Recenzje
(Nie)widzialne serca
Życie pisze różne scenariusze, gdzie ludzie są tylko marnymi marionetkami wobec losu. Możemy marzyć o przyszłości, planować, układać wizje idealnego życia, jednak ostatecznie zawsze istnieje szansa, na dziwne zawirowania naszej drogi. Joy chciała tańczyć, chciała przekazywać światu swoją miłość do tej pasji, niestety los przygotował dla niej inny plan; po śmierci swojej matki, jej ojciec zdecydował się na wyprowadzkę na inny kontynent. Jej życie runeło w gruzach; chociaż, nie tylko jej. Callum - jej najlepszy przyjaciel, jej bratnia dusza, jej przyszłość - zniósł jej wyjazd równie boleśnie jak dziewczyna. Ich drogi rozdzieliły się na lata. Bez kontaktu. Bez telefonów. Bez listów. Po latach Joy wraca do rodzinnego miasta aby rozpocząć studia. Zamieszkawszy u ukochej babci, wróciła do „domu”. Jednakże, czy aby na pewno? Dziewczyna była pewna, iż w momencie powrotu do miasta jej życie ponownie się ułoży, niestety nie stało się tak. Drogi, na pozór takie same, nie dawały jednak tego samego odczucia podczas spaceru. Powietrze niosło inny zapach, wiatr inaczej kierował liśćmi, a jej najlepszy przyjaciel… nie chciał jej znać. Joy bardzo chciałaby odbudować relację z nim, a chociaż on tego nie pokazuje, to w głębi serca równie o tym marzył. Ostatecznie dwójka ta podejmuje walkę o odbudowanie dziecięcej relacji. Styl pisanie autorki wciągnął mnie, jej słowa pozwalały mi płynąć przez tę opowieść, a delikatne pióro spowodowało, iż czytanie było czystą przyjemnością. Ich historia była czymś niesamowicie urzekającym, ich relacja czymś kruchym niczym najdelikatniejsze szkło, które tak łatwo możnaby pokruszyć. Callum skrywa sekret, który rozdarł serce Joy na kawałki. Sekret, który zmienił wszystko, a jednocześnie nic. Tak na dobrą sprawę, nic. Dzieciaki muszą ponownie odkryć siebie samych, przedstawić się w tak dobrze znanych, a jednak tak nowych oczach. Historia ta roztopiła a następnie rozdarła moje serce. Nie będę ukrywać, że wywołała ona we mnie naprawdę mnóstwo emocji. Pomimo całej swojej słodyczy, która była mocno wyczuwalna, cały przekaz tej książki jest dość ciężki i przygnębiający. Przynajmniej w moim odczuciu. Niemniej jednak, była to piękna przygoda, która przypomniała mi o twórczości tej autorki, z pewnością sięgnę po inne jej historie, których nie miałam jeszcze szansy poznać.
(Nie)widzialne serca
„(Nie)widzialne serca” Natalii Fromuth to wzruszająca historia o powrotach i o tym, że dom nie zawsze jest miejscem, ale ludźmi, których kochamy. Joy, rozdarta między życiem w Teksasie a wspomnieniami z Irlandii, staje przed wyborem, który może zmienić wszystko. Autorka pięknie pokazuje emocje - od tęsknoty i bólu po nadzieję i miłość. To ciepła, pełna uczuć opowieść, którą czyta się lekko, ale która zostaje w pamięci na długo.
(Nie)widzialne serca
(Nie)widzialne serca są pierwszą książką jaką sięgnęłam od Natalki i zdecydowanie nie ostatnią. Nie spodziewałam się, że ta historia będzie tak piękna a za razem bolesna, i że wręcz przez nią popłynę poznając cząstkę Irlandii. Bohaterowie są wykreowani w ciekawy i przede wszystkim prawdziwy sposób. Joy nie jest jedną z tych "irytujących bohaterek", jest inteligentną dziewczyną, która próbuje na nowo odnaleźć siebie i podążać za marzeniami, dzięki czemu łatwiej jest się z nią utożsamić. Callum natomiast z początku wydaje się tajemniczy jednak, gdy w końcu uświadamia sobie, że odzyskał swoje Szczęście, pokazuje swoją delikatność i wrażliwość. Okazuje wsparcie nie mówiąc czasem nic, po prostu jest. Ich relacja pomimo długiej rozłąki zacieśnia się jeszcze bardziej. Próbują poznać się na nowo i zrozumieć, nawet jeśli jest to znacznie trudniejsze niż kiedyś. I to właśnie mnie urzekło, bo każde z nich z wzajemną pomocą stara się odnaleźć w nowej sytuacji i nie próbują się odtrącać. Dają sobie szansę na wyjaśnienie wszystkiego. Od przykrej wiadomości o chorobie, po wspólne próby tańca, aż do ostatniego uśmiechu i głupiego żartu. Styl pisania Natalki jest przyjemny i łatwy w zrozumieniu, przez co narracja trzecioosobowa jest praktycznie nieodczuwalna. Wątek choroby jest bardzo dobrze poprowadzony. Historia wywołuje przeróżne emocje - od śmiechu po łzy i wzruszenie w szczególności w ostatnich rozdziałach, gdzie praktycznie dostajemy mieszankę wybuchową. Jestem pozytywnie zaskoczona tą książką i pewna, że jeszcze nie raz będę o niej wspominać, w szczególności, iż książka przekazuje naprawdę ciekawe i ważne wartości z którymi wiele z nas może się utożsamić. ☆ 5/5 ☆
Pełna MOC inspiracji. Kalendarz 2026
„Pełna moc inspiracji” to papierowy kalendarz od Wydawnictwa OnePress, który pomaga działać. To nie tylko planer, który sprawdzi się jako towarzysz i wsparcie w ogarnianiu codzienności ale też dawka tytułowych inspiracji. Dominuje tu widok tygodniowy rozłożony na dwóch stronach, który pozwala na szybki wgląd w to co czeka w kolejnych dniach. Miesięczne widoki to przestrzeń na podsumowania, spojrzenie na wszystko z góry i planowanie długoterminowych celów. Ogromny plus to miejsce na śledzenie nawyków — są tu gotowe szablony, które co miesiąc zachęcają do działania i pomagają trzymać się swoich postanowień. To nie oczywisty element kalendarzy, który tu zrobiony jest w trafnej formie. Podoba mi się to, że każda strona ma sens i konkretne przeznaczenie. Nie ma pustych kartek na „luźne notatki”, które i tak nigdy nie powstają. Zamiast tego są tu ćwiczenia, wiedza i porady, które naturalnie i celnie uzupełniają standardowe elementy kalendarza. Przykładowe strony inspiracji zawierają gotowe szablony, w których użytkownik jest zachęcany do analizy wartości, powrotu do wspomnień, refleksji nad nawykami w ramach wiosennych porządków. Są tu także zadania sprzyjające rozwojowi kreatywności, zachęcające do znalezienia balansu między realizacją celów a odpoczynkiem, czy szerszego rozpisania się w ramach podjęcia refleksji nad danym tygodniem. Format kalendarza to wygodny, książkowy układ, dobrze sprawdza się w codziennym użytkowaniu, mieści się w torbie, a jednocześnie daje wystarczająco miejsca na planowanie. Strony dobrze się rozkładają, co ułatwia pisanie i przeglądanie notatek. Przemyślany, inspirujący, funkcjonalny — kalendarz łączy w sobie wszystko, czego można oczekiwać od dobrego planera oferując przy tym trafne dodatki.
The Darkside Of Death
Książka, która od pierwszych stron wprowadza w mroczny, ciężki klimat i nie pozwala o sobie zapomnieć. To historia pełna napięcia, nieoczywistych zwrotów akcji i trudnych pytań o ludzką naturę. Im dalej, tym mocniej wciąga, a niepokój tylko narasta. To nie jest łatwa lektura, ale właśnie dlatego działa tak mocno - zmusza do refleksji i długo zostaje w głowie.