Recenzje
Zagubione sny
Kategoria wiekowa: 14+ Moja ocena: ★★★★ Strony: 456 Recenzja❤🩹🦊 ★ Szczerze do teraz nie wiem co sądzić o tej książce. Ponieważ czytając ją zaczęłam rozumieć i wkręcać się w fabułę dopiero po jakiś 100 stronach. Co powoduje to, że gdybym nie zmusiła się do czytania tych kilku stron dalej, nie dokończyła bym pewnie tej książki. Ale gdy już zaczęłam w miarę rozumieć fabułę i się w nią wkręcać, muszę przyznać, że książka nawet bardzo mi się spodobała. Pomimo tego, że niektóre opisy rzeczy oraz postaci, były tak zawiłe, że to teraz połowy nie rozumiem. Sama fabuła pomiędzy Mayą i Junem była cudowna i to powodowało, że chciało mi się czytać tą książkę bardziej i bardziej. I patrząc na to, że jest to bestseller Julki to myślę, że poszło jej bardzo dobrze napisanie książki jak na pierwszy raz. ★ Maya Adler, pomimo tego, że była główna bohaterka u niej pojawiło się dla mnie najwięcej niezrozumiałych wątków. Które najczęściej zaczęłam rozumieć w ostatnim rozdziale z jej perspektywy. Pomimo tej całej zagmatwanej fabuły w książce, bardzo dobrze czytało mi się z jej perspektywy, pomimo tego, że większość rzeczy rozumiałam szybciej niż ona to i tak uważam, że była na drugim miejscu w moich ulubionych postaciach z tej książce. ★ Jun też był postacią strasznie zawiłą, ale pomimo tego stał się moją ulubioną postacią w całej książce. To jaki on był tajemniczy i skryty w sobie uważam, że dodawało fabule. Tak samo jego relacja z Mayą, która z jednej strony istniała, a z drugiej nie. Ale już nie będę tutaj spojlerować, bo przecież nie o to w tym chodzi. ★ Więc jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o relacji Mai i Juna, musicie przeczytać tą książkę!
Przebudzona potęga podświadomości. Sztuka afirmacji i techniki zmiany
Autor: dr Joseph Murphy Wydawnictwo: sensue „Przebudzona potęga podświadomości” Sięgnęłam po tę książkę z ciekawością i muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczyła. Murphy w prosty, przystępny sposób pokazuje, jak ogromny wpływ mają nasze myśli i przekonania na to, co dzieje się w naszym życiu. Dużo tu o afirmacjach, pracy z podświadomością i świadomym kierowaniu uwagą, naprawdę łatwo odnieść to do własnych doświadczeń. Momentami książka może wydawać się trochę zbyt idealistyczna, zwłaszcza jeśli ktoś lubi twarde naukowe dowody. Ale jeśli jesteś otwarta na rozwój osobisty i lubisz inspirujące treści, to znajdziesz tu sporo wartości. Dla mnie to motywująca lektura, która skłania do refleksji nad własnym nastawieniem i pokazuje, że zmiana często zaczyna się w głowie. Polecam Wam 😁
Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1
Psychozmienni Nie wiem co ja właśnie przeczytałam... Ale przeczytałam do końca 😅 Ogólnie nie zrozumcie mnie źle, bo ja lubię czasem takie książki. To takie moje guilty pleasure.Czytałam już wcześniej spod pióra tej autorki Herkules krew i bardzo mi się podobała. Widać tutaj, że jest to debiut autorki. Kolejna seria wypada dużo lepiej w moim odczuciu, choć schematy w obinsa podobne. Tym razem mamy zmiennych, alfy, dziwne napięcia między bohaterami i momenty typu „czy to się naprawdę dzieje?”I odpowiedź brzmi: TAK! I nie zadajemy więcej pytań. Jest tu klimat, jest dramat, jest intensywnie. Logika czasem bierze urlop, ale emocje robią robotę. Styl autorki jest bardzo prosty, szybki i bez zbędnego gadania, czy długich opisów. Książka jest lekka ale to też sprawia, że czasami brakuje jej głębi. Właściwie przez większość czasu. Ale to trochę jak oglądanie serialu do 2 w nocy: niby wiesz, że to dziwne, ale nie możesz przestać. To historia Sadie, która uważana jest za zerówkę w świecie zmiennych. Najważniejszą rolę odgrywają tutaj alfy. To oni mają władzę, dominują, podejmują decyzje i… no cóż, rządzą praktycznie wszystkim. I w to wszystko wchodzi Sadie… cała na biało (albo raczej w totalnym chaosie i nie z własnej woli). Dziewczyna momentami jest irytująca i mam wrażenie trochę infantylna. Nie do końca pasuje do tego świata. Całe życie myślała, że jest tzw. zerówką, a okazuje się, że jest pierwszą kobietą alfą. Trafia pod jeden dach z trzema mężczyznami alfami, czyli Asherem, Jaxem i Cobrą, którzy nie oszukujmy się są chodzącym problemem… i jednocześnie ucieleśnieniem wszystkiego, co przyciąga jak magnes. Napięcie wisi w powietrzu, a ślinka cieknie na ich widok. Mamy tu też tajemnice i zwrot akcji na sam koniec. Nie jest to najbardziej dopracowany świat ever, ma sporo wad ale ma w sobie coś, co może przyciągać. Jest trochę mrocznie, trochę dziwnie. Momentami zastanawiałam się czy wszystko tutaj jest okej zarówno z bohaterami jak i w sumie ze mną. Zdecydowanie z ciekawości sprawdzę co wydarzy się w kolejnym tomie. Uprzedzam też, że nie jest to książka dla każdego. Raczej z gatunku tych trochę crindżowych, które albo się lubi albo nienawidzi.
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość
🥺 To NIE było łatwe… Nie mogę powiedzieć, że lektura „Uwięzieni w grach relacyjnych” (Agnieszka Kozak i Zbigniew Rećko) należała do przyjemnych, bo książka porusza wiele trudnych tematów. Co znalazłam w środku? - Codzienne sytuacje w formie dialogów, które realnie zdarzają się w relacjach międzyludzkich. - Rozłożenie na części pierwsze mechanizmów stojących za zachowaniami - od wyjaśnienia, na czym polega istota gry, przez zajrzenie do przeszłości osób zaangażowanych w daną sytuację i zajrzenie pod spód, po możliwe ścieżki wyjścia (zaczynając od siebie a kończąc na przykładowym dojrzałym dialogu). - Jestem przekonana, że czytelnicy odnajdą w książce siebie i swoich bliskich, bo poruszono naprawdę wiele różnych tematów. - Podoba mi się perspektywa z wielu stron. Każda z historii jest dokładnie zanalizowana, pokazując jak złożone są relacje międzyludzkie. - Solidna dawka psychologicznych treści przepuszczonych przez filtr i wrażliwość autorów. Jednocześnie to nie jest książka do luźnego czytania przed snem. Raczej wymaga skupienia i lepiej przyswaja się czytana na raty. Myślę, że dla niektórych ta lektura może być zbyt skomplikowana - zwłaszcza jeśli na co dzień nie ma się styczności z psychologią czy rozwojem osobistym. Nie do końca przemawiają do mnie też zakończenia rozdziałów w formie dojrzałych dialogów. Fajnie, że pokazują jak wygląda wyjście i co się zmienia, kiedy jedna osoba decyduje się zachować inaczej. Z drugiej strony mam wrażenie, że rzadko kiedy - w takiej formie - mają szansę wydarzyć się naprawdę, bo brzmią bardziej jak z gabinetu psychoterapeuty. Ogólnie jestem zadowolona z lektury i polecam. 😊 Dla kogo się sprawdzi najlepiej (moim zdaniem)? - Dla zainteresowanych relacjami, - dla tych, którzy wciąż wpadają w te same mechanizmy w kontaktach z innymi, - dla chcących zrozumieć więcej z relacji międzyludzkich.
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość” to książka, która trafia w samo sedno tego, co w relacjach najtrudniejsze — a jednocześnie najbardziej ludzkie. Agnieszka Kozak i Zbigniew Rećko z niezwykłą uważnością pokazują, jak często wchodzimy w utarte schematy zachowań, nie dlatego że chcemy manipulować czy unikać odpowiedzialności, ale dlatego że kiedyś nauczyliśmy się, że tylko tak można przetrwać. To, co szczególnie mnie poruszyło, to sposób, w jaki autorzy łączą wiedzę psychologiczną z żywymi, autentycznymi dialogami. Wiele z nich brzmi tak znajomo, że trudno nie zatrzymać się i nie pomyśleć: „Przecież ja też tak robię”. Dzięki temu książka nie moralizuje, nie zawstydza i nie stawia czytelnika pod ścianą. Zamiast tego otwiera przestrzeń do refleksji — takiej, która nie boli, ale uwalnia. Każdy rozdział to spotkanie z inną „grą”, czyli sposobem, w jaki próbujemy zdobyć uwagę, akceptację czy poczucie bezpieczeństwa. Autorzy nie tylko tłumaczą, skąd te strategie się biorą, ale też pokazują, jakie potrzeby za nimi stoją i dlaczego tak trudno z nich zrezygnować. To właśnie ta empatyczna perspektywa sprawia, że książka jest tak wartościowa — bo zamiast oceniać, uczy rozumieć. Najważniejsze jednak, że Kozak i Rećko nie zostawiają czytelnika z samą diagnozą. Proponują konkretne kroki, które pomagają wyjść z relacyjnych gier i zacząć budować bliskość opartą na obecności, a nie na udowadnianiu racji. Pokazują, że autentyczność nie jest ryzykiem, lecz drogą do więzi, w której można być sobą bez lęku, że to „za mało”. To książka, która daje nadzieję — nie w formie pustych obietnic, ale poprzez realne zrozumienie mechanizmów, które nami kierują. Dla mnie to jedna z tych lektur, które zostają na długo, bo dotykają czegoś bardzo prawdziwego: pragnienia bycia widzianym i przyjętym takim, jakim się jest. Polecam ją każdemu, kto chce lepiej rozumieć siebie i swoje relacje. To mądra, ciepła i niezwykle potrzebna książka.