, wojskowych, wreszcie samej widowni. To dyskurs pełen argumentów, ale i emocji, często artykułowanych i eskalowanych wraz z tokiem działań politycznych, dyplomatycznych, handlowych i wojennych.
Z tej bogatej semantyki dawniejszego wielogłosu o kontroli mediów, jak i komunikowania przez granice określenie "wojny filmowe" niejako narzuca się samoistnie (por. Ulff-M?llerr 2001). Kino i film, jako nośnik tożsamości kulturowej i źródło dochodowej rozrywki, stały się z czasem - z jednej strony-ważnym elementem orkiestr propagandy wewnętrznej i zewnętrznej skonfliktowanych państw (i ich bloków), z drugiej - katalizatorem międzynarodowej wymiany gospodarczej lub hamulcem, a nawet bronią w grze negocjacyjnej lub wojnie o rynki zbytu (także na łonie organizacji międzynarodowych). Kinematografia równie szybko zaczęła podlegać regułom rynku, co imperialnym i postkolonialnym zależnościom oraz ruchom protekcjonistycznym.
Wojny filmowe to zatem wojny na: idee i dostęp do wiedzy, mity i symbole, społeczne emocje i opinie, wartości i instytucje, kwoty i podatki - o suwerenność i rząd dusz, o monopol rynkowy i polityczną dominację, wizerunek w świecie i styl życia.
***
Początków multilateralnej regulacji handlu dobrami medialnymi i usługami audiowizualnymi nie da się oddzielić od prób kontroli masowego kina i radia. W latach 20. ubiegłego wieku po raz pierwszy dostrzeżono propagandową i pedagogiczną funkcję obu przemysłów jako czynnika spajającego państwo5, ale i kreującego popyt w nowym "masowym" społeczeństwie. Świadomość ta rosła wraz z pionierskimi badaniami w zakresie masowej komunikacji Harolda Lasswella, praktykowaniem metod wpływu społecznego Edwarda Bernaysa oraz Ivy'ego Lee (odwołujących się do teorii freudowskich w pobudzaniu konsumpcji) czy też na podstawie myśli leninowskiej lub wczesnej szkoły frankfurckiej, w tym eksperymentów behawioralnych Kurta Levine'a z Institut für Sozialforschung. W USA i Europie najwcześniej dostrzeżono rolę prasy, książek, radia i kinematografii dla pozamilitarnej propagandy zewnętrznej, to jest dla kształtowania zagranicznej opinii publicznej, opartej na przekazie reklamowym, informacyjnym lub rozrywkowym (zob.: Bernays 2005; Jowett i O'Donnell 2011; O'Shaughnessy 2004; Rogers 1997; Sproule 1987). Po nauce wyciągniętej z obu wojen światowych elity polityczne zyskały jeszcze większą świadomość, że rozpowszechnianie dóbr medialnych na odległość poprzez kinematografię, ale też drogą łączności telegraficznej, radiowej czy telewizyjnej ma wymiar handlowy, a także bezsprzecznie polityczny i kulturowy; może nieść zarówno pokój, jak i strach go destabilizujący (Cull 2009b).
Wielostronna polityka międzynarodowa w zakresie propagandy rodziła się podczas konferencji paryskich i spotkań komisji Ligi Narodów, choć nie można też zapominać o niektórych ustaleniach konferencji telegraficznych ITU w XIX wieku (zob. Clark 1931) czy rozmaitych branżowych konferencji, jak na przykład Światowej Konferencji Prasowej z 1893 roku w Chicago. Na krótko przed wybuchem I wojny światowej Union Interparlementaire (Unia Międzyparlamentarna) pracowała natomiast nad rezolucją, która miała stać się pierwszym dokumentem prawno-międzynarodowym regulującym kwestię publicznej komunikacji między państwami, w ramach nieobligatoryjnych zaleceń dostosowywania krajowych prawodawstw, tak by efektywniej przeciwdziałały propagandzie prasowej, która "zaszkodziłaby pokojowym stosunkom między nimi poprzez fałszywe informacje"6.
Po I wojnie na kolejnych konferencjach Unii również stawiano ten problem, ale bez znaczącego rezultatu (zob. Krzysztofek 1983, 309). Co do skuteczności Ligi Narodów, warto wspomnieć nie tylko o samych konferencjach paryskich, ale zwłaszcza o specjalistycznych konferencjach w latach kolejnych, poświęconych stricte komunikacji masowej, zwłaszcza z udziałem prasy i agencji informacyjnych, traktowanych jako czynnik stabilizacji pokojowych stosunków na świecie. Aczkolwiek, należy dodać, że debata o regulacji samej kinematografii na forum Ligi Narodów przebiegała akurat na marginesie konferencji. Przebiegiem tej filmowej debaty zajmiemy się głębiej, ale nieco później. Choćby krótka wzmianka o ich przebiegu jest natomiast o tyle ważna, że pojawiające się tam narratywy przeszczepione zostały później do dyskursu UNESCO po II wojnie światowej.
Zgodnie z Preambułą Paktu Ligi i w ślad za rezolucją przyjętą przez Zgromadzenie Ogólne, w Genewie (w 1927 roku), Kopenhadze (1932), Madrycie (1933) odbywały się kolejne spotkania w zakresie "Współpracy prasy dla organizacji pokoju", a których ideą kierunkową było wypracowanie instytucjonalnych narzędzi dla "moralnego rozbrojenia" i "ograniczania ryzyka nieporozumień między narodami"7. Eliminacją - nazwijmy to - kultury strachu zajmował się w ramach Ligi Narodów Międzynarodowy Instytut ds. Współpracy Intelektualnej, którego statutową misją była "praca nad moralnym rozbrojeniem i międzynarodowym przymierzem poprzez rozwijanie współpracy intelektualnej między krajami na całym świecie (...)". Demontowanie infrastruktury i kultury walki psychologicznej było również jednym z celów Światowych Konferencji Rozbrojeniowych od 1925 roku. Dopiero z początkiem lat 30. zależność między kulturowym a materialnym rozbrojeniem zaczęła być traktowana w Lidze poważniej, był to zarazem czas narastania czarnej propagandy ruchów komunistycznego i nazistowskiego. Ważną rolę odegrała tu delegacja polska, wskazująca w 1930 roku na absolutną konieczność podjęcia praktycznych działań na rzecz "zatrzymania inspirowanej nienawiścią propagandy (...), która obecnie obejmuje opinię publiczną i pojawia się w prasie czy w literaturze", tak aby wspólnie "wszystkie kraje uznały w swoich prawodawstwach wojenną propagandę za przestępstwo". W sukurs przyszła również delegacja szwedzka i hiszpańska, których wnioski uwzględniono w rezolucji wzywającej Ligę do Wzmocnienia środków zapobiegających wojnie (10 grudzień 1931)8. Oprócz tego dokumentu, ponownie za sprawą polskiej delegacji, do wszystkich członków Ligi wysłano pod kątem dalszych debat rozbrojeniowych (w 1932-1933 roku w Genewie) specjalną notę - Memorandum from the Polish Governemnt concerning the attainment of moral disarment (23 września 1931) - jeszcze raz ponaglającą do skutecznych wielostronnych działań ku "moralnemu odprężeniu" (moral detente), tym razem nie tylko poprzez współpracę i regulację sektora prasy, lecz także radia, teatru, kinematografii i szkolnictwa. W dokumencie wskazywano, że celem nie jest ograniczanie ludzkiego intelektu, ale przekonanie rządów i społeczeństw do nowej mentalnej postawy służącej międzynarodowej społeczności, opartej na zaufaniu i odrzuceniu nienawiści. Proponowano również usankcjonowanie konkretnych rozwiązań, m.in.: kar dla osób rozpowszechniających nieprawdziwe lub tendencyjnie skrzywione informacje; prawo do repliki; ustanowienie międzynarodowego trybunału dla dziennikarzy i gazet; stworzenie neutralnego biura informacji międzynarodowej, dostarczającego rzetelne wiadomości o sytuacji na świecie.
Głos Polski został uwzględniony - stał się punktem odniesienia prac specjalnej podkomisji ds. moralnego rozbrojenia. Niestety wraz z przedłużającymi się negocjacjami, a także skutecznym lobbingiem przemysłów zbrojeniowych zarówno po stronie Niemiec, jak i Wielkiej Brytanii, konferencja skończyła się fiaskiem - toteż i instytucjonalizacja ochrony przed wojenną propagandą ostatecznie się nie powiodła (zob. Nordenstreng & Seppa 1986, 13-15). Podobnie od końca II wojny światowej problem poszanowania kulturowej odrębności i odstąpienia od wojennej propagandy stawał często na forum ONZ, co zaowocowało ustanowieniem UNESCO i jej konstytucji (zob. Schiller, Preston, i Hermann 1989).
Aczkolwiek troska o pokój, wyrażana w zachowawczym podejściu do narodowych tożsamości, w praktyce okazała się sprzeczna z planowanymi procesami liberalizacji handlu w ramach Układu Ogólnego w sprawie Taryf Celnych i Handlu (ang. General Agreement on Tariffs and Trade, GATT). Otwieranie granic narodowych rynków filmowych zarówno po II wojnie światowej, jak i przed nią, rozpatrywano w tych samych, trudnych do pogodzenia dwóch wymiarach - ekonomicznym i kulturowym.
Właśnie od charakterystyki ewolucji GATT, jako jednego z trzech najważniejszych organizmów instytucjonalnych, obok ONZ i UNESCO, zaangażowanych w regulację mediów i komunikowania międzynarodowego rozpocznie się ta książka. Zakres analizy udziału ostatniej organizacji rozszerzony zostanie do okresu lat 60., gdyż de facto wtedy nastąpiło zamknięcie pewnych multilateralnych procesów w obrębie MPM, rozpoczętych w latach 50. Później nastąpi retrospekcja i powrót do czasu, gdy filary MPM wykuwały działania unilateralne lub bilateralne Francji, Niemiec, USA i Wielkiej Brytanii. Wówczas uwaga skupiona zostanie na procesie wypiętrzania się potęgi amerykańskiego przemysłu kultury, uosabianego przez Hollywood, a także kształtowania się rozmaitych form oporu lub kompromisów, by tę potęgę ujarzmić.
Dochowując dbałości nie tylko o faktografię i logikę opowiadania o tytułowych wojnach filmowych, ale też o jakość metodologiczną książki - która w dużej mierze decyduje przecież o wartości poznawczej każdej monografii - zawarto w niej również rozdział poświęcony głębszemu omówieniu paradygmatów, ram teoretycznych i metod, stanowiących istotne instrumentarium badań nad zderzaniem się i przenikaniem światów kina, polityki, pieniędzy i handlu, czy też "galaktyk" aksjologicznych i normatywnych, w których światy te są osadzone. Cześć ta umiejscowiona została na końcu książki (Czym jest międzynarodowa polityka medialna?) - niejako a rebours - nie dlatego, że nie jest ważna, ale po to, by czytelnik mógł jak najszybciej rozpocząć "seans". Zaś w razie potrzeby lepszego zrozumienia, dlaczego instytucje i reżimy, czy też wspólnoty epistemiczne oraz władza symboliczna miały i mają znaczenie dla narodzin i ewolucji przemysłu kinowego - lektura tegoż rozdziału z pewnością pomoże.
***
Kończąc, należy dodać, iż przenoszenie praw i norm między państwami czy też po prostu homogenizacja polityk medialnych w odniesieniu do kinematografii nie są popularną tematyką, zwłaszcza gdy podejmuje się ją z zamiarem analizy przekrojowej, w perspektywie historycznej, a także krytycznej. Z istniejących teorii dominacji modelu liberalnego systemu medialnego (Hallin & Mancini 2007) wynika, że w istocie z homogenizacją porządków regulacyjnych mamy do czynienia od czasów powojennych i w dużej mierze zachodzi ona za sprawą przenoszenia amerykańskiej wizji rynku medialnego, a także komercjalizacji i laicyzacji mediów. Wczytując się jednak głębiej w dostępne piśmiennictwo, odnosi się wrażenie, że niewielu decyduje się na głębszą analizę globalnego naśladownictwa owego liberalnego modelu rządzenia mediami.
Lekturę książki można potraktować jako początek drogi do głębszego poznania złożoności komunikowania międzynarodowego oraz spektrum czynników wpływających na jego wektory, zawartość i skutki, na przykładzie przemysłu filmowego i pól-sektorów z nim powiązanych, z wykorzystaniem wybranych studiów przypadków w odleglejszej perspektywie. Skorzystano tu ze wskazówki epistemologicznej wspomnianego amerykańsko-włoskiego duetu, aby w badaniach nad zmiennością lub ciągłością zjawisk w systemach medialnych oraz procesów ich upodobniania się do siebie nie zapominać, że historia ma znaczenie.
Niniejsza pozycja oferuje czytelnikowi zagłębienie się w proces budowania międzynarodowych instytucji, regulujących medialne przepływy kulturowe. Eksplorując strategie państw, śledząc ruchy przemysłowców i kinematograficznej awangardy, wsłuchując się w dyskursy elit i kontrelit, twórców i publiki, autor podąża do źródeł współczesnych form kontroli systemów medialnych i sposobów ich utrwalania między państwami. Stąd upór, by zidentyfikować i przedstawić krytyczne momenty wojen filmowych, a tym samym okoliczności i przeważające praktyki w kształtowaniu MPM, by rozpoznać jej kluczowych kreatorów i beneficjentów, a wstępnie zweryfikować, który z reżimów - liberalny czy protekcjonistyczny - odcisnął większe piętno na świecie filmu, a także na obejmującej go międzynarodowej polityce medialnej in statu nascendi.