* * *
Zuzanna Bijoch jest gwiazdą, top modelką, która chodzi na wybiegach u największych projektantów. Brała udział w gwiazdorskim reality show.
Napisała powieść o tym, jak to jest być modelką. To nie literatura
faktu, ale jak zapewnia Bijoch, nic nie zostało zmyślone.
Sama jest gwiazdą, ale w wywiadach opowiada, że czas gwiazd mija. Nie
mija jednak czas modelek. Ubrania, buty, kosmetyki, biżuteria, to
wszystko samo się nie zaprezentuje. W czasach powszechnych nowoczesnych
technologii, kiedy wszystko można zrobić na komputerze, do prezentowania
ubrań wciąż są potrzebne żywe osoby, które staną, zapozują, przejdą się,
obrócą. Pod tym względem nic się nie zmieniło od czasów pierwszych
pokazów strojów w XIX wieku.
Zmienia się za to społeczna pozycja modelki. Te, które zostały
gwiazdami, nie ograniczają się do pozowania. Wykorzystują swoją sławę do
tego, by robić coś więcej, chętnie działają na rzecz zwierząt czy walki
z patologiami w świecie mody. O Anji Rubik mówi się nie tylko modelka,
ale też aktywistka. Napisała edukacyjny poradnik o seksie dla młodzieży.
Bywa uczestniczką demonstracji i akcji na rzecz praw kobiet, na przykład
prawa do aborcji. Kiedy nauczycielka akademicka, socjolożka i feministka
Agnieszka Graff zapytała swoich studentów, kto jest dla nich ikoną
feminizmu, nie odpowiedzieli, że na przykład Marta Lempart, liderka
Strajku Kobiet, za którą dziesiątki tysięcy osób wyszły na ulice w proteście przeciw zaostrzaniu prawa aborcyjnego. Dla studentów ikoną
feminizmu jest Anja Rubik, która swój protest zaznaczyła na okładce
polskiej edycji modowego magazynu "Voque", pozując nago z czerwoną racą
w ręce.
Jest jeszcze trochę równie wielkich, rozpoznawalnych modelek. Wiele z nich rozbłysło dawno temu i wciąż nie schodzi z piedestału. Zmiany
obyczajowe i społeczne sprawiły, że 40-letnia top modelka wciąż jest
gwiazdą. Można być dojrzałą kobietą i spełniać kanony piękna. Jednak
czas gwiazd powoli mija. Jak pisze Zuzanna Bijoch: "Produkcja
supermodelek stanęła. Casting directorzy szacownych domów mody
prześcigają się w wyszukiwaniu nowych twarzy". Modelki zmieniają się
równie często, jak kolekcje w odzieżowych sieciówkach. Taniej jest
znaleźć nowe, niż przepłacać za te z wysoką pozycją.
Jest jeszcze Instagram. On żyje innym życiem niż wielkie magazyny mody,
które kreują kariery. Instagram jest dostępny dla każdego, tam nie
trzeba się dostać, tam trzeba zdobywać followersów. Marki, które
szukają modelek poza agencjami, na własną rękę, zaczynają od sprawdzania
statystyk na Instagramie. Ta, która ma followersów idących w tysiące,
zwiększa swoją szansę na kontrakt.
Podobno czas wybiegów też mija. Pandemia przyspieszyła zmiany. Kiedy
pokazy nie mogły się odbywać, nowe kolekcje prezentowano na Instagramie.
I tak może już zostać. Pokaz to gigantyczna produkcja, ogromne koszty.
Na Instagramie podczas relacji online ubrania sprzedają insta girl,
czyli dziewczyny z armią followersów. Tłumy zaproszonych gości na
pokazie to nic w porównaniu z zasięgami tych dziewczyn w internecie. Po
co więc pakować pieniądze i energię w pokazy? Ich całkowity koniec
jeszcze nie nadszedł, ale to możliwa przyszłość. Na razie dwa światy
funkcjonują obok siebie.
* * *
Branżę modową czeka niejedna rewolucja. Zmienia się pod naporem przemian
obyczajowych, które przeobrażają również inne branże, na przykład
filmową, w której przedmiotowe traktowanie młodych kobiet było
wszechobecne. Teraz trzeba liczyć się z tym, że takie złe obyczaje
zostaną ujawnione i potępione. Modelki również coraz częściej decydują
się na comming outy dotyczące różnych patologii ich świata. Mówią
głośno o swoich zaburzeniach odżywiania, o molestowaniu. Nietrudno się
domyślić, że to plaga w zawodzie, który opiera się na pracy pięknym
ciałem, jednak wcześniej o tym nie mówiono.
Branża się zmienia, bo zmienia się też świat. Poprawność polityczna nie
pozwala już tolerować przedmiotowego traktowania, przemysł modowy, który
polega przecież na tym, że kobiety i mężczyźni służą do pokazywania
ubrań, będzie musiał się do tego przystosować. Już zaczyna.
Marka bieliźniarska Victoria's Secret zrezygnowała niedawno ze swoich
legendarnych Aniołków. Była to grupa dwudziestu najlepszych, wybranych
modelek, które reprezentowały firmę na wybiegach, w telewizji, w wywiadach. Występowały w spektakularnych, urządzonych z barokowym
rozmachem pokazach, zaaranżowanych jak spektakl teatralny, z anielskimi
skrzydłami, roześmiane, kuszące. Aniołki były jak rodzina, jak
uprzywilejowana elita modelek. W ponaddwudziestoletniej historii
istnienia Aniołków tylko czterdziestu jeden dziewczynom udało się
osiągnąć ten status.
Rodzina jednak okazała się patologiczna. Wychudzone dziewczyny
opowiadały mediom o nieludzkich dietach koniecznych do tego, żeby
wyglądać zjawiskowo w bieliźnie, o molestowaniu seksualnym w firmie.
Szczyt marzeń modelek okazywał się być szczytem ich uprzedmiotowienia.
Wizerunek marki upadał, sprzedaż malała. Aż prezes Victoria's Secret
Martin Waters oświadczył: "Porzucamy to, czego pragną mężczyźni, na
rzecz tego, o czym marzą kobiety. Od seksownych produktów dla wybranych
po coś seksownego dla wszystkich".
I Aniołków w dotychczasowej postaci nie będzie. W ich miejsce przyszedł
Kolektyw Victoria' Secret, czyli siedem rzeczniczek. Dotychczasowe
kryterium wyboru polegające na ocenie ciała zastąpiło nowe - wybiera się
postać, osobowość. Rzeczniczki Victoria' Secret to aktorka, piłkarka,
przedsiębiorczyni, aktywistka LGBT, modelka transpłciowa.
Firma zapowiedziała też, że będzie promować ciałopozytywność. Co
zabawne, na dowód tego zaangażowała na pokaz modelkę w rozmiarze... 38. No
ale po raz pierwszy zaprezentowano modelkę o pięknej sylwetce, jednak
nie wychudzoną.
Marki szukają już więcej niż tylko dobrego wyglądu. Jeśli modelki są ich
ambasadorkami, oczekują od nich odpowiedniego zachowania, popularności,
odpowiedniego wizerunku. Modelka ma mieć twarz i ciało, ale także
followersów, osobowość, ma brać udział w akcjach publicznych, z którymi marka się utożsamia. Niedawno firma Reserved nie tylko zwolniła
w trybie natychmiastowym modela, ale jeszcze usunęła jego zdjęcia ze
strony internetowej za skandaliczną wypowiedź o kobietach i gwałtach.
Zorganizowanie sesji lookbookowej to ogromne koszty, a mimo to firma
wyrzuciła wszystkie zdjęcia do kosza z powodów wizerunkowych. Współpracę
z tym modelem zakończyła też jego agencja Rebel Models, która
natychmiast ogłosiła to publicznie.
* * *
Branża modowa produkuje co roku nowe armie modelek. Dba o to, żeby
klientki i klienci kupowali nowe kolekcje ubrań zarówno z luksusowych
butików, jak i popularnych sieciówek. Modelki muszą pokazać zmieniające
się co pół roku kolekcje. Modelka jest kluczowym elementem tego
przemysłu, jednak niekoniecznie największą wygraną. To ona jest na
pierwszej linii, jednak nie rozdaje ról. Modelki mają aspiracje
aktorskie, gwiazdorskie, chcą pracować w telewizji. Niektóre zostają w branży jako fotografki, właścicielki agencji, projektantki. Inne
odchodzą i zajmują się innym biznesem. To zawód na krótko, ale może być
dobrym startem w życie. Jeśli ma się szczęście, można dużo zarobić.
To nie jest jednak praca dla każdego. Nie wystarczy być ładnym, trzeba
być silnym. Bo można też dużo stracić - poczucie własnej wartości,
zdrowie fizyczne i psychiczne, relacje ze znajomymi, bo praca modelki to
ciągłe wyjazdy. Można utracić późne dzieciństwo albo nastoletnią
młodość, bo ta praca to przyspieszone dojrzewanie.
Na pewno trzeba wiedzieć, jak się w tym świecie poruszać.
Byłam dumna, kiedy kilka lat temu zauważyłam,
jak moja szesnastoletnia obecnie córka sprawnie przemieszcza się po
mieście. Wystarczył jej adres, żeby z pomocą aplikacji telefonicznej
dostać się do dowolnego miejsca. Od kilku lat sama jeździ na różne
zajęcia dodatkowe, melduje się w recepcji, umawia się z prowadzącymi.
Rozróżnia wszystkie rodzaje biletów na koleje i wie, jakimi kolejkami
można jeździć na bilety miejskie. Jak ktoś się dziwi, co w tym trudnego,
to niech sam spróbuje.
Czy to znaczy, że mogłabym spokojnie patrzeć, jak wsiada w samolot i leci sama do Mediolanu, Paryża, Nowego Jorku czy Tokio? Na wycieczkę
szkolną, kurs językowy, zorganizowany wyjazd wakacyjny - tak. Ale nie do
pracy! Moja szesnastoletnia córka chodząca w pojedynkę po Mediolanie,
Paryżu, Nowym Jorku czy Tokio w poszukiwaniu adresów, pod którymi
odbywają się spotkania rekrutacyjne, nie mieści się w granicach mojej
wyobraźni.
A tak właśnie wygląda zazwyczaj praca modelek. Nastolatek, które
uzgadniają z matematyczką i polonistką materiał do samodzielnego
przerobienia, które rozpakowują walizkę w mieszkaniu dzielonym z innymi
nastolatkami z różnych miejsc świata i codziennie rano budzą się w obcym
mieście, żeby szukać pracy. Czyli chodzić na castingi w poszukiwaniu
kontraktu, wyposażone jedynie w mapkę z zaznaczonymi punktami, w których
powinny się tego dnia pojawić.
A czy zjadła śniadanie? Nie zgubiła się w mieście? Rozwikłała schemat
sieci metra? Nie zaczepiał jej ktoś? Skąd miałabym to wszystko wiedzieć,
gdyby moja szesnastoletnia córka pojechała jako modelka do pracy w innym
mieście w Europie, Ameryce albo Azji?
Może moja szesnastoletnia córka odpowiedziałaby mi na to tak: "Pokaż mi
inną nastolatkę, która ma światowe stolice w małym palcu, kiedy inni
siedzą w szkole, ona lata po świecie, zarabia, uczy się angielskiego,
poznaje ludzi, radzi sobie, umie o siebie zadbać i zdobywa kompetencje
na całe życie". Tak mniej więcej mówią mi modelki albo byłe modelki, z którymi rozmawiałam, żeby napisać tę książkę. Ile znam rówieśniczek
mojej córki, które miały sesję zdjęciową na sawannie? Jedną, bohaterkę
tej książki.
Jednak widząc bajkę o królewnie, nie mogę stracić z oczu smoków. A smok
to przede wszystkim samotność. Nastolatka wyjeżdża daleko od domu, gdzie
nie ma nikogo, komu zależałoby w pierwszej kolejności na niej. Zawód
modelki wymaga od niej, aby była nastolatką, ale zachowywała się jak
dorosła. Musi samodzielnie radzić sobie w pracy, w domu, w obcym
mieście, podpisywać kontrakty, rozmawiać z pracodawcą. To właśnie ten
smok, który nazywa się samotnością.
Dorosłość jest wpisana w ten zawód. Dorosłość, czyli odpowiedzialność za
siebie w środowisku, które nie jest zainteresowane dobrem nieletniej
osoby, tylko dobrem kontraktu. Konkretnie - pieniędzmi. Szesnastoletnia
dziewczyna na końcu świata za matkę ma agentkę, której zadaniem jest
zarobić pieniądze dla agencji.
A czy ktoś widział pokój nastolatki? Albo inaczej - czy ktoś widział
posprzątany pokój nastolatki bez przypominania, że ma posprzątać, albo
bez zbliżającej się wizyty nowych znajomych? A wagary - czy ktoś widział
nastolatkę, która chodzi sumiennie na wszystkie lekcje wyłącznie z poczucia odpowiedzialności? Czy ktoś widział nastolatkę, która kładzie
się wcześnie spać, bo wie, że następnego dnia musi wstać wcześnie rano?
Ja znam niewielu takich dorosłych. A nastoletnia modelka musi być taką
osobą. Kolejny smok nazywa się więc przyspieszona dorosłość. Modelka,
wbrew temu, że wyobrażamy ją sobie jako wciągającą kokainę Kate Moss,
musi być rozsądną i zorganizowaną osobą, która zarządza swoim życiem jak
rozbudowana aplikacja "to do" do efektywnego zarządzania czasem.
Co nie oznacza, że nie dostanie kokainy. Jest dobra do tłumienia uczucia
głodu. I to też może usłyszeć nastolatka od agentki, która zastępuje jej
mamę. Bierz kokainę, żeby zabić głód - niektóre tak radzą. Na szczęście
rzadko. Najczęściej mówią, żeby zdrowo jeść. Zdrowo, czyli
niskokalorycznie, ale z wartościami odżywczymi, czyli błonnikiem, bo
długo daje poczucie sytości. O zdrowiu nieletnia osoba słyszy, kiedy
agentka regularnie ją mierzy. Jeśli przybędzie jej centymetr w biodrach,
na castingach nie ma szans na zdobycie zleceń. Po prostu nie zmieści się
w ubrania. A ubrania są przecież w tej branży najważniejszymi
podmiotami, bożkami, a nawet greckimi bogami. Trzeba je czcić i trzeba
przed nimi drżeć, aby zgrać się z nimi w centymetrach.
No i smok oceniania. Dwa razy byłam na rozmowie kwalifikacyjnej, raz,
kiedy miałam trzydzieści sześć lat, a drugi raz, kiedy byłam po
pięćdziesiątce. Wiedziałam już, co umiem, ile jestem warta, w czym
jestem mocna i jak ukryć to, co jest moją słabością. A jednak czułam się
jak przed wysokim sądem połączonym z nauczycielem od matematyki, którego
nigdy nie zapomnę, bo przy nikim innym nie czułam się taka mała. Ja,
dojrzała, świadoma swojej siły i kompetencji osoba, źle zniosłam obydwie
rozmowy kwalifikacyjne i do dziś racjonalizuję sobie, dlaczego wtedy nie
zostałam przyjęta.
A rówieśniczki mojej szesnastoletniej córki mają na drugie imię wysoka
wrażliwość. Dotkniesz je palcem, a one mówią, że to rozpalone żelazo.
Poprosisz, żeby wyszły z psem, a one ci powiedzą, że ich nienawidzisz.
Zapytasz, czy wygodnie im w tych spodniach, a zaczną krzyczeć, że są
takie grube.
I te nastolatki z emocjami jak wulkany, najeżone czułkami wychwytującymi
we wszystkim ocenę, a już zwłaszcza krytykę ich wyglądu, dostają pracę,
której istotą jest nieustanne ocenianie. Organizator castingu potrzebuje
ciała, które jak najlepiej zaprezentuje jego ubrania - tyle widzi, kiedy
do pomieszczenia wchodzą nastoletnie osoby. I albo ciało zostaje
ocenione dobrze, albo ciało się nie nadaje. I tak wiele razy dziennie.
