1. Urodzeni zabójcy
1.
Urodzeni zabójcy
Szlachetność człowieka nigdy nie przestanie zdumiewać. Adoptujemy dzieci
obcych ludzi, oddajemy nieznajomym krew, komórki macierzyste, a nawet
narządy wewnętrzne. Co więcej, opiekujemy się potrzebującymi pomocy
zwierzętami. Źródłem sukcesu naszego gatunku są nieznająca granic
pomysłowość, zdolności przystosowawcze i gotowość do współpracy. Jeśli
funkcjonuje się samemu, wychowywanie dzieci, uprawa zbóż, budowa domu i prowadzenie szkoły mogą się nie udać, za to współpraca w każdej sytuacji
przyniesie korzyści. Dlaczego zatem między ludźmi powstają konflikty? Na
świecie zdarzają się wszelkiego rodzaju spory, a w wielu przypadkach
dobro własne stawiane jest ponad dobro ogółu. Żywności, partnerów oraz
miejsc do osiedlenia się nigdy nie wystarczy dla wszystkich.
Konkurowanie o najlepsze warunki życia i możliwość przedłużenia rodu w wielu przypadkach przybiera formę przemocy. Kochamy się i kłócimy,
budujemy miasta i je niszczymy, pokonujemy choroby, dając jednocześnie
możliwość rozwoju kolejnym. Gazety codziennie rozpisują się o wojnach,
morderstwach, podpaleniach oraz wypadkach. Każdego ranka w szkołach i miejscach pracy rozwiązywane są mniejsze i większe konflikty, a tysiące
par oraz rodzin z dziećmi wzajemnie działają sobie na nerwy każdego
wieczoru.
Historia ludzkości obfituje w morderstwa, napaście, zniewolenia, gwałty
i inne przestępstwa. W czasach społeczeństw zbieracko-łowieckich
dostanie się na terytorium obcego plemienia skutkowało odebraniem życia.
Przemoc od zawsze była częstą przyczyną śmierci. Ocenia się, że w kulturach plemiennych, zanim jeszcze powstały państwa narodowe, około 2%
wszystkich zgonów spowodowane było ludzką agresją1. Wiele
znalezisk archeologicznych podsuwa dowody na stosowanie przemocy.
Ostatnie chwile człowieka zwanego Ötzim były bardzo ponure. Badania
sugerują, że śmierć owego mężczyzny spowodowana została strzałą raniącą
go w okolicach płuc albo urazem powstałym w wyniku uderzenia tępym
narzędziem2. Z kolei na broni, którą dzierżył Ötzi,
znaleziono krew i DNA co najmniej czterech osób, co sugeruje, że przed
śmiercią brał udział w walce, podczas której musiał się bronić lub
zabijać przeciwników. Człowiek z Kennewick, którego szczątki odnaleziono
w 1998 roku w okolicach Waszyngtonu w Stanach Zjednoczonych, zginął
około roku 7000 p.n.e. na skutek ugodzenia oszczepem3.
Najstarsze szczątki ofiary zabójstwa pochodzą z północnej Hiszpanii.
Znaleziona w jaskini roztrzaskana czaszka liczy sobie ponad 400 tysięcy
lat (Ilustracja 1.1). Dzięki modelowaniu komputerowemu badaczom
udało się ustalić, że kości czoła zostały zmiażdżone wielokrotnymi
uderzeniami tępego narzędzia. Liczba ciosów wskazuje na to, że atakujący
świadomie dążył do zabicia przeciwnika4.
Ilustracja 1.1. Najstarsza znana ofiara morderstwa. Szczątki
znalezione w północnej Hiszpanii pochodzą sprzed 400 tysięcy lat.
Rekonstrukcja komputerowa czaszki i pęknięcia na czole pokazuje, że uraz
powstał wskutek co najmniej dwóch silnych uderzeń.
Źródło ilustracji:
Juan Luis Arsuaga et al. (2015). Lethal Interpersonal Violence in the
Middle Pleistocene, PLOS ONE, 10.
https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0126589
(dostęp: 14.01.2026).
W wielu dawnych kulturach powszechne było składanie ofiar z ludzi.
Inkaskie mumie dzieci dowodzą pełnej okrucieństw historii głównych
starożytnych ludów Ameryki Południowej. W ten sposób prawdopodobnie
potwierdzano władzę duchowych lub świeckich przywódców. Jednak z perspektywy współczesnego człowieka wydaje się to irracjonalne -
pozostawione przy życiu dzieci mogłyby stać się przydatną siłą roboczą
lub wojownikami, a jeńców wojennych bardziej opłaciłoby się zniewolić
niż zabijać. Ludzkiemu życiu nie przypisywano wówczas jednak dużej
wartości, uważano je za pełne trudu i bólu, uprzykrzane przez choroby i wojny. A skoro bogowie różnych religii stworzyli świat takim nędznym, na
pewno czerpią przyjemność z cierpienia i ludzkich ofiar. Nawet w biblijnej historii o początkach świata pojawia się przemoc, która
spełniałaby kryteria ludobójstwa. W Księdze Rodzaju Kain morduje swojego
brata, czyli jedną czwartą ludności całej planety. Przy życiu pozostaje
tylko on sam, Adam i Ewa. Wątek życia i śmierci Jezusa, najważniejszy w Biblii, to nie tylko historia o przebaczeniu, lecz również o brutalności, zabójstwie i nietolerancji. Krzyż, święty symbol
chrześcijan, był przecież swego czasu wykorzystywany jako
najokrutniejsze narzędzie tortur i zadawania śmierci.
Ludzkość zawsze wykazywała się pomysłowością w opracowywaniu możliwie
najprostszych metod uśmiercania bliźnich. Przez długi czas maczugi,
miecze i łuki były szczytowym osiągnięciem technologii przemocy. Po
Wielkiej Rewolucji Francuskiej krwawo rządzący jakobini potrzebowali
metody na szybkie zabijanie szlachty, jej służby domowej i pozostałych
podległych jej podwładnych oraz wszystkich tych, którzy sprzeciwiali się
nowej władzy. Wtedy Joseph-Ignace Guillotin stworzył gilotynę, która
miała być szybszym i bardziej humanitarnym zamiennikiem egzekucji
wykonywanych siekierą. Gilotyna była niezawodnym narzędziem, które
odcinało głowę jednym ruchem. "Krwawe igrzyska" Francuzów trwały
dziesięć lat i zakończyły się dopiero w 1799 roku, gdy do władzy doszedł
Napoleon Bonaparte.
W Finlandii ostatnia tego typu egzekucja została wykonana w 1825 roku.
Skazanym był parobek Tahvo Putkonen z powiatu Pieksämäki na wschodzie
kraju, który zabił chłopa czynszownika Lassego Hirvonena.
W czasie drugiej wojny światowej nazistowskie Niemcy potrzebowały
jeszcze skuteczniejszego narzędzia do zabijania, gdyż dążyły do jak
najszybszego wymordowania milionów Żydów. Masowe egzekucje prowadzono z użyciem Cyklonu B, który pierwotnie stosowany był do zabijania owadów.
Skazanych zamykano w komorach gazowych, a w kanałach wentylacyjnych
umieszczano porcję trucizny. Po kontakcie z wilgocią zaczynała ona
uwalniać cyjanowodór. Ofiary umierały w ciągu około piętnastu minut.
Zabójcza siła Cyklonu B nie dorównywała jednak rezultatowi projektu
Manhattan. Bomby atomowe, zrzucone w 1945 roku na Hiroszimę i Nagasaki
przez amerykańskie siły powietrzne, zabiły łącznie około 200 tysięcy
Japończyków.
Morderstwa, napady i gwałty są nieodłącznymi elementami naszej
współczesności. Każdego roku w wyniku przemocy ginie około półtora
miliona osób5. W 2019 roku w samej Finlandii zgłoszono 33 800
napaści, 1500 gwałtów, 1700 przypadków wykorzystania seksualnego dzieci
i 72 zabójstwa. Zło wśród ludzi to jednak nie tylko pozbawienie kogoś
życia lub okaleczenie. W ciągu roku policja otrzymuje zawiadomienia o około milionie przestępstw, a mniej więcej 20% uczniów - według ankiety
Instytutu Zdrowia i Opieki Społecznej (Terveyden ja hyvinvoinnin laitos)
- zgłasza, że stało się ofiarami przemocy w szkole.
Bez względu na formę, przemoc i przestępczość zawsze wyrządzają ofierze
krzywdę. W najdrastyczniejszym przypadku traci ona życie, w najłagodniejszym - jedynie mienie, ale między tymi skrajnościami mieści
się wiele różnych scenariuszy. Ofiary przestępstw zmagają się z różnymi
następstwami: od chorób i poważnych problemów ze zdrowiem psychicznym po
niezdolność do pracy, degradację społeczną i kłopoty finansowe. Około
20% ofiar przestępstw oraz weteranów wojennych cierpi z powodu zespołu
stresu pourazowego6. Z kolei przestępstwa na tle seksualnym
dziesięciokrotnie zwiększają ryzyko samobójstwa pokrzywdzonej
osoby7.
Codzienne doświadczanie zła i trudnych sytuacji również głęboko odciska
się na ofiarach. Dręczenie w szkole zwiększa prawdopodobieństwo
problemów ze zdrowiem fizycznym i psychicznym8, na przykład
nerwicy, depresji9, trudności z uczeniem się10, zaburzeń
psychosomatycznych11, a także podwyższa ryzyko myśli
i prób samobójczych12. Ofiary przemocy szkolnej odczuwają
jej skutki również w dorosłości - przejawiają na przykład trudności z budowaniem trwałych związków i częściej borykają się z problemami
finansowymi13. Te tendencje mogą być także przekazywane z pokolenia na pokolenie, ponieważ psychiczne i finansowe problemy
rodziców rzutują również na losy ich dzieci. Zło, przemoc i agresja
łamią ludzi, a szczególnie tych najmłodszych. Kłótnie rodziców osłabiają
więź między nimi oraz ich dziećmi, a także wzmagają agresję między
rodzeństwem14. Już sama groźba, że stanie się coś złego lub
ktoś zastosuje przemoc, szkodzi zdrowiu. Na przykład ataki Hamasu
utrzymują Izraelczyków w stanie ciągłej gotowości. Szczególnie
mieszkańcom obszarów graniczących z Zachodnim Brzegiem Jordanu trudno
jest zapomnieć o rakietach terrorystów. Liczba ataków waha się na
przestrzeni lat. Ponieważ trwają one już od dekad, naukowcy zebrali
obszerny historyczny materiał, na którym udało im się przeanalizować
związki pomiędzy zagrożeniem terroryzmem a stresem. Zauważono, że im
bardziej Izraelczycy bali się ataków, tym wyższe było u nich tętno
spoczynkowe oraz tym niższy poziom acetylocholiny, czyli
neuroprzekaźnika, który łagodzi stresowe reakcje mózgu15. Z tego
wynika, że ciągłe zagrożenie brutalną przemocą zmusza ciało i mózg do
pracy na wysokich obrotach, co może zwiększyć ryzyko przedwczesnej
śmierci.
Niepojęte zło
Chociaż na świecie jest pełno zła, z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu
ludzki umysł nie chce pojąć jego natury. Instynktownie rozumiemy,
dlaczego matka pociesza płaczące dziecko albo dlaczego zakochani leżą
obok siebie w ciasnych objęciach, ale wydaje się, że myśli i emocje
złoczyńcy wymykają się całkowicie naszemu rozumowi. Po prostu nie
jesteśmy w stanie pojąć, dlaczego niektórzy ludzie wyrządzają innym zło.
Gdy słyszymy, że poszkodowany został niewinny człowiek, pierwsza nasza
reakcja to wielkie zdziwienie: jak takie coś jest w ogóle możliwe?
Siódmego grudnia 2020 roku pracownik budowy w helsińskiej dzielnicy
Koskela zaraz po rozpoczęciu swojej zmiany znalazł nagie ciało
szesnastoletniego chłopaka. Ofiara została poddana przerażającym
torturom. Tego samego dnia ujęto trzech podejrzanych o udział w sprawie
szesnastolatków i postawiono im zarzut zabójstwa. Już na początku
śledztwa okazało się, że sprawcy nagrali komórką poprzedzające śmierć
znęcanie się, a czas popełnienia przestępstwa to piątek 4 grudnia. W momencie znalezienia ciało leżało na miejscu zbrodni już od kilku dni. W weekend dwóch sprawców przyszło je obejrzeć. Szybko wyszło na jaw, że
ofiara znała oprawców od długiego czasu, a ci z kolei od lat
systematycznie i dotkliwie znęcali się nad chłopakiem. W ciągu
ostatniego roku sytuacja eskalowała do tego stopnia, że prześladowcy
uciekli się do przemocy fizycznej.
Sprawa zabójstwa wzbudziła u Finów niepokój, smutek i gniew, lecz przede
wszystkim wprawiła ich w niedowierzanie i poczucie bezsilności. Co
takiego musiało się wydarzyć, skoro nastolatkowie postanowili najpierw
torturować swojego znajomego, a potem jeszcze go zabić? W prasie i na
forach internetowych z zapałem prowadzono prywatne amatorskie śledztwa.
Ludzie, którzy w ogóle nie byli zaangażowani w sprawę, robili, co mogli,
aby wydobyć na światło dzienne i udowodnić jakiekolwiek - prawdziwe lub
zmyślone - motywy zabójstwa. Również w opublikowanych w prasie listach
czytelników poszukiwano przyczyn tego, co się stało, i pytano, dlaczego
nie udało się uchronić bezbronnego nastolatka i czy zapewniono mu
odpowiednią pomoc i opiekę. Sprawa wstrząsała do głębi również z tego
powodu, że ofiara nie ukończyła jeszcze osiemnastego roku życia i w praktyce była jeszcze dzieckiem, które miało całe życie przed sobą.
Finowie zdenerwowali się jeszcze bardziej, gdy podano informację, że
niepełnoletnich sprawców nie można pociągnąć do odpowiedzialności przed
sądem karnym.
To zatrważające wydarzenie pokazuje, że nawet dzieci, które uważamy za
niewinne, są zdolne do robienia innym skrajnie okrutnej krzywdy. Tego
typu zbrodnia zmusza nas do refleksji nad naturą zła. Bardzo trudno
jednak zrozumieć, dlaczego dzieci potrafią zabijać inne dzieci, dlaczego
matka topi noworodka albo dlaczego mąż co wieczór nabija żonie kolejne
siniaki. Taki brak zrozumienia jest zdumiewający, w końcu ludzie zwykle
nie mają większych trudności w odczytywaniu emocji innych i rozumieniu
motywów ich postępowania16. Nie potrafimy jednak pojąć zła.
Łatwo jest myśleć, że ludzie czynią je po prostu dlatego, że są źli.
Jest to jednak błędne koło w rozumowaniu, które może być szkodliwe - gdy
pozwalamy złu zamknąć nasze umysły, w ogóle nie próbujemy dociec jego
źródeł.
Na szczęście człowiek ma zdolność badania oraz wyjaśniania sobie własnej
natury i płynących z niej działań. Dzięki temu, z pomocą naukowych metod
biologii i psychologii, można zrozumieć zło. Skoro wiemy, co je
wywołuje, wiemy też, jak wcisnąć hamulec, gdy umysłem zaczyna władać
ciemność. Kiedy analizujemy agresję, gwałty i śmierć pod postacią liczb
lub jako wynik pracy komórek układu nerwowego, hormonów czy
neuroprzekaźników, znikają całe wiążące się ze złem i przemocą ból,
bezradność i niepokój. Analityczne i zdystansowane podejście wraz z przełożeniem zjawisk na cyfry, przy jednoczesnym porzuceniu emocji oraz
własnych poglądów politycznych, pozwala zrozumieć działanie ludzkiej
natury i to, jak można utrzymać pod kontrolą jej najmroczniejsze strony.
Twarze zła
Gdy rozmawia się o złu, na myśl natychmiast przychodzą gwałciciele i seryjni mordercy, których historie są nieustannie wałkowane przez
brukowce i strony internetowe (Ilustracja 1.2). Wielu Finów wciąż
pamięta, kim był Veikko "Jammu" Siltavuori, który popełnił liczne gwałty
na dzieciach oraz w skrajnie brutalny sposób zamordował w swoim domku
letniskowym dwie ośmiolatki, a następnie spalił ich ciała. Siltavuori
stał się - i jest do dzisiaj - najbardziej znanym i znienawidzonym
przestępcą w Finlandii. Nie bez powodu. Skala potworności jego czynów
znacznie przewyższa to, co jest w stanie pojąć przeciętny człowiek. Nie
dziwi więc, że w społeczności więziennej był na samym dnie hierarchii,
inni osadzeni torturowali go, a nawet podjęli próbę morderstwa.
Współcześnie określenie "wujek Jammu" stało się synonimem pedofila.
Wielu pamięta także nazwisko i twarz sprawcy szkolnej strzelaniny,
Pekki-Erica Auvinena. W zespole szkół w mieście Tuusula zabił on
siedmioro uczniów i dwie pracowniczki.
O najsłynniejszych amerykańskich mordercach słyszał znów cały świat.
Ludzie w każdym kraju wiedzą, kim był seryjny morderca Ted Bundy,
stracony za swoje czyny na krześle elektrycznym. Równie znany jest
Charles Manson, religijny guru, który dokonał masowego morderstwa. Wśród
jego ofiar znalazła się Sharon Tate, żona Romana Polańskiego, oraz wiele
innych osób. Manson cieszył się sławą również podczas odbywania kary:
otrzymywał w więzieniu dziesiątki tysięcy listów od wielbicieli. Z kolei
Richard Ramirez był znany jako Nocny Prześladowca (ang. Night
Stalker). Torturował i zabił trzynaście osób - kobiet, mężczyzn i dzieci - a zgwałcił co najmniej jedenaście. Przez rok siał postrach na
ulicach Kalifornii.
Możliwości pojedynczych sprawców są jednak niewielkie w porównaniu ze
skalą zbrodni, jakich dopuszczają się państwowe machiny
terroru17. Zwłaszcza jeśli znajdują się one w rękach okrutnego
despoty. Aby dostać się na listę największych katów w historii, tyran
musi mieć na koncie przynajmniej 5 milionów ofiar. Takim wynikiem
poszczycić może się Hideki T?j?, premier i dyktator Japonii w czasie
drugiej wojny światowej, odpowiedzialny za przeprowadzenie w usystematyzowany sposób zbiorowych egzekucji ponad 5 milionów cywilów.
Wynik ten został trzykrotnie pobity przez króla Belgii Leopolda II -
podczas jego rządów zginęło około 15 milionów mieszkańców imperium.
Gdybyśmy zapytali ludzi, która postać historyczna jest prototypem zła,
najwięcej osób wskazałoby przywódcę Narodowosocjalistycznej Niemieckiej
Partii Robotników, kanclerza Trzeciej Rzeszy Adolfa Hitlera. W systematycznie prowadzonej masowej zagładzie naziści zamordowali około
17 milionów Żydów, czyli trochę ponad trzy razy tyle ludzi, ile mieszka
dziś w Finlandii. Walczący przeciwko Hitlerowi alianci nie okazali się
jednak idealną przeciwwagą dla pochodzącego z Niemiec zła: chociaż
przywódców Zachodu Winstona Churchilla i Franklina Delano Roosevelta
nadal uważa się za szanowanych mężów stanu, ich wschodni sojusznik nie
okazał się tak gorliwym obrońcą wolnego świata. Według szacunków za
drugiego najstraszniejszego tyrana w historii można uznać przywódcę
Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Iosifa Wissarionowicza
Dżugaszwilego, znanego szerzej jako Józef Stalin. Chociaż ZSRR odegrał
kluczową rolę w zwycięstwie nad nazistami, los obywateli republik
radzieckich nie okazał się tak pomyślny jak zachodnich Europejczyków.
Jeszcze przed drugą wojną światową stalinowskie władze rozpoczęły masową
kolektywizację rolnictwa i rozpętały bezprecedensowy terror państwowy.
Rządzący twardą ręką Stalin założył sieć obozów pracy zwany GUŁagami, do
których zesłano około 15 milionów jego przeciwników politycznych.
Niektórzy z tych ludzi byli od razu mordowani, jednak duża część zmarła
na skutek wyczerpania ciężką pracą. Oprócz tego miliony mieszkańców
Związku Radzieckiego zginęły wskutek sprowokowanych przez reżim Stalina
klęsk głodu, a także przymusowych przesiedleń. Trudno dokładnie określić
skalę jego niszczycielskich działań, ale według badaczy liczba ich ofiar
wynosi od 20 do nawet 40 milionów.
Ilustracja 1.2. Historia świata pełna jest morderców i dyktatorów,
konkurujących ze sobą pod względem okrucieństwa. Zrozumienie aktywności
mózgów tych osób interesuje wielu, jednak badanie tak wyjątkowych
jednostek nie daje reprezentatywnego obrazu psychologicznych i biologicznych mechanizmów zła.
W historii świata był jednak pewien człowiek, którego dyktatura okazała
się tak okrutna, że nawet terror Stalina przy niej blednie. Mao Zedong,
przewodniczący Komunistycznej Partii Chin, doszedł do władzy w 1949 roku
i uczynił z Chin - zniszczonego przez wojny opiumowe agrarnego kraju -
jedno z największych światowych mocarstw. Wszelkie koszty tego procesu
spadły na samych Chińczyków: ocenia się, że maoistyczna gospodarka
centralnie planowana, polityczne prześladowania i klęski głodowe
poskutkowały śmiercią około 70 milionów osób. Dla porównania można
przypomnieć, że industrializacja w Wielkiej Brytanii i Stanach
Zjednoczonych przebiegła swego czasu praktycznie bez większych
konfliktów. Liczba osób, które zginęły przez Mao, odpowiada niemalże
liczbie ludności dzisiejszych Niemiec (nieco ponad 83 miliony) i jest
ponad trzy razy większa niż liczba żołnierzy poległych w czasie drugiej
wojny światowej (około 25 milionów). W Finlandii corocznie z różnych
powodów umiera mniej więcej 53 tysiące osób, co pokazuje, jak
abstrakcyjna była liczba ofiar Mao. O stosunku tych danych sporo mówi
obserwacja, że chiński dyktator zabił tylu ludzi, ilu według obecnego
tempa zmarłoby w Finlandii w ciągu 1500 lat.
Co tak naprawdę dzieje się w głowach dyktatorów i osób, które popełniły
masowe zbrodnie? Czy na podstawie aktywności mózgów tyranów i morderców
można zrozumieć ludzkie zło? Przeanalizowanie tego, jakie procesy
zachodzą w umyśle despotów, psychopatów i pedofili, jest zarówno
konieczne, jak też, w makabryczny sposób, pociągające, ale na podstawie
takich informacji nie da się wyjaśnić całej istoty zła. Wszystko
dlatego, że poznanie aktywności mózgu konkretnej osoby pozwala zrozumieć
tylko tę osobę. Drugi taki sam Hitler albo wujek Jammu (na szczęście!)
nie urodzi się na naszej planecie. Ponadto trudno jest dotrzeć do
wiarygodnych źródeł na temat mózgów dyktatorów i morderców. Hitler
popełnił samobójstwo w bunkrze w Berlinie, gdy do miasta docierała Armia
Czerwona, i nigdy nie udało się go przesłuchać. Z kolei Stalin skończył
swoją karierę jako czczony przez komunistów przywódca ZSRR i dopiero po
jego śmierci Zachód w pełni zdał sobie sprawę ze skali prowadzonego
przez niego terroru.
Szczególnymi jednostkami wśród i tak wyjątkowej grupy przestępców są
sławni mordercy. "Jammu" Siltavuori został uznany za niepoczytalnego i osadzony w zamkniętym zakładzie karnym bez prawa do ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie. Gdy stamtąd wyszedł, został skierowany na
przymusowe leczenie psychiatryczne do końca życia. Pekka-Eric Auvinen,
po tym, jak zamordował dyrektorkę szkoły, pielęgniarkę i siedmioro
uczniów, popełnił samobójstwo. Ted Bundy oraz Charles Manson byli
prawdopodobnie psychopatami lub socjopatami, z kolei Richard Ramirez
cierpiał na epilepsję, miał halucynacje, był wyznawcą szatana i zażywał
narkotyki. Umysły tych postaci funkcjonowały zapewne według własnych,
specyficznych zasad, których nie spotyka się nawet u innych przestępców.
Mroczna strona ludzkiej natury
Ludobójstwa i morderstwa to niejedyne przykłady zła występujące na
świecie. Mnóstwo jest przypadków innych krzywd, na przykład gwałtów,
przemocy w rodzinie, dręczenia szkolnego, zdrad, zazdrości i kłótni.
Badania psychologiczne pokazują, że umysł każdego z nas ma swoją mroczną
stronę. Fantazjujemy o zrobieniu krzywdy drugiej osobie, chociaż nigdy
nie chwycilibyśmy za broń ani nikogo nie zaatakowali. Niemal 80%
mężczyzn i 60% kobiet deklaruje, że marzyło o zabiciu drugiego
człowieka18. Takie fantazje często są bardzo szczegółowe. W wyobraźni zbrodnię precyzyjnie planujemy i realizujemy dokładnie tak,
jak zamierzyliśmy. Po wszystkim zacieramy ślady, uciekamy z miejsca
zbrodni i oddajemy się radości z rezultatów swego działania.
Ludzie nie mogą pochwalić się wrodzonym poczuciem sprawiedliwości.
Najbardziej cenimy rodzinę, krewnych, znajomych i inne bliskie osoby, a odczłowieczamy tych, którzy należą do mniejszości albo są
przedstawicielami grup dyskryminowanych. Gdy na zdjęciach widzimy znane
nam osoby albo zwykłych pracujących obywateli, aktywują się obszary
mózgu odpowiadające za empatię. Jednak gdy fotografie przedstawiają
osoby bezdomne lub zażywające narkotyki, aktywność tych obszarów mózgu
słabnie, a one same zaczynają działać na najniższych
obrotach19. Dorośli postrzegają także osoby pijane jako mniej
"ludzkie" - czyli mniej kulturalne, refleksyjne, serdeczne i otwarte -
niż ludzi trzeźwych20.
Porażka drugiego człowieka to jeden z naszych największych powodów do
radości. Książki i filmy pełne są scen, które pokazują niepowodzenie
głównych bohaterów, sprawiając tym uciechę odbiorcom. Pech innych
uszczęśliwia nas także w życiu codziennym: odczuwamy przyjemność, gdy
nielubiany kolega z pracy nie otrzymuje awansu, na który liczył, a uciążliwy sąsiad rozbija swój nowy samochód. Już czteroletnie dzieci
cieszą się, gdy słuchają opowieści, w których wzbudzający niechęć
bohater ponosi porażkę21.
Również sadyzm to część naszego dnia powszedniego22. Wielu
z nas chętnie ogląda brutalne filmy, śledzi sporty kontaktowe, takie jak
hokej czy futbol amerykański, albo gra w gry wideo, które umożliwiają
udział w wirtualnych aktach agresji. Nic dziwnego, że okrutne rozrywki
od zawsze podobały się ludziom. Oglądanie publicznych egzekucji, walk
gladiatorów i palenia czarownic na stosie to widowiska przeszłości,
jednak przemoc nadal ma dla rozrywki duże znaczenie. Ludzie często
fantazjują o agresji, lecz to nie wszystko. Niewiarygodną popularnością
cieszą się skrajnie brutalne filmy (na przykład Nadzy i rozszarpani,
Ludzka stonoga) oraz gry wideo (seria Grand Theft Auto, Red Dead
Redemption II albo Bulletstorm), nie wspominając już o książkach,
zwłaszcza kryminałach i komiksach o superbohaterach.
Narcystyczne i psychopatyczne cechy osobowości są odpychające, a jednak
z jakiegoś powodu nas przyciągają. Sprawiają, że dana osoba wydaje się
bardziej atrakcyjnym partnerem23, choć na dłuższą metę życie z kimś emocjonalnie chłodnym i manipulującym nieuchronnie prowadzi do
katastrofy. Badania wykazały też, że łagodne cechy psychopatyczne wiążą
się z sukcesem osób na stanowiskach kierowniczych - przynajmniej jeśli
mierzyć go wysokością rocznych dochodów24. Łagodne przejawy
psychopatii są również powszechne wśród osób zajmujących stanowiska
kierownicze, choć udowodniono, że z perspektywy zarządzania ludźmi są
one bardzo szkodliwe!25
Trudno uwierzyć w to, jak świetnie potrafimy negować własną mroczną
stronę. Prawie wszyscy ludzie uważają siebie samych za ponadprzeciętnie
sympatycznych i inteligentnych, chociaż w rzeczywistości w ogóle tak nie
jest26. Brak samokrytyki jest tym większy, im mniej zasobów ktoś
posiada, co znaczy, że najmniej utalentowani są często najsilniej
przekonani o własnej wyjątkowości27. Ponadto sądzimy, że
jesteśmy moralnie wyżsi od innych28. Ta iluzja dotyka nawet
więźniów. Znaczna ich część uważa siebie za świetnych kompanów do
towarzystwa, a także godnych zaufania i prawych obywateli29.
Jesteśmy bardzo hipokrytyczni wobec własnego zachowania. Uważamy, że
nasze kłamstwa i oszustwa nie są tak godne pogardy jak podobne występki
u innych30. Zazwyczaj wierzymy, że niemoralność ludzi, jak na
przykład zdrada albo kłamstwo, wynikają z ich cech charakteru, podczas
gdy nasze czyny i potknięcia są spowodowane siłą wyższą31.
Chociaż uważamy ludzką naturę za dobrą, nie jesteśmy wcale tak
wyjątkowi, jak nam się wydaje. Nie trzeba długo drążyć, aby pod
atrakcyjną powłoką zobaczyć swoją ciemną stronę. Ale skąd takie zło
wkradło się do ludzkiej natury?
Naturalna przemoc
Podstawową przyczyną agresji, przemocy i innych złych czynów jest
potrzeba przetrwania. Często mówi się, że ewolucja to "walka o byt", ale
w rzeczywistości z jej perspektywy przetrwanie jednostki, na przykład
konkretnego zwierzęcia czy rośliny, nie ma znaczenia. Ważne jest tylko
to, jak skutecznie rozprzestrzenia się jej genom, czyli materiał
genetyczny. Aby skutecznie brać udział w walce o byt, geny rozwinęły
liczne umiejętności. Sterują zwierzętami tak, aby jadły, na noc mościły
się do snu w bezpiecznym miejscu i zabijały innych, nawet
przedstawicieli tego samego gatunku, jeśli to pomoże im przeżyć. Dlatego
w całym królestwie zwierząt przemoc i agresja są uniwersalnymi
zjawiskami biologicznymi. Kot fuka, pies warczy, człowiek przeklina i krzyczy. Gniew zwierzęcia i człowieka są skutkiem takiej samej
aktywności mózgowej i pomaga zarówno przy atakowaniu ofiary, jak również
przy bronieniu się przed atakami. Ewolucja uformowała nasze mózgi i inne
organy tak, żebyśmy uzyskali najlepsze możliwe sposoby na przetrwanie.
Podstawową jednostką doboru naturalnego jest nie gatunek, lecz gen, a ewolucja to walka jednostek i składających się na nią genów o to, aby
się rozmnożyć. Dlatego to właśnie te cechy, które pomagają w rozprzestrzenianiu się genów i jednostek, są przekazywane z pokolenia na
pokolenie i się wzmacniają. Na przykład możliwość przeżycia dzikiego
zwierzęcia zwiększa się, jeśli biega szybciej niż polujący na nie
drapieżnik oraz umie poruszać się tak, aby nie zwrócić na siebie
niczyjej uwagi. Geny odpowiedzialne za prędkość i spryt są przekazywane
kolejnym pokoleniom, ponieważ to właśnie ich nosiciele rozmnożą się z większym prawdopodobieństwem niż wolne i robiące hałas jednostki. Tamte
z kolei skończą jako żer. Również geny drapieżników konkurują ze sobą:
efektywniej rozprzestrzeniają się te, których właściciele są najszybsi,
najcichsi i najbardziej zabójczy.
Dobór naturalny zmienił (i zmienia nadal) cechy fizyczne roślin oraz
zwierząt. Jego prawidłowości dotyczą również zachowania ludzi. Można
więc stwierdzić, że dzięki ewolucji człowiek jest, jaki jest, i że
ewolucja będzie go kształtowała w dalszym ciągu32. To właśnie ona
stworzyła w ludzkim mózgu mechanizmy odpowiedzialne za zdolności
łowieckie oraz za stosowanie przemocy, ponieważ pomagały one naszym
przodkom wyjść zwycięsko z walki o przetrwanie. Ten dopracowany do
perfekcji system działa w naszych mózgach do dziś, ponieważ przez
pokolenia udowadniał swoją skuteczność, dzięki czemu mógł przechodzić na
kolejne osobniki. Żeby dogłębnie zrozumieć ludzkie zło, trzeba na nie
spojrzeć nie tylko przez pryzmat psychologii, ale również biologii, a przede wszystkim ewolucji. Ona ujawnia niewidzialne siły, które
modyfikowały nasze geny tak, żeby łatwiej było im przetrwać.
Gdy myślimy o okrucieństwie natury, na myśl przychodzi nam najczęściej
walka o przetrwanie pomiędzy różnymi gatunkami, na przykład polujący na
antylopy na sawannie gepard, wyławiający łososia przy progu rzecznym
niedźwiedź albo pikujący po młodą mysz myszołów. Zarówno zwierzęta, jak
i ludzie zabijają, żeby mieć co zjeść. Chociaż wydaje się to okrutne,
zazwyczaj nie uznajemy tego za coś złego, lecz za element kręgu życia
natury. Ale w przyrodzie okrucieństwo również wobec przedstawicieli tego
samego gatunku zdarza się powszechnie. Wiele małp człekokształtnych jest
skrajnie brutalnych, nawet wobec członków tego samego stada, i potrafi
zabijać zarówno dorosłe osobniki, jak i młode33. Przemoc występuje
często w całej gromadzie ssaków i nie jest wyjątkiem, lecz pewnego
rodzaju regułą. Mnóstwo gatunków, które są uważane za spokojne i przyjazne (na przykład konie i chomiki), czasami zabija swoich
pobratymców34.
Skąd to się w ogóle bierze? Hiszpański badacz José María Gómez wraz ze
swoimi współpracownikami opisał w obszernym studium agresję u różnych
gatunków ssaków, z wyłączeniem człowieka35. Zauważono, że 40%
z nich zachowuje się agresywnie wobec przedstawicieli własnego gatunku i jest zdolne do ich zabicia. W rzeczywistości liczba musi być jeszcze
większa, ponieważ w badaniu uwzględniono tylko część znanych gatunków.
Agresywność jest szczególnie powszechna w rzędzie naczelnych, do którego
należy również człowiek. Tylko niektóre ssaki, na przykład wieloryby,
nietoperze i zajęczaki, w ogóle nie stosują przemocy. Te zwierzęta ze
względu na budowę anatomiczną nie mają nawet możliwości zabijania się
nawzajem.
Aby wyjaśnić biologiczną historię przemocy, badacze sprawdzili, w jakim
stopniu genetyczne podobieństwo gatunków wpływa na ich agresywne
zachowanie. Wniosek był jednoznaczny: im bliżej spokrewnione są dwa
gatunki, tym więcej łączy je w kwestii stosowania przemocy. Ta konkluzja
wskazuje na dziedziczność agresywnego zachowania i jego przekazywanie w toku ewolucji. Badacze najpierw stworzyli model rozwoju agresywnych
zachowań, co pozwoliło im ocenić, jak bardzo brutalny byłby człowiek,
gdyby jego ewolucja podążyła tą samą drogą co u innych gatunków.
Opierając się na kolejnym modelu, który przedstawiał przemoc u innych
gatunków ssaków, stwierdzono, że około 2% przypadków śmierci u ludzi
byłybo spowodowane przez innych ludzi. Taki scenariusz jest znacznie
bardziej ponury niż obecna rzeczywistość, jednak precyzyjnie
odzwierciedla liczbę zgonów na skutek przemocy w czasach kultur
plemiennych przed narodzinami bardziej rozwiniętej cywilizacji. Agresja
człowieka ściśle wiąże się z rozwojem gatunku i nie jest wynikiem
postępu kulturalnego. Z punktu widzenia ewolucji agresja daje korzyści,
skoro skłonności do przemocy przechodzą z pokolenia na pokolenie.
W naturze na agresywność wpływają przede wszystkim dwa czynniki:
zdolność do tworzenia społeczności oraz terytorialność. U ssaków
społecznych przemoc jest częstsza niż u samotniczych. Ponadto występuje
ona powszechniej u tych gatunków, które żyją na jasno wytyczonym
terytorium i muszą go bronić (Ilustracja 1.3). Najczęściej agresja
zdarza się u ssaków podobnych do człowieka, które zarówno są
terytorialne, jak i tworzą społeczności. Chociaż życie w grupach oznacza
wzajemną troskę, wymaga od człowieka również dostosowywania się do
zachcianek innych, a najbardziej gotowym do ustępstw trzeba być w bliskich kontaktach. Nie zawsze się to udaje. O ciemnych stronach życia
w społecznościach świadczy fakt, że w przeważającej liczbie przypadków
przemoc stosowana jest wobec najbliższych. Aż 80% ofiar zabójstwa
zginęło z rąk osoby, którą wcześniej znało, a w przypadku 50% ofiar
sprawcą był ich przyjaciel lub krewny36. Z tego powodu wielu
badaczy twierdzi, że przemoc wymierzona w najbliższych rozwinęła się w mózgowych systemach przetwarzających informacje społeczne37
oraz że w mózgu istnieją nachodzące na siebie i wzajemnie się hamujące
mechanizmy, które zarówno prowokują do agresji, jak i jej
zapobiegają38. Najprawdopodobniej w trakcie ewolucji przemoc
i zdolność do tworzenia społeczności rozwijały się równolegle.
Społeczność zwiększa ryzyko przemocy, ale z drugiej strony wspólnotowość
i zdolność tworzenia sojuszy pomagają się także przed nią
chronić.
Gdy gatunki rozwinęły umiejętność tworzenia społeczności i zaczęły
odnosić korzyści ze współpracy, łatwiejsze stało się również
wykorzystywanie innych. Wałęsający się samotnie po lesie niedźwiedź
rzadko zostaje zmuszony do zaatakowania innego osobnika. Ponieważ da się
znaleźć jedzenie i samicę bez wchodzenia drugiemu w drogę, wśród
przedstawicieli tego samego gatunku nie dochodzi do sporów. W życiu
społecznym niedźwiedzi nie ma gwałtownie wybuchających konfliktów.
Inaczej sprawa ma się w przypadku małp człekokształtnych, w których
społecznościach napięcie jest cały czas wyraźnie odczuwalne. Dla członka
stada szympansów obecność drugiego osobnika oznacza równocześnie
korzyści i straty. Chociaż grupa potrafi skuteczniej bronić swojego
rewiru i rozdzielać obowiązki przy jego pilnowaniu oraz zdobywaniu
jedzenia, wśród jego członków trwa ciągła rywalizacja. Kto otrzyma
najlepszą żywność, kto z kim będzie mógł się rozmnożyć i tak dalej.
Samiec stojący na czele stada bierze siłą to, co jest do wzięcia, a samce stojące niżej w hierarchii próbują sprytem i podstępem podzielić
między sobą resztę jedzenia i samic. Pozycja przewodnika stada jest cały
czas zagrożona, ponieważ najsilniejsze osobniki ciągle czekają na
okazję, aby zająć jego miejsce.
Ilustracja 1.3. Przemoc pomiędzy przedstawicielami tego samego
gatunku jest wśród gatunków terytorialnych i społecznych powszechniejsza
niż u gatunków nieterytorialnych i żyjących samotnie.
Zmodyfikowany graf ze źródła39.
Życie we wspólnocie daje dużo korzyści, ale łączy się również z konfliktami, które łatwo przeradzają się w przemoc. Agresja może być
jednak pożyteczna wśród gatunków żyjących w społecznościach, ponieważ
dzięki niej osobnik ma okazję do poprawienia swojej pozycji w stadzie i zyskania dodatkowych zasobów. Ludzie, pomimo swojej społecznej natury,
nie atakują się jednak nieustannie. Z punktu widzenia przetrwania genu
nikomu nie jest na rękę zabijanie przedstawicieli własnego gatunku czy
członków swojej rodziny. Prowadziłoby to przecież do zniknięcia również
własnych genów.
Szympansy wojownicy
Konflikty zbrojne pomiędzy państwami pochłonęły dziesiątki milionów
ofiar i na dekady zniszczyły społeczeństwa. Czy życie było szczęśliwsze,
zanim wynaleziono broń? O co walczono dawno temu w społeczeństwach
zbieracko-łowieckich, skoro własności prywatnej wtedy w zasadzie nie
było? Brak jedzenia czy niewystarczająca liczba partnerek oraz mały
rewir to odwieczne problemy. Chociaż wystarczyłoby wody, zasobów
naturalnych i strategicznie ważnych terenów, takich jak pola rolne,
rzeczne delty czy niziny, aby wyżywić wszystkie osobniki, to
powiększanie terytoriów i gromadzenie żywności nieustannie prowokuje
rywalizację i walkę. Osłabienie przeciwnika zawsze poprawia szanse na
przekazanie dalej własnych genów. Wojny są na świecie prawdopodobnie tak
długo jak ludzie (Ilustracja 1.4). Najstarsze archeologiczne
znaleziska potwierdzające wojnę między ludzkimi społecznościami pochodzą
sprzed około 10 tysięcy lat40. Szczątki dwudziestu siedmiu osób,
które odkryto w Kenii, świadczą o tym, jak podobne było prowadzenie
wojen na przestrzeni wieków. W gronie ofiar byli mężczyźni, kobiety,
dzieci i starcy. Zabito ich bronią, która nie była stworzona do
polowania, lecz specjalnie do stosowania przemocy wobec innych ludzi.
Atak został zaplanowany, a jego celem było podbicie nowych terenów i zajęcie bogactw naturalnych. Nie ma wiarygodnych dowodów wcześniejszych
bitew, ale na podstawie innych zachowanych źródeł można wysnuć
przypuszczenie, że praktyka wojenna rozwinęła się ewolucyjnie już na
długo przed pojawieniem się pierwszego Homo sapiens na Ziemi.
Ilustracja 1.4. Krótka historia gatunku ludzkiego (Homo sapiens).
Najstarsze znane szczątki zamordowanych ludzi pochodzą z okresu
paleolitu, zaś najstarsze ślady prowadzenia regularnej wojny - z neolitu. Szympansy, które sześć milionów lat temu oddzieliły się od
człowieka i stworzyły odrębny gatunek, zabijały członków obcego i własnego stada. To oznacza, że zabójstwa i wojny istniały już długo
przed tym, jak na Ziemi pojawił się człowiek rozumny.
Wielu ludzi sądzi, że największą eskalacją zła jest wojna. Zdjęcia i filmy pokazujące doświadczone nią społeczności i zburzone miasta
opowiadają nam ponurą historię o ludzkiej sile zniszczenia. Wojna nie
jest jednak wynikiem rozwoju kulturalnego. Badacze zauważyli bowiem, że
stada szympansów walczą ze sobą w ten sam sposób jak ludzie. Pożywienie
szympansów, na przykład orzechy i owoce, rośnie na ograniczonym
obszarze, a na jego poszukiwanie i zbiór wychodzą grupy liczące do
piętnastu osobników. Jeśli spotkają się wyprawy pochodzące z różnych
stad, natychmiast biorą się za ustalenie, do kogo należy teren.
Przeciwne grupy grożą sobie nawzajem, krzycząc i wydając inne dźwięki,
rzucając kawałki gałęzi i kamienie oraz symulując ataki. Słabsza strona
często sama się wycofuje, ponieważ fizyczne starcie może nieść dla niej
zbyt duże ryzyko. Z kolei silniejsze stado od razu próbuje najlepiej
wykorzystać sytuację. W takich walkach stosunek zabijających do ofiar
wynosi przeciętnie osiem do jednego, co znaczy, że szympansy
wykorzystują przewagę, żeby uniknąć strat w swoim stadzie41.
Przemoc stosowana wobec obcego stada ma swoje prawidłowości. Zabija się
młode oraz samotnie poruszające się samce, a samice próbuje się pokryć.
Mordowanie członków sąsiednich stad, szczególnie ich samców, może być
dla zwycięzców wyjątkowo opłacalne42. Dzięki temu rozszerza
się własne terytorium, przez co poprawiają się możliwości zdobycia
pożywienia. Zwycięskie stado przyłącza samice z przegranego stada i w ten sposób się powiększa, a geny zwycięskich samców mogą zostać
przekazane dalej. Także pod tym względem szympansy są niewiarygodnie
podobne do ludzi. "Szympansi umysł" wciąż przypomina człowiekowi o tym,
że przy ratowaniu osób spoza naszej wspólnoty najbardziej opłaca się
skupić na kobietach i dzieciach. Nawet bezbronni z pozoru mężczyźni mogą
być groźni dla społeczności, podczas gdy kobiety i dzieci pomagają jej
wzrosnąć. Chociaż zasada "najpierw kobiety i dzieci" brzmi szlachetnie,
jakby wyjęta z kodeksu rycerskiego, napędzają ją stare siły natury
pochodzące od ssaków człekokształtnych.
Naukowcy udowodnili, że szympansy prowadzą w swoich rewirach walki,
które przypominają wojnę o władzę wśród ludzi43. Na potrzeby
badania określono rozmiar rewiru oraz prześledzono ruchy "patroli"
szympansów na obszarach nadgranicznych ich terytorium na przestrzeni
dziesięciu lat. Trasa wielu wypraw wiodła wzdłuż granicy, ale duża część
z nich wykraczała również na terytorium sąsiada. Badacze zarejestrowali
wszystkie starcia z sąsiednim stadem, które doprowadziły do śmierci, a na koniec określili na nowo rozmiar rewiru. Większa część walk
skutkujących ofiarami miała miejsce na obszarze, który stado w końcu od
swojego sąsiada odbiło. W walkach ewidentnie nie chodziło tylko o ubezpieczenie granic, lecz o rozszerzenie własnego obszaru kosztem
innego stada. Można więc powiedzieć, że "wojna" szympansów przypomina
wojny ludzkie, a cel obu stad jest taki sam: podbicie nowych ziem
(Ilustracja 1.5). Wojna nie jest więc zjawiskiem kulturowym, tylko
starym wytworem rozwoju gatunków44.
Ilustracja 1.5. Wojna agresywna szympansów. Stado wysyła "patrole"
na granice swojego rewiru. Wyprawy te zostały przedstawione na mapie A za pomocą kresek. Większość walk, w których padły ofiary (czarne punkty
na mapie B), stoczono w miejscach zajętych później przez stado jako
własny rewir.
Dobry plan to podstawa
Dlaczego ludzie i zwierzęta nie znajdują się w stanie permanentnej
wojny, skoro agresją można osiągnąć różne korzyści? Jedna z przyczyn
jest taka, że ewolucja to ciągły wyścig zbrojeń. Nieprzerwane akty
przemocy nie są opłacalne, ponieważ w walkach straty może ponieść każda
ze stron. Agresja jest przeważnie umotywowana strategicznie. To znaczy,
że jakiekolwiek osobniki jakiegokolwiek gatunku nigdy nie zaatakują albo
swoich pobratymców, albo przedstawicieli innego gatunku spontanicznie,
ponieważ agresja wybucha tylko wtedy, gdy jednostka jest wystarczająco
pewna tego, że może coś zyskać i że pobije przeciwnika w walce. W takich
sytuacjach również słabsza ze stron próbuje bronić się agresją, ponieważ
walka z silniejszym jest strategicznie uzasadniona, a nawet konieczna.
Obranie pasywnej postawy najprawdopodobniej skazałoby ją na śmierć, a przynajmniej na zranienie. Ludzie zazwyczaj sądzą, że przemoc człowieka
wobec człowieka jest nieracjonalna. Wierzy się, że wariat czający się w ciemnej uliczce atakuje ofiarę z powodu nagłego impulsu, a sadystyczny
morderca i inicjujący agresywną wojnę przywódca państwa albo cierpią na
manię wielkości, albo są niespełna rozumu. W rzeczywistości olbrzymia
część przypadków agresji i złych czynów ma w pełni rozumowe
wytłumaczenie, a tylko mała grupa wyjątkowych osób czerpie przyjemność z samego stosowania przemocy45.
O strategicznym charakterze agresji świadczy również fakt, że z reguły
nie ucieka się do niej, gdy cel można osiągnąć bez użycia siły. Rabuś,
który chce jedynie zdobyć pieniądze, nie postąpi rozsądnie, sięgając po
drastyczne środki, jeśli ofiara sama oddaje mu swoją własność. Na
przykład Czyngis-chan i jego generałowie stosowali bezpośrednią taktykę
negocjacyjną, w której drugiej stronie oferowano możliwość
bezwarunkowego podporządkowania się Mongołom jako wasal. Jeśli
przeciwnik odrzucił propozycję, niszczono jego miasta i wsie, a ludność
mordowano. Tego typu brutalne i usystematyzowane rujnowanie miało dwie
korzyści. Opłacało się zburzyć każde napotkane na drodze miasto
stawiające opór, żeby uniknąć buntów w przyszłości. Ponadto, gdy sława
niezwyciężonych Mongołów szeroko się rozeszła, negocjacje z nowymi
wrogami stały się łatwiejsze, ponieważ wyobrażano sobie, że armia
mongolska to machina wojenna, która z łatwością zgniata każdego. Wielu z przeciwników Mongołów było najprawdopodobniej militarnie silniejszych,
ale dzięki skutecznej wojnie psychologicznej wielu przywódców nawet nie
próbowało stawiać oporu, bojąc się własnej zagłady w wyniku starcia.
Także w naturze przemoc jest prawie zawsze stosowana w przemyślany
sposób i w określonych granicach. Z reguły zwierzęta unikają agresji tak
długo, jak to tylko możliwe, ponieważ konflikt zawsze oznacza ryzyko.
Często zdarza się, że zarówno zwycięzca, jak i zwyciężony odnoszą w walce rany, i nawet agresor, który ma zdecydowaną przewagę, może zostać
osłabiony. Zwycięzca czasem staje się także ofiarą zemsty. Dlatego
ludzie i zwierzęta starają się nie dopuszczać do przekształcenia się
konfliktu w przemoc fizyczną. Na przykład spotkania stad szympansów
kończą się przeważnie tylko na groźbach, które skutkują wycofaniem się
słabszej strony. Agresja pojawia się, gdy jedno stado uważa, że jest
wystarczająco silne, aby pobić drugie bez odniesienia znaczących
strat46. Taka sama prawidłowość tyczy się wojen między państwami:
mało który generał prowadzi swoje wojsko i cenny sprzęt do ataku, jeśli
wygrana nie jest pewna. Analogicznie działają osoby stosujące mobbing
oraz szkolni dręczyciele, którzy wybierają sobie ofiarę tak, by mieć nad
nią wyraźną przewagę fizyczną lub psychiczną.
Instrumentalną agresję można wyjaśnić tym, że jest ona praktyczna i zorientowana na cel. To tak jak zdejmowanie ryby z haczyka: chociaż
wędkarz w ten sposób odbiera jej życie, robi to bez mrugnięcia okiem, a czasem nawet z wielką dumą. Taka pragmatyczna przemoc może oczywiście
prowadzić do czynów, które trudno jest nam zrozumieć. Na przykład do
historii przeszły okrucieństwa dowodzonych przez Pol Pota Czerwonych
Khmerów. Na polach śmierci żołnierze uderzali niemowlętami i małymi
dziećmi w drzewa, aby je zabić. Skoro popełniali tak okrutne czyny, to
jakim gniewem musieli być ogarnięci albo jaką chorobą psychiczną
oślepieni? Według własnej opinii działali strategicznie i rozsądnie.
Żołnierzy i dzieci wroga wyłączono spod moralnej troski i nie odczuwano
wobec nich żadnych uczuć, byli równie mało znaczący jak komary przy
domku letniskowym w ciepły wieczór. Gdy komar brzęczy nam przy uchu, w naszym mózgu aktywują się sieci przewodzące agresję, co skłania nas do
zabicia owada. Mało kto pomyśli wtedy o jego emocjach lub obudzi w sobie
empatię. Czerwoni Khmerzy Pol Pota traktowali swoje ofiary w ten sam
lodowaty sposób. Dzieci były po prostu uciążliwą przeszkodą, której
trzeba było się pozbyć, i dlatego należało je zabić.
W nieustającej gotowości
Agresja i zdolność do tworzenia społeczności są głęboko zakorzenione w naszych genach. Umysł człowieka w momencie narodzin nie jest pustą
tablicą czy dyskiem twardym, na których w trakcie życia zapisują się
koncepcje dobra i zła. Umysł nie jest również skończoną książką czy
komputerem, na którym biurowi informatycy zdążyli zainstalować już
wszystkie potrzebne programy. Lepszą analogią jest nieukończony
manuskrypt. W momencie narodzin człowieka gotowy jest jej pierwszy
rękopis. Zawiera on najważniejsze postacie i zwroty akcji, jednak cały
czas pracuje nad nim redaktor. W przypadku mózgu analogiczne funkcje
sprawują środowisko i tworzone przez nie doświadczenia, ponieważ stale
modyfikują dostarczoną przez ewolucję wersję roboczą. Ten maszynopis to
jedynie najlepsza wskazówka, jakie sposoby należy wykorzystywać, aby w życiu przetrwać. Jeśli mózg byłby ostatecznie zaprogramowany, straciłby
swoją elastyczność i nie potrafiłby dostosować się do nowych i zaskakujących sytuacji i środowisk, w których mogą się znaleźć ludzie.
Cechy wrodzone dyktują sposób działania centralnego układu nerwowego,
jednak ten system może być polepszany i modyfikowany za pomocą
doświadczenia. Na umysł wpływa środowisko, da się go również
zmodyfikować poprzez uczenie się nowych rzeczy. Zmiany są możliwe jednak
tylko w ramach, które zostały określone przez geny ukształtowane w procesie ewolucji.
Ludzką zdolność czynienia dobra i zła można porównać do szwajcarskiego
scyzoryka (Ilustracja 1.6). W trakcie ewolucji w mózgu rozwinęły się
różne mechanizmy obronne, których używa się w razie potrzeby. Gdy
czający się w ciemności przestępca wyciąga ostrze, żeby zaatakować
niczego niespodziewającą się ofiarę, w jego mózgu zaczyna się realizować
scenariusz łowów i ataku. W innym miejscu ktoś podczas wyprawy
narciarskiej otwiera ze scyzoryka śrubokręt, żeby naprawić zepsute
wiązanie. Narzędzia wewnątrz scyzoryka mają różne zastosowanie. Są jak
scenariusze działań, które w mózgu zmodyfikował dobór naturalny. Ostrzem
da się zabić drugiego człowieka, ale także strugać drewno na rozpałkę
albo rzeźbić łódeczkę z kory. Analogicznie instynktu łowów i ataku można
użyć, żeby napaść na drugą osobę i ją obrabować lub żeby uratować od
niebezpieczeństwa własne dziecko.
