Rozdział IZATOKA
Tam zaczyna się wyspa, gdzie łączą się dwa oceany. Znajduje się między nimi tajemnicza zatoka osłonięta wysokimi skałami wystającymi ponad powierzchnię wody. To właśnie one tworzą barierę nie do przebycia wraz z silnymi morskimi prądami, ustawiając tę wielką, nieprzewidywalną zaporę. Takiego dziewiczego zakątka na ziemi nie było na żadnym kontynencie. Niebo czyste i niebieskie bez najmniejszego cienia, a wokół słychać jedynie szum fal rozbijających się o potężne skały, tworzące bardzo niebezpieczną zaporę dla przepływających statków.
Zatoka była porośnięta gęstym lasem, któremu bardzo sprzyjał ten specyficzny rodzaj klimatu. Plaża rozciągała się na wiele kilometrów, więc można było śmiało po niej spacerować i zbierać muszle pozostawione przez fale na piasku oraz inne rzeczy wyrzucone na plaży, które mogły się przydać w czasie pobytu. To budowało niepowtarzalny widok tego dziwnego, urokliwego, ale także niebezpiecznego miejsca. Ze względu na bardzo częste zmienne warunki cieplne oraz prądy oceaniczne w tym dzikim zakątku, trzeba było bardzo uważać na osobliwe zjawiska, które pokazywały się tutaj od wielu tysięcy lat.
Miejsce mocno zdradliwe, nie za bardzo gościnne dla obcych przybyszów, którzy utknęli tu na dłuższy czas. Naukowcy badali je ze wszystkich stron ze względu na bardzo bogatą faunę oraz podwodną florę. Nigdy jednak nie odnaleźli się tu na wyspie, bo nie było śladu po nich, tak jakby w ogóle nie przybyli do zatoki.
Wielkie morskie ssaki licznie przybywały, aby spędzić zimę w tej cichej, osłoniętej zatoce. Tu, wychowując swoje niedawno narodzone potomstwo, uczyły je polować na ryby oraz żyć w licznej gromadzie. Takie oto cenne skarby krył ów tajemniczy, zapomniany przez żeglarzy zakątek. Ten uspokajający szum oceanu dawał codziennie swe owoce oraz wiatr niosący morskie opowieści, które płynęły bardzo daleko poza to konkretne miejsce.
Owe pieśni słychać było mocno, ponieważ wiatr rozprzestrzeniał głosy po całym oceanie. Te szanty łatwo było zapamiętać oraz szybko zanucić melodię, która niosła się razem z nimi. Nawet w portowych tawernach słyszano je od dawna przy dźwiękach małej harmonii i skocznych rytmach znanych rytualnych tańców marynarzy, co w czasie podróży statkiem po pracy lub w czasie odpoczynku tańczyli i śpiewali, aby strach nie miał przewagi nad nimi.
Tak dzielni marynarze szybko uwijali się w czasie pracy przy różnych naprawach, umilali sobie dzień na pokładach statków, przy linach i masztach, wtedy praca szła przyjemnie i szybko. Piraci napadali na bezbronne statki, które nie miały się czym bronić przed wielką siłą armat oraz ponosiły duże straty materialne. Piraci już tacy byli, że napadali na statki, które nie mogły się same bronić lub nie bardzo miały kogo prosić o taką pomoc. Nie znaleziono na nich sposobu i nikt nie mógł im przeszkodzić w tym haniebnym procederze.
Tak naprawdę marynarze nie mogli bronić się przed piratami swoimi działami. Trzeba było wreszcie coś z tym zrobić, ponieważ statki nie mogły spokojnie docierać do portów z towarami. Fale stanowiły zagrożenie na oceanie, bo mogły wywrócić statek bez problemu wraz z załogą, więc zmieniali kursy trasy po to tylko, aby uniknąć zderzenia z wysoką falą. Nawet przy dobrej aurze mogło stać się coś poważnego, a statek zboczyłby z danego kursu i osiadł na mieliźnie, co mogłoby go uszkodzić. Trzeba było przemyśleć dobrze trasę podróży statków, które przewoziły towary do różnych portów i wracały po nowe ładunki.
Tak oto handel kwitł na znanym szlaku podróżniczym, tylko trzeba było uważać na zmienną pogodę i morskich piratów. A pracy bywało zawsze bardzo dużo na pokładzie takiego statku i brakowało czasu na dłuższy odpoczynek. Żaden marynarz nie narzekał jednak na swój los – przebywanie daleko od rodzinnych stron. Taka jest po prostu kolej rzeczy dla każdego marynarza, który pływa po wszystkich wodach świata i tęskni za starym lądem.
Niektórym takie życie najbardziej odpowiadało i nie bardzo chcieli innego zajęcia. Co prawda na morzu lub oceanie bywało ciężko, ale oni zdawali się bardzo zaprawieni w tych bojach przy zmiennej pogodzie. Żadna burza ani sztorm nie zdołały ich przestraszyć, tak dobrze radzili sobie w tych złych momentach. Szczególnie gdy nagle pogoda zmieniała się na gorsze w czasie pór roku, musieli wykazywać się swoimi umiejętnościami. W takich chwilach krzepiąco działały żeglarskie piosenki oraz marynarskie gry.
Te opowieści nosi wiatr bardzo daleko do miejsc odległych, takich jak wyspy położone na oceanie. Tu czas zatrzymał się w miejscu, tworząc tajemniczą zaporę w strefie na ziemi oraz zamknięty, specyficzny klimat. Wszystkie te najpiękniejsze cuda stworzone są tylko dla wybranej grupy osób doceniających ten ekosystem. Świt budził się przy radosnym śpiewie stada delfinów pływających wokół tej tajemniczej zatoki. Od zawsze były tutaj ogromne stada delfinów i mogły obcować ze sobą, czując się bezpiecznie. Miały pod dostatkiem pożywienia i nie musiały zdobywać go w odległych miejscach. W harmonii mogły żyć spokojnie oraz rozmnażać się przy wyspie tak pozytywnie nastawionej do zwierząt, które postanowiły na zawsze pozostać w tym środowisku. Tu mogło bytować koło siebie kilkadziesiąt różnych gatunków zwierząt oraz roślin, niespotykanych nigdzie indziej. Taka różnorodność wynikała z umiarkowanego ciepłego prądu, który został tu uwięziony i na dłużej zatrzymany, wskrzeszając liczne dziwaczne zjawiska pogodowe. Jakaś niespotykana siła działała na tę tajemniczą zatokę, jakby nie chciała nikogo wypuścić przez długi czas. Silne skały i podwodne prądy sprawiały, że ludzie nie mogli się stamtąd bardzo długo wydostać, a zbudowanie bezpiecznej łódki zajmowało sporo czasu.
Prawdopodobieństwo wydostania się z zatoki było bardzo małe, ale nie niemożliwe, zwłaszcza gdy zgłębiło się wiedzę na tematy związane z wyspą poprzez przeczytanie kart Złotej Księgi. Prądy mogły skutecznie to utrudnić. Podróżnicy, bardzo znani wędrowcy przebywający tutaj na miejscu, musieli gdzieś zdobywać swe doświadczenie w różnych dziedzinach nauki, bez tego nie opuściliby zatoki. Czytając wybrane fragmenty kart księgi, zapamiętując wiadomości z niej, zaczęli zapełniać kolejne karty różnymi przydatnymi informacjami do szybkiego wykorzystania przez innych bywalców. Księga tylko w połowie była wypełniona, druga zaś część pozostała czysta i czekała na zapisanie przez ludzi przebywających tu bardzo długo.
Uspokajający śpiew delfinów przynosił głębokie ukojenie dla duszy oraz odpoczynek dla ciała po tak ciężkim dniu spędzonym na dokładnym badaniu morskiej fauny. To najlepszy sposób na poznawanie zaginionej zatoki pomiędzy dwoma oceanami. Tylko nieliczni tu docierali – marzyciele, podróżnicy pragnący wieloletniego spokoju oraz samotnicy, którzy żyli daleko od cywilizacji. Chcieli poczuć w sobie tę upragnioną wolność i szalony powiew oceanicznego wiatru. Takie oto najdziwniejsze miejsce trzeba było ratować od całkowitego zapomnienia. Dbać, aby przygoda ta pozostała na zawsze dzika, jakby dotąd nietknięta przez nikogo.
Tajemna gruba księga życia nie dla wszystkich ludzi otwierała swe starodawne karty spisywane przez setki lat. Księga miała swoje miejsce, do którego niektórzy wybrańcy, podróżnicy docierali bez przeszkód. Inni musieli przejść wiele ciężkich prób, aby szczęśliwie zobaczyć dużą grotę z szarym kamiennym ptakiem stanowiącą kres wędrówki każdego wędrowca, który chciał poznać księgę oraz całą jej zawartość z niesamowitą wiedzą.
Księga życia znajdowała się w dużej oświetlonej pochodniami ogromnej komnacie na podwyższeniu. Była bardzo obszerna, duża i zajmowała całą powierzchnię podwyższenia, na którym leżała w wielkiej grocie naturalnie stworzonej do tego celu. Pisana na początku przez wiele lat przez starego skrybę przybyłego tu z bardzo daleka.
Wyglądała imponująco, gdy tak leżała na tym miejscu, na wysokim podeście, chowanym, gdy ktoś wychodził. Nie można było jej zabrać z tego miejsca, bo bardzo szybko uruchamiała się ukryta zapadnia, powodująca schowanie księgi do specjalnego pudła.
Tak było napisane na wyrytym ostrzeżeniu na kamieniu przy wejściu do jaskini. Kto by nie przestrzegał tego nakazu, księgi nie ujrzy. Zamknięta, czekała na zmęczonego samotnego wędrowca, który chciał zajrzeć do niej, chłonąc wiedzę. Księga zawierała też sekrety związane z tą wyspą, aby rozbitek wiedział o tym i mógł zbadać to sam. Jej sekrety mogły dużo opowiedzieć o tej części wyspy albo odkryć jeszcze inne tajemnice. Warto było zobaczyć też liczne posągi, ukryte głęboko w lesie w drodze do jaskiń. Wielka księga życia krok po kroku prowadziła przez kolejne etapy bardzo ciekawej podróży do tych najdalszych stron, bardzo odległych kilku wysp. Czas biegł tam powoli, bo istniała inna strefa czasowa. Wszystko wydawało się inne.
Nigdy nie należało tracić nadziei na ostateczne pożegnanie z zatoką. To miejsce i historia uczyły wytrwałości i odnajdywania się w nawet najbardziej ekstremalnych warunkach.
Naokoło znajdowały się małe wyspy, lecz okalały je bardzo zdradliwe wody pełne różnych drapieżników. Nikt nie odważył się na nie wypłynąć. Tylko śmiały samotny podróżnik ujrzał wreszcie wyznaczony cel i nie stracił tam swojego statku. Każdy z osobna miał swoje własne metody radzenia sobie w takich trudnych zakątkach. Wokół nie ma żywej duszy i człowiek czuje się bardzo samotny. Tylko obecność napotykanych tutaj dzikich stworzeń napawa nadzieją na przetrwanie. Różne gatunki zwierząt zamieszkują tu od wielu lat, dzieląc się rewirami łowieckimi. Nie, nigdy się nie cofamy, lecz śmiało ruszamy naprzód w poszukiwaniu różnych potrzebnych rzeczy, na przykład materiałów do budowy domów.
Można było pozostawić na plaży ślady, aby ktoś mógł nas uratować. Nadzieja musiała być zawsze, a w naszych sercach wiara, że znaki zauważy pilot przelatującego tamtędy samolotu, wtedy pomyśli, że ktoś tam jest i wyczekuje pomocy.
W dawnych czasach nie było wiele innych sposobów porozumiewania się między sobą. Tylko tak można było przekazywać wiadomość, by docierała do odbiorcy, a ten przekazywał ją dalej wodzowi. Przez dłuższy okres ludy stosowały te metody, które dziś już się nie sprawdzają, bo istnieją bardziej rozwinięte formy komunikacji międzyludzkiej na całym świecie. Te zewnętrzne sygnały nadawane są na falach różnej długości. Mogą również występować zakłócenia powstające wskutek silnego sztormu lub uszkodzenia takiego odbiornika. Pozostaje wtedy jeszcze jedna możliwość: sygnały dymne lub alfabet Morse'a.
Dwa bardzo odległe od siebie plemiona, gdy chciały się porozumieć, stosowały dymne sygnały. To były ich sposoby komunikacji między sobą, nie było innego sposobu na wzajemne ostrzeżenie. Takie sprawdzone metody przez wielu samotnych podróżników są bardzo twardym dowodem, że można szybko wydostać się z każdej pułapki, oczywiście dodatkowo mając konkretny plan.
Zawsze pomoc przychodziła na czas i we właściwym momencie, aby zabrać potrzebujących na stały ląd.
Kartki księgi powoli się zapełniały zapiskami, ważnymi informacjami dla innych rozbitków, którzy chcieli przystosować się do tych trudnych warunków na wyspie. Tylko one tak naprawdę mogły opowiedzieć o tym, co może wydarzyć się w tym miejscu, o wszystkich niespotykanych zjawiskach pojawiających się niespodziewanie rano lub wieczorem. Po to zostały tu przytoczone, aby inni mogli dobrze zapoznać się z zatoką i wyspą na samym początku swojej wędrówki.
Trzeba im pokazać to niezwykłe miejsce od razu, aby zobaczyli wszystkie cuda wokół zebrane w jednym miejscu przez nieznane plemię. Tak tylko mogli zobaczyć też inną część zatoki, do której można podążyć krętą drogą. Nie mogli jednak przekroczyć pewnej linii, która nigdy nie mogła być zobaczona. Musiała zostać pierwotnie nienaruszona i niezadeptana w tym miejscu – po prostu należało uszanować ten cały zakazany teren, a poza nim można było swobodnie wędrować w części poznanej na samym początku.