Z Warszawy do Europy - Elżbieta Jastrzębowska

Kup ebooka

50.00 zł
39.99 zł (37,89 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Projekt okładki

Krzysztof Krawiec

Liternictwo na okładce: W. Jastrzębowski, brzoza z okna domu w Warszawie (fot. E. Jastrzębowska); tło na 4. stronie okładki, mapa Europy

Korekta

Iwona Stachowicz

Skład i łamanie

Krzysztof Szporak

Redaktor prowadzący

Joanna Zimny

Copyright ? by Elżbieta Jastrzębowska, 2023

ISBN 978-83-967632-0-4

Wydanie poprawione 2024

Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji zabronione bez pisemnej zgody autora.

Druk i oprawa

Drukarnia Cyfrowa

OSDW Azymut sp. z o.o.

ul. Senatorska 31

93-192 Łódź

www.bookplan.pl

[email protected]

Do Czytelnika

Dla kogo ta książka? Dla ludzi ciekawych niegdysiejszych losów innych ludzi. Będzie tu mowa o moich najbliższych przodkach żyjących na przestrzeni 200 lat (1799-2003). Na opisywanie wszystkich członków rodu Jastrzębowskich nie starczyłoby mi już życia. Zatem aby zdążyć, ograniczyłam się do czterech pokoleń moich bezpośrednich przodków. Nazwisko odziedziczyłam po trzech mieczach i jednej kądzieli - jak mówiono w staropolszczyźnie - ale moja przynależność do tego rodu to tylko genetyczny przypadek -- wszak rodziny się nie wybiera. Jednak te więzy są zobowiązujące nade wszystko do pamięci. Jednocześnie losy moich przodków były dość typowe dla naszego miejsca w Europie podczas wspomnianych dwóch stuleci. Moi przodkowie byli jednak aktywni i pomysłowi, niekorzystne warunki życia zmieniali zgodnie z własnymi poglądami i chęciami. Żyli więc zmotywowani do tego, co robili, zatem warto ocalić od zapomnienia to, co im udało się bądź nie udało osiągnąć.

Siedem rozdziałów książki stanowi mój własny pomysł na opis życia siedmiorga Jastrzębowskich obojga płci: od Prapradziadka Wojciecha Bogumiła i jego żony Anieli, przez Pradziadka Władysława i Prababkę Teonę oraz Dziadka Wojtka i Babkę Halę, do mojej Matki Inki. Jako naukowiec i archeolog, co prawda rzymski, oraz historyk z dorobkiem wielu publikacji jestem zobowiązana pisać rzetelnie i odpowiedzialnie na podstawie źródeł i wcześniejszych opracowań innych autorów, zwłaszcza publikacji dotyczących dwóch Wojciechów, o których napisano już sporo. Mam jednak świadomość, iż nie jestem w stanie wykorzystać wszystkiego, co o nich opublikowano. Jednocześnie, dzięki znalezieniu nieznanych dokumentów, tekstów i listów oraz źródeł ikonograficznych w archiwum rodzinnym: rysunków, malowideł i fotografii, udało mi się ustalić nowe fakty z życia bohaterów książki.

Losy ich, Mazowszan z pochodzenia, toczyły się zasadniczo na większym obszarze niż dorzecze środkowego odcinka Wisły, to znaczy krążyli oni między Niziną Środkowo-Mazowiecką na zachodzie, północnym krańcem Mazowsza, Niziną Poleską na wschodzie i Małopolską aż po Tatry na południu. Przez dwie trzecie wspomnianego okresu na tym obszarze nie było niepodległego państwa polskiego, tylko trzy obce zabory. Miało to zasadniczy wpływ na poglądy, emocje i działania niemal wszystkich wymienionych osób. Byli oni bowiem w różnym stopniu i sposobie "chorzy na Polskę". Wyjątek stanowiła Aniela Jastrzębowska, która nie była do tego przygotowana ani nie miała głowy i czasu na tę "chorobę".

Prapradziadek nigdy nie opuścił ziemi polskiej, którą dobrze znał, bo przeszedł nasz kraj na własnych nogach wzdłuż i wszerz jako badacz przyrody. Nie tylko walczył o wolność Polski w powstaniu listopadowym, ale również w krwawym pokłosiu bitwy pod Olszynką Grochowską zamarzył, wymyślił i zapisał ideę zjednoczenia wolnej i solidarnej Europy narodów jako jedyny sposób na zapobieżenie podobnym żniwom wojen. Wojciech Bogumił sformułował Konstytucję dla Europy również jako najlepsze remedium oraz gwarancję dla pokoju i dobrostanu obywateli państw europejskich, jeśli tylko dobrowolnie przystąpią do tego Traktatu o Wiecznym Przymierzu. Jego brat Stanisław Jastrzębowski i Karol Grygowicz, Dziadek mojej Prababki, walczyli pod Napoleonem za "Wolność Naszą i Waszą" w całej Europie. Jednak wszystkie te próby zarówno prawne, jak i zbrojne nie osiągnęły zamierzonego celu. Następnie Pradziad po mieczu Władysław Jastrzębowski oraz starsi o jedną generację dwaj Prapradziadowie po kądzieli, Edward Stawecki i Józef Grygowicz, bili się o wolność "waszą" w powstaniu węgierskim i "naszą" w powstaniu styczniowym, ale również i te zrywy zakończyły się niepowodzeniem. Panowie ci zbrojnie przegrali, ale dzięki paniom noszącym żałobę narodową pamięć o powstaniu styczniowym wbrew jego klęsce przetrwała w rodzinie dziesiątki lat. Natomiast Pradziad Edward Rybicki, ojciec mojej Babki, stosował w tym samym czasie pokojowy model patriotyzmu organicznego. Jednak ideę walki o Polskę i jej realizację podjęły dzieci w następnym pokoleniu: Wojciech i Stefania Jastrzębowscy oraz Edward i Stefan Rybiccy. Dopiero mój Dziadek i jego szwagrowie wraz z tysiącami innych przedstawicieli ich generacji wywalczyli niepodległość Polsce w Wielkiej Wojnie, w Legionach Józefa Piłsudskiego. I tak Dziadek Wojciech Jastrzębowski otrzymał od losu w niepodległym państwie wielką szansę współtworzenia nowej sztuki polskiej.

Wojtek razem z Halą, jeżdżąc po Europie na początku XX wieku, nie tylko ją poznawał i zgłębiał sztukę europejską, ale też vice versa promował tam trochę później i z sukcesem polską sztukę: w latach 20. we Francji (dobrowolnie) i 40. w Anglii (z konieczności). Moja Matka czyniła to samo tuż przed II wojną światową i podczas jej trwania w Szwajcarii. W wojnie tej walczyli mój Ojciec Bronisław Prugar-Ketling na frontach wschodnio- i zachodnio-europejskim, zaś Babka Hala i "Tato" Marian Sigmund brali udział powstaniu warszawskim. A po wojnie Wojtek, Marian i Inka dobrze sobie radzili artystycznie w "wolnej" Polsce mimo władzy politycznej z nadania sowieckiego i osobistego braku zgody na tę zależność, bo nikt z nich nie widział możliwości na jakąkolwiek skuteczną zmianę tego uzależnienia.

W zarys tej 200-letniej sieci wydarzeń niezależnych i zewnętrznych wplotło się życie prywatne moich przodków oraz dzieje ich bliskich krewnych, to znaczy rodzin: Jastrzębowskich, Grygowiczów, Staweckich, Rybickich i Sigmundów. Sądzę nawet, że ich prywatne losy - które znałam osobiście bądź nie mogąc już ich poznać, wytropiłam w zachowanych dokumentach - skupiają jak w soczewce historie wielu polskich rodzin z XIX i XX wieku. Przede wszystkim zarysowane tu dzieje zadziwiają dziś aktualnością wydarzeń i dylematów. Powiadają, że historia lubi się powtarzać i choć nie robi tego dosłownie, to chciałabym, aby te ewentualne powtórki historii stanowiły tylko przestrogę, a nie smutną zapowiedź tego, co jeszcze nastąpi.

Wybrałam na symbol rodziny brzozę - widoczną na okładce książki - którą nazwałam "Wojciechową". Rośnie ona przed naszym domem w Warszawie i ma podwójną dedykację. Posadziłam ją 10 lat temu, kiedy miała mniej niż pół metra wysokości, ku czci Prapradziadka Wojciecha Bogumiła, bo On sadził takie drzewa w Czerwonym Borze w latach 60. XIX wieku. Jednak brzoza nasza upamiętnia też Dziadka Wojciecha, bo On w dużej mierze zbudował i wyposażył nasz dom w 1930 roku. Dziś Wojciechowe drzewo sięga dachu, dzielnie się ugina pod wichurami i nie poddaje ulewom czy śnieżycom, trwa bez liści w czasie mrozów i zastyga bez szmeru podczas upałów. Myślę, że również odzwierciedla sposób na życie moich przodków. Jednak ta brzoza najlepiej nadaje się na symbol pań w naszej rodzinie, bo wszystkie one dzielnie znosiły trudy życia, uginając, ale nie poddając się porażkom.

Nade wszystko chciałabym złożyć tutaj serdeczne podziękowania za wielką pomoc, jaką otrzymałam podczas pisania książki: historykom Małgorzacie Karpińskiej i Jerzemu Gutkowskiemu; indeksatorom dokumentów metrykalnych: Krystynie Malik z Warszawy, śp. Wawrzyńcowi Myślińskiemu z Przasnysza i Piotrowi Romanowskiemu z Płocka; historykom sztuki i architektury: Joannie Kani, Annie Kostrzyńskiej-Miłosz i Michałowi Dudkowskiemu; przyjaciołom: Michałowi Jędrzejewskiemu z Wrocławia, Szymonowi Jastrzębowskiemu i Robertowi Szubie z Warszawy, Annie Buchmann z Rapperswilu, Jerzemu Bryle z Byszewa i Robertowi Tyszkowi z Zamienia. Nade wszystko dziękuję rodzinie: Mężowi Ryszardowi i Synowi Karolowi, którzy zawsze mi służyli dobrymi radami, a za wiele innych informacji winna jestem podziękowania: Siostrze Marcie Sigmund-Kozak, Braciom Wojciechowi i Marcinowi Millerom, Zygmuntowi Prugarowi, Ciotce Joannie z Rybickich Dodsworth z Brill, Wujowi Krzysztofowi Rybickiemu z Madrytu i śp. Kuzynowi Jerzemu M. Jastrzębowskiemu.

rozdział iv

Nauczycielka, jej dzielna rodzina i pięć samodzielnych córek

Teona

(1855-1917)

M ojej Prababce nadano na chrzcie trzy imiona: Franciszka Teona Józefa, ale podobnie jak jej matka, Zofia Atanazja Teona, używała tylko jednego imienia, którym też obdarzono jedną z córek mojej Prababki - Teonę Marię. Zatem trzeba bardzo uważać z informacjami o trzech Teonach: Staweckiej - babce - i dwóch Jastrzębowskich - matce i córce - aby tych pań nie pomylić.

Pierwszą z nich była moja Praprababka po kądzieli Zofia Atanazja Teona, której ojciec, Karol Konstanty Grygowicz (1782-1855), pochodzący z mieszczańskiej rodziny z Krakowa, ukończył tam studia lekarskie i rozpoczął asystenturę w szpitalu jako chirurg i położnik182. Dr Grygowicz był starszy tylko o 17 lat od Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego, ale był moim trzykrotnym Pradziadkiem, zatem najstarszym przodkiem wśród wymienianych tu antenatów. Młody Karol, podobnie jak starszy odeń o dwa lata Stanisław, brat Wojciecha, porzucił stan cywilny, aby w niecały rok po uzyskaniu dyplomu doktora medycyny wstąpić jako lekarz wojskowy do 4. Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego. Przeszedł pod Napoleonem szczęśliwie z życiem i zdrowiem przez całą służbę wojskową u cesarza Francuzów183. Już w 1807 roku uczestniczył w bitwie z Prusakami nad Narwią, za co został odznaczony Krzyżem Złotym Orderu Wojennego Virtuti Militari. Następnie brał udział we wszystkich późniejszych kampaniach Armii Francuskiej: w Hiszpanii w 1808 roku, za co otrzymał Legię Honorową, oraz w Rosji w latach 1812-1813, "przeżywając całą grozę odwrotu i ratując wielu ludzi"184. Wrócił szczęśliwie z Napoleonem do Paryża i dopiero po ostatecznej jego klęsce powrócił do kraju oraz do praktyki lekarza wojskowego w Warszawie, zajmując różne stanowiska w wydziale lekarskim Komisji Rządowej Wojny. W 1820 roku był jednym z założycieli Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego. W Warszawie też ożenił się z Józefą Malinowską. Tutaj w 1823 roku urodził im się syn Alojzy Józef Bonawentura Grygowicz185, 15 lipca 1827 roku zaś przyszła na świat córka Zofia Atanazja Teona - moja Praprababka186. W 1831 roku Karol Grygowicz został wiceprezesem Dozoru Szpitali Wojskowych, a od 28 marca 1831 roku, w środku powstania listopadowego, szefem wydziału lekarskiego Komisji Rządowej Wojny187. Po upadku powstania w 1832 roku podpisał "przysięgę wierności Najjaśniejszemu Cesarzowi i Królowi", czyli "dopełnił przepisanych formalności" wobec carskiej władzy188. Sądzę, że dokonał tego wyboru, jak z tragedii greckiej, między niechlubną lojalką a emigracją lub zsyłką na Sybir nie tyle dla ochrony własnej i rodziny, ile z poczucia obowiązku lekarza wojskowego dla ratowania także rannych powstańców, bo francuskie idee wolności, równości i braterstwa musiały być dla niego ważne. Ponadto kierowała nim chyba głównie powinność lekarska, bo w 1834 roku, kiedy ustały już najsroższe represje popowstańcze, dr Grygowicz porzucił Warszawę i wysokie stanowisko zawodowe. Osiadł najpierw na 11 lat w Pińczowie, a w 1845 roku przeniósł się do Kalisza, pracując w tym ostatnim okresie swego życia także w Zakładzie Wód Mineralnych w Busku oraz dużo publikując na temat lecznictwa zdrojowego. "Stary Doktor", jak go nazywano w Kaliszu, zmarł tam 25 listopada 1855 roku, pozostawiwszy dobrą pamięć nie tylko o swoich zasługach z wojen napoleońskich, ale przede wszystkim o swojej działalności dobrego lekarza, niosącego zawsze pomoc "tam, gdzie jej najwięcej potrzebowano"189.

Rok przed śmiercią Karola Grygowicza, 17 czerwca 1854, jego córka Teona wyszła za mąż w Kaliszu za Edwarda Michała Zachariasza Staweckiego (1829-1866)190. Edwarda i Teonę "połączył" zapewne jej brat, podpułkownik Józef Grygowicz (1823-1905), nazywany później Dziadkiem Grygowiczem przez dzieci Jastrzębowskich. Można jeszcze dodać, że ów Dziadek w swojej warszawskiej młodości studiował agronomię w Instytucie Marymonckim (rocznik 1842) razem z Antonim Hollakiem, nadleśniczym z Broku. Zatem był też wychowankiem Wojciecha B. Jastrzębowskiego191 (patrz wyżej s. 51). W połowie XIX wieku Józef Grygowicz i Edward Stawecki służyli razem w wojsku generała Józefa Bema, biorąc udział w powstaniu węgierskim w latach 1848-1849. Po zdławieniu powstania przez Austriaków, którym w tej akcji pomagali Rosjanie, Józef i Edward, poddani cara, zostali wydani jako jeńcy wojenni władzom rosyjskim. Te zaś skazały ich na trzy lata ciężkiej pracy w twierdzy w Zamościu, gdzie Stawecki zapadł na gruźlicę. Gdy wyszli z więzienia w 1852 roku, podpułkownik Grygowicz namówił sześć lat młodszego, ale chorego towarzysza walki i niedoli do wyjazdu do Kalisza, gdzie Edward mógłby wydobrzeć pod opieką jego ojca, czyli "Starego Doktora", słynnego terapeuty zdrojowego192. Opieka ta była najwyraźniej bardzo dobra, bo dwa lata później - w 17 czerwca 1854 roku - Edward Stawecki poślubił córkę doktora Zofię Atanazję Teonę Grygowicz w kościele św. Mikołaja w Kaliszu (fig. 4.1)193.

