Hegemon i jego potrzeby homeostatyczne
Współczesna rozgrywka o dominację nad światem
Ogólne prawidło funkcjonowania każdego imperium i każdej władzy hegemonicznej jest proste, a przy tym brutalnie oczywiste:
Podstawową troską mocarstwa czy imperium stojącego na szczycie feudalnego systemu sojuszy i podziału pracy jest skrupulatnie blokować rozwój gospodarczy, awans cywilizacyjny i siłę militarną wszystkich państw podległych. W tym sojuszników. "Sojuszników".
Przykładem na taką logikę porządków hegemonicznych jest słynne dictum "NATO ma służyć Europie, by trzymać Sowietów na zewnątrz, Amerykanów wewnątrz, a Niemców na dole". Autorem tych słów jest pierwszy sekretarz generalny NATO Lord Hastings Lionel Ismay.
Za tym kluczowym prawidłem kryje się inne, lepiej naświetlające to, że państwa po prostu muszą być agresywne, jeśli chcą przetrwać i zachować swój status w geopolitycznym układzie sił:
Państwa prowadzą "grę mocarstwową", a więc budują imperia i strefy wpływów kosztem państw słabszych, z prostej konieczności pozyskania zasobów niezbędnych do przetrwania.
Te państwa, które tracą zdolność dominowania nad innymi celem wyzysku (celem pozyskania niezbędnych do przetrwania zasobów - przede wszystkim energii), tracą suwerenność i są ustawiane w roli wasala, junior-partnera, czy te już zupełnie jawnej kolonii czy republiki bananowej.
Feudalizm we wszystkim, prócz nazwy1
Teoria systemów-światów Wallensteina mówi o hierarchii w światowym podziale dobrobytu, energii, pozycji
w podziale pracy i wysokości wynikających z tego podziału marż. Kluczem pojawiającym się w wizji Wallensteina jest słowo "hierarchia".
Ludzie jako gatunek - Homo Sapiens - są homeostatami żyjącymi w społecznościach kooperujących, a przynajmniej zdolnych do kooperacji. Społeczności prosperują tym lepiej i bronią swojego stanu posiadania tym sprawniej, im wyższa jest ich zdolność do dystrybucji owoców wspólnego wysiłku. Wewnętrzna stabilność każdej struktury społecznej wynika z istnienia hierarchii, w której jednostki, rody, klany czy grupy interesów kontrolują więcej zasobów niż wyzyskiwani "bliźni". Identyczna hierarchia działa w świecie międzynarodowych powiązań gospodarczych.
Dwa następne istotne terminy to "podział pracy" i "specjalizacja". Jedynie społeczności pierwotne, wielkości plemion, mogą funkcjonować na zasadzie egalitarnej, tj. nie
powstają w nich trwałe, dziedziczne elity rządzące. Im liczniejsza społeczność, tym silniejsze stają się podziały na elitę zarządzającą i tych żyjących wyłącznie z własnej pracy. Przywilejem elit i osobników u władzy jest prawo do dystrybucji efektów pracy całej społeczności, a także konsumowaniem lepszej lub większej części z nich.
Prawidłowość tę dostrzegł autor Trzech tajemnych strategii, jednego ze starożytnych chińskich traktatów militarnych:
Chłopi, rzemieślnicy i kupcy to dla władcy trzy skarby2.
To starożytne spostrzeżenie wskazuje, że siła mocarstw opiera się nie tylko na mocy wytwórczej zwykłych rzemieślników i chłopów, ale i istnieniu wymiany towarowej (handlu), który umożliwia specjalizację (w tym regionalną) i tworzenie zaawansowanych systemów podziału pracy.
Ci na dole hierarchii pracują najciężej, a zarabiają najmniej, wliczając w to prestiż społeczny wynikający z realizacji rozmaitych zawodów3. Absolutnym kluczem do zrozumienia tych parametrów masowej motywacji ludzkiej jest istnienie otwartej drogi awansu społecznego. Jest ona nagrodą za determinację i wysiłek. Jest jednocześnie drogą kanalizującą szalenie niebezpieczną energię, zdolną obracać w pył całe imperia - aspiracje i ambicje ludzi ulokowanych na dole hierarchii wspólnoty, a chcących awansować. Zawsze tak było i zawsze tak będzie. na marginesie, aktywizowanie tego typu jednostek i ich grup to podstawowe zadanie w operacjach psychologicznych, w tym prowokowaniu niepokojów i buntów społecznych u przeciwnika.
Istotą sprawy całej sprawy jest kwestia zdolności do awansu, czyli tzw. pionowa mobilność społeczna. Niektóre cywilizacje i struktury społeczne pozwalają na taki awans, a inne go blokują, gdyż system prawny i obyczajowy zbudowany został celem umocnienia i utrwalenia struktur władzy elity... do trzymania wszystkich aspirujących na dole. I teraz właśnie dochodzimy do kluczowego prawidła rządzącego imperiami i cywilizacjami:
Kapitalizm zdefiniowany tak, jak definiują go posłańcy sił chcących go zniszczyć (m.in. marksiści), to nie system gospodarczy, a najlepiej skonstruowany system zarządzania ludzkimi motywacjami i wynagradzania ludzi awansem w hierarchii za ich wkład w kolektywne podtrzymywanie homeostazy całej oprogramowanej nim społeczności.
Siłą generowaną przez przeciwników podmiotów geopolitycznych napędzanych kapitalizmem są ideologie energetyzujące do buntu tych, którzy z jakichś powodów lub w określonych warunkach historycznych są pokrzywdzeni. Tą samą myśl oddaje obiegowy, anonimowy bon mot:
- Komunizm poniósł klęskę, w każdym społeczeństwie, w którym go spróbowano. - Nie. Komunizm jest powołany do działania po to, aby zniszczyć społeczeństwo. Zadziałał perfekcyjnie za każdym razem.
Przypadki systemu społecznego najbardziej sprzyjającego podnoszeniu statusu "tych na dole" to m.in.:
"Amerykański sen" przyciągający do Nowego Świata ludzi gotowych ciężką pracą dojść do osobistego dobrobytu i godności. Częścią tego systemu było usunięcie struktur feudalnych, w których szlachetnie urodzeni mieli możność odbierania dóbr wypracowanych przez poddanych, usankcjonowaną prawem [kaduka]. System społeczny pogranicza na Półwyspie Iberyjskim w czasie rekonkwisty (-SP VII.5). Ilość oraz jakość ochotników walczących ze społecznościami muzułmańskimi była maksymalizowana poprzez podział łupów i przyznawanie statusu na podstawie osiągnięć w walce. Ta merytokracja gwarantowała uczciwy podział zdobyczy wojennych, adekwatny do wkładu wniesionego w zwycięstwo: aktów odwagi, kosztu uzbrojenia etc. Podział taki i jego nadzwyczajne efekty w kwestii morale opisuje Sienkiewicz na kartach Potopu: Kmicic oduczył ich obciążania się łupem, brali tylko pieniądze, a mianowicie złoto, które zaszywali w kulbaki. Toteż, gdy który poległ, pozostali bili się z wściekłością o jego konia i siodło. [...] Poznawszy, że pod żadnym w świecie wodzem nie mieliby żniw tak ob?tych, przywiązali się do Babinicza jako psy gończe do myśliwca i z prawdziwie mahometańską uczciwością składali po bitwach w ręce Soroki i Kiemliczów lwią część łupów "bagadyrowi" przynależną. - Ałła! - mawiał Akbah-Ułan - mało ich Bakczysaraj zobaczy, ale ci, którzy wrócą, murzami wszyscy zostaną4.
Na powyższych mechanizmach w dużej mierze opiera się siła tzw. demokracji liberalnych. Esencją sił gospodarczych i społecznych, którymi się one cechują, jest percepcja istnienia pionowej mobilności społecznej, zależna w przypadku idealnym od talentów i determinacji indywidualnych osób. Patologie w postaci tworzenia się permanentnych, blokujących mobilność struktur władzy są ograniczane przez m.in. przez wybór przywódców w procesie demokratycznym. Przykłady społeczeństw zamkniętych to:
System kastowy w Indiach, który w sposób skrajny uniemożliwiał awans społeczny zależny od ludzkiego wysiłku, talentu czy determinacji. Dystans społeczny był powiększany zwłaszcza względem przedstawicieli kast "nieczystych". Feudalizm średniowiecznej Europy, w którym istniała instytucja przypisania chłopa do ziemi, którą uprawiał, cechy rzemieślnicze pilnie strzegące swoich sekretów technologicznych etc.
Wróćmy do świata geopolityki. System Pax Americana ma wprost oczywistą naturę struktury feudalnej. Uwzględniamy to jedynie czasami i jedynie sektorowo. Jesteśmy zaprogramowani do idei egalitaryzmu, więc dostrzeżenie wielu nierówności i hierarchii przychodzi nam z trudem - nawet w sferze geopolityki. Niemniej, mocarstwo dominujące to "hegemon", "capo di tutti capi"5, czyli dominujący, najpotężniejszy władca w regionie. Czy to w gorących debatach na temat interesu narodowego Polski, czy w opisach tzw. neokolonialnego wyzysku, czy w kontekście spraw takich jak blokowanie budowy CPK (Centralnego Portu Komunikacyjnego) poczucie krzywdy sprawia, że zaczynamy dostrzegać pewne prawidła i rozgorączkowani zaczynamy używać słów takich jak "kolonializm", "robią z nas republikę bananową", "jesteśmy ich wasalem, niczym więcej" i wielu podobnych. Trafiają one w sedno.
We wszelkich systemach mocarstwowych struktura społeczna jest uderzająco widoczna. Państwa biedne, znajdujące się na dole hierarchii, niezdolne z jakiegoś powodu do uzyskania odporności na wpływy silniejszych mocarstw, wydobywają podstawowe surowce i sprzedają je z minimalną marżą, która i tak trafia do namiestników i pachołków kolonizatorów, a nie mas pracujących. Marżę wyższą inkasują ci uczestnicy łańcucha produkcyjnego, którzy dysponują technologią, kadrami inżynierów i specjalistami pozwalającymi na przetwarzanie surowców i energii w produkty przemysłowe: nowoczesną broń, infrastrukturę cywilizacyjną, system edukacyjny...
Wszystkie one mają dodatkową funkcję - służą do tzw. drenażu umysłów. Zachęcają najzdolniejszych, najbardziej produktywnych, najambitniejszych i najusilniej poszukujących awansu osobistego do pracy w "metropolii", czyli dominującym ośrodku cywilizacyjnym. Taki drenaż mózgów jest formą trzymania podległych w dole za pomocą mechanizmów wbudowanych w cały system hierarchiczny.
Wyjątkiem zdaje się być współczesna Australia, która nie jest "państwem trzeciego świata", ale zalicza się do grona państw rozwiniętych. Znaczną część swojego PKB Australia zawdzięcza sprzedaży surowców takich jak rudy żelaza czy węgiel do Chin.
Jak powstają zachwiania feudalnej równowagi
Australia jest przykładem na to, że zaburzenie feudalnego porządku nie prowadzi do powstawania tzw. napięć strukturalnych. Przykładem prowadzenia do takich napięć jest zaś interes geopolityczny Niemiec, skonfrontowany z interesem Stanów Zjednoczonych.
Niemcy są ośrodkiem cywilizacji i siły geopolitycznej, w którym ambicje elit nie zostały całkowicie wyjałowione przegraną wojną światową. Podobnie było w przypadku Japonii czy wszelkich innych "obszarów cywilizacjogennych", takich jak choćby Turcja.
W takich miejscach dążenia mocarstwowe czy nawet imperialne odradzają się niczym trawa. W przypadku Niemiec wybijały się one coraz silniej spod kurateli Stanów. Następowało to w dużej mierze dzięki sojuszowi z Rosją, która dostarczała do niedawna gospodarce niemieckiej tanią energię. Ameryka, aby zachować swoją zdolność do decydowania o tym, co dzieje się w Europie, nie mogła dopuścić do takiej emancypacji i uniezależnienia się Niemiec - czy całej Unii Europejskiej - od swojej woli jako globalnego hegemona. Tym bardziej, że potrójny sojusz Niemiec Rosji i Chin to krytyczne zagrożenie dla amerykańskiej dominacji (-PG V.1).
W latach 80. XX wieku Japonia, wspierana geopolitycznie przez Stany Zjednoczone, wyrosła na potęgę gospodarczą zagrażającą pozycji samej Ameryki. Podobnie było w przypadku opisanego w tomie 1 tej książki Tajwanu. Tajwan z prostej montowni awansował w podziale pracy i marż, aż stał się kluczowym dla całego świata dostawcą półprzewodników. Dla tego kraju utrzymanie pozycji dominującego producenta krytycznej technologii to kwestia przetrwania.
Ale awans Tajwanu niósł bardzo brzemienny skutek. Tajwański biznes szukał sobie własnego "wasala" do realizacji niskomarżowych etapów produkcyjnych. "Montownią" - dosłownie i w nawiązaniu do relacji wasalnej Niemiec i Polski - zostały komunistyczne Chiny. Nastąpił nieuchronny proces prowadzący do nadzwyczajnej emancypacji tego wówczas zacofanego kraju. Lata 80. i 90. to okres, w którym Chiny Ludowe przejmowały skwapliwie te dające najniższe marże i najłatwiejsze etapy produkcji przemysłowej od Tajwanu. Przejmowały i uczyły się! Co kluczowej, Chiny także awansowały. Z kraju wręcz przeraźliwie zacofanego stały się w końcu fabryką świata. Dumną fabryką świata. Dumną i zarządzaną przez elity motywowane przywróceniem statusu Chin jako największego i najwspanialszego ośrodka cywilizacji na świecie.
Aspiracje państw arabskich
Dodajmy do tego położenie państw arabskich, których elity, ukształtowane mentalnością klanową i plemienną, dysponują największymi bogactwami świata - ropą naftową i gazem ziemnym. To surowce absolutnie krytyczne dla funkcjonowania całej naszej cywilizacji z jej luksusami, wygodami i obfitością dóbr, do których przywykliśmy.
Teoretycznie posiadanie tych bajecznych złóż energii powinno dawać państwom arabskim olbrzymią siłę wpływania na politykę wewnętrzną i zewnętrzną wszystkich odbiorców paliw. Teoretycznie status "siedzących na ropie" decydentów arabskich, mających coś, czego wszyscy potrzebują, powinien być bardzo wysoki. Jednak całą tę siłę zgarniają dla siebie władcy globalnego systemu dystrybucji energii - Amerykanie.
Jest więc oczywiste i całkowicie naturalne, że ci trzymani "z mordą przy ziemi" przez Wielkiego Szatana, aroganckich Jankesów i butnych białasów, chcą i dążą do wyzwolenia się z utrwalonego amerykańską potęgą militarną hegemonicznego układu sił. To kwestia przetrwania, dumy i poczucia ważności przede wszystkim u elit decyzyjnych, które osiągnęły i pilnie strzegą swojego statusu wewnątrz własnych krajów dzięki manii posiadania władzy i obsesji w kwestii własnej pozycji na szczycie danej wspólnoty6.
Na drodze do spełnienia tego marzenia stoi istnienie Izraela. I właśnie ta logika sprawia, że Stany muszą Izraela Bronić, a wszystkie siły w regionie mają to państwo za przeszkodę w awansie w stronę suwerenności geopolitycznej. Te ośrodki siły geopolitycznej, w tym niepaństwowe, którym nie przeszkadzają w tym konfliktujące agendy, prowadzą mniej i bardziej otwartą wojnę o zmazanie Izraela z map regionu.
Wróćmy na chwilę do struktur władzy i podziału zasobów w społecznościach pierwotnych, małych plemionach pozyskujących żywność poprzez myślistwo i zbieractwo. Hierarchie w takich społecznościach pozwalają regulować dostęp do zasobów, na przykład mięsa upolowanej zdo-byczy. Upoważniają do zmuszania innych do płacenia haraczów czy podatków.
Moim ulubionym przykładem jest struktura społeczności rdzennych mieszkańców Hawajów, których kojarzymy z pełnym radości witaniem przyjezdnych przez nakładanie im naszyjników z przepięknych kwiatów. Pełna sielanka, prawda?
Otóż nieprawda! Przywódcy rodów mieli nad podległymi członkami rodziny i niewolnikami władzę absolutną. Wykorzystywali ją, terroryzując okrucieństwem i brakiem wszelkiej miary nawet bliskich krewnych7. Wynikało to pośrednio z ograniczonych zasobów dostępnych mieszkańcom tych małych, zagubionych na bezmiarze Pacyfiku wysp.
Te hierarchie są odbiciem i iteracją porządków panujących w świecie Natury, zarówno wśród roślin, jak i zwierząt. Te porządki polegają na bezlitosnej walce o zdobycie pożywienia kosztem konkurencji i ofiar... w tym tych o niskim statusie. A od powrotu do takich porządków, do świata, w którym energii z węglowodorów nie starczy dla wszystkich, dzieli nas... słynne dziewięć niezjedzonych posiłków8.
Nasz hegemon, Stany Zjednoczone, zabiera dużo, ale i daje dużo. Zarządza systemem globalnym, w którym bardziej opłaca się handlować, niż prowadzić politykę mocarstwową polegającą na grabieży i wyzysku. Za pokój, bezpieczeństwo i stabilność wszyscy słabsi płacą utratą suwerenności. I ta "utrata godności", utrata podmiotowości i władzy decydowania o własnym losie i zdolności do budowania własnej siły, podnoszenia własnego statusu... wszystko to składa się na potężne siły psychohistorii, w rytm których Chiny rzucają wyzwanie amerykańskiej dominacji feudalnej. Mówią o tym wprost, używając feudalnej nomenklatury, oficjalne rządowe oświadczenia, m.in. te cytowane w następnym rozdziale.
Na razie to Amerykanie rozdają karty. Amerykanie są emitentem podstawowej waluty świata, używanej w globalnej wymianie towarowej i do kupowania energii. Amerykanie ogłaszają, co jest dobre, a co złe - i kto ma prawo naruszać prawo międzynarodowe bez ponoszenia odpowiedzialności. A zdolni byli do przejęcia tej władzy dzięki temu, że dystans statusu i sprawczości od ich konkurentów był zawsze dość duży. Jednak dystans ten zawsze się skracał, zmniejszał. Amerykańska sprawczość, a więc i zdolność do projekcji siły, pierwotnie odzwierciedlająca układ sił na świecie, systematycznie maleje.
Przejawem tego zmniejszenia dystansu jest nieuchronny koniec ery zakazu proliferacji broni atomowej. Praktycznym skutkiem tego, że aktualnie taką broń posiadają tylko mocarstwa, jest to, że ci bezbronni nie mają instrumentów do forsowania swoich interesów i aspiracji geopolitycznych. Prawo do posiadania i używania określonego typu broni także ma swoją analogię w feudalizmie średniowiecznym. To szlachta i rycerze, trzymający poddanych mocno za twarz, mogli nosić miecze i inne symbole pozycji i siły.
To właśnie te zmiany układu sił, powodujące tzw. napięcia strukturalne, sprawiają, że państwa do tej pory - w świecie jednobiegunowym - skutecznie trzymane w dole, szykują się do zrzucenie z siebie ograniczeń narzucanych przez hegemona. Przejawami tej wojny są aspiracje tureckie
stworzenia lokalnego mocarstwa. W systemie Pax Americana jest to niemożliwe, gdyż Turcja jest w nim jedynie mało ważnym kraikiem na skraju światowych szlaków handlowych. Bez dominacji Ameryki Turcja wykorzysta wszelkie atuty idealnego położenia geograficznego.
Podobnie jest z praktycznie wszystkimi mocarstwami i ich ambitnymi decydentami. Czekają oni na swoją chwilę i czas, by wymknąć się spod amerykańskiej kontroli hegemonicznej.
Konfrontacja tych dwóch potężnych instynktów władzy, potrzeby zapewnienia przetrwania i nieokiełznanych ludzkich ambicji jest już teraz, a będzie w jeszcze większym stopniu treścią naszego życia w nadchodzących latach.
-
1 Ten tytuł sekcji jest jednocześnie tytułem całej książki, której premiera nastąpi na początku 2025 roku. Sama niniejsza sekcja jest skrótem wstępu-wizji, a zarazem głównej tezy przewodniej tej pozycji.
2 P. Plebaniak, Sun Zi i jego Sztuka wojny, Chiron, Kraków 2023, s. 157.
3 Jeden uproszczony przykład: prestiż lekarza jest daleko większy niż osoby roznoszącej gazety.
4 Henryk Sienkiewicz, Potop, Fundacja Nowoczesna Polska, r. XXIV. Jak przekonamy się w dalszej części niniejszej książki, filarem olbrzymiego sukcesu imperium osmańskiego - jak i każdego innego - była właśnie wbudowana w system społeczny mobilność pionowa uzależniająca awans od osiągnięć na polach bitew.
5 Włoski: szef wszystkich szefów, czyli najważniejszy przywódca w organizacji mafijnej południa Włoch.
6 Tu oczywiście należy nadmienić, że osoby o takich cechach osobowości stają się przywódcami i wiodą prym w praktycznie wszystkich krajach świata, niezależnie od ich systemu politycznego.
7 Mocno ocenzurowany obraz sytuacji opisany jest w: William H. Davenport, Hawaiian Feudalism https://www.penn.museum/sites/expedition/hawaiian-feudalism/ [dostęp: 2024-06-28].
8 Fraza to "Ludzkość od chaosu dzieli dziewięć niezjedzonych posiłków".