Zdrowe życie z ziołami - Maria Treben

-
Proszę czekać

Jak zachować zdrowie

Jed­nym z naj­lep­szych spo­so­bów wspie­ra­nia zdro­wia jest zacho­wa­nie rów­no­wagi mię­dzy pracą a odpo­czyn­kiem. Choć nie zawsze da się unik­nąć codzien­nego pośpie­chu i stresu, warto zna­leźć czas na wyci­sze­nie i rege­ne­ra­cję, naj­le­piej na łonie natury. Nawet zwy­kły spa­cer po lesie lub w parku może sku­tecz­nie zmniej­szyć napię­cie, popra­wić samo­po­czu­cie i pomóc odzy­skać wewnętrzną rów­no­wagę. Korzy­sta­nie z dobro­dziejstw natury to pro­sty, a zara­zem cenny ele­ment pro­fi­lak­tyki zdro­wot­nej.

Ja sama zawdzię­czam dobre zdro­wie i spraw­ność do póź­nych lat wła­śnie har­mo­nii z naturą oraz wewnętrz­nemu zado­wo­le­niu.

Wielu ludzi pyta mnie, jak to moż­liwe, że mimo pode­szłego wieku nie doku­czają mi poważ­niej­sze dole­gli­wo­ści. Odpo­wiedź jest dla mnie pro­sta: "We wszyst­kim warto zacho­wać umiar". Od lat kie­ruję się tą zasadą i prze­ko­na­łam się, że przy­nosi ona naj­lep­sze efekty. Wciąż jed­nak dziwi mnie, że tak oczy­wi­ste sprawy budzą zdu­mie­nie. Wielu z nas nie zasta­na­wia się, jak ogromny wpływ na zdro­wie i dobre samo­po­czu­cie mają pod­sta­wowe ele­menty codzien­nego życia -?świa­tło sło­neczne, świeże powie­trze, czy­sta woda oraz roz­sądny styl życia.

Światło

Od zawsze uwiel­biam świa­tło sło­neczne. Nie­kiedy myślę, że mogła­bym zamiesz­kać na połu­dniu choćby po to, by cie­szyć się więk­szą liczbą sło­necz­nych dni. Latem czuję się wyraź­nie lepiej niż w pozo­sta­łych porach roku. Wiem jed­nak, że dobrze tole­ruję słońce -?moja skóra szybko nabiera opa­le­ni­zny i nie spra­wia mi to żad­nych pro­ble­mów. Zna­cze­nie świa­tła sło­necznego naj­czę­ściej doce­niamy dopiero wtedy, gdy przez dłuż­szy czas nie możemy go doświad­czyć. Pochmurne, desz­czowe dni czę­sto odbie­rają ener­gię, pogar­szają nastrój i wywo­łują uczu­cie znu­że­nia oraz przy­gnę­bie­nia.

Z kolei cie­płe pro­mie­nie słońca czę­sto dodają ener­gii, popra­wiają nastrój i sprzy­jają aktyw­no­ści. Świa­tło sło­neczne korzyst­nie wpływa zarówno na samo­po­czu­cie, jak i na funk­cjo­no­wa­nie orga­ni­zmu. Także tutaj warto jed­nak kie­ro­wać się zasadą: "Wszystko z umia­rem". Nie każdy tole­ruje inten­sywne pro­mie­nio­wa­nie sło­neczne w jed­nakowym stop­niu. Osoby o jasnej kar­na­cji są bar­dziej nara­żone na opa­rze­nia i powinny zacho­wać szcze­gólną ostroż­ność. Nie­za­leż­nie od typu skóry zbyt długa eks­po­zy­cja na słońce zwięk­sza ryzyko opa­rzeń, udaru ciepl­nego oraz dłu­go­fa­lo­wych uszko­dzeń skóry, dla­tego warto korzy­stać ze słońca roz­sąd­nie i z odpo­wied­nią ochroną.

Także w korzy­sta­niu ze słońca naj­waż­niej­szy jest umiar. Tole­ran­cja na pro­mie­nio­wa­nie sło­neczne jest indy­wi­du­alna i zależy mię­dzy innymi od foto­typu skóry. Osoby o jasnej kar­na­cji są bar­dziej podatne na opa­rze­nia, dla­tego powinny szcze­gól­nie chro­nić skórę przed nad­mierną eks­po­zy­cją. Nie­za­leż­nie od typu skóry zbyt dłu­gie prze­by­wa­nie na słońcu zwięk­sza ryzyko opa­rzeń, prze­grza­nia orga­ni­zmu i udaru ciepl­nego, a w dłuż­szej per­spek­ty­wie także przed­wcze­snego sta­rze­nia się skóry oraz roz­woju nowo­two­rów skóry.

Naj­bez­piecz­niej jest stop­niowo przy­zwy­cza­jać skórę do pro­mieni sło­necz­nych, roz­po­czy­na­jąc krót­kie eks­po­zy­cje już wio­sną. Uni­kajmy dłu­go­trwa­łego prze­by­wa­nia w peł­nym słońcu, zwłasz­cza na początku sezonu let­niego. Nagłe i inten­sywne opa­la­nie może pro­wa­dzić do bole­snych opa­rzeń skóry, a w skraj­nych przy­pad­kach rów­nież do prze­grza­nia orga­ni­zmu lub udaru ciepl­nego. W razie opa­rze­nia należy schło­dzić skórę, zadbać o odpo­wied­nie nawod­nie­nie i zasto­so­wać pre­pa­raty łago­dzące, nato­miast przy roz­le­głych opa­rze­niach lub obja­wach udaru konieczna jest pilna pomoc medyczna.

Stop­niowa i umiar­ko­wana eks­po­zy­cja na słońce może korzyst­nie wpły­wać na samo­po­czu­cie oraz funk­cjo­no­wa­nie orga­ni­zmu. Świa­tło sło­neczne wspiera syn­tezę wita­miny D, popra­wia nastrój, sprzyja pra­wi­dło­wej pracy układu odpor­no­ścio­wego i pobu­dza krą­że­nie krwi. Umiar­ko­wane nasło­necz­nie­nie może rów­nież korzyst­nie wpły­wać na kon­dy­cję skóry, jed­nak nie zastę­puje wła­ści­wej pie­lę­gna­cji ani ochrony przeciwsło­necznej. Aby czer­pać korzy­ści ze słońca i jed­no­cze­śnie ogra­ni­czyć ryzyko uszko­dzeń skóry, warto uni­kać nad­mier­nej eks­po­zy­cji oraz sto­so­wać odpo­wied­nią ochronę przed pro­mie­nio­wa­niem UV.

Więk­sza liczba infek­cji w okre­sie wio­sen­nym wynika z wielu nakła­da­ją­cych się czyn­ni­ków. Po zimie spę­dzamy wię­cej czasu na świe­żym powie­trzu, czę­ściej docho­dzi do kon­taktu z wiru­sami, a zmienna pogoda sprzyja wychło­dze­niu orga­ni­zmu. Zimą prze­by­wamy głów­nie w ogrze­wa­nych pomiesz­cze­niach i nosimy cie­płą odzież, dla­tego przej­ście na lżej­szy ubiór oraz duże waha­nia tem­pe­ra­tur mogą zwięk­szać ryzyko prze­zię­bień. Stop­niowe har­to­wa­nie orga­ni­zmu, regu­larna aktyw­ność na świe­żym powie­trzu i zdrowy styl życia poma­gają lepiej przy­sto­so­wać się do tych zmian.

Dłu­go­trwałe prze­by­wa­nie w ogrze­wa­nych pomiesz­cze­niach oraz nosze­nie cie­płej odzieży zimą spra­wiają, że orga­nizm ma mniej oka­zji do kon­taktu ze zmien­nymi warun­kami atmos­fe­rycz­nymi. W efek­cie może być gorzej przy­sto­so­wany do nagłych zmian tem­pe­ra­tury. Stop­niowe przy­zwy­cza­ja­nie orga­nizmu do chłod­niej­szego powie­trza i regu­larne prze­by­wa­nie na zewnątrz wspie­rają natu­ralne mecha­ni­zmy adap­ta­cyjne oraz popra­wiają tole­ran­cję na zmienne warunki pogo­dowe.

Współ­cze­sny styl życia spra­wia, że wiele osób spę­dza więk­szość czasu w ogrze­wa­nych pomiesz­cze­niach i ogra­ni­cza aktyw­ność na świe­żym powie­trzu. Taki tryb życia nie sprzyja dobrej adap­ta­cji orga­ni­zmu do zmien­nych warun­ków pogo­do­wych. Dla­tego warto przez cały rok regu­lar­nie prze­by­wać na zewnątrz, podej­mo­wać aktyw­ność fizyczną i stop­niowo przy­zwy­cza­jać orga­nizm do chłod­niej­szego powie­trza. Takie postę­po­wa­nie wspiera odpor­ność i popra­wia ogólną kon­dy­cję.

Powietrze

Świeże powie­trze ma ogromne zna­cze­nie dla naszego samo­po­czu­cia i zdro­wia. Dłu­go­trwałe prze­by­wa­nie w zamknię­tych, słabo wen­ty­lo­wa­nych pomiesz­cze­niach może powo­do­wać uczu­cie zmę­cze­nia i obni­że­nie kon­cen­tra­cji. Dla­tego warto regu­lar­nie wie­trzyć miesz­ka­nia i miej­sca pracy oraz jak naj­czę­ściej prze­by­wać na świe­żym powie­trzu. Nawet zimą krót­kie wie­trze­nie pomiesz­czeń i codzienny spa­cer sprzy­jają lep­szemu dotle­nie­niu orga­ni­zmu i popra­wiają kom­fort życia.

Sta­ram się codzien­nie zna­leźć czas na choćby krótki spa­cer, nie­za­leż­nie od pogody. Prze­by­wa­nie na świe­żym powie­trzu dodaje mi ener­gii i popra­wia samo­po­czu­cie, dla­tego już z pierw­szymi ozna­kami wio­sny chęt­nie wybie­ram się do lasu lub na łąki. Gdy tylko warunki na to pozwa­lają, sta­ram się wyko­ny­wać na zewnątrz jak naj­wię­cej codzien­nych zajęć -?od pro­stych prac domo­wych po zaję­cia wyma­ga­jące sku­pie­nia. Na świe­żym powie­trzu wszystko wydaje się łatwiej­sze i przy­jem­niej­sze. Cen­nym ele­men­tem aktyw­no­ści są także prace w ogro­dzie. Choć bywają wyma­ga­jące, regu­larny ruch na świe­żym powie­trzu i umiar­ko­wany wysi­łek fizyczny sprzy­jają utrzy­ma­niu dobrej kon­dy­cji oraz popra­wiają ogólne samo­po­czu­cie.

Regu­larne prze­by­wa­nie na świe­żym powie­trzu przy­nosi wiele korzy­ści dla orga­ni­zmu. Sprzyja głęb­szemu oddy­cha­niu, lep­szemu dotle­nie­niu tka­nek i popra­wia ogólne samo­po­czu­cie. Współ­cze­sny, sie­dzący tryb życia oraz dłu­go­trwałe prze­by­wa­nie w zamknię­tych pomiesz­cze­niach spra­wiają, że wiele osób oddy­cha zbyt płytko. Świa­dome, głęb­sze oddy­chanie pod­czas spa­ce­rów lub aktyw­no­ści na świe­żym powie­trzu pozwala lepiej wyko­rzy­stać pojem­ność płuc i wspiera pra­wi­dłową pracę układu odde­cho­wego.

Każdy, kto ma ogród lub działkę, zapewne przy­zna, że letni wie­czór spę­dzony na świe­żym powie­trzu w gro­nie rodziny czy przy­ja­ciół ma wyjąt­kowy urok. Wspólne roz­mowy przy ogro­do­wym stole pozwa­lają odpo­cząć, wyci­szyć się i czer­pać radość z pro­stych chwil. Taki czas trudno zastą­pić nawet naj­cie­kaw­szym pro­gra­mem tele­wi­zyj­nym.

Rdest ptasi

Rdest ptasiPolygonum aviculare

To nie­po­zorna roślina sze­roko roz­po­wszech­niona na całym świe­cie. W zależ­no­ści od sta­no­wi­ska, które zaj­muje, wykształca swoje pędy: na grun­tach ska­li­stych nie­po­zorne i pło­żące się, na gle­bach uro­dzaj­niej­szych moc­niej­sze, lekko wzno­szące się ku górze.

Jako pospo­lity chwast pora­sta ugory i nie­użytki, toro­wi­ska, skraje dróg oraz oko­lice domostw ludz­kich. Lecz­ni­cze walory tej rośliny cenili już sta­ro­żytni Rzy­mia­nie, a leka­rze woj­skowi wyko­rzy­sty­wali jej prze­ciw­kr­wo­toczne wła­ści­wo­ści. Obec­nie sto­suje się ją przy krwa­wej bie­gunce, zbyt sil­nych men­stru­acjach oraz drob­nych krwa­wie­niach w obrę­bie prze­wodu pokar­mo­wego.

Napary z rde­stu pta­siego zaleca się rów­nież przy zapa­le­niach oskrzeli oraz jako śro­dek wspo­ma­ga­jący przy zapa­le­niu płuc. Prócz tego rdest ptasi pobu­dza czyn­no­ści nerek i korzyst­nie wpływa na tra­wie­nie.

Ziele rde­stu pta­siego pozy­skuje się póź­nym latem, nato­miast korzeń, rów­nież nie­kiedy wyko­rzy­sty­wany w celach lecz­ni­czych, jesie­nią.

Woda

Od naj­młod­szych lat uwiel­bia­łam wodę i każdą wolną chwilę wyko­rzy­sty­wa­łam na pły­wa­nie. Pły­wać nauczy­łam się już jako dzie­się­cio­latka. Nie­da­leko naszego domu pły­nęła rzeka -?wystar­czyło przejść przez ogród i nie­wielką drogę, aby zna­leźć się nad jej brze­giem. Naj­bar­dziej lubi­łam odci­nek bie­gnący przez las, odda­lony o około pół godziny mar­szu. Razem z rodzeń­stwem i zna­jo­mymi uło­ży­li­śmy tam z kamieni nie­wielki pomost, dzięki któ­remu można było wygod­nie wejść do czy­stej, pły­ną­cej wody, omi­ja­jąc poro­śnięty roślin­no­ścią brzeg.

W oko­licy znaj­do­wały się rów­nież piękne, czy­ste jeziora, które zachę­cały do kąpieli i wypo­czynku. Dziś wiele rzek i jezior wciąż zmaga się z róż­nymi for­mami zanie­czysz­cze­nia, choć ich stan w wielu miej­scach stop­niowo się popra­wia dzięki dzia­ła­niom na rzecz ochrony śro­do­wi­ska. Wyjąt­kowo przej­rzy­stą wodę można spo­tkać zwłasz­cza w gór­skich jezio­rach i poto­kach, choć jest ona zazwy­czaj bar­dzo zimna, dla­tego naj­czę­ściej ogra­ni­czamy się do krót­kiego bro­dze­nia lub mocze­nia stóp.

Pły­wa­nie, obok jazdy na rowe­rze, należy do naj­ko­rzyst­niej­szych form aktyw­no­ści fizycz­nej. Woda odciąża stawy i krę­go­słup, dzięki czemu ćwi­cze­nia są mniej obcią­ża­jące dla układu ruchu. Rów­no­mierny opór wody anga­żuje nie­mal wszyst­kie grupy mię­śniowe, popra­wia wydol­ność orga­ni­zmu oraz korzyst­nie wpływa na układ krą­że­nia i odde­chowy. Dodat­kowo deli­katny nacisk wody działa jak natu­ralny masaż, sprzy­ja­jąc odprę­że­niu i rege­ne­ra­cji.

Woda od dawna jest wyko­rzy­sty­wana jako ele­ment har­to­wa­nia orga­ni­zmu. Krót­kie obmy­wa­nie chłodną wodą, sto­so­wane u osób zdro­wych i stop­niowo przy­zwy­cza­ja­ją­cych orga­nizm do takich bodź­ców, może pobu­dzać krą­że­nie i dawać uczu­cie orzeź­wie­nia. Po zabiegu warto ener­gicz­nie wytrzeć ciało szorst­kim ręcz­ni­kiem, co sprzyja szyb­kiemu roz­grza­niu skóry i pozo­sta­wia przy­jemne uczu­cie świe­żo­ści oraz przy­pływu ener­gii.

Ruch

"Ruch to zdro­wie" -?to powie­dze­nie nie stra­ciło na aktu­al­no­ści. Regu­larna aktyw­ność fizyczna jest jed­nym z fila­rów dobrego zdro­wia, choć wiele osób wciąż pro­wa­dzi zbyt sie­dzący tryb życia. Z dru­giej strony nad­mierny, źle dobrany wysi­łek rów­nież nie służy orga­ni­zmowi. Naj­wię­cej korzy­ści przy­nosi umiar­ko­wany, sys­te­ma­tyczny ruch dosto­so­wany do wieku, kon­dy­cji i stanu zdro­wia.

Jedna z moich zna­jo­mych cier­piała na astmę oskrze­lową. Zmie­niała leka­rza za leka­rzem, ale żaden nie potra­fił jej sku­tecz­nie pomóc. Wtedy star­sza pani z sąsiedz­twa dora­dziła jej udać się do igla­stego lasu, naj­le­piej tam, gdzie rośnie dużo czar­nych sosen. Chora miała tam głę­boko wdy­chać sosnowe powie­trze, a przy tym schy­lać się za szysz­kami, a z cza­sem jej dole­gli­wo­ści ustą­pią.

Można sobie wyobra­zić, co pomy­ślała moja zna­joma. Jed­nak po pew­nym cza­sie, po kilku kolej­nych, bez­sku­tecz­nych wizy­tach lekar­skich posłu­chała rady i po wielu, wielu spa­ce­rach po sosno­wym lesie, połą­czo­nych ze zbie­ra­niem szy­szek rze­czy­wi­ście wyzdro­wiała.

Zbie­ra­nie grzy­bów i ziół to dosko­nały spo­sób na ruch na świe­żym powie­trzu przez więk­szą część roku. Począt­ku­jący powinni naj­pierw nauczyć się roz­po­zna­wa­nia gatun­ków i poznać miej­sca ich wystę­po­wa­nia. Do zbioru należy przy­stę­po­wać wyłącz­nie wtedy, gdy iden­ty­fi­ka­cja nie budzi żad­nych wąt­pli­wo­ści. W razie nie­pew­no­ści warto skon­sul­to­wać się z doświad­czo­nym grzy­bia­rzem lub zie­la­rzem, ponie­waż pomyłka może być nie­bez­pieczna dla zdro­wia. Zasadą powinno być: jeśli masz wąt­pli­wo­ści, nie zbie­raj.

Pie­truszka

PietruszkaPetroselinum crispum

Pie­truszka od dawna ceniona jest jako war­to­ściowy skład­nik codzien­nej diety. Choć przy­pi­sy­wane jej dzia­ła­nie wzmac­nia­jące i popra­wia­jące refleks nie zostało potwier­dzone naukowo, wia­domo, że jest boga­tym źró­dłem wita­miny C, prowita­miny A, wita­miny K oraz wielu skład­ników mine­ral­nych, dzięki czemu sta­nowi cenne uzu­peł­nie­nie zdro­wego jadło­spisu.

Jest to roślina dwu­let­nia -?w pierw­szym roku wykształca gruby korzeń spi­chrzowy oraz rozetę zło­żoną z dwu -?lub trój­dziel­nych list­ków. Dopiero w dru­gim roku wyra­sta roz­ga­łę­ziony pęd kwia­to­sta­nowy, zwień­czony żół­to­zie­lo­nymi, drob­nymi kwiat­kami, uję­tymi w regu­larne bal­da­chy.

Zasad­ni­czo nie zaleca się zbie­ra­nia dziko rosną­cej pie­truszki, gdyż jest łatwa do pomy­le­nia z tru­jącą cykutą.

Główne sub­stan­cje czynne pie­truszki to ole­jek ete­ryczny, pochodne kuma­ryny, śluzy oraz skład­niki mine­ralne. Ole­jek ete­ryczny zawiera sub­stan­cje dzia­ła­jące łagod­nie draż­niąco na nerki, co wywo­łuje wzmo­żone wyda­la­nie moczu. Prócz tego pie­truszka pobu­dza wyda­la­nie potu, co przy­czy­nia się mię­dzy innymi do obni­że­nia tem­pe­ra­tury ciała. Spo­ży­wa­nie pie­truszki, zarówno natki jak i korze­nia, zaleca się przy dole­gli­wo­ściach wątroby, żół­taczki, egze­mach, reu­ma­ty­zmie i gośćcu oraz kamie­niach moczo­wych. Ze spo­ży­wa­niem korze­nia pie­truszki nie wolno jed­nak prze­sa­dzić, gdyż zbyt duże ilo­ści mogą wywo­łać zabu­rze­nia czyn­no­ści wątroby i jelit.

Zdrowy sen

Zdrowy sen jest jed­nym z pod­sta­wo­wych warun­ków rege­ne­ra­cji orga­ni­zmu. To wła­śnie pod­czas snu ciało i mózg odpo­czy­wają, przy­go­to­wu­jąc się do kolej­nego dnia. Regu­larne godziny zasy­pia­nia i odpo­wied­nia dłu­gość snu sprzy­jają lep­szemu samo­po­czu­ciu, a wcze­sne kła­dze­nie się spać czę­sto uła­twia poranne wsta­wa­nie.

Mój dzień zwy­kle roz­po­czyna się o godzi­nie 6.00 rano, a około 22.00 kładę się spać. Sta­ram się zacho­wy­wać stały rytm dnia, który sprzyja dobremu wypo­czyn­kowi. Rano, zaraz po prze­bu­dze­niu, oraz wie­czo­rem przed snem obmy­wam ciało chłodną wodą -?poranny zabieg działa orzeź­wia­jąco, a wie­czorny pomaga się wyci­szyć i przy­go­to­wać do snu.

W naszej sypialni zawsze panuje przy­jemny chłód. Póki pozwa­lają na to warunki pogo­dowe, śpimy przy sze­roko otwar­tym oknie, a lekko uchy­lone jest zawsze, nawet zimą. Sypial­nię ogrze­wamy jedy­nie w okre­sie wiel­kich mro­zów.

Po wyczer­pu­ją­cych dniach lub gdy drę­czy mnie jakiś pro­blem, przed uda­niem się na spo­czy­nek wypi­jam zapo­bie­gaw­czo fili­żankę ziół prze­ciw bez­sen­no­ści. Dzięki temu, nawet przy dużych obcią­że­niach psy­chicz­nych, które na szczę­ście muszę zno­sić dość rzadko, ni­gdy nie mam kło­po­tów z zaśnię­ciem.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki