Prolog
Blask gwiazd wpadał do ogromnej jaskini poprzez nierówny otwór w sklepieniu. W słabej srebrzystej poświacie rysowała się wysoka skała wystającą z ziemi pośrodku pieczary otoczonej przez kamienne ściany, z ziejącą czeluścią wejścia do tunelu umiejscowioną w jednej z nich. Cienie u wylotu tunelu zgęstniały i w jaskini pojawiło się sześć kotów. Ich przywódca, nakrapiany szary kocur o niechlujnym, pozbijanym w kępki futrze, podszedł do skały i odwrócił się pyskiem do pozostałych.
- Szałwiowy Wąsie, Jastrzębie Serce, Mleczne Futro - zaczął, skinąwszy głową do każdego z kotów, gdy wymieniał ich imiona - my, medycy czterech klanów, zebraliśmy się tutaj, by przeprowadzić jedną z naszych najważniejszych ceremonii: powołanie nowego ucznia medyka.
Kolejne dwa koty ociągały się przy wejściu do tunelu; w półmroku ich oczy wydawały się ogromne. Jeden z nich przebierał łapami, jak gdyby przymarzły do zimnego kamienia.
- Na litość Klanu Gwiazdy, Gęsie Pióro, pospiesz się - wymamrotał Jastrzębie Serce, niecierpliwie strzepując ogonem.
Gęsie Pióro rzucił mu gniewne spojrzenie, a potem obrócił się do dwojga młodych kotów stojących przy wejściu do tunelu.
- Pierzasta Łapo, jesteś gotów? - zapytał.
Większy z dwójki, kocur o srebrnym futrze, skłonił nerwowo głowę.
- Tak myślę - miauknął.
- A zatem podejdź tutaj i stań przed Księżycowym Kamieniem - zarządził Gęsie Pióro. - Wkrótce nadejdzie czas, by podzielić się językami z Klanem Gwiazdy.
Pierzasta Łapa zawahał się.
- Ale... ale ja nie wiem, co mówić, gdy spotkam naszych przodków.
- Będziesz wiedział - powiedziała stojąca obok niego młoda kotka. Jej białe futro zalśniło, gdy dotknęła pyskiem jego barku. - Będzie świetnie, zobaczysz. Tak samo jak wtedy, gdy ja zostałam uczennicą Mlecznego Futra!
- Dzięki, Jeżynowa Łapo - wymamrotał Pierzasta Łapa.
Podszedł cicho do Gęsiego Pióra, a Szałwiowy Wąs, Mleczne Futro i Jastrzębie Serce usiedli kilka długości ogona dalej. Jeżynowa Łapa zajęła miejsce u boku swojej mentorki.
Nagle księżyc ukazał się w szczelinie w sklepieniu, wypełniając jaskinię oślepiającym białym światłem. Pierzasta Łapa zatrzymał się i zamrugał ze zdumienia, gdy Księżycowy Kamień przebudził się do życia i zalśnił srebrzyście.
Gęsie Pióro wystąpił do przodu i stanął nad młodym kotem.
- Pierzasta Łapo - miauknął. - Czy pragniesz posiąść najgłębszą wiedzę Klanu Gwiazdy jako medyk Klanu Pioruna?
Pierzasta Łapa skinął głową.
- Tak - wychrypiał z zapartym tchem. Odchrząknął i spróbował ponownie - Pragnę.
- Podążaj więc za mną.
Gęsie Pióro odwrócił się, ogonem przyzywając ucznia do siebie, i kilkoma krokami przybliżył się do Księżycowego Kamienia. Jego jasnobłękitne oczy błyszczały jak bliźniacze księżyce, gdy przemawiał:
- Wojownicy Klanu Gwiazdy, przedstawiam wam tego oto ucznia. Wybrał on ścieżkę medyka. Podzielcie się z nim swą mądrością i przenikliwością, by pojął wasze ścieżki i leczył swój klan zgodnie z waszą wolą. - Strzepnął ogonem na Pierzastą Łapę i wyszeptał: - Połóż się tutaj i przyłóż nos do kamienia.
Pierzasta Łapa prędko zastosował się do polecenia, kładąc się blisko kamienia i wyciągając się, by dotknąć nosem jego błyszczącej powierzchni. Pozostali medycy przesunęli się obok niego, by przyjąć podobne pozycje wokół skały. W ciszy i skrzącym się świetle nowy uczeń medyka zamknął oczy.
Pierzasta Łapa zamrugał oczami i skoczył na równe łapy. Stał aż po pierś w bujnej trawie na polanie w oświetlonym blaskiem słońca lesie. Ponad jego głową szumiały drzewa kołysane ciepłym wietrzykiem. Powietrze było ciężkie od zapachu zwierzyny i mokrej paproci.
- Cześć, Pierzasta Łapo!
Młody kocur obrócił się na pięcie. Poprzez trawę zmierzała w jego stronę pręgowana biała kotka o błękitnych oczach; gdy się zbliżyła, machnęła mu przyjaźnie ogonem na powitanie.
Pierzasta Łapa wbił w nią spojrzenie.
- M-Malwowe Futro! - wydyszał. - Tak za tobą tęskniłem!
- Może i jestem teraz wojowniczką Klanu Gwiazdy, ale zawsze będę przy tobie, mój drogi - zamruczała Malwowe Futro. - Dobrze cię tu widzieć, Pierzasta Łapo. Mam nadzieję, że to pierwszy raz z wielu.
- Też mam taką nadzieję - odparł Pierzasta Łapa.
Malwowe Futro szła dalej, przedzierając się przez trawę, aż dotarła do rudego kocura stojącego na linii drzew; oba koty Klanu Gwiazdy zniknęły razem w poszyciu. Nieopodal miejsca ich zniknięcia kolejny wojownik Klanu Gwiazdy kucał przy niewielkiej sadzawce, chłepcząc wodę. Chwilę później wiewiórka przemknęła przez polanę i wdrapała się na pień dębu; tuż za nią stąpali dwaj następni gwiezdni przodkowie Pierzastej Łapy.
Młody kot ponownie usłyszał swe imię.
- Hej, Pierzasta Łapo! Tutaj!
Pierzasta Łapa rozejrzał się po polanie. Jego spojrzenie spoczęło na czarnym kocurze, niemal schowanym w cieniu pod krzakiem ostrokrzewu. Kot był mały i wychudły, o pysku zszarzałym ze starości. Przyzywał Pierzastą Łapę ogonem.
- Tutaj! - powtórzył głosem cichym i naglącym. - Czy stoisz łapami mocno na ziemi?
Pierzasta Łapa przedarł się przez wysokie trawy i stanął przed kocurem.
- Kim jesteś? Czego chcesz?
- Nazywam się Krecia Skóra - odparł kot. - Mam dla ciebie wiadomość.
Oczy Pierzastej Łapy rozszerzyły się.
- Wiadomość od Klanu Gwiazdy podczas mojej pierwszej wizyty tutaj? - wydyszał. - Wspaniale!
Krecia Skóra chrząknął poirytowany.
- Możesz zmienić zdanie, gdy usłyszysz, czego ona dotyczy.
- Mów dalej.
Krecia Skóra utkwił w Pierzastej Łapie lodowate spojrzenie zielonych oczu.
- Mroczna siła nadciąga - wychrypiał. - Ma moc przekłuć głęboko serce Klanu Pioruna. Zostanie sprowadzona przez medyka Klanu Cienia.
- Co? - pisnął Pierzasta Łapa. - To musi być jakaś pomyłka. Medycy nie mają wrogów i nie przysparzają kłopotów innym klanom.
Krecia Skóra zignorował jego sprzeciw.
- Dawno temu byłem medykiem Klanu Cienia - ciągnął. - Moi pobratymcy i ja wyrządziliśmy wielką krzywdę innemu klanowi - klanowi, który przynależał do lasu tak samo, jak my wszyscy, ale został wypędzony przez nasz egoizm i bezwzględność. Wiedziałem wtedy, że to, co zrobiliśmy, było złe, i czekałem z sercem wypełnionym lękiem na karę, która miała spaść na klany.
- Karę? Jaką? - zapytał ochrypłym głosem Pierzasta Łapa.
- Czas nadszedł! - Zielone oczy Kreciej Skóry były szeroko otwarte i zdawały się wpatrywać daleko przed siebie. - Trucizna wytryśnie z serca Klanu Cienia i rozpłynie się po pozostałych klanach. - Jego głos przeszedł w ciche, upiorne zawodzenie. - Burza krwi i ognia przetoczy się przez las!
Pierzasta Łapa spoglądał z przerażeniem na starego kota. Zanim udało mu się wydobyć głos, potężny czarno-biały kocur przepchnął się przez kępę paproci i podszedł cicho do krzaka ostrokrzewu.
- Krecia Skóro, co robisz? - zapytał ostro. - Dlaczego wyjawiasz ten sekret uczniowi Klanu Pioruna? Nie wiesz przecież, czy czas już nadszedł!
Krecia Skóra prychnął.
- Byłeś kiedyś moim uczniem, Dziurawy Brzuchu, i nie waż się o tym zapominać! Ja wiem, że mam rację.
Dziurawy Brzuch spojrzał na Pierzastą Łapę, po czym przeniósł wzrok z powrotem na Krecią Skórę.
- Wiele się zmieniło - miauknął.
- Co masz na myśli? Co się stanie? - zapytał Pierzasta Łapa drżącym głosem.
Dziurawy Brzuch go zignorował.
- Nie ma powodu, by karać Klan Cienia - ciągnął. - To, co się wydarzyło, należy do przeszłości. Dzięki kodeksowi medyka klany będą bezpieczne.
- Głupiec z ciebie, Dziurawy Brzuchu - warknął Krecia Skóra. - Kodeks medyka w niczym nie pomoże.
- Nie możesz tego wiedzieć! - Krecia Skóra nie odpowiadał, a Dziurawy Brzuch zwrócił się do Pierzastej Łapy. - Proszę, nikomu nic nie mów - miauknął. - Nie ma potrzeby szerzyć paniki, gdy przyszłość osnuta jest mgłą nawet dla Klanu Gwiazdy. Przyrzeknij mi, że nie powiesz o tym żadnemu z pobratymców. Przyrzeknij na życie swoich przodków!
Pierzasta Łapa zamrugał.
- Przyrzekam - wyszeptał.
Dziurawy Brzuch skinął głową.
- Dziękuję, Pierzasta Łapo. Odejdź w pokoju.
Szturchnął Krecią Skórę, by podniósł się na łapy, i poprowadził starego medyka pomiędzy drzewa.
Pierzasta Łapa patrzył za nimi. Po chwili wygramolił się spod krzaka ostrokrzewu i chwiejnym krokiem przemierzył skąpaną w słonecznym blasku polanę.
- Nawet jeśli Krecia Skóra mówił prawdę, to nie ma sensu! - miauknął na głos. - Jak medyk Klanu Cienia mógłby zagrozić Klanowi Pioruna?