Zbrodnie w Mniszku-Grupie 1939-1940 - Mateusz Kubicki

Kup ebooka

30.00 zł
20.00 zł (10,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

Niemiecka okupacja Pomorza lat 1939-1945 to okres prześladowań jego przedwojennych mieszkańców. Od pierwszych dni konfliktu dotykały ich represje będące konsekwencją nowej polityki germanizacji totalnej, która ingerowała we wszystkie obszary ich życia codziennego. Obejmowała ona eksterminację ludności, wysiedlenia, grabież gospodarczą, usuwanie zewnętrznych oznak polskości, niszczenie wytworów kultury polskiej, osadnictwo niemieckie, stworzenie systemu robót przymusowych oraz przymusowy zapis na niemiecką listę narodowościową. Jednym z jej przejawów były masowe zbrodnie, popełniane już od jesieni 1939 r. Na Pomorzu przeprowadzono wówczas dwie wielkie akcje eksterminacyjne. Pierwsza z nich, o kryptonimie "Tannenberg", nazywana też "Intelligenzaktion", dotknęła przedstawicieli szeroko rozumianej inteligencji. Druga, opatrzona przez Niemców kryptonimem "T4", wymierzona była w chorych przebywających w pomorskich lecznicach psychiatrycznych. Znanych jest dziś ponad czterysta miejsc kaźni z jesieni 1939 r. i zimy 1940 r., w których zginąć mogło nawet 30 tys. osób. W dzisiejszej historiografii wydarzenia te nazywa się pomorską krwawą jesienią1 lub zbrodnią pomorską 19392. Wpisują się one w pojęcie germanizacji totalnej3.

W literaturze przedmiotu dotyczącej niemieckich zbrodni popełnionych na Pomorzu jesienią 1939 r. i zimą 1940 r. miejsce kaźni w Mniszku-Grupie w gminie Dragacz w powiecie świeckim nie doczekało się dotychczas pełnego naukowego opracowania. Wspominają o nim jednak mniej lub bardziej obszernie rozmaite publikacje. Jako jedna z pierwszych mające tam miejsce tragiczne wydarzenia opisała Barbara Bojarska4. Jan Sziling w pracy Dzieje Świecia nad Wisłą i jego regionu w rozdziale dotyczącym II wojny światowej również zawarł opis niemieckich zbrodni popełnionych m.in. w Mniszku-Grupie5. Opublikowano również część dokumentów dotyczących miejsca kaźni6. Dokładne informacje na temat tego miejsca zbrodni, łącznie z rzadko spotykanymi listami imiennymi ofiar, znajdziemy w pracy autorstwa Włodzimierza Jastrzębskiego7.

Najczęściej opis miejsca zbrodni w Mniszku-Grupie stanowi element większej całości. Tak jest m.in. w publikacjach prezentujących całokształt niemieckich zbrodni popełnionych na Pomorzu i Kujawach8. Wyjątkami są najnowsze prace poświęcone tym wydarzeniom - książki przedstawiające historię Selbst­schutzu Westpreussen na Pomorzu9 czy najnowsza synteza zbrodni pomorskiej10, w których temat Mniszka-Grupy pojawia się wielokrotnie. Ze względu na swój zakres tematyczny nie prezentują one jednak tego miejsca kaźni w sposób wyczerpujący.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku publikacji popularnonaukowych. Na szczególne uznanie zasługuje książka Romana Kozłowskiego Przewodnik po miejscach walki i męczeństwa w gminie Dragacz11. To jedna z nielicznych prac zawierających całościowy opis miejsca zbrodni w Mniszku-Grupie oraz listę mieszkańców gminy Dragacz, które zginęły w latach II wojny światowej12. Wspomnieć należy również o przewodniku po Mniszku autorstwa Izabeli Mazanowskiej13 oraz Spacerowniku po gminie Dragacz14, omawiającym trasy turystyczne prowadzące do poszczególnych miejsc kaźni.

Celem niniejszej publikacji jest przedstawienie zdarzeń, jakie rozegrały się w miejscach straceń położonych nieopodal miejscowości Mniszek15 oraz Górna Grupa16. Nie tylko pogłębia ona naszą wiedzę o tragicznych wydarzeniach II wojny światowej, ale także uzupełnia i, co ważniejsze, weryfikuje łączną liczbę ofiar terroru pierwszych miesięcy niemieckiej okupacji, skupiając się na badaniu konkretnego miejsca kaźni w skali mikro17. Zdarzenia te do dziś zapisane są w świadomości lokalnych środowisk, które kultywują pamięć o ofiarach, a dzięki niniejszej monografii wiedza o nich ma szansę trafić do szerszego grona odbiorców. Jest to również ważny element badania historii regionalnej, bardzo istotnego czynnika aktywizującego lokalne społeczności18.

Oba miejsca kaźni - Mniszek i Grupa - powinny być traktowane jako jedno19. Za przyjęciem takiego rozwiązania przemawia brak możliwości pełnego ustalenia, gdzie zginęła większość ofiar. Potwierdzają to powojenne zeznania świadków, mówiące o wywożeniu więźniów samochodem ciężarowym lub autobusem "w kierunku Grupy", "do nieczynnej żwirowni w Mniszku" oraz "szosą w kierunku Grudziądza". Aktualnie prowadzone badania nie pozwalają wykluczyć, że w granicach poligonu nieopodal Górnej Grupy znajdują się nieodkryte dotychczas miejsca pomniejszych egzekucji.

Omówienia wymagają również cezury czasowe. Ponieważ większość ofiar zbrodni w Mniszku-Grupie zginęła z rąk Niemców jesienią 1939 r. lub wczesną zimą i wiosną 1940 r.20, naturalne wydaje się przyjęcie tych dat jako czasu rozpoczęcia i zakończenia zbrodni. Z tego względu w tytule książki znalazł się wąski zakres lat 1939-1940. Aby przedstawić jak najpełniejszy obraz tamtych tragicznych wydarzeń, w niniejszej monografii opisano wszelkie miejsca i okoliczności związane z losem ofiar Mniszka-Grupy, w szczególności formacje odpowiedzialne za aresztowania i zbrodnie oraz za przetrzymywanie ludności cywilnej.

Największym problemem badawczym dotyczącym niemieckich egzekucji w Mniszku-Grupie jest oszacowanie łącznej liczby ofiar. Prowadzone po zakończeniu II wojny światowej śledztwa oraz zachowany materiał archiwalny nie pozwalają jej jednoznacznie ustalić. Wynika to m.in. z powojennego zawyżania strat - operowanie "wielkimi liczbami", w szczególności w przypadku dużych miejsc kaźni, miało służyć podniesieniu ich rangi oraz oddziaływać na wyobraźnię odbiorców21. Był to zabieg o charakterze propagandowym22. W publikacji Stätten des Kampfes und des Märtyrertums 1939-1945 Jahre des Krieges in Polen liczbę ofiar Mniszka-Grupy określono na około 20 tys. - Polaków, Żydów oraz pacjentów szpitala psychiatrycznego w Świeciu23. Z problemem weryfikacji tych danych borykają się współcześni historycy. Do rzucenia nowego światła na to zagadnienie dążył m.in. niemiecki historyk Hanns von Krannhals, którego zdaniem na poligonie w Górnej Grupie mogło zginąć nawet 6,5 tys. Polaków i Żydów, a w Mniszku 10-12 tys. Nie ma jednak według niego możliwości ustalenia pełnej liczby ofiar oraz wszystkich sprawców tych zbrodni24.

Podobne informacje znajdujemy w dokumentach wytworzonych przez polskie organa ścigania niemieckich zbrodni wojennych. W Mniszku-Grupie wyróżnić można trzy miejsca kaźni. Pierwszymi były masowe groby nieopodal poligonu w Górnej Grupie. Zdaniem śledczych w okresie od października do listopada 1939 r. zginęło tam 2,5 tys. Polaków i Żydów z Grudziądza, Nowego i Świecia. W drugim miejscu kaźni, położonym na poligonie w Grupie, między 15 października a końcem grudnia 1939 r. Niemcy mieli pozbawić życia 4 tys. osób przywiezionych z Grudziądza i najbliższej okolicy. Trzecim i ostatnim miejscem masowych straceń ludności była żwirownia w Mniszku, gdzie od października 1939 r. do kwietnia 1940 r. pozbawiono życia 10-12 tys. ludzi, głównie z powiatu świeckiego25.

Podobne informacje znajdujemy w literaturze przedmiotu. W syntetycznej publikacji Okupacja hitlerowska na Pomorzu Gdańskim 1939-1945 podano, że w obu miejscach kaźni mogło zginąć od 18,5 tys. do nawet 24 tys. osób26. Podobne dane przytacza Jan Sziling, który łączne straty ludnościowe powiatu świeckiego szacuje na około 20 tys. osób, nie wskazując jednak podziału na Mniszek i Grupę27.

W innych ważnych pracach poświęconych niemieckim zbrodniom na Pomorzu znajdujemy jednak odmienne wyliczenia. Barbara Bojarska podaje w wątpliwość, aby na terenie powiatu świeckiego zginęło 20 tys. osób. Podważa ona również skalę zbrodni popełnionych w Mniszku-Grupie, wskazując, że na drodze do ustalenia łącznej liczby ofiar stoi przeprowadzona przez Niemców w 1944 r. akcja wypalania miejsc kaźni. Autorka szacuje łączną liczbę ofiar Mniszka-Grupy na nie więcej niż 12 tys.28

Z kolei w akcie oskarżenia zbrodniarza wojennego Friedricha (Fritza) Kuchenbeckera, jesienią 1939 r. pełniącego funkcję komisarycznego burmistrza Świecia, śledczy wskazali, że w Grupie - największym miejscu straceń w powiecie świeckim - zginęło około 10 tys. osób. Wyliczenie to opierało się na założeniu, że każdego dnia października, listopada i grudnia 1939 r. z więzienia w zakładzie psychiatrycznym do miejsca kaźni wywożono 40-80 osób, a niekiedy powyżej stu29. Nie znajduje to jednak potwierdzenia w zachowanym materiale źródłowym.

O znacznie mniejszej liczbie zabitych mowa jest w testamencie hrabiego Ulricha Wilhelma Schwerina von Schwanenfelda, właściciela dóbr rycerskich Sartowice, do których należała żwirownia w Mniszku30. Przybył on na miejsce zimą przełomu lat 1939-1940 ze swojego majątku w Meklemburgii31. Von Schwanenfeld brał udział w nieudanym zamachu na Adolfa Hitlera przeprowadzonym 20 lipca 1944 r. w Wilczym Szańcu (operacja "Walkiria"). Aresztowanego i osadzonego w więzieniu Trybunał Ludowy Rzeszy (Volksgerichtshof) skazał na karę śmierci. Testament spisał w Utrechcie krótko przed egzekucją, która odbyła się 8 września 1944 r. Możemy w nim przeczytać: "Postanawiam także, że w miejscu żwirowni mojego lasu w Sartowicach, gdzie spoczywają zamordowani późną jesienią 1939 r., gdy tylko pozwoli na to czas, zostanie postawiony bardzo wysoki dębowy krzyż z napisem: "Tu spoczywa 1400-1500 chrześcijan i Żydów. Niech Bóg zlituje się nad ich duszami i ich mordercami""32. Niemiecki właściciel majątku podał zatem znacznie niższą liczbę ofiar Mniszka niż późniejsi badacze i śledczy. Ponieważ sam nie przebywał na miejscu w szczytowym okresie egzekucji, można zakładać, że dane takie uzyskał od przedstawicieli miejscowych władz lub okolicznych mieszkańców. Ze względu na jego negatywny stosunek do narodowego socjalizmu i władz nazistowskich informację tę można przyjąć jako wskazówkę przy szacowaniu liczby ofiar zamordowanych w tym miejscu kaźni.

W Mniszku-Grupie Niemcy zamordowali prawdopodobnie część pacjentów szpitala psychiatrycznego w Świeciu. Potwierdzają to zarówno zeznania świadków, jak i ankiety Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, wskazujące okolice tych miejscowości jako jedno z miejsc kaźni około siedmiuset chorych33. Niemożliwe jest jednak ustalenie, ilu z nich pozbawiono życia właśnie tam34.

Niniejsza monografia jest owocem pogłębionych badań obejmujących materiał archiwalny oraz literaturę przedmiotu. Wykorzystano w nich akta z zasobów Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Bydgoszczy, Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku Delegatury w Bydgoszczy oraz Archiwum Federalnego w Ludwigsburgu (Bundesarchiv Ludwigs­burg). Największą wartość miały protokoły przesłuchań świadków oraz akta w sprawach o uznanie za zmarłego. Stan wiedzy pogłębiły również materiały z zasobów Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie i Archiwum Urzędu Gminy w Dragaczu, pozwalające na stworzenie jaśniejszego obrazu niemieckich zbrodni popełnionych w lasach nieopodal miejscowości Mniszek-Grupa. Szczególnie pomocne były prace pionierów badań nad historią II wojny światowej na Pomorzu - Barbary Bojarskiej, Włodzimierza Jastrzębskiego, Donalda Steyera i Jana Szilinga. Ich dorobek i ustalenia znacznie wzbogaciły niniejszą publikację.