Jest jeszcze kilka innych smoków. Smok molestowania to fotograf, który
krok po kroku dociera do miejsca, w którym protest przeciwko pozowaniu
topless będzie "nieprofesjonalny". Smok zaburzeń odżywiania to
oczekiwane wymiary.
W tym zawodzie w ostatnich latach wiele się zmieniło. Na zagraniczne
kontakty raczej nie jeżdżą już trzynastolatki. Ubrań nie prezentują
tylko żywe wieszaki. W wielkich witrynach sklepów z odzieżą są zdjęcia
osób z kilogramami, z latami, z niepełnosprawnościami. Przemysł modowy
zareagował na krytykę, przyjął do wiadomości, że zaraża klientów
nierealnymi oczekiwaniami wobec siebie, gdy prezentuje swoje święte
ubrania na modelkach, na których leżą one najlepiej, czyli na
wychudzonych dzieciach. Ogłasza, że jest ciałopozytywny.
XD, jak mówią nastolatki. Wielkie witryny sklepowe to jedno, a codzienność - drugie. Kiedy przeglądamy ofertę sklepów odzieżowych w internecie, zwiewne sukienki pokazują zwiewne dziewczęta, co jakiś czas
tylko sąsiadujące z dziewczyną wyraźnie nie chudą. Norma pozostaje tak
samo wychudzona, ciałopozytywność jest dodatkiem. Przemysł modowy dba o swój wizerunek, idzie w ślad za społecznymi przemianami. W sklepach
można kupić ubrania bez podziału na płeć, ale o większe rozmiary łatwo
tylko w teorii.
Czy warto być modelką? Moje rozmówczynie mówią, że tak, opowiadają o tym, jak o przygodzie życia. Ale nie wszystkie. Niektóre przyznają, że
koszt jest zbyt duży. A jedna z nich, która stylizuje modelki do sesji
zdjęciowych, dodaje, że nie pozwoli, by jej córka wykonywała ten zawód.
Żeby zrozumieć świat modelek, trzeba znać podstawowe pojęcia. Na
początek więc branżowy słownik wyrażeń.
Agencja
Stajnia modelek. Dziewczyny (i chłopaki) podpisują kontrakt z agencją, a ona załatwia im pracę w Polsce i za granicą, korzystając z kontaktów z agencjami pośredniczącymi między nią a klientami. W agencji są zazwyczaj
białe ściany obwieszone zdjęciami jej podopiecznych, bookerzy, którzy
rezerwują dziewczynom (i chłopakom) prace, scouci, fotografki i fotografowie, a w tych najważniejszych - charyzmatyczni właściciele,
bogowie modelkowego życia i śmierci.
(Żeby lepiej wyjaśnić ten klimat, przytaczam cytat z mojej rozmowy
telefonicznej z właścicielem agencji:
- Dzień dobry, piszę książkę o modelkach, państwa agencja jest jedną z najważniejszych agencji w Polsce. Moglibyśmy porozmawiać?
- Pani nie ma o tym zielonego pojęcia. Jasne, że ja mam, ale mnie się
nie chce pani tego opowiadać. Nie, nie będę z panią rozmawiał, a beze
mnie ta książka nie ma sensu, więc pani jej nie napisze. Z kim pani już
rozmawiała? Nie, no to są jakieś obrzeża. Centrum jest u mnie, ale ja
nie będę pani opowiadał o życiu prywatnym moich najważniejszych modelek.
Aha, to co w takim razie panią interesuje? A pani w ogóle umie pisać?
Jakie książki pani napisała? Nic mi to nie mówi, to też nie, to też, o tę zapytam znajomą, która robi filmy, powie mi, czy to coś warte. Jeśli
będzie mi się chciało, odezwę się.
Rozłączył się.
Pierwszy raz w pracy dziennikarskiej spotyka mnie takie... No cóż, po
prostu chamstwo. Dzwonię do znajomej, która pisuje o świecie mody.
- Cześć, widziałam kiedyś twój artykuł o tej agencji, rozmawiałaś z właścicielem. Ja nie mogę się otrząsnąć. Zaraz po "dzień dobry" bez
powodu i bezinteresownie chciał mnie poniżyć. A ja przecież jestem
dorosła, dojrzała i dzwonię jako dziennikarka, która może z nim
porozmawiać, ale nie musi. Jak on w takim razie traktuje zalęknione
nastolatki, które są od niego całkowicie zależne?
- On jest znany z tego, że taki jest. Ze mną rozmawiał tak samo. Ale jak
modelka rokuje, że da mu zarobić, robi się dla niej bardzo miły).
Booker
Pośrednik między modelką a klientem.
Dług
Koszty organizacji wyjazdu modelki na castingi organizowane za granicą
przez agencję na miejscu. W koszt długu wchodzą bilety na samolot,
mieszkanie, drukowanie kompozytek, czyli wizytówek modelki ze zdjęciem.
Modelka najpierw zarabia na spłatę długu, a dopiero potem na siebie.
Jeśli nie zarobi na dług, nie musi go zwracać, ale też wraca do domu bez
pieniędzy.
Forma
Stan, w którym modelka ma najwyżej 90 centymetrów w biodrach, 50
centymetrów w udach, płaski, umięśniony brzuch, zdrową cerę, błyszczące
włosy, duże oczy bez sińców, ogolone nogi, równo spiłowane paznokcie.
Żeby być w formie, trzeba dużo trenować na siłowni, więc modelka w formie ma też dobrą formę w tradycyjnym rozumieniu tego słowa.
Książka
Portfolio. "Robić książkę" to pojechać na wyjazd, na którym nic się nie
zarobi (albo niewiele), ale za to powstaną zdjęcia do książki. Każda
modelka musi mieć swoją książkę, więc bezpłatne sesje do niej są
potrzebne.
Scout
Osoba, która zaczepia dziewczyny w pociągu, kinie, galerii handlowej i proponuje kontakt z agencją. Scout szuka nowych twarzy, a te w branży
modowej są niezbędne jak stały dopływ paliwa do łódki motorowej. Kariera
modelek trwa krótko, więc nowe modelki są potrzebne zawsze, bo dzięki
nim łódka płynie.
* * *
Mówią osoby, które od lat pracują w tej branży:
Stylistka
producentka sesji zdjęciowych
do prestiżowych magazynów mody
Żeby być modelką, trzeba być fotogenicznym, niekoniecznie ładnym. Trzeba
dobrze wychodzić na zdjęciach.
Fotografka
Teraz liczy się pomysł na siebie, jak się wyróżnić, pokazać, ważna jest
charyzma. To decyduje, czy modelka osiągnie sukces. Jednak nie wszystko
zależy od dziewczyny. Są sprawy, które decydują o jej karierze, na które
ona nie ma wpływu. Niestety. W jednym sezonie jest gwiazdą, a w innym
znika, ale nie dlatego, że przytyła, że się rozleniwiła. Wystarczy, że
mija moda na jej typ urody. Nic nie może z tym zrobić, to nie zależy od
niej. Ale efekt jest taki, że jeszcze wczoraj miała mnóstwo pracy, a dziś nikt się nią nie interesuje.
Bywa też, że dziewczyny zmieniają pomysł na siebie. Mają czternaście,
piętnaście lat, jeszcze nie wiedzą, co chcą w życiu robić, i eksperymentują, a potem wycofują się, wybierają naukę, planują karierę w innym zawodzie. Kalkulują, że uroda i warunki nie są dane na wiele lat,
a przecież w modzie właśnie to jest potrzebne.
Stylistka
producentka sesji zdjęciowych
do prestiżowych magazynów mody
Mało która modelka zostaje gwiazdą. Teraz już nawet nie ma takich
gwiazd, jak kiedyś. Modelek jest bardzo dużo i zajmują się codzienną
harówką. Jeżdżą na przykład na "joby" do Niemiec, gdzie robią masowe
sesje dla sieciówek z ciuchami, butami, dla drogerii, do folderów
reklamowych. Praca trwa po kilkanaście godzin dziennie, nie ma w niej
nic z magii pokazu. W ogóle modeling bardzo się zmienił przez
specjalizację. Potrzebne są na przykład modelki dłoni albo samych ust,
można pozować cały dzień i nie mieć ani jednego zdjęcia całej sylwetki.
To jest ciężka praca. Większość z tych dziewczyn, które dostały się do
dobrych agencji, będzie harować, ale niech zapomną o popularności,
blichtrze i sławie. Pieniądze? Tak, niewykluczone. Mogą świetnie zarobić
pod warunkiem, że będzie praca, czyli że klienci będą je chcieli. Bo sam
kontrakt z agencją jeszcze pracy nie daje.
Najwięcej teraz jeździ się do Azji, Korei, Japonii. Dziewczyna zostaje
tam wysłana przez swoją agencję i na miejscu musi chodzić na castingi,
żeby znaleźć pracę. Jeśli znajdzie, dużo zarobi, jeśli nie, to nie
zarobi wcale.
Dziewczyny jeżdżą chętnie na "joby" do Niemiec, gdzie robią katalogi,
czyli sesje do katalogów sieciówek odzieżowych, obuwniczych czy
kosmetycznych. Jest tego mnóstwo, bo każdy produkt beauty fashion
wymaga osoby, która go zaprezentuje. To żmudna praca, nie ma z tego
uznania, ale zarabia się około 1200 euro za dzień. Pracy jest dużo, więc
dziewczyny zasuwają jak motorki, ale dzięki temu mają niezłe pieniądze.
Jeśli trafi ci się dobry kontrakt kosmetyków, możesz zarobić na
mieszkanie w Warszawie i kupić je za gotówkę.
Są też jednak takie, które miesiącami nie pracują, dorabiają jako
hostessy, a tam nie ma zarobków. To może wynikać na przykład z tego, że
w poprzednim sezonie dziewczyna zrobiła za dużo katalogów, wzięło ją
trzydzieści popularnych marek, wszędzie była i się przejadła, więc
następnego roku nie ma roboty. Albo uroda przeminie.
Sesje robimy w studio w Warszawie albo wyjazdowe. Na wyjazd dobierasz
modelkę, która jest nie tylko pracowita, ale też fajna i miła. Wtedy na
planie panuje dobra atmosfera. Wszyscy się cieszą na wyjazdy z Polski.
Pierwsza liga modelek jest correct, praca idzie profesjonalnie. Tym
mniej znanym, ale już obytym, lubi uderzyć sodóweczka. Na przykład nie
podoba jej się, jak ją ubieram. Tłumaczę, że to jest sesja dla klienta,
ma być tak, żeby jemu się podobało. Inne narzekają, że zbyt ciężko
pracują. Mówię takim dziewczynom: "Masz 20 lat, podróżujesz po świecie,
dużo zarabiasz i jesteś obrażona, że masz dużo zajęć?". Tu jest jak w każdej pracy, trzeba zrobić, co jest do zrobienia. Masz być
przygotowana, w formie, szczupła, nogi ogolone, wyspana. Nieraz
przyjdzie taka, która tego nie spełnia. Imprezowiczki na kacu zdarzają
się rzadko, ale jeśli już, to od razu widać po nich nieprzespaną noc.
Dlatego jak jesteśmy na wyjeździe na przykład w Hiszpanii i ktoś podczas
lunchu proponuje wino, to nie lubię, gdy dziewczyna pije, bo to można
zauważyć na jej twarzy już po dwóch lampkach.
FOTOGRAFKA
Dużo się zmieniło w ostatnich latach. Nawet to, że do zawodu wchodzą też
grubsze i niższe dziewczyny. Największa zmiana zaszła jednak w internecie. Instagram zrewolucjonizował ten zawód.
STYLISTKA
Słuchaj, jak z nimi rozmawiasz, mówią ci, dlaczego chcą być modelkami?
Bo wiesz, ja tego zupełnie nie rozumiem.