ROZDZIAŁ 1
Nad morzem spędzałam jedną część wakacji razem z rodzicami, drugą część u babci na wsi. Tym bardziej cieszył mnie fakt, że tegoroczny urlop spędzę właśnie tam. Tydzień odpoczynku. Siedem dni na zapomnienie wydarzenia, którego ostatnio doświadczyłam. Moja przyjaciółka podzielała moją radość. Tylko my i Bałtyk. Od dawna planowałyśmy ten wspólny wyjazd. Praca w kwiaciarni była dla nas bardzo ważna. Ale każdy potrzebuje czasu tylko dla siebie, aby oderwać się od problemów dnia codziennego. Musiałam też zapomnieć o tym, co zrobił Mikołaj. Może tylko na moment, ale zawsze coś.
Dam radę - powtarzałam sobie w duchu.
Już od rana chodziłam po domu i zastanawiałam się, czy wszystko spakowałam. Zawsze robiłam sobie listę. Byłam zorganizowaną osobą, czasami nawet za bardzo. Patrzyłam na trzy torby stojące w przedpokoju.
Tak, na pewno wszystko tam jest i o niczym nie zapomniałam - pomyślałam. - Sukienki, spodenki, bluzki, stroje plażowe, klapki, sandały, okulary przeciwsłoneczne, krem z filtrem. Dobra, wygląda na to, że o niczym nie zapomniałam.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
Julia i Szymon zjawili się punktualnie o siódmej rano.
- Cześć, kochana. Nie obudziliśmy cię? - zapytała z uśmiechem Julia.
- Witajcie. Nie, już od dawna nie śpię.
- To co, pakujemy się do auta i w drogę? - Julia zamrugała oczami.
- Tak - stwierdziłam pewnie, spoglądając na zadowoloną przyjaciółkę.
- Szanowne panie, pomogę wam - zaproponował Szymon.
- No tak, przyda nam się męska pomoc.
Musiałyśmy przepakować bagaże przyjaciółki do nisski i umieścić tam też moje.
- Jak się trzymasz? - zapytała Julia.
Dobrze wiedziała, że od tamtego dnia nie minęło jeszcze dużo czasu. Rana wciąż była świeża.
- Jakoś sobie radzę. - Wzruszyłam ramionami.
- To może odłożymy ten wyjazd? - zaproponowała lekko zaniepokojona.
- Nie, nie róbmy tego. Zmiana otoczenia dobrze mi zrobi. Morze zawsze działało na mnie terapeutycznie - odrzekłam po chwili i patrzyłam to na nią, to na jej partnera, który brał kolejne moje torby.
Szymon poradził sobie sprawnie; część naszych bagaży włożył do bagażnika mojego nissana, a część z tyłu na siedzenia.
- Wszystko zaniesione - poinformował, posyłając nam delikatny uśmiech.
Podszedł do Julii i obdarował ją pocałunkiem. Przyjaciółka wtuliła się w jego ramiona.
Patrzyłam na nich z wielką radością.
Byli w sobie tak bardzo zakochani.
- Dobra, pora na nas - stwierdziła Julia i jeszcze raz mocno objęła swojego mężczyznę.
Szymon podszedł do mnie i też mnie przytulił.
- Szczęśliwej podróży. Bawcie się dobrze, moje kwiaciarenki. - Puścił do nas oko.
- Będziemy, Szymuś. - Julia patrzyła na niego z miłością.
- Będziemy - powtórzyłam.
- Uważajcie na siebie - zakomunikował z troską.
- Będziemy - powiedziałyśmy jednocześnie.
Wsiadłyśmy do auta i spojrzałyśmy na siebie z uśmiechem. Pomachałyśmy jeszcze Szymonowi, a następnie ruszyłyśmy w kierunku miejsca, gdzie przez całe siedem dni będziemy wpatrywać się w nasze piękne polskie morze, masując stopy w rozgrzanym piasku i łapiąc każdy promień słońca. Jadąc, planowałyśmy, co będziemy robić. Codzienne leżenie na plaży, molo, Opera Leśna, spacery po Monciaku, gdzie znajdują się liczne restauracje, puby czy kawiarnie, i to tylko kilka atrakcji, które przyszły nam do głowy tak na szybko.
Ten wyjazd dobrze mi zrobi - pomyślałam.
W połowie drogi zamieniłyśmy się miejscami.
I tak po dziewięciu godzinach dotarłyśmy do hotelu, zegarek na telefonie wskazywał szesnastą. Zaparkowałyśmy i zaczęłyśmy wyjmować bagaże, odebrałyśmy klucz i udałyśmy się do pokoju. Widok z okna był nie do opisania i ta bliskość morza - zaledwie dwieście metrów. Czy mogłam marzyć o czymś jeszcze?
- Julka, popatrz na to. - Wskazałam na widok rozciągający się za oknem.
- Jest niesamowity. - Przyjaciółka aż westchnęła.
- Mamy mały balkon, to tutaj będziemy pić poranną kawę - oznajmiłam z wielką radością.