Przekazana do rąk czytelników książka składa się z dziesięciu rozdziałów ułożonych w układzie problemowym. W rozdziale pierwszym i drugim omówiono sytuację w Świeciu w przededniu wybuchu II wojny światowej oraz bezpośrednio po rozpoczęciu konfliktu, z uwzględnieniem nowej okupacyjnej administracji, której członkowie kilka tygodni później zaangażowali się w masowe zbrodnie w Mniszku-Grupie. W rozdziale trzecim scharakteryzowano zbrodnicze formacje, w tym w szczególności paramilitarną organizację Selbst­schutz Westpreussen, grającą pierwsze skrzypce w aresztowaniach i mordach na polskiej i żydowskiej ludności. Rozdział czwarty omawia przygotowania do zbrodni, w tym tworzenie list proskrypcyjnych oraz sieci aresztów i więzień. Rozdział piąty poświęcony jest akcji masowych aresztowań. W rozdziałach szóstym i siódmym przedstawiono zbrodnie popełnione na osobach z zaburzeniami psychicznymi (akcja "T4") i przedstawicielach szeroko rozumianej inteligencji (akcja "Tannenberg"). W rozdziale ósmym omówiono przebieg akcji niwelowania miejsc kaźni ("Sonderaktion 1005"). Rozdział dziewiąty dotyczy procesu ścigania sprawców zbrodni, a dziesiąty - powojennych upamiętnień ofiar Mniszka-Grupy. Publikację zamyka lista znanych z imienia i nazwiska osób zamordowanych przez Niemców w omawianym miejscu kaźni.

***

Pragnę złożyć szczególne podziękowania osobom, które przyczyniły się do powstania niniejszej monografii - wójt gminy Dragacz Dorocie Krezymon oraz prokuratorowi Mieczysławowi Górze z Referatu Śledczego Delegatury IPN w Bydgoszczy za serdeczne przyjęcie, udzielone rady i udostępnione materiały archiwalne, mające istotny wpływ na treść i ostateczny kształt książki, a także recenzentom prof. dr. hab. Andrzejowi Gąsiorowskiemu z Muzeum Stutthof w Sztutowie oraz dr Izabeli Mazanowskiej z Delegatury IPN w Bydgoszczy za cenne uwagi, które przyczyniły się do wyjaśnienia nieścisłości oraz znacząco wzbogaciły monografię.

Przypisy

Wprowadzenie

1 Takiego określenia użyli również autorzy wystawy Pierwsza odsłona. Okupacja niemiecka na Kaszubach i Kociewiu w 1939 r. opracowanej przez gdański oddział IPN w 2017 r.

2 Pojęcia te można stosować naprzemiennie. Więcej zob. T.S. Ceran, Zbrodnia pomorska 1939. Początek ludobójstwa niemieckiego w okupowanej Polsce, Bydgoszcz-Warszawa 2024, s. 23-24.

3 Więcej zob. "Polaków trzeba nauczyć, kto tu jest panem!". Polityka germanizacyjna niemieckich władz okupacyjnych na Pomorzu (1939-1945), red. D. Czerwiński et al., Gdańsk-Warszawa-Sztutowo 2024.

4 B. Bojarska, Eksterminacja inteligencji polskiej na Pomorzu Gdańskim (wrzesień-grudzień 1939), Poznań 1972, s. 68 i n.; eadem, Zbrodnie niemieckie na terenie powiatu Świecie nad Wisłą (1939 r.), "Przegląd Zachodni" 1966, nr 1, s. 111-114.

5 J. Sziling, Lata okupacji hitlerowskiej (1939-1945) [w:] Dzieje Świecia nad Wisłą i jego regionu, t. 2, red. K. Jasiński, Warszawa-Poznań-Toruń 1980, s. 69-74.

6 I. Mazanowska, Powiat świecki [w:] Zbrodnia pomorska 1939. Dokumentacja terroru niemieckiego, t. 1, red. T. Ceran, I. Mazanowska, M. Tomkiewicz, Bydgoszcz-Warszawa 2025, s. 629-636.

7 W. Jastrzębski, Terror i zbrodnia. Eksterminacja ludności polskiej i żydowskiej w rejencji bydgoskiej w latach 1939-1945, Warszawa 1974, s. 147-166.

8 W większości z nich miejsce zbrodni w Mniszku-Grupie jest wyłącznie wzmiankowane (W. Jastrzębski, J. Sziling, Okupacja hitlerowska..., s. 93, 102; K. Daszkiewicz, Niemieckie ludobójstwo na narodzie polskim (1939-1945), Toruń 2009, s. 91; D. Steyer, Eksterminacja ludności polskiej na Pomorzu Gdańskim w latach 1939-1945, Gdynia 1967, s. 82; M. Wardzyńska, Był rok 1939. Operacje niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Intelligenzaktion, Warszawa 2009, s. 166-167, 182, 184).

9 Zapomniani kaci Hitlera. Volksdeutscher Selbst­schutz w okupowanej Polsce 1939-1940. Wybrane zagadnienia, red. I. Mazanowska et al., Bydgoszcz-Gdańsk 2016; W cieniu Einsatzgruppen. Volksdeutscher Selbst­schutz w okupowanej Polsce 1939-1940, red. I. Mazanowska et al., Warszawa 2021.

10 T.S. Ceran, Zbrodnia pomorska 1939....

11 R. Kozłowski, Przewodnik po miejscach walki i męczeństwa w gminie Dragacz, Dragacz 2008.

12 Lista ta tylko częściowo pokrywa się z wykazem ofiar zamordowanych w Mniszku-Grupie zamieszczonym w niniejszej publikacji.

13 I. Mazanowska, Przewodnik Mniszek. Miejsce niemieckich zbrodni na Pomorzu w 1939 roku, Wejherowo 2019.

14 Spacerownik po gminie Dragacz, oprac. M. Targowski, Dragacz 2019.

15 Gdzie w nieczynnej żwirowni znajduje się masowy dół śmierci o wymiarach 150 m × 4 m × 2 m (B. Bojarska, Eksterminacja inteligencji polskiej..., s. 130).

16 Gdzie położone są co najmniej dwie masowe mogiły o wymiarach 35 m × 2 m oraz 20 m × 2 m. Ich głębokość pozostaje nieznana.

17 Do tej pory pełnego opracowania doczekały się następujące pomorskie miejsca kaźni: Barbarka (S. Grochowina, J. Sziling, Barbarka. Miejsce niemieckich egzekucji Polaków z Torunia i okolic (październik-grudzień 1939), Toruń 2009), Karolewo (I. Mazanowska, Karolewo 1939. Zbrodnie w obozie Selbst­schutz Westpreussen, Gdańsk-Warszawa 2017), Łopatki (T.S. Ceran, Im Namen des Führers... Selbst­schutz Westpreussen i zbrodnia w Łopatkach w 1939 roku, Bydgoszcz-Gdańsk 2014), Paterek (idem, Paterek 1939. Zbrodnia i pamięć, Bydgoszcz-Gdańsk-Warszawa 2018), Piaśnica (B. Bojarska, Piaśnica. Miejsce martyrologii i pamięci. Z badań nad zbrodniami hitlerowskimi na Pomorzu, Wejherowo 2009), Radzim (I. Mazanowska, Radzim 1939. Zbrodnie w obozie Selbst­schutz Westpreussen, Gdańsk-Warszawa 2022), Szpęgawsk (Szpęgawsk. Z martyrologii mieszkańców Kociewia, oprac. M. Gregorek, M. Kozłowska, Gdynia 1959; M. Kubicki, Zbrodnia w Lesie Szpęgawskim 1939-1940, Gdańsk-Warszawa 2019) oraz las Zajączek (idem, Las Zajączek 1939-1945. Niemiecka zbrodnia na Pomorzu Gdańskim z lat II wojny światowej, Gdańsk-Warszawa 2023).

18 Badania historii lokalnej owocują także publikacjami opisującymi wydarzenia z lat okupacji na poziomie poszczególnych powiatów lub gmin (zob. np. M. Kubicki, Okupacja niemiecka w powiecie starogardzkim 1939-1945, Gdańsk-Warszawa 2024).

19 Takie podejście do badania tego miejsca zbrodni zaproponowali m.in. Barbara Bojarska i Jan Sziling.

20 Brakuje dokumentów źródłowych mówiących o przeprowadzaniu przez Niemców masowych egzekucji w pierwszych miesiącach 1940 r. Znaleźć w nich można jedynie fragmentaryczne informacje dotyczące zaledwie trzynastu osób.

21 Tak jest m.in. w przypadku położonego nieopodal Starogardu Gdańskiego Lasu Szpęgawskiego. Dotychczas mówiono o 5-7 tys. zamordowanych tam ofiar. Najnowsze ustalenia weryfikują te dane, określając ich liczbę na nie mniej niż 2413 osób, z czego 2403 znane są z imienia i nazwiska (idem, Zbrodnia w Lesie..., s. 236 i n.). Podobnie jest w przypadku Lasu Piaśnickiego. Przez wiele lat liczbę zamordowanych tam osób szacowano na 12 tys. Aktualnie na liście ofiar znajduje się 900 nazwisk.

22 Po 1945 r. programowo zawyżano łączną liczbę strat ludnościowych z lat II wojny światowej. Wynikało to w dużej mierze z uwarunkowań politycznych ówczesnej Europy, podzielonej na bloki wschodni i zachodni. Ówczesne społeczeństwo, które przeżyło okrucieństwa II wojny światowej, miało świadomość zbrodni popełnionych przez Niemców i Sowietów - znało zarówno ofiary, jak i sprawców. Operowanie "dużymi liczbami" miało na celu wypunktowanie tych pierwszych przy jednoczesnym ukryciu czynów tych drugich. Często to organa partyjne decydowały, jaką skalę zbrodni podawać do wiadomości publicznej. Jakub Berman jako podsekretarz stanu w Prezydium Rady Ministrów określił łączne straty ludnościowe Polski w czasie II wojny światowej na 6 mln 28 tys. osób, przypisując Niemcom odpowiedzialność za całość tych strat, choć liczba ta uwzględniała również ofiary Sowietów oraz osoby wywiezione do łagrów na Syberię. Liczbę tę powtarzano następnie w pracach naukowych, choć sami historycy mieli świadomość, że znacząco odbiega ona od rzeczywistości. Aby nie zadrażniać stosunków dyplomatycznych z utworzoną w 1949 r. NRD, w kontekście zbrodni zaczęto używać przymiotnika "hitlerowski" (IPN: w wojnie św. zginęło od 5,6 do 5,8 mln polskich obywateli, Dzieje.pl, 27 VIII 2009, dzieje.pl/aktualnosci/ipn­-w-ii­-wojnie­-sw­-zginelo­-od-56-do-58-mln­-polskich­-obywateli, 2 I 2025 r.; więcej o stratach materialnych i ludnościowych zob. Straty osobowe i ofiary represji pod dwiema okupacjami, red. W. Materski, T. Szarota, Warszawa 2009; J. Leociak, Liczba ofiar jako metafora w dyskursie publicznym o Zagładzie, "Studia Litteraria Polono-Slavica" 2008, nr 8, s. 1-16; F. Piper, Ilu ludzi zginęło w KL Auschwitz. Liczba ofiar w świetle źródeł i badań, Oświęcim 1992).

23 Stätten des Kampfes und des Märtyrertums 1939-1945 Jahre des Krieges in Polen. Guide, wybór Z. Przyłuski, tłum. M. Bester, M. Wołczacka, Warszawa 1965, s. 76.

24 OKŚZpNP By, Ds. 8/76, Załącznik nr 3, Tłumaczenie na język polski rozporządzenia, 21 X 1965 r., k. 601.

25 Biorąc pod uwagę, że w momencie wybuchu wojny Świecie nad Wisłą liczyło około 10 tys. mieszkańców, a miasto Nowe około 5 tys., oznaczałoby to, że Niemcy wymordowali całą ludność obu miast (BAL, B 162/26 263, Vermerk 141 JS 513/61, 12 VII 1966 r., k. 54).

26 Dla Górnej Grupy podano wartość 6,5-12 tys., a dla Mniszka 10-12 tys. ofiar (W. Jastrzębski, J. Sziling, Okupacja hitlerowska na Pomorzu Gdańskim 1939-1945, Gdańsk 1979, s. 102).

27 J. Sziling, Lata okupacji hitlerowskiej..., s. 64.

28 B. Bojarska, Skutki hitlerowskiej polityki eksterminacyjnej na Pomorzu Gdańskim [w:] Zbrodnie i sprawcy. Ludobójstwo hitlerowskie przed sądem ludzkości i historii, red. C. Pilichowski, Warszawa 1980, s. 340.

29 AIPN By, 691/85, Akt oskarżenia przeciwko Fryderykowi Kuchenbeckerowi, 27 IX 1947 r., b.p.

30 BAL, B 162/4781, Bd. 1, Protokół przesłuchania świadka Aloisa Musolfa, 8 I 1960 r., k. 55.

31 Ibidem, Protokół przesłuchania świadka Rudolfa von Maerckera, 23 X 1959 r., k. 5.

32 Ibidem, Meine letzter Wille Ulrich Wilhelm Graf Schwerin von Schwanenfeld, 25 VIII 1942 r., k. 89.

33 W ankiecie wymieniono Dobrcz, Grupę, Jeżewo, Luszkowo i Terespol Pomorski. Ze względu na brak danych nie ma możliwości dokładnego ustalenia liczby zamordowanych tam ofiar (AIPN By, 26/48, Ankiety dotyczące zbrodni popełnionych przez okupanta hitlerowskiego w latach 1939-1945. Powiat świecki, k. 231-235).

