SOBOTA 2 LIPCA, 23.20
ELLIE
Uczestnicy podchodzili ostrożnie, jeden po drugim. Niektórzy przyjechali samochodami, inni przyszli pieszo, ale wszyscy przybyli sami.
Takie były zasady gry.
Obserwując, jak każdy z nowo przybyłych przystaje niepewnie przed bramą prowadzącą na podwórko, Ellie uśmiechnęła się kwaśno, bo sama zrobiła dokładnie to samo. Czekała tu już od jedenastej, siedząc po turecku w ciemnym kącie obok szopy. Nie znosiła się spóźniać, a kiedy odkryła, że przyszła pierwsza, uznała, że może warto przyjrzeć się wszystkim i spróbować dopasować twarze do użytkowników, zanim zacznie się gra.
Niska postać popchnęła z wahaniem bramę, która rozwarła się z cichym piskiem. Dziewczyna uśmiechnęła się i weszła do środka. Przystanęła, z niedużej listonoszki wyjęła notes i coś w nim nagryzmoliła. Potem wyciągnęła coś jeszcze - Ellie uświadomiła sobie, że to oldskulowy aparat na kliszę - i pstryknęła kilka zdjęć szkoły oraz placu zabaw. Budynek był stary, ale, o dziwo, wciąż znajdował się w użyciu, górując nad wąską uliczką, od której był nieco odsunięty. Wielkie ciemne okna spoglądały martwo. Ellie stwierdziła, że szkoła jest położona nieco na uboczu. Obserwowała drobną dziewczynę, która właśnie obchodziła połączony z głównym niski budynek - "barak", jak nazwał go użytkownik Niemowdomnie12. Ellie jeszcze raz rozejrzała się po okolicy. W pewnej odległości od szkoły stały domy, do których mogła podbiec w razie potrzeby, ale znajdowały się na tyle daleko, że nikt nie mógł usłyszeć ich wygłupów, co ją ucieszyło. Nie miała ochoty trafić do rejestru karnego z powodu tej głupiej gry.
Dziewczyna z listonoszką zniknęła w baraku, a Ellie czekała na następnego gracza. Starała się nie patrzeć w puste okna głównego budynku. Dlaczego opustoszałe szkoły wydawały się takie przerażające? A może ta wydawała się taka posępna, bo była bardzo stara? Tak, na pewno. Ellie spróbowała odszukać na murze tablicę pamiątkową z jakąś datą, ale w ciemności niczego takiego nie dostrzegła. Powinna była wziąć latarkę, ale... sami wiecie.
Zasady.
Ellie wyprostowała się na widok następnych dwóch osób, które prawie spotkały się przy bramie. Zmrużyła oczy, żeby lepiej widzieć. Wysoki blondyn w koszulce polo i sweterku w serek zrobił krok w tył, wskazując bramę gestem, który musiał uważać za szarmancki. Nadchodząca z jego prawej strony dziewczyna o ciemnych błyszczących ustach uśmiechnęła się drwiąco i powtórzyła gest w tak szyderczy sposób, że Ellie z trudem pohamowała śmiech. Przez twarz chłopaka przemknął grymas konsternacji. Minął bramę i zbliżał się do kryjówki Ellie. Nosił sztywne dżinsy, brązowe półbuty i miał w sobie coś takiego, co wręcz krzyczało, że jest bogaty. Ellie dałaby sobie głowę uciąć, że chodzi do prywatnej szkoły. On też zniknął w baraku, a nowa dziewczyna została na dworze, żeby dopalić papierosa. Przyglądała się budynkowi, a końcówka papierosa zwisała jej z ust jakby przyklejona błyszczykiem. W końcu rzuciła go na ziemię i przeciągnęła się z kocią gracją, a potem wdeptała żarzący się niedopałek w asfalt i pomaszerowała w stronę baraku, tupiąc martensami.
Ellie zerknęła na zegarek i się zawahała - chciała wejść jako ostatnia, ale była już prawie 23.30, a o tej godzinie mieli się wszyscy spotkać w środku. Nie odrywając wzroku od bramy, zaczęła odhaczać na palcach. Jeden - dziewczyna z aparatem, dwa - goguś, trzy - gotka. To oznaczało, że zostało jeszcze dwóch graczy. Czekając na nich, zaczęła skubać skórkę przy paznokciu i nagle ją olśniło - ktoś musiał przyjść przed nią, żeby otworzyć bramę i barak. Szlag by to trafił. A więc został już tylko jeden gracz, chyba że stchórzył.
Gdy tylko o tym pomyślała, ubrana na czerwono postać pojawiła się w bramie, a raczej wpadła przez nią w podskokach. Ten chłopak miał zdecydowanie za dużo energii jak na jej gust. Przemknął przez plac zabaw w stronę baraku, nie zatrzymując się nawet na chwilę, żeby się rozejrzeć. "Impulsywny", pomyślała Ellie. To mogło się źle skończyć.
Gdy miała już pewność, że wszyscy są w środku, wstała. Nogi jej zesztywniały od siedzenia po turecku na zimnej, twardej ziemi. Otrzepała dżinsowe szorty z drobnego żwirku. Podniosła dużą bawełnianą torbę, po raz ostatni sprawdziła jej zawartość i przerzuciwszy ją sobie przez ramię, ruszyła w stronę baraku. Gdy była już przy rampie prowadzącej do środka, mignęło jej coś srebrnego. Na murze otaczającym szkolne podwórko, naprzeciwko wejścia do baraku, wisiało lustro. Podeszła do niego i przyjrzała się swojemu odbiciu, które wykrzywiło się, pęczniejąc w przypadkowych miejscach. Ze śmiechem potrząsnęła głową. Czuła się jak jedno z dzieci, które musiały się tu bawić. Odrzuciła starannie ułożone blond włosy przez ramię i ruszyła w górę rampy. Przy drzwiach odwróciła się po raz ostatni.
Jej odbicie znowu wyglądało zwyczajnie.
Zadowolona ściągnęła łopatki, pchnęła drzwi ręką z pomalowanymi na miętowo paznokciami i weszła do budynku.
Gra czekała.
.
d/niedowiary
01/07/2022 00.01
FrenchBanana: Nie o to mi chodziło. Miałam napisać: "pytanie brzmi, czy jest w tym choć krztyna prawdy, czy to tylko creepy pasta?". Nie ma mowy, nie zamierzam w to grać.
YeahBoi_121: Ja w to wchodzę! To czat tylko dla osób z okolicy?
Hotdog45: No jasne! Gdzie i kiedy?
FrenchBanana: Pytanie numer jeden - mowy nie ma. Nie jestem aż tak głupia, żeby spotykać się z osobami poznanymi w sieci. Numer dwa - tak, ustawiłam dostęp dla lokalnych użytkowników, ale tylko dlatego, że chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o tej tak zwanej legendzie od lokalsów. Numer trzy - patrz punkt pierwszy. NIE.
Użytkownik3678: Przecież sama zaczęłaś ten wątek. W dodatku piszemy na subdeddicie d/niedowiary. Przyznaj, że ciekawość cię zżera.
FrenchBanana: Słucham? A kto napisał przed chwilą, że to stek bzdur?
Użytkownik3678: Nie przejmuj się mną. To była tylko taka ściema. Z tym graniem wcześniej.
Niemowdomnie12: Znam miejsce, gdzie moglibyśmy zagrać. Gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał.
FrenchBanana: Rany, żałuję, że nie mam na laptopie emotki z czerwoną flagą, @Niemowdomnie12...
CreepyTeepee: Chrzanić to. Ja też chcę zagrać. To nie może być przecież prawda, co nie?
Hotdog45: Megaaaa!
YeahBoi_121: To dokąd idziemy, @Niemowdomnie12?
Niemowdomnie12: Powiem wam, jeśli @FrenchBanana też się zgodzi zagrać. Potem może zamknąć czat, żeby nikt więcej nie mógł dołączyć.
00.07
Hotdog45: Chyba wymiękła...
00.09
YeahBoi_121: Helllloooooooł?
FrenchBanana: Ale po wszystkim pozwolicie mi przeprowadzić z wami wywiad.
Hotdog45: Spoko.
YeahBoi_121: Okej.
Niemowdomnie12: Może być.
Użytkownik3678: O ile będziemy wciąż żyyyyyywi...
FrenchBanana: A ty, @CreepyTeepee?
CreepyTeepee: Niech wam będzie.
Hotdog45: No więc? Zagrasz?
FrenchBanana: W porządku.
Użytkownik3678: Hura!
FrenchBanana: Będę tego żałować, prawda?
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki