"W Ferrarze przechowane są oryginalne rękopisy
Jerozolimy Tassa i
Wiernego Pasterza Guariniego, listy Tassa, list Tycjana do
Ariosta, kałamarz i krzesło, także grób i dom tego ostatniego. Lecz
ponieważ nieszczęście więcej zaciekawia potomnych, a współcześników
mało lub wcale nie, cela, gdzie więziono Tassa w szpitalu św. Anny,
przyciąga więcej skupionej uwagi, niż pomnik grobowy lub dom
Ariosta; - przynajmniej tak było ze mną. Są tam dwa napisy, jeden
na zewnętrznej bramie, drugi nad samą celą, niepotrzebnie
zapraszające zwiedzających do podziwu i oburzenia. Ferrara bardzo
podupadła i mało liczy mieszkańców; zamek dotąd stoi nienaruszony;
widziałem w nim dziedziniec, na którym, według opowiadania Gibbona,
ścięto Paryzynę i Hugona" (
B).
I
Długie lata!... Na taką nieludzkość się skarży Mdła postać i duch górny wychowańca Pieśni, - Długie lata przemocy, zniewagi, potwarzy, Wpieranego szaleństwa, niewolniczej cieśni,
I żrącego frasunku, raka mojej duszy;
Kiedy mi płuca górą powietrza pragnieniem, A nienawistna krata ohydnej katuszy, Psując słoneczny promień jadowitym cieniem, Bez końca mordowaną źrenicę mi drażni
Niepozbytym widokiem więzienia i kaźni;
Kiedy mi ciągle mara niesłuszności krwawa We drzwiach wiecznie zawartych snując się najgrawa, Gdzie żywność tylko wchodzi, którą żuję nudny Tak dawno, żem już stracił niesmak jej odludny;
I jużem dzikich zwierząt przywykł żyć sposobem,
Niemy, samotny, tłocząc zbutwiałe rogoże, Co są mojem posłaniem i podobno grobem. To wszystko dość mię zmogło, i do reszty zmoże. Lecz wytrwam. Bo w rozpaczy nie ugiąłem czoła,
I statecznie się z moim mocowałem skonem,
Sprawiłem sobie skrzydła, i nad ciasne koła Jamy mojej uciekłem piórem nieścignionem: I duch mój roztoczyłem w błoniach Palestyny, Głosiłem boskie męże i niebieskie czyny,
Na cześć Tego o świętej mówiąc wojny losach,
Tego, co był na ziemi, i co jest w niebiosach. On mię sam krzepił w męstwie i dotąd posila. Oby przyjął ofiarę moich smutków tyla, Jak dla mnie między ludźmi głosić trud był luby
Solimskich wież zdobycie i spełnione śluby.
II
Lecz i to mię opuszcza, - skończył się trud miły: Tylu lat nieodmienny przyjacielu stały! Jeśli nie łzy ostatnie karty ci broczyły, Wiesz, że zmartwienia jednej mi łzy nie wyrwały.
O ty młody mój tworze! duszy mojej dziécie,
Coś koło mnie igrało twojemi uśmiechy, I na twój widok w słodkim trzymało zachwycie! Znikłoś zbyt wcześnie, - znikły z tobą nie pociechy: Ach na to rzewnie płaczę, jak na ostrość rany,
Na cios, który dokruszył trzciny nadłamanéj.
Znikłoś zbyt wcześnie! - Cóż mi zostało po tobie? Jam bied moich nie skończył, - jak zniosę? co zrobię? Nic nie wiem, - jeśli jedno we wrodzonej mocy Własnego ducha mego nie znajdę pomocy.
Walczyłem, - bom niewinien, ni dostępny złemu;
Oni mię zwą szaleńcem, obłąkańcem... czemu? Ach Leonoro! na to nie rzeczesz Ty słowa? było, zaiste, serca mego obłąkanie Do szczytu, gdzie ty stałaś, śmiałe nieść kochanie,
Lecz tym szałem rażona nie była mi głowa.
Znałem mój błąd i czułem kary los zacięty Nie przeto mniej dotkliwie, żem cierpiał niezgięty. To przestępstwo, żeś piękna, że ja oczy miałem, Ten grzech płacę niezbożnym od ludzi rozdziałem;
Lecz niechaj co chcą robią, niech się jak chcą srożą,
Tem bardziej twe obrazy w mem sercu rozmnożą. Fortunna miłość, syta, stygnie na ostatku, - Gardzeni są stałymi; to ich przeznaczenie, Czuć w nędznem sercu wszystkie czucia, prócz niestatku,
I wszystkie żądze skupić, by karmić cierpienie,
Jak rzeki karmią morze śród wieczystych biegów; Lecz ocean łez moich nie ma dna, ni brzegów.
III
Nademną - słyszysz? - tłumny wrzask, okrzyki wściekłe Dusz obłąkanych, smutnych mieszkańców więzienia,
I słyszysz?! słyszysz?! chłosty i wycia przewlekłe,
I te pół wymawiane klątwy, złorzeczenia. Dręczyciele, wścieklejsi niż ci, co w niewoli, Tak się radzi pastwicie nad duszą schorzałą? I bawiąc się katownią w nieludzkiej swywoli,
Ćmicie resztę światełka, które im zostało.
Z tymi, z ich ofiarami, ja tu mieszkać muszę, Śród tych dręczeń i wzdychań przeżyłem lat tyle; Śród tych wzdychań i dręczeń dokonam me chwile; Niech dokonam co prędzej, - skończę me katusze!
RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.