34 Świadkowie podawali bardzo rozbieżne liczby - pomiędzy 700 a 1,2 tys. Ponieważ wiadomo, że 700 chorych wywieziono do Kocborowa, liczba 1,2 tys. wydaje się znacznie zawyżona.

W przededniu wybuchu wojny

Przejęcie Pomorza przez odrodzoną Rzeczpospolitą wywarło znaczny wpływ na tutejsze relacje polsko-niemieckie. Po przegranej Cesarstwa Niemieckiego w I wojnie światowej i jego upadku wytworzyła się swoista próżnia polityczna, która dała Polsce szansę na uzyskanie dostępu do Morza Bałtyckiego1. Zajmowanie terenu rozpoczęto od istotnych z punktu widzenia gospodarki odradzającego się państwa ośrodków takich jak Toruń, Bydgoszcz, Grudziądz, Starogard i Tczew. Włączenie Pomorza do Polski i uzyskanie przez nią dostępu do morza zapewniło jej "okno na świat", które wykorzystała, podejmując budowę portu i miasta Gdyni.

Na Pomorzu doszło w tym czasie do zmian demograficznych. Niemieccy mieszkańcy rozpoczęli masowy exodus, zmniejszył się więc ich odsetek w całokształcie ludności2. Wydarzenia te przyniosły wzrost napięcia. W Niemczech rozpoczęto akcję propagandową podkreślającą "germańską historię" tych ziem i podważającą decyzje podjęte na konferencji pokojowej w Wersalu3. Stworzono też pojęcie "korytarza pomorskiego", spornego pasa ziemi, który według Niemców powinien przynależeć do Republiki Weimarskiej4. W odpowiedzi polskie władze rozpoczęły repolonizację Pomorza. Zakładano liczne organizacje patriotyczne5 oraz starano się zmieniać stosunek własności, zwłaszcza w rolnictwie6. Część niemieckich właścicieli ziemskich władze zmusiły do opuszczenia terenu Polski7.

Po 1934 r. nastąpiła względna normalizacja stosunków polsko­-niemieckich. Ówczesne władze na terenach przygranicznych starały się wyciszać akty przemocy czy przejawy niechęci mogące wpływać na nastroje miejscowej ludności8. Chciano zachować pozory przyjaznych stosunków. Z reguły ludzie żyli jednak normalnie. Tak wspomina to jeden z przedwojennych mieszkańców powiatu świeckiego Romuald Kierzkowski: "Nikt ze strony polskiej Niemców tych nie prześladował i nie przeszkadzał im w spotkaniach. Pamiętam, że Niemcy ci przed wojną w okresie świąt niemieckich chodzili w swoich mundurach"9. Stale organizowano zebrania organizacji skupiających przedstawicieli mniejszości, niekiedy w tajemnicy. Do czołowych takich organizacji na Pomorzu w okresie międzywojennym należały Zjednoczenie Niemieckie (Deutsche Vereinigung für Westpolen - DV), Partia Młodoniemiecka w Polsce (Jungdeutschepartei - JDP) oraz Związek Rolniczy Nadwiślański (Landbund Weichselgau - LWG)10.

W powiecie świeckim jedną z najważniejszych niemieckich organizacji był Związek Rolniczy Nadwiślański11. Zrzeszał on niemieckich rolników, którzy mogli dzięki temu wywierać większy wpływ na polskie władze. Reprezentował on interesy osób skupionych w branżach rolniczej, leśnej i przemysłowej związanej z obsługą rolnictwa. Na jego czele jako przewodniczący dla całego Pomorza stał właściciel majątku Jastrzębie Hans Joachim Modrow12. Dla powiatu świeckiego szefem był Friedrich (Fritz) Kuchenbecker13.

Zachowany materiał archiwalny uniemożliwia całościowe odtworzenie struktur Partii Młodoniemieckiej w Polsce na tym obszarze14. Jedna z najprężniejszych komórek tej organizacji działała w majątku Franza von Gordona w Laskowicach Pomorskich: "Przed ostatnią wojną mieszkałem przy stacji kolejowej Laskowice, gdzie prowadziłem sklep kolonialny i miałem taksówkę. Z tej ostatniej często korzystał Franz Gordon, właściciel majątku Laskowice. Przeważnie wieczorami woziłem go po terenie powiatu świeckiego na zebrania mężczyzn należących do "Jungdeutsche Partei", którym to zebraniom on stale przewodniczył. Był to zażarty Niemiec, rozmawiający tylko po niemiecku. Mieszkając przy stacji kolejowej, widziałem, jak co najmniej raz na tydzień Gordon wyjeżdżał w kierunku Gdańska. [...] Z opowiadań zaś jego służby wiem, że przyjaźnił się on z [Hansem Joachimem] Modrowem z maj[ątku] Jastrzębie, z Blochem z maj[ątku] Grabowa Buchta, ze szwagrem swoim Klinkovstremem [hrabią Eberhardtem von Klinkerströmem15] z maj[ątku] Brzemiona i innymi właścicielami ziemskimi, którzy również byli znani jako zażarci Niemcy"16.

Tajna działalność Niemców w Świeciu i okolicy nie umknęła uwadze Polaków. Mieszkający tam Bolesław Omiński doniósł miejscowej policji, że w mieszkaniu należącym do rodziny Korthals organizowano tajne spotkania przedstawicieli mniejszości niemieckiej17. Miał on też osobisty zatarg z Franzem Ossowskim vel Osthofem18. Z tych powodów po 1 września 1939 r. został aresztowany i zastrzelony19. Podobnie było m.in. w 1938 r. w Małym Komorsku, gdzie volks­deutsche również organizowali tajne zebrania. Po jednym z takich spotkań, mającym miejsce w czerwcu lub lipcu, doszło do bójki między niemieckimi a polskimi mieszkańcami wsi. Z tego zdarzenia zwycięsko wyszli Niemcy20. Napięta sytuacja panowała także we wsi Brzeziny, gdzie działała komórka jednej z niemieckich organizacji. Mieszkający tam Polacy skonfiskowali jej flagi i sztandary ze swastykami. Za ten czyn Niemcy po rozpoczęciu wojny wzięli na nich krwawy odwet21.

Polacy również prowadzili tajną działalność w powiecie świeckim. Na szczególną uwagę zasługuje Tadeusz Odrowski. Na co dzień mieszkał on w Chełmnie, jednak wraz z kilkoma innymi osobami od lata 1939 r. śledził tajne poczynania Niemców w Świeciu i okolicach. Do jego najbliższych współpracowników należało dwanaście osób, w tym burmistrz Świecia Mieczysław Łabęcki, komisarz policji Antoni Dzwoniarek, pracownik sądu i prezes "Sokoła" w Świeciu Bruno Hofman, działacz Związku Oficerów Rezerwy ppor. rez. Stanisław Borysiak, były powstaniec wielkopolski kupiec Teodor Regent oraz harcmistrz Czesław Porożyński, instruktor Związku Harcerstwa Polskiego ze Świecia22.

Jednym z największych zarzewi konfliktu między Polakami a Niemcami była parcelacja majątków należących do niemieckich gospodarzy23. Części z nich odebrano całość lub znaczny obszar ziem. Repolonizacja Pomorza zakładała powolne przejęcie ich własności. Polacy, którzy wykupywali gospodarstwa należące przed wojną do volksdeutschów, profesję rolnika często łączyli z przynależnością do propolskich organizacji. Tak było w przypadku mieszkającego w Przysiersku Franciszka Stuczyńskiego, który za swą przedwojenną działalność po 1 września 1939 r. został aresztowany i zamordowany w Sulnówku: "Ojciec mój Franciszek w 1938 r. wykupił gospodarstwo rolne od Niemki Klawitter24 w Przysiersku. Zdaje mi się, że ojciec mój należał również do [Polskiego] Związku Zachodniego. Kiedy w 1939 r. odbywały się w Przysiersku manewry wojskowe, w domu moich rodziców mieścił się sztab. Dlatego też Niemcy zamieszkujący na terenie Przysierska żywili do ojca mojego jako patrioty nienawiść. Rodzice moi i rodzeństwo moje po rozpoczęciu działań wojennych w 1939 r. wyjechali z Przysierska. Ja pozostałem w Świeciu. Rodzice moi na gospodarstwo wrócili 4, wzgl[ędnie] 5 września [1939 r.]. Zabudowania gospodarcze z wyjątkiem domu mieszkalnego były spalone"25.

Część ludzi stawała w obronie polskości Pomorza. Mieszkający w Dubielnie Jan Marchewka w okresie przedwojennym jawnie wypowiadał się na rzecz Polski, podkreślając polskość tych obszarów26. Za ten czyn wpisano go na lokalną listę proskrypcyjną.

Od 1938 r. kłótnie i waśnie podsycane były przez wszechobecną propagandę obu krajów, co doprowadziło do eskalacji agresywnych zachowań. W Zbrachlinie Polacy pobili volksdeutscha nazwiskiem Lemke27. Podobne wydarzenie miało miejsce we wsi Wałkowiska: "Jak słyszałem, miejscowa ludność, a zwłaszcza mężczyźni, dowiedzieli się, iż Niemcy mieli zmagazynowaną broń, przygotowali różnego rodzaju ulotki, sztandary, swastyki. Polacy chcieli zniszczyć sztandary i broń, jednakże im się to nie udało, gdyż w międzyczasie Niemcy dowiedzieli się o zamiarach Polaków. Słyszałem, że prawdopodobnie Polacy mieli poturbować Niemców, lecz nikomu nie wyrządzili żadnej krzywdy"28. Nie był to przypadek odosobniony, a przemoc stosowały obie strony. Do pobicia przedstawiciela mniejszości niemieckiej doszło również w Dubielnie. O czyn ten oskarżono braci Bernarda i Franciszka Gzellów29.

Na Niemców spadały również obelgi. Mieszkający we wsi Wętfie Michał Znaczko oraz jego syn Stefan mieli ubliżać jednemu z miejscowych Niemców30. Nie wiadomo, czy rzeczywiście tak było ani jaki był kontekst zdarzenia. Niemcy wykorzystali je jednak do tego, aby ukarać obu Polaków. Bronisław Murawski w czasie kłótni z Niemką nazwał ją "hitlerowską świnią"31. Za swoje słowa został aresztowany w pierwszych tygodniach okupacji niemieckiej.

Do zatargu doszło także między Czesławem Daszkowskim mieszkającym w Gawrońcu a administratorem leżącego w tej samej wsi majątku, Niemcem nazwiskiem Henriksen32. Ten ostatni wskutek nieszczęśliwego wypadku potrącił podczas jazdy konnej dziecko Daszkowskiego, które zmarło w wyniku obrażeń. Sprawę skierowano do sądu, który prawdopodobnie ukarałby Henriksena, gdyby nie wybuch wojny33.

Polacy i Niemcy starali się odpierać polityczne argumenty przeciwników. W lipcu 1939 r. na rynku w Świeciu doszło do kłótni o Adolfa Hitlera między nieznanym z imienia Kirschensteinem a Niemcem Albertem Radtkem. Ten pierwszy w stanie wzburzenia miał powiedzieć, że "jak Hitler przyjdzie, to go wymiszymy34 i puścimy go"35. Na początku okupacji Niemcy zamierzali aresztować Kirschensteina, został on jednak o tym ostrzeżony i opuścił Świecie36.

Niekiedy przyczyną sporów był niewinny żart. W sierpniu 1939 r. na weselu niemieckiej pary pojawił się Józef Poćwiardowski w towarzystwie grupki polskich żołnierzy37. Nie wiadomo, czy był zaproszony. Przybycie na uroczystość polskich żołnierzy wobec napiętych stosunków dyplomatycznych między Polską a Niemcami potraktowano jako prowokację, a volksdeutsche zemścili się na Poćwiardowskim po wybuchu wojny.

Przyczyny zatargów między przedstawicielami mniejszości niemieckiej a Polakami bywały bardzo błahe. Mieszkający w Przysiersku Franciszek Bączkowski krótko przed wybuchem II wojny światowej w czasie rozmowy z volksdeutschem Alfredem Alfem miał powiedzieć, że "w okresie żniw żaden rolnik nie pojedzie na urlop do Gdańska"38. Polski gospodarz nawiązywał do częstych podróży przedstawicieli mniejszości do Wolnego Miasta Gdańska, które jego zdaniem dezorganizowały prace polowe. Oburzony Alf doniósł na Bączkowskiego do władz jednej z organizacji skupiających volksdeutschów39. Po rozpoczęciu działań wojennych Bączkowskiego aresztowano40.

Kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej pomiędzy mieszkańcami Gródka panowało wyczuwalne napięcie. Miejscowa młodzież i starsze dzieci zaczęły nazywać mieszkających we wsi Niemców "nazistami". Wśród dorosłych słyszało się podżeganie do aktów przemocy. Świadkiem tego był volksdeutsch Gustav Jabs, stróż w miejscowym majątku, który często słyszał, że "wszystkich nazistów trzeba wymordować". W wyniku konfrontacji Jabs użył przemocy fizycznej wobec polskiej młodzieży. Sprawa trafiła do sądu i mogła sprowadzić na niego duże problemy. Wskutek wybuchu wojny do wszczęcia procesu jednak nie doszło41.

