Recenzje
Akademia piłkarska #1. Gra się zaczyna
Gdybym chciała zacytować Wam chodź kilka zdań, które cechują się motywacyjnym wydźwiękiem, miałabym problem, żeby wybrać kilka najciekawszych. Jest ich w tej książce całe mnóstwo. Głównym bohaterem jest dwunastoletni Leo, który uwielbia piłkę nożną. Sam o sobie mówi: „Nie chodzi tylko o to, że kocham tę grę i jestem w niej dobry. Po prostu gdy mam piłkę przy nodze, to przestaję myśleć o kłopotach w szkole, nie martwię się o tatę i pieniądze ani nie rozpamiętuję, dlaczego moja mama zmarła tak młodo”. I tak pewnego dnia otrzymuje zaproszenie na letni obóz w ramach akademii piłkarskiej organizowany przez prestiżowy angielski klub. Jest to dla niego niepowtarzalna szansa, żeby się wybić, a jednocześnie wspomóc finansowo rodzinę. Z racji wysokiego poziomu już na wstępie Leo zaczyna mieć wątpliwości, czy jest odpowiednio dobry. Uczestnicy obozu rywalizują ze sobą, pojawiają się docinki ze strony rówieśników. Leo był geniuszem na swoim osiedlowym boisku, ale czy murawa londyńskiego klubu okaże się dla niego szczęśliwa? Historia Leo to wyboista droga po marzenia. Z dala od domu, bez rodziny, ale z celem. W tej drodze są miejsca na duże porażki i mniejsze potknięcia, ale to wszystko wzmacnia jego psychikę. I niby los podaje mu szansę jak na tacy, to jednak bez ogromnego wkładu własnego nie da się nic osiągnąć. Jestem zaskoczona przekazem tej książki, bo nie spodziewałam się, że niemal każdy akapit będzie tutaj ważny. Spodziewałam się rozbudowanych opisów rozgrywek meczowych, a w zamian dostałam fantastyczną opowieść o ciężkiej pracy, samozaparciu i przełamywaniu granic swojego organizmu. Zdecydowanie polecam, nie tylko dla fanów piłki nożnej, ale dla każdego młodego czytelnika, który chodź raz zwątpił w swoją wartość i potrzebuje wsparcia.
Akademia piłkarska #2. Witaj, drużyno!
Gdybym chciała zacytować Wam chodź kilka zdań, które cechują się motywacyjnym wydźwiękiem, miałabym problem, żeby wybrać kilka najciekawszych. Jest ich w tej książce całe mnóstwo. Głównym bohaterem jest dwunastoletni Leo, który uwielbia piłkę nożną. Sam o sobie mówi: „Nie chodzi tylko o to, że kocham tę grę i jestem w niej dobry. Po prostu gdy mam piłkę przy nodze, to przestaję myśleć o kłopotach w szkole, nie martwię się o tatę i pieniądze ani nie rozpamiętuję, dlaczego moja mama zmarła tak młodo”. I tak pewnego dnia otrzymuje zaproszenie na letni obóz w ramach akademii piłkarskiej organizowany przez prestiżowy angielski klub. Jest to dla niego niepowtarzalna szansa, żeby się wybić, a jednocześnie wspomóc finansowo rodzinę. Z racji wysokiego poziomu już na wstępie Leo zaczyna mieć wątpliwości, czy jest odpowiednio dobry. Uczestnicy obozu rywalizują ze sobą, pojawiają się docinki ze strony rówieśników. Leo był geniuszem na swoim osiedlowym boisku, ale czy murawa londyńskiego klubu okaże się dla niego szczęśliwa? Historia Leo to wyboista droga po marzenia. Z dala od domu, bez rodziny, ale z celem. W tej drodze są miejsca na duże porażki i mniejsze potknięcia, ale to wszystko wzmacnia jego psychikę. I niby los podaje mu szansę jak na tacy, to jednak bez ogromnego wkładu własnego nie da się nic osiągnąć. Jestem zaskoczona przekazem tej książki, bo nie spodziewałam się, że niemal każdy akapit będzie tutaj ważny. Spodziewałam się rozbudowanych opisów rozgrywek meczowych, a w zamian dostałam fantastyczną opowieść o ciężkiej pracy, samozaparciu i przełamywaniu granic swojego organizmu. Zdecydowanie polecam, nie tylko dla fanów piłki nożnej, ale dla każdego młodego czytelnika, który chodź raz zwątpił w swoją wartość i potrzebuje wsparcia.
Bliskość
Bliskość zaczyna się od nas! "bliskość" autorstwa Aliny Adamowicz Alka_positive to książka, która nie jest nachalna ani nie jest ramowym poradnikiem. Nie krzyczy też do czytelnika hasłami motywacyjnymi. Ona raczej zaprasza spokojnie, czule i bez presji do pokochania siebie. Bo to jest tak naprawdę najważniejsza "bliskość" w naszym życiu. Już od pierwszych stron czuć, że nie mamy do czynienia z poradnikiem nastawionym na szybkie efekty, lecz z refleksyjną drogą ku temu, co w relacjach najważniejsze. Autorka przypomina o czymś, co w codziennym pędzie łatwo przeoczyć, a mianowicie to, że bliskość nie jest luksusem ani dodatkiem do "udanego życia". Jest biologiczną i emocjonalną potrzebą. To ona daje poczucie bezpieczeństwa, stabilności i bycia widzianą. Jednocześnie Autorka nie idealizuje tematu, a pokazuje jak często lęk, doświadczenia z przeszłości czy brak kontaktu z własnymi emocjami oddzielają nas od innych ludzi ale tez i od siebie. Cennym przesłaniem tej książki jest dla mnie to, że bliskość zaczyna się od nas i w nas. Relacja z drugim człowiekiem nie będzie głęboka jeśli wcześniej nie nauczymy się łagodności wobec siebie. Autorka podkreśla, że najważniejszą relacją w życiu jest ta, którą budujemy ze sobą, z własnym ciałem, emocjami, historią. To fundament i podstawa bez której każda inna więź może okazać się słaba i niestabilna. "bliskość" jest poradnikiem, który nie obiecuje spektakularnych przemian na już. Proponuje za to uważność, małe kroki i ćwiczenie obecności zarówno wobec siebie, jak i wobec innych. To książka, w której zaznaczyłam masę fragmentów by móc do nich wracać bo dotykają czegoś osobistego. W świecie, który premiuje niezależność rozumianą jako samowystarczalność ta publikacja przypomina, że potrzebowanie drugiego człowieka jest siłą, nie słabością. A prawdziwa bliskość zaczyna się tam, gdzie kończy się lęk i gdzie odważamy się powiedzieć: "Oto jestem". To wartościowa i mądra książka. Książka szczególnie dla tych, którzy czują, że chcą budować relacje głębsze, bardziej świadome i oparte na prawdzie.
Do wesela się zagoi
W tej części historii zaglądamy bliżej w życie Sutton, najlepszej przyjaciółki Mari z pierwszego tomu. Wychowuje Susie, córkę swojej siostry, która nie udźwignęła roli matki. Dziewczynka mówi do niej „mamo” i to mówi wszystko. W miasteczku Sutton to osoba, do której idzie się po pomoc bez wahania. Zawsze coś ogarnie, uśmiechnie się, znajdzie rozwiązanie. Podczas sylwestra w pensjonacie, przebrana za dmuchanego dinozaura, wpada na nieznajomego i obsmarowuje Hugh szarlotką. Iskrzy od pierwszej minuty, tylko że nie w tym dobrym sensie. Chwilę później okazuje się, że jako drużba i druhna muszą razem organizować ślub swoich najlepszych przyjaciół. Sutton to energia i spontaniczność. Hugh ceni plan, kontrolę i ciszę. Totalnie różne światy. W tym wszystkim jest Susie, mała fanka dinozaurów, która od początku łapie z Hugh nić porozumienia. Zaczepia go, inicjuje spotkania i po prostu go wybiera. To było naprawdę cudowne do czytania. Sytuacja poważnieje, gdy pojawia się biologiczny ojciec Susie. Sutton przestaje czuć się bezpiecznie, a Hugh nie rzuca wielkich słów, tylko jest. Spokojny, konkretny, obecny. Relacja rozwija się powoli i to podobało mi się najbardziej. Najpierw dystans, potem zrozumienie i budowanie zaufania. Szczególnie więź Hugh z Susie. Lubię wątki z dziećmi w romansach, wnoszą coś więcej niż samą chemię. Zgrzytnęło mi jedynie zachowanie Sutton po incydencie na urodzinach. Jej decyzja była dla mnie niezrozumiała i wybiła mnie z rytmu. Poza tym wciągnęłam się bardzo. Ludka pisze lekko, dialogi są żywe, bohaterowie nie są papierowi, a ja mam do jej książek słabość. Klimat małego miasteczka i weselny chaos działają. „Do wesela się zagoi” to historia o drugiej szansie, odpowiedzialności i o tym, że rodzina to czasem wybór, nie biologia 🩵 8/10 ⭐️
Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1
Aurora "Rory" Raven widziała kolory duszy. Była seryjną morderczynią, która zabijała istoty o czarnej duszy. To było potwornie trudne. Rory nie udźwignęłaby tego ciężaru, gdyby nie wydarzenia sprzed lat. Widziała straszliwą śmierć Cory, ukochanej siostry bliźniaczki, i to pchnęło ją na ścieżkę zemsty. Mijały lata, Rory stawała się coraz lepszą zabójczynią, ale ci, którzy odebrali życie jej siostrze, wciąż unikali kary. W końcu stało się to, co było nieuniknione. Aurora została pojmana i skazana na pięćset lat w więziennym królestwie Vinculi. Zrozumiała, że śmierć Cory pozostanie na wieki niepomszczona. Spędziłam z tą książką bardzo dobre chwile, przyjemnie się czytało. Ale wróćmy do zawartości. Poznajemy Aurorę i Caiusa, Króla Umbry, królestwa Vinculi do której trafia nasza bohaterka. Zostaje skazana za morderstwa, których dokonała i jej kara to 500 lat pobycia w tym królestwie. Początkowo jej relacja pomiędzy nią a królem jest bardzo dramatyczna, wręcz bym powiedziała że nienawistna. Każdy z nich czuje do siebie niechęć, która rośnie wraz z pojawiającą się powoli chęcią poznania drugiej osoby. Rory widzi w królu osobę, która kilka lat temu uśmierciła jej siostrę, a przysięgła sobie, że znajdzie odpowiedzialną za to osobę. Nawet w Vinculi Rory doświadcza upokorzeń, a nawet próby zamachu na jej życie. "Było to coś przerażającego i nowego. Przejście od nienawidzenia kogoś i chęci zamordowania go z zimną krwią do tego, cokolwiek teraz działo się w jej sercu, było surrealistyczne." Ciesze się, że jest to dopiero 1 tom, ponieważ bardzo chcę wiedzieć co będzie dalej ponieważ końcówka zostawiła dużo pytań i domyśleń.