1.07.2012
- Moja żona to mi z nieba spadła. Dosłownie - powiedział mój kolega z klasy, cytując swojego wujka i wygrywając jednocześnie konkurs na najbardziej romantyczną historię miłosną. Właściwie historię opowiadającą jak poznała się dwójka osób, no i nie był to do końca konkurs. Historia skupiła uwagę wszystkich słuchaczy. Owa żona wyjechała wiele lat temu do pracy sezonowej zbierać jabłka w Holandii. Wielu Polaków jeździło, zresztą jeździ do dziś. Zrywając jabłka, stała na drabinie, zachwiała się, straciła równowagę i spadła. Spadła w ramiona mężczyzny, który złapał ją bohatersko i, jak już się można domyślić, był to właśnie ten przyszły wujek.
Upadek pewnie nie był tak magiczny jak we wszystkich baśniach. Patrząc z realnego punktu widzenia, pewnie był to koślawy upadek kobiety w dresie po dziesięciu godzinach ciężkiej pracy na spoconego mężczyznę, który zaasekurował ją i prawdopodobnie obydwoje skończyli na ziemi, otaczając się wzrokiem kilkudziesięciu innych pracowników z połowy Europy. Jednak sama historia oraz jej metafora była naprawdę przeurocza.
Myśmy może nie poznali się tak romantycznie, nie zderzyliśmy się na szkolnym korytarzu, nie strąciłeś mi książek, które potem próbowaliśmy pozbierać. Nie było tak, że zauważyłeś mnie przez uchylone drzwi sali od WF-u, gdy machałam zalotnie szarfą na ćwiczeniach z tańca, ani nie zauważyłeś mnie wynurzającej się powoli z morskich fal zmierzającej w Twoją stronę w mokrym bikini. Niestety będę mało oryginalna, bo jak trzy czwarte młodzieży poznaliśmy się... na imprezie. Jest to dość nieatrakcyjny początek książki. No, może nawet nie była to zwykła impreza, ale zacznijmy od początku, bo mam tendencję do rozgrzebywania, o czym później jeszcze mi wiele razy przypomnisz.
Przyjaciółka bardzo próbowała mnie namówić na ten weekendowy wyjazd. Gdyby nie to, że w czwartkowy wieczór zirytował mnie mój ówczesny "ukochany", w piątek wieczorem nie znalazłabym się na dworcu głównym. Do tej pory wszystkie problemy skutecznie zamiataliśmy pod dywan. Moi drodzy, zapamiętajcie, że nic w waszym życiu tak wiele nie zmieści jak przestrzeń poddywanowa, a wielokrotne i energiczne poruszanie się po niej w trakcie kłótni powoduje wspomniane wcześniej rozgrzebywanie i wygrzebywanie starych sytuacji z przeszłości, które wyskakują spod dywanu jak z procy z każdym waszym kolejnym depnięciem.
Stałam jak ta idiotka z rozmazanym makijażem pod ceglanym dachem opuszczonego budynku i mówiłam przyjaciółce po raz setny niczym zacięta pozytywka, że już nie chcę z tym facetem mieć nic wspólnego. Niech znajdzie się kobieta, która nie próbowała wzbudzić zazdrości w swoim mężczyźnie...
W piątek wieczorem stałam więc na dworcu głównym z plecakiem, dumna jak to ja nie zrobię "ukochanemu" na złość, jak to ja nie będę się świetnie bawić w weekend bez niego. Taka byłam młoda i blond. Wyprzedzając fakty, "ukochany" nawet się nie przejął. W sobotę w nocy podrywał już inną dziewczynę w miejskim klubie Hulaj Noga.
W ten weekend paliliśmy dużo papierosów na balkonie, piliśmy tanie piwa z puszki i jedliśmy orzeszki w panierkach. Mniej więcej koło dziewiętnastej przyszli koledzy, a mój wzrok spotkał się z wysokim, szczupłym blondynem o błękitnych, wyłupiastych oczach. Teraz moja kolej na spadanie z nieba.
Nie bez powodu usiadł obok mnie, a ja nie bez powodu roztrzepałam włosy ręką. Jak można sobie wyobrazić, rozmawialiśmy o wszystkim, wchodząc sobie w zdania, jakby wszyscy znajomi wokół przestali istnieć. Kąciki ust bolały nas od uśmiechania, a drinki kończyły się równie szybko, co zaczynały kolejne. On mógł słuchać o tym, jak pragnę karmić kangury w Australii, a ja słuchałam o podróżach ogórkiem po pustych ulicach Ameryki Południowej. Wydawało nam się, że życie nas nigdy nie przytłoczy, nie zjedzą nas rachunki, nie spotka czekanie na wypłatę i grypa żołądkowa z przykrymi efektami ubocznymi. Obiecywaliśmy sobie walkę z systemem i że nie wpadniemy w wir korporacji, tylko zadbamy o swój biznes. Pomysłów na firmę było tyle co ryżu w Chinach, który już planowaliśmy smakować w przyszłe wakacje. Śmialiśmy się z ludzi bez perspektyw, leniwych kobiet, które żerują na pieniądzach mężów, których nawet nie kochają, lub sztywniaków w garniturach, którzy o pasji przestali myśleć razem z końcem studiów. Narzekaliśmy na brak czasu na sen, który traciliśmy na picie taniego wina do rana. Wgapieni w siebie widzieliśmy, że znajomi wgapiają się w nas, zdumieni jak przypadki łączą ludzi: przecież mnie nawet miało tam nie być. Nie widzieliśmy nic poza zarysem naszych oczu. Straciłam go z punktu widzenia na trzy sekundy, popchnięta przez kogoś, kto nie zauważył mnie stojącej na środku balkonu. Odwróciłam się z lekkim grymasem, słysząc ciche "przepraszam" od zgarbionego mężczyzny zapatrzonego w biały ekran swojego telefonu z papierosem zawieszonym z lewej strony ust.
- Przy okazji: masz może ognia? - zapytał "popychacz".
W lekkim zdenerwowaniu wyciągnęłam z kieszeni czerwoną, starą, plastikową zapalniczkę, pragnąc powrócić do rozmowy z przystojnym blondynem.
- Dzięki - odpowiedziałeś, biorąc zapalniczkę.
Nawet nie zwróciłam wtedy na Ciebie uwagi.
Na Ciebie, na przyszłą miłość mojego życia.
Ale do tego jeszcze dojdziemy.
MĘŻCZYZNA-KOT
Drapać, karmić, a gdy wychodzi z domu, to nie zamartwiać się, dokąd idzie i na jak długo, bo i tak wróci. Kot zawsze wraca.
Mężczyzna - prosty osobnik płci męskiej wyposażony w element ciała, którego brak u kobiet. Lubi leżeć wygodnie, przeciągać się, wyglądać i leniuchować. Naprawdę kocha leniuchować. Ucina drzemki, w ten sposób się regenerując. Kocha jeść. Każdy mężczyzna kocha jeść. Smacznie, dużo, pachnąco. Gotowane przez kogoś, najlepiej kobietę, najlepiej w stringach. Należy drapać go po potylicy okrężnym ruchem za pomocą długich, schludnie pomalowanych czerwonych paznokci. Twarz wklejona w poduszkę, w półśnie, bo jak każdy kot - śpi, ale wciąż czuwa. Za uchem drapać z wyczuciem. Uszy są delikatne, unerwione, to strefa erogenna. Mocno masować po grzbiecie, wzdłuż i wszerz. Tak, by się lekko napinał. Tak, by pomrukiwał swoim niskim, męskim głosem. Gwarantowane pomrukiwanie.
Mężczyzna to niezaprzeczalny drapieżnik. Od lat polował, by wykarmić rodzinę, przynosząc zdobycze. Jest szybki, czujny, ale jak każdy kociak bywa przesłodki i niezdarny. Lubi dominować, znać swoje miejsce. Nie toleruje, gdy ktoś zabiera jego pozycję lub terytorium. Łatwo go zirytować, "zjeżyć" i pobudzić ataku oraz walki. Często wymaga uspokojenia w postaci kobiety, która łagodzi jego drapieżną naturę.
Kocha mięso.
W odróżnieniu od kobiet nie przejmuje się swoim wyglądem zbyt przesadnie. Zawsze znajdzie w końcu swoje grono fanów, którzy uważają, że jest słodki. Pieszczoch. Bywa obrażalski, ale łatwo go udobruchać. Jest nieufny, ciężko zdobyć jego zaufanie i zmusić do miłości. Wymaga uwagi i świętego spokoju jednocześnie. Paradoksalne, prawda?
Kot ma ograniczone grono bliskich, którym ufa, ale nigdy nie wiadomo, czy jest do końca wierny. Kota się nie pyta, nie zamęcza się problemami, które nie są istotne. Kot lubi wygodę psychiczną. Kiedy znalazł ukochaną, która karmi, głaszcze, nie bywa uciążliwa dla jego swobody ruchu - trzyma się jej do końca. Kot nie potrzebuje stada. Gdy siedzi za długo w domu, czuje się ograniczony. Przyzwyczaja się do miejsca, ale jego drapieżna natura czasem szuka momentu uchylonych drzwi - drzwi do ucieczki. Proszę się jednak nie martwić: on nie odchodzi. Kot zawsze wróci. Później, wcześniej, ale wróci. Jest ciekawy świata, a my musimy mu ufać, musimy dawać mu miłość, by chciał wracać. Bo skoro nie chce do nas wracać, to na co nam taki kot?
Kobieta nie jest kotem. Bywa seksowna. Ba! Jest seksowna! Jest ponętna, zmysłowa, posiada "kocie ruchy", ale to nie jej natura. To element uwodzenia. Element uwodzenia mężczyzny-kota. Jest przynętą na drapieżnika, który chce ją zdobyć. Sama - prywatnie, między czterema ścianami, ze sobą - lubi wygodny ciuch, wygodną pozycję, bezpieczne i stabilne lokum z gronem najbliższej rodziny i przyjaciół. To cudowne. Ona potrzebuje bliskości i silnego uścisku. Tego krępującego ruchy uścisku. Chce, by się o nią martwiono. Jest osobnikiem wśród drapieżników, który nie zawsze może się łatwo obronić - czasami potrzebuje eskorty. Chyba, że chodzi o jej stado. Wtedy jest nie do pokonania. Stado, jej rodzina i bliscy, to priorytet. I nikt nigdy nie zadba o nie lepiej niż ona sama