Zagubieni w miłości - Katarzyna Lemiesz

Kup ebooka

41.90 zł
33.52 zł (23,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ROZDZIAŁ 1

ESME

- Esme, nie możesz nam odmówić. Zwłaszcza że udało ci się ze studiami - przekonywała mnie Britney, moja najlepsza przyjaciółka, którą znałam od małego.

Stała przede mną, uśmiechając się szeroko, i właśnie próbowała namówić mnie na małe wakacje. Jej zachwyt nad tym, że dostałam się na wymarzone studia, był wzruszający.

Britney, wysoka szatynka o piwnych oczach i ciemnych, długich włosach, emanowała naturalnym pięknem. Skórę miała ciemniejszą od mojej, co zawdzięczała matce, która była mulatką. To zestawienie kolorów dodawało jej wyjątkowego uroku. Wyróżniała się również swoim stylem ubierania się, zawsze modnie, ale z umiarem. Nie była typową silikonową lalką, która decydowała się na liczne operacje plastyczne. Jej wygląd był autentyczny, a to było rzadkością w świecie młodych bogatych dziewcząt, które często eksperymentowały z chirurgią plastyczną.

Pochodziła z zamożnej rodziny, a jej ojciec, Danny, był właścicielem wytwórni płytowej. Dzięki niemu, my, młode dziewczyny, miałyśmy dostęp do największych gwiazd i początkujących artystów muzycznych. To pozwalało nam poznać świat show biznesu od środka.

Życie osobiste Britney było jednak skomplikowane. Co miesiąc miała nowego chłopaka. Mężczyźni często zbliżali się do niej, by czerpać korzyści ze znajomości z jej ojcem. Czułam jej smutek, gdyż relacje te były często oparte na interesach. Wiele razy wypłakiwała mi się w ramię, a ja starałam się ją pocieszyć. Często jednak nasze rozmowy kończyły się śmiechem i żartami, które pozwalały zapomnieć o problemach.

Traktowałyśmy siebie jak siostry. Przyjaźń była dla nas niezwykle istotna, a wyjątkowa więź, która nas łączyła, przetrwała wiele trudności życiowych.

Ja byłam jasną blondynką o zielonych oczach, szczupłą i całkiem ładną - tak przynajmniej oceniali mnie znajomi. Starałam się być naturalna i nie przekształcać siebie w wymalowaną lalkę. Mój makijaż ograniczał się jedynie do podkreślenia rzęs, by wydobyć głębię spojrzenia oraz delikatnego błyszczyku na ustach. Wierzyłam, że prawdziwa uroda kryje się w naturalności, i zawsze preferowałam subtelny wygląd.

- Brit, ja nie mam tyle kasy, by jechać z tobą i z Jesse na Seszele - powiedziałam, czując lekki niepokój.

Britney, zawsze pewna siebie i przekonana do swojego pomysłu, odpowiedziała:

- Ile razy mam ci powtarzać, że moi rodzice wykupili nam bilety i opłacili dwutygodniowy pobyt w jednym z najpiękniejszych kurortów, jakim jest Constance Ephelia? Zobaczysz, będziemy się bawiły znakomicie i do tego poznamy przystojnych chłopaków - dodała z uroczym uśmiechem, jak mały szczeniaczek.

Nie potrafiłam jej odmawiać, choć zawsze źle się czułam, kiedy jej rodzice wydawali na mnie pieniądze.

- Esme, zgódź się, do cholery.

- Dobrze, ale ten ostatni raz - powiedziałam z lekkim westchnieniem.

Pisk mojej przyjaciółki był tak donośny, że zatykało mi uszy. Szybko podeszła do mnie i złapała za dłonie.

- Bez ciebie wakacje byłyby nudne. - Zaczęła podskakiwać, a ja razem z nią. Zachowywałyśmy się jak wariatki. - Zobaczysz, będzie cudownie. Czuję, że poznasz tam kogoś wyjątkowego.

Tak naprawdę to nigdy nie miałam szczęścia w miłości. Mężczyźni wykorzystywali mnie, by zbliżyć się do Britney, by dotrzeć do jej ojca i podrzucić mu swoje demo. To sprawiało, że traciłam wiarę w uczciwość ludzi.

Dlatego dałam sobie spokój z chłopakami i skupiłam się na nauce. Dzięki mojemu zaangażowaniu udało mi się dostać na najlepszą uczelnię w Wielkiej Brytanii, ESCP Europe. Nie były to tanie studia, ale na moje szczęście, za sprawą wysokiej średniej, uzyskałam stypendium, które na pewien czas odciążyło mnie finansowo.

Mój tata prowadził warsztat stolarski, a mama salon kosmetyczny. Chociaż byli pracowici i przedsiębiorczy, w domu nigdy nie było za dużo pieniędzy. Kiedy rodzice dowiedzieli się, że wyjeżdżam na studia, powiedzieli, że odkąd się urodziłam, odkładali mi pieniądze. Byłam zdziwiona, gdy dowiedziałam się, ile udało im się zgromadzić. Kwota była ogromna i na pewno pozwoliłaby im na zakup nowego domu. Nie chciałam jej przyjąć, ale tata nie słuchał moich protestów i przelał całą kwotę na moje konto. Byłam jedynaczką, i choć pieniądze były ważne, to nigdy nie brakowało mi miłości ze strony rodziców. Kochali mnie tak bardzo, jak ja ich, i ten gest był dowodem na ich troskę o moją przyszłość.

- Mam nadzieję, że zabrałaś to bikini, które kupiłam ci na osiemnaste urodziny? - zapytała Britney, gdy opuszczałyśmy lotnisko, idąc w stronę wynajętego samochodu. Jej długie włosy opadały na ramiona, a uśmiech rozświetlał twarz.

Obok nas zachichotała Jesse, którą w skrócie nazywałyśmy JJ. Miała na sobie luźną letnią sukienkę i wydawała się gotowa na plażowe przygody.

- Przecież jakbym go nie wzięła, tobyś nie dała mi żyć - odpowiedziałam z uśmiechem, ciesząc się na myśl o nadchodzących wakacjach.

- A ty swój wzięłaś? - zwróciła się do Jess.

- Dziewczyno, ty jesteś jak nasz szef, więc żeby uniknąć twojego gadania, to tak, wzięłam, i nawet te krótkie jaskrawe spodenki wrzuciłam do walizki - odpowiedziała z humorem JJ, a jej długie, falowane włosy błyszczały w słońcu.

- No wiesz co? Uraziłaś moją przyjacielską duszę. - Britney nadąsała się i wsiadła do samochodu na miejsce kierowcy. Jej pewność siebie była zaraźliwa. - Może wielmożne panienki wsiądą? Pora ruszać! - wydarła się przez okno, trąbiąc na nas.

Wspólny śmiech towarzyszył nam, gdy wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w stronę przygód na Seszelach.

Widoki zapierały mi dech w piersiach. Nigdy wcześniej nie miałam okazji podziwiać tak pięknych krajobrazów. Morze rozciągało się na horyzoncie, błyszcząc w odcieniach niebieskiego, które sprawiały, że trudno było oderwać wzrok od jego piękna. Plaże były wyjątkowo piaskowe i białe, a ich brzegi obsadzone zielenią palm, która dodawała im uroku.

Różnokolorowe ptaki krążyły na niebie, tworząc swoiste widowisko. Ich egzotyczne pióra lśniły w słońcu jak klejnoty w koronach. Tutejsi mieszkańcy, serdeczni i gościnni, kiwali nam głowami lub do nas machali, uśmiechając się przy tym. To miejsce wydawało się pełne ciepła i życzliwości.

Seszelskie plaże i lasy tropikalne sprawiły, że poczułam się jak w raju. To wszystko było jak bajka, która mogłaby trwać wiecznie, lecz brakowało w niej królewicza na białym rumaku, pędzącego po plaży. Seszele były dla nas niezapomnianym miejscem, gdzie natura prezentowała swoją najpiękniejszą stronę.

- Jesteśmy na miejscu - odezwała się uradowana Britney. - Lecimy do naszego domu. Kto ostatni przy basenie, ten zgniłe jajo! - dodała z uśmiechem.

Nie mogłam wytrzymać i wybuchnęłam śmiechem. Widok Seszeli był naprawdę oszałamiający, a przyjaciółka była w swoim żywiole.

- To brzmi jak świetny plan! - odpowiedziałam, biorąc głęboki oddech.

Czasami moja przyjaciółka zachowywała się jak mała dziewczynka z dwoma kiteczkami, z którą bawiłam się w piaskownicy. To wspomnienie wywołało u mnie szeroki uśmiech.

Kiedy zrozumiałam, że zostałam sama na podjeździe, ruszyłam biegiem w stronę ogrodzenia, po czym wgramoliłam się na nie. W momencie gdy zeskoczyłam, upadłam na kolana przed przystojnym mężczyzną. Stał tam w szortach w kolorze khaki, bez koszulki, z papierosem w ustach. Jego piękne, brązowe oczy skupiły się na mnie, a w nich można było dostrzec zainteresowanie. Ciemne i gęste blond włosy tworzyły coś w rodzaju dzikiej fryzury, a kilkudniowy zarost zdobił jego twarz, nadając wyrazistego charakteru.

Nagle poczułam ochotę, by zatopić dłoń w gęstwinie jego włosów i zachwycać się ich miękkością. Na samą myśl o tym zrobiło mi się gorąco, a moje policzki zapłonęły. Chociaż mężczyzna oderwał ode mnie wzrok i ukucnął, to ta chwila pozostawiła niezapomniane wrażenie.

- Dziewczyno, nic ci się nie stało? - Jego twarz ukazywała troskę, a spojrzenie brązowych oczu wyrażało autentyczne zmartwienie.

- Nie... Chyba nie. - Niezgrabnie podniosłam się z trawy i poczułam, jak coś ciepłego spływa mi po łydce.

- Ty krwawisz! - powiedział głośno, zwracając uwagę na skaleczenie. - Zaraz opatrzę ci ranę, ale najpierw usiądź i poczekaj. - Podprowadził mnie do leżaka i posadził na nim.

Obserwowałam zachodzące słońce, które w połowie zatopiło się w wodzie i wyglądało tak, jakby wszystko wokół niego płonęło. Widok był przepiękny.

- Czy ty zawsze napadasz tak na chłopaków w ich własnym domu?

Lekko się uśmiechnęłam i głośno jęknęłam, gdy przystojniak polał skórę wodą utlenioną. Rana pieniła się jak wzburzone morze.

- Wybacz, ale przez chwilę będzie szczypało. - Podniósł moją nogę wyżej i zaczął dmuchać, co zmniejszało pieczenie.

- Przepraszam - wydukałam pod nosem. - Myślałam, że to ogrodzenie prowadzi do naszej rezydencji.

Spojrzałam na skaleczenie, które w rzeczywistości nie wyglądało tak tragicznie.

- Czyli nie jesteś tu sama? Mam nadzieję, że twój chłopak nie dostanie nerwicy, że wpadłaś do mnie. - Jego usta wykrzywiły się w uśmiechu.

- Nie mam chłopaka. - Nie wiem, czemu powiedziałam mu prawdę, przecież nie wiedziałam, kim jest. - Jestem tu ze swoimi przyjaciółkami.

- Na długo przyjechałyście?

Wydawał się słodki i z pewnością tak samo smakował. Jego lekko rozchylone usta kusiły mnie i namawiały do grzechu.

- Dobrze się czujesz? Bo jesteś jakaś nieobecna.

Poliki zapłonęły mi ponownie. Odgoniłam swoje fantazje i spróbowałam wrócić do normalnych myśli.

- Przepraszam cię...

- Zawsze tak często przepraszasz? Jeszcze nie spotkałem dziewczyny, która w kółko przeprasza.

- Nie...

Kolejny raz chciałam przeprosić, ale ugryzłam się w język.

- To dobrze. Więc pani nieznajoma, na długo przyjechałaś ze swoimi przyjaciółkami?

- Na dwa tygodnie.

- Super. Mam nadzieję, że dasz się zaprosić na drinka lub wyskoczymy coś zjeść?

Ucieszyłam się na jego propozycję, ale musiałam odmówić.

- Nawet nie wiem, jak masz na imię i czy przypadkiem nie jesteś jakimś napalonym zboczeńcem.

Chłopak spojrzał na mnie i widziałam, jak walczy ze sobą, by się nie roześmiać.

- Jesteś bardzo błyskotliwa, mądra i urocza, kiedy czujesz się zakłopotana.

Cholera, jak on mógł w tak krótkim czasie mnie rozszyfrować?

- Esme, gdzie ty jesteś?! - Usłyszałam krzyk Britney, który przecinał spokojny szum fal.

Spojrzałam na mojego przystojnego rozmówcę i odpowiedziałam głośniej.

- Już idę! Wybacz, ale muszę uciekać. Dziękuję za fachową opiekę i jeszcze raz przepraszam za to całe zamieszanie.

Wstałam z leżaka, delikatnie poklepałam chłopaka po ramieniu i pokuśtykałam w stronę wyjścia.

- Przestań przepraszać - zwrócił mi uwagę, uśmiechając się do mnie. - Nie zapomnij o rewanżowym drinku, Esme.

Ostatnie spojrzenie, jakie mi rzucił, było jak ciepły promień słońca na mojej skórze. Musiałam przyznać, że zaczęłam czuć do niego pewien pociąg. Uśmiech, którym mnie obdarzył, dosłownie zwalił mnie z nóg. Potknęłam się o jakiś wystający kabelek i upadłam na trawnik. Chłopak szybkim krokiem podszedł do mnie, sprawdzając, czy nic mi się nie stało.

- Czy ty lubisz się przewracać? Czuję się jak twój osobisty ratownik.

Uśmiechnął się szeroko, ukazując rząd równych i białych zębów. Ja znowu zrobiłam się czerwona jak burak.

- Muszę ci powiedzieć, że lubię, kiedy się tak rumienisz.

Nie wiem, co się w danym momencie między nami zadziało, ale nasze usta złączyły się i zaczęły wzajemnie pieścić.

Delikatność jego warg i gorący język sprawiły, że odleciałam gdzieś wysoko, ponad białe obłoki. Nasz pocałunek stawał się bardziej zachłanny. Dłonie chłopaka zaczęły wędrować po moim obojczyku, a moje ręce zatapiały się w gęstwinie jego włosów. Tak jak myślałam, były miękkie i cudowne w dotyku. Poczułam przyjemny skurcz w podbrzuszu. Chwila ta była niczym magia, a czas zdawał się zwalniać.

- Esme, do cholery! Gdzie ty jesteś? Bo jak zaraz się nie pokażesz, to wezwę policję.

Oderwałam się niechętnie od chłopaka.

Nasze oddechy były przyśpieszone, pożeraliśmy się spojrzeniami pełnymi pożądania. Jeszcze nigdy nie przeżyłam tak przyjemnego i rozkosznego pocałunku.

- Już wychodzę, Brit.

Powoli wstałam i ręką przetarłam jeszcze mokre wargi.

- Wybacz, ale nie mogłem się oprzeć twoim ustom. - Jego wzrok był bardzo krępujący.

- Było przyjemnie, chociaż nadal nie wiem, jak masz na imię.

Otworzyłam ponownie bramę i wyszłam, nie oglądając się za siebie.

- Kurt, na imię mam Kurt, Esme!

Usłyszałam jego głos, ale nie miałam odwagi ponownie na niego spojrzeć.

- Gdzie ty byłaś!?

Britney i Jesse stały przed domem i podpierały ręce na biodrach.

Wyglądały jak stare kwoki pilnujące swoich piskląt. Obie spojrzały na moje poranione nogi.

- Co ci się, do cholery, stało? - zapytała JJ.

- Nic się nie stało. Jak widzicie, jestem cała i zdrowa, tylko lekko skaleczona. Po prostu pomyliły mi się domy.

Dziwnie mi się przyglądały.

- No co? Każdemu może się pomylić.

Chciałam ruszyć do domu, ale usłyszałam męski głos.

- Esme, zostawiłaś u mnie swój telefon!

Musiał mi wylecieć, kiedy zaliczyłam pierwszy lub drugi upadek. Oby nie pomyślał, że specjalnie go upuściłam.

- Dziękuję, Kurt.

Podeszłam do niego i odebrałam moją własność. Nasze spojrzenia się spotkały. Ujrzałam iskrę pożądania w jego bursztynowych oczach. Ponownie poczułam ten przyjemny skurcz w podbrzuszu.

- Cześć. Jestem Britney, a to Jesse, przyjaciółki Esme.

Wyciągnęła rękę w jego stronę. Chłopak, nie patrząc na dziewczyny, przywitał się z nimi.

- Miło mi, jestem Kurt, wasz sąsiad.

Ciągle patrzyliśmy na siebie.

- A teraz mi wybaczcie, ale muszę lecieć. - Odszedł kilka kroków, ale przystanął i odwrócił się do nas. - Może będziecie miały ochotę na imprezę plażową, organizowaną przez moich przyjaciół?

Podszedł do mnie, zabrał mi telefon i wpisał adres oraz nazwę klubu plażowego, w którym miała odbyć się impreza.

- Nie wiem, bo dopiero co przyjechałyśmy, ale dziękujemy za propozycję - wydukałam pierwsze bzdury, jakie przyszły mi do głowy.

Odniosłam wrażenie, że go rozczarowałam.

- Oj tam, mówisz bez sensu - zaczęła Brit. - Z miłą chęcią przyjdziemy, Kurt.

Chłopak się uśmiechnął i pomachał nam na pożegnanie.

- Nie wiem, co się z tobą dzieje, ale widzę, że ten przystojniak nie może oderwać od ciebie wzroku, tak samo, jak ty od niego. Więc trzeba pomóc twojemu szczęściu i nie marnować żadnej okazji. Zaraz zrobimy z ciebie bóstwo, byś powaliła na kolana Kurta i posiadła go fizycznie, i to jeszcze na różne dzikie sposoby.

Uwielbiałam Britney, ale czasami seks ją zaślepiał.