Chuligan
Usiadł wiatr na parapecie okna,
strącił doniczkę, wywiał firankę.
Zakręcił kółeczko w kuchni nad stołem,
Podwinął obrus i wylał śmietankę.
Wyskoczył z okna wprost do ogródka,
Po drodze strącając obrazek ze ściany.
Pokręcił się po nim, czochrając trawę,
Popędził do sadu, tak jak pijany!
W sadzie jabłkami rzucał o ziemię,
Pozrywał liście, wyginał gałęzie!
Z rozpędu nagle znalazł się w lesie
I zaczął szarpać młode żołędzie.
Bił się z sosnami, świerki zaczepiał,
Fikał koziołki, przeczesał włosy,
Popędził z lasu prosto na pole
I wparzył pędem pomiędzy kłosy!
Na polu zrobił hałasu dużo:
Wył, gwizdał, huczał, udawał basy...
Podążał dalej przez Polskę chyżo
I pokazywał swoje grymasy.
Ciągle mamrotał i stale mruczał,
Tu coś przewrócił, tam coś rozwalił!
I zachowywał się wciąż okropnie.
Tak się panoszył, jakby się chwalił,
Że bardzo silny i dużo może...
Otwarte drzwi domu zatrzasnął!
Wpadł miedzy kosze, rozrzucił śmieci,
Nagle... zmęczony osłabł i zasnął.