Źródła zbiorowej pamięci. Nośniki pamięci historycznej w kształtowaniu obrazu przeszłości współczesnych Polaków - Krzysztof Malicki, Iwona Żuk

Kup ebooka

35.00 zł
10.00 zł (25,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Wiadomo bowiem, że nie mozolnie wkuwane w szkołach daty bitew i dywagacje o prawach rozwoju społeczeństw kształtują w sposób zasadniczy naszą osobistą wizję przeszłości narodowej. Skuteczniejsza od nich okazywała się zawsze legenda, wysnuwana przez literaturę, pieśń, malarstwo, wspomnienia, które umiały - bądź epicką barwną narracją, bądź lirycznym zbliżeniem - ożywić sprawy pozornie umarłe1.

Bohdan Cywiński

Niniejsze opracowanie poświęcone jest źródłom wiedzy historycznej i pamięci o przeszłości, różnorodnym nośnikom, na podstawie których kształtowane są przez Polaków zbiorowe wyobrażenia o minionych wydarzeniach z przeszłości narodowej, wspólnot lokalnych oraz rodzinnych. Obejmuje zatem problematykę "filtrów", przez które w różnym stopniu przeobrażony obraz historii przesącza się do społecznej świadomości. Przyjrzenie się temu aspektowi procesu formowania zbiorowej pamięci niewątpliwie uzasadnia fakt, na który zwraca uwagę Piotr Sztompka: "To, co dociera do nas z przeszłości, zostaje wcześniej wyselekcjonowane (często stronniczo), wyidealizowane, zniekształcone w procesie zapamiętywania i interpretowania przez pośredniczące pokolenia"2. Podjęcie się realizacji takiego badania w trzecim dziesięcioleciu XXI w. z pewnością jest wyzwaniem nieporównywalnie trudniejszym, niż gdyby czas jego realizacji przypadł na okres o kilka dekad wcześniejszy. Ostatnie dwadzieścia lat to bowiem czas gwałtownego rozwoju nowych mediów elektronicznych z internetem na czele, co znalazło daleko idące przełożenie na relacje i więzi międzyludzkie3. Ta wielka technologiczna zmiana w radykalny sposób zmieniła strukturę korzystania z różnorodnych źródeł informacji, zamieniając "szlachetniejszą komunikację alfabetyczną" w "zmysłową komunikację nierefleksyjną"4. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest to, że problematyka transmisji różnorodnych obrazów przeszłości obejmuje dziś trudną do sklasyfikowania i pomiaru liczbę źródeł ­funkcjonujących pod różnymi ­terminami (nośniki pamięci historycznej, media, miejsca pamięci) zawierających treści odnoszące się w różnorodny sposób do historii.

Niektóre z nich - w największym stopniu nadal tradycyjna szkolna edukacja historyczna z podstawą programową nauczania określoną ministerialnymi wytycznymi - oddziałują na nas przez dłuższy czas, wpajając stosunkowo silnie zunifikowany kanon postaci i wydarzeń z dziejów wspólnoty narodowej. Inne źródła, oferujące różnorodne obrazy przeszłości, mogą pojawić się w życiu jednostki jedynie incydentalnie, jednak ze względu na unikalny charakter swego przekazu, przemawiający do indywidualnej wrażliwości, mogą jednocześnie odegrać ważną rolę w kształtowaniu nie tylko obrazu tego, co niegdyś się wydarzyło, ale także życiowych wartości i wyborów. Warto zauważyć, że na początku ubiegłego stulecia podjęcie się podobnych eksploracji wyznaczałoby potencjalnemu badaczowi nieporównywalnie bardziej ograniczony obszar, na którym musiałby on prowadzić swe rozpoznanie. Objęłoby ono wówczas zasadniczo zawartość programów szkolnego nauczania oraz treści będących przedmiotem opowieści rodzinnych. Niewiele szerszy obszar badań stałby przed potencjalnym badaczem jeszcze pół wieku później, w realiach komunistycznego ustroju, gdy zainteresowany tą problematyką musiałby poszerzyć obszar swych analiz o treści historyczne w stosunkowo nielicznych wówczas i podanych rygorystycznej cenzurze mediach.

Społeczno-kulturowy kontekst badania tej problematyki zawiera wiele zmiennych, a mnogość odniesień do historii w ogólnym krajobrazie może wręcz wywoływać poczucie zagubienia lub przesytu. Nadmiar ten, podobnie jak szata reklamowa agresywnie zawłaszczająca przestrzenie naszych miast, czyni z nich w wielu przypadkach niewidoczne tło, na które najczęściej nie zwraca się już nawet uwagi. W otoczeniu artefaktów i treści medialnych, będących bezpośrednimi lub pośrednimi świadectwami przeszłości, często nierozpoznawane jest znaczenie doniosłych treści poświęconych historii, które wiele z nich w sobie niesie. W zalewie masowo tworzonych przekazów zapełniających wirtualną przestrzeń lub niezliczone kanały telewizyjne trudno też jest często wybrać to, co rzeczywiście jest unikalne i wartościowe. Nawet dla wielbiciela słowa drukowanego uważne śledzenie pojawiających się masowo na rynku książek podejmujących w różnym stopniu tematykę historyczną nie jest już współcześnie rzeczą prostą. Powoduje to, że wartościową treść łatwo jest przeoczyć, a ważne świadectwa historii i wybitne obrazy naszej przeszłości mogą być tym samym często nie tyle obojętnie omijanymi i traktowanymi, jako jeszcze jeden element kulturowego pejzażu miejsc, w których żyjemy, lecz często w ogóle mogą one nie być dostrzeżone w zalewie różnorodnych treści odziałujących na nas z każdej strony. Nie mają one tym samym nawet szansy na to, by wpłynąć na postrzeganie przez nas historii. Także szkolna edukacja przepełniona jest mnogością treści, dat i faktów, wśród których młody człowiek nawet z pomocą nauczyciela nie jest często finalnie w stanie zbudować w swej świadomości spójnego obrazu dziejów. W konsekwencji zaś nie tylko nie będzie on świadomy istnienia węzłowych i kluczowych w nich zagadnień, lecz nie będzie potrafił z tej przeszłości czerpać użytecznej wiedzy i przemyśleń na potrzebę indywidualnej oceny zdarzeń współczesnych, mających zawsze swoje źródło w przeszłości wspólnoty, w której żyje.

Olbrzymia ilość treści w dostępnej i poszerzanej każdego dnia ofercie zdaje się mieć także inną poważną konsekwencję. Coraz trudniejsze jest znalezienie książki lub filmu, które umożliwiałyby i pogłębiałaby międzypokoleniowy dialog o przeszłości i transmisję pamięci na wspólnie rozpoznawanych obrazach tego, co niegdyś się wydarzyło i odcisnęło znaczące piętno w dziejach wspólnoty narodowej5. Tytuły kanonicznych filmów lub książek, kształtujących świadomość wcześniejszych pokoleń Polaków, współczesnej młodzieży najczęściej niewiele już mówią, zwłaszcza jeśli - dotyczy to książek - nie figurują już na liście obowiązkowych lektur szkolnych. Rodzi się tym samym w sposób naturalny pytanie o rolę klasycznych dzieł w postaci książki i filmu, odnoszących się do tematyki historycznej, i ich znaczenia dla kolejnego pokolenia Polaków, wychowanych nieodłącznie ze smartfonem w dłoni. Czy także na tym obszarze kultury zdiagnozowane zostanie międzypokoleniowe pęknięcie? Kwestia ta zasługuje na mocne podkreślenie ze względu na przemiany dokonujące się w postrzeganiu przeszłości narodowej społeczeństwa, z którego odchodzą ostatni świadkowie II wojny światowej, a w mniejszości znajdują się ci, którzy pamiętają ostatni masowy akt terroru okresu PRL, jakim był stan wojenny. Czas taki tym bardziej sprzyja przyjrzeniu się kwestii źródeł wiedzy i wyobrażeniom o przeszłości w perspektywie międzypokoleniowej.

Jest poniekąd naturalne, że w takim przesycie otaczających nas informacji następują zmiany w postrzeganiu i wrażliwości na treści niosące w sobie pierwiastek historii. Nie jest to jednak najważniejszym problemem w analizie podjętego tu tematu. Wypełniona obowiązkami codzienność rzadko skłania jednostki niezajmujące się profesjonalnie badaniem historii do refleksji nad tym, w jak dużym stopniu przeszłość przenika każdy wytwór ludzkiej kultury, jak silnie odzwierciedla się w aktywnościach i zachowaniach społeczeństwa, jak bardzo wpływa na to, kim jesteśmy i jaki jest dzisiejszy świat. Nazbyt często historia postrzegana bywa jako odseparowana od współczesności przestrzeń dla profesjonalnych badań i debat lub zamknięty na pewnym etapie naszego życia rozdział szkolnej edukacji - lekcji historii, dla których pierwszoplanowym celem jest jedynie zapamiętanie na potrzeby sprawdzianów i egzaminów dat i wydarzeń z przeszłości sięgającej aż w czasy starożytne. Choć pożegnanie z lekcjami historii nie musi (i nigdy nie powinno) oznaczać pożegnania z historią, często tak niestety bywa. Zgodzić należy się zatem ze słowami Hansa-Ulricha Wehlera: "Jakkolwiek profesjonalne nauczanie historii w szkole i na uniwersytecie jest ważne, trwa jednak stosunkowo krótko i nie należy przeceniać jego wpływu ani w nim wyłącznie pokładać nadziei"6. Lekcje historii w szkole powinny zaś być przygotowaniem do edukacji, której zadaniem jest zachowanie żywej pamięci o przeszłości, permanentnej i realizowanej indywidualnie lub zbiorowo w ramach rodzinnych wspólnot w kolejnych etapach życia. Warto też być przewodnikiem po historii dla przyszłych pokoleń. Jeśli na tym obszarze można wskazać skuteczniejsze od dotychczas stosowanych metody przekazu obrazu przeszłości, wyzwanie takie również winno zostać podjęte.

Dostrzeżenie zjawiska ograniczenia pozycji historii jako nauki będącej ostateczną instancją wiedzy najpewniejszej o tym, co w przeszłości się dokonało, przyznawane jest i artykułowane coraz częściej nawet wśród profesjonalnych badaczy przeszłości. Niegdyś niepodważalna pozycja historyka w procesie kształtowania świadomości historycznej należy już do przeszłości i sytuację tę trafnie wyraził Jan Pomorski: "Pod koniec XX w. uniwersyteccy historycy stracili monopol - przestali być jedynymi strażnikami zbiorowej pamięci, decydującymi o tym, co z przeszłości zostanie ocalone przed pogrążaniem się w ostateczny niebyt, w zapomnienie. Dziś, w epoce Internetu i mediów społecznościowych, każdy może zostawić swój cyfrowy ślad, budować swoją cyfrową e-historię. Na oczach mojego pokolenia zmienił się sposób narracji historycznej - opowiadanie o przeszłości demokratyzuje się i prywatyzuje, jest możliwe na wiele sposobów i z rozmaitych punktów widzenia. Akademicka historiografia musi temu wyzwaniu sprostać i nie da się nie zauważyć, że ma z tym dzisiaj pewne problemy [...]"7. Nie tylko dla zawodowych historyków, lecz także dla każdego uważnego obserwatora przemian współczesnej kultury, zwłaszcza zaś kultury historycznej, zjawiska te powinny skłaniać do tego, by uczynić je przedmiotem pogłębionych rozważań i sformułować pytania o kształt zachodzących przemian i ewentualne scenariusze, które może odkryć przyszłość. Dla profesjonalnych badaczy społeczeństwa mogą zaś te zjawiska być (a nawet powinny być) asumptem do podjęcia wysiłków badawczych, których celem jest próba opisu i dostarczenia materiału empirycznego mogącego pomóc w ich wyjaśnieniu czy dogłębnym rozpoznaniu ich podłoża.

Nietrudno wobec powyższych uwag o konstatację, że planowanie i podejmowanie w tej materii konkretnych interwencji przez instytucje, których zadaniem jest działalność w sferze historii i pamięci, warunkowane musi być dogłębnym rozpoznaniem kształtów i form wyobrażeń o historii i przeszłości, w pierwszym zaś rzędzie ukierunkowane być musi na zbadanie źródeł, z których te wyobrażenia wyrastają. Sama diagnoza, określająca to, skąd czerpiemy informacje o przeszłości, nie może z pewnością wystarczyć, nawet jeśli uwzględni ona wieloaspektowo najszerszy wachlarz takich źródeł i podbudowana będzie dogłębną analizą dotyczącą różnorodnych uwarunkowań tkwiących u ich podłoża.

