Wstęp
Il est plus facile de faire la guerre que la paix.
Georges Clemenceau
W pracy podejmuje się refleksję na temat zapobiegania konfliktom. Podejście takie jest rzadkością we współczesnych naukach społecznych, albowiem większość dotychczasowych ujęć skupia się na problematyce rozwiązywania konfliktów. Dominujące w naukach społecznych nastawienie wynika z faktu powszechnie akceptowanego przekonania, iż w życiu społecznym konfliktów nie da się uniknąć. Konflikt jest traktowany jako zjawisko nieuchronnie towarzyszące istnieniu każdej zbiorowości i, co więcej, podkreśla się niemal wyłącznie jego pozytywne funkcje pełnione w obrębie różnych systemów społecznych. Przyjęcie stanowiska, iż konflikt jest immanentną częścią życia społecznego, nie musi jednak oznaczać braku zainteresowania dla kwestii zapobiegania temu zjawisku. Problem regulacji i rozwiązywania konfliktu dotyczy konfliktów już zaistniałych, a zatem takich, którym nie udało się zapobiec. Przeciwdziałanie konfliktom dotyczy nie tylko powstrzymywania procesu eskalacji istniejącego już konfliktu, lecz przede wszystkim polega na niedopuszczaniu do powstawania konfliktów. Refleksja na temat zapobiegania konfliktom często traktowana jest jako przejaw myślenia utopijnego zakładającego możliwość całkowitego wyeliminowania tego zjawiska z relacji międzyludzkich. Akceptacja stanowiska, iż konflikty są nieuniknionym, a nawet potrzebnym elementem życia każdego społeczeństwa, nie oznacza jednak, że każdy konflikt jest zjawiskiem pożądanym, a także że niektórych konfliktów nie można eliminować i nie dopuszczać do ich powstawania. Funkcje realizowane w obrębie społeczeństwa przez konflikty można osiągnąć mniejszym kosztem i w inny sposób. Konflikt wiąże się bowiem zazwyczaj z cierpieniem zadawanym innym osobom i grupom. Z faktu empirycznej obserwacji, że konflikty stale towarzyszą życiu zbiorowemu, nie wynika brak możliwości przeciwdziałania temu zjawisku. Wystarczy sobie uzmysłowić, że w istocie wielu potencjalnym konfliktom udało się zapobiec i dlatego nie są one w ogóle dostrzegane1. W tym przypadku można mówić o "ciemnej liczbie" konfliktów (przez analogię do "ciemnej liczby przestępstw"). Widoczne są tylko te zdarzenia, nazywane konfliktami, którym nie udało się zapobiec. Co więcej, tylko te konflikty uznawane są za realnie istniejące. Z obszaru analiz teorii konfliktu z góry wyklucza się zatem całą gamę konfliktów potencjalnych, które nie ujawniły się w pełnej skali. Nie ulega wątpliwości, że licznym konfliktom udało się zapobiec jeszcze w ich początkowej fazie. To pokazuje, że w wielu przypadkach różne jednostki, grupy i społeczności wypracowały, często w sposób intuicyjny, sposoby niedopuszczania do przekształcenia się potencjalnego incydentu konfliktowego w otwarty konflikt o destrukcyjnym charakterze. Podejmując problem zapobiegania konfliktom, trzeba w pierwszej kolejności zwrócić uwagę, że w obrębie każdego społeczeństwa wypracowuje się pewne sposoby przeciwdziałania konfliktom. Z tego względu ważne jest, aby podjąć próbę rozpoznania stosowanych praktyk w tym obszarze. Z jednej strony mogą to być różne rozwiązania instytucjonalne, z drugiej zasady ładu społecznego i moralnego ukształtowane w zbiorowości, a także rozmaite praktyki nieformalne. Na co dzień udaje się zapobiegać wielu konfliktom w rodzinach, grupach rówieśniczych, firmach lub w przypadkowych kontaktach na ulicy i w miejscach publicznych. Zapobieganie konfliktom jest zatem stałą praktyką życia społecznego na wszystkich jego poziomach.
Czytelnik ma prawo oczekiwać konkretnych zaleceń, co należy robić, aby do konfliktów nie dochodziło. Wiele takich zaleceń można sformułować. Warto jednak zwrócić uwagę, że tego typu oczekiwanie jest wyrazem dążenia do wyraźnie określonego rodzaju wiedzy mającej charakter techniczno-utylitarny. Jest to wiedza sytuująca się w nurcie rozumu instrumentalnego (Horkheimer 1987) zmierzająca do rozpoznania sposobów działania umożliwiających osiągnięcie jakichś założonych celów. Często jednak nie rozpatruje się zasadności dążenia do tych ustanowionych celów. W przypadku konfliktów społecznych sytuacja jest poniekąd odwrotna, konflikty uznaje się za nieuniknione, podkreśla się ich pozytywne funkcje społeczne, a w niektórych nurtach poszukuje się nawet sposobów ułatwiających ich wywołanie i eskalację po to, żeby wprowadzić pożądane zmiany. Nastawienie takie wynika z przyjmowanej wizji społecznego świata oraz z dążenia do sterowania niektórymi procesami społecznymi. Podejście takie zakłada utylitarno-deterministyczny model rzeczywistości społecznej (a ściślej tego, co uznawane jest za rzeczywistość społeczną). Alternatywny sposób ujmowania świata społecznego zakłada jego kontyngentny charakter. W tych samych warunkach możliwych jest wiele alternatywnych wariantów przebiegu danego procesu, chociaż urzeczywistni się tylko jeden z nich. Z tego względu odrzuca się tu sposób wyjaśniania procesów społecznych ograniczający się do poszukiwania "czynników" warunkujących powstawanie konfliktów społecznych. W ujęciu takim przyjmuje się monokauzalną (lub wręcz mechanistyczną) wizję świata społecznego i zakłada się, że wyjaśnianie polega na wskazaniu czynników (zmiennych) prowadzących do powstania danego zjawiska.
W pracy przyjmowane są różne perspektywy teoretyczne: teoria dyskursu, teoria praktyk społecznych, perspektywa interakcjonistyczna, a także nawiązania do klasyków teorii konfliktu. Spojrzenie na problem zapobiegania konfliktom z różnych ujęć teoretycznych nie wyklucza wypracowania własnego stanowiska. Dominującym stanowiskiem przyjętym w niniejszej pracy jest ujmowanie konfliktu społecznego w perspektywie kolizji reguł normatywnych. Takie rozumienie tego zjawiska pozwala wykroczyć poza najczęściej przyjmowaną w naukach społecznych perspektywę ujmowania konfliktu w kategoriach walki o władzę. Trzeba się zgodzić, że ten aspekt (tj. walki o władzę) jest obecny właściwie w każdym konflikcie, ale nie wyczerpuje jego kompleksowości. Spojrzenie na konflikt przez pryzmat kolizji odmiennych reguł postępowania pozwala dostrzec w tym zjawisku i towarzyszących mu procesach odmienne aspekty pomijane we wcześniejszych podejściach. Takie ujmowanie konfliktu pozwala dodatkowo w szerszym zakresie stosować do analizy zachodzących tu procesów perspektywę interpretatywną.
Współczesna teoria konfliktu od czasu publikacji Ralfa Dahrendorfa (1968) przyjmuje koercyjną wizję społeczeństwa. Podobny sposób ujmowania społeczeństwa występuje w nurcie szkoły frankfurckiej i neomarksizmie. Konfliktowa wizja społeczeństwa prowadzi do koncentrowania uwagi na relacjach władzy, dominacji i podporządkowania oraz na badaniu mechanizmów wykluczania i problemach nierówności. Konflikt uznaje się za stan normalny w życiu społecznym, niemożliwy do uniknięcia. Taki sposób podejścia powoduje, że kwestia zapobiegania konfliktom przestaje istnieć jako problem teoretyczny i empiryczny. Zagadnienie to znika z pola widzenia. W centrum uwagi pojawiają się natomiast kwestie dotyczące demaskowania praktyk hegemonicznych i sposobów mobilizacji społecznej do ruchów protestu przeciwko władzy. Wynajdywane są coraz to nowe pola walki z "opresyjnym społeczeństwem". Konflikt ujmowany jest w kategoriach walki o władzę, o panowanie ideologiczne, czyli o sposoby myślenia i wartościowania przyjmowane przez członków społeczeństwa. Walka ideologiczna staje się przejawem walk toczonych w sferze kultury, norm i wartości, prowadząc do tzw. wojen kulturowych. Trzeba jednak zauważyć, że konflikt jest często sztucznie kreowany, a "walka o słuszną sprawę" staje się proponowaną implicite strategią nadawania poczucia sensu własnej egzystencji. Każda jednostka musi tylko znaleźć jakąś "sprawę", o którą będzie chciała walczyć i której poświęci swój czas i zaangażowanie. Walka o władzę i sposób postrzegania rzeczywistości społecznej w kategoriach konfliktowych przenika na poziom zachowań indywidualnych.
Proponowana w niniejszej pracy perspektywa jest odmienna. Konflikt nie jest ujmowany wyłącznie przez pryzmat relacji władzy. Stwierdzenie R. Dahrendorfa wskazujące, że każdy konflikt jest konfliktem o władzę, trzeba uznać za redukcjonistyczne, pomijające inne aspekty i wymiary tego zjawiska. Autor ten przeciwstawia integracyjnym teoriom społeczeństwa ujęcia konfliktowe. Wydaje się, że nieodzowne jest wyjście poza takie dychotomiczne przeciwstawienia. Ten typ analizy współczesnych konfliktów proponowany jest także w odniesieniu do sporów ideologicznych prowadzących do "konfliktowych wizji" natury człowieka, procesów społecznych oraz wiedzy (Sowell 2002). Spory między różnymi orientacjami próbuje się ujmować wzdłuż kontinuum, którego biegunami są wizje odwołujące się do przymusu lub odrzucające taką perspektywę.
Konflikt społeczny występuje na różnych poziomach życia społecznego. Poszukując sposobów zapobiegania konfliktom, trzeba w pierwszej kolejności przyjrzeć się praktykom, które już zostały wypracowane i są stosowane, aby nie dopuszczać do zaistnienia tego zjawiska lub pozwalają na jego ograniczenie. Z konfliktami ludzkość zmaga się od zawsze, dlatego byłoby czymś dziwnym, gdyby nie wypracowano rozmaitych praktyk protekcyjnych. Zapobieganie konfliktom dokonuje się w wymiarze codziennych interakcji społecznych, na poziomie międzygrupowym oraz na poziomie organizacji całego ładu społecznego. W każdym z tych "obszarów" ustanowione są reguły, które pozwalają na koordynowanie aktywności wszystkich członków społeczeństwa. Reguły te nie zawsze są ustanawiane intencjonalnie, często kształtują się w sposób spontaniczny, a nawet nie muszą być uświadamiane sobie przez osoby i grupy, które się do nich stosują. Dostrzeżenie istnienia jakiejś "niepisanej" normy dokonuje się zwykle dopiero w przypadku jej naruszenia (Sumner 1995, s. 7-8).
Podstawowym sposobem przeciwdziałania pojawianiu się konfliktów społecznych jest taka organizacja ładu społecznego, która powodowałaby, że odwoływanie się do konfliktu jako instrumentu zmiany społecznej byłoby niepotrzebne. Konflikt jest zazwyczaj "narzędziem" służącym wprowadzaniu zmian społecznych, pozwala przezwyciężać sprzeczności systemowe, rozbija spetryfikowane układy władzy i nierówności. Uprawniona wydaje się zatem konstatacja, że ustanowienie ładu pozwalającego na przekształcenia strukturalne jest najlepszym sposobem zapobiegania pojawianiu się konfliktów społecznych. Oczywiście nie wyeliminuje to wszystkich konfliktów, ale ograniczy konflikty makrostrukturalne. Możliwość artykulacji dążeń oraz interesów różnych grup i środowisk społecznych najlepiej zabezpieczona jest w demokratycznym porządku politycznym. W ramach tego porządku akceptowalne jest wyrażanie opinii, wysuwanie roszczeń i wpływanie na kształt podejmowanych decyzji przez wszystkie środowiska społeczne. W takich warunkach różnice stanowisk są nieuniknione, nie muszą one jednak prowadzić do konfliktów społecznych. Elementem porządku demokratycznego jest instytucjonalizacja konfliktów pozwalająca na uzgadnianie w ramach negocjacji zbiorowych interesów różnych grup i środowisk zawodowych. Instytucjonalizacja konfliktu pozwala z jednej strony przeciwdziałać wielu potencjalnym konfliktom, a z drugiej przyczynia się do łatwiejszego opanowania konfliktów żywiołowych, gdyż strony są zorganizowane i łatwiej można znaleźć właściwego partnera do negocjowania warunków rozwiązania wysuwanych problemów.
Kolejnym zagadnieniem w istotny sposób wpływającym na występowanie konfliktów jest problem sprawiedliwości, a dokładniej problem poczucia braku sprawiedliwości występujący w obrębie rozmaitych grup i środowisk społecznych. Każdy ukształtowany ład społeczny musi w jakiś sposób kwestię sprawiedliwości rozwiązywać. W ramach filozofii społecznej od czasów starożytnych poszukuje się ogólnych reguł sprawiedliwości oraz kryteriów pozwalających mówić o istnieniu społecznej sprawiedliwości. Wypracowane propozycje rozwiązań stają się przedmiotem debaty naukowej i politycznej, która po części wpływa na kształt przyjmowanych rozwiązań instytucjonalnych. Problem sprawiedliwości to przeciwdziałanie powstawaniu poczucia względnej deprywacji, eliminowaniu dysproporcji i nierówności społecznych, ale także ograniczanie nadmiernej roszczeniowości niektórych środowisk wynikającej w znacznej mierze ze zmian mentalnych i upowszechnienia się postaw egalitarnych.
Kolejnym aspektem wiążącym się z możliwością ustanowienia ładu społecznego zmniejszającego prawdopodobieństwo występowania konfliktów społecznych na dużą skalę jest wytworzenie minimum konsensu dotyczącego podzielanych wartości. W ramach danego porządku kulturowego kształtują się pewne reguły i zasady postępowania akceptowane przez znaczną większość społeczeństwa. Ten fakt pozwala ograniczyć liczbę potencjalnych konfliktów i przeciwdziała rozpadowi społeczności. Jednocześnie staje się widoczne, że każda społeczność musi wypracować zasady radzenia sobie z wewnętrznymi rozbieżnościami, dysonansami i sprzecznymi dążeniami. Pewne ukształtowane praktyki nie dopuszczają do przekształcenia się tych rozbieżności w otwarty konflikt, a jeśli już taki konflikt powstanie, to uruchamiane są różne sposoby jego regulacji i rozwiązywania. Badaniu tych stosowanych w praktyce sposobów zapobiegania konfliktom warto poświęcić nieco uwagi.
Ustanowione reguły ładu, zarówno w wymiarze społecznym, politycznym, jak i kulturowym, ulegają stopniowym zmianom, a także niejednokrotnie próbuje się je celowo modyfikować lub wręcz odrzucać. Konflikt społeczny można ujmować jako walkę o zmianę reguł, w tym także reguł stanowienia reguł. Tego typu spojrzenie na konflikt pozwala zintegrować różne ujęcia wypracowane w obszarze nauk społecznych.
W pracy dotyczącej zapobiegania konfliktom nie chodzi o to, żeby znaleźć sposoby pozwalające wyeliminować konflikty z życia społecznego, gdyż - jak pokazuje historia rodzaju ludzkiego - nie jest to możliwe. Konflikty, w takiej czy innej formie, istnieć będą zawsze. Stanowią one dosyć skuteczny, a często jedyny dostępny instrument przezwyciężania sprzeczności dążeń oraz sprzeczności strukturalnych. Konflikt nie musi jednak łączyć się z przemocą. Zapobieganie konfliktom to także obniżanie jego gwałtowności oraz społecznych kosztów. W praktyce życia społecznego, od czasów najdawniejszych po współczesne, wypracowano wiele sposobów zapobiegania konfliktom. Warto ukierunkować badania społeczne na rozpoznawanie tych różnorodnych rodzajów zabiegów protekcyjnych. Jedne z nich są powiązane ze zmianami typów ładu społecznego, inne mają wymiar mikrospołeczny, jedne dotyczą budowania konsensu społecznego, inne przeciwdziałają tworzeniu społecznych podziałów. Wiele praktycznych sposobów wykorzystuje znajomość lokalnych uwarunkowań, a nawet cech osobowych drugiej strony, aby doprowadzić do skoordynowania rozbieżnych dążeń i uniknąć wzajemnego zwalczania i rozwiązań siłowych.
Skoro konflikty społeczne są zjawiskiem nieuniknionym, to można pytać, jaki jest sens zajmowania się kwestią zapobiegania. Konflikty w różnych formach, jako zjawisko społeczne, będą istniały chyba zawsze, ale nie oznacza to, że nie jest możliwe przeciwdziałanie powstawaniu takiego czy innego konkretnego konfliktu. Podobnie jak w sferze życia społecznego podejmuje się nieustanne próby eliminowania różnych zjawisk niepożądanych lub patologicznych i chociaż one ciągle się utrzymują, jednak nie przekreśla to sensu podejmowania takich wysiłków. Problem jako pewne zjawisko ciągle istnieje w skali społecznej, lecz przezwycięża się jego negatywne następstwa w wielu konkretnych środowiskach. Analogiczna sytuacja występuje w przypadku konfliktów społecznych. Trzeba jasno stwierdzić, że nie wszystkie konflikty są konieczne, a więc nieuniknione. Możliwe jest zatem zapobieganie wielu potencjalnym konfliktom. O tym, który konflikt jest "konieczny", a który możliwy do wyeliminowania, trudno z góry przesądzać. Dlatego korzystniej jest przyjąć założenie robocze, że w każdym przypadku trzeba próbować zapobiegać konfliktom, chociaż prawdopodobnie nie zawsze będzie się to udawało. Podejmowanie prób zapobiegania konfliktom pozwoli wypracować coraz lepsze sposoby działania i zwiększać ich skuteczność. Zapobieganie konfliktom polega nie tylko na bezpośredniej interwencji w rodzący się konflikt, lecz także na poszukiwaniu funkcjonalnych ekwiwalentów tego zjawiska. Konflikt, będący niejednokrotnie wyrazem "napięć strukturalnych", skłania do stawiania pytań o podstawy ładu społecznego. Próby odpowiedzi na te pytania uznawane są za centralny problem nauk społecznych.
W pracy przyjmuje się idealistyczny model procesów społecznych zakładający w punkcie wyjścia stanowisko zawarte w deklaracji założycielskiej UNESCO z 1945 r. stwierdzające, iż "wojny biorą początek w umysłach ludzi, więc i w umysłach ludzi musi być zbudowana (constructed) obrona pokoju" (Konwencja 1945). Wszelkie konflikty warunkowane są przez przyjęte sposoby myślenia, czy to przez jednostki, czy całe społeczeństwa. Kwestia zapobiegania konfliktom to w znacznym stopniu zagadnienie dotyczące socjologii wiedzy; próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób przeciwdziałać myśleniu prowadzącemu do uznania konfliktu za jedyne możliwe rozwiązanie powstałych problemów społecznych. W sposób zdecydowany odrzuca się tu marksistowską i neomarksistowską wizję społeczeństwa oraz zawartą w niej teorię zmiany społecznej. Ideologia ta w ostatnich latach zyskuje pewną popularność w niektórych środowiskach. Trzeba jednak dostrzegać, że marksizm i neomarksizm to ideologia promująca wrogość klasową i sposób myślenia otwarcie nawołujący do wzniecania konfliktów społecznych w celu zmiany "opresyjnego" ładu. Dla niektórych osób, zwłaszcza tych, które osobiście nie doświadczyły "uroków" tej ideologii we własnym życiu, ujęcie takie, z racji swego radykalizmu, wydawać się może atrakcyjne, jednak otwarte głoszenie nienawiści społecznej i dążenie do zmiany dla samej zmiany jest trudne do zaakceptowania. Prezentowana rozprawa sytuuje się na antypodach takiego sposobu myślenia.
Zapobieganie konfliktom polega w znacznej mierze na budowaniu zaufania między zantagonizowanymi stronami i warunków współdziałania (Znaniecki 1990a). Istotnym aspektem jest także eliminowanie przemocy z życia społecznego oraz relacji międzypaństwowych (Kondziela 1974). Proces zapobiegania konfliktom i kształtowania warunków współdziałania w dużym stopniu zależy od charakteru wcześniejszych relacji między stronami. Łatwiej nie dopuszczać do powstawania konfliktów, gdy przeszłość nie była naznaczona konfliktami i nie ukształtowały się negatywne postawy względem potencjalnego "wroga". Balast trudnych doświadczeń i wyrządzonych wzajemnie krzywd zwykle znacząco utrudnia procesy pojednania i przerwanie reprodukowania nienawiści przez kolejne pokolenia (Kurczewski 2012; Kurczewski, Herman 2012).
1. Problem zapobiegania konfliktom społecznym
Konflikt społeczny i quasi-konflikty
Pojęcie konfliktu stosowane jest w wielu różnych kontekstach, co prowadzi do jego wieloznaczności. W celu uporządkowania odmiennych znaczeń tego terminu wprowadza się zwykle rozróżnienie na szerokie rozumienie konfliktu i jego ścisłe znaczenie. Ujęcie szerokie odnosi się do wszelkich form braku zgody między stronami, sprzecznych lub wykluczających się dążeń, rozbieżnych interesów, a także animozji i wzajemnych niechęci. Termin "konflikt" używany jest często także jako synonim "sprzeczności" i nie musi odnosić się do bezpośrednich relacji między jednostkami lub grupami (np. konflikt wartości, konflikt systemowy, konflikt postaw - określenia te nadawane są przez "obserwatora", tzn. badacza lub analityka, a nie członków zbiorowości). Tego typu ujęcie bliskie jest znaczeniu metaforycznemu. Natomiast konflikt społeczny w ujęciu ścisłym to zjawisko lub proces społeczny wyrażający się w celowym działaniu na szkodę drugiej strony. Konflikt społeczny w tym ujęciu to "proces wzajemnego oddziaływania na siebie podmiotów, w którym występuje świadomość faktycznej lub wyimaginowanej niezgodności celów i interesów zmierzający do wymuszenia zmiany podjętych lub zamierzonych działań drugiej strony i/lub do zaszkodzenia przeciwnikowi" (Słaboń 2008, s. 24).
Granice między konfliktem w szerokim tego słowa znaczeniu a konfliktem w znaczeniu ścisłym są nieostre. Zasadne wydaje się ujmowanie tych relacji w ramach kontinuum od zjawisk quasi-konfliktowych do konfliktów w pełnym (ścisłym) znaczeniu. Relacje quasi-konfliktowe występują często w procesie wychowawczym, gdy próbuje się korygować niewłaściwe zachowania młodych osób. Na porządku dziennym ma miejsce pouczanie, strofowanie, krytykowanie, upominanie, a niekiedy nawet karanie. Sytuacje te przypominają w swoich zewnętrznych przejawach konflikt, chociaż nim być nie muszą, gdyż wiele zależy tu od sposobu realizowania tych zachowań i typu więzi między stronami. Przede wszystkim jednak działania te mają na celu dobro osoby wychowanka, milcząco zakłada się zatem, że wychowawca ma prawo (a nawet obowiązek) podejmowania tego typu działań korekcyjnych. Te same zachowania podejmowane wobec osób dorosłych, niespokrewnionych lub niebędących w bliskich relacjach, uznawane są zazwyczaj za niedopuszczalne. W relacjach służbowych krytyka ze strony przełożonego nie może naruszać godności pracownika i powinna dokonywać się na osobności, bez udziału osób postronnych. Sytuacje, o których tutaj mowa, to nie są jeszcze konflikty, lecz raczej incydenty konfliktowe, krótkie spięcia, po których wszystko wraca do normy. Incydenty konfliktowe mogą łatwo przerodzić się konflikt, jeśli często się powtarzają, a także, gdy reakcja drugiej strony na upominanie jest wyrazem sprzeciwu.
Rozróżnienie konfliktów i quasi-konfliktów może mieć istotne znaczenie w odniesieniu do zapobiegania konfliktom. Przede wszystkim kwestia ta dotyczy niedopuszczania do przekształcenia się incydentów konfliktowych w konflikt. Sytuacja taka ma miejsce, gdy incydenty konfliktowe często się powtarzają i nie są równoważone zachowaniami afirmatywnymi. Krytyka dotyczy w takim przypadku niewłaściwego sposobu zachowania, a nie jest krytyką osoby. Bliska więź między stronami powoduje, że zachowania korygujące nie są traktowane jako przejawy wrogości, lecz mają na celu dobro osoby lub dobro wspólnej "sprawy". Kształt wzajemnych relacji pozwala na przyjazne ramowanie zachowań partnera i nie budzi wątpliwości co do jego intencji. W relacjach między osobami lub grupami "obcymi" kontekst sytuacyjny oraz intencje drugiej strony są bardziej wieloznaczne, co łatwo prowadzi do nieporozumień.
Powtarzanie się incydentów konfliktowych może być traktowane jako próba zmian wzajemnych relacji przez jedną ze stron. Narastający konflikt staje się sygnałem protestu wobec dotychczasowego sposobu traktowania. Konflikt może być ujmowany jako "domaganie się" wzięcia pod uwagę przez drugą stronę czyichś racji, które dotychczas nie były uwzględniane. Branie pod uwagę czyichś roszczeń prowadzi do wzrostu złożoności sytuacji decyzyjnej, a także do bardziej symetrycznych relacji między stronami. Brak zgody na tego typu zmiany prowadzi zazwyczaj do kumulowania się napięcia. Ten brak zgody jest właściwie brakiem przyzwolenia na zmianę relacji władzy i sposobu jej sprawowania. Sam protest nie musi oznaczać kwestionowania prawomocności władzy (np. władzy rodzicielskiej), natomiast dotyczy sprzeciwu wobec sposobu traktowania drugiej strony (Honneth 2012). Wiele konfliktów społecznych wyrasta na fali oburzenia moralnego i jest wyrazem protestu wobec braku poszanowania godności grup podporządkowanych. Uruchomiony w ten sposób konflikt łatwo ulega eskalacji i prowadzi do wysuwania coraz bardziej radykalnych żądań.
Termin "konflikt" jest pojęciem wieloznacznym. Ta wieloznaczność wynika z wielowymiarowości samego zjawiska konfliktu. W teorii konfliktu najczęściej podkreślany jest wymiar władzy "wpisany" w konflikt. Ralf Dahrendorf (2008) wskazuje, że każdy konflikt jest w istocie konfliktem o władzę. Ujęcie akcentujące ten aspekt konfliktów wyraźnie dominuje w większości publikacji na temat tego zjawiska. Władza w ujęciu klasycznym (Weber 2002, s. 39; Dahl 1957) ujmowana jest jako zdolność wywołania pewnego zachowania nawet wbrew czyjejś woli. Ujęcie takie zawiera jakiś element przymusu lub groźby użycia przemocy. Z tej perspektywy konflikt jest instrumentem pozwalającym narzucić drugiej stronie swoją wolę, pozwala zmusić ją do podporządkowania. Element przymusu i przemocy w takim ujęciu uznać trzeba za istotną cechę konfliktu. W nowszych koncepcjach, nawiązujących do myśli Michela Foucaulta (1977; 2000), wskazuje się, że sprawowanie władzy nie musi odwoływać się do "nagiej" przemocy, lecz że władza ma charakter kapilarny, przenika do sposobów myślenia, jest immanentnie powiązana z wiedzą i jest "wkomponowana" w codzienne praktyki jednostek oraz instytucji. Z tej perspektywy władza przybiera bardziej zniuansowane formy, staje się wręcz niezauważalna i skryta. Zmiana sposobów sprawowania władzy może być jednym z czynników pozwalających zapobiegać prowokowaniu niektórych konfliktów. Wydaje się zatem, że powinno to prowadzić (jako pewien skutek uboczny) do eliminowania konfliktów z życia społecznego. Pojawienie się otwartego konfliktu świadczy natomiast o dostrzeżeniu mechanizmów zniewalania i sprzeciwie wobec stosowanych form podporządkowania. Demaskowanie różnych sposobów sprawowania władzy staje się głównym celem nie tylko ruchów nastawionych na zmiany, lecz także przedstawicieli wielu dyscyplin nauk społecznych. Konflikt ma w tym ujęciu aspekt emancypacyjny. Nie musi w nim chodzić o przejęcie władzy politycznej w państwie, lecz raczej o wywieranie wpływu na rządzących, aby w większym stopniu uwzględniali "roszczenia ważnościowe" różnych grup i środowisk.
Stanowisko akcentujące w konflikcie element władzy i przymusu trzeba jednak uznać za jednostronne, gdyż pomija pozostałe "wymiary" i funkcje tego zjawiska lub uznawane są one za drugoplanowe. Konflikty rozgrywają się zazwyczaj równocześnie na kilku poziomach. Najbardziej podstawowy i widoczny to poziom działań skierowanych przeciwko drugiej stronie, a także działań przygotowawczych zmierzających do zmobilizowania zasobów. Inny aspekt dotyczy płaszczyzny komunikacji - z jednej strony są to komunikaty kierowane do przeciwnika, z drugiej komunikaty wysyłane do otoczenia społecznego, w tym także do władz. Każda ze stron usiłuje przekazać (a nawet narzucić) własny sposób narracji i ocenę zaistniałej sytuacji. Konflikt sygnalizuje istnienie napięć i niezadowolenia jakichś grup w obrębie struktur społecznych. Jeszcze inny "wymiar" konfliktu dotyczy aspektów normatywnych: jak być powinno, jakie reguły winny obowiązywać w relacjach społecznych, w zgodzie z jakimi wartościami należy postępować. Aspekt normatywny kształtuje sferę pożądanego ładu społecznego i zakres postulowanych zmian koniecznych do wprowadzenia, aby ten ład urzeczywistnić. Konflikt to "zderzenie" (konfrontacja) odmiennych racji, interesów, perspektyw poznawczych, reakcji emocjonalnych. Wszystkie te elementy w istotny sposób kształtują przebieg oddziaływań między podmiotami zaangażowanymi w konflikt. W zjawisku tym nie zawsze musi chodzić wyłącznie o narzucenie drugiej stronie własnego stanowiska i zmuszenie jej do podporządkowania. W wyniku konfrontacji dochodzi także do modyfikowania przyjętej pierwotnie ramy interpretacyjnej, do pełniejszego uwzględnienia w podejmowanych działaniach (lub decyzjach) stanowiska i racji drugiej strony.
Jeśli władza przybiera coraz bardziej skryte formy i przenika głębiej do tkanki życia społecznego, to konieczne staje się antycypowanie reakcji drugiej strony i uwzględnianie tych przewidywań w podejmowanych przez władze działaniach. Sprawowanie władzy polega w takim ujęciu na braniu pod uwagę nie tylko własnego stanowiska, ale także racji oraz interesów potencjalnych oponentów. Wspomniane "branie pod uwagę" oznacza uwzględnianie w swoich działaniach punktu widzenia drugiej strony. W niektórych przypadkach można wręcz uznać, że to rządzeni rządzą rządzącymi. Następuje paradoksalne odwrócenie ról, które jest charakterystyczne dla służebnego modelu sprawowania władzy. Taki sposób wykonywania funkcji władczych możliwy jest w przypadku znacznej zbieżności celów oraz interesów stron, który polega na stosowaniu socjotechnik nieantropotechnicznych (Mlicki 1986). Władza w tym ujęciu nie musi być postrzegana jako instrument przemocy i zniewolenia. Niekiedy jednak podkreśla się, że taka forma sprawowania władzy jest o wiele bardziej wyrafinowana i skryta niż jawny przymus. Dostrzec tu można zbieżność z problemem kształtowania relacji między dominującą większością w społeczeństwie demokratycznym a różnymi mniejszościami. Wykorzystując procedury demokratyczne, większościowa grupa może ustanawiać prawa dyskryminujące mniejszości. Sytuacja taka prowadzi do "dyktatury większości", co stanowi istotne zagrożenie i wypaczenie porządku demokratycznego (Tocqueville 1996). Aby do takich sytuacji nie dochodziło, dominująca większość stara się uwzględniać racje oraz interesy grup mniejszościowych. Niekiedy prowadzi to jednak do sytuacji odwrócenia ról, gdy mniejszość narzuca swoje prawa większości. Dostrzeżenie tego faktu wywołuje kontrreakcję. Spory na tym tle stanowią przejaw tzw. wojen kulturowych.
Poza ujęcia dychotomiczne
Konflikt społeczny często ujmowany jest w sposób nadmiernie zawężony. Pod uwagę bierze się wyłącznie relacje między dwiema stronami i proces ich wzajemnego oddziaływania na siebie. Trzeba jednak założyć, że w każdym konflikcie oprócz dwóch antagonistów obecna jest strona trzecia. Może to być otoczenie społeczne, opinia publiczna w jej wielopostaciowości, sojusznicy i koalicjanci, różne grupy interesariuszy, instytucje porządku publicznego i władze. Często sam wzgląd na obecność "trzeciego" w znacznym stopniu kształtuje zachowania stron - może powściągać agresywne zapędy lub utrudniać wycofanie się z sytuacji konfliktowej z obawy przed "utratą twarzy". "Trzeci" może być traktowany jako arbiter, którego osąd rozstrzyga, "kto miał rację". Dostrzeganie w obrębie konfliktu tylko dwóch stron może uniemożliwiać przeciwdziałanie temu zjawisku. Trzeba także zauważyć, że każda ze stron konfliktu społecznego jest zazwyczaj wewnętrznie zróżnicowaną całością. "Trzeciego" można zatem znaleźć nie tylko na zewnątrz, lecz także w obrębie każdego obozu stron uwikłanych w konflikt. Odwołanie się do "milczącego zaplecza" jednej ze stron może być czynnikiem pozwalającym przezwyciężyć konflikt (w tym także nie dopuścić do jego eskalacji). Wskazane "milczące zaplecze" to osoby i środowiska, które nominalnie są częścią każdego obozu uczestniczącego w konflikcie, jednak nie biorą w nim czynnego udziału. Zarówno zapobieganie, jak i przeciwdziałanie konfliktom polega w znacznej mierze na wykorzystaniu potencjału tkwiącego w tych niezaangażowanych i poniekąd mimowolnych uczestnikach konfliktu. W fazie eskalowania napięcia grupa wywiera nacisk na wszystkich swoich członków w kierunku głębokiego zaangażowania w konflikt. Natomiast w praktyce ten stopień zaangażowania jest zróżnicowany. Nie zawsze można otwarcie okazywać brak swojego zaangażowania, jest to traktowane bowiem jako przejaw braku solidarności grupowej (a nawet zdrady). Jednak to właśnie z tych środowisk w obrębie własnego obozu płyną najczęściej impulsy skłaniające do zaprzestania eskalowania napięcia oraz dążenia do porozumienia. Dzieje się tak zwłaszcza w sytuacji "zmęczenia konfliktem". Podejmując działania mające na celu niedopuszczenie do wybuchu konfliktu, trzeba dążyć do wcześniejszego zaktywizowania tych potencjalnych przeciwników zaostrzania napięcia. Gdy relacje między zwaśnionymi stronami zmierzają w stronę przekroczenia punktu granicznego prowadzącego do stosowania przemocy, wskazane może być skierowanie bezpośredniego apelu do "milczącego zaplecza" o podjęcie interwencji i powstrzymanie eskalacji działań. Niekiedy jest to ostatnia szansa powstrzymania wybuchu otwartego konfliktu. Biorąc pod uwagę, że każda ze stron konfliktu jest wewnętrznie zróżnicowana, a także fakt, że zjawisko to nie występuje w próżni społecznej i w otoczeniu skonfliktowanych stron znajduje się wiele różnych podmiotów mogących wpływać na ich zachowania, trzeba uznać, że każdy konflikt jest zjawiskiem wielowymiarowym również i w tym znaczeniu. Podział na dwa przeciwstawne obozy jest daleko idącym uproszczeniem, które może utrudniać przeciwdziałanie konfliktom oraz ich regulowanie, gdy już do nich dojdzie.
Rolę "trzeciego" w różnorodnych typach relacji ukazał Georg Simmel (1975, s. 186-216). "Trzeci" może wzmacniać więzi między dwoma podmiotami, odnosić korzyści wynikające z faktu, że siły pozostałych dwóch podmiotów są w równowadze (tertius gaudens) lub świadomie prowadzić do ich zantagonizowania, aby z tej sytuacji czerpać korzyści (w myśl przysłowia: "gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta"). Trzeba jednak zauważyć, że elementów pełniących funkcję "trzeciego" może być więcej. Wytwarza się układ pluralistyczny, w którym istotną rolę mogą odgrywać różnego typu koalicje. G. Simmel uważał, że największa różnica w funkcjonowaniu rozmaitych związków (od relacji między jednostkami do relacji między narodami) występuje między diadą a triadą; przyłączanie kolejnych elementów nie zmienia już w sposób istotny sposobu funkcjonowania całości. Wydaje się jednak, że równie znacząca jest różnica między triadą a układem wieloelementowym (pluralistycznym). Im więcej podmiotów, tym szersze pole możliwości podejmowania różnych gier oraz koalicji, które wynikają z krzyżowania się interesów, ideologii oraz systemów wartości. Redukowanie złożoności wzajemnych układów do diady lub triady może utrudniać przezwyciężanie potencjalnych konfliktów, gdyż traci się możliwość zaangażowania do działań konstruktywnych elementów neutralnych unikających bezpośredniego angażowania się w spór między najsilniejszymi aktorami.
Konflikt społeczny prowadzi do wewnętrznej integracji grupy, dlatego przezwyciężanie konfliktu to poniekąd proces przebiegający w odwrotnym kierunku. Zaznaczanie wewnętrznych różnic i podziałów traktowane często jako osłabianie własnego obozu, umożliwia jednak doprowadzenie do przełomu w relacjach między skonfliktowanymi stronami. Niekiedy procesy różnicowania zachodzą głównie w obrębie obozu władzy i są niewidoczne dla obserwatorów aż do momentu ujawnienia się zmiany dotychczasowego stanowiska. Zmęczenie długotrwałym konfliktem sprzyja także wyraźniejszemu zaznaczaniu się wewnętrznych różnic, które wcześniej były tłumione. Dochodzące do głosu nowe środowiska stwarzają szansę na przezwyciężenie pryncypialnego stanowiska dotychczasowych liderów, a nawet mogą prowadzić do ich wymiany. W kontekście zapobiegania konfliktom ważne jest, aby nie dopuszczać do zbyt szybkiej wewnętrznej konsolidacji grupy w sytuacji pojawiającego się konfliktu. Sprzeciw wobec nacisków integracyjnych oraz wymuszonej homogenizacji w warunkach konfliktu może przybierać różne formy - od jawnego protestu po bierny opór. Niekiedy osoby wyrażające ten sprzeciw oskarżane są o zdradę własnej grupy, działanie na jej szkodę i narażają się na represje. Formułowanie alternatywnych stanowisk wobec głównych ośrodków opiniotwórczych pozwala zachować całemu systemowi większą elastyczność działania i szersze pole manewru w relacjach z drugą stroną. Ułatwia to uniknięcie wejścia w "ślepą uliczkę". Daleko posunięta integracja społeczności pozwala ukazać potencjalnemu przeciwnikowi własną siłę i determinację, jednak utrudnia zgodę na rozwiązania kompromisowe wiążące się z koniecznością jakichś ustępstw.
Układ bipolarny ma tendencję do wciągania innych podmiotów w orbitę konfliktu. Trzeba opowiedzieć się "za" lub "przeciw" jednej ze stron. Każda taka jednoznaczna deklaracja sytuuje automatycznie dany podmiot na pozycjach wroga drugiej strony. Trudno w takim układzie sił zachować neutralność i jednakowy dystans do obu zwaśnionych stron. Uruchomione procesy nacisku i wewnętrznej nienawiści prowadzące do autodestrukcji ukazał już Tukidydes w Wojnie peloponeskiej (1988, ks. III, s. 196-198), opisując przypadek wojny domowej na Korkirze. Walki partyjne doprowadziły do sytuacji, że "związki krwi stały się słabsze od związków partyjnych", osoby unikające angażowania się w konflikt uznawano za tchórzliwe i były one prześladowane przez obie strony. "Ten, kto się oburzał i gniewał, zawsze znajdował posłuch, ten, kto się mu sprzeciwiał - był podejrzany".
W warunkach licznych konfliktów społecznych bipolarny układ ulega znacznemu rozbudowaniu; każda ze stron składa się de facto z wielu dosyć autonomicznych podmiotów, między którymi także mogą pojawiać się rozbieżności. W obrębie każdej ze stron występują osoby lub organizacje nastawione bardziej oraz mniej radykalnie wobec przedmiotu sporu lub przedstawicieli drugiej strony. W obliczu napięć, które w sposób nieunikniony wiążą się z konfliktem, dochodzi niejednokrotnie do wewnętrznych podziałów po każdej ze stron, braku subordynacji wobec decyzji władz zwierzchnich dotyczącej przyjętego stanowiska w przedmiocie sporu. W sposób bardziej lub mniej spontaniczny powstają samozwańcze grupy protestu domagające się radykalnych rozstrzygnięć, wyrażające brak zgody na jakiekolwiek ustępstwa (Wróblewski 2007, s. 248-251). Tego rodzaju układ sił może znacząco komplikować wypracowanie konstruktywnych rozwiązań, które zyskałyby akceptację głównych stron konfliktu.
Reguły ładu zwykle zmniejszają znaczenie siły i przemocy we wzajemnych relacjach. Agresor musi się liczyć z potępieniem i różnego typu naciskami, a nawet sankcjami. Zapobieganie konfliktom to w tym ujęciu tworzenie ładu, w którym minimalizowane jest prawdopodobieństwo rozwiązywania sporów na drodze przemocy. W ujęciu Norberta Eliasa (2011) na tym polega proces cywilizacyjny. W trakcie tego procesu państwo przejęło monopol na legalne stosowanie przemocy fizycznej. Ta okoliczność powoduje, że współcześnie państwo jest postrzegane przez jego krytyków niemal wyłącznie jako instytucja represyjna (taki sposób definiowania państwa widoczny jest w marksizmie i nurcie krytycznym, a także w skrajnym liberalizmie). Trzeba jednak pamiętać, że przemoc ma także formę symboliczną (Bourdieu 2004). W kontekście procesów cywilizacyjnych można zaobserwować coraz wyraźniejsze eliminowanie z życia społecznego nie tylko różnych przejawów przemocy, lecz także przemocy symbolicznej. Na razie przybiera to dosyć agresywne formy narzucania tzw. politycznej poprawności, co jest przejawem wewnętrznej sprzeczności polegającej na walce z przemocą symboliczną przez stosowanie przemocy symbolicznej.
Czy możliwy jest typ ładu społecznego bez jakichkolwiek reguł życia zbiorowego? Taki hipotetyczny ład byłby porządkiem anarchicznym w pełnym tego słowa znaczeniu. W praktyce jednak nie jest znane żadne społeczeństwo, które nie wytworzyłoby jakichś reguł. Jedynie w skrajnych przypadkach anomii, załamania się dotychczasowych reguł życia społecznego w następstwie wojny, rewolucji, katastrof naturalnych na wielką skalę, krachu ekonomicznego taki stan próżni normatywnej może na krótki okres zaistnieć. Jednak nawet wówczas pewne reguły występują, np. przyswojone wcześniej przez jednostkę zasady moralne, które ulegają stosownej modyfikacji (por. Pawełczyńska 1973, s. 164-173) lub kształtuje się "zespół zasad awaryjnych" (Douglas 2011, s.144); może to być także "prawo dżungli", czyli narzucenie przez silniejszego swoich reguł (liczne tego typu przykłady można znaleźć we wspomnieniach osób z sowieckich łagrów). Próżnia normatywna wytwarza się niekiedy w jakichś dynamicznie rozwijających się sferach życia społecznego. Przykładowo, szybki rozwój technologii informatycznych wiązał się z opóźnionym kształtowaniem się regulacji normatywnych (netykieta), przemianom ustrojowym towarzyszył brak odpowiednich regulacji w życiu gospodarczym (Dyoniziak, Słaboń 2001, s. 50). Zjawiska te mogą być symptomem tzw. opóźnienia kulturowego.
Czy zapobieganie konfliktom jest możliwe?
Uwaga badaczy i teoretyków zajmujących się konfliktami społecznymi skoncentrowana jest głównie na kwestiach dotyczących wyjaśnienia przyczyn powstawania konfliktów i na znalezieniu jak najlepszych sposobów ich rozwiązywania (Stadler 2020). Nie negując zasadności koncentrowania uwagi na tych zagadnieniach, można jednak odnieść wrażenie, że znacznie mniej uwagi poświęca się problemowi zapobiegania konfliktom społecznym. Zagadnienie to wydaje się równie ważne, biorąc pod uwagę, że zgodnie z klasyczną zasadą profilaktyki "lepiej zapobiegać niż leczyć". Nawet jeśli zapobieganie konfliktom nie jest "łatwiejsze", to na pewno jest "korzystniejsze", gdyż obniża koszty społeczne wiążące się z występowaniem konfliktów.
Kwestia zapobiegania konfliktom wiąże się z podejmowaniem działań zmierzających do tworzenia takich warunków, żeby do konfliktów nie dochodziło, a także do obniżenia natężenia i gwałtowności konfliktów zaistniałych, a więc takich, którym nie udało się przeciwdziałać. Zasadność eliminowania konfliktów z życia społecznego jest dosyć często negowana, gdyż, jak się wskazuje, takie nastawienie przyjmuje mało realistyczne założenie, że możliwe jest społeczeństwo bezkonfliktowe. Konflikt w jego różnych postaciach, od kłótni między jednostkami do wojen międzypaństwowych, jest stałym elementem życia społecznego. W marksizmie cała historia rodzaju ludzkiego jest ujmowana w kategoriach walk i konfliktów, co pokazuje, że wielu konfliktów nie udało się uniknąć. Akceptacja założenia, że możliwe jest społeczeństwo bez konfliktów, traktowane jest jako przejaw myślenia utopijnego. Skutkiem ubocznym takiego antyutopijnego podejścia jest zepchnięcie na margines refleksji naukowej kwestii zapobiegania i przeciwdziałania konfliktom społecznym. Uwaga badaczy koncentruje się na poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie dotyczące sposobów rozwiązywania i regulacji konfliktów, a nie na zapobieganiu. Formułowanie zarzutu, że podejmowanie kwestii zapobiegania konfliktom jest przejawem myślenia utopijnego, prowadzi do łatwego unieważnienia problemu wypracowania sposobów przeciwdziałania konfliktom społecznym.
Stanowisko głoszące potrzebę rozpoznania skutecznych zasad zapobiegania konfliktom może jednak budzić zastrzeżenia wynikające także z pewnych przesłanek przyjmowanych w obrębie teorii konfliktu. Po pierwsze, uznaje się, że konflikty społeczne są nieuniknione, a po drugie, uznaje się, że konflikty pełnią pozytywne funkcje społeczne. Tego typu założenia widoczne, z jednej strony, w teoriach Karola Marksa i Ralfa Dahrendorfa (2008), a z drugiej strony w teorii Georga Simmela (2008) i Lewisa Cosera (2009), mogły pośrednio przyczynić się do zmniejszenia zainteresowania problemem zapobiegania konfliktom. Skoro konflikty są nieuniknionym zjawiskiem społecznym, gdyż stanowią immanentny aspekt życia społecznego, a dodatkowo są pożyteczne, gdyż pełnią pozytywne funkcje, to może wydawać się bezsensowne podejmowanie prób niedopuszczania do ich powstawania. Trzeba zauważyć, że założenie o wszechobecności konfliktu może być mylące, sugeruje bowiem, że w społeczeństwie bez przerwy toczą się konflikty. Jednakże nawet pobieżna obserwacja przekonuje, że konflikty pojawiają się tylko czasami, że między kolejnymi wybuchami społecznymi występują niekiedy długie okresy pokoju. Stwierdzenie to można odnosić zarówno do całego społeczeństwa, jak i do małych grup i zbiorowości. Konflikt nie jest zatem permanentnym stanem społeczeństwa i nieustającej "wojny wszystkich ze wszystkimi" (Hobbes 2009). Z tego względu warto badać, jak można przedłużać te okresy społecznego pokoju i nie dopuszczać do wybuchu otwartego konfliktu, zwłaszcza w jego najbardziej skrajnych formach. Teoretyczne założenie o wszechobecności konfliktu jest pewną idealizacją, której nie sposób zakwestionować. Jednakże przyjęcie tego założenia narzuca od razu pewne kategorie poznawcze, które kształtują sposób postrzegania otaczającej rzeczywistości. Akceptacja konfliktowej wizji rzeczywistości powoduje, że okresy społecznego pokoju ujmowane są jako "cisza przed burzą", relacje społeczne traktowane są wyłącznie w kategoriach walki o interesy, dominację i panowanie, w centrum uwagi znajduje się poszukiwanie mechanizmów prowadzących do podporządkowywania społeczeństwa przez grupy uprzywilejowane, świat społeczny ujmowany jest w świetle wszechobecnych procesów dyskryminacji i niesprawiedliwości. Z tej perspektywy brak otwartego konfliktu oznacza, że konflikt ten został stłumiony lub że nie doszło jeszcze do wykrystalizowania się świadomości własnych interesów grupowych. Nieobecność widocznych oznak konfliktu nie jest w stanie zakwestionować tego przyjętego w sposób aprioryczny założenia o koercyjnym charakterze rzeczywistości społecznej. Ujęcie takie staje się "odporne na fakty", a więc niemożliwe jest do falsyfikacji (Popper 1999, s. 402-404).
Wysiłki zmierzające do zapobiegania konfliktom mogą, w myśl niektórych ujęć, okazać się nawet szkodliwe. Wskazuje się bowiem pozytywne funkcje pełnione przez to zjawisko. Eliminowanie konfliktów z życia społecznego może łatwo prowadzić do ich tłumienia, co stwarza zagrożenie dla stabilności ładu społecznego, gdyż nakładanie się konfliktów i brak możliwości walki w obronie interesów grupowych poszczególnych środowisk grozi totalnym wybuchem społecznym (Coser 2009, s. 31-38). Konflikt umożliwia rozładowanie tych napięć, a także sygnalizuje problemy pojawiające się w obrębie struktury społecznej, przyczynia się do ekspresji poczucia deprywacji różnych środowisk społecznych (tzw. funkcja wentyla bezpieczeństwa). Konflikt jest zwłaszcza instrumentem wprowadzania zmian społecznych pozwalającym przełamać opór środowisk z różnych względów im przeciwnych.
Kwestia relacji konfliktu i zmiany wymaga bliższego rozpatrzenia, gdyż może się pojawić obawa, że skuteczne zapobieganie konfliktom uniemożliwi lub mocno utrudni wprowadzanie zmian społecznych. Nieobecność konfliktu wiązałaby się w takim przypadku z osłabieniem dynamiki społecznej, a w konsekwencji brakiem społecznych zmian. Skuteczne zapobieganie konfliktom mogłoby zatem prowadzić do ukształtowania się społeczeństwa statycznego. Konflikt jako narzędzie zmian umożliwia przezwyciężanie sytuacji społecznego bezwładu, rozbicie spetryfikowanych struktur władzy i interesów. Trzeba jednak zauważyć, że społeczne koszty takich zmian są zwykle bardzo wysokie. Dlatego istotne jest wypracowanie takich sposobów wprowadzania zmian, które uczynią zbędną drogę konfliktową lub radykalnie obniżą jej destrukcyjne następstwa.
Najlepszym sposobem, który to umożliwia, jest wprowadzenie instytucji demokratycznych, a także szeroko dostępnych kanałów ruchliwości społecznej. Porządek demokratyczny stwarza szansę na w miarę swobodne sygnalizowanie przez różne grupy i środowiska swego niezadowolenia, domaganie się różnego rodzaju zmian. Pozwala to odpowiednio wcześniej reagować na potencjalnie destrukcyjne procesy. Jak wskazywali G. Simmel i L. Coser, w społeczeństwach o strukturze elastycznej, a więc w porządku demokratycznym, konflikty rozumiane jako możliwość wyrażania własnego stanowiska oraz walki o interesy grupowe są czymś normalnym i nie nakładają się na siebie, tylko krzyżują. Sytuacja ta powoduje, że konflikty nie zagrażają stabilności tego ładu społecznego. Konflikty w porządku demokratycznym stają się elementem walki różnych grup społecznych w obronie własnych interesów, artykulacji roszczeń i żądań dotyczących poprawy własnej sytuacji. Zazwyczaj dokonuje się to na drodze ścierania się różnych grup interesów, debaty publicznej, a w razie konieczności pokojowych demonstracji lub akcji protestacyjnych. Pojawia się pytanie, czy mówiąc o zapobieganiu konfliktów, chodzi o wyeliminowanie wszelkich tego typu form protestu? Nie wydaje się to właściwe. Tego typu "konflikty" pełnią istotne funkcje artykułowania niezadowolenia. Można nawet utrzymywać, że demokratyczne formy protestu różnych środowisk trudno uznać za konflikt w pełnym tego słowa znaczeniu. Konflikt w wąskim rozumieniu oznacza bowiem, jak wskazywano, walkę skierowaną na zaszkodzenie drugiej stronie. Tutaj tego typu sytuacja nie występuje, chyba że nastąpi radykalizacja działań i eskalacja napięć.
Pojawia się natomiast inny problem. Niektóre grupy mogą być dobrze zorganizowane, a zarazem mocno roszczeniowe i intensywnie zabiegać o realizację interesów grupowych, podczas gdy inne środowiska, znajdujące się w znacznie gorszej sytuacji bytowej z różnych względów, nie są w stanie dopominać się o poprawę własnych warunków egzystencji. Wskazuje to, że konflikt jako instrument sygnalizowania napięć w obrębie struktury społecznej może w sposób zawodny przekazywać władzom i opinii publicznej wypaczone informacje i przyczyniać się nawet do pogłębiania nierówności oraz naruszania zasad sprawiedliwości. Wynika to ze specyfiki kształtowania procesów poczucia względnej deprywacji, w której subiektywna świadomość grupy odgrywa istotną rolę, a także wiąże się z czynnikami sprzyjającymi społecznej mobilizacji oraz warunkami organizacji zbiorowości. Porządek demokratyczny stwarza systemową zachętę do kształtowania postaw roszczeniowych. Stosunkowo łatwo może się zatem rodzić poczucie względnej deprywacji, któremu towarzyszy przeświadczenie, że jeżeli jakaś grupa nie artykułuje głośno swoich roszczeń, to dosyć szybko jej pozycja jest marginalizowana w porównaniu do innych, bardziej głośnych środowisk. Przyjęcie tego typu nastawienia przez różne grupy siłą rzeczy prowadzi do eskalowania napięć społecznych. Polityka władz ulegająca tego typu naciskom może stwarzać podatny grunt dla wysuwania coraz to dalej idących roszczeń przez poszczególne grupy. Jednocześnie, całkowita odporność na artykułowane wyrazy niezadowolenia społecznego także nie jest dobrym rozwiązaniem. Przyjęty program polityki społecznej winien być podstawą działań osłonowych w stosunku do grup znajdujących się faktycznie w najtrudniejszej sytuacji bytowej, a nie tych, które najgłośniej protestują.
Zakładając hipotetycznie, że możliwe byłoby wyeliminowanie konfliktów z życia społecznego, pojawia się pytanie o zmiany. Czy w takich warunkach zmiany byłyby możliwe? Na pewno tak, gdyż nie wszystkie zmiany dokonują się na drodze konfliktu (szczególnie, gdy "konflikt" rozumieć w wąskim znaczeniu, czyli jako działania skierowane przeciwko innej grupie w celu jej zaszkodzenia). Zmiany z udziałem konfliktów to niekiedy zmiany o charakterze rewolucyjnym prowadzące do zmiany ładu społecznego. Pojawia się pytanie, na ile możliwe jest przewidywanie tego typu wybuchów społecznego niezadowolenia. Zachodzą one najczęściej w niedemokratycznych systemach politycznych, a także w krajach doświadczających zapaści ekonomicznej (Tilly 1997; Chodak 2012).
Zapobieganie konfliktom powinno dokonywać się przez antycypowanie zmian, a także otwarty dialog władzy ze społeczeństwem. W związku z tym wyłania się problem możliwości przewidywania zmian i sposobów wprowadzania przekształceń, które pozwolą uniknąć gwałtownego konfliktu w dużej skali społecznej. Intencjonalne wprowadzanie zmian społecznych zwykle rodzi konflikty, gdyż naruszane są interesy różnych grup społecznych. Jednocześnie również brak zmian prowadzący do zastoju wzbudza społeczne niezadowolenie, gdyż nasila się poczucie względnej deprywacji, nie tylko w wymiarze wewnątrzspołecznym (rosnące nierówności i dysproporcje między różnymi warstwami), lecz także w wymiarze porównań międzynarodowych (np. poziomu życia w innych krajach).
Pojawia się pytanie, czy można przewidywać zarówno zmiany prowadzące do konfliktów, jak i brak zmian, które wywołują podobne następstwa. Antycypacja zmian może być ujmowana jako sposób przeciwdziałania konfliktom. Wprowadzanie reform w różnych dziedzinach życia społecznego i ekonomicznego jest sposobem zmieniania rzeczywistości, który może przeciwdziałać narastającemu niezadowoleniu, chociaż powoduje wiele dodatkowych napięć. Bez wątpienia ważny jest sam sposób wprowadzania tych zmian, a dialog społeczny i przedstawianie opinii publicznej argumentów uzasadniających podejmowane decyzje pozwalają unikać akcji protestacyjnych powstałych w wyniku nieporozumień, bezpodstawnych obaw czy demagogii. Rzeczywistość społeczna jest kontyngentna, ale pewne związki przyczynowo-skutkowe zwiększają prawdopodobieństwo zaistnienia konfliktów. Dyskurs emancypacyjny, podziały ideologiczne i kulturowe łatwo prowadzą do konfliktów/sporów o wartości i zasady. Przemiany w sferze obyczajowej wywołują także żądania zmiany niektórych regulacji prawnych o charakterze powszechnym. Zróżnicowane reakcje na te wysuwane roszczenia skłaniają niektóre środowiska do otwartego sprzeciwu wobec tych żądań, co staje się powodem incydentów konfliktowych między grupami reprezentującymi przeciwstawne opcje. Na poziomie relacji interpersonalnych odchodzenie od zasad kultury współżycia i reguł dobrego wychowania łatwo wywołuje sporo "niepotrzebnych" antagonizmów w codziennych kontaktach.
Prognozowanie społecznych następstw wprowadzanych zmian (lub ich braku) jest ściśle powiązane z tworzeniem systemu wczesnego ostrzegania dotyczącego potencjalnych konfliktów. Powstało kilka ośrodków instytucjonalnych monitorujących napięcia w relacjach międzynarodowych oraz konfliktów wewnątrzpaństwowych, które wykorzystują różne modele dynamiki konfliktów (Kostecki 2011, s. 18-21). Liczne badania subiektywnych odczuć społecznych przeprowadzane na próbach ogólnopolskich, a także badania zorientowane lokalnie na temat kształtu relacji społecznych pozwalają śledzić zachodzące w tym obszarze zmiany (Słaboń 2014). Na tej podstawie można konstruować różne wskaźniki konfliktowości (nasycenia antagonizmami) - od poziomu rodziny, grup rówieśniczych, subkultur po stosunki wynikające z podziałów religijnych, majątkowych lub politycznych.
Tradycyjnym sposobem diagnozowania sytuacji konfliktowych jest badanie poziomu społecznych nierówności. Na podstawie obiektywnych mierników (np. indeks Giniego, Human Development Index) można dokonywać analizy warunków życia w poszczególnych krajach i regionach. Jest oczywiste, że stwierdzone dysproporcje rozwojowe nie przekładają się automatycznie na powstawanie konfliktów, gdyż muszą jeszcze zaistnieć dodatkowe uwarunkowania i okoliczności (Słaboń 2008, s. 30-47). Stwierdzenie nierówności poziomu życia poszczególnych grup społecznych lub regionów staje się punktem wyjścia do wprowadzania koniecznych zmian. W ten sposób pojawia się szansa na rozładowanie potencjalnych napięć i konfliktów. Wiadomo, że sama poprawa warunków życia nie zawsze wystarcza do uniknięcia wybuchu konfliktów. Istotną rolę odgrywa także subiektywne postrzeganie własnej sytuacji życiowej i warunków życia innych grup (ten aspekt jest akcentowany w teorii względnej deprywacji), jak również zbyt szybko rosnące oczekiwania w stosunku do możliwości ich zaspokojenia (Tocqueville 1994; Davies 2006).
W celu antycypowania zmian oraz przebiegu procesów społecznych wykorzystywane są dane ilościowe odwołujące się do różnego rodzaju zobiektywizowanych mierników. Pozwalają one tworzyć prognozy i podejmować na ich podstawie stosowne działania zapobiegawcze. Obok tego podejścia równie istotne jest formułowanie prognoz na podstawie trendów ideologicznych obecnych w społeczeństwie. W tym obszarze przewidywanie zmian jest trudniejsze. Badania opinii społecznej pozwalają uzyskać rozeznanie dotyczące zmian w obrębie systemów przekonań różnych zbiorowości. Badania jakościowe umożliwiają z kolei głębsze wniknięcie w subiektywne światy konkretnych środowisk. Funkcjonujące w nauce, filozofii, polityce i publicystyce idee społeczne kształtują sposoby postrzegania rzeczywistości przez różnorodne kręgi społeczne. Jedne z tych idei zyskują popularność, inne nie znajdują szerszego oddźwięku. Niekiedy jednak jakieś niszowe ideologie zyskują nagłą popularność, a dotychczas dominujące stają się przebrzmiałe. Niewielkie grupki aktywistów starają się wpływać na opinie "milczącej większości", podejmując spektakularne akcje (performance) mające na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na jakiś problem, przekonanie do swoich racji. Zaangażowanie ideowe łatwo prowadzi do walki o urzeczywistnienie przyjętej wizji i konfrontacji z ideologiami konkurencyjnymi, a szczególnie z ideologiami panującymi. Ścieranie się różnych ideologii jest walką o uzyskanie poparcia ze strony jak najszerszej części społeczeństwa. W obszarze tym występują cykliczne fluktuacje (Sorokin 1937). Ideologiczne "nasycenie" prowadzi do poszukiwania alternatyw. Nowe nurty zyskują popularność w znacznej mierze dzięki procesom kompensacyjnym w stosunku do nurtów dominujących. W ten sposób konstruowana jest alternatywna tożsamość zarówno indywidualna, jak i grupowa. W wielu przypadkach jednak treści ideowe są drugoplanowe, zainicjowanie ruchu protestu może natrafić na sprzyjające okoliczności powodujące, że do podjętych akcji przyłączają się wszyscy inni niezadowoleni ze status quo. Przyczyn niezadowolenia może być wiele, każdy uczestnik ruchu protestu może przyłączać się z innego powodu, aby dać wyraz swej frustracji.