Przedmowa
PRZEDMOWA
Powrót do Źródła
"A jednak zmora lat mnie nie napawa lękiem i napawać nim nie będzie
(...). Jam jest losu mego panem, jam jest duszy mojej kapitanem".
Invictus, William Ernest Henley
Każdego dnia w naszym życiu pojawiają się
okazje do jego zmiany. Przypadkowe spotkanie z potencjalnym partnerem,
komentarz, który mógłby otworzyć nową ścieżkę kariery... Jednak w szaleńczym tempie codzienności łatwo takie chwile przeoczyć albo
zlekceważyć. Mimo to z odpowiednią pomocą możemy wyszkolić umysły w rozpoznawaniu ich i wykorzystywaniu oraz nauczyć się przekształcać
ułamek sekundy w trwałą zmianę. Wynika to z tego, że rzeczy, których
najbardziej w życiu pragniemy - zdrowie, szczęście, bogactwo, miłość -
podlegają naszej zdolności myślenia, czucia i działania. Innymi słowy,
kieruje nimi mózg. Od dawna obiecuje to myśl New Age: możemy kontrolować
przeznaczenie, przekształcając umysł. Metody takie jak Sekret i jego
przodkowie od pokoleń są stosowane przez miliony ludzi, mimo że budzą
wątpliwości. Dlaczego? Ponieważ po odarciu ich z mistycyzmu docieramy do
założeń, które są zasadniczo potężne. I co jeszcze ważniejsze,
potwierdzają je najnowsze przełomowe odkrycia w dziedzinie neuronauki i psychologii behawioralnej.
Jestem lekarką medycyny ze specjalizacją w psychiatrii i neuronaukowczynią, pracuję jako coacherka przywództwa oraz prowadzę
wykłady na temat potencjału umysłu. Wszystkie moje badania i praktyka
upewniły mnie w tym, że mamy zdolność do aktywnego wprowadzania zmian w pracy naszego umysłu. Nauka i psychologia opierające się na dowodach
pokazują, że wszyscy mamy moc manifestowania takiego życia, jakiego
pragniemy.
To treści osobiste: znajduję się we własnej podróży ku zrozumieniu, że
klucz do tworzenia życia, o jakim marzę, leży w moim mózgu, który
nazywam "Źródłem". W tej książce prezentuję sposób myślenia i techniki,
które okazały się skuteczne w odniesieniu do mnie i moich klientów, oraz
najnowsze badania psychologiczne i neuronaukę w postaci szczegółowego,
sprawdzonego zestawu narzędzi umożliwiających odblokowanie umysłu.
Jeżeli jesteś otwarty na zmianę i zastosujesz te proste kroki, będziesz
gotowy wykorzystać okazje do zmiany życia oraz zrealizować swój
potencjał.
Jako najstarsze dziecko pierwszego pokolenia imigrantów z Indii
dorastałam w północno-zachodnim Londynie w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku w ciekawej mieszance przekonań kulturowych,
kuchni i języków. Szybko się nauczyłam dostosowywać do różnych poglądów
obecnych w moim środowisku, ale głęboko w swoim wnętrzu czułam konflikt.
W domu częścią mojej codziennej rutyny były joga i medytacja,
przestrzegaliśmy surowej diety wegetariańskiej i ajurwedyjskiej (w której wychwalało się kurkumę jako lek na wszystko), a przed włożeniem
jedzenia do ust musieliśmy ofiarować je Bogu. Moi rodzice próbowali
wyjaśnić mi korzyści płynące z tych praktyk, ale wydawały mi się
naciągane, poza tym chciałam być taka jak moje przyjaciółki. Marzyłam o prostym życiu, w którym to, co dzieje się w domu, pozostaje w harmonii z otaczającym mnie światem.
W szkole ani ja, ani mój młodszy brat nigdy nie wspominaliśmy o koncepcji reinkarnacji, ale w domu musieliśmy oddawać cześć przodkom,
modląc się przy kadzidłach i składając ofiary z pożywienia, przekonani,
że znajdują się oni w innym wymiarze i są w stanie wywierać wpływ na
nasze życie. Ku mojemu zaskoczeniu dalsza rodzina bez zastrzeżeń
przyjęła, że jestem reinkarnacją mojej zmarłej babki. Podobno bardzo
żałowała, że nie ma wykształcenia (dorastała na wsi w Indiach), więc
oczekiwano ode mnie, że zostanę lekarką - zawód ten jest najbardziej
szanowany w mojej kulturze i traktowany z nabożną czcią ze względu na
związek z życiem i śmiercią. Posłusznie i bez zastrzeżeń podążyłam
wytyczoną dla mnie ścieżką, kończąc szkoły i studia.
Sądzę, że w czasie pierwszych lat na uczelni zainteresowałam się
psychiatrią i neuronauką, żeby zrozumieć siebie - kim tak naprawdę
jestem i jaki byłby mój prawdziwy cel, gdybym mogła sama o nim
decydować. Gdy miałam dwadzieścia kilka lat, odrzuciłam swoje kulturowe
dziedzictwo, pragnąc zdjąć z siebie ogrom oczekiwań, jakie nałożono na
mnie w dzieciństwie. Wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam z przyjaciółkami ze studiów, zainteresowałam się modą i wyrażaniem siebie
ubiorem, zaczęłam podróżować po Europie, a później do Republiki
Południowej Afryki, zapuściłam się też na tereny zwane "chodzeniem z chłopakiem". Przyszłego męża poznałam, gdy obydwoje pracowaliśmy jako
psychiatrzy, później przenieśliśmy się do Australii, następnie przez
jakiś czas mieszkaliśmy na Bermudach. Wszystko to poszerzyło mój
światopogląd i rozumienie ludzi oraz kultur. Prawdziwy przełom nastąpił
jednak dopiero wtedy, gdy miałam trzydzieści kilka lat i przeżyłam
równocześnie kryzys w życiu osobistym i zawodowym.
Praca w charakterze psychiatry coraz bardziej mnie unieszczęśliwiała,
wykańczały mnie długie godziny, obciążenie ilością zadań i poczucie, że
nie potrafię dokonać rzeczywistej zmiany w życiu pacjentów. Byłam
świadkiem ogromu ludzkiego cierpienia i widziałam, jak surowe i okrutne
jest życie dla osób o wrażliwej psychice. Mocno przejmowałam się
pacjentami i nie mogłam pozbyć się wrażenia, że zasługują oni na coś
więcej niż tylko leki i hospitalizacja - że zdrowszy styl życia oraz
dobre samopoczucie mogłyby mieć skumulowany wpływ na ich zdrowienie.
Uważałam, że w skupianiu się wyłącznie na chorobie i stawianiu sobie za
cel co najwyżej powrót do normalności jest coś negatywnego. Wiedziałam,
że gdzieś tam istnieje świat, w którym dobry wynik mógłby być jeszcze
lepszy i czułam, że dam ludziom więcej, jeżeli znajdę sposób na
zoptymalizowanie zdrowia, zamiast leczyć tylko ostre objawy po jakimś
zdarzeniu. Ostatecznie postanowiłam odejść i coś z tym zrobić. W tym
samym czasie rozpadło się moje małżeństwo, co miało katastrofalne skutki
dla mojego poczucia tożsamości i mojej pewności siebie. Miałam wrażenie,
że tonę, nie mam się czego trzymać, a w zasięgu wzroku nie znajduje się
żaden brzeg. Musiałam uzyskać odporność psychiczną nie tylko przez
wzgląd na innych, ale i na siebie.
Borykałam się z poczuciem własnego ja, nie wiedziałam, co począć ze
swoją przyszłością, i próbowałam zrozumieć, co doprowadziło do rozpadu
mojego małżeństwa. Musiałam się dowiedzieć, kim jestem poza związkiem,
który stanowił kluczowy element w okresie kształtowania się mojej
osobowości. Doświadczyłam dołków, których nie da się wyrazić słowami, a jedynie pierwotnym zawodzeniem w poczuciu rozpaczy i straty. Jednakże
osiągnięcie dna dało mi nową jasność: w tamtym czasie objawiła się
determinacja, o której posiadaniu nie miałam pojęcia, oraz poczucie
bycia w podróży, którą muszę odbyć sama, żeby w pełni rozwinąć swój
potencjał.
Kilka lat wcześniej, kiedy wszystko się układało, poznałam koncepcje
pozytywnego myślenia i wizualizacji. Miałam jakieś trzydzieści lat,
nadal byłam lekarką i szczęśliwą mężatką, podróżowałam po świecie.
Czułam się dość beztrosko. Czytałam mnóstwo książek na temat rozwoju
osobistego, ponieważ interesowałam się buddyzmem i psychologią
jungowską. Znajomi lekarze uważali to za dość "alternatywne"
zainteresowania, jako że w większości odrzucali tego typu poradniki, ale
ja uważałam, że na wszelkiego rodzaju ideologie jest czas i miejsce.
Jedna z moich bardziej ezoterycznych lektur znana była jako "biblia
pozytywnego myślenia" - chodzi o Metodę klucza mistrzów autorstwa
Charlesa F. Haanela, pierwotnie wydaną w 1916 roku. Łączyła przekonania
takie jak "prawo przyciągania" z mocą wizualizacji i medytacji. Nie
wykonałam żadnego z dokładnie opisanych w niej ćwiczeń, ale przemówiła
do mnie i postanowiłam wrócić do niej później, "jeżeli kiedykolwiek będę
tego potrzebować". Zapomniałam o niej na lata. Dopiero zawalenie się
pieczołowicie budowanego życia - koniec małżeństwa, ogromne zmiany w pracy, mieszkanie w pojedynkę i założenie firmy - ponownie mnie do niej
przyciągnęło.
Moc ćwiczeń opisanych w tej książce wprawiła mnie w osłupienie. Każdy
kolejny tydzień prowadził do nowych i coraz to głębszych wglądów we
wzorce myślowe, które doprowadziły do tego, że moje życie wyrwało mi się
spod kontroli, a rozwiązaniem była wiedza, że mogę opanować swoje emocje
i sprawić, żeby działały na moją korzyść, zamiast mnie przytłaczać.
Miałam wybór! Zwłaszcza wizualizacje były wielkim objawieniem w kontekście nadmiernego analizowania każdej sytuacji. Uczucie tonięcia
zastąpiłam wyobrażeniem tratwy, której mogłam się trzymać tak długo, jak
tego potrzebowałam. Przede mną znajdowała się wyspa i wyobrażałam sobie,
jak stoję na złotym piasku, spływa ze mnie woda, słońce mnie ogrzewa i pewnego dnia jestem bezpieczna i silna. Wyrobiłam też w sobie nawyk
tworzenia mapy działań na cały rok. Jak dowiesz się z dalszej części
książki, mapy działań to kolaże symbolizujące cele i aspiracje oraz
mające motywować cię do ich osiągnięcia. Początkowo na moich mapach
znajdowały się małe zwycięstwa, ale z czasem stały się one potężniejsze,
niż kiedykolwiek mogło mi się zamarzyć. Nadal mam mapy sprzed lat - to
zdumiewające, ile rzeczy na nich widniejących spełniło się w najdrobniejszych szczegółach.
Miałam poczucie ogromnej władzy nad swoim życiem oraz potężnego wpływu,
jaki mogłabym wywrzeć na innych ludzi, a nawet na świat, jednocześnie
realizując swoje pasje i ucząc innych. Zawsze wierzyłam w znaczenie
obfitości i hojności - to były moje wrodzone wartości - ale
nieoczekiwanie okazało się, że niesienie tej wiedzy w świat - do
przyjaciół, rodziny czy pacjentów - jest ważniejsze od zdobywania tego,
czego potrzebuję do przeżycia. Widziałam własną ewolucję i fundamentalne
zmiany, a - co okazało się kluczowe - nową wiedzę z fascynacją
rozszyfrowywałam przez pryzmat neuronauki i psychiatrii: byłam w stanie
sprawić, że mój mózg działał inaczej, żeby wesprzeć nowy tryb życia.
Gdy zmagałam się z ukształtowaniem nowej ścieżki, skupiając się na
badaniach naukowych dotyczących optymalizacji możliwości mózgu, w pełni
zrozumiałam, w jaki sposób możemy okiełznać jego moc, żeby kierować
życiem, którego pragniemy. Budowałam i doskonaliłam swoje zrozumienie
oraz nauki, a jednocześnie byłam coraz bardziej zdeterminowana, by
poświęcić swoje życie odkrywaniu sekretów mózgu.
Neuronauka w ciągu mojego dorosłego życia rozwinęła się niezmiernie, w znacznej mierze dzięki pojawieniu się technologii skanowania. Ten postęp
uwiarygodnił rzeczy, które czułam intuicyjnie, ale którym wahałam się
zaufać, oraz starożytną wiedzę przekazywaną w mojej kulturze, która
wcześniej nie pasowała do współczesnego życia na Zachodzie. Technologia
skanowania zmieniła nasze spojrzenie na działanie mózgu, na znaczenie
zdrowia umysłowego i siły psychicznej, a także na możliwość odblokowania
olbrzymiej mocy plastyczności mózgu i jej znaczenia dla nas wszystkich.
Dzięki głębokim odniesieniom do własnego rozwoju i emocjonalnej
metamorfozy byłam w stanie nierozerwalnie połączyć to, kim jestem, z tym, co robię, wierzyłam też, że mogę pomagać w osiągnięciu tego innym.
Uderzyło mnie, że zrozumiałam, po co żyję na tej planecie. Żeby
urzeczywistnić to w świecie, musiałam jedynie pracować nad tym, w czym
byłam dobra, znajdować pozytywy w swoim życiu - zamiast skupiać się na
tym, co jest w nim nie tak - a to będzie następnie wpływać na wszystko,
czego dotknę.
Moje rozumienie neuronauki i zgłębianie filozofii ezoterycznej przestały
być sprzecznymi biegunami, a zaczęły się wydawać dwoma kluczowymi
pierwiastkami przyciągającymi się wzajemnie, by stworzyć nowy ładunek.
Doświadczenia mojej rodziny, przyjaciół, pacjentów i klientów
coachingowych karmiły moje koncepcje i raz po raz ukazywały prawdę
leżącą u podstaw moich nauk. Wreszcie robiłam to, co naprawdę pragnęłam
robić, i miało to satysfakcjonujący wpływ wszędzie, dokąd się udawałam.
Otaczałam się ludźmi, którzy wspierali mnie i to, co starałam się
osiągnąć. Każdego roku tworzyłam mapę działań. Prowadziłam pamiętnik,
żeby śledzić swoje myśli i reakcje emocjonalne na wszystko, co się
działo, powoli kierując się w stronę zaufania i wdzięczności zamiast
potępiania albo unikania prawdziwej odpowiedzialności. Byłam w pełni
niezależna i mogłam polegać na swoich wewnętrznych zasobach, nawet w sytuacjach, których w przeszłości bym - jak mi się wydawało - nie
wytrzymała. Doświadczałam wglądów, które łączyły to, czego nauczyłam się
na temat filozofii Wschodu i nauki kognitywnej, w nowy manifest życia. Z czasem te zmiany doprowadziły do ogromnych zmian w zakresie i skali
mojej pracy oraz do odnalezienia osobistego spełnienia i poczucia
bezpieczeństwa, których kiedyś sobie nie wyobrażałam.
To właśnie oferuję ci w sposób nowoczesny, poparty odkryciami naukowymi
i świecki: moją wiedzę i moje doświadczenia wraz z dowodami naukowymi,
mój sposób na ponowne wyszkolenie mózgu tak, żeby kierując naszymi
działaniami i emocjami, prowadził do realizacji naszych najgłębszych
marzeń. Kluczem jest zrozumienie własnego mózgu i przejęcie nad nim
kontroli - i tym właśnie jest moc Źródła. Dotarcie do tego miejsca
zabrało mi dziewięć lat na uniwersytecie, siedem lat praktykowania
psychiatrii i dziesięć lat bycia coacherką przywództwa. W swojej książce
podzielę się z tobą tajemnicą zapanowania nad mózgiem, by odmienić swoje
życie.
dr Tara Swart, Londyn