W przededniu wybuchu II wojny światowej w powiecie świeckim coraz częściej dochodziło do aktów przemocy. W obawie przed konsekwencjami swoich czynów część przedstawicieli mniejszości niemieckiej zdecydowała się na wyjazd do WMG lub "starej Rzeszy". Niemcom aktywnym politycznie korpus dyplomatyczny również zalecał opuszczenie terytorium Pomorza. Taki nakaz otrzymał m.in. właściciel fabryki maszyn rolniczych, odlewni i młyna w Przechowie Georg Ulrich Pappendick, który wraz z siostrami 29 sierpnia 1939 r. udał się do Berlina42.

Spiralę nienawiści zahamowały rozpoczęte przez polskie władze internowania, mające na celu zapobieżenie działaniom dywersyjnym, które mogłyby dezorganizować ruchy Wojska Polskiego43. Do realizacji założeń "Wariantu N", bo taki kryptonim otrzymała operacja unieruchomienia volksdeutschów, oddelegowano wojsko i funkcjonariuszy policji. Rozkaz aresztowania wydano w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1939 r.44 wobec osób mających duży wpływ na postawy miejscowych Niemców, w tym aktywnych działaczy niemieckich organizacji takich jak JDP, DV, LWG i NSDAP. Na całym Pomorzu zatrzymano wówczas dużą grupę przedstawicieli mniejszości45.

W powiecie świeckim masowe aresztowania Niemców zaczęły się już pod koniec sierpnia 1939 r.46 Miejscowe posterunki policji doręczały wybranym przedstawicielom mniejszości dokumenty mówiące o ich dalszym losie. Do eskalacji zatrzymań doszło 1 września 1939 r. W całym powiecie zatrzymano tego dnia 39 osób47. Właściciel majątku Jastrzębie Hans Joachim Modrow, jeden z najaktywniejszych Niemców, został ujęty przez dwóch polskich policjantów48. Wskutek zniszczenia przez Luftwaffe infrastruktury drogowej i kolejowej ujętych volksdeutschów prowadzono do miejsca internowania głównie pieszo. Jak zeznał Modrow, 9 września 1939 r. jego kolumna marszowa została "wyzwolona" przez Wehrmacht49. W tej samej grupie znalazł się właściciel majątku Gródek Georg Grunow, przed wojną należący do LWG. Jego zdaniem wszyscy zatrzymani wówczas volksdeutsche byli ofiarami zakrojonej na szeroką skalę polskiej akcji propagandowej, w której wykorzystywano radio, gazety i struktury Kościoła katolickiego50. W innej grupie znalazł się właściciel majątku Rulewo Rudolf von Maercker, aresztowany 31 sierpnia 1939 r. i również pędzony w kierunku Łowicza. Podobnie jak Modrow wolność odzyskał 9 września 1939 r.51 Wszystkie niemieckie świadectwa przedstawiają zatrzymania jako brutalne, a dokonujących ich Polaków jako popełniających masowe zbrodnie na volksdeutschach. W rzeczywistości wydarzenia te miały odmienny przebieg. Większość osób, które poniosły wówczas śmierć, padła ofiarą działań wojennych lub zaginęła bez wieści. Tylko nieliczni zginęli w "marszu do Łowicza"52.

Donosy na Polaków składano również po 1 września 1939 r.53 Na Leona Nowaka pisemne doniesienie do okupacyjnych władz Jaszczerka złożyła grupa volksdeutschów utrzymujących, że przed wojną był on "zatwardziałym, parszywym Polakiem i bandytą"54. Przedstawiciele mniejszości mogli również napisać donos do administracji okupacyjnej. Mówił o tym Hans Joachim Modrow: "Pragnę jeszcze nadmienić, że miałem możliwość złożyć doniesienie na mordercę mojego szwagra, pewnego Polaka. W 1928 r. ten kłusownik zastrzelił mojego szwagra Viktora v[on] Detmeringa. Został skazany przez polski sąd i mniej więcej w 1938 r. zakończył odbywanie kary. Ponieważ został ukarany, odmówiłem złożenia na niego doniesienia, pomimo że wiele osób zwracało mi uwagę na taką możliwość"55.

Do zatargów z przedstawicielami mniejszości dochodziło także po rozpoczęciu działań wojennych. Spotkało to mieszkankę wsi Zbrachlin Reginę Martenkę: "Początek wojny 1939 r. zastał mnie w Zbrachlinie. Mąż mój powołany był do wojska, pozostałam więc w domu z dziećmi. Jeszcze przed wkroczeniem Niemców przyjechało przed mój dom auto i kierowca tego samochodu zażądał ode mnie wideł. Widły te dałam i samochód z ośmioma może żołnierzami [Wojska Polskiego] pojechał do Karczmy. Jak się później dowiedziałam, zabrany został z Karczmy Niemiec [Alfred] Kaldowski ze Zbrachlina, syn rolnika, który miał strzelać do Polaków i nawoływać do strzelania. Ja tego nie widziałam, ale o tym mówiono i sami Niemcy nawet twierdzili, że Kaldowski powinien cicho siedzieć i czekać, aż przyjdą Niemcy. Kaldowskiego później znaleziono zabitego. [...] W związku z tymi widłami, które dałam żołnierzowi, Niemcy podejrzewali mnie, że miałam jakąś styczność ze spowodowaniem śmierci Kaldowskiego56, i z tej też przyczyny, gdy tylko wojsko niemieckie wkroczyło, zostałam przez żołnierzy niemieckich aresztowana. Na miejscu w Zbrachlinie miałam już być rozstrzelana, stałam już pod płotem i na pewno bym zginęła, gdyby nie interwencja Niemca [Bruna] Ristaua, starszego, około siedemdziesięciu lat liczącego mężczyzny, który wstawił się za mną"57.

Mniej szczęścia miał kierownik szkoły w Topolinku Jan Latzki, zaangażowany przez administrację do dostarczenia dla WP podwodów58. Miejscowi Niemcy sprzeciwiali się temu, wyegzekwowano je więc siłą. Była to jedna z przyczyn późniejszego aresztowania Latzkiego i jego zabójstwa.

Powiat i jego mieszkańcy

Krótko po przejęciu Pomorza przez polskie władze w 1920 r. przeprowadzono spis powszechny, którego głównym zadaniem było ustalenie liczby ludności z uwzględnieniem przedstawicieli mniejszości. Według stanu na 1921 r. powiat świecki zamieszkiwało łącznie 83 138 osób59, w tym 62 869 Polaków i 20 178 Niemców60. Kolejny spis powszechny odbył się w 1931 r. Wówczas powiat świecki zamieszkiwało 87 998 osób, w tym 43 218 mężczyzn oraz 44 780 kobiet. Przynależność do mniejszości niemieckiej zadeklarowały 13 422 osoby61. Rozpoczęcie przez III Rzeszę okupacji Pomorza nie przyniosło zmian w granicach poszczególnych jednostek administracji terytorialnej. Powiat świecki miał więc tę samą powierzchnię co w czasach przedwojennych, wynoszącą 1571,6 km kw.62

Zbrodnie popełnione przez Niemców w latach 1939-1940 doprowadziły do spadku liczby ludności, zachowany materiał źródłowy nie pozwala jednak dokładnie określić jego skali. Pewną wskazówką jest spis ludności przeprowadzony przez władze okupacyjne w grudniu 1939 r.63 Oficjalne wyniki przekazano do Gdańska 27 stycznia 1940 r. Ludność powiatu, liczącą wówczas 88 094 osoby, podzielono na grupy64. Najwięcej osób zgłosiło narodowość polską (72 870), mniej niemiecką (15 212). Niewielką grupę przyporządkowano także do kategorii "pozostałe" (Sonstiges) (12). Dokładnie wskazano też liczbę dzieci z podziałem na polskie i niemieckie65. W powiecie dominowały osoby wyznania katolickiego (74 584). Drugą pod względem liczebności była grupa wyznawców Kościołów ewangelickich (13 482). Mieszkały tam też osoby wyznania mojżeszowego (4)66 oraz przedstawiciele innych grup religijnych. Większość mieszkańców powiatu jako język ojczysty wskazała polski (72 852), mniejsza część - niemiecki (15 175), a niewielka grupa - kaszubski (67)67.

W przededniu wybuchu wojny

1 Symboliczny akt zaślubin Polski z morzem miał miejsce w Pucku 10 II 1920 r.

2 Liczba ludności niemieckojęzycznej na Pomorzu zmniejszyła się z 383 tys. w 1919 r. do 112 tys. w latach trzydziestych XX w. (P. Olstowski, Stosunki ludnościowe w województwie pomorskim [w:] Historia Pomorza, t. 5: 1918-1939. Województwo pomorskie i Wolne Miasto Gdańsk, cz. 1: Ustrój, społeczeństwo i gospodarka, red. S. Wierzchosławski, P. Olstowski, Toruń 2015, s. 92).

3 Pokonane w I wojnie światowej Niemcy stale podkreślały krzywdzące decyzje podjęte na konferencji pokojowej w Wersalu, nazywając je wprost "wersalskim dyktatem". Niemieccy politycy często nawoływali do zerwania z "ładem Wersalu", który na trwałe okroił terytorium Republiki Weimarskiej. Ich głównym celem była rewizja wschodniej granicy i próba przywrócenia jej przebiegu sprzed 1914 r. (A. Wolff-Powęska, Doktryna geopolityki w Niemczech, Poznań 1979, s. 151; T. Kułakowski, Gdyby Hitler zwyciężył..., Warszawa 1959, s. 11).

4 Pojęcie "korytarza pomorskiego" (Polnischer Korridor) miało za zadanie podkreślenie spornego statusu tego obszaru. Jego istnienie godziło w niemiecki stan posiadania w Europie Środkowo-Wschodniej, odseparowując przekazane odrodzonej Rzeczypospolitej Pomorze od Prus Wschodnich i rozdzielając tym samym terytorium Republiki Weimarskiej. Było to niezgodne z wolą polityczną Niemiec, które dążyły do odzyskania pełnej integralności terytorialnej. W tym celu uruchomiono rozbudowaną machinę propagandową, która kształtowała obraz Polski jako państwa sezonowego, niezdolnego do trwałego utrzymania państwowości (R.C. Lukas, Zapomniany Holocaust. Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944, tłum. S. Stodulski, Poznań 2012, s. 29; W. Chu, The German Minority in Interwar Poland, Washington 2012, s. 28-32).

5 Jedną z najważniejszych był utworzony w 1921 r. Związek Obrony Kresów Zachodnich, w 1934 r. przekształcony w Polski Związek Zachodni.

6 W momencie przejmowania tego terytorium przez odrodzoną Rzeczpospolitą pomorskie rolnictwo dzieliło się pod względem wielkości na dwie kategorie. Wielkie majątki należały głównie do Niemców, zajmowały jednak mniej niż 30 proc. całej powierzchni rolnej. W mniejszych gospodarstwach dominowała własność polska.

7 W powiecie świeckim spotkało to m.in. rodzinę Paesler, która do 1920 r. najmowała domenę w Luszkówku. Umowę najmu zakończono na mocy odgórnego nakazu urzędowego, rozwiązującego wszystkie umowy z Niemcami dzierżawiącymi ziemię od państwa polskiego. Po 1921 r. majątek został zakupiony przez Polaka nazwiskiem Malinowski, a na przełomie lat 1925 i 1926 rozpoczęła się jego stopniowa parcelacja. Po częściowym rozparcelowaniu utworzono tam zamiejscową filię więzienia w Koronowie (OKŚZpNP By, S. 28/2022/Zn, t. 1, Notatka urzędowa, 7 III 1968 r., k. 67; BAL, B 162/1946, Bd. 2, Vernehmungsniederschrift Wilhelm Heuer, 1 III 1961 r., k. 260; BAL, B 162/1945, Bd. 1, Zeugenvernehmungprotokoll Friedrich Rose, 27 III 1961 r., k. 169; BAL, B 162/1947, Bd. 3, Zeugenvernehmungsprotokoll Friedrich von Fallois, 6 X 1965 r., k. 470).

8 Tak było m.in. w powiatach tczewskim i starogardzkim.

9 OKŚZpNP By, Ds. 8/76, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Romualda Mariana Kierzkowskiego, 19 VIII 1968 r., k. 97v.

10 Część przedstawicieli mniejszości niemieckiej należała również potajemnie do NSDAP (S. Osiński, V kolumna na Pomorzu Gdańskim, Warszawa 1965, s. 31, 101, 121; P. Hauser, Mniejszość niemiecka na Pomorzu w okresie międzywojennym, Poznań 1998, s. 246).

11 Landbund Weichselgau utworzono w 1920 r. w Tczewie. W 1938 r. skupiał około 90 proc. niemieckich rolników (więcej zob. P. Hauser, Landbund Weichselgau - zawodowa organizacja rolnicza mniejszości niemieckiej w woj. pomorskim w latach 1920-1930, "Zapiski Historyczne" 1979, t. 44, z. 4, s. 43-63).

12 Modrow był też przewodniczącym rady nadzorczej Niemieckiej Centrali Towarowej w Grudziądzu (OKŚZpNP By, S. 77/14/Zn, t. 5, Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania świadka Hansa Joachima Modrowa, 29 II 1968 r., k. 955).