Nie mniej ważne wydaje się dokonanie dodatkowej eksploracji i wkroczenie w obszar identyfikacji poszczególnych i konkretnych form zawierających treści historyczne, które finalnie przekazywane są odbiorcom. Jest to przestrzeń niełatwa do rozpoznania, obejmuje bowiem niezwykle bogatą ofertę, w tym kulturę popularną (film, książka, internet) oraz pochodzącą z instytucji związanych z krzewieniem pamięci (muzea, miejsca pamięci). Mnogość tych źródeł jest zarówno przyczyną, jak i stymulatorem zjawiska, które ukazuje, jak bardzo współczesny świat sprzyja tzw. zbiorowej pamięci, jak żaden inny dotychczas okres w przeszłości. Powstawanie nowych muzeów i niesłabnąca popularność treści medialnych przemieszanych z wątkami historycznymi zdaje się dowodzić, że oferta w zakresie popularyzacji historii, oprócz treści zunifikowanych - czego najlepszym przykładem są wielkie obrazy filmowe Hollywood - rozszerzana jest także w kierunku oferowania coraz bardziej zindywidualizowanej formy przekazu, w której każdy znajdzie coś z przeszłości, skrojonej pod jego własne potrzeby i zainteresowania.

Nawet jednak tak szerokie rozpoznanie źródeł odnoszących się do wyobrażeń o przeszłości nie wystarczy, jeśli nie obejmie jeszcze jednego czynnika: oceny praktyk w zakresie istniejącej lub potencjalnie możliwej dydaktyki historycznej, z którą konfrontowani są młodzi ludzie (lub z którą mogą być konfrontowani) w okresie ich edukacji szkolnej. Błędem byłoby bowiem traktowanie lekcji historii jako monolitu, zespołu jednorodnych praktyk i niepodjęcie próby potraktowania szkolnej edukacji jako sumy różnorodnych cząstkowych działań w zakresie dydaktyki, sprofilowanych źródeł docierania z historią do odbiorcy. O ile dorosły człowiek sam decyduje, jaki film chce obejrzeć lub które miejsce historyczne chce odwiedzić, młody człowiek konfrontowany z przeszłością podczas szkolnych lekcji historii otrzymuje ofertę przygotowaną według wzorców, na które nie ma wpływu. Jednakże nawet w ramach istniejących programów i podstaw programowych można w szkole wdrożyć skuteczne praktyki i pominąć te, które czynią historię tylko "martwym" przedmiotem. Zapatrywania powyższe wydają się nie tylko ciekawym przyczynkiem do samego poznawania przeszłości, lecz także mogą mieć walor praktyczny, podpowiadający kreatorom polityki edukacyjnej w zakresie historii, na jakie rozwiązania warto zwrócić większą uwagę. Jest to jakby zarysowanie planu podróży i wskazanie kierunków, ścieżek, jakimi warto podążać, by nauczanie o przeszłości nie stało się mówieniem o nieciekawych, nieaktualnych już wydarzeniach, historiach nikomu już nieprzydatnych.

Opracowanie to podejmuje problematykę dotyczącą współczesnych źródeł wiedzy o historii obecnego społeczeństwa polskiego, choć ze względu na rozległość takich badań ograniczona musi być do wybranych i w ocenie autorów najważniejszych wątków, sprowadzających się do trzech kluczowych pytań.

Po pierwsze, jakie są współczesne źródła naszych wyobrażeń o przeszłości i wiedzy historycznej oraz czy ich popularność i skala oddziaływania zbieżne są z oceną ich atrakcyjności i wiarygodności. Po drugie, jakie konkretnie zidentyfikowane treści w kulturze medialnej oraz przestrzenie miejsc pamięci tkwią najsilniej w zbiorowej świadomości i są dla współczesnych Polaków atrakcyjne i jakie przemawiają do ich wyobraźni, a także skłaniają do tego, by poświęcić przeszłości prezentowanej w takiej właśnie formie część swojego czasu. I po trzecie, jak oceniane są przez młode pokolenie obecne praktyki w zakresie dydaktyki historycznej. Jakie miejsce zajmują w niej różnorodne źródła wiedzy o historii i czy z ocen młodzieży i jej nauczycieli wyłaniają się możliwe do wdrożenia nowe scenariusze postępowania na przyszłość, tak by można było jeszcze bardziej przybliżyć historię kolejnemu pokoleniu Polaków.

Idea pogłębienia tej problematyki pojawiła się w 2022 r. w Instytucie Pamięci Narodowej. W przeciwieństwie do innych uprzednio realizowanych badań nad tymi zagadnieniami projekt przyjął bezprecedensowy rozmiar, tak pod względem zakresu społecznego, terytorialnego, jak i tematycznego charakteru. Każde badanie społeczne jest tym bardziej wartościowe w sensie poznawczym, im szerszy zakres istotnych społecznie zmiennych niezależnych uwzględnia, takich, które mogą tłumaczyć podejmowane przez społeczeństwo zachowania oraz wyrażane przez nie poglądy. Do szczególnie ważnych zagadnień, choć nie zawsze możliwych do zastosowania w ramach wielu projektów badawczych dotyczących opisywanego tematu, należy wdrożenie perspektywy szerokiego spektrum pokoleniowego oraz - jeśli służy to problematyce badania - pozycji społeczno-zawodowej, zatem spojrzenie na problem edukacji przez pryzmat jej odbiorców oraz osób przekazujących jej ofertę.

W niniejszym projekcie te założenia udało się wdrożyć i zrealizować. Dlatego po raz pierwszy przyjęto rozwiązanie, by nie ograniczyć się w badaniu jedynie do zbiorowości młodzieży szkół średnich lub reprezentacyjnej próby Polaków powyżej 15. roku życia (zatem do zaczynających edukację w szkole średniej), lecz by zrealizować reprezentatywny pomiar całego społeczeństwa w trzech kategoriach: młodzieży szkół średnich (liczebność próby zwiększono w celu diagnozy przemian w poszczególnych klasach), Polaków powyżej 20. roku życia, zatem z zakończoną edukacją na poziomie szkoły średniej, oraz nauczycieli historii. Zastosowanie takiego schematu stworzyło unikalną możliwość zebrania ogólnopolskich, reprezentatywnych danych dla zbiorowości uczniów i nauczycieli historii, a także umożliwiło skonfrontowanie ich wyników, co daje ciekawą perspektywę badawczą.

Ogółem w badaniu wzięło udział ponad 6 tys. Polaków. Publikacja ta zawiera więc jeden z segmentów materiału empirycznego zgromadzonego w trakcie przedsięwzięcia.

Prace nie mogłyby się powieść bez otwartości i wszechstronnego wsparcia ze strony kierownictwa Instytutu Pamięci Narodowej, które sformułowało potrzebę podobnego przedsięwzięcia. Autorzy kierują w tym względzie podziękowania dla prezesa IPN-u, dr. Karola Nawrockiego, którego decyzja o realizacji tego badania była pierwszym takim przedsięwzięciem w historii kierowanego przez niego instytutu. Projekt ten umożliwił wieloaspektowe rozpoznanie stanu świadomości historycznej Polaków, a zebrany materiał jest ważnym elementem w procesie poznawania przemian polskiej pamięci.

Podziękowania kierują autorzy również do grona osób ofiarnie wspierających projekt, wiceprezesów IPN-u: dr. hab. Karola Polejowskiego i dr. Mateusza Szpytmy; dyrektor generalnej IPN-u Magdaleny Głowy, dr. Rafała Leśkiewicza, dr. hab. Filipa Musiała, dr. Sebastiana Pilarskiego, dr. hab. Daniela Wicentego i Piotra Sieczkowskiego.

Szczególne wyrazy wdzięczności autorzy kierują do dyrektor Adrianny Garnik, bez której pomocy i dużego zaangażowania na każdym etapie trwania projektu realizacja tak znaczącego przedsięwzięcia nie miałaby możliwości zakończyć się pomyślnie.

Projekt badawczy pt. "Edukacja dla pamięci" nie powiódłby się także bez udziału i zaangażowania tysięcy jego uczestników, Polaków reprezentujących niemal wszystkie kategorie wiekowe i zawodowe naszego społeczeństwa. Poświęcili oni swój czas, by podzielić się swoimi przemyśleniami i podjąć wspólnie ważną rozmowę o polskiej historii i pamięci. Dlatego autorzy składają również im serdeczne podziękowania.

1

Współczesne doświadczanie przeszłości

Pluralizm źródeł wiedzy o przeszłości

W jaki sposób konfrontujemy się na przestrzeni swojego życia z historią, doświadczając jej obecności? "Ideałem jest - zauważa Andrzej Szpociński - informacja bezpośrednia (face to face), tyle tylko że w przypadku przeszłości jest ona raczej niemożliwa"1. Jeśli jednak zgodzimy się ze słowami Cypriana Kamila Norwida, że "przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek dalej", to także współczesny świat i nasze życie przepełnione otaczającymi nas zewsząd mediami, na żywo relacjonującymi najbardziej błahe aspekty codzienności, dają wręcz nieznane w dawnych epokach możliwości ku temu, by o "wielką historię" się co najmniej otrzeć, a nierzadko jest wówczas i okazja ku temu, by być jej uczestnikiem, choćby wspólnota obserwujących historyczne wydarzenia ludzi połączona była wyłącznie emocjami wynikającymi z obserwacji zdarzeń dzięki ekranom telewizyjnym czy smartfonom. W chwilach ważnych nie ma wątpliwości, że zostaną one w przyszłości opisane w szkolnych podręcznikach. Sytuacji takich współcześnie bynajmniej nie jest aż tak mało i nie trzeba w tym względzie czekać dekadami na opowieść wiekowej osoby relacjonującej nam odległe wydarzenia spoza zasięgu naszej biografii. Czasem jednostka ma nawet wyjątkową możliwość bezpośredniego doświadczenia i udziału w ważnych i przełomowych wydarzeniach, z czego jednak nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Doskonałym tego przykładem jest wielka akcja pomocy uchodźcom z zaatakowanej przez Rosję Ukrainy w 2022 r., angażująca oddolnie setki tysięcy osób reprezentujących wszystkie kategorie zawodowe i wiekowe polskiego społeczeństwa. Wiele osób nie miało jednak wówczas świadomości, że uczestniczy w bezprecedensowym wydarzeniu historycznym, będącym być może doświadczeniem pokoleniowym2. Prawdopodobnie będą one miały takie przeświadczenie w przyszłości. Sytuacja ta wskazuje, że z upływem czasu pojawia się pewne uzmysłowienie sobie rangi wydarzenia, a nierzadko świadomość bycia świadkiem lub uczestnikiem czegoś naprawdę istotnego z punktu widzenia historii nie pojawia się wcale3.

Współczesne badania potwierdzają interesujące zjawisko coraz większej potrzeby doświadczenia choćby namiastki bezpośredniości przeszłości, co zdaje się leżeć u podłoża wysokiej wiarygodności bezpośrednich i naocznych świadków wydarzeń mających dziś status historyczny4 lub zainteresowania tzw. zabytkami bez wartości (secondary monuments), jak przedmiot codziennego użytku, kawałek ulicznego bruku lub część cegły5. Przewaga narracji naocznego świadka nad wywodem profesjonalnego badacza historii, a także wyższość "bezwartościowego", leżącego (dosłownie) na ulicy artefaktu, będącego niemym świadkiem jakiegoś wydarzenia, nad zabytkiem muzealnym, ocenianym jako bezcenny, to cechy współczesnej percepcji przeszłości, której nie może zbagatelizować nikt zajmujący się pracą w sferze pamięci.

Obrazy historii w naszej świadomości kształtują się jednak przede wszystkim na podstawie różnorodnych pośrednich źródeł, mających mniejszy lub większy potencjał bycia substytutami przeszłości, zawierającymi w zależności od indywidualnej wrażliwości różne potencjały atrakcyjności, a także rzetelności i wiarygodności. Są w pewnym sensie jak mapy podróży do nieznanych krajów, niemal zawsze jednak pochodzące z drugiej ręki. Jak zauważa Barbara Szacka: "Przeszłość jest tym, co już minęło, a więc przestało istnieć [...] to cudzoziemski kraj, do którego nigdy nie dostaniemy wizy wjazdowej i nigdy nie będziemy mogli sprawdzić rzetelności sporządzanych przez nas map"6. Jakość takich "map" - źródeł może być bardzo różnorodna. Nierzadko bywa, że prowadzą one podróżnika na manowce i bezdroża.

Liczba źródeł odnoszących się do treści historycznych lub nawiązujących do nich w sposób pośredni jest w istocie niemożliwa do precyzyjnego określenia i opisania, gdyż obejmuje praktycznie każdy istniejący do dziś przedmiot lub zjawisko. Marcin Kula określił je jako nośniki pamięci. "Większość ludzi zapytana o nośniki pamięci historycznej - wylicza ów badacz - wskaże pamięć indywidualną i tradycję rodzinną, tradycję grupową i narodową, dzienniki i pamiętniki spisywane przez ludzi, podręczniki, opracowania i powieści historyczne, różne inne dzieła literackie i dzieła sztuki o materii dawnej, filmy i telewizyjne audycje o przeszłości, zabytki, pomniki, muzea, herby, domowe pamiątki, zdjęcia, groby i cmentarze [...] Ktoś może wskazać nawet stare książeczki do nabożeństwa, gdzie niejedna rodzina zapisywała daty urodzin i, zwłaszcza, daty zgonów swych bliskich"7. Nietrudno spostrzec, że niektóre z wymienionych (a przywołanych i tak jedynie fragmentarycznie) nośników pamięci odgrywają w kształtowaniu wyobrażeń o przeszłości większą rolę niż inne. Wiele z nich ma w sobie jedynie drzemiący potencjał, by stać się łącznikiem pomiędzy świadomością jednostki a historią, lecz ten potencjał musi zostać najpierw dostrzeżony i jakoś wydobyty. Wiele z nich - być może nawet większość - nigdy nie stanie się dla wielu z nas przedmiotem zadumy i refleksji nad tym, jak łączy się z historią nasze życie, może nawet wcale nie być identyfikowana z samym aktem poznawania historii.

Analizując związki współczesnych społeczeństw z historią, Piotr Sztompka wskazuje na dwa wzajemnie warunkujące się mechanizmy przyczynowe. Pierwszy z nich ma charakter materialny i obejmuje artefakty, fizyczne przedmioty będące niewytworzonym przez nas "odziedziczonym środowiskiem materialnym". Drugi, idealny lub psychologiczny, obejmuje pamięć przeszłości i dzięki niemu dziedziczymy przekonania, wiedzę, symbole czy wartości8. W ten sposób "pochodzące z przeszłości materialne artefakty wspomagają naszą pamięć, dostarczają namacalnych punktów oparcia, zaczepienia dla naszych wyobrażeń o wcześniejszym społeczeństwie"9. Nietrudno zauważyć, że pierwszy z tych wymiarów jest szczególnym rezerwuarem nośników pamięci historycznej, lecz w istocie podział ten ma charakter analityczny i próba separacji obu mechanizmów, tworzenie na ich podstawie klasyfikacji i typologii byłaby bardzo trudna. Problem braku spójnej koncepcji odnoszącej się do nośników pamięci historycznej objawia się szczególnie w spojrzeniu na nie jako na nośniki różnorodnych form przestrzennych, w których występują one pojedynczo lub w większych ilościach. Może to być rodzinny dom, muzeum, region bogaty w zabytki i miejsca ważnych wydarzeń. To jedynie niektóre z przestrzennych ram skupiających materialne nośniki pamięci, które potencjalny badacz musi wziąć pod uwagę, ponieważ: "Wszelka pamięć, jak wszelka historia rozprzestrzenia się na określonym obszarze, po którym krążą ludzie i przedmioty, nośniki pamięci i historii"10.

Niektórym nośnikom towarzyszyć mogą dodatkowe praktyki i działania, co zmienia w zasadniczy sposób ich znaczenie i charakter. Za ich sprawą przeszłość nabiera wymiaru bardziej funkcjonalnego i aktualnego. Jak pisze Sharon Macdonald: "Pamięć może zostać ucieleśniona przez działania. Te, kiedy wykonywane są regularnie wraz z innymi, stają się rytuałami. Przedmioty oraz miejsca są powszechnie postrzegane jako zdolne uruchamiać wspomnienia. Próby zachowania pamięci i wytworzenia jej materialnych ekwiwalentów są mocno osadzone w rozmaitych praktykach"11. Obrzędy i rytuały odgrywają niezwykle ważną rolę w kształtowaniu i podtrzymywaniu pamięci wspólnotowej. Oto wypowiedź Paula Connertona: "Twierdzę, że jeśli w ogóle istnieje coś takiego jak pamięć społeczna, to najprędzej znajdziemy ją właśnie w obrzędach upamiętniania"12. Uwzględnienie tego typu praktyk odnoszących się do pamięci ­poszerza jeszcze bardziej zakres zjawisk odnoszących się do świata kultury, który łączy się z przekazem przeszłości i historii.

Przyjęcie założenia, że nośnikiem pamięci historycznej jest to wszystko, co ma w sobie choćby jedynie potencjał do stymulowania pamięci przeszłości, prowadzi do konstatacji, że próba wyczerpującej i rozłącznej systematyzacji i klasyfikacji istniejących w przestrzeni kulturowej desygnatów pojęcia "nośniki pamięci" zapewne z góry skazana jest na niepowodzenie, a każde się jej podjęcie i tak wymagałoby sporej dozy arbitralności. Nawet pobieżny opis takiego bogactwa przedstawień odnoszących się do przeszłości zasługiwałby niewątpliwie na osobne obszerne studia, a sama próba określenia ich znaczenia w świadomości i życiu współczesnych musiałaby być przedmiotem szeroko zakrojonych projektów badawczych. Nie oznacza to jednak, że bardziej ogólne próby takich typologii i uporządkowania nośników pamięci według przydatnych z punktu badaczy tematu kryteriów nie są podejmowane. Z pewnością nośniki pamięci historycznej można podzielić na materialne i niematerialne, aktualne i potencjalne oraz - intencjonalne i mimowolne13. Marian Golka dzieli nośniki na techniczne środki zapamiętywania, instytucje gromadzące wytwory przeszłości oraz rocznice14. Tworzone podziały nie są oczywiście w każdym przypadku ściśle rozłączne i wyczerpujące w znaczeniu logicznym, oraz bezwyjątkowe, ponieważ często pierwotnie dokonana klasyfikacja może ulec zmianie ze względu na przemianę charakteru określonego nośnika w czasie. Niektóre z nich "krążą" w obrębie różnych podziałów klasyfikacyjnych, raz je łącząc, innym razem dzieląc.

Szczególnie interesujący wydaje się podział nośników pamięci na intencjonalne i potencjalne. Rozróżnienie takie jest istotne, ponieważ nośniki intencjonalne zostały stworzone z wyraźnym zamiarem upamiętnienia przeszłości (pomnik, muzeum), zaś mimowolne (dokument, budowla) kryją w sobie jedynie potencjał, który za sprawą "większego nakładu interpretacyjnego" może dokonać ich przemiany z upamiętnienia "martwego" w "żywe"15. Zagadnienie to jest o tyle intrygujące dla potencjalnego badacza, o ile podejmuje niezwykle ważny, choć trudny do empirycznej weryfikacji, problem istnienia i uaktywniania się szczególnego typu wrażliwości na pierwiastki przeszłości w pejzażu społeczno-kulturowym, który nas otacza. I o ile stosunkowo łatwo jest zapytać respondenta o nośniki pamięci identyfikowane bezpośrednio z historią (muzeum, które odwiedził, książkę, którą przeczytał), trudniejsze jest zbadanie, jaka jest w ogóle rola nośników mimowolnych w społecznej świadomości. Kwestia ta wymaga specjalnych pytań oraz technik badawczych, ale warto ją mieć zawsze na uwadze w jakichkolwiek rozważaniach poświęconych źródłom naszej pamięci. Nie mniej interesujące wydaje się także pytanie o to, czy może zaistnieć sytuacja odwrotna, gdy nośniki intencjonalne przekształcą się w mimowolne. Zjawisko takie dotyczyć może np. pomników, które choć powstają z ewidentną intencją pamięci, nierzadko już jakiś czas później stanowią zagadkę w sensie swego przekazu dla postrzegających ich odbiorców, a bardzo często stają się zwyczajnym elementem krajobrazu, który nie jest zupełnie wiązany z pamięcią o czymkolwiek16.

Sytuację powyższą trafnie ujął Frank Ankersmit: "Często spotykamy pomniki w ruchliwych centrach miast, gdzie niewiele rzeczy przypomina o osobie czy zdarzeniu upamiętnianym przez pomnik. Wskutek owego braku kontekstu przechodnie, jeśli w ogóle będą świadomi istnienia pomnika, prawdopodobnie uznają go za część swej codzienności, nie stawiając nawet pytań o postać historyczną czy wydarzenia, które pomnik upamiętnia"17. W świetle tej uwagi nie sposób nie zadać pytania o celowość klasyfikowania nośników pamięci jedynie na podstawie ich formy materialnej, usytuowania przestrzennego czy gabarytów. Znacznie bardziej istotny wydaje się natomiast podział pod względem znaczenia im przypisywanego w świadomości doświadczających je jednostek. Oznaczałoby to bowiem, że pomnik nie musi istnieć realnie, sama świadomość potrzeby jego zaistnienia (silna i żywa pamięć) ma znacznie większe znaczenie dla trwania w świadomości zbiorowości przedmiotu, który obiekt taki ma upamiętniać18. Tym samym rozważanie dotyczące problematyki nośników pamięci prowadzi badacza na obszar miejsc związanych na różnorodne sposoby z przeszłością.

Opisany problem nieidentyfikowanego z przeszłością pomnika zwraca naszą uwagę na ważny w kontekście nośników pamięci historycznej problem miejsc pamięci. Pojęcie to (używane także w języku potocznym) kieruje myśli w kierunku konkretnego i materialnego obiektu upamiętniającego przeszłość lub samej przestrzeni, związanej z jakimś istotnym wydarzeniem, choć już niekoniecznie naznaczonej przez historię. Współcześnie coraz mniej obszarów nie ma charakteru społecznego, tzn. nie jest intensywnie przekształcona ręką człowieka, nie tylko w sensie ekonomicznym, lecz także symbolicznym. Traktowanie przestrzeni jako intencjonalnego narzędzia manipulacji decyzjami o charakterze politycznym to wręcz aksjomat nauk społecznych19. Same granice państw narodowych są de facto domenami symbolicznymi, w obrębie których kontroluje się wznoszone obiekty o charakterze symbolicznym, co oznacza, że obejmuje to także niemal każdą publiczną działalność upamiętniającą przeszłość20.

W swych badaniach nad sztuką pamięci Frances A. Yates opisała zaobserwowaną już w starożytności odrębność miejsca pamięci (locis) od związanych z nim wyobrażeń (imagines), które w procesie historycznym stworzyły reguły łączenia miejsc z określonymi treściami21. W dalszej refleksji nad tym zagadnieniem Paul Ricoeur zauważył, że pamięć miejsc to nie tylko gwarancja orientacji w przestrzeni, lecz także przypominanie pamiętnych miejsc. Tym samym miejsca pamięci "funkcjonują głównie jako reminders, wskaźniki przypomnienia, i są oparciem dla słabnącej pamięci, orężem w walce z zapomnieniem, a nawet milczącym zastępcą w przypadku martwej pamięci. Miejsca "ostają się" jako inskrypcje, pomniki, potencjalnie dokumenty, natomiast wspomnienia przekazywane wyłącznie ustnie, głosem, ulatują tak samo jak słowa. Także dzięki temu pokrewieństwu między wspomnieniami a miejscem mogła powstać ars memoria"22.

Niewątpliwie największą popularność zyskało pojęcie miejsc pamięci (le lieux de mémoire) za sprawą Pierre'a Nory, którego koncepcja wyznaczyła w istocie nową epokę w badaniach nad pamięcią. Według niego "miejsca pamięci istnieją dlatego, że nie ma już środowisk pamięci"23. Współczesne powstawanie niezliczonych miejsc pamięci jest zaś wynikiem odejścia od pamięci w codziennym życiu, ponieważ "gdybyśmy nadal mieszkali w naszej pamięci, nie musielibyśmy jej poświęcać żadnych miejsc"24. Przykładem miejsc pamięci były dla niego zarówno pomniki, archiwa, słownik Larousse'a, jak i kalendarz republikański, a zatem nie tylko miejsca usytuowane w konkretnej przestrzeni, lecz także postaci, procesy i wydarzenia wyobrażone krystalizujące narodowe dziedzictwo25. Oryginalna, nigdy w pełni nieskonceptualizowana koncepcja Nory zaowocowała szybko prawdziwą lawiną publikacji i badań w większości krajów Europy, w różnym stopniu nawiązujących do pierwotnej koncepcji francuskiego badacza26. Stała się inspiracją także dla badaczy tej problematyki w Polsce, gdzie owocne próby w tym kierunku podjęli Zdzisław Najder27, Stefan Bednarek z Bartoszem Korzeniewskim28 oraz Andrzej Tomaszewski29. Niewątpliwie prekursorski charakter miał projekt badań paralelnych miejsc pamięci Polaków i Niemców, co ukazało znaczący potencjał koncepcji Nory nie tylko w obszarze badań realizowanych w kontekście narodowym30.

Oryginalność i novum koncepcji Nory polegała m.in. na oderwaniu miejsc pamięci od ich materialnego i przestrzennego kontekstu. Tak jak nośniki pamięci historycznej, także miejsca pamięci - pozornie rzecz wydawałoby się paradoksalna31 - mogą być materialne i niematerialne, gdyż w tej ostatniej postaci przybierają postać symboliczną. Problem z obydwoma pojęciami polega nie tylko na kwestii zakresów obu nazw. W odróżnieniu od nośników pamięci miejsca pamięci obejmują bardzo szczególną klasę obiektów materialnych i niematerialnych, które w danych grupach są nośnikami szczególnie ważnych idei i wartości. Jako symbole zbiorowej identyfikacji z czasem żyją autonomicznie nie jako nośniki jednej konkretnej wartości, lecz jako "miejsca", w których odnajdywane są coraz to inne wartości32.

Z pewnością można zgodzić się z wyrażoną przez badaczy tego tematu konstatacją, że miejsce pamięci jest terminem "nadużywanym w ostatnim czasie"33. Pomimo jednak znaczących rozbieżności w definiowaniu i zoperacjonalizowaniu tego pojęcia na potrzeby różnorodnych badań realizowanych przez przedstawicieli wielu nauk jakikolwiek projekt badawczy poświęcony problematyce pamięci przeszłości nie może ich współcześnie nie uwzględniać. W praktyce badania terenowego niewątp­liwie dużym wyzwaniem jest wspomniane utożsamianie miejsc pamięci z konkretnie zlokalizowanymi miejscami i przestrzeniami. Swój pełen potencjał zyskuje tymczasem dopiero wówczas, gdy zaistnieje w świadomości społecznej - zgodnie z ujęciem Nory - także jako miejsce o charakterze niematerialnym, krystalizujące jednak dziedzictwo wspólnoty.

Systematyzując powyższe wątki terminologiczne, podkreślić trzeba, że choć rozłączne i wyczerpujące wymienienie desygnatów takich pojęć, jak: źródło, nośnik i miejsce pamięci jest praktycznie niewykonalne, można poczynić pewne założenia odnośnie do zakresów tych pojęć, co w pewnym stopniu przynajmniej wstępnie porządkuje niektóre terminologiczne niejasności na tym obszarze badań. W ocenie Andrzeja Szpocińskiego, choć problematykę nośników pamięci można z powodzeniem analizować w separacji od pojęcia miejsc pamięci, praktyka taka zawiera w sobie ten mankament, że nie wszystkie nośniki pamięci można uznać za miejsca pamięci34. Uzasadnione jest tym samym przyjęcie stanowiska, iż miejsca pamięci zawierają się w zakresie pojęcia nośników pamięci, gdyż w każdym przypadku są jednocześnie jej nośnikami. Osobnym problemem jest wreszcie próba określenia wzajemnych zakresów pojęć: źródło i nośnik pamięci. Na potrzeby tej pracy szerszy zakres przypisywany będzie pierwszemu pojęciu, ponieważ etymologicznie podkreśla ono ("skąd coś pochodzi, wywodzi się, ma początek"35) pierwotny i zaczątkowy charakter każdej rzeczy lub zjawiska. Takimi źródłami są niewątpliwie instytucje społeczne - definiowane przez Piotra Sztompkę jako zbiory reguł związanych z określonym kontekstem społecznym i realizujące podobne, istotne społeczne funkcje36. Niektóre z nich (rodzina, kościół, edukacja, polityka) odgrywają w procesie kształtowania zbiorowej pamięci trudną do przecenienia rolę.

Podsumowując powyższe wątki, w miejscu tym nie można przynajmniej pokrótce nie odnieść się do kwestii źródeł i nośników pamięci z perspektywy zawodowego historyka, gdyż jak nietrudno zauważyć, jedynie niektóre z tych wymienionych przez Marcina Kulę będą posiadać duże znaczenie i wartość dla warsztatu profesjonalnego badacza przeszłości. Kluczowe znaczenie ma zatem dla historyka takie źródło, którym jest "wszelki przedmiot, który nadaje się do poznania faktów historycznych [...] "wszystko", co może być pomocne w konstruowaniu obrazu przeszłości i argumentowaniu ma rzecz owego konstruowania"37. Próba ustanowienia hierarchii nośników pamięci istotnych i cennych z punktu widzenia badacza (a więc najbardziej też dla niego wiarygodnych) może doprowadzić do konstatacji, że te posiadające dlań największą wartość (archiwa, profesjonalne studia i publikacje źródłowe z dokumentami) są dosłownie i w przenośni przestrzeniami wyjątkowo ekskluzywnymi, funkcjonującymi jeśli nie poza, to zasadniczo na marginesie doświadczenia przeciętnej jednostki. Najważniejsze obszary, w których kształtują się indywidualne i zbiorowe wyobrażenia o przeszłości i historii, są bowiem wypełnione oddziaływaniem zgoła innych źródeł, których znaczenie dla historyka z pewnością ma wartość co najmniej marginalną. Ich przegląd w perspektywie przemian ich siły oddziaływania jest niezbędnym wprowadzeniem do dalszej analizy tematu.

Dalsza część w wersji pełnej

1. Współczesne doświadczanie przeszłości

1 A. Szpociński, Współczesna kultura historyczna i jej przemiany, Warszawa 2021, s. 98.

2 K. Kalinowska, K. Krakowska, M. Sałkowska, Dlaczego Polacy pomagali Ukraińcom? Typologia powodów zaangażowania w pomoc ukraińskim uchodźcom, "Kultura i Społeczeństwo" 2023, nr 3, s. 41-64.

3 Pouczająca jest w tej mierze lektura dzienników zaliczanych dziś do ważnych świadectw historycznych pod kątem poczynionych adnotacji w okresach, które w perspektywie kolejnych dekad lub nawet stuleci stały się cezurami epok, weszły do kanonu świąt, czasem uzyskały status miejsc pamięci. Przykładem ukazującym świadomość znaczenia najważniejszego w polskiej pamięci zbiorowej wydarzenia, jakim było odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 r., są zapiski bezpośrednich obserwatorów tych dni, wśród których nie każdy dostrzegał, jak ważne chwile się dokonują. "Wielu żołnierzy niemieckich - pisała Maria Dąbrowska 11 XI 1918 r. - chodzi z czerwonymi znakami, inni, Polacy pewnie, z biało-amarantowymi kokardami u czapek. W tym wszystkim wstaje Polska. I nikt nie widzi, jak jest piękna. Nikt nie spostrzega w tym zgiełku". Zob. M. Dąbrowska, Dzienniki 1914-1945, t. 1, Warszawa 1998, s. 207.

4 A. Szpociński, Formy przeszłości a komunikacja społeczna [w:] A. Szpociński, P.T. Kwiatkowski, Przeszłość jako przedmiot przekazu, Warszawa 2006, s. 13-14.

5 A. Szpociński, Współczesna kultura..., s. 97.

6 B. Szacka, "Białe plamy" jako problem socjologiczny [w:] Historia i wyobraźnia, Warszawa 1992, s. 200.

7 M. Kula, Nośniki pamięci historycznej, Warszawa 2002, s. 7.

8 P. Sztompka, Socjologia zmian społecznych, Kraków 2010, s. 67-68.

9 Ibidem, s. 68.

10 K. Pomian, Historia. Nauka wobec pamięci, Lublin 2006, s. 143.

11 S. Macdonald, Krainy pamięci. O dziedzictwie i tożsamości we współczesnej Europie, Kraków 2021, s. 128.

12 P. Connerton, Jak społeczeństwa pamiętają, Warszawa 2012, s. 144.

13 A. Szpociński, Współczesna kultura..., s. 93-99.

14 M. Golka, Pamięć społeczna i jej implanty, Warszawa 2009, s. 69.

15 A. Szpociński, Współczesna kultura..., s. 96.

16 Sytuacja taka dotyczy bynajmniej nie tylko upamiętnień "niezrozumiałych" dla odbiorców (np. pomniki upamiętniające wydarzenia ważne dla obcych narodowości, które zachowały się w przestrzeni symbolicznej). Dotyczy też upamiętnień, co do których na pewnym etapie ich funkcjonowania podjęto celowe zabiegi "korekty" ich pierwotnego znaczenia i zamazania faktycznego przesłania. Najlepszym tego przykładem jest Pomnik Walk Rewolucyjnych w Rzeszowie, największy w Polsce obelisk upamiętniający m.in. funkcjonariuszy komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, odpowiedzialnych za masowy terror w okresie tzw. utrwalania władzy ludowej. Fakt poświęcenia obiektu realizatorom terroru jest bagatelizowany, ośmieszany (czemu sprzyja kształt monumentu) oraz konsekwentnie - wbrew faktom historycznym - negowany przez współczesnych jego obrońców. Zob. B. Kleszczyński, Prawdziwe oblicze Pomnika Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie, "Gazeta Rzeszowa i Okolic", dodatek historyczny Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Rzeszowie, 30 IX 2024. s. I-II.

17 F. Ankersmit, Narracja, reprezentacja, doświadczenia. Studia z teorii historiografii, Kraków 2004, s. 390-391. Na ciekawy aspekt funkcjonowania takich form pamięci jak pomnik, gdy "ciężki kamień dusi trudną do zaakceptowania historię i pamięć", zwraca uwagę Izabela Skórzyńska. Zob. I. Skórzyńska, Inscenizacje pamięci: misteria nieobecności w Lublinie [w:] Inscenizacje pamięci, red. I. Skórzyńska, C. Lavrence, C. Pépin, Poznań 2007, s. 95-96.

18 K. Malicki, Między kanonem a archiwum - o systematyzacji i klasyfikacji miejsc pamięci, "Kultura i Społeczeństwo" 2000, nr 4.

19 B. Jałowiecki, Społeczne wytwarzanie przestrzeni, Warszawa 1988, s. 6-12.

20 L. Nijakowski, Domeny symboliczne. Konflikty narodowe i etniczne w wymiarze symbolicznym, Warszawa 2006.

21 F. Yates, Sztuka pamięci, Warszawa 1977, s. 14.

22 P. Ricoeur, Pamięć, historia, zapomnienie, Kraków 2006, s. 58.

23 P. Nora, Między pamięcią a historią, Gdańsk 2022, s. 96.

24 Ibidem, s. 97.

25 K. Kończal, Miejsce pamięci [w:] Modi memorandi. Leksykon kultury pamięci, red. M. Saryusz-Wolska, R. Traba, Warszawa 2014, s. 230.

26 K. Kończal, Miejsca pamięci. O niebywałej karierze pewnej koncepcji badawczej [w:] Polsko-niemieckie miejsca pamięci, t. 4, red. R. Traba, H.H. Hahn, Warszawa 2013, s. 77.

27 Węzły pamięci niepodległej Polski, red. Z. Najder, Warszawa 2014.

28 Polskie miejsca pamięci. Dzieje toposu wolności, red. S. Bednarek, B. Korzeniewski, Warszawa 2014.

29 A. Tomaszewski, Ku nowej filozofii dziedzictwa, Kraków 2021, s. 309-322.

30 Polsko-niemieckie miejsca pamięci, t. 1-4, red. R. Traba, H.H. Hahn, Warszawa 2012-2015.

31 Niemałym problemem jest definicja miejsc pamięci - pojęcia funkcjonującego także w języku potocznym. Dobrze odzwierciedla ten problem np. funkcjonujący w aktach prawnych parlamentu projekt ustawy, mówiący, że miejsce pamięci to: "grób i cmentarz wojenny, nieruchomość lub obiekt budowlany albo jego pozostałości, upamiętniające postacie lub wydarzenia znaczące dla Narodu i Państwa Polskiego, a w szczególności pomnik, krzyż przydrożny, kapliczka, kopiec czy też inny przedmiot związany z wydarzeniami lub postaciami znaczącymi dla dziedzictwa Narodu i Państwa Polskiego, a w szczególności tablica pamiątkowa" (druk sejmowy, 745). Określenie jest ważne z punktu widzenia polityki historycznej. Zob. P. Fiktus, Prawno-historyczne aspekty problematyki miejsc pamięci w polskim systemie prawnym [w:] Non omnis moriar. Osobiste i majątkowe aspekty prawne śmierci człowieka. Zagadnienia wybrane, red. J. Gołaczyński, Wrocław 2015, s. 242-243.

32 A. Szpociński, Współczesna kultura..., s. 100.

33 H.H. Hahn, R.Traba, O czym (nie)opowiadają polsko-niemieckie miejsca pamięci [w:] Polsko-niemieckie miejsca pamięci, red. R. Traba, H.H. Hahn, t. 1, Warszawa 2015, s. 9.

34 A. Szpociński, Współczesna kultura..., s. 93.

35 Źródło [w:] Słownik języka polskiego, red. W. Doroszewski, t. 10, Warszawa 1968, s. 1384.

36 P. Sztompka, Socjologia. Wykłady o społeczeństwie, Kraków 2021, s. 499.

37 J. Topolski, Teoretyczne problemy wiedzy historycznej. Antologia tekstów, Poznań 2016, s. 113.