.
Dominacja czerni
Nocą wokół ognia w kominku
Kolory krzewów
I opadłych liści
Powtarzały się
I wirowały w pokoju
Jak te same liście
Wirujące na wietrze.
Tak było. Lecz wielkimi krokami
Wszedł kolor katedralnych świerków.
I powrócił do mnie krzyk pawi.
Kolory ich ogonów
Były jak liście
Wirujące na wietrze,
Wietrze o zmierzchu.
Omiatały cały pokój,
Opadały z gałęzi świerków
Na ziemię.
Usłyszałem krzyk - to były pawie.
Czy krzyczały przeciw zmierzchowi
Czy też przeciw liściom
Wirującym na wietrze,
Wirującym jak płomienie
W ogniu,
Wirującym jak pawie ogony
W głośnym ogniu,
Głośnym jak świerki
Pełne krzyku pawi?
A może krzyczały przeciw świerkom?
Za oknem widziałem
Gromadzące się planety.
Były niczym liście
Wirujące na wietrze.
Widziałem nadejście nocy,
Jej wielki krok jak kolor katedralnych świerków.
Poczułem strach
I powrócił do mnie krzyk pawi.
.
Bałwan
Trzeba mieć zmrożony umysł,
Aby dojrzeć mróz i gałęzie
Sosen pod nawisem śniegu;
Trzeba być dobrze zmarzniętym,
Aby dostrzec lodową czuprynę jałowca,
Dzikie świerki w odległym połysku
Styczniowego słońca, i nie myśleć przy tym
O żadnych nieszczęściach, gdy zawodzi wiatr,
Gdy te kilka liści wydaje odgłos,
Który zdaje się dochodzić z krainy,
Gdzie gwiżdże ten sam wiatr
W tym samym opustoszałym miejscu,
A ten, który słucha, słucha pośród śniegu,
Jakiś nikt, który widzi
Nic, którego nie ma, i nic, które jest.
.
Na marginesie tematu z Williamsa
Udziela mi się twoja dziwna odwaga,
pradawna gwiazdo:
Lśnij samotnym blaskiem o wschodzie słońca,
z którym nic cię nie łączy!
I
Lśnij samotnym blaskiem, zupełnie odsłonięta, jak spiż,
nieodbijający ani mojej twarzy, ani żadnej wewnętrznej cząstki
mojego bytu, lśnij jak ogień, który niczego nie odzwierciedla.
II
Trwaj w oderwaniu, nie daj się przyćmić
Blaskowi tego, co ludzkie.
Nie bądź chimerą poranka,
Pół-człowiekiem, pół-gwiazdą.
Nie bądź po myśli
Jak stara szkapa
Lub ptaszysko wdowy.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki