Zwierzęta apokryficzne - Dimityr Kenarow

Kup ebooka

21.60 zł
17.93 zł (18,36 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

NOWY EU­RO­PEJ­SKI KA­NON LI­TE­RACKI

HAŁYNA KRUK Kto­kol­wiek, tylko nie ja(prze­kład Boh­dan Za­dura)

MAREK VADAS Ucieczka(prze­kład We­ro­nika Go­gola)

NAJAT EL HACHMI Ostatni pa­triar­cha(prze­kład Anna Sa­wicka)

ALEŠ ŠTE­GER Księga rze­czy(prze­kład Mi­łosz Bie­drzycki)

CLAU­DIU KOMAR­TIN ko­balt(prze­kład Ja­kub Korn­hau­ser)

MAJA URBAN Sta­tua wol­no­ści(Mi­łosz Wa­li­gór­ski)

BÉREN­G?RE COUR­NUT Z ka­mie­nia i ko­ści(Hanna Igal­son-Ty­giel­ska)

FRÍ?A ÍSBERG Świerzb(Ja­cek Go­dek)

MARIA NAVARRO SKA­RAN­GER Emily fo­re­ver(Ka­ro­lina Droz­dow­ska)

BENE­DEK TOTTH SKA­RAN­GER Trupi bieg(Elż­bieta So­bo­lew­ska)

JAN ŠKROB Real(Zo­fia Bał­dyga)

RAD­MILA PETRO­VIĆ Moja mama wie, co się wy­pra­wia w mia­stach(Alek­san­dra Woj­ta­szek)

MAT­TEO BUSSOLA Viola i Nie­bie­ski(Ka­ta­rzyna Skór­ska)

CHAR­LOTTE VAN DEN BRO­ECK Roz­cierki z ziemi(Olga Ni­zio­łek)

RUMENA BUŽA­RO­VSKA Mój pan mąż(Do­rota Jo­vanka Ćir­lić)

IEVA TOLE­IKYT? Czer­wony śli­ski pa­łac(Do­mi­nika Ja­giełka)

LISA KRÄN­ZLER Po­nie­wcza­sie(Do­rota Stro­iń­ska)

DIMI­TYR KENA­ROW Zwie­rzęta apo­kry­ficzne (Mag­da­lena Py­tlak)

NOWY EU­RO­PEJ­SKI KA­NON LI­TE­RACKI 18
DIMI­TYR KENA­ROW: Po­nie­wcza­sie
PPRZE­KŁAD Z JĘ­ZYKA BUŁ­GAR­SKIEGO - Mag­da­lena Py­tlak
REDAK­CJA I KO­REKTA - Jo­anna Mu­el­ler
ILU­STRA­CJA NA OKŁADCE - Go­sia Herba
PRO­JEKT LAY­OUTU OKŁADKI - Mi­ko­łaj Pa­siń­ski
PRO­JEKT TY­PO­GRA­FICZNY ŚRODKA KSIĄŻKI - Ar­tur Burszta
Co­py­ri­ght ? by Di­mi­tyr Ke­na­row, 2024 Co­py­ri­ght ? by Mag­da­lena Py­tlak, 2024 Co­py­ri­ght ? by Go­sia Herba, 2024 Co­py­ri­ght ? by Biuro Li­te­rac­kie, 2024
BIURO LITE­RAC­KIE
poczta@biu­ro­li­te­rac­kie.pl
www.biu­ro­li­te­rac­kie.pl
ISBN 978-83-67706-74-2
Pu­bli­ka­cja książki moż­liwa dzięki wspar­ciu Na­tio­nal Cul­ture Fund of Bul­ga­ria.
Ten pro­jekt zo­stał zre­ali­zo­wany przy wspar­ciu fi­nan­so­wym Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej. Pro­jekt lub pu­bli­ka­cja od­zwier­cie­dlają je­dy­nie sta­no­wi­sko ich au­torki i Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska nie po­nosi od­po­wie­dzial­no­ści za umiesz­czoną w nich za­war­tość me­ry­to­ryczną.
KON­WER­SJA: eLi­tera s.c.

Pierw­szy ka­mień

Wy­łu­pione oczy, wrzu­cone do oce­anu. Prze­piękne

prze­zro­czy­ste ciała z cie­kłego szkła, przez które wi­dać

du­szę (albo brak du­szy). Nie ma nic ukry­tego

tu. Nie ma głę­bo­kich ta­jem­nic, bez­den­nej

pod­świa­do­mo­ści. Ni­czym otwarte ze­gary

me­duzy ty­kają na po­wierzchni, tęt­nią

ich ga­la­re­to­wate serca. Woda w wo­dzie.

A jed­nak: pa­mię­tam tamto lato na ska­łach

w po­bliżu Ka­lia­kry. Wietrzne, ma­towe niebo.

Mewy, które na próżno wal­czyły

z wia­trem; osła­błe kor­mo­rany, usa­dzone

jak krzywe zęby na brzegu. A w dole, w gar­dle

Mo­rza Czar­nego - me­duzy. Straszne, bez­kształtne

stwory. Pa­mię­tam, jak się w nie wpa­try­wa­łem

bez­li­to­śnie, jak pod­nio­słem naj­więk­szy ka­mień.

Eks­plo­zja była ośle­pia­jąca.

.

Akwa­rium

Świat gu­pi­ków i su­mi­ków. Rów­no­le­gło­ścian prze­zro­czy­stego, ab­so­lut­nie prze­zro­czy­stego wy­obra­że­nia. Kie­dyś wy­peł­niał nas lęk przed pra­daw­nym, dzie­cię­cym mro­kiem oce­anu, po­śród któ­rego bez­gło­śnie krzy­żo­wały się bez­i­mienne szczęki. Na­wet ba­sen z gład­kimi płyt­kami i pod­wod­nymi pro­jek­to­rami, nie­zo­sta­wia­ją­cymi ani jed­nego za­cie­nio­nego kąta, bu­dził pa­nikę, gdy stopa z wy­cią­gnię­tymi pal­cami tra­ciła czu­cie dna. Kie­dyś toń była wszę­dzie.

Mia­łem 8 lat, kiedy prze­sta­łem śnić kosz­mary. Miesz­ka­łem z mamą i tatą na 11 pię­trze w bloku 16 na Mia­steczku Stu­denc­kim. Zrzu­ca­łem pla­sti­kowe żoł­nie­rzyki z bal­konu i mie­rzy­łem swoim no­wym ze­gar­kiem elek­tro­nicz­nym, jak szybko do­się­gną ziemi. 1,7 se­kundy, we­dług wy­li­czeń. Nie wie­dzia­łem, co to ozna­cza, ale ta liczba mnie uspo­ka­jała. Wie­czo­rem przed za­śnię­ciem po­wta­rza­łem na głos: "1,7 se­kundy".

W tym sa­mym roku do­sta­łem akwa­rium. 30 х 40 х 50 cen­ty­me­trów. 60 li­trów. Z ka­my­kami na dnie, pod­wod­nymi ro­ślin­kami, fil­trem i pompą. Go­dzi­nami pa­trzy­łem, jak szare su­miki wą­si­kami ba­dają ta­jem­nice dna ni­czym nur­ko­wie z po­pu­lar­no­nau­ko­wych fil­mów Ja­cques'a-Yves'a Co­usteau. Po­sy­py­wa­łem po­wierzch­nię ku­rzo­po­dob­nym po­kar­mem i gu­piki wy­strze­li­wały za­ja­dle w górę. Stu­ka­łem w szkło knyk­ciem i ucie­kały. Kiedy pompa prze­stała dzia­łać, woda zzie­le­niała.

Wy­cią­gnąć na jaw głę­binę. Zo­ba­czyć, jak wszystko lo­gicz­nie działa, za­mknięte za kru­chymi ścia­nami oka. Oka z mar­twymi ryb­kami.

.

Żółw Szari

Po­woli ni­czym żółw okrą­żam

sko­rupę ziemi. Je­stem od­wró­co­nym

stat­kiem w po­dróży do­okoła świata

na czte­rech łu­sko­wa­tych no­gach za­miast masz­tów.

Je­stem smo­kiem bez ma­rzeń, który po­woli

okrąża zie­mię. Ni­g­dzie nie ma ani jed­nej

księż­niczki. Je­den krok, dwa kroki, trzy.

Nie wiem, co jest da­lej. Po­woli

ni­czym żółw okrą­żam sko­rupę

ziemi. So­fia, San Fran­ci­sco.

Nie ro­zu­miem geo­gra­fii. Słu­cham

je­dy­nie mu­zyki nazw.

Do-re-mi-fa. La-la-la-la. Znam ty­siące

pio­se­nek. Po­ma­gają w dłu­gich po­dró­żach.

Okrą­żam po­woli zie­mię. Po­wta­rzam rze­czy,

które wiem. Czuję się jak w domu, za­wsze

gdy do­cie­ram na ko­niec świata.

Gdy sta­tek z na­zwami to­nie, śpie­wam.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki