Życie E.G. White jej twierdzenia odrzucone - D.M. Canright

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (8,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Biografia autora

Dudley Marvin Canright (22 września 1840 - 12 maja 1919). Był pastorem w Kościele Adwentystów Dnia Siódmego przez 22 lata, który później opuścił kościół i stał się jednym z jego najsurowszych krytyków. Wstąpił do kościoła w 1859 roku, w wieku 19 lat, a poprzez służbę awansował na prominentną pozycję w Generalnej Konferencji, komitecie zrzeszającym przywódców Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. W 1865 roku, w wieku 24 lat, Dudley Canright został wyświęcony przez Jamesa White'a i JN Loughborough, podczas nabożeństwa w Battle Creek. Canright był często wzywany przez Starszego Jamesa White'a i innych przywódców Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego do debatowania z pastorami innych wyznań, ogólnie w kwestii sabatu dnia siódmego: Po raz kolejny zaczął mieć wątpliwości co do rodziny White'ów, zwłaszcza co do "daru proroctwa" Ellen White. Wielokrotnie się wahał, kilka razy wracał z wcześniejszej emerytury, by organizować zebrania i głosić. We wczesnych latach osiemdziesiątych XIX wieku jego stosunki z panią White pozostawały przyjazne.

Potem, dość nagle, w 1887 roku, Canright i jego żona Lucy Canright opuścili Kościół Adwentystów Dnia Siódmego. To była decyzja, nad którą zastanawiał się przez rok. Zrywając stosunki ze swoim macierzystym kościołem, Kościołem Adwentystów Dnia Siódmego w Otsego, Canright stwierdził, co następuje, jak zapisał urzędnik kościelny:

Że doszedł do punktu, w którym nie wierzył już, że Dziesięć Przykazań jest wiążących dla chrześcijan i porzucił Prawo, Sabat, Orędzia, Sanktuarium, naszą pozycję wobec USA w proroctwach, Świadectwach, zdrowiu reformy, nakazy pokory. Powiedział też, że nie wierzy, że papiestwo zmieniło szabat. I chociaż nie powiedział tego wprost, jego język sugerował, że prawdopodobnie będzie przestrzegał niedzieli. Uważa, że adwentyści dnia siódmego są zbyt wąscy w swoich poglądach i że cytując tak wiele ze Starego Testamentu, wracają raczej do światła księżyca niż doświadczają światła ewangelii Chrystusa. Myślał, że wywyższamy prawo ponad Chrystusa. Nie ma również wiary w pracę misjonarską prowadzoną przez nasz lud, czuje, że nie jest to sposób, w jaki Bóg zaplanował wykonywanie tej pracy. Nadal twierdził, że wierzy, że przyjście Chrystusa jest bliskie, czyniąc to samo zastosowanie Daniela 2 i 7 oraz Mateusza 24, jak zawsze, ale nie wierzył, że miało być jakieś specjalne przesłanie poprzedzające drugie przyjście Chrystusa w sensie w których nauczają Adwentyści Dnia Siódmego. - Rekord urzędnika kościelnego, 17 lutego 1887 r., Otsego, Michigan Kościół Adwentystów Dnia Siódmego.

5 marca 1887 roku on, jego żona i córka Veva (Genevieve) zostali przyjęci do kościoła baptystów w Otsego. 17-go otrzymał pozwolenie na głoszenie kazań, a 2 dni później został wyświęcony i mianowany płatnym pastorem Kościoła. Pozostał na tym stanowisku do 1889 roku. Ostatnie 3 lata swojego życia spędził z córką Genevieve, która przeszła na Chrześcijańską Naukę. Canright zmarł 12 maja 1919 r. Dwa miesiące później ukazała się jego ostatnia książka, The Life of Mrs. E.G. White.

Wstęp tłumacza

Książka pisana w 1919 roku czyli ponad 100 lat temu przedstawia adwentystów tamtych czasów, niektóre fakty zmieniły się np. obecnie Kościół Adwentystów posiada oficjalnie ustalone zasady wiary, czego nie było w czasach Canrighta o czym to wspomina w tej książce. Generalna Konferencja w latach osiemdziesiątych ustaliła jakie jest stanowisko Kościoła do E. White i Biblii. Więc informację w tym temacie mogą się nieco różnić od współczesnych. Canright jak czytaliśmy w biografii nie był wrogiem Whitów, nawet uczestniczył w jej pogrzebie. W książce nie wyczuwa się złośliwości, nienawiści, mówi zgodnie ze swoim przekonaniem, pokazuje błędy w adwentyzmie, pomyłki Ellen, i wątpliwości jakich nabrał po latach. Nie zmyśla i nie naciąga faktów, często podaje źródło cytau. Czytając książkę która jest krytyką, zawsze trzeba mieć na uwadze jednostronność, każdy z nas posiada dobre jak i złe strony życia. Adwentyści przedstawiają Ellen i adwentyzm tamtych dni tylko w kolorowych barwach. Canrihgt w ciemnych kolorach a czytelnik zapoznający się powinien to wypośrodkować. W tekście często pojawia się słowo "starszy" jak "Starszy White" znaczy Jakuba White czy "Starszy Butler" - Elder - które obecnie zmieniono na "pastor" pozostawiam to określenie bez tłumaczenia na język współczesny. W roz. 9 autor powołuje się na encyklopedie swoich czasów, trudno by to obecnie znaleźć. Podaje cytaty z książek które były w jego czasach, przedruk tych książek był już wielokrotnie i numery stron mogą być obecnie inne. Numery stron i odnośniki pozostawiam takie jak podał je autor.

Badania medyczne czasów Ellen chorób psychicznych na które powołuje się w tej książce są raczej zgadywaniem lekarzy, nie było żadnych metod badawczych, jedynie przypuszczenia, domysły. Do dzisiaj psychiatria nie posiada żadnych urządzeń do stwierdzenia choroby psychicznej, lekarz wystawia zaświadczenie na podstawie obserwacji, rozmowy z pacjentem, na podstawie własnej opinii. Wszystko co odbiega od przyjętych norm, jest określane zaburzeniami psychicznymi. Jeżeli ktoś otrzyma prawdziwą wizję od Boga to dla niewierzącego lekarza psychiatry będzie to zaburzenie psychiczne, albo schizofrenia. Nie chce powiedzieć że opinie lekarzy o stanie zdrowia Ellen są błędne, argumenty ich są bardzo przekonywujące, ale są ich domysłami a nie dowodami. W książce często pojawia się zwrot "pani White" to tylko stosownie się do zasad j. angielskiego, nie używano zwrotu "siostra White" które przyjęło się w języku polskim, tylko "pani White" nie ma w tym żadnego pod kontekstu.

Czy z wszystkim co napisał Canright się zgadzam? nie! W rozdziale 12 opisuje że Ellen White poprawiała swój natchniony tekst, i że natchnionego tekstu się nie poprawia. Autor nie rozumie na czym polega natchnienie i że nie istnieje 24 godzinne natchnienie, a prorok który otrzymuje wizję od Boga to ją spisuje swoimi słowami, kiedy Ellen znalazła lepsze określenie tego co widziała to przekreślała to zdanie i pisała od nowa. Czy poprawiała po Duchu czy po sobie? Innym tematem jest czy ona cokolwiek pisała pod natchnieniem. Wizja księżyców roz.20 Zarzut autora uważam za bezpodstawny, to że widziała cztery księżyce na nie sześć, wizja nie miało być lekcją astronomi ale przekonać Batesa, Wyobraźmy sobie że mamy doczynienia z jakimś prawdziwym prorokiem Bóg chce udowodnić astronomowi że wizje pochodzą od niego więc pokazano mu to co wówczas znał, gdyby powiedziano mu że Jowisz ma 80 księżyców to by ją wyśmiał. A tyle ich odkryto obecnie, w wizji nie chodziło o pokazanie prawdziwej ilości księżyców ale o wiarę Batesa.. Zresztą ona nigdzie nie powiedziała że chodzi o księżyce Jowisza i Saturna to Bates wysunął taki wniosek.

Przedmowa autora

Pani EG White, prorokini, przywódczyni i główna założycielka Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, twierdziła, że została natchniona przez Boga tak samo, jak prorocy Biblii. Określając swoje stanowisko, mówi: " W starożytności Bóg przemawiał do ludzi przez usta proroków i apostołów. W tych dniach przemawia do nich przez świadectwa swego Ducha " ("Świadectwa dla Kościoła", t. IV., str. s. 148; t. V., s. 661; nr 88, s. 189), to znaczy przez nią poprzez jej pisma.

Każda linijka, którą napisała, czy to w artykułach, listach, świadectwach czy książkach, twierdziła, że została jej podyktowana przez Ducha Świętego, a zatem musi być nieomylna. Jej ludzie akceptują i zdecydowanie bronią tych roszczeń. Jej pisma są czytane w ich kościołach, nauczane w ich szkołach i głoszone przez ich duchownych tak samo jak Pismo Święte. Ich kościół stoi lub upada wraz z jej roszczeniami. To dobrowolnie przyznają. Jest spokrewniona ze swoim ludem tak samo, jak Mahomet z mahometanami, Józef Smith z mormonami, Ann Lee z Shakerami, a pani Eddy z chrześcijańskimi naukowcami. Dlatego te wysokie twierdzenia są przedmiotem rzetelnych badań, którym jej zwolennicy, którzy swobodnie krytykowali innych pretendentów do boskiego natchnienia, nie mogą racjonalnie sprzeciwić się. Opublikowali kilka książek dotyczących jej życia i pracy, w których zebrali się i zinterpretowali wszystko, co możliwe na jej korzyść. Czytając te książki, nigdy nie dowiemy się, że kiedykolwiek popełniła błąd, popełniła plagiat, praktykowała oszustwo lub napisała rzekomo natchnione pisma, które musiały zostać stłumione. Opowiadając życie natchnionych ludzi, Bóg nie ukrywa zatem ich upadków i nie pomija ich błędów i niedociągnięć.

Opinia publiczna ma zatem prawo poznać drugą stronę życia pani White. Pisarz jest chyba lepiej kompetentny do podania faktów dotyczących tej fazy jej życia niż jakakolwiek inna żyjąca osoba, ponieważ zjednoczył się z jej ludem niemal na samym początku, czyli już prawie sześćdziesiąt lat temu, kiedy kościół liczył zaledwie około pięciu tysięcy. Ma wszystkie pisma pani White z tamtych wczesnych dni. Niektóre z najbardziej szkodliwych z nich zostały ukryte. Ani opinia publiczna, ani ich własny naród, z wyjątkiem kilku urzędników, nie zna tych starych "objawień". Bliskie kontakty z panią White dały mi sposobność poznania i obserwowania jej w stopniu, w jakim nikt bez takiej znajomości nie byłby w stanie tego zrobić.

Dlaczego kiedyś wierzyłem, że pani White jest inspirowana?

Kiedyś zaakceptowałem roszczenia pani White do inspiracji z tego samego powodu, z którego robi to większość jej zwolenników. Najpierw zaakceptowałem sabat, a potem inne punkty wiary, aż w końcu uwierzyłem we wszystko. Znalazłem się wśród nich wszystkich, którzy stanowczo stwierdzali, że pani White była natchniona przez Boga. Przypuszczałem, że wiedzieli, więc uwierzyłem im na słowo; i to jest to, co robią wszyscy inni, kiedy wchodzą, zaprzeczają temu, jak tylko mogą. Wkrótce przekonałem się, że jej objawienia były tak związane z całą historią i wierzeniami jej kościoła, że nie mogłem konsekwentnie ich rozdzielać, tak jak nie można być mormonem i nie wierzyć w Józefa Smitha, czy Chrześcijańskim Naukowcem i nie wierzyć w Panią Eddy. Wierzyłem w inne doktryny tak mocno, że połknąłem wizje wraz z resztą i że wszyscy tak postępują. Kiedy zacząłem mieć podejrzenia co do wizji, poczułem presję tak silną, że bałem się je wyrazić, a nawet przyznać się do nich przed samym sobą. Wszyscy mówili, że takie wątpliwości pochodzą od diabła i prowadzą do odrzucenia prawdy, a następnie do zguby. Nie odważyłem się więc ich zabawiać ani badać tej sprawy; i tak jest z innymi.

Widziałem, że wszyscy, którzy wyrażali jakiekolwiek wątpliwości co do wizji, byli natychmiast piętnowani jako "buntownicy", "w ciemności", "prowadzeni przez szatana", "niewierni" itp. Nie mając wiary w żadną inną doktrynę nie wiedziałem, co robić ani dokąd się udać. Więc starałem się wierzyć wizjom i postępować zgodnie z nimi, tak jak robią to tysiące z nich, kiedy tak naprawdę przez cały czas mają co do nich wątpliwości. To prowadzi ich do praktykowania oszustwa i publicznego udawania, że wierzą w to, w co wewnętrznie nie wierzą lub w najlepszym przypadku w co wątpią. Zobacz przypadek Uriasza Smitha w rozdziale poświęconym jego poglądom. Ponad czterdzieści lat temu, na początku mojej służby, będąc jeszcze głęboko wierzącym we wszystkie doktryny Adwentystów Dnia Siódmego, napisałem stanowczą obronę pani White. Przez wszystkie te lata żaden z jej obrońców nie stworzył nic równie mocnego. Świadczy o tym fakt, że został przez nich skopiowany w jej obronie, ale z pominięciem mojego imienia. Również w swoich pismach przeciwko mnie cytują to jako sprzeczne z tym, co teraz mówię. Nie winię ich; ale moja odpowiedź jest taka: " Mądry człowiek rzadko zmienia zdanie, głupiec nigdy ".

W czasie, gdy czterdzieści lat temu pisałem tę obronę pani White, nigdy nie widziałem kopii jej wczesnych wizji zawartych w "Słowie do Małego Stadka" z 1847 r. oraz w "Obecnej prawdzie" z 1849 i 1850 r.; ani broszur Starszego Batesa z tego samego dnia. Zostały tak skutecznie stłumione, że nie wiedziałem, że kiedykolwiek istniały. Zawierają one najbardziej szkodliwe dowody przeciwko jej natchnieniu. Wszystko to później wpadło w moje ręce. W miarę upływu lat stopniowo gromadziły się inne dowody, aż w końcu musiałem zmienić zdanie. We wczesnych latach pracy w parlamencie pan Gladstone, wielki mąż stanu Anglii, wygłaszał przemówienia, zdecydowanie broniąc strony, do której należał. Później zmienił poglądy i przeszedł na stronę przeciwną. Wtedy wstał członek jego dawnej partii i odczytał jedno z przemówień pana Gladstone'a, w którym zdecydowanie potępił poglądy, których teraz bronił. Na zakończenie wszystkie oczy skierowane były na pana Gladstone'a. Co mógł powiedzieć? Wstał powoli i powiedział: " To było dawno temu i od tego czasu wiele się wydarzyło ". To było wszystko. Lud wiwatował mu entuzjastycznie. Skutecznie odpowiedział przeciwnikowi. Moja odpowiedź dla adwentystów jest taka sama: " To było dawno temu i od tamtej pory wydarzyło się wiele rzeczy ".

Fakty przedstawione w tej książce podają niektóre z powodów, dla których porzuciłem wiarę w roszczenia pani White do natchnienia. Fakty są niepodważalne; wyciągnięte na ich podstawie wnioski muszą zatem z natury rzeczy być nieuniknione.

Wykonując to zadanie, pisarz, znając słabości natury ludzkiej, używał łagodnego języka i okazał tyle miłosierdzia, na ile pozwalały okoliczności sprawy. Ale znając błędy i oszustwa związane z panią White i jej pracą, uznał za swój obowiązek wobec świata chrześcijańskiego przedstawienie faktów. Od czasu, gdy wycofałem się z Adwentystów, ponad trzydzieści lat temu, nadal donoszą, że żałowałem, że ich opuściłem, próbowałem ponownie wrócić, odrzucili moją książkę, którą napisałem i wyznali, że jestem teraz zagubionym człowiekiem. W żadnym z tych raportów nie było ani słowa prawdy. Oczekuję, że doniosą, że odwołałem się na łożu śmierci. Wszystko to ma na celu ograniczenie wpływu moich książek. Teraz potwierdzam wszystko, co napisałem w moich książkach i traktatach przeciwko tej doktrynie. Kilku duchownych adwentystów udzieliło cennej pomocy w przygotowaniu tych stron. Kiedyś wierzyli w boskie natchnienie pani White, ale oczywiste fakty w końcu zmusiły ich do wyrzeczenia się wiary w jej sny.

DM Canright,

Emerytowany pastor Kościoła Baptystów Berean, Grand Rapids, Mich.

Oszustwo cofa się przed światłem,

I przeraża ciekawskie oko;

Ale święte prawdy zachęcają do testu,

Każą nam szukać i próbować.

Obyśmy nadal utrzymywali

Cichy, dociekliwy umysł,

Zapewnieni, że nie będziemy szukać na próżno,

Ale ukryte skarby znaleźć.

Z błogosławionym zrozumieniem,

Stworzony, by być wolnym. Naszej

nie oprzemy naszej wiary na człowieku,

Tylko Tobie ufamy.

Rozdział 2 - Wielki test wyznaniowy

" Adwentyści dnia siódmego nie wyznają innego wyznania niż Biblia ". To stwierdzenie jest wielokrotnie powtarzane w ich publikacjach przeznaczonych do publicznej dystrybucji. Podobnie mówią: " Biblia jest swoim własnym wyjaśnieniem ". " Jeden tekst wyjaśnia inny ".

Wszystko to brzmi dobrze, ale po zbadaniu oba stwierdzenia okazują się fałszywe. Po pierwsze, Adwentyści Dnia Siódmego mają wyznanie wiary, takie samo jak inne wyznania, i publikują je od 1872 roku. Nazywają je "Podstawowymi Zasadami Adwentystów Dnia Siódmego ". Jej początkowe słowa brzmią: " Adwentyści dnia siódmego nie wyznają innego wiary poza Biblią, ale trzymają się pewnych dobrze zdefiniowanych zasad wiary ". Następnie przystępują do definiowania tych "punktów wiary". Cóż to jest, jeśli nie wyznanie wiary? Webster definiuje credo jako " autorytatywne podsumowanie lub formułę tych artykułów wiary chrześcijańskiej, które są uważane za istotne ".

Otwierając dyscypliny różnych ortodoksyjnych kościołów, takich jak metodyści, baptyści i prezbiterianie, znajdujemy, że każdy zaczyna swoje artykuły wiary w ten sposób: " Wierzymy ". Potem następuje to, w co wierzą. Adwentyści mówią, że wszystkie te kościoły mają wyznanie wiary, ale sami nie mają wyznania wiary. Ale ich "Podstawowe zasady" zaczynają się w ten sam sposób, a więc: " Oni wierzą "; a następnie postępują zgodnie z ich dwudziestoma dziewięcioma artykułami wiary, mówiąc, w co wierzą. Dlatego mówienie przez nich, że nie mają żadnego wyznania wiary, ale mają je inne kościoły, jest oszustwem.

Ale najgorszą cechą tego wyznania jest to, że nie zawiera ono głównego artykułu wiary - tego, co oni uważają za najważniejszy ze wszystkich. Choć może się to wydawać dziwne, zostało to pominięte. Ich największym oszustwem w tej sprawie nie jest posiadanie sformułowanego credo, kiedy mówią, że nie mają credo, ale nieumieszczenie w sformułowanym credo jedynego najważniejszego artykułu ich wiary. Trzeci artykuł ich opublikowanego credo mówi, że posiadają:

" Że Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu było dane z natchnienia Boga zawierają pełne objawienie Jego woli dla człowieka i są jedyną nieomylną zasadą wiary i praktyki ".

To znowu dobrze brzmi; ale to jest fałszywe, absolutnie fałszywe. Adwentyści Dnia Siódmego nie wierzą, że Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu zawiera pełne objawienie woli Bożej wobec człowieka, ani też nie uważają tych Pism za "jedyną nieomylną regułę wiary i praktyki", ponieważ utrzymują, że pisma ich prorokini, pani EG White, również pochodzą z natchnienia Bożego; że pisma te zawierają pełniejsze objawienie woli Bożej wobec człowieka i że są one nieomylne. Co więcej, czynią z wiary zawartej w tych pismach sprawdzian wiary i społeczności w swoim kościele. Wszystko to jest podatne na najdobitniejszy dowód.

Twierdzenie o nieomylności pism pani White zostało ustanowione w 1911 r. W tym roku ogłoszono, że jej pisma są " jedyną nieomylną interpretacją zasad biblijnych " ("The Mark of the Beast", GA Irwin, s. 1). Dlatego dla nich Biblia nie jest ich jedynym wyznaniem wiary, nie jest swoim własnym wyjaśnieniem, ani też nie jest ich jedyną nieomylną zasadą wiary i praktyki. Wręcz przeciwnie, wiara w panią White i jej pisma jest wielką rzeczą - głównym, ale niepublikowanym artykułem wiary. Nierzadko zdarza się, że ich starsi członkowie mówią: "Gdybym stracił wiarę w panią White, straciłbym wszystko". To pokazuje, że wszystko w tym kościele jest zbudowane na niej. Niewiara w nią jest największą z herezji i od razu piętnuje kogoś jako odstępcę. Przed zjednoczeniem się z kościołem słyszy się niewiele lub nic o pani White; ale po zjednoczeniu słyszy się, że jest nieustannie cytowana jako autorytet we wszystkim - doktrynie, diecie, ubiorze i dyscyplinie.

Ci, którzy na początku nie akceptują jej wizji, mówi pani White,

"nie należy odkładać na bok, ale trzeba dla nich mieć cierpliwość i braterską miłość aż znajdą swoją pozycję i staną za lub przeciw." Ale "jeśli walczą przeciwko wizjom",

wtedy, jak mówi, "kościół może wiedzieć, że nie mają racji"

("Świadectwa", t. I, s. 328).

To pokazuje, że ostatecznie, zgodnie z własnymi pismami pani White, wiara w jej pisma jest próbą wiary i społeczności w tym kościele. W rezultacie przez cały czas nie tylko członkowie kościoła, ale całe kościoły były wykluczane za niewiarę w wizje pani White. Aby pozbyć się członków, którzy nie wierzyli w jej natchnienie, urzędnicy kościelni bez ich zgody rozwiązali i zreorganizowali całe kościoły, a wiara w panią White i jej pisma była sprawdzianem przed wejściem do nowej organizacji. W październiku 1913 r. rozwiązano w ten sposób ich kościół w St. Louis w stanie Missouri. Ostatnie trzy pytania zadawane tym, którzy pragnęli zjednoczyć się ze zreorganizowanym kościołem, brzmiały następująco:

11. Czy wierzysz, że kościół ostatków musi mieć ducha proroctwa? 12. Czy wierzysz w ducha proroctwa, jaki posiada pani EG White? "13. Czy wierzysz w reformę zdrowia nauczaną w Biblii i w duchu proroctwa?"

To wystarczy, aby pokazać, że "Biblia i tylko Biblia" nie jest credo Adwentystów Dnia Siódmego. To jest Biblia i coś jeszcze; jest to Biblia i pisma pani White. Dlatego nie jest dla nich uczciwe ogłaszanie światu, że nie mają "żadnego wyznania poza Biblią". Nie jest też uczciwe, gdy publikując swoje credo, pomija się to, co jest ich głównym artykułem wiary i wielkim sprawdzianem wyznaniowym. Sprawiedliwe jest, aby opinia publiczna dowiedziała się o ich oszustwie w tej sprawie. Nie są pod tym względem tak szczerzy i uczciwi jak mormoni. Mormoni mają wyznanie wiary, sformułowane przez Józefa Smitha w 1841 roku i przyjęte później przez ich konferencję generalną, które publikują jako swoje "Zasady Wiary". Nie wahają się nazwać tego swoim credo. W tym wyznaniu wiary nie ukrywają też faktu, że wierzą w Księgę Mormona. Artykuł VIII. O tym wyznaniu mówi:

"Wierzymy, że Biblia jest słowem Bożym, o ile jest poprawnie przetłumaczona, my wierzymy również, że Księga Mormona jest słowem Bożym".

Dlaczego Adwentyści Dnia Siódmego nie mieliby być równie uczciwi i twierdzić w swoim wyznaniu wiary, że wierzą, że pisma pani White są słowem Bożym? Musi być coś radykalnie nie tak z denominacją, która w ten sposób, uczciwymi, ale fałszywymi słowami i przemilcza fakty, będzie próbowała oszukać niewinną i niczego niepodejrzewającą publiczność.