13 BAL, B 162/28 044, Zeugenvernehmunsprotokoll Georg Grünow, 23 IX 1968 r., k. 70; AIPN By, 070/4884, Uzasadnienie do aktu oskarżenia, 27 IX 1947 r., k. 65-66.

14 Głównym zadaniem JDP było zrzeszenie jak największej liczby volksdeutschów: "[Doktor Hempel] zwrócił uwagę na konieczność zrzeszania się, gdyż zaledwie 40 proc. Niemców jest zrzeszonych w organizacjach, a reszta idzie luzem i tworzy nic nie znaczącą masę, gdyż tylko w jedności jest siła. [...] Zaznaczył, że wszyscy powinni pozostać w swej dotychczasowej ojczyźnie, gdyż ziemia, na której obecnie przebywają, jest także niemiecką, bo mieszka na niej dużo Niemców; polska ziemia jest ta, na której mieszkają Polacy. Nie należy zwracać uwagi na to, co mówią im Polacy: "Idźcie do Brandenburgii - do Hitlera", gdyż Niemcy mają prawo do tej ziemi. Twierdził, że choćby z Rzeszy mówili: "Chodźcie wszyscy do nas", to on by nie poszedł, gdyż ten, który dobrowolnie opuszcza swoją ojczyznę i oddaje swój warsztat pracy, nie jest Niemcem w myśl intencji Führera i idei narodowosocjalistycznej. Zaznaczył, że rychlej czy później ojczyzna zajmie się ich losem i że nie wierzy, by naród 80-milionowy pozostawił na pastwę losu swych synów za granicą. Wierzy w Hitlera i w to, co pisał w swojej książce Mein Kampf, że sprawiedliwości stanie się zadość rychlej czy później" (AIPN GK, 162/589, Wyciąg z artykułu Gdzie Niemcy, tam jest ziemia Niemiecka, "Dziennik Bydgoski", 15 II 1939, k. 3-4).

15 Według innych danych hrabia Eberhard von Klinkofström (informacja przekazana przez dr Izabelę Mazanowską).

16 AIPN GK, 162/603, Protokół przesłuchania świadka Tadeusza Betyny, 28 V 1953 r., k. 341. Mówi o tym również inne świadectwo: "O tym nie słyszałem, [by] Franz Gordon miał być przewodniczącym organizacji "Jungdeutschepartei", ale wiedziałem, [że] zwykle z soboty na niedzielę odbywały się u niego w pałacu zebrania Niemców, i nawet komunikowałem o tym ówczesnej policji. Z powodu tych zebrań wynikły podobno nieporozumienia między Gordonem a jego żoną, która żądała ich zaprzestania, uprzedzając o grożącej odpowiedzialności" (ibidem, Protokół przesłuchania świadka Anastazego Kuffla, 27 V 1953 r., k. 340).

17 Z tej przyczyny jeden z członków rodziny, Herbert Korthals, musiał ukrywać się w Toruniu. Do domu wrócił dopiero po rozpoczęciu wojny (OKŚZpNP By, Ds. 8/76, t. 9, Notatka urzędowa, 16 XI 1967 r., k. 1617).

18 Przed wojną Bolesław Omiński złożył doniesienie na volksdeutscha Ossowskiego vel Osthofa, którego szybka poprawa statusu majątkowego budziła podejrzenia o nielegalne źródła dochodu. Stale dochodziło między nimi do sporów (ibidem, Akta dodatkowe, Załącznik nr 1, t. 3, Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania podejrzanego Franza Osthofa, 29 II 1968 r., k. 488).

19 Omiński zginął na cmentarzu żydowskim w Świeciu 8 X 1939 r.

20 AIPN GK, 164/62, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Franciszki Gołębiewskiej, 26 VI 1947 r., k. 183.

21 W. Jastrzębski, Terror i zbrodnia. Eksterminacja ludności polskiej i żydowskiej w rejencji bydgoskiej w latach 1939-1945, Warszawa 1974, s. 154.

22 A. Gąsiorowski, Geneza i początki ruchu oporu na Pomorzu Gdańskim, Gdańsk 1991, s. 53-54.

23 W 1925 r. w ramach reformy rolnej dokonano przymusowej parcelacji niemieckich majątków, których wielkość przekraczała 150 ha, oraz rozwiązano zawarte z Niemcami umowy dzierżawy. Pozyskaną ziemię podzielono na mniejsze gospodarstwa, które przekazywano osobom przybyłym na Pomorze po 1920 r. oraz oficerom rezerwy WP. Prowadzona w ten sposób akcja kolonizacyjna miała przyczynić się do stopniowej zmiany struktury własności i do repolonizacji tych terenów (W. Grabski, Parcelacja agrarna wobec struktury, koniunktury i chwili dziejowej, Warszawa 1937).

24 Według innych danych gospodarstwo sprzedał Niemiec nazwiskiem Klawitter (OKŚZpNP By, Ds. 8/76, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Franciszka Bączkowskiego, 25 II 1965 r., k. 12).

25 Ibidem, Protokół przesłuchania świadka Wacława Stuczyńskiego, 12 V 1965 r., k. 70-71.

26 "Tak przed wojną, jak i w czasie okupacji był gorliwym Polakiem i [jawnie wypowiadał] się na rzecz Polski, że Niemcy tu nie pozostaną, że [tu] Polska będzie" (AIPN By, 19/262, Zeznanie w miejsce przysięgi Eugenii Spychalskiej i Franciszka Wojciechowskiego, 6 III 1947 r., k. 9).

27 Miał się tego dopuścić Alfred Kałdowski ze Zbrachlina. Kulisy sprawy pozostają niejasne. Nie wiadomo też, jaka była przyczyna pobicia. Niemka zeznająca po wojnie, że volksdeutsche byli brutalnie traktowani przez Polaków, nie potrafiła podać tego przykładów (BAL, B 162/4782, Bd. 2, Zeugenvernehmungsprotokoll Martha Mieske, 17 II 1961 r., k. 315-317).

28 OKŚZpNP By, Ds. 8/76, t. 9, Protokół przesłuchania świadka Mieczysława Maja, 18 X 1968 r., k. 1676-1677.

29 BAL, B 162/26 263, Zeugenvernehmungsprotokoll Paul Schalau, 15 IX 1967 r., k. 75.

30 OKŚZpNP By, Ds. 3/82, Protokół przesłuchania świadka Władysławy Górskiej, 26 VIII 1983 r., k. 51-51v.

31 AIPN By, 691/84, Protokół przesłuchania świadka Bronisława Murawskiego, 16 III 1946 r., k. 114-115; BAL, B 162/4783, Bd. 3, Protokół przesłuchania świadka Bronisława Murawskiego, 16 III 1946 r., k. 41-42; AIPN GK, 170/57, Protokół przesłuchania świadka Bronisława Murawskiego, 16 III 1966 r., k. 3-4.

32 W latach trzydziestych XX w. majątek częściowo rozparcelowano. Do 1939 r. jego właścicielką była Elisabeth Hoffmeyer (Cmentarz ewangelicki - Gawroniec, Lapidaria - zapomniane cmentarze Pomorza i Kujaw, lapidaria.wikidot.com/cmentarz­-ewangelicki­-gawroniec, 19 XI 2024 r.).

33 OKŚZpNP By, Ds. 17/68, Protokół przesłuchania świadka Czesława Daszkowskiego, 15 VI 1968 r., k. 39-39v.

34 W gwarze kociewskiej słowo "wymiszyć" oznacza "wykastrować" (Słownik gwary kociewskiej, Kociewie24, kociewie24.eu/o­-kociewiu/slownik­-gwary­-kociewskiej, 19 XI 2024 r.).

35 AIPN By, 070/1493, Protokół przesłuchania świadka Bolesława Manikowskiego, 5 XI 1945 r., k. 17.

36 Kirschenstein został ostrzeżony o próbie aresztowania przez Bolesława Manikowskiego. Uciekł do Generalnego Gubernatorstwa, skąd w 1945 r. wrócił do Świecia.

37 Ibidem, Protokół przesłuchania świadka Franciszka Bączkowskiego, 25 II 1965 r., k. 12.

38 OKŚZpNP By, Ds. 8/76, t. 9, Protokół przesłuchania świadka Franciszka Bączkowskiego, 15 VI 1968 r., k. 1662-1664; OKŚZpNP By, S. 28/2022/Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Franciszka Bączkowskiego, 15 VI 1968 r., k. 100-102.

39 Prawdopodobnie JDP.

40 Franciszkowi Bączkowskiemu udało się przeżyć terror pierwszych miesięcy okupacji i całą wojnę.

41 BAL, B 162/16 839, Zeugenvernehmungsprotokoll Martha Kannenberg, 23 III 1970 r., k. 297-298.

42 Pappendick był członkiem NSDAP od 1 III 1937 r. Należał do najbardziej aktywnych przedstawicieli mniejszości w powiecie świeckim (BAL, B 162/16 833, Zeugenvernehmungsprotokoll Georg Ulrich Pappendick, 3 VIII 1971 r., k. 311).

43 W. Rezmer, Polski plan unieruchomienia w czasie wojny tzw. elementów antypaństwowych (1931-1939) [w:] Polska i jej sąsiedzi w czasach najnowszych. Studia i materiały ofiarowane profesorowi Karolowi Grünbergowi w 70-lecie urodzin, red. M. Wojciechowski, Toruń 1995, s. 121; W. Jastrzębski, Mniejszość niemiecka w Polsce we wrześniu 1939 roku, Toruń 2010, s. 22.

44 Według innych danych rozkaz wydano w nocy z 1 na 2 września 1939 r., jednakże w powiecie świeckim aresztowania odbywały się już wcześniej (A. Męclewski, Pelplińska jesień, Gdańsk 1971, s. 28).

45 Każdemu z zatrzymanych doręczono pismo w odpowiednim kolorze. Kolor czerwony oznaczał aresztowanie, żółty - internowanie, a biały - konfinowanie, czyli ustalenie miejsca przymusowego pobytu (W. Rezmer, Polski plan unieruchomienia..., s. 139).

46 Hans Joachim Modrow mówił o "dużej grupie volksdeutschów ujętych wcześniej", nie precyzując jednak ich liczby.

47 OKŚZpNP By, S. 77/14/24, t. 5, Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania świadka Hansa Joachima Modrowa, 19 I 1962 r., k. 973.

48 Modrow wrócił do swojego majątku 16 IX 1939 r. i włączył się w umacnianie niemieckiej władzy na tym terenie (ibidem, k. 953).

49 Ibidem, k. 973.

50 BAL, B 162/16 839, Zeugenvernehmungsprotokoll Georg Grunow, 11 VI 1968 r., k. 81-90.

51 OKŚZpNP By, Ds. 8/76, Załącznik nr 1 do akt sprawy S 8/76, t. 3, Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania świadka Rudolfa von Maerckera, 23 X 1959 r., k. 355.

52 W powiecie świeckim straty wśród mniejszości niemieckiej wynosiły 48 zabitych i zaginionych. Z liczby tej trzy osoby zginęły, dziewięć padło ofiarą prowadzonych działań wojennych, a dziewiętnaście zostało zabitych w różnych okolicznościach. Wśród uczestników "marszu do Łowicza" sami Niemcy wskazali tylko dwie osoby z powiatu świeckiego. Byli to Johannes Nehlipp i Roman Schönknecht (AP Po, 303/ 420 mkf. 071 018, Centrala do Spraw Grobów Niemieckich 1939-1942 (1943) w Poznaniu, passim).

53 Hans Joachim Modrow zeznał: "Mogło się oczywiście zdarzyć, że poszczególni członkowie Selbst­schutzu sami stawiali się u [SS-Sturmbannführera Joachima] Teetzmanna i donosili na tego lub innego Polaka. Było powszechnym zwyczajem, że Polacy, którym coś zarzucano, byli zaraz doprowadzani do Teetzmanna. Z tego co wiem, nie było w tym zakresie żadnego zarządzenia; tak się po prostu przyjęło. Jako wskazówkę, że tak postępowano, może służyć fakt, że [Willi] Knuth i [Walter] Klawonn, których gdzieś spotkałem, powiedzieli, że muszę złożyć doniesienie na byłego polskiego naczelnika [policji] Gazę z Gródka, ponieważ był on współodpowiedzialny za wywózkę do Łowicza. Odmówiłem. Oni obydwaj zaoferowali się, że doprowadzą tego Gazę do Teetzmanna. Takie same żądanie Klawonn wysuwał odnośnie sprawcy Chmary, który zastrzelił mojego szwagra. W 1929 r. sprawca został skazany na karę dziesięciu lat więzienia o zaostrzonym rygorze i w tym czasie już ją odbył. Odmówiłem, ponieważ już został ukarany" (ibidem, k. 962).

54 Donos złożyły Frida Kühn, Ida Kühn, Anna Schacht i Marta Schacht (AIPN GK, 170/13, Protokół przesłuchania świadka Wandy Nowak, 15 VI 1945 r., k. 46).

55 OKŚZpNP By, S. 77/14/Zn, t. 5, Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania świadka Hansa Joachima Modrowa, 19 I 1962 r., k. 976-977.

56 Alfred Kaldowski został zastrzelony przez nieznanego sprawcę w niewyjaśnionych okolicznościach w Drzycimiu (ibidem, k. 39).

57 OKŚZpNP By, S. 38/2022/Zn, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Reginy Martenki, 16 XI 1967 r., k. 65-65v.

58 Podwoda - w wiekach XIX i XX obowiązek dostarczenia środków transportu przez gospodarstwa wiejskie dla wojska (Podwoda, Encyklopedia PWN, encyklopedia.pwn.pl/haslo/podwoda;4009560.html, 11 X 2024 r.).

59 Na liczbę tę składało się 39 465 mężczyzn oraz 43 673 kobiety.

60 Spis powszechny z 1921 r. przeprowadzono z bardzo dużą dokładnością (Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej opracowany na podstawie wyników pierwszego powszechnego spisu ludności z dn. 30 września 1921 r. i innych źródeł urzędowych, t. 11: Województwo pomorskie, Warszawa 1926, s. ix).

61 Drugi powszechny spis ludności z dn. 9 XII 1931 r. Mieszkania i gospodarstwa domowe, ludność. Stosunki zawodowe. Województwo pomorskie, Warszawa 1938, s. 32, 35.

62 Obliczenia własne na podstawie: Gemeinde und Wohnplatzlexikon des Reichsgaues Danzig-West­preussen, Bd. 1, Danzig 1944, s. 15-22.

63 Spis ten stanowił przygotowanie do akcji wysiedlania ludności z Pomorza. Zastosowano w nim podział na ludność niemiecką, miejscową i "przybyłą". Tej ostatniej nakazano bezwzględnie opuścić ten obszar. Ponieważ Niemcy antydatowali spis na 15 V 1939 r., liczbę ludności powiatu obniżono do 87 894 osób (Amtliches Gemeindeverzeichnis für das Deutsche Reich auf Grund der Volkszählung 1939, "Statistik des Deutschen Reichs", Bd. 550, Berlin 1941, s. 273).

64 Liczba mieszkańców powiatu świeckiego mogła wzrosnąć w wyniku przybycia na te tereny urzędników z byłego WMG lub "starej Rzeszy" oraz osób skierowanych tam w celu odbycia służby wojskowej, co spowodowało, że nie odnotowano tam spadku ludności wskutek niemieckich zbrodni. W 1943 r. obszar ten zamieszkiwało łącznie 92 395 osób (Gemeinde und Wohnplatzlexikon..., s. 15-22).

65 Dzieci Polaków podzielono na miejscowe (16 135) oraz "przybyłe" (5736). Podano też liczbę dzieci volksdeutschów (3663).

66 Pomimo represji, morderstw i wysiedleń, jakie dotknęły Żydów od początku okupacji, powiat świecki nadal zamieszkiwało więc kilku wyznawców judaizmu.

67 AIPN Gd, 43/53, Pismo, 27 I 1940 r., k. 41.

Powiat świecki pod okupacją niemiecką

Wkroczenie Wehrmachtu

Niemcy skierowali do ataku na Polskę bardzo liczne siły1. Wojnę błyskawiczną (Blitzkrieg) na Pomorzu miały przeprowadzić 3. Armia pod dowództwem gen. Georga Küchlera, nacierająca z terenu Prus Wschodnich2, oraz 4. Armia pod wodzą gen. Günthera von Klugego, atakująca z Pomorza Zachodniego. Formacje te wchodziły w skład Grupy Armii Północ dowodzonej przez gen. płk. Fedora von Bocka. Tym ogromnym siłom przeciwstawić się miały jednostki Armii "Pomorze" dowodzonej przez gen. dyw. Władysława Bortnowskiego3. 1 września 1939 r. w godzinach porannych z Prus Wschodnich, Pomorza Zachodniego i Wolnego Miasta Gdańska uderzono na oddziały Wojska Polskiego4. Niemcy bardzo szybko uzyskali przewagę i część polskich sił wzięli w kleszcze. Generał Bortnowski stopniowo wycofywał wojska w kierunku Łodzi i Warszawy, zgodnie z założeniami planu operacyjnego "Zachód" miał bowiem stawiać opór oddziałom niemieckim i oczekiwać na pomoc ze strony Francji i Wielkiej Brytanii5.

Wojna dotarła do powiatu świeckiego między 2 a 3 września, kiedy to znajdujące się w Borach Tucholskich oddziały Armii "Pomorze" zostały odcięte przez przeważające siły wroga, w szczególności wojska niemieckiej 3. Dywizji Pancernej. Mając na celu całkowite odcięcie sił WP, jej jednostki nacierały z Tuszyna przez Przysiersk do Osłowa oraz z rejonu Łowina na Poledno, Terespol Pomorski, Świecie i dalej w kierunku Grupy i Sartowic. Z północy uderzała natomiast niemiecka 20. Dywizja Piechoty Zmotoryzowanej, której głównym zadaniem był atak na linii Osie-Nowe nad Wisłą. W efekcie siły niemieckie okrążyły w Borach Tucholskich oddziały 9. Dywizji Piechoty, 27. Dywizji Piechoty oraz Grupy Operacyjnej "Czersk". Generał Bortnowski podjął decyzję o wyjściu z okrążenia w drodze przeprawy przez Wisłę na wysokości Sartowic i Grudziądza6. Niemcy przystąpili do likwidowania polskich oddziałów zamkniętych w kotle w godzinach rannych i przedpołudniowych 3 września 1939 r.7

Sytuacja polskich wojsk na tym odcinku frontu była bardzo ciężka, planowano więc strategiczny odwrót z regionu, rozważając przeprawę na drugą stronę Wisły. Dowódcy okrążonych jednostek zgłaszali do sztabu Armii "Pomorze" prośby o skierowanie w rejon przeprawy niezbędnego sprzętu. Możliwości tej niemal jednak nie wykorzystano. Część polskich wojsk wycofywała się stopniowo na południe właśnie przez Świecie, maszerując w kierunku Bydgoszczy8.

3 września 1939 r. doszło do walk między oddziałami WP i Wehrmachtem na wysokości należącego do volksdeutscha Friedricha von Falloisa majątku Poledno. Niemieckie czołgi ukryte były m.in. w zabudowaniach gospodarskich, a piechota i artyleria okopały się w okolicznym lesie. Choć Polacy nie byli na to przygotowani, dzięki skoordynowanemu ostrzałowi udało im się wyminąć Niemców i wycofać w kierunku Gruczna, a następnie do Bydgoszczy9. Wehr­macht błyskawicznie zajął powiat świecki. Jako pierwsze 3 września 1939 r. zdobyto miasto Nowe nad Wisłą. 4 września kolumny Wehrmachtu wkroczyły do Świecia nad Wisłą, rozpoczynając trwającą niemal pięć i pół roku niemiecką okupację10.

Podobnie wyglądał początek wojny w miejscowościach nieopodal Mniszka-Grupy. 2 września na Górną Grupę spadły pierwsze bomby lotnicze. Celem ataku Luftwaffe był głównie miejscowy poligon, ale lotnicy nie oszczędzili zabudowań cywilnych, z których kilka uległo zniszczeniu. W wyniku nalotu życie stracili Helena Zbirowska, rolnik Albin Zwalicki, robotnik rolny Józef Leski i czternastoletni chłopiec Czesław Gorlewski. Po tym akcie terroru ludność cywilna podjęła masową ucieczkę do zapewniających lepsze schronienie pobliskich lasów.

Następnego dnia do wsi wkroczyły regularne jednostki Wehrmachtu, a cywile stopniowo zaczęli wracać do swoich domostw. Ważnym wydarzeniem było pierwsze spotkanie okupacyjnych władz wojskowych z miejscową ludnością. W niedzielę 17 września 1939 r. w godzinach popołudniowych Niemcy nakazali ludności cywilnej z Dolnej Grupy, Górnej Grupy, Nowych Marz i Starych Marz zgromadzić się w kościele w Górnej Grupie. Po ich przybyciu na miejsce budynek otoczyli niemieccy żołnierze uzbrojeni w broń maszynową. Spotkaniu przewodniczył pułkownik (Oberst) von Gösche. Wspierał go jeden z żołnierzy w roli tłumacza. Pułkownik Wehrmachtu oświadczył zgromadzonym, że Polska przestała istnieć i już nigdy nie powstanie, a mieszkańcy są zobowiązani do bezwzględnego przestrzegania przepisów niemieckiego prawa. Zapowiedział również, że za stawianie oporu lub próby buntu spadną na nich surowe konsekwencje11.

Aby sterroryzować miejscową ludność i wymusić na niej współpracę, Niemcy wzięli kilku zakładników. Pierwszym został dyrektor Gimnazjum w Górnej Grupie ks. Alojzy Liguda12. Pod koniec zebrania wzięto kolejnych zakładników, w tym kierownika szkoły w Górnej Grupie Walentego Skubałę oraz rolników Stanisława Burdyńskiego i Juliana Kulaszewskiego. Niemcy umieścili ich w zabudowaniach na terenie poligonu. W drodze na miejsce zginął Julian Kulaszewski, zastrzelony przez niemieckiego żołnierza13.

Wkrótce zaczęto powoływać w powiecie świeckim organa okupacyjnej administracji.

Władze powiatowe i miejskie

Po 1 września 1939 r. zajęty przez Niemców teren Pomorza otrzymał nową nazwę - najpierw Okręg Rzeszy Prusy Zachodnie, a od 2 listopada 1939 r. Okręg Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie. Stolicą okręgu był Gdańsk. Wydzielono w nim trzy rejencje - gdańską, bydgoską i kwidzyńską. Niższym stopniem podziału były powiaty miejskie (9) oraz ziemskie (26). Na czele powiatów miejskich stali nadburmistrzowie (Oberbürgermeister), a ziemskimi zarządzali starostowie (Land­rat). W okresie niemieckiej okupacji w powiatach istniały 64 miasta, na których czele stali burmistrzowie (Bürgermeister)14.

Siedzibą władz i jednocześnie największym ośrodkiem miejskim w powiecie było Świecie nad Wisłą (Schwetz Weichsel). W momencie rozpoczęcia wojny mieszkało tam około 9 tys. ludzi, w tym czterystu przedstawicieli mniejszości niemieckiej15. Po jego zdobyciu 4 września 1939 r. władzę nad miastem przejął Wehrmacht16. Na wojennego komendanta miasta (Ortskommandant) powołano pułkownika von Göschego, którego zastępcą mianowano porucznika (Oberleutnant) von Niggemanna17. W Świeciu siedzibę miały dwa urzędy - starostwo powiatowe oraz burmistrz miasta. Nowym komisarycznym urzędnikiem18 (Amtmann) został pochodzący z Gdańska nieznany z imienia Roggenhausen. Wybrano też czternastu komisarzy urzędowych (Amtskommisar)19. Komisarycznym starostą został najpierw Max Rampf, a następnie nieznany z imienia dr Braasch20, który do Świecia przybył zapewne około połowy września 1939 r.21

Następnie na komisarycznego burmistrza Świecia powołano Kurta Knopfa, po kilku dniach zdjęto go jednak ze stanowiska22. 11 września 1939 r. zastąpił go Friedrich (Fritz) Kuchenbecker23. W Świeciu mieszkał on od 1922 r. i aktywnie działał na rzecz niemieckich partii politycznych i organizacji społecznych, skrycie należąc do JDP i NSDAP oraz przewodząc LWG. Określano go jako "partyjniaka". Miał rozbudowaną sieć kontaktów w kraju i za granicą i często wyjeżdżał do Niemiec24. Przed wybuchem II wojny światowej w obawie przed internowaniem przez polskie władze uciekł do WMG25. Do Świecia powrócił około 8-9 września 1939 r.26 Nominację na stanowisko komisarycznego burmistrza otrzymał z rąk późniejszego kierownika powiatowego (Kreisleiter NSDAP) Leo­narda Rampfa27. W pamięci mieszkańców miasta zapisał się jako bezwzględny i ślepo wykonujący rozkazy uczestnik terroru pierwszych miesięcy okupacji.

Rampf objął stanowisko przed 12 września 1939 r. Prawdopodobnie pochodził z terenów przedwojennego WMG, nie ma jednak co do tego pewności28. Potwierdza to przesłuchiwany w powojennych procesach w RFN Georg Bark: "Właśnie przypomniałem sobie, że najpierw kreisleiterem w Świeciu był Rampf, na imię miał prawdopodobnie Leo. R[ampf] należał do SA i przyjechał ze swoim oddziałem do Świecia chyba z Gdańska. Rampf z całą pewnością pochodził z Niemiec południowych, z okolic Bawarii. [...] Rampf mieszkał u Lothara Rosta przy Braustraße; ten prowadził gospodarstwo rolne w pobliżu Świecia. O Rampfie mówiło się, że wcześniej należał do zakonu jezuitów"29. Rampf i Knopf wspólnie wykonywali polecenia władz zwierzchnich, prowadząc przygotowania do eksterminacji Polaków i Żydów.

Następnie pod kierunkiem kreisleitera Rampfa w mieście i powiecie rozpoczęto budowę struktur NSDAP30. Kierownictwo powiatowe znajdowało się w Świeciu przy ówczesnej ul. Dworcowej 45. Teren powiatu podzielono na trzynaście grup miejscowych (Ortsgruppe)31, które dzieliły się na komórki (Zellen). Niższym szczeblem podziału partii NSDAP były bloki (Block), a najniższym gospodarstwa domowe (Haushaltung). Miejscowi Niemcy od pierwszych dni okupacji z dużą energią zaangażowali się w powoływanie i zasilanie szeregów partii narodowosocjalistycznej.

Ze względu na równoległą działalność administracji wojskowej i cywilnej zmiany nastąpiły również na stanowisku wojennego komendanta miasta. Po 20 września funkcję tę objął kapitan (Hauptmann) Willi Bors, który sprawował ją do momentu rozwiązania administracji wojskowej pod koniec października 1939 r.32

Drugim większym ośrodkiem w powiecie świeckim było miasteczko Nowe. W przededniu wybuchu wojny liczyło ono nie więcej niż 5 tys. mieszkańców, z czego 90 proc. stanowili Polacy33. Miasto zostało zdobyte 3 września 1939 r. około godz. 11.15. Wówczas komendantem wojennym miasta mianowano mjr. Stein­felda34. Niedługo potem komisarycznym burmistrzem został Gerhard Woköck35. Nie wiadomo, co zadecydowało o tym wyborze ani kto go dokonał. Woköck pozostał burmistrzem do 10 września 1939 r. Następnie jego miejsce zajął na krótko pochodzący z Gdańska Erich Dominke36. Zmiana ta mogła wynikać ze sporu kompetencyjnego między Albertem Forsterem a pozostałymi nazistowskimi dygnitarzami. Analiza materiałów archiwalnych pozwala przypuszczać, że Niemcy już około 15 września 1939 r. na stanowisko komisarycznego burmistrza powołali volksdeutscha Gustawa Rodę37. Nie wiadomo jednak, jakie były kulisy tej decyzji ani jak długo pełnił on tę funkcję. Roda zaangażował się również w aresztowania i zbrodnie na polskiej i żydowskiej ludności w mieście i okolicy.

Administracja terytorialna obszarów wiejskich

Obszary wiejskie Pomorza podzielono na 109 okręgów urzędowych (Amtsbezirk)38, na czele których stali komisarze urzędowi (Amtsvorsteher) lub wójtowie. Te z kolei dzieliły się na gminy zarządzane przez komisarycznych wójtów, w materiale archiwalnym określanych jako burmistrzowie (Bürgermeister der Gemeinde). Najniższym stopniem podziału administracyjnego były gromady i sołectwa, którym przewodzili sołtysi (Ortsvorsteher lub Schultheiß)39. Taka struktura funkcjonowała przez całą okupację.

Tabela 1. Liczba gmin w poszczególnych okręgach urzędowych powiatu świeckiego w latach okupacji niemieckiej

Okręg urzędowy

Liczba gmin

Przewodnik

4

Drzycim

10

Gruczno

8

Grupa

12

Bukowiec

11

Jeżewo

13

Lniano

10

Nowe-Wieś

12

Osie

6

Ostrowite

4

Pruszcz

13

Serock

5

Świekatowo

8

Świecie-Wieś

7

Warlubie

10

Uwagi: Kolejność okręgów za niemieckim spisem statystycznym z 1943 r.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie: Gemeinde und Wohnplatzlexikon des Reichsgaues Danzig-Westpreussen, Bd. 1, Danzig 1944, s. 15-22.

Podczas wojny powiat świecki dzielił się na piętnaście okręgów urzędowych. Na ich czele stali komisarze urzędowi. Znamy tylko kilku z nich. W Amtsbezirk Drzycim funkcję komisarza sprawował Ernst Niehoff, zastąpiony w październiku 1939 r. przez Karla Hermanna40, w Grucznie - Willi Kinder41, w Jeżewie - volksdeutsch Hederich, w Lnianym - nieznany z imienia Molkentin, w Osiu - volksdeutsch Wilinitz, w Pruszczu - August Borcherding, w Świeciu-Wsi - Georg Bark, a w Warlubiu - Kurt Pankratz42. Obsady personalnej pozostałych okręgów urzędowych nie udało się ustalić. Okręgi urzędowe dzieliły się na 133 gminy43. Liczba gromad i sołectw pozostaje nieznana44.

Niezwykle ciekawe dla zrozumienia funkcjonowania niemieckiej administracji na zdobytych obszarach jest zeznanie złożone po wojnie przez Karla Hermanna. W latach okupacji w zarządzanym przez niego urzędzie okręgu pracowało dziesięć osób. Nie określił on ich narodowości. Ich głównym zadaniem była obsługa administracyjna obszaru, w tym wdrażanie nowych aktów prawnych i rozporządzeń45.

Powiat świecki pod okupacją niemiecką

1 Więcej zob. A. Rzepniewski, Obrona Wybrzeża w 1939 roku, Warszawa 1953; Wojna obronna Polski 1939, red. M. Cieplewicz et al., Warszawa 1979.

2 W. Jastrzębski, J. Sziling, Okupacja hitlerowska na Pomorzu Gdańskim w latach 1939-1945, Gdańsk 1979, s. 40; S. Sadowski, Fortyfikacje polowe w systemie obrony Armii "Pomorze" [w:] Wrzesień 1939 roku i jego konsekwencje dla ziem zachodnich i północnych Drugiej Rzeczypospolitej. Studia, red. R. Sudziński, W. Jastrzębski, Toruń-Bydgoszcz 2001, s. 107-108.

3 Według stanu na sierpień 1939 r. Armię "Pomorze" tworzyły następujące wielkie jednostki: 4. Dywizja Piechoty, 9. Dywizja Piechoty, 15. Wielkopolska Dywizja Piechoty, 16. Pomorska Dywizja Piechoty, 27. Dywizja Piechoty, Pomorska Brygada Kawalerii oraz szereg pomniejszych związków taktycznych (więcej zob. T. Jurga, Regularne jednostki Wojska Polskiego w 1939. Organizacja, działania bojowe, uzbrojenie, metryki związków operacyjnych, dywizji i brygad, Warszawa 1975; M. Porwit, Komentarze do historii polskich działań obronnych 1939 roku, t. 1: Plany i bitwy graniczne, Warszawa 1983).

4 A.B. Rossino, Hitler uderza na Polskę. Blitzkrieg, ideologia i okrucieństwo, tłum. H. Górska, Warszawa 2009, s. 74; J. Böhler, Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce. Wrzesień 1939. Wojna totalna, tłum. P. Pieńkowska-Wiederkehr, Kraków 2009, s. 140.

5 T. Jurga, Wojna obronna Polski w 1939 r. [w:] Wojna i okupacja na ziemiach polskich 1939-1945, red. W. Góra, Warszawa 1984, s. 19.

6 Więcej zob. E. Niemiec [Niemczyński], Starogardzki Batalion Obrony Narodowej dowódca mjr Emil Niemiec. Przeprawa 03-09-1939 r. Sartowice, oprac. H. Przerwa, Grudziądz 2020.

7 K. Ciechanowski, Armia "Pomorze" 1939, Warszawa 1983, s. 190-197.

8 Ibidem, s. 197-202.

9 Ibidem, s. 204-206.

10 AUGD, Masowa mogiła pomordowanych Mniszek, B. Hoppe, Zbrodnie hitlerowskie na terenie gminy Dragacz, b.p.

11 Ibidem.

12 Ksiądz Alojzy Liguda był rektorem domu zgromadzenia w Górnej Grupie. Ze względu na męczeńską śmierć poniesioną w latach II wojny światowej ogłoszono go błogosławionym Kościoła katolickiego (informacja przekazana przez dr Izabelę Mazanowską).

13 Ibidem.

14 Stanowiska komisarzy urzędowych 1 I 1940 r. wycofano z nomenklatury na rzecz wójtów (G. Berendt, W okresie międzywojennym i II wojny światowej (1920-1945) [w:] Historia Pruszcza Gdańskiego do 1989 roku, red. B. Śliwiński, Pruszcz Gdański 2008, s. 133).

15 BAL, B 162/4782, Bd. 2, Zeugenvernehmung Franz Johann Osthof, 10 I 1968 r., k. 359-361.

16 BAL, B 162/1948, Bd. 1, Zeugenvernehmungsprotokoll Erwin Sikau, 26 VIII 1961 r., k. 224.

17 BAL, B 162/4781, Bd. 1, k. 139-140.

18 Urzędnik do zadań specjalnych, delegowany na stałe lub czasowo do sprawowania władzy w imieniu władz najwyższych (Komisarz, Encyklopedia PWN, encyklopedia.pwn.pl/haslo/komisarz;4008784.html, 28 I 2025 r.).

19 Według niektórych danych komisarzy miało być siedemnastu. Nie pokrywa się to jednak z podziałem powiatu na okręgi urzędowe (BAL, B 162/16 839, Zeugenvernehmungsprotokoll Georg Bark, 27 IV 1970 r., k. 275-279).

20 Według innych danych dr Baarsch lub Rüsch (BAL, B 162/4781, Bd. 1, Zeugenvernehmung Claus Erich, 16 I 1962 r., k. 191-194; BAL, B 162/1948, Bd. 1, Bericht, 19 IV 1961 r., k. 129; J. Sziling, Lata okupacji hitlerowskiej (1939-1945) [w:] Dzieje Świecia nad Wisłą i jego regionu, t. 2, red. K. Jasiński, Warszawa-Poznań-Toruń 1980, s. 59).

21 Po rozpoczęciu niemieckiej okupacji na Pomorzu podjęto walkę o obsadzanie najważniejszych stanowisk. W kwestii tej doszło do sporu kompetencyjnego pomiędzy namiestnikiem Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie Albertem Forsterem a namiestnikiem Prus Wschodnich Erichem Kochem oraz radcą rejencyjnym i komisarycznym starostą powiatów sępoleńskiego, tucholskiego i wyrzyskiego Albrechtem Marbachem. Ostatecznie wskutek radykalnych posunięć na większości stanowisk komisarycznych starostów zasiadły osoby z najbliższego otoczenia Forstera.

22 Kurta Knopfa powołano na to stanowisko 4 IX 1939 r. Został on z niego zwolniony za pijaństwo. Zdaniem Franza Ossowskiego vel Osthofa "cały czas chodził pijany" (OKŚZpNP By, Ds. 8/76, Akta dodatkowe, Załącznik nr 1, t. 3, Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania podejrzanego Franza Osthofa, 29 II 1968 r., k. 482).

23 Ibidem, t. 8, Sprawozdanie ze śledztwa w sprawie zamordowania w 1939 r. Polaków i Żydów na cmentarzu żydowskim, pacjentów Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu oraz pacjentów szpitala w Chojnicach, b.d., k. 1555.

24 AIPN By, 691/84, Protokół słuchania świadka Leona Maniszewskiego, 30 XII 1945 r., k. 61-62.

25 W powojennym zeznaniu kłamał, że wyjechał na urlop do Sopotu.

26 Mówi o tym zeznanie jednego ze świadków, Franciszka Zięczłaka: "[Kuchenbecker] już około 1935 r., mając do dyspozycji samochód osobowy, wyjeżdżał b[ardzo] często, dzień w dzień, w teren (wzmagał organizacyjnie w tym terenie ludność niemiecką). Był niemieckim przedstawicielem, tak że już przed wojną zastępował innych Niemców na wszelkich urzędach, gdyż umiał władać poprawnie językiem polskim. Kuchenbecker już przed wojną stał na czele stowarzyszenia niemieckiego Landbundu [Landbund Weichselgau]. Jest mi wiadomo, że tydzień przed wybuchem wojny z Niemcami zbiegł ze Świecia (jak szły wersje) do Gdańska wraz z żoną, pozostawiając w domostwie tylko swoją służącą, a trzy dni po wkroczeniu wojsk niemieckich na terytorium Polski był już w Świeciu. Widziałem [go] osobiście na mieście, jak miał przypięty na piersiach Krzyż Niemiecki I klasy, latał po mieście z tym krzyżem tak wściekły, że ludność polska omijała go, by się z tym nie stykać" (BAL, B 162/4781, Bd. 1, Zeugenvernehmungprotokoll Fritz Kuchenbecker, b.d., k. 130; AIPN By, 691/84, Protokół przesłuchania świadka Franciszka Zięczłaka, 23 VIII 1948 r., k. 147-148).

27 Według innych danych Leo Rampf (BAL, B 162/4781, Bd. 1, Zeugenvernehmung Protokoll Fritz Kuchenbecker, b.d., k. 130).

28 AIPN By, 691/84, Zeznanie Friedricha Kuchenbeckera, 31 XII 1945 r., k. 42.

29 OKŚZpNP By, Ds. 8/76, Załącznik nr 1 do akt sprawy S 8/76, t. 3, Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania świadka Georga Barka, 2 II 1968 r., k. 458-459.

30 Wytyczne gauleitera A[lberta] Forstera szefa administracji cywilnej dla obszaru pomorskiego, skierowane do komisarycznych starostów z 12 września 1939 r. [w:] J. Sziling, Przyczynek do pierwszych dni okupacji hitlerowskiej na Pomorzu Gdańskim w 1939 r., "Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce" 1982, t. 31, s. 304.

31 Były to Drzycim (kierownik Rudolf Heinrich), Jeżewo (Hans Hedrich), Warlubie (Schwarz), Nowe (Dominke), Gruczno (Otto Ristau, Adolf Schröder), Osiek (Mieta), Grupa (Heinrich Kofer), Lipinki (Kinger), Bukowiec (Zomenberg), Świekatowo (Adolf Ikertch), Serock (Jankke) i Pruszcz (Walter Schröder) (AIPN By, 069/19, t. 9, Organizacja NSDAP w województwie pomorskim, b.d., k. 20).

32 BAL, B 162/4782, Bd. 2, Zeugenvernehmung Max Bark, 2 II 1968 r., k. 438.

33 OKŚZpNP By, Ds. 8/76, Załącznik nr 1, t. 4, Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania świadka dr. Guida Dahmanna, 28 VIII 1969 r., k. 582.

34 Według innych danych mjr Steifensand (BAL, B 162/7804, Pismo, b.d., k. 19).

35 Ibidem, Zeugenvernehmungsprotokoll Ferdinand Krüger, 30 V 1969 r., k. 68-69.

36 Jego prawą ręką był Erich Pipke (ibidem, Zeugenvernehmung dr Guido Dahmann, 28 VIII 1969 r., k. 80).

37 AIPN GK, 164/62, t. 1, Oskarżenie, b.d., k. 167-168.

38 W materiałach źródłowych pojawia się również określenie "okręg urzędowy".

39 Względem części sołtysów stosowano określenie "Bürgermeister". Nie wiadomo, czy był to błąd świadków, czy wiązało się to np. z wielkością zarządzanego ośrodka (J. Sziling, Kształtowanie się i struktura hitlerowskich władz cywilnych i partyjnych w Reichsgau Danzig-Westpreussen (1939-1945) [w:] Hitlerowskie sądownictwo, więziennictwo i obozy w Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie, Sztutowo 1976, s. 8-9; E. Jędrzejewski, Administracja i NSDAP w systemie okupacyjnym ziem polskich włączonych do Trzeciej Rzeszy (1939-1945), "Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce" 1977, t. 27, s. 135).

40 BAL, B 162/1955, Bd. 1, Zeugenvernehmungsprotokoll Karl Hermann, 18 I 1962 r., k. 20 i n.; BAL, B 162/1956, Bd. 2, Zeugenvernehmungsprotokoll Karl Hermann, 17 X 1961 r., k. 209.

41 Według innych danych nieznany z imienia Winter (BAL, B 162/1948, Bd. 1, Zeugenvernehmungsprotokoll Margot Kartowitsch, 31 VII 1961 r., k. 183; BAL, B 162/1946, Bd. 2, Vernehmungsniederschrift Wilhelm Heuer, 1 III 1961 r., k. 258-260) lub Strasburger (BAL, B 162/1948, Bd. 1, Zeugenvernehmungsprotokoll August Schulz, 4 IV 1961 r., k. 88).

42 BAL, B 162/16 839, Pismo, 17 III 1970 r., k. 206-208; BAL, B 162/1946, Bd. 2, Vernehmungs­niederschrift Wilhelm Heuer, 1 III 1961 r., k. 258-260; BAL, B 162/26 263, Zeugenvernehmungs­protokoll Kurt Ziebarth, 13 IX 1967 r., k. 72; ibidem, Zeugenvernehmungsprotokoll Arnold Thiemann, 10 I 1968 r., k. 88; AP By, 1844/1844, Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Bydgoszczy, b.d., k. 5; BAL, B 162/28 044, Zeugenvernehmungsprotokoll Kurt Templin, 6 I 1969 r., k. 77-78; BAL, B 162/1945, Bd. 1, Zeugenvernehmungprotokoll Emma Klinkewitz, 6 III 1961 r., k. 109; AIPN By, 703/129, t. 2, Pismo, 19 IV 1947 r., k. 3-4; AIPN GK, 164/632, t. 2, passim; BAL, B 162/16 839, Vernehmungsniederschrift, 3 VIII 1971 r., k. 311.

43 Ich obsadę personalną częściowo przedstawiono w Aneksie 1.

44 Według stanu na 1943 r. w powiecie świeckim było 20 628 gospodarstw domowych, z czego 4027 znajdowało się w miastach, a 16 601 na obszarach wiejskich (Gemeinde und Wohnplatzlexikon..., s. 15-22).

45 BAL, B 162/1956, Bd. 2, Zeugenvernehmungsprotokoll Karl Hermann, 17 X 1961 r., k. 210-211.

Formacje zaangażowane w zbrodnie

Struktury policji bezpieczeństwa

Jednym z najważniejszych ogniw niemieckiego terroru na okupowanym Pomorzu były struktury niemieckiej policji bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei - Sipo). Formacja ta składała się wówczas z trzech pionów: Gestapo, Kripo i SD. Powołano też trzy główne urzędy odpowiedzialne za jej funkcjonowanie. Znajdowały się one w Gdańsku (rejencja gdańska), Bydgoszczy (rejencja bydgoska) oraz Grudziądzu (rejencja kwidzyńska)1. Jesienią 1939 r. zwierzchnia placówka bydgoskiego Sipo miała dwie ekspozytury terenowe w Świeciu i Toruniu2. Głównym zadaniem policji bezpieczeństwa było zwalczenie wszelkich przejawów oporu na okupowanych terenach, na Pomorzu otrzymała ona jednak także istotne zadanie udziału w akcji "Tannenberg". Na czele bydgoskiego urzędu stanął SS-Sturmbannführer Karl Heinz Rux3.

Początki tworzenia posterunku niemieckiej policji bezpieczeństwa w Świeciu wiążą się z wkroczeniem na teren Pomorza i Kujaw komanda operacyjnego policji bezpieczeństwa (Einsatzkommando 16 - EK 16). Liczyło ono do trzystu funkcjonariuszy4. To z tej formacji rekrutowali się pierwsi funkcjonariusze Sipo tworzący siatkę terenową5. W Świeciu placówka Sipo mieściła się w budynku nieczynnej wówczas apteki przy ul. Klasztornej6, a dowodził nią starszy sekretarz kryminalny (Kriminalobersekretär) SS-Untersturmführer Adam Riefelski vel Rei­fen7. Jego zastępcą był sekretarz kryminalny Richard Janke lub Jenke8. Podlegali im asystent kryminalny Josef Leipold, starszy asystent kryminalny Emil Lustig oraz sekretarz kryminalny Emil Zepper. Wśród innych pracowników ekspozytury można wskazać funkcjonariusza SD Ericha Bürgera9, a także Hildegardę Bock oraz Otta Weberstädta10. Według zachowanych informacji podlegały jej powiaty świecki i tucholski11.

Podlegający bezpośrednio świeckiej placówce posterunek Sipo około połowy września 1939 r. utworzono również w miasteczku Nowe12. Zachowane materiały nie pozwalają ustalić jego pełnej obsady ani liczebności personelu. Jedynym funkcjonariuszem znanym z imienia i nazwiska był Hubert Kund, nie wiadomo jednak, jaką pełnił funkcję. Stałymi współpracownikami policji bezpieczeństwa w Nowem byli volksdeutsche Klemens Lehmann, Leopold Czerwinski z Bochlina oraz nieznany z imienia Bocia13.

Pierwszym zadaniem funkcjonariuszy Sipo w powiecie świeckim było przejęcie zasobów polskich instytucji państwowych, których ze względu na tempo walk na Pomorzu nie udało się wywieźć w głąb Polski. To właśnie na ich podstawie tworzono nowe listy proskrypcyjne Polaków i Żydów oraz uzupełniano treść już istniejących, w czym pomocni byli przedstawiciele mniejszości niemieckiej. Kolejnym etapem było skoordynowanie akcji masowych aresztowań ludności cywilnej. Funkcjonariusze Sipo prawdopodobnie przekazali volks­deutschom część urzędowych list proskrypcyjnych lub wydawali im ustne rozkazy ujęcia danych osób14. Niektórych zatrzymywali osobiście funkcjonariusze policji bezpieczeństwa. Na posterunkach Sipo przechowywano również broń i amunicję. Funkcjonariusze tej formacji prawdopodobnie rozdysponowywali je wśród członków Selbst­schutzu15.

Funkcjonariusze świeckiego Sipo objęli zarządem więzienie przy Sądzie Grodzkim, a następnie areszt w szpitalu psychiatrycznym. Ich głównym zadaniem było prowadzenie ewidencji zatrzymanych osób wraz ze wskazaniem przyczyny aresztowania16. Wspierała ich przy tym Lora Knöpf, pełniąca funkcję stenotypistki i tłumaczki17. Funkcjonariusze Sipo odpowiadali za fałszowanie aktów zgonów w oficjalnej dokumentacji. Potwierdza to powojenna korespondencja: "W dniu 12 listopada 1939 r. mąż mój [Józef Szulc] wraz z kilkoma innymi internowanymi został samochodem ciężarowym wywieziony w niewiadomym kierunku (prawdopodobnie w kierunku Grupy) i wszelki ślad po nim zaginął. Na moje starania, aby dowiedzieć się u władz okupacyjnych, dokąd został mój mąż wywieziony, otrzymałam od miejscowego Gestapo [Sipo] zawiadomienie, które jednak wskutek działań wojennych zostało zgubione, że mąż mój padł ofiarą wojny i żadnych dalszych starań nie mam poczynać, zachodzi więc prawdopodobieństwo, że mąż mój został przez władze okupacyjne niemieckie zamordowany"18. W innym miejscu możemy przeczytać: "Dzień po wywiezieniu Józefa Szulca zwróciłam się do kancelarii gestapowców [Sipo] w zakładzie psychiatrycznym z prośbą o zapodanie, co się stało z Józefem Szulcem, na co otrzymałam ironiczną odpowiedź, że Józef Szulc znajduje się u świętego Piotra i [nad nim] trzyma parasol"19.

Dalsza część w wersji pełnej

Formacje zaangażowane w zbrodnie

1 Urząd w Gdańsku pełnił rolę nadrzędną względem placówek terenowych, nawet tych na poziomie rejencji (Z. Drwęcki, Miejsca walk i męczeństwa w byłym województwie bydgoskim 1939-1945, Bydgoszcz 1967, s. 30; W. Jastrzębski, Organizacja policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa w Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie w latach 1939-1945, "Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej" 1991, t. 33, s. 83; M. Kubicki, Okupacja niemiecka w powiecie starogardzkim 1939-1945, Gdańsk-Warszawa 2024, s. 81).

2 W 1943 r. zmieniono zakres terytorialny poszczególnych urzędów Sipo. Od tego momentu Bydgoszczy podlegały cztery ekspozytury: Grudziądz, Toruń, Świecie i Rypin (T. Jaszowski, Gestapo w walce z ruchem oporu nad Wisłą i Brdą, Bydgoszcz 1985, s. 18).

3 Ibidem, s. 22.

4 M. Wardzyńska, Był rok 1939. Operacje niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Intelligenz­aktion, Warszawa 2009, s. 60-61.

5 W rejencji bydgoskiej ekspozytury Sipo powołano w Toruniu i Świeciu. Zamiejscowe placówki Kripo funkcjonowały w Chełmnie, Chełmży, Nakle nad Notecią, Toruniu i Świeciu (BAL, B 162/28 044, Raport Sonderkommission Z, 20 III 1969 r., k. 110).

6 W zeznaniach świadków mowa jest jednak o budynku przy ul. Kościuszki 1. Nie wiadomo, z czego wynika ta rozbieżność. W tym samym obiekcie siedzibę miały powiatowy sztab SS oraz powiatowe dowództwo Selbst­schutzu. Pozwalało to na lepsze koordynowanie działań formacji (AIPN By, 19/790, Pismo z 19 III 1950 r., k. 1).

7 BAL, B 162/4781, Bd. 1, Zeugenvernehmungprotokoll Aloisa Musolf, 8 I 1960 r., k. 14; OKŚZpNP By, Ds. 8/76, Załącznik nr 1 do akt sprawy S 8/76, t. 3, Tłumaczenie z języka niemieckiego, k. 327.

8 AIPN By, 069/19, t. 33, Plan rozdziału pracy dla placówki terenowej w Świeciu, 1 I 1943 r., k. 21-22.

9 BAL, B 162/1948, Bd. 1, Bericht, 21 III 1961 r., k. 127.

10 T. Jaszowski, Gestapo w walce..., s. 32.

11 AIPN By, 069/61, t. 1, Meldunek specjalny, 18 II 1952 r., k. 14.

12 BAL, B 162/7804, Zeugenvernehmung dr Guido Dahmann, 28 VIII 1969 r., k. 80-81.

13 AIPN By, 069/19, t. 24, Pismo, 4 X 1955 r., k. 38-39.

14 BAL, B 162/1955, Bd. 1, Zeugenvernehmungsprotokoll Karl Hermann, 18 I 1962 r., k. 20 i n.

15 Mówi o tym świadek: "Po południu Niemcy samochodem przywieźli do Gestapo [w Świeciu] broń i amunicję i zanosili to na strych" (OKŚZpNP By, Ds. 8/76, t. 1, Protokół przesłuchania świadka Władysława Suchomskiego, 20 V 1965 r., k. 88-90).

16 Świadkowie areszt w szpitalu psychiatrycznym w Świeciu nazywali "więzieniem Gestapo" (ibidem, t. 7, Protokół przesłuchania świadka Marii Ogórkowskiej, 15 VI 1968 r., k. 1368).

17 Ibidem, Załącznik nr 1 do akt sprawy S 8/76, t. 3, Tłumaczenie na język polski protokołu przesłuchania świadka Petera Beckera, 9 V 1960 r., k. 353-354.

18 AIPN By, 19/659, Pismo, 27 III 1949 r., k. 1-1v.

19 AIPN By, 19/196, Protokół, 14 X 1947 r., k. 28.