ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Historyczne bzdury o średniowieczu. Jak naprawdę żyło się w czasach dam i rycerzy?

Średniowieczu od lat przypisujemy łatkę epoki mroku, brudy i intelektualnej zapaści, dlatego też Anna Zielińska postanowiła się w końcu rozprawić z mitami, które narosły wokół tej epoki. Z lekkością i humorem odsłania przed nami średniowiecze żywe, złożone i o wiele ciekawsze, niż uczono nas w szkołach.  Brudne wieki średnie D: Średniowiecze to moja ulubiona epoka (niemal na równi z okresem rzeczypospolitej szlacheckiej), więc przez moje ręce przewinęło się mnóstwo książek o tej tematyce. Być może właśnie dlatego w większość mitów, z którymi postanowiła zmierzyć się autorka, od dawna już nie wierzę. Jednak dla osoby, która dopiero rozpoczyna swoją przygodę z „wiekami ciemnymi”, Historyczne bzdury o średniowieczu będą strzałem w dziesiątkę. Ogromnie doceniam fakt, że Anna Zielińska nie skupiła się na konkretnym stanie społecznym, tylko potraktowała tę epokę jako całość. O: Zgadzam się w całej okazałości. Teorie spiskowe mają to do siebie, że lubią być powielane na ślepo bez sprawdzenia. Wielka Lechia? Mit sarmacki, który spowodował, że nasza szlachta długo żyła w prześmiesznym przeświadczeniu, że są bezpośrednimi potomkami ludu Sarmatów. Autorka w zgrabny, lecz naukowo-reportażowy sposób rozprawia się z tymi teoriami. Zdecydowanie takich ciekawostek trzeba też na lekcjach historii! A średniowiecze, jak dobrze zauważyłaś - nie jest tak do końca ciemne, jak je piszą. Język publikacji D: Historyczne bzdury o średniowieczu ewidentnie stawiają na dostępność - język, którym zostały napisane, jest lekki, pełen humoru (choć ten akurat nie zawsze do mnie trafiał i w niektórych momentach czułam się trochę za stara na tę książkę…), nie ma tu też przeładowania sztywnymi danymi. Zielińska skupia się na tym, by zaciekawić czytelnika ciekawostkami i przy okazji przedstawić rzetelne dowody na obalenie jakiegoś mitu. O: Najbardziej doceniam fakt, że autorka nie próbuje przedstawiać średniowiecza ani jako epoki całkowicie zacofanej, ani jako idealnego świata, który niesłusznie został przedstawiony w złym świetle. Zamiast tego stara się zachować rozsądny dystans i pokazać rzeczywistość taką, jak mogła wyglądać naprawdę. Język książki jest przystępny i swobodny. Autorka potrafi wytłumaczyć bardziej skomplikowane zagadnienia w sposób zrozumiały, a humor sprawia, że całość czyta się szybko. Podsumowując D: Choć z przedstawionych przez autorkę mitów nie słyszałam jedynie o Bolesławie Zapomnianym i klątwie Jagiellonów, a pozostałe zdążyłam obalić już przy pomocy innych publikacji, uważam, że to książka bardzo wartościowa, którą powinien przeczytać każdy, kto choć odrobinę interesuje się średniowieczem. Myślę, że Historyczne bzdury o średniowieczu świetnie sprawdziłyby się w szkołach, gdzie mogłyby zaciekawić uczniów tą nieco zepchniętą do lamusa epoką. O: Trochę miejsca poświęcono codziennemu życiu i higienie. To właśnie te fragmenty szczególnie dobrze pokazują, jak łatwo współczesny człowiek patrzy na przeszłość przez własne doświadczenia. Średniowiecze często przedstawia się jako czas brudu, wszechobecnych chorób, braku podstawowej wiedzy i życia w niemal permanentnym chaosie. To raczej interesujący przewodnik po mitach, uproszczeniach i wyobrażeniach, które przez lata narosły wokół średniowiecza. Dla mnie była to przede wszystkim lekka, pouczająca i momentami naprawdę zaskakująca lektura. WERSJA Z PRYWATNEGO IG I LC: Bardzo podoba mi się, że Anna Zielińska nie skupiała się na żadnym stanie społecznym, tylko potraktowała średniowiecze jako całość. To dużo wnosi do książki i ułatwia zapoznanie się z rzeczywistością średniowiecza, a nie tylko tym, co działo się na pańskich zamkach. Średniowiecze to moja ulubiona epoka, tuż obok czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Trochę się na ten temat naczytałam… Więc czy coś mnie szczególnie zaskoczyło w „Historycznych bzdurach o średniowieczu”? Chyba głównie to, że ludzie do mycia zębów używali szmatki, a nie palucha :p No i jakoś nigdy wcześniej nie słyszałam o klątwie Jagiellonów i Bolesławie Zapomnianym🤔 Książka napisana jest lekko i z humorem (przez który na początku czułam się na nią za stara, ale potem było lepiej lub po prostu przyzwyczaiłam się do stylu Autorki). Myślę, że ciekawostki w niej zawarte mogłyby fajnie urozmaicić szkolne lekcje historii.

Magazyn Literