Recenzje
Włochy city break. 27 pomysłów na weekend pełen wrażeń
Deszcz siąpiący z zawieszonych nisko, ponurych chmur sunących jedna za drugą po niebie, zimny wiatr targający konarami drzew zrzucając z nich liście i niepozostawiający w spokoju okryć otulających zmarzniętych przechodniów, coraz szybciej zapadający mrok i budzący się dzień. Mimo swoich uroków (jeśli chce je odkryć) jesień nie sprzyja podróżom. A może zamiast wpadać w jesienny marazm warto wyrwać się na kilka dni albo na weekend w miejsca barwne, tętniące życiem, smakami i eksplodujące historycznym dziedzictwem? "Włochy foty break. 27 pomysłów na weekend pełen wrażeń" Beaty i Pawła Pomykalskich to doskonała skarbnica inspiracji i niezbędnych informacji, aby odkrywać fascynujące Włochy. W pełni zgadzam się z autorami, co do tego, że raz zasmakowana Italia już zawsze będzie przyciągała jak magnes. Autorzy opisują w niej pomysły na 27 pełnych magii, smaków, kolorów i włoskiej energii wycieczek. Oprowadzają po najbardziej znanych zabytkach, podpowiadają gdzie skręcić z utartych ścieżek, by poczuć ich klimat jeszcze bardziej, jak zaplanować wyjazd, a na koniec karmią opisami i zdjęciami lokalnych smakołyków. Jeśli ktoś po tej dawce wiedzy o mniej i bardziej znanych miastach Włoch nie poczuje przemożnej chęci rezerwacji lotu już teraz, natychmiast, to zdecydowanie nie wie co dobre. Opisy są interesujące, ale nie przesiąknięte nudnymi historycznymi wywodami, czuć w nich autentyczność autorów i widać przemyślany zamysł przewodnika. Dużym atutem są informacje praktyczne o tym, skąd lecieć, jak się poruszać na miejscu, gdzie spać i jeść w zależności od preferencji, co zobaczyć na miejscu i w niedalekiej okolicy. We wstępie autorzy zdradzają jak skutecznie polować na tanie loty, zwracają uwagę na kwestie bezpieczeństwa i dają rady na co zwrócić uwagę, aby było faktycznie tanio. Kocham Włochy, a kolejną włoską przygodę z pewnością zaplanuję z tym przewodnikiem. I to pewnie nie jedną, a jakieś... 27 😅
Echo potępienia
Co byście wybrali - szansę na pójście do Nieba czy prawdziwą miłość? Przed takim i innymi dylematami stają bohaterowie ,,Echa potępienia". Odpowiedź może wydawać się na początku prosta i klarowna, ale czy na pewno taka jest? Podczas lektury, doszłam do wniosku, że uwielbiam motyw piekła i nieba w literaturze. Prawdopodobnie dlatego, że nic nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się to na początku wydawać, co sprawia, że historia staje się dla czytelnika dużo bardziej angażująca. Autorka w wyjątkowy sposób opisuje relacje bohaterów. Nie jest ona ani szybka ani zbyt intensywna. Stanowi idealny przykład romantycznej, naturalnej i delikatnej więzi, która jest w stanie przekazać dużo więcej niż dosłowne opisy intymnych sytuacji. Fabuła również okazała się, dla mnie, na tyle interesująca, że nie mogę się doczekać kolejnej części. Przez tę książkę się płynie. Nie chodzi tu tylko to, że objętościowo jest niewielka (co moim zdaniem w tym wypadku stanowi wadę), ale przede wszystkim dlatego, że chce się jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów i konsekwencje wyborów, jakich dokonali. Właśnie z tego powodu uważam, że książka powinna być dłuższa. Nie tylko ze względu na akcję, ale także na możliwość szerszego poznania świata, który został nam przedstawiony. Czułam niedosyt, ponieważ chciałabym się dowiedzieć o wiele więcej zarówno o postaciach, jak i o mechanizmach kierujących tym uniwersum, czy wydarzeniach poprzedzających główną fabułę. Dostrzegłam również kilka innych drobnych mankamentów, które nie odebrały mi jednak przyjemności z czytania. W niektórych miejscach pojawiają się głębokie, niemal poetyckie fragmenty, kontrastujące ze stylem reszty książki, który jest dużo bardziej potoczny. Zwróciłam też uwagę na to, że bohaterowie zbyt szybko przestają rozważać trudne kwestie. Zostają postawieni przed jakąś niecodzienną, skomplikowaną sytuacją, która zazwyczaj wymagałaby wielu wyjaśnień, rozmów i prób zrozumienia, a oni po krótkiej chwili przestają mieć wątpliwości. Mimo tych uchybień, książkę czytało mi się naprawdę bardzo przyjemnie i świetnie się przy niej bawiłam. Z niecierpliwością czekam na drugi tom i z czystym sumieniem (😉) mogę polecić ją każdemu, kto, tak jak ja, uwielbia motyw piekła i nieba w literaturze.
Furia psychopaty
Jestem absolutnie zachwycona tą częścią - podobała mi się nawet bardziej niż pierwsza! Julia postanawia zawalczyć o swoje życie i uciec od jednego z najniebezpieczniejszych mafiozów. Autorka pięknie ukazała jej siłę, determinację i pragnienie spokojnego życia z dala od śmierci i zagrożeń, które nieustannie ją otaczały. Mimo to, w Julii wciąż tlił się strach przed tym, że Michael ją odnajdzie. Zamiast niego na swojej drodze spotyka jednak innego mężczyznę, z którym zawiera nietypowy układ. Bardzo podobało mi się to, że bohaterka nie poddała się, nie pozwoliła znów wciągnąć w toksyczną zależność. Emanowała wewnętrzną siłą, ciepłem i wolą walki - to postać, której trudno nie podziwiać. Michael z kolei wywoływał we mnie mieszane emocje - jego ciągła huśtawka nastrojów, momenty, w których raz był bezduszny, a chwilę później czuły, potrafiły zirytować. Z czasem jednak jego postać przeszła przemianę, a finał okazał się niezwykle wzruszający i pełen emocji. Na duży plus zasługuje również rodzina Michael’a - każda z tych postaci wniosła coś wyjątkowego. Dodawali ciepła i poczucia normalności, a sposób, w jaki przyjęli Julię, był naprawdę rozczulający. Traktowali ją jak członka rodziny, co stanowiło piękne, emocjonalne dopełnienie całej historii. Nie ukrywam, że podczas czytania płakałam dwa razy - czterdzieści stron przed końcem i na samej końcówce. Historia poruszyła mnie do głębi, momentami dosłownie mówiłam coś sama do siebie z emocji! Nie zabrakło też lżejszych, zabawnych momentów, które idealnie równoważyły napięcie. Zakończenie pozostawiło mnie w pełni usatysfakcjonowaną i mam wrażenie, że ta historia zostanie ze mną na długo. Jestem pewna, że sięgnę po każdą kolejną książkę tej autorki - jej styl i sposób budowania emocji są po prostu wciągające. Polecam z całego serca!
Nate. Aussie Brothers #2
Po przeczytaniu 𝐍𝐀𝐓𝐄, wiem, że na mojej liście „do przeczytania” muszą znaleźć się też wszystkie książki Karoliny, przepadłam dla jej twórczości! Na samym początku lekko przeraziła mnie czcionka, przez co lekko zwlekałam z przeczytaniem i żałuje, bo tak się wciągnęłam w tą książkę, że w pewnym momencie zapomniałam kompletnie o tym fakcie. 𝐍𝐀𝐓𝐄 to romans biurowy osadzony w Australii, gdzie główny bohater ma nieprzyjemność poznać ją wcześniej, gdy ta zwyzywała go od porywaczy. Ta sytuacja była niesamowicie zabawna, bo ten chciał tylko zając się chłopcem, który wyglądał jakby się zgubił. Im dalej tym więcej emocji odczuwałam. Autorka wciągnęła mnie w świat, który stworzyła. W dodatku akcja dzieje się w Australii, pełnej gadów co autorka nie raz wykorzystała… Kocham! Co do bohaterów. Kocham całą trójkę całym sercem. Ella zmaga się z nowym wyzwaniem, wychowanie małego Coopera, gdy ten stracił swoją mamę, w dodatku dochodzi chłopak, który wykorzystuje ją finansowo i nowy szef, którego oskarżyła o próbę porwania. A mimo to Ella nie poddaje się. Uwielbiam to, jak wykreowała ją autorka. Cooper to pięcioletni chłopiec… to ile razu wzruszałam się na scenach z nim… BYŁO ICH MULTUM. Co do Nate’a, kocham jego postać, jednak kilka razy mi podpadł. W dodatku mimo mijających lat nadal trzyma w sobie wielki ból, z tym są mega podobni do Coopera. Myślę, że to może dlatego aż tak łatwo nawiązali kontakt i mały stał się jego wierną kopią. Jednak przyjaciele Nate’a działali przez większość czasu, jak zacięta płyta: nie fuj kobieta na stałe, ona cię wykorzysta… dzięki temu mogłam dodać wkurzenie do emocji, które mi towarzyszyły. A potem był pewien zwrot akcji, więc mogę przyznać nie są tacy źli… Do następnego, V! ❤️🩹
Remind Me of Our Memories. Fale naszych wspomnień
„Remind Me of Our Memories. Fale naszych wspomnień” Julia Mroczek Ocena: 5/5 ⭐ „Remind Me of Our Memories. Fale naszych wspomnień” to drugi tom dylogii opowiadającej historię Brittan i Nathaniela - przyjaciół z dzieciństwa. Nie chcę zdradzać zbyt wiele na temat fabuły, ponieważ opis tej części zawiera spoilery do tomu pierwszego. Książka jest bardzo dobrze napisana i czyta się ją szybko oraz lekko. To idealna lektura na gorsze dni - pomaga się odstresować i poprawia humor. Przeznaczona jest dla czytelników 16+, ponieważ zawiera przekleństwa oraz wspomnienia związane z przemocą domową. Nie chcę rozwodzić się zbytnio nad fabułą, ponieważ to zakończenie historii - drugi i zarazem ostatni tom. Podczas czytania śmiałam się, wkurzałam, a momentami byłam bliska płaczu. Jeśli szukacie miłej, zabawnej, ale też wzruszającej i momentami smutnej młodzieżówki - serdecznie polecam tę książkę. Co ciekawe, moim zdaniem można sięgnąć po drugi tom nawet bez znajomości pierwszego - wszystko jest tu bardzo dobrze wyjaśnione, więc na pewno nie pogubicie się w fabule, a wręcz przeciwnie - poczujecie chęć, by poznać historię od początku. Oczywiście mimo wszystko zachęcam do przeczytania całej dylogii. Podsumowując - książka mnie nie zawiodła. Daję jej zasłużone 5 gwiazdek. Polecam