5 listopada 1855 roku w tym samym przyszpitalnym kościele została ochrzczona ich córka Franciszka Teona Józefa Stawecka urodzona 7 marca 1855194. Młodzi rodzice przenieśli się z dzieckiem "do pobliskiego Opatówka, do majątku Ignacego Radoszewskiego", gdzie Stawecki został domowym nauczycielem synów właściciela tych dóbr195. Chodziło tu o Aleksandra Prospera Kacpra i Józefa Antoniego Ludwika Radoszewskich, z których ten pierwszy 12 lat później kupił majątek w Byszewie, ale o tym będzie jeszcze mowa. Jednak wychowawcza służba Edwarda u Radoszewskich nie trwała długo i wraz z żoną przeniósł się do Warszawy, gdzie w 1859 roku urodził się im syn Tomasz Karol Józef, potem używający tylko imienia Karol196. W stolicy Edward Stawecki zajął się sprawami wydawniczymi. Opublikował własnym kosztem w 1858 roku cenne Album kaliskie, ilustrowane rysunkami S. Barcikowskiego, w litografiach M. Fajansa (fig. 4.1)197. W następnych dwóch latach był wydawcą i właścicielem warszawskiej "Kroniki Wiadomości Krajowych i Zagranicznych", ale po sprzedaży tej gazety przeniósł się do Częstochowy. Tam w latach 1861-1863 ustabilizował się na etacie urzędnika Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, co nie przeszkadzało mu spiskować dla Polski198. Kiedy i gdzie urodził się Staweckim drugi mało znaczący syn Stefan, nie udało mi się dowiedzieć, gdyż znajomość tylko jednego imienia bez jakichkolwiek dat z jego życia nie pozwala na dotarcie do akt urodzenia, małżeństwa i zgonu Stefana199. Z Częstocho wy Edward ruszył do powstania styczniowego i tylko wpadał do domu między potyczkami. Owocem jednego z takich pobytów była druga córka Jadwiga Tekla, urodzona około 1864 roku w Częstochowie200. W sumie żona i matka Teona musiała sama zajmować się dziećmi i domem. Nie wiadomo, skąd czerpała środki na utrzymanie siebie i dzieci. Edward Stawecki wywalczył sobie w powstaniu bohaterską pamięć, odnotowaną na kartach historii, tyle że klęska tego zrywu zbrojnego doprowadziła go znów do więzienia w Radomiu. Kiedy w 1864 roku ratował się ucieczką do Galicji, czyli na tereny zaboru austriackiego, został podobnie jak w 1849 wydany przez Austriaków Rosjanom, a ci skazali go na śmierć. Zamienili mu potem ten wyrok na sybiracką zsyłkę, tyle że z powodu choroby więźnia odstąpiono od wymierzenia tej kary. Edward Stawecki zmarł na gruźlicę w radomskim więzieniu 4 kwietnia 1866 roku.

Starsza Teona Stawecka, z trójką lub czwórką dzieci, przeniosła się wówczas do Warszawy. Najstarsza jej córka Teona po skończeniu jakiejś pensji dla dziewcząt i zdaniu odpowiednich egzaminów została nauczycielką domową. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach poznała Władysława Jastrzębowskiego. Być może Władysław i Edward spotkali się jeszcze przed powstaniem w warszawskich kręgach wydawniczych, a może ich powstańcze losy walki lub więzienia gdzieś się skrzyżowały. W obu rodzinach, jak w wielu innych, panowała wówczas narodowa żałoba, w czasie której panie ubierały się na czarno, a w domach polskich śpiewano:

Leci liście z drzewa, co wyrosło wolne,

Nad mogiłą śpiewa jakieś ptaszę polne.

Nie było, nie było Polsko dobra w tobie!

Wszystko się prześniło, a twa dziatwa w grobie201.

Pamięć powstania styczniowego i jego ofiar pozostała żywa jeszcze długo w rodzinie Jastrzębowskich. Wojciech, syn Władysława, a mój Dziadek, zaprojektował w 1933 roku kwaterę Powstańców Styczniowych na warszawskich Powązkach Wojskowych (fig. 4.2), a w domu w moim dzieciństwie opowiadano, jak ważna była dlań realizacja tego projektu202. Dopiero 26 lipca 1881 roku, 17 lat po upadku po wstania styczniowego, Teona i Władysław pobrali się z nadzieją na lepsze wspólne życie.

Działo się w Warszawie w Kancelarii parafii Wszystkich Świętych czternastego (dwudziestego szóstego) lipca tysiąc osiemset osiemdziesiątego pierwszego roku o godzinie piątej po południu. Oświadczamy, że w obecności świadków: Aleksandra Rynarzewskiego, utrzymującego się ze środków własnych, i Henryka Dąmbskiego, urzędnika Warszawsko-Wiedeńskiej Drogi Żelaznej, zamieszkałych w Warszawie, pełnoletnich, zawarto tego dnia religijny związek małżeński pomiędzy Władysławem Jastrzębowskim, kawalerem, urzędnikiem Warszawsko-Wiedeńskiej Drogi Żelaznej, liczącym lat trzydzieści osiem, urodzonym we wsi Marymont powiatu warszawskiego, synem żyjącego Wojciecha i zmarłej Anieli z Scherrów małżonków Jastrzębowskich, zamieszkałym w parafii Świętego Krzyża przy ulicy Chmielnej pod numerem tysiąc pięćset trzydziestym czwartym, a Franciszką Teoną Józefą Stawecką, panną, nauczycielką, liczącą dwadzieścia sześć lat, urodzoną w mieście Kaliszu, córką nieżyjącego Edwarda Zachariasza i żyjącej Zofii Atanazji Teony z Grygowiczów, małżonków Staweckich, zamieszkałą w tutejszej parafii przy ulicy Chmielnej pod numerem tysiąc pięćset czterdziestym drugim. [...] Nowo zaślubiony na zawarcie tego małżeństwa przedstawił pozwolenie Dyrekcji Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej i Warszawsko-Bydgoskiej, wystawione dnia 9 lipca bieżącego roku pod numerem 15 564. Nowo zaślubieni oświadczyli, że umowy przedślubnej między sobą nie zawarli. Religijny obrzęd małżeństwa został odprawiony w kościele klasztornym Kamedułów na Bielanach, przez księdza Juliana Białego, tamtejszego wikarego. Akt ten po przeczytaniu przez nowo zaślubionych, świadków i przez Nas podpisany został.

Władysław Jastrzębowski, Teona Stawecka, Aleksander Rynarzewski, Henryk Dąmbski, Ksiądz Józef [podpis nieczytelny] wikary.203

W wyborze kościoła Kamedułów na Bielanach (dziś Niepokalanego Poczęcia N.M.P.) na ceremonię ślubną zaważyły być może marymonckie wspomnienia pana młodego z miejsca jego beztroskiego dzieciństwa. Jednak administracyjnie należało akt małżeństwa zapisać w księdze parafii panny młodej, to znaczy w kancelarii kościoła Wszystkich Świętych na placu Grzybowskim. Z tego powodu imiona i nazwiska (jedno nieczytelne) obydwóch wikarych się różnią, jeden związał stułą prawice młodych na Bielanach, a drugi odnotował ten ślub w aktach parafii żony w centrum Warszawy. Interesujący jest też fakt, że Władysław potrzebował na swój ślub pozwolenia z przedsiębiorstwa swojego zatrudnienia, czyli z Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej i Warszawsko-Bydgoskiej. Ta druga północna, otwarta w 1863 roku, linia kolejowa z Królestwa Polskiego do Prus łączyła się w Łowiczu z pierwszą, starszą linią z 1845 roku, która od tej daty stanowiła połączenie kolejowe między zaborami rosyjskim i austriackim. Panna młoda, pracująca prywatnie jako nauczycielka, nie musiała w celu zamążpójścia przedstawiać żadnego pozwolenia. Co do numerów hipotecznych domów obojga małżonków, kamienic położonych przy tej samej ulicy Chmielnej, ale daleko od siebie, bo po dwóch stronach ulicy Marszałkowskiej, odsyłam do poprzedniego rozdziału (patrz wyżej s. 93). Państwo młodzi zamieszkali najpierw na Chmielnej w parafii Teony, ale nie w jej dawnym mieszkaniu, tylko w pobliżu, po przeciwnej stronie ulicy. Można również przypuszczać, że Władysław zdążył jeszcze przedstawić swoją żonę ojcu, Wojciechowi Bogumiłowi, przed jego śmiercią półtora roku później. Może byli też u niego na ostatniej wigilii w 1882 roku z małą wnuczką Władzią204.

W tej samej parafii, w kościele Wszystkich Świętych, w 1890 roku Jadwiga Tekla Stawecka, najmłodsza siostra Teony, Karola i Stefana, wyszła za mąż za Antoniego Apolinarego Burszewskiego (1855-1907)205. Obydwoje byli później autorami jedynego zachowanego, bardzo serdecznego listu (cytowanego w poprzednim rozdziale) do Władysława z życzeniami imieninowymi (patrz wyżej s. 106). List jest bez daty i miejsca nadania. Treść jego wskazuje jednak na to, iż wysłano go z majątku w Byszewie, którym zarządzał Burszewski, już w latach 90. XIX wieku, gdzie pracował on do swojej śmierci w 1907 roku, czyli niewiele ponad rok przed zgonem Władysława206. Jadwiga przeżyła swojego męża o 48 lat i dożywszy 90 lat, zmarła w Warszawie 1 lutego 1954 roku i została pochowana razem z mężem na Powązkach.

Brat Teony i Jadwigi Karol Stawecki na przełomie wieków mieszkał i studiował w Krakowie, został tam inżynierem i ożenił się z Marią Aleksandrą Wysocką w 1908 roku w kościele Mariackim, a w 1914 roku sporządzono w Warszawie, w obecności tych samych świadków, potwierdzenie tego aktu ślubu w kościele św. Krzyża. Jeszcze później w 1920 roku, dzięki temu małżeństwu, Karol Stawecki stał się współwłaścicielem majątku w Byszewie, do czego jeszcze powrócę207.

Pozostańmy na razie przy chyba szczęśliwych latach z przełomu XIX i XX wieku. Już 30 kwietnia 1882 roku Teonie i Władysławowi Jastrzębowskim, niemal równo 9 miesięcy od daty ich ślubu na Bielanach, urodziła się pierwsza córka Władysława Józefa, którą później w rodzinie nazywano Władką. Zarejestrowano ją i ochrzczono również w parafii Wszystkich Świętych w Warszawie. Świadkami rejestracji dziewczynki byli: Kajetan Godlewski, szwagier ojca i mąż Karoliny Marii, córki Wojciecha Bogumiła, oraz Ludwik Stawecki, zapewne krewny matki o nieustalonym stopniu pokrewieństwa. Natomiast rodzicami chrzestnymi małej Władzi byli: ten sam Kajetan Godlewski i Józefa Jastrzębowska, czyli prawdopodobnie żona Ludomiła, najstarszego syna Wojciecha Bogumiła208. Władka, gdy do rosła, została nauczycielką i w 1909 roku wyszła za mąż za prawnika Michała Marka w kościele św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży, także nie w swoim parafialnym kościele Wszystkich Świętych209. Widać podobnie jak rodzice wolała mieć tę ceremonię w kościele z własnego wyboru, a nie w parafii z obowiązku rejestracyjnego. Jednym ze świadków tego ślubu był inżynier Karol Stawecki. Został on również w 1887 roku ojcem chrzestnym Maryny Jastrzębowskiej, przedostatniej córki Teony.

Teonie i Władysławowi w końcówce XIX wieku urodziło się jeszcze pięcioro dzieci, z których dwoje zasługuje na większą uwagę. W dwa lata po narodzinach Władzi, 26 lutego 1884 roku przyszedł na świat ich jedyny syn Wojciech Tadeusz, nazywany w dzieciństwie Wosiem. Ponieważ to był mój Dziadek, będzie on bohaterem następnego rozdziału. Zanim jednak przejdziemy do następnych córek Teony i Stefanii, chciałabym jednak pokazać tu wizerunek Teony, matki wspomnianych dzieci.

Narysował ją dorosły Wojciech Jastrzębowski ołówkiem i pokolorował akwarelą o burym odcieniu, w tej samej serii szkiców z Londynu w latach 40. XX wieku jak rysunki z poprzedniego rozdziału. Szkic ukazuje matkę małego Wosia przy porannej toalecie. Zatem byłby to pełen tęsknoty rysunek wspomnieniowy, daleki od rzeczywistości historycznej. Przedstawia stojącą przy dużym oknie Teonę czeszącą długie włosy (fig. 4.3), którą obserwuje synek klęczący w łóżeczku i oparty o barierkę tego mebla. Wosio wydaje się jeszcze młodszym dzieckiem niż na wcześniej przedstawionym rysunku z ojcem i wizją czarnych diabełków (fig. 3.2) (patrz wyżej s. 98). Wysoka i szczupła kobieta w powłóczystej koszuli nocnej ukazana jest od tyłu. Stoi przed toaletową komodą z szufladami u dołu, zwieńczoną owalnym ruchomym lustrem. W zwierciadle widać odbicie jej twarzy oraz prawego ramienia podniesionego na wysokość piersi. Prawy, bardzo długi i zapleciony warkocz kobiety zwisa na jej plecach niemal do kolan. Rozplecione włosy z lewego warkocza trzyma podniesioną wysoko lewą ręką, odciągając je w bok i daleko od głowy. Czesze włosy szczotką trzymaną w prawej dłoni. Przesadnie długie zasłony opadają z obu stron okna na podłogę pokoju, tworząc fantazyjne owalne ramy całego rysunku i okalając dziecięce łóżeczko.

15 stycznia 1887 roku urodziła się Jastrzębowskim Teona Maria, w rodzinie zwana Tonką, którą ochrzczono 12 maja tego samego roku, jak przystało w parafialnym kościele Wszystkich Świętych210. Jednym z dwóch świadków rejestracji dziecka był Stefan Stawecki, urzędnik, o dziś bliżej nieznanym stopniu pokrewieństwa, ale najprawdopodobniej drugi brat matki. Natomiast rodzicami chrzestnymi małej Teony byli: wspomniany na początku rozdziału Dziadek Józef Grygowicz i dziś już nieznana Adela Beuret. W 1906 roku Tonka poznała Józefa Albina Herbaczewskiego, w 1909 pojechała z nim do Włoch, wydawszy na tę wyprawę całą swoją część spadku, rok później wyszła za niego za mąż. Co rodzina sądziła o tej wyprawie - nie wiadomo, ale nawet jeśli tego nie pochwalała, zawsze jej pomagała w potrzebie.

Stefania Maria Jastrzębowska, w domu nazywana Stefą, przyszła na świat 2 września 1888 roku i ochrzczono ją 3 grudnia następnego roku w tej samej parafii Wszystkich Świętych. Opóźnienie spisania aktu urodzenia wynikło, jak podano w tym akcie, z powodu nieobecności ojca, której przyczyna jest nieznana211. Wuj Stefan Stawecki pełnił wtedy funkcję zarówno świadka rejestracji, jak i ojca chrzestnego, zaś jej matką chrzestną była Ciotka Jadwiga Stawecka, siostra matki, a działo się to rok wcześniej przed zamążpójściem Jadwigi.

O dużej już Stefie słyszałam od Mamy zawsze wiele słów podziwu i uznania, jako o dzielnej konspiratorce jeszcze w szkole średniej i w akcjach Polskiej Organizacji Wojskowej w czasie pierwszej wojny światowej, kiedy nosiła pseudonim "Okrzejowa" lub "Okrzejka". O tym jednak będzie więcej w dalszej części tego rozdziału.

Dwie najmłodsze córki Teony i Władysława zdążyłam dobrze poznać w swoim dzieciństwie. Starsza Maria Wanda, dla rodziny Maryna, urodziła się 7 stycznia 1892 roku i podobnie jak jej rodzeństwo została zarejestrowana i ochrzczona 19 kwietnia tego samego roku w rodzinnej parafii212. Świadkami aktu urodzenia i rodzicami chrzestnymi byli również członkowie rodziny: Ciotka Karolina Maria Godlewska z domu Jastrzębowska i Karol Stawecki, brat matki. Młodsza Aleksandra Jastrzębowska, w domu nazywana Liską, urodziła się 3 maja 1894 roku, jak informuje napis na jej grobie powązkowskim, niestety aktu jej urodzenia nie udało mi się odnaleźć.

Zanim przejdziemy do XX wieku, należy przypomnieć tu jeszcze jeden emigracyjny rysunek londyński mojego Dziadka (fig. 4.4), wykonany piórkiem z niebieskim tuszem i pokolorowany kredkami. Rysunek ten stanowi barwne wspomnienie Wojciecha z lat dziecinnych i ukazuje całą rodzinę Jastrzębowskich siedzącą wokół dużego okrągłego lub owalnego stołu, aczkolwiek brak tu najmłodszej Liski. Są tu natomiast goście: Wuj Stefan i Dziadek Józef Grygowicz - w sumie 10 imiennie podpisanych osób. Wygląd i wzrost dzieci wskazują na połowę lat 90. XIX wieku, czyli działo się to w warszawskim mieszkaniu na ulicy Wielkiej przy skrzyżowaniu z ulicą Sienną.

U "głowy" stołu, z prawej strony, gdzie na małym, przystawionym stoliku stoi srebrny samowar zwieńczony imbrykiem, siedzi Mama - Teona. Ma jasną bluzkę w ciapki i blond włosy zaplecione w warkocze zwinięte w duży kok z tyłu głowy nad karkiem. Jej większy i wyraźniejszy profil naszkicowany jest na marginesie rysunku z prawej strony. Na prawo od niej siedzi za stołem najmasywniejsza i najbarwniejsza postać - Dziadek Józef Grygowicz - najwyraźniej przemawiający gestem podniesionej prawej dłoni z kciukiem do góry. Dziadek ubrany jest w węgierski strój (mente), na głowie ma turecki fez, krzaczaste brwi, sumiaste wąsy i małą, wąską bródkę. Jego strój nawiązuje do powstania węgierskiego, może Dziadek o tym opowiada. Obok niego za stołem siedzi zasłuchana i wpatrzona weń mała Stefa, którą zasłania częściowo stojąca pośrodku stołu wielka lampa naftowa z szerokim, gruszkowatym abażurem. Między Stefą a drugą siostrą Tonką, podobnego wzrostu, siedzi za stołem chudy, łysy i wąsaty Wuj Stefan. Obok Tonki zaś przy lewym krańcu stołu, naprzeciw Mamy Teony Jastrzębowskiej, siedzi Babcia Teona Stawecka z pomarszczonym czołem i zapadniętymi policzkami. Mała Marysia z dwoma warkoczykami stoi między Babcią a najstarszą siostrą Władką, widoczną z tyłu i w prawym profilu, siedzącą przed stołem. Ojciec - Władysław - narysowany też od tyłu zajmuje przed stołem centralne miejsce. Przekręca głowę lekko w prawą stronę, na nosie ma okulary, pod którymi widać fragment wąsa, a w prawej dłoni trzyma fajkę. Na prawo od niego i na lewo od Mamy siedzi Wojtek z podpisem "ja". Na stole jest niewiele nakryć: filiżanka, kubki, talerzyki i duży talerz z pokrojonym ciastem. Zatem przedstawiono tu podwieczorek, a nie obiad lub kolację, jako że przyjechał Dziadek Grygowicz i wszyscy zebrali się, aby posłuchać jego opowieści.

Znacznie późniejsza, zapewne z 1904 roku, jest jedyna zachowana fotografia matki Teony juniorki. To małe i spłowiałe zdjęcie portretowe (fig. 4.5) wygląda na fragment wycięty z większej fotografii przedstawiającej całą postać kobiety stojącej przed domem z widocznym fragmentem okna i pilastra w tle. Szczegóły te wydają się podobne do analogicznych elementów architektonicznych dworu w Byszewie (fig. 3.9). Ten klasycystyczny piętrowy budynek jest różnie datowany, według Henryka Lesiaka wzniósł go jeszcze Jan Orsetti, pierwszy właściciel Byszewa na początku XIX wieku i jest to bardziej prawdopodobne niż przypisywanie przez Andrzeja Urbaniaka daty budowy dworu w latach 70. tego samego stulecia213.

Wydaje się, że powyższa fotografia Teony pochodzi również z tego samego czasu, kiedy sfotografowano Władysława wśród dzieci w Byszewie (fig. 3.9). Małe zdjęcie matki przetrwało obie wojny, gdyż Wojciech Jastrzębowski otrzymał tę fotografię w liście od swojej siostry Marysi/Maryny w latach 40., w czasie swojej wojennej emigracji londyńskiej. Przedstawiona kobieta jest wyraźnie w średnim wieku, ubrana w czarną bufiastą i pofałdowaną suknię, zapiętą szeregiem małych guziczków wysoko pod szyję, którą okala stojący kołnierzyk. Twarz przedstawiona jest frontalnie, ale z lekkim zwrotem głowy w jej lewą stronę, dokąd Teona bacznie spogląda. Lico jest gładkie, nos prosty, tylko płytkie bruzdy po bokach nosa i lekko ściągnięte brwi nadają jej poważny, a nawet smutny wyraz. Wysokie czoło okala mała grzywka rozłożona na dwie strony. Gładko zaczesane włosy z przedziałkiem pośrodku głowy są upięte w kok z tyłu nad karkiem. W tle fragment framugi okna i pilastru dworu w Byszewie.

W 1904 roku, kiedy uwieczniono pobyt Teony i Władysława oraz ich dzieci w Byszewie na dwóch wspomnianych fotografiach (fig. 3.9 i 4.5), właścicielem majątku był Józef Radoszewski214. Chodzi tutaj prawdopodobnie o Józefa Antoniego Ludwika, jednego ze wspomnianych na początku rozdziału dwóch synów Ignacego Radoszewskiego, których Edward Stawecki, mąż Babki Teony i ojciec Wuja Karola, uczył w Opatówku pod Kaliszem w latach 1855-1857. Jednak w rzeczywistości od 1890 roku byszewskim majątkiem zarządzał szwagier Staweckich, Antoni Burszewski, mąż Jadwigi, o którym milczą wszystkie publikacje dotyczące Byszewa. Po jego śmierci w 1907 roku los i kondycja majątku są nieznane, poza stanem prawnym, gdyż dobra te były ciągle własnością Józefa Radoszewskiego215. Nie wiadomo tylko, kiedy administrację nad tym majątkiem przejął Karol Stawecki, który w 1920 roku został jego współwłaścicielem. Józef Radoszewski przed swoją bezpotomną śmiercią miał zapisać swój zadłużony majątek trzem siostrom Wysockim, w tym też Marii Aleksandrze Staweckiej (z domu Wysockiej) - żonie Karola216. Poświadcza to też zachowany plan tej własności ziemskiej (fig. 4.6) podpisany na odwrocie ołówkiem: "Własność Karola Staweckiego, poczta Kutno, skrzynka 28, majątek Byszewo"217.

Karol Stawecki nie tylko uratował majątek w Byszewie, ale również był prawdziwą ostoją dla siostry w Warszawie, kiedy owdowiała Teona w 1908 roku znalazła się w dużej potrzebie, zapewne mając skromną rentę kolejową po Władysławie. O pomocy Wuja świadczonej mojej Prababci słyszałam kilkakrotnie od Mamy. O Karolu Staweckim, tak lubianym i poważanym w naszej rodzinie w trakcie Wielkiej Wojny i po niej, wiadomo też z innych źródeł. Istnieje kilka mu poświęconych nekrologów w gazetach kutnowskich z 1933 roku oraz dwie krótkie informacje w innych publikacjach. Według tych źródeł Stawecki był inżynierem i technologiem, założycielem Spółdzielni "Rolnik Polski" w Kutnie, zasiadał w zarządzie spółki akcyjnej Zakładów Rolniczo-Przemysłowych Ziemi Kutnowskiej i stał na czele dwóch innych placówek ziemiańskich w tym regionie218. Mieszkał w Byszewie, ale często w interesach bywał w Kutnie, gdzie miał wspomnianą wyżej skrzynkę pocztową na korespondencję. Zmarł 31 maja 1933 roku w Byszewie i 2 czerwca został pochowany na cmentarzu parafialnym przy kościele św. Katarzyny w pobliskiej Witoni, ale jego grób się nie zachował219. Z jego rodzeństwa żyła wtedy tylko owdowiała Jadwiga Burszewska, która nie miała żadnych praw do majątku. Nie wiadomo, czy i jak siostry Wysockie, a zwłaszcza Karolowa Stawecka, zajęły się majątkiem w Byszewie w ostatnich latach przed drugą wojną.

Rodzina Jastrzębowskich często tam przyjeżdżała w latach 1890-1907 na zaproszenie Jadwigi i Antoniego. Poświadcza to wspomniana wyżej fotografia Władysława z dziećmi z 1904 roku (fig. 3.9) i wcześniejszy list imieninowy do Władysława od nich obojga. Również później, w latach 1920-1933, przyjeżdżał tam z pewnością Wojciech Jastrzębowski i może także jego najmłodsza siostra Liska, która z powodów zdrowotnych w dzieciństwie najczęściej tam gościła. Przybywano zapewne pociągiem do Kutna, a później bryczką do Byszewa. W każdym razie w opowiadaniach rodzinnych, odkąd pamiętam, często wracało wspomnienie o Wuju Karolu oraz o świetnie zarządzanym przez niego majątku rolnym i tamtejszej hodowli koni dla wojska. Dbał o pastwiska, park i dwór, który wówczas był jeszcze w dobrym stanie, zasługując na miano "niewielkiego pałacyku w stylu klasycystycznym"220. Dzisiejszy stan budynku jest niestety opłakany (fig. 3.10), choć przetrwał on obie wojny światowe. Po tym ostatnim kataklizmie przeszedł na własność gminy i w 1945 roku założono tam szkołę podstawową w Byszewie, co zresztą zapobiegło całkowitemu zrujnowaniu dworu. Jednak w 1994 roku, po przeprowadzce tej placówki edukacyjnej do Nowej Szkoły Podstawowej im. Marii Konopnickiej, wprowadzili się tam okoliczni mieszkańcy, którym gmina umożliwiła uwłaszczenie zajmowanych mieszkań.

Niewątpliwie największą, niepowetowaną stratę dla kultury lokalnej z okresu międzywojennego stanowi zburzenie w Byszewie dawnego Domu Ludowego z 1928 roku, który przetrwał w całości, choć poważnie zrujnowany, do 2007 roku (fig. 4.7). Ten rozłożysty parterowy budynek, zbudowany w tak zwanym stylu dworkowym, stał na skrzyżowaniu dróg, prawie naprzeciw wjazdu do parku dawnego majątku. Dom Ludowy miał wysoki dwuspadowy dach i niewielką asymetryczną attykę nad wejściem z prawej strony frontu. Wojciech Jastrzębowski zaprojektował i zrealizował ten budynek oraz wyposażenie jego wnętrz, co poświadcza wykaz dzieł mojego Dziadka221. Po wojnie, którą ta budowla przetrwała bez szwanku, umieszczono tam część byszewskiej szkoły podstawowej. Później był tam Klub Rolnika, ale około 2007 roku rozebrano zaniedbaną budowlę.222 Dziś nie ma po niej śladu in situ, poza uratowanym dużym kamieniem narożnym z prawej strony frontu, który stoi jako anonimowy pomnik przy tym samym skrzyżowaniu dróg Byszewa.

Wracając do lat 1907-1908 w Warszawie, to można sobie wyobrazić, jak były one smutne dla Teony Jastrzębowskiej ze względu na utratę kolejno trojga najbliższych członków rodziny. 15 lipca 1907 roku zmarła matka Teona z Grygowiczów Stawecka223, 10 listopada 1907 roku odszedł szwagier Antoni Burszewski224, a 28 grudnia 1908 umarł mąż Władysław225. Dopiero po ślubie Władki w 1909 roku ro dzina Jastrzębowskich, to znaczy matka Teona z czterema córkami, wyprowadziła się z dawnego, zapewne zbyt dużego i drogiego mieszkania na ulicy Wielkiej (patrz wyżej s. 95). Jej syn Wojciech wyjechał z ulicy Wielkiej na studia do Krakowa jeszcze wcześniej, w 1905 roku.

Teona zamieszkała w drugim dziesięcioleciu XX wieku z córkami przy ulicy Smolnej nr 23, w dawnym mieszkaniu swojej szwagierki Marii, żony brata Karola, która z mężem przeniosła się do Byszewa. Poświadcza to porównanie nr. hipotecznego mieszkania Marii Aleksandry Wysockiej z jej aktu małżeństwa z Karolem Staweckim z takim samym nr. hipotecznym podanym w skądinąd zabawnym zaświadczeniu za- i wymeldowania mojego Dziadka, wydanym w Warszawie 13 czerwca 1918 roku. Otóż Wojciech Jastrzębowski został zameldowany pod powyższym adresem 8 października 1914, a "następnie w dniu 29 sierpnia 1915 r. wymeldowano go "niewiadomo, dokąd""226. Ostatnie dwa słowa oznaczały wymarsz Dziadka na wschód z Batalionem Warszawskim do Legionów Polskich, o czym będzie mowa w następnym rozdziale. Natomiast o mieszkaniu Babci Teony na Smolnej słyszałam w dzieciństwie od mojej Mamy, która w czasie legionowej służby ojca też tam zamieszkała jako siedmioletnia dziewczynka ze swoją matką Halą z Rybickich Jastrzębowską (patrz niżej s. 277). Teona jeszcze w przededniu Wielkiej Wojny dzielnie prowadziła dom na Smolnej dla córek i licznych gości, wśród których bywali nie tylko krewni, ale również koledzy panien Jastrzębowskich, a wszyscy oni z zapałem konspirowali przeciwko władzy rosyjskiej.

Szczególną rolę w tej spiskowej aktywności w drugiej dekadzie XX wieku odgrywała średnia córka Teony, Stefa, która - jak mi opowiadała Mama - bez cienia strachu nosiła po ulicach Warszawy ówczesną "bibułę" w futerale od skrzypiec. Stefania przede wszystkim w wieku 20 lat aktywnie związała się z różnymi organizacjami paramilitarnymi:

Od 1909 r. bierze czynny udział w pracach Organizacji Młodzieży Narodowej, a następnie w organizowaniu ruchu Zarzewiackiego. W 1910 r. bierze udział z organizowaniu Oddziału Żeńskiego Polskich Drużyn Strzeleckich i jest kierowniczką zbrojowni Polskich Drużyn Strzeleckich Okręgu III. Po wybuchu wojny bierze udział w pracach Oddziału Lotnego P.O.W., gdzie chlubnie zapisuje swe imię227.

Cytat ten pochodzi z uzasadnienia wniosku o pośmiertne odznaczenie Stefanii Jastrzębowskiej Orderem Odrodzenia Polski za wybitną pracę kierowniczą w Oddziale Polskich Drużyn Strzeleckich w latach 1910-1914 w Warszawie. Tutaj jednak należy dodać jeszcze inną, interesującą i dokładniejszą, opinię zaczerpniętą z wniosku o pośmiertne odznaczenie młodej aktywistki Orderem Virtuti Militari.

Śp. Stefanja Jastrzębowska (Okrzejowa) w marcu 1915 r. z rozkazu Komendy Naczelnej wynajęła przy ul. Pięknej 45 lokal, w którym zostało urządzone centralne laboratorium materiałów wybuchowych. Przez pięć miesięcy Jastrzębowska pełniła niezwykle oddaną i niebezpieczną służbę mieszkając w lokalu, w którym w razie grożącej każdego dnia rewizji narażona była na śmierć niechybną. Obowiązek swój pełniła z samozaparciem i najwyższym męstwem, na jaki zdobyć się może żołnierska cnota. Tej cnoty dowodem najszczerszym są dwa fakty z jej życia w okresie istnienia owego laboratorium: 1) w kwietniu na skutek użycia niezupełnie odpowiednio stężonych kwasów jednego dnia podczas fabrykacji nitrogliceryny nastąpiło kilka kolejnych wybuchów. P. Jastrzębowska już po pierwszym wybuchu nie straciła ani na chwilę przytomności umysłu i z najzimniejszą krwią powynosiła z pokoju tego kolejno wszystkie gotowe materiały wybuchowe, nie zważając na to, że następowały nowe wybuchy w nowych retortach; 2) w lipcu 15 r. został wzięty przez moskali z bronią w ręku po dłuższej walce ciężko ranny por. Rybicki Edward, który będąc kierownikiem laboratorium również w nim stale mieszkał. Ponieważ zachodziła obawa, że policja wpadnie przez ujęcie go na ślad mieszkania laboratoryjnego, Komenda przerwała prace laboratorium, zaś Jastrzębowska podjęła się z własnej woli obowiązku pozostania na straży laboratorium i mieszkania tam w dalszym ciągu, gotowa w każdej chwili do bohaterskiej walki i nieuniknionej śmierci228.

Stefania Jastrzębowska, pracując wtedy w Oddziale Lotnym I. Brygady Legionów Polskich, szczęśliwie uchroniła się od tego "nieuniknionego" losu. Nie tylko udało jej się dotrwać do końca na posterunku, czyli w opisanym tajnym miejscu produkcji nitrogliceryny, ale również przetrwać bez szwanku prawie całą Wielką Wojnę. Pseudonim "Okrzejka"/"Okrzejowa" wzięła lub dostała od szefa nadzorującego tą dywersją Edwarda Rybickiego "Okrzei", który prywatnie był bratem jej szwagierki Hali Jastrzębowskiej z Rybickich (patrz niżej s. 240). Młoda dywersantka wyszła za mąż w marcu 1919 roku za Nowosława Słowińskiego, towarzysza późniejszych akcji sekretnych. Jednak niebawem, 14 kwietnia 1919 roku, "Okrzejka", działając zarówno z ramienia Polskiej Partii Socjalistycznej, jak i Polskiej Organizacji Wojskowej, na tyłach wojsk sowieckich zmarła tragiczną śmiercią w Lublinie w wieku 26 lat, dwa dni po zastrzeleniu jej męża229. Pewne poszlaki wskazywałyby - jak słyszałam od kuzyna Jerzego Jastrzębowskiego - że Słowińskiego zastrzelił ktoś z ówczesnych prawicowych polskich nacjonalistów. W 1922 roku Stefania została odznaczona Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari, a w 1929 roku na wniosek PPS Krzyżem i Medalem Niepodległości z Mieczami230. Nie zachowała się żadna jej fotografia ani cokolwiek osobistego poza cytowanymi dokumentami w CAW (dziś Wojskowym Biurze Historycznym) w Rembertowie oraz trzema krótkimi notkami biograficznymi231. Przetrwała jednak pamięć o dzielnej Stefie w naszej rodzinie, zwłaszcza we wspomnieniach jej brata Wojciecha i bratanicy, czyli mojej Mamy. W 2019 roku grób Stefanii Słowińskiej na cmentarzu komunalnym w Lublinie został wpisany "do ewidencji grobów weteranów walk o wolność i niepodległość Polski"232.

182 Konopka 1960-1961, ss. 76-77.

183 Por. nekrolog Karola Grygowicza w: "Gazecie Warszawskiej", z 10.III.1856 r., nr 67, s. 4; Z. Chodyła, 2004, ss. 605-606.

184 S. Konopka, 1960-1961, s. 76.

185 Por. akt małżeństwa Alojzego Józefa Bonawentury Grygowicza z 21 maja 1857 r. w kościele św. Krzyża w Warszawie.

186 Data 15.VII.1827 z napisu na grobie Teony z Grygowiczów Staweckiej na Powązkach, do której pochówku dołączono później zmarłych z rodziny jej wnuczki Aleksandry z Jastrzębowskich Świętorzeckej. Z. Chodyła (2004, s. 606) podaje inną datę urodzin Teony - 1834 rok, ale bez aktu jej urodzenia, który nie zachował się, zatem informacja podana przez rodzinę na nagrobku wydaje się wiarygodniejsza.

187 S. Konopka, 1960-1961, s. 76.

188 Lista imienna generałów, oficerów wyższych i niższych tudzież urzędników wojskowych Armii Polskiej... - AGAD, Komisja Rządowa Wojny (zespół, nr 192), sygn. 478 - z 2292 nazwiskami sygnatariuszy por. http://agad.gov.pl/niewylegitymowani/KRW478.xml (dostęp: 18 marca 2023).

189 Nekrolog Karola Grygowicza w: "Gazecie Warszawskiej", z 10.III.1856 r., nr 67, s. 4; Konopka 1960-1961, s. 76.

190 Z. Chodyła, 2004, s. 606.

191 Por. https://www.historiaiung.pulawy.pl/Absolwenci-Marymontczycy.php (dostęp: 22 marca 2022).

192 Z. Chodyła, 2004, s. 605 - tytułuje Józefa Grygowicza kapitanem, zaś mój Dziadek wyrył napis na metalowej tablicy na jego nagrobku na Powązkach "ppółkownik wojsk gen. Bema".

193 Nr 25 akt małżeństwa Edwarda Michała Zachariasza Staweckiego z Zofią Atanazją Teoną Grygowicz w 1854 r. Kalisz, kościół św. Mikołaja; Z. Chodyła, 2004, s. 606.

194 Nr 99 akt urodzenia Franciszki Teony Józefy Staweckiej, Kalisz, kościół św. Mikołaja; Chodyła, 2004, s. 606.

195 Z. Chodyła, 2004, s. 605.

196 Nr 399 akt urodzenia Tomasza Karola Józefa Staweckiego z 1859 r, Warszawa, kościół św. Krzyża.

197 E. Stawecki, Album kaliskie, seria I. z widokami z miasta Kalisza, Warszawa 1858.

198 Z. Chodyła, 2004, s. 605; N. Giżyński, Edward Stawecki - częstochowski konspirator i bohater powstania styczniowego, "Gazeta Częstochowska" nr 4, 14.01.2019, https://gazetacz.com.pl (dostęp: 4 maja 2022).

199 Stefan jest widoczny i podpisany na rysunku Wojciecha Jastrzębowskiego z rodziną przy stole (fig. 4.4) i był świadkiem rejestracji urodzin Tonki, córki Jastrzębowskich w 1887 r., por. poniżej s. 125.

200 Z. Chodyła, 2004, ss. 605-606 - nie pisze o drugiej córce ani o synu Karolu, Edwarda i Teony Staweckich. Częstochowa jako miejsce urodzenia Jadwigi wymienione jest w jej akcie małżeńskim, patrz niżej s. 121.

201 Pieśń Wincentego Pola, muzyka F. Chopina z 1833 r. popularna po powstaniu zarówno listopadowym, jak i styczniowym, też to śpiewałam w liceum z okazji 200-lecia tego ostatniego zrywu.

202 Niepełny wykaz prac odtworzony z notatki zachowanej dokumentacji, w: Wojciech Jastrzębowski, 1971, s. 22.

203 Nr 235 akt małżeństwa Władysława Jastrzębowskiego i Franciszki Teony Józefy Staweckiej z 1881 r. Warszawa, parafia Wszystkich Świętych, tłum. Krystyny Malik.

204 J. Wieniawski (1911, s. 222) pisze, że "córki i wnuczki stroiły dlań drzewko wigilijne" w te święta.

205 Nr 16 akt małżeństwa Jadwigi Tekli Staweckiej i Antoniego Apolinarego Burszewskiego z 1890 r., Warszawa, parafia Wszystkich Świętych.

206 Antoni Burszewski, zmarły 10 listopada 1907 roku, został pochowany na Powązkach w Warszawie, gdzie pochowano też Jadwigę Burszewską zmarłą 1 lutego 1954 r.

207 Nr 399 potwierdzenia aktu małżeństwa Tomasza Karola Józefa Staweckiego i Marii Aleksandry Wysockiej z 1914 r., Warszawa, kościół św. Krzyża.

208 Nr 761 akt urodzenia Władysławy Józefy Jastrzębowskiej z 1882 r., Warszawa, kościół Wszystkich Świętych.

209 Nr 432 akt małżeństwa Władysławy Józefy Jastrzębowskiej i Michała Marka z 1909 r. Warszawa, kościół św. Aleksandra.

210 Nr 674 akt urodzenia Teony Marii Jastrzębowskiej z 1887 r., Warszawa, kościół Wszystkich Świętych.

211 Nr 1842 akt urodzenia Stefanii Marii Jastrzębowskiej z 1889 r. Warszawa, kościół Wszystkich Świętych. Por. podobną przyczynę opóźnienia rejestracji nowonarodzonego syna Wojciecha, niżej s. 150.

212 Nr 600 akt urodzenia Marii Wandy Jastrzębowskiej z 1892 r. Warszawa, kościół Wszystkich Świętych.

213 H. Lesiak, 2007, s. 56. Teodor Orsetti sprzedał majątek w 1865 r. Aleksandrowi Prospererowi Kacprowi Radoszewskiemu; podobnie J. Kita, 2018, s. 97. Andrzej Urbaniak (2004, s. 22) datuje budowę dworu na lata 70. XIX w. i przypisuje ją Józefie Radoszewskiej, matce Aleksandra i Józefa.

214 H. Lesiak, 2007, s. 56. Po śmierci Aleksandra Radoszewskiego w 1874 r. Byszew odziedziczył jego brat Józef i matka Eustachia Józefa, od której Józef odkupił jej część i pozostał jedynym właścicielem majątku aż do 1920 roku. Por też Urbaniak 2004 s. 22-26 i J. Kita 2018, s. 96.

215 H. Lesiak, 2007, s. 56; J. Kita, 2018, s. 96.

216 Tamże; według Urbaniaka (2004, ss. 24-26) to przejęcie własności wyglądało inaczej.

217 Reprint własność Jerzego Bryły, dzisiejszego mieszkańca Byszewa, któremu dziękuję za to udostępnienie.

218 B. Wachowska, Okres II Rzeczypospolitej, w: Kutno. Dzieje miasta, R. Rosina (red.), Warszawa 1984, s. 174; H. Lesiak, 2007, s. 57; A. Urbaniak (2004 s. 26) podaje błędnie nazwę spółdzielni "Rolnik Polski"; J. Kita, 2018, s. 96. Por. nekrologi w "Tygodniku Narodowym", nr 20, 1933, s. 3 i "Kronice Kutnowskiej", nr 24, s. 5.

219 Nr 32 akt zgonu Tomasza Karola Józefa Staweckiego z 1933 roku, parafia Witonii.

220 A. Urbaniak, 2004 ss. 22-23; H. Lesiak, 2007, s. 57. W latach 90. wprowadzili się tam okoliczni sąsiedzi i  wykupili od gminy swoje mieszkania, na które podzielono wnętrza dworu. 30 lat bez remontu i sensownej opieki dopełniły zniszczenia. W XXI wieku budynek został uznany za zabytek architektury. Tyle że pisma wysyłane do konserwatora wojewódzkiego w Łodzi przez mieszkańców dawnego dworu, których nie stać na konieczny i fachowy remont elewacji budynku, pozostały bez odpowiedzi. Por. stan w 2007 - H. Lesiak, 2008, s. 57, fot. 17.

221 Niepełny wykaz prac odtworzony z notatki zachowanej dokumentacji, w: Wojciech Jastrzębowski, 1971, s. 21.

222 H. Lesiak, 2007, s. 57, fot. 18.

223 Pochowanej na Powązkach później razem z Aleksandrą i Zygmuntem Świętorzeckimi, patrz niżej s. 144.

224 Pochowanego też na Powązkach, później złożono w tym grobie wdowę Jadwigę i jej siostrzenicę Władysławę z Jastrzębowskich Markową.

225 Złożony w grobie rodzinnym obok ojca Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego także na Powązkach, patrz wyżej s. 65, fig. 1.16.

226 Pisownia oryginalna, dokument zachowany jest w archiwum rodzinnym.

227 Wniosek do Komisji Odznaczeń Polskich Drużyn Strzeleckich o odznaczenie śp. Stefanji Jastrzębowskiej-Okrzejowej orderem Odrodzenia Polski z 19.XII.30 - CAW/WBH sygn. 1820 Jastrzębowska-Okrzejowa Stefania.

228 Tamże, Wniosek z dn. 5.12.1921 r. dotyczący odznaczenia Stefanii Jastrzębowskiej Orderem Virtuti Militari - CAW/WBH sygn.1820, Jastrzębowska-Okrzejowa Stefania nr 3.

229 Jastrzębowska Stefania Maria, w: Słownik biograficzny kobiet odznaczonych orderem wojennym Virtuti Militari, E. Zawacka (red.), Toruń 2006, t. II, ss. 89-90; por. też "a" 1927, ss. 308-309; J. Barthel de Weydenthel, Stattlerówna, 1929, ss. 80, 409-410.

230 Kwestionariusz z dn. 10 listopada 1932 r. wypełniony przez brata Wojciecha - CAW/WBH sygn.1820, Jastrzębowska-Okrzejowa Stefania.

231 "Okrzejowa", w: Wierna służba. Wspomnienia uczestniczek walk o niepodległość 1910-1915, A. Piłsudska i in. (red.), Warszawa 1927, ss. 308-309; J. Barthel de Weydenthel, Stattlerówna, 1929, ss. 80, 409-410; Jastrzębowska 2006, ss. 89-90. W Fundacji Gen. Elżbiety Zawadzkiej znajduje się też teczka z dokumentami wyżej cytowanymi i innymi notkami pt. POW Jastrzębowska Stefania zam. Słowińska ps. "Okrzejowa" 3056/WSK.

232 Zawiadomienie dra Szarka, Prezesa IPN z 20 grudnia 2019 skierowane do Jerzego Michała Jastrzębowskiego dotyczące grobu Stefanii Słowińskiej.