Ilustracja 1.6. Zło i dobro w umyśle człowieka są jak scyzoryk
szwajcarski. Ewolucja wyposażyła mózg w niezliczone narzędzia, a wieloma
z nich można zarówno zdziałać coś wartościowego, jak i wyrządzić
krzywdę. Chociaż po przyjściu człowieka na świat nie da się zmienić
zestawu tych narzędzi, własne decyzje oraz zasady społeczeństwa wpływają
na to, których z nich użyjemy w danej sytuacji i jakie cele będziemy
realizować za ich pomocą.
Porównanie do scyzoryka świetnie obrazuje ludzką psychikę. Chociaż zło i dobro żyją w naszych umysłach obok siebie, to jeśli chcemy, łatwo umiemy
wyłączyć jedno z nich. Od sytuacji zależy, po które narzędzia naszego
umysłowego scyzoryka sięgamy. Zrozumienie zła wymaga także zrozumienia
podstaw biologii, ponieważ ona zmienia się znacznie wolniej niż nasze
społeczne i kulturowe otoczenie.
Zło i agresja są naturalnymi elementami ludzkiej psychiki. Rodzimy się z umiejętnością krzywdzenia innych ludzi, ale niekoniecznie odczujemy
kiedykolwiek potrzebę jej użycia. Wyjątkiem może być sytuacja, gdy nasze
bezpieczeństwo jest zagrożone. Geny sprawiają, że potrafimy być
agresywni albo przyjacielscy, a otoczenie uczy, jak najlepiej zachować
się w konkretnej sytuacji. Przemoc jest częścią ludzkiej natury, tak
samo jak sumienie, moralność, troszczenie się o drugą osobę i potrzeba
bliskości. Koniec końców to kwestia wyboru, których sił użyjemy, by
rozwijać siebie i nasze otoczenie. Im lepiej rozumiemy ciemną stronę
ludzkiej natury, tym skuteczniej jesteśmy w stanie ją również
kontrolować.
2. Umysł przestępcy
2.
Umysł przestępcy
W rozwiniętych krajach zachodnich poziom życia jest wysoki, więc
wydawałoby się, że nikt nie ma potrzeby kraść, napadać i mordować.
Większość ludzi chce przecież żyć w spokoju, uczyć się, chodzić do
pracy, spędzać czas z rodziną i najbliższymi. Część jednak nie
podporządkowuje się regułom społecznym i wybiera drogę przestępstw i przemocy47. Kim są ci nieprzystosowani? Trudno przewidywać
przestępczość, ale naukowcom udało się ustalić pewne prawidłowości
związane ze standardem życia, które jasno wskazują, jakie czynniki
sprzyjają agresji i bezprawiu. Badania jednoznacznie opisują biologiczny
i psychologiczny profil przestępcy: do przemocy i łamania prawa
skłaniają się zazwyczaj młodzi mężczyźni, których geny, osobowość i zdolności intelektualne czynią karierę przestępczą atrakcyjną opcją.
Ta ogromna różnica
Każdy domorosły psycholog wie, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Zresztą to stwierdzenie pod wieloma względami się sprawdza.
Badania naukowe pokazały, że pomiędzy mężczyznami i kobietami istnieje
wiele wyraźnych różnic, poczynając od osobowości, a na preferencjach i zachowaniach kończąc. Przykładowo mężczyźni mają silniejszy popęd
seksualny, a dla kobiet ważna jest uczuciowość48. Obie płcie
różnią się także pod względem upodobań: mężczyźni częściej chcą
podejmować ryzyko, podczas gdy kobiety wolą być bardziej altruistyczne i ufniejsze. Mężczyźni częściej interesują się naukami przyrodniczymi czy
matematyką. Ta różnica musi wynikać z biologii, ponieważ najbardziej
zauważalna jest w kulturach, które podkreślają wolność wyboru własnego
stylu życia49. Najjaskrawsza rozbieżność między płciami dotyczy
przemocy i przestępczości. Mężczyźni popełniają więcej przestępstw niż
kobiety. Są sprawcami 95% zabójstw i w większości przypadków są również
ich ofiarami50. Co więcej, mężczyźni w zasadzie dopuszczają się
rozmaitych przestępstw częściej niż kobiety.
Dlaczego mężczyźni mają tak duże skłonności do przemocy? Odpowiedź tkwi
w sposobie rozmnażania się u człowieka. Różnice płciowe w agresji i skłonności do łamania zasad są uniwersalne i świadczą o tym, że są z góry zaprogramowane w naszych genach. Płeć dotyczy po prostu wielkości
gamet: u samic są one większe niż u samców i nie mają form pośrednich.
Istnieją gatunki, jak na przykład grzyby, u których wszystkie komórki
płciowe są jednakowej wielkości i dlatego nie wyróżnia się samców i samic. Rozmnażanie zawsze wymaga komórek obu płci, które łączą się w czasie zapłodnienia, przez co zarodek otrzymuje po połowie genów od
samca i samicy.
Płeć u człowieka można najłatwiej rozpoznać na podstawie narządów
płciowych oraz zachowań związanych z rozmnażaniem. Różnice widać również
w budowie ciała. Mężczyźni są od kobiet wyżsi i ciężsi oraz mają około
40% więcej masy mięśniowej51. U kobiet zaś zazwyczaj piersi
są większe, a biodra szersze. Płcie różnią się również kształtem
twarzy52, dzięki czemu z niemal stuprocentową poprawnością
potrafimy rozpoznać, kto jest kobietą, a kto mężczyzną53.
Ponadto już u dzieci przeciwnych płci widać różnice w budowie mózgu. U mężczyzn jest on o jedenaście punktów procentowych większy w stosunku do
całej masy ciała niż u kobiet54, inaczej działają również
neuroprzekaźniki regulujące ból, przyjemność, agresję i motywację55. Takie biologiczne różnice przejawiają się na
przykład w podatności na zaburzenia psychiczne: u kobiet powszechniejsze
są zaburzenia nastroju i zaburzenia lękowe, u mężczyzn zaś różne
problemy związane z używkami56. Te cechy jednak nie określają
płci, więc zdarza się, że mężczyzna jest drobny albo że ma piersi
wypełnione tkanką tłuszczową; analogicznie kobieta może mieć szerokie
barki i być umięśniona.
Tym, co najwyraźniej odróżnia płcie, jest rozmnażanie samo w sobie.
Mężczyźni mają o wiele więcej możliwości, aby mieć dzieci. Chociaż ich
płodność spada po osiągnięciu wieku średniego, szansę zostania ojcem
zachowują niemal przez całe życie. W teorii jeden mężczyzna może
spłodzić nieograniczoną liczbę dzieci, ponieważ do tego potrzebne są
jedynie współżycie i udane połączenie się męskich i żeńskich komórek
płciowych. Kobiety z kolei noszą swoich potomków przez dziewięć
miesięcy. Jeszcze długi czas po narodzinach dziecko jest zależne od
matki, ponieważ najczęściej karmi je ona piersią. Prawdopodobieństwo
zajścia w ciążę w tym okresie jest małe. U kobiet płodność zaczyna
szybko spadać po osiągnięciu wczesnej dorosłości i kończy się menopauzą
w wieku około pięćdziesięciu lat. Możliwości rozmnażania u kobiet są
więc ograniczone. Najwięcej dzieci na świecie - sześćdziesiąt dziewięć -
urodziła Walentyna Wasiljewa. Dla porównania podobno Czyngis-chan
spłodził ponad tysiąc potomków, a sułtan Maroka Maulaj Isma'il około
dziewięciuset. Z kolei żyjący niemalże współcześnie Simon Watson i Bertold Wiesner byli dawcami rekordowej ilości spermy, przez co każdy z nich jest ojcem najprawdopodobniej ponad pięciuset dzieci.
Taka dysproporcja w możliwościach rozmnażania się skazuje mężczyzn na
walkę między sobą. Kobiety wkładają więcej wysiłku w ten proces i dlatego mężczyźni są gotowi walczyć o reprezentowane przez nie zasoby. Z kolei kobiety mają większą swobodę wyboru nosiciela najlepszych genów.
Mężczyźni muszą zadowolić się tymi, które zaakceptują ich jako swoich
partnerów (Ilustracja 2.1).
Zarówno kobieta, jak i mężczyzna mogą wychowywać dziecko w pojedynkę,
jednak dla wielu ludzi oczywiste jest, że zajmują się nim oboje rodzice
- na przykład troszcząc się o nie lub zapewniając mu bezpieczne
otoczenie. Tymczasem w królestwie zwierząt dzielenie odpowiedzialności
za opiekę nad potomkiem nie jest normą. Wprawdzie 90% gatunków ptaków
żyje w parach i razem wychowuje młode57, ale wśród ssaków dotyczy
to tylko 3% gatunków58. Naczelne sytuują się pomiędzy
skrajnościami - około 25% z nich tworzy pary. Korzyścią z takiego trybu
życia są podwojone zasoby przy opiece nad potomstwem. Gdy obydwoje
rodzice biorą w niej udział, ich potomek ma większe szanse na przeżycie
i osiągnięcie dorosłości. Ciężary związane z rozmnażaniem nie rozkładają
się między płciami po równo. Kobiety płacą metaboliczny rachunek za
ciążę, ponieważ to w ich jajowodach odbywa się zapłodnienie. Ponadto
przez dziewięć miesięcy noszą płód i dają mu wszystkie potrzebne do
rozwoju składniki odżywcze. Również po urodzeniu niemowlę jest zależne
od matki z powodu jej mleka, ale ojciec i inni dorośli też są w stanie
zapewnić mu opiekę. Z punktu widzenia kobiety ważne jest, żeby partner
mógł spłodzić zdrowych i silnych potomków, a także był gotowy do
troszczenia się o nich.
Jak w zasadzie działa "rynek matrymonialny"? Ponieważ kobiet i mężczyzn
jest tyle samo, podaż i popyt powinny być równe. Na poziomie społecznym
i psychologicznym daleko mu jednak do równowagi. Ewolucja ukształtowała
męskie mózgi tak, że nastawione są na spłodzenie tylu dzieci, ile to
możliwe. Cechy partnerki nie mają tak wielkiego znaczenia, ponieważ
liczba potomków jest ważniejsza niż ich jakość. Kobiety nie mogą mieć
tak wielu dzieci jak mężczyźni, więc muszą skupić się na jakości, czyli
urodzić możliwie najzdrowsze i najsilniejsze dzieci możliwie
najgodniejszemu zaufania i najbardziej gotowemu do opieki nad nimi
partnerowi. Dla mężczyzny seks sam w sobie ma więc większe znaczenie.
Dobrym na to dowodem jest znana na całym świecie prostytucja.
Prostytutki to przeważnie kobiety, którym mężczyźni są gotowi zapłacić
za seks59.
Współcześnie różnice między płciami widać również w dobieraniu się w pary. Tinder to świetny przykład tego, jak działa naturalny rynek
matrymonialny: użytkownicy mogą wybrać najbardziej interesujących dla
siebie kandydatów, nie ma swatów, aranżowanych czy wymuszonych
małżeństw. Doświadczenia użytkowników, analizy danych z aplikacji oraz
badania naukowe pokazały, że Tinder działa według prawidłowości
biologii. Gdy naukowcy stworzyli fałszywe profile kobiet i mężczyzn,
zaobserwowali, że kobiety otrzymały ponad piętnaście razy więcej
polubień niż mężczyźni60. Można powiedzieć, że 80% mężczyzn
walczy o 20% najbardziej atrakcyjnych kobiet, a 80% kobiet walczy o 20%
najatrakcyjniejszych mężczyzn.
Ilustracja 2.1. Proces rozmnażania płciowego, w którym samica ponosi
największe metaboliczne koszty, tworzy niesymetryczność wyboru, co
oznacza, że samica może wybrać samca z najlepszymi genami. Ta
charakterystyka dotyczy również ludzi.
Płeć i jej prawidłowości
Agresja to cecha, która wykształciła się u mężczyzn dawno temu w trakcie
rozwoju gatunku ludzkiego, a przyczyną jej pojawienia się była
rywalizacja o partnerki. Mężczyźni są wojownikami, ponieważ kobiety są
walki warte. Często chodzi nie tylko o symboliczną rywalizację, lecz o fizyczną przemoc i realizację własnych celów bez względu na zasady
społeczne. O dawnych korzeniach męskiej agresji świadczy fakt, że
zarówno u ludzi, jak i u blisko z nimi spokrewnionych szympansów
dokładnie taka sama liczba zabójstw (95%) zostaje dokonana przez
samców61. U ludzi nawet wśród dzieci różnice między płciami w agresywnych zachowaniach są ewidentne: stosować przemoc mogą już nawet
półtoraroczni chłopcy62. Nie da się tego wytłumaczyć
socjalizacją. Niemowlęta i małe dzieci - z wyjątkiem smutnych przypadków
przemocy w rodzinie - w zasadzie nie bywają świadkami agresji, więc nie
mogą nauczyć się przez obserwację, że jest to typowa dla mężczyzn forma
zachowania. Gdy dzieci w wieku około roku uczą się chodzić, po raz
pierwszy otwiera się przed nimi możliwość świadomego wejścia w konflikt
i zastosowania przemocy. Mierzenie agresji, zanim dziecko ukończy
półtora roku, jest trudne, jednak wszystkie badania wskazują na to, że
różnice płci pod względem agresywności widać w mózgu już w momencie
narodzin.
Jednym z możliwych wyjaśnień agresji wśród mężczyzn jest większa niż u kobiet masa mięśniowa. Oznacza to, że zaatakowanie kogoś łączy się w przypadku mężczyzn z mniejszym ryzykiem. Chociaż intuicyjnie wiemy, że
są oni silniejsi niż kobiety, niekoniecznie uświadamiamy sobie, jak duża
jest w rzeczywistości ta różnica. Średnią siłę mięśni człowieka
dokładnie odzwierciedla siła uścisku dłoni (Ilustracja 2.2). U człowieka siła rośnie równomiernie do około 20-25 roku życia, po czym
zaczyna stopniowo słabnąć. Pomiary pokazują, że mężczyźni są znacznie
silniejsi od kobiet. W przeprowadzonym badaniu w żadnej grupie wiekowej
nie ma zbyt wielu kobiet, których uścisk byłby silniejszy niż u najsłabszego mężczyzny! Masa mięśniowa u mężczyzn jest przecież prawie o połowę większa niż u kobiet. Największe różnice między płciami dotyczą
mięśni szyi i mięśni żucia, które chronią szczególnie głowę i mózg.
Ponieważ kości czaszki najczęściej ulegają uszkodzeniu w czasie bijatyk,
u mężczyzn są one mocniejsze. Wynika więc z tego, że są oni lepiej
przystosowani do walki63.
Ilustracja 2.2. Prawie wszyscy mężczyźni w konkretnej grupie
wiekowej są silniejsi niż wszystkie ich rówieśniczki. Wykres opiera się
na otwartych danych z amerykańskiego badania National Health and
Nutrition Examination Survey (NHANES) z 2013 roku, w którym mierzono
siłę uścisku dłoni.
Większa masa mięśniowa sprawia, że przemoc staje się bezpieczniejsza.
Losowo wybrany mężczyzna ma więcej słabszych od siebie przeciwników niż
losowo wybrana kobieta. Ale jeśli różnice między płciami w stosowaniu
przemocy wynikałyby jedynie z poczucia bezpieczeństwa dawanego przez
siłę oraz potrzeby rozładowania nagromadzonej agresji, prawdopodobnie
mężczyźni biliby i zabijali przede wszystkim kobiety i dzieci. To
wiązałoby się z najmniejszym ryzykiem. Sprawy mają się jednak inaczej,
ponieważ mężczyzna zazwyczaj wchodzi w fizyczny konflikt z drugim
mężczyzną64. Agresja mężczyzn to przecież walka o ograniczone
zasoby, czyli o kobiety65, a ich zabijanie byłoby po prostu
nierozsądne z punktu widzenia przekazywania dalej swojego genomu.
Problem z testosteronem
Testosteron to męski hormon płciowy, który wpływa na przykład na
nastrój, siłę mięśni i seksualność. Jego małe ilości występują również u kobiet. W okresie płodowym testosteron sprawia, że zarodek zaczyna
nabierać męskich cech. Hormon ten oddziałuje również na tak zaskakującą
rzecz jak stosunek długości palca wskazującego i serdecznego. U mężczyzn
palec serdeczny jest przeważnie dłuższy niż wskazujący, a u kobiet
odwrotnie, chociaż proporcje mogą się różnić w zależności od osoby.
Nazywa się to wskaźnikiem 2D:4D, ponieważ mierzone są drugi i czwarty
palec (ang. digit). Badania zoologiczne pokazują, że na stosunek
długości palców wpływ mają najprawdopodobniej oddziałujące w czasie
ciąży hormony płciowe. Jeśli modyfikuje się działanie testosteronu lub
androgenu u ciężarnej myszy, drugi i czwarty palec u łap młodych przyjmą
długości typowe dla samców lub samic66. Ponieważ mechanizmy
rozwoju układu kostnego są podobne u wszystkich kręgowców, wynik badania
byłby prawdopodobnie taki sam u ludzi. Stosunek długości palców jest
więc orientacyjną informacją o ekspozycji na działanie testosteronu w czasie ciąży i być może także o męskości (Ilustracja 2.3).
Ilustracja 2.3. Wskaźnik długości palców 2D:4D. U mężczyzn palec
serdeczny jest zazwyczaj dłuższy niż palec wskazujący (A), a u kobiet
palec wskazujący jest przeważnie dłuższy niż palec serdeczny. Palec
serdeczny i wskazujący mogą być także równe (C).
Mierzenie stosunku długości palców jest dzięki swojej łatwości popularną
metodą badania ekspozycji na testosteron, chociaż nie można nazwać jej
doskonałą. Sprawdzanie poziomu tego hormonu u rozwijającego się płodu
byłoby sporym ryzykiem, a badacze nie chcą go podejmować tylko z powodu
własnej ciekawości naukowej. Mierzenie długości palców jest z kolei
proste i bezpieczne. Wiele badań próbowało więc wyjaśnić, czy wskaźnik
2D:4D ma związek z męskością albo typowym dla mężczyzn zachowaniem.
Wiemy, że dłuższy palec serdeczny jest powiązany z zaburzeniami
zachowania i agresją u mężczyzn67, ale u kobiet już nie68.
W niektórych publikacjach naukowych zauważono, że dłuższy palec
serdeczny może mieć związek z grożeniem przemocą osobie, z którą
pozostaje się w relacji romantycznej69. Przemoc pomiędzy
partnerami może być więc odbiciem biologicznych czynników wynikających z ekspozycji na testosteron w czasie ciąży. Długość palców sama w sobie
nie jest żadnym wyjaśnieniem, lecz efektem działania testosteronu.
Badania pokazują więc, że wystawienie na jego oddziaływanie może być
czynnikiem warunkującym agresywność.
W przeszłości dominująca pozycja mężczyzn w społeczeństwie wyraźnie
wpływała na ich sukces prokreacyjny. Władcy i szlachcice mieli możliwość
utrzymywania na swoich dworach olbrzymiej liczby kochanek, podczas gdy
chłopi musieli zadowolić się nielicznymi kobietami, które mieszkały w tej samej wsi. Obecnie na atrakcyjność mężczyzn na rynku matrymonialnym
wpływają wykształcenie i zamożność70. Testosteron wiąże się u wielu zwierząt z dominacją i agresywnością. Tak samo jest u ludzi,
chociaż związek ten jest słabszy. Poziom hormonu rośnie przez okres
młodości i wiek średni, a potem spada. Analogicznie rośnie i spada
agresja. Ślub obniża poziom testosteronu, a rozwód go
podwyższa71. Testosteron być może nie wiąże się bezpośrednio z agresywnością u mężczyzn, lecz prędzej z gotowością do konkurowania o partnerkę i dominację. Po ślubie potrzeba dominacji maleje i spada też
poziom hormonu. Możliwe, że u ludzi testosteron nie wpływa wprost na
agresywność, lecz na dominację, a ta z kolei może przybierać formy
agresji.
Trudno zmienić mężczyznę
Agresywność jest głęboko zakorzeniona w męskim genomie. Czy można by
ograniczyć przemoc, jeśli mężczyzn upodobniłoby się do kobiet tak
bardzo, jak to tylko możliwe? Nie da się odpowiedzieć na to pytanie,
przeprowadzając eksperyment, ponieważ zdrowych ochotników nie zmienia
się w biologiczne kobiety tylko z powodu naukowej ciekawości. Można za
to rozważać odpowiedź, badając pacjentów, na przykład osoby
transpłciowe, czyli takie, których płeć biologiczna określona przy
narodzinach jest niezgodna z tożsamością płciową. Transpłciowość jest
rzadka i w klinicznych badaniach eksperymentalnych oscyluje na poziomie
0,02%. Znacznie częstsza jest u osób, którym przy narodzinach przypisano
płeć męską, niż u tych określonych jako kobiety72. W niektórych
przypadkach takie osoby poddają się korekcie płci, w której trakcie
modyfikuje się budowę i wygląd organów układu rozrodczego, a także
innych organów wskazujących na płeć, tak aby odpowiadały tej, z którą
dana osoba się identyfikuje. Jest to kompleksowy i wieloaspektowy
proces, który wpływa nie tylko na anatomię ciała i wygląd, lecz również
na gospodarkę hormonalną. Korekta płci nie zmienia genomu, więc
chromosomy płci pozostają w każdej komórce takie, jakie były wcześniej.
Badanie takich pacjentów daje rzadką okazję do przyjrzenia się, jak
czynniki dziedziczne, fizjologia, a także społecznie doświadczana płeć i jej ekspresja wpływają na gotowość do stosowania przemocy.
Szwedzkim badaczom udało się zgromadzić prawie wszystkie osoby, które w ciągu 30 lat w Szwecji przeszły korektę płci. W momencie przeprowadzenia
badania było ich w sumie 324. Badacze komponowali dla każdej z nich
grupę kontrolną składającą się z dziesięciu możliwie najbardziej
podobnych do niej osób, które nie poddały się korekcie płci. Potem
sprawdzono wszystkie w rejestrze wyroków za przestępstwa, w tym za te z użyciem przemocy. Wyniki były wprost zadziwiająco jednoznaczne:
transkobiety (osoby, które skorygowały płeć biologiczną na żeńską) były
tak samo agresywne i skłonne do popełniania przestępstw jak mężczyźni z grupy kontrolnej73. U transmężczyzn (osób, które skorygowały
płeć biologiczną na męską) agresywność zwiększyła się z kolei tylko
trochę. Wynika z tego, że agresji u mężczyzn nie da się usunąć, ale da
się ją zwiększyć u kobiet. Podobne rezultaty uzyskano, gdy badano wyroki
osób transpłciowych, które nie poddały się korekcie płci. Według
statystyk brytyjskiej służby więziennej blisko połowa transpłciowych
więźniów odbywa wyrok za przestępstwa seksualne, podczas gdy wśród
mężczyzn 19%, a u kobiet 4%74.
Prowadzenie takich badań jest trudne, ponieważ osoby transpłciowe są
grupą małą, rzadko spotykaną i pod wieloma względami wyjątkową. Z dysforią płciową łączy się wiele zaburzeń psychicznych, na przykład
depresja, fobie, stany lękowe, problemy z używkami75. To
utrudnia interpretację badań nad agresywnością, ponieważ zaburzenia te
same w sobie są związane z przestępczością76. Z drugiej
strony tego typu prace naukowców są oryginalnymi próbami zrozumienia
agresji, przemocy i przestępczości z perspektywy różnic między płciami.
Badania dotyczące korekty płci sugerują, że męska przemoc związana jest
z biologią. Nie pomoże na nią ani nóż chirurga, ani przybranie roli
społecznej przeciwnej płci.
Młodzi wojownicy
Kolejnym po płci czynnikiem, który ewidentnie wpływa na przemoc, jest
wiek. Na całym świecie najwięcej zabójstw i innych przestępstw
popełniają młodzi mężczyźni, a najmniej - seniorzy77. Jednym z wyjaśnień tej prawidłowości jest przyrost masy mięśniowej w młodej
dorosłości i jej utrata w wieku podeszłym. Przemoc i konflikty zawsze
stanowią ryzyko, więc warto unikać atakowania silniejszej od siebie
osoby tak długo, jak tylko się da. Różnice biologiczne w masie
mięśniowej wręcz zmuszają dzieci i osoby starsze do bycia
ostrożniejszymi. Ale jak sprawa ma się z innymi przestępstwami? Nie
wszystkie z nich wymagają prymitywnej siły i na przykład przestępstwa
narkotykowe i przeciwko własności można popełnić bez uciekania się do
przemocy. Opublikowana przez FBI statystyka z 2018 roku (Ilustracja
2.4) pokazuje, że w przypadku wszystkich przestępstw liczba aresztowań
wzrasta wśród nastolatków, osiąga szczyt w okolicach dwudziestego
piątego roku życia, a następnie stopniowo spada. Osoby starsze niż 64
lata rzadko mają do czynienia z wymiarem sprawiedliwości.
Ilustracja 2.4. Sprawcy przestępstw według grup wiekowych. Na
wykresie przedstawiono liczbę aresztowanych w stosunku do ich wieku oraz
powodu aresztowania. Informacje pochodzą ze statystyk FBI z roku 2018.
W momencie narodzin mózg daleki jest od osiągnięcia ostatecznej formy.
Ze względu na jego plastyczność w okresie niemowlęctwa warunki
zewnętrzne z łatwością go kształtują, lecz jego proces dojrzewania i dostosowywanie się do otoczenia trwa znacznie dłużej. Jeszcze w okresie
młodej dorosłości nie jest w pełni rozwinięty. To może być jednym z wyjaśnień przyczyn występowania przestępczości wśród młodych
osób78. Wiele obszarów i funkcji mózgu rozwija się w różny sposób.
Mechanizmy regulujące podstawowe czynności, takie jak oddychanie, muszą
funkcjonować już od momentu narodzin dziecka, ale wiele innych
kształtuje się znacznie wolniej. Jako ostatni dojrzewa płat czołowy,
który steruje impulsywnością i funkcjami poznawczymi. Osiąga ostateczną
formę i typową dla dorosłych budowę we wczesnej dorosłości człowieka,
czyli po tym, jak skończy osiemnaście lat79.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Gómez, J.M., Verdú, M., González-Megías, A. et al., 2016. [wróć]
Pernter, P., Gostne, P., Vigl, E.E. et al., 2007. [wróć]
Owsley, D.W. & Jantz, R.L., 2014. [wróć]
Sala, N., Arsuaga, J.L., Pantoja-Pérez, A. et al., 2015. [wróć]
WHO, 2007. [wróć]
Resnick, H.S., Kilpatrick, D.G., Dansky, B.S. et al., 1993; Sutker, P.B., Davis, J.M., Uddo, M. et al., 1995. [wróć]
Kilpatrick, D.G., Edmunds, C.N. & Seymour, A.K., 1992. [wróć]
Due, P., Holstein, B.E., Lynch, J. et al., 2005. [wróć]
Zwierzynska, K., Wolke, D. & Lereya, T.S., 2013. [wróć]
Rueger, S.Y. & Jenkins, L.N., 2014. [wróć]
Gini, G. & Pozzoli, T., 2013. [wróć]
Geoffroy, M.C., Boivin, M., Arseneault, L. et al., 2016. [wróć]
Wolke, D. & Lereya, S.T., 2015. [wróć]
Cummings, E.M., 1994. [wróć]
Shenhar-Tsarfaty, S., Yayon, N., Waiskopf, N. et al., 2015. [wróć]
Preston, S.D. & de Waal, F.B.M., 2002. [wróć]
Liczby ofiar reżimów, które podaje autor, bywają rozbieżne z danymi prezentowanymi przez inne źródła. Na przykład przyjmuje się, że przez rządy Leopolda II zginęło do 10 milionów osób, a Mao Zedonga od 50 do 66 milionów. Natomiast w Holokauście zginęło 6 milionów Żydów (przyp. tłum.). [wróć]
Kenrick, D.T. & Sheets, V., 1993. [wróć]
Harris, L.T. & Fiske, S.T., 2006. [wróć]
Riemer, A.R., Gervais, S.J., Skorinko, J.L.M. et al., 2019. [wróć]
Schulz, K., Rudolph, A., Tscharaktschiew, N. et al., 2013. [wróć]
Buckels, E.E., Jones, D.N. & Paulhus, D.L., 2013. [wróć]
Dufner, M., Rauthmann, J.F., Czarna, A.Z. et al., 2013. [wróć]
Howe, J., Falkenbach, D. & Massey, C., 2014. [wróć]
Landay, K., Harms, P.D. & Credé, M., 2019. [wróć]
Alicke, M.D., 1985; Heck, P.R., Simons, D.J. & Chabris, C.F., 2018. [wróć]
Kruger, J. & Dunning, D., 1999. [wróć]
Tappin, B.M. & McKay, R.T., 2017. [wróć]
Sedikides, C., Meek, R., Alicke, M.D. et al., 2014. [wróć]
Valdesolo, P. & DeSteno, D., 2008. [wróć]
Malle, B.F., 2006. [wróć]
Wilson, E.O., 1978; Pinker, S., 2002; Brown, D.E., 1981. [wróć]
Wrangham, R.W. & Glowacki, L., 2012; Wrangham, R. & Peterson, D., 1996. [wróć]
Polis, G.A., Myers, C.A. & Hess, W.R., 1984; Lukas, D. & Huchard, E., 2014. [wróć]
Gómez, J.M., Verdú, M., González-Megías, A. et al., 2016. [wróć]
Harrell, E., 2012. [wróć]
Bartholow, B.D., 2018. [wróć]
Marsh, A.A., 2019. [wróć]
Gómez, J.M., Verdú, M., González-Megías, A. et al., 2016. [wróć]
Lahr, M.M., Rivera, F., Power, R.K. et al., 2016. [wróć]
Wilson, M.L., Boesch, C., Fruth, B. et al., 2014. [wróć]
Wilson, M.L., Boesch, C., Fruth, B. et al., 2014. [wróć]
Mitani, J.C., Watts, D.P. & Amsler, S.J., 2010. [wróć]
Mitani, J.C., Watts, D.P. & Amsler, S.J., 2010. [wróć]
Buckels, E.E., 2018; Kirsch, L.G. & Becker, J.V., 2007. [wróć]
Wilson, M.L., Boesch, C., Fruth, B. et al., 2014. [wróć]
Falk, Ö., Wallinius, M., Lundström, S. et al., 2014; Steffensmeier, D. & Streifel, C., 1991. [wróć]
Baumeister, R.F., Catanese, K.R. & Vohs, K.D., 2001; Costa, P.T., Terracciano, A. & McCrae, R.R., 2001. [wróć]
Stoet, G. & Geary, D.C., 2018; Falk, A. & Hermle, J., 2018. [wróć]
Steffensmeier, D. & Streifel, C., 1991; UNODC, 2013. [wróć]
Carrier, D.R. & Morgan, M.H., 2015. [wróć]
Burton, A.M., Bruce, V. & Dench, N., 1993; Hennessy, R.J., Kinsella, A. & Waddington, J.L., 2002. [wróć]
Bruce, V. & Young, W.I., 1998. [wróć]
Ritchie, S.J., Cox, S.R., Shen, X. et al., 2018; Paus, T., Wong, A.P.Y., Syme, C. et al., 2017. [wróć]
Kantonen, T., Karjalainen, T., Isojärvi, J. et al., 2020; Malén, T., Karjalainen, T., Isojärvi, J. et al., 2022. [wróć]
Steel, Z., Marnane, C., Iranpour, C. et al., 2014. [wróć]
Lack, D., 1968. [wróć]
Kleiman, D.G., 1977. [wróć]
McGuire, M. & Gruter, M., 2003. [wróć]
Tyson, G., Perta, V.C., Haddadi, H. et al., 2016. [wróć]
UNODC, 2013; Wilson, M.L., Boesch, C., Fruth, B. et al., 2014. [wróć]
Tremblay, R.E., Japel, C., Perusse, D. et al., 1999. [wróć]
Carrier, D.R. & Morgan, M.H., 2015. [wróć]
UNODC, 2013. [wróć]
Daly, M. & Wilson, M., 1997. [wróć]
Zheng, Z. & Cohn, M.J., 2011. [wróć]
Fink, B., Manning, J.T., Williams, J.H.G. et al., 2007. [wróć]
Bailey, A.A. & Hurd, P.L., 2005. [wróć]
Cousins, A.J., Fug?re, M.A. & Franklin, M., 2009. [wróć]
Fales, M.R., Frederick, D.A., Garcia, J.R. et al., 2016. [wróć]
Holmboe, S.A., Priskorn, L., J?rgensen, N. et al., 2017. [wróć]
Wiepjes, C.M., Nota, N.M., de Blok, C.J.M. et al., 2018; Zucker, K.J., 2017. [wróć]
Dhejne, C., Lichtenstein, P., Boman, M. et al., 2011. [wróć]
Biggs, M., 2020. [wróć]
Meybodi, A.M., Hajebi, A. & Jolfaei, A.G., 2014; Cole, C.M., O'Boyle, M., Emory, L.E. et al., 1997. [wróć]
Fazel, S., Smith, E.N., Chang, Z. et al., 2018. [wróć]
Ulmer, J.T. & Steffensmeier, D., 2015. [wróć]
Arain, M., Haque, M., Johal, L. et al., 2013. [wróć]
Toga, A.W., Thompson, P.M. & Sowell, E.R., 2006. [wróć]