Recenzje
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
Fajna rozrywka, śmiech i lektura na jeden wieczór - tak opisałabym tę książkę. Bawiłam się przy niej naprawdę dobrze. Początkowo miałam mieszane uczucia przez decyzje bohaterki i podczas czytania czułam podskórny stres przed tym, co może się wydarzyć. Jednak przeważyły pozytywne emocje - radość, ekscytacja, ciekawość, a momentami nawet śmiech. Autorka zaskoczyła mnie tym, jak poprowadziła historię i jak wykreowała bohaterów. Myślałam, że przewidzialam, jak wszystko się potoczy - a jednak moje wizje sprawdziły się tylko częściowo. Gdy zaczęłam czytać, nie mogłam się oderwać, a strony same się przewracały. Nie zwracałam uwagi na dłuższe rozdziały ani na to, co dzieje się wokół - po prostu żyłam tą historią przez kilka godzin. Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny. Na początku lekko przeszkadzały mi wulgaryzmy i sposób narracji, ale z czasem się do tego przyzwyczaiłam i czytanie sprawiało mi czystą przyjemność. Erika nie jest idealną postacią - i to duży plus. Popełnia błędy i uczy się siebie oraz relacji z innymi. Chase natomiast bardzo mnie zaskoczył. Spodziewałam się zupełnie innej postaci - i to zaskoczenie było zdecydowanie na plus. Podobało mi się też, że autorka porusza wiele problemów, zarówno u głównych, jak i postaci drugoplanowych: rozwód rodziców, strach przed porzuceniem, brak pewności siebie, manipulacje, wykorzystywanie władzy czy porównywanie się do rodzeństwa. Ta różnorodność to duży plus, bo więcej osób może odnaleźć w tej historii coś dla siebie. Jeśli chodzi o minusy - zabrakło mi większego przywiązania do historii. Uważam czas spędzony z tą książką za dobrze wykorzystany, ale nie jest to opowieść, która zostanie ze mną na długo. Polubiłam bohaterów i fabułę, ale czegoś mi zabrakło. Były momenty śmiechu i nawet łez, ale nie przeżyłam tej historii całą sobą. Co do wydania - uważam, że dobrze oddaje klimat książki. Szkolna atmosfera jest bardzo wyczuwalna. Znalazłam dosłownie dwa drobne błędy w tekście (brak literki), poza tym nie mam się do czego przyczepić. Podsumowując, myślę, że to idealna pozycja na jeden wieczór. Lekka, wciągająca historia, mimo poruszania poważniejszych tematów. Bardzo polecam 💚
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
I will wait for you
„I Will Wait For You” Moniki Kondas - książka, która złamała mi serce i skleiła je na nowo. To wciągająca opowieść, która wrzuca czytelnika w sam środek pełnego napięcia konfliktu. Wyobraź sobie intrygę, w której na szali leży wszystko - od rodzinnych porachunków po uczucia, które zmieniają wszystko. Kiedy zaczynałam czytać poczułam ten charakterystyczny dla autorki klimat - melancholię zmieszaną z iskierką nadziei. Tytuł już zapowiadał coś bolesnego, ale nie spodziewałam się takiej emocjonalnej jazdy bez trzymanki. Fabuła? Prosta na pozór, ale genialnie skonstruowana. Autorka bawi się czasem i perspektywą, przez co każda kolejna strona odkrywa przed nami nową warstwę tej historii. Ani przez moment nie czułam, że coś jest na siłę przeciągane. Bohaterowie - prawdziwi, z krwi i kości. Ich decyzje czasem irytują, ale zawsze rozumiesz, dlaczego działają właśnie tak. A emocje? Łzy cisnęły mi się do oczu kilka razy. To nie jest łzawy melodramat, tylko historia o tęsknocie, o czekaniu, które zmienia człowieka. Centralnym punktem całej intrygi jest głęboko zakorzeniona zemsta, która od pokoleń kształtuje losy dwóch rodzin. Główny konflikt w książce rozgrywa się właśnie między tym tytułowym "Czekać będę na ciebie" (motyw miłości i tęsknoty) a żądzą zniszczenia. Xavier musi odpowiedzieć sobie na pytanie: czy z miłości do Angeliny porzuci myśl o dawno zaplanowanej zemście, czy też wykorzysta ją jako pionka w swojej grze? To nie jest schematyczna historia. To pełna emocji opowieść, która z każdą stroną pokazuje, że granica między miłością a nienawiścią bywa bardzo cienka. Takie historie mają w sobie coś, co sprawia, że chce się je polecać innym. Tempo akcji jest niespieszne, ale wciągające. Monika Kondas pisze lekkim językiem. Dialogi są naturalne, opisy budują nastrój, a wewnętrzne monologi wciągają bez reszty. Styl autorki sprawia, że kartki same się przewracają. Dla kogo? Dla wszystkich, którzy lubią romanse z duszą, nie boją się emocjonalnego rollercoastera i cenią historie, w których bohaterowie najpierw upadają, zanim nauczą się latać. Idealna dla fanek Colleen Hoover i Anny Bellon. Moja ocena: 9/10.