Recenzje
Dzieci z Kuřim. Wstrząsająca opowieść o przemocy, manipulacji i sekcie
"Ondrej nie miał jeszcze ośmiu lat. Dzieci w jego wieku spędzają czas na zabawie z kolegami. Ich problemy kończą się na zdartym kolanie czy kłótni z rówieśnikami. On natomiast leżał porzucony na brudnej podłodze w piwniczce pod schodami, skrępowany w taki sposób, że nie mógł się poruszać." Nie ma słów by w pełni opisać to, co spotkało niewinne dziecko. Ta książka to nie jest fikcja literacka, a niestety prawdziwa historia, która ujrzała światło dzienne. To wstrząsająca historia dwójki czeskich chłopców, których własna matka stała się dla nich katem i zafundowała piekło. Autorka bardzo przejrzyście i szczegółowo prowadzi czytelnika przez zawiłości śledztwa w sprawie więzionych i torturowanych braci, demaskując tym mroczny spisek sekty i tajemnic, które wychodzą na jaw. A to wszystko ujrzało światło dzienne za sprawą awarii kamerki jednego z sąsiadów, który ujrzał scenę znęcania się nad dzieckiem. Brawo za czujność i powiadomienie policji. Ta cała historia jest skomplikowana, pełna manipulacji, zmian tożsamości (kobieta udająca dziecko - musiałam sprawdzić w internecie jak wyglądała i powiem szczerze, że również bym się nabrała) i silnych wpływów sekty oraz Barbory, która odegrała tu kluczową rolę. #dziecizkurim to bardzo bolesna i zapadająca w pamięć historia. Ta książka to nie tylko zapis tej zbrodni, ale przede wszystkim ukazanie nam tego, że prawdziwe zbrodnie rodzą się w zaciszu czterech ścian gdzie powinno być bezpiecznie. Ja gorąco polecam tą pozycję, która moim zdaniem jest obowiązkowa dla każdego, kto sądzi, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach. Sprawdźcie sami jaki koszmar może zafundować dzieciom ich własna matka, która powinna ich kochać bezgranicznie mimo ich wad. Mam nadzieje, że ci dwaj chłopcy zaznali teraz odrobinę miłości i ciepła.
Echo potępienia
Lubicie anioły i tajemnice? To ta książka zdecydowanie jest dla was! Ona jest dziennikarką i człowiekiem, a on? Aniołem, który żyje tysiące lat. Wspaniałe połączenie, a może przeznaczenie? Przez całą książkę miałam wrażenie, że chodzi za mną jakiś cień i gdy odkładałam tę książkę, miałam wrażenie, że jakaś niewidzialna siła mnie przyciąga i brałam ją spowrotem. Nie potrafiłam się od niej oderwać, to, jak doskonale dopracowane są nawet te małe elementy i z jakim zaangażowaniem próbowałam sama odkryć, o co się rozgrywa, sprawiło, że historia była czymś więcej nie książką. Nie sądziłam, że aż tak spodoba mi się historia o aniołach + ta książka dała mi vibe lucyfera, a że kocham ten serial, to przyjemnie mi się ją czytało.
Forget me not
„Forget Me Not” to historia, która od samego początku przyciąga uwagę - Astra w momencie, gdy jej poukładane życie wywraca się do góry nogami, od razu wzbudza współczucie i ciekawość. Jej dramatyczne doświadczenia - zdrada partnera, utrata pracy i mieszkania - sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. Spotkanie z tajemniczym Thane’em w barze dodaje historii pikanterii, wprowadza iskrę między bohaterami i sprawia, że chce się poznawać kolejne etapy ich relacji. W tej części powieści można poczuć napięcie i lekki dreszcz emocji, który skutecznie wciąga w fabułę. Mimo że historia ma wciągający początek i ciekawy koncept, w moim odczuciu zabrakło w niej głębi w kreacji bohaterów. Astra i Thane momentami zachowują się w sposób bardzo uproszczony - ich decyzje bywają przewidywalne, a reakcje nie zawsze pasują do ich wieku i doświadczenia życiowego. Myśli bohaterów są często powierzchowne, a ich emocje niedopracowane, co utrudnia pełne zaangażowanie czytelnika w ich losy. To trochę psuje poczucie realności i sprawia, że relacja między nimi, choć chemiczna, nie nabiera całkowicie wagi. Jednak mimo tych niedociągnięć, „Forget Me Not” pozostaje przyjemną, lekką powieścią romantyczną, która dostarcza emocji, chwil napięcia i romantycznych uniesień. Fabuła wciąga, a tempo wydarzeń sprawia, że czyta się ją sprawnie i bez znudzenia. To powieść idealna na popołudnie z książką w ręku, choć z pełnym potencjałem na większą dojrzałość emocjonalną bohaterów mogłaby stać się naprawdę poruszającą historią o miłości, stracie i odzyskiwaniu kontroli nad własnym życiem 🧡
Pełna MOC inspiracji. Kalendarz 2026
Już w tamtym roku miałam możliwość recenzować kalendarz z wydawnictwa Onepress, który się sprawdził i jest ze mną na co dzień. Myślę, że z tym będzie tak samo, ponieważ wydaje się równie dobry. Kalendarz zawiera podsumowanie z minionego roku, śledzenie nawyków, refleksje tygodnia, podsumowanie miesiąca, różne ćwiczenia takie jak: krok w nieznane, słoik obfitości, mapa serca, stracony i zdobyty czas, ślad szczęścia oraz mój język sukcesu, a przede wszystkim kalendarz. Dużym plusem jest to, że wszystko jest opisane i wytłumaczone, a każdy tydzień jest na inny temat, który się realizuje np. kreatywność i spontaniczność w życiu. Myślę, że jest to dobry kalendarz do samorozwoju i poprawy jakości swojego życia. Nie dość, że można zapisać w nim swoje plany i ważne sprawy, to może być także naszym pamiętnikiem, do którego możemy zajrzeć za kilka lat i przypomnieć sobie nasze problemy życia codziennego albo jak zmieniło się nasze myślenie z biegiem czasu. Uważam, że nawet jak ktoś nie lubi używać typowych kalendarzy, to ten będzie dobry dla każdego i można nauczyć się przy nim systematyczności. Według mnie jest świetnym wyborem zarówno dla siebie, jak i dla kogoś na prezent. Praktyczny i elegancki, dzięki czemu sprawdzi się w domu oraz w pracy. Zmieści się do torebki, dlatego można go nosić zawsze ze sobą i uzupełniać go na bieżąco.
Whispers on Ice
Whispers on ice. Lori Rave. Piękna historia miłosna z hokejem w tle. Hope nie miała łato w życiu. Ojciec porzucił ją i matkę. Od tamtej pory były tylko we dwie. To zawsze matka opiekowała się Hope, ale w końcu rolę się odwróciły. Jej mama zachorowała i potrzebowała odpowiednich leków i opieki. Żeby to zrobić musiała iść do pracy, a nawet dwóch. Była zmęczona, ale czy miała wyjście? Żadne. Niestety ta sytuacja sprawiła, że Hope musiała zrezygnować z pójścia na studia, martwiła się tylko czy da radę. Logan z kolei też nie miał łatwo. Wszystko wydawało się idealne. Był w związku, ale ciąża jego partnerki wiele pokrzyżowała. On chciał tego dziecka, ale jego dziewczyna miała zupełnie inne zdanie. Przez to ich związek powoli umierał. Aż w końcu kobieta porzuca dziecko i Logana. Mężczyzna jest hokeistą, czekają go kolejne treningi i mecze, a to musi pogodzić z opieką nad małą córeczką. Chociaż może liczyć na pomoc rodziców to wie, że i tak musi znaleźć opiekę dla Ruby. Jedno przypadkowe spotkanie w restauracji, a oboje nie mogą o sobie zapomnieć, a szczęście chciało, że znowu się mogli spotkać. Chociaż Logan odrzuca wszystkie kandydatki na opiekunkę to sam znajduję idealną, a oprócz pracy może zaoferować jej pomoc. Ta dwójka jest cudowna. Od pierwszych stron ich pokochałam. A muszę o przyznać, że nie mogłam się doczekać tej części. Hokej w tle to coś co uwielbiam. Jednak autorka również pokazuję nam zwrot akcji, który sporo namiesza. Książkę czyta się szybko, a dodatkowo spotkamy bohaterów z pierwszej części. Uczucie bohaterów rozwija się powoli, a łączy ich miłość do Ruby. Śmiało można powiedzieć, że ta historia jest słodka. To sprawia, że trafia do naszych serc. Dziękuję, że mogłam ją poznać. Ocena: 4,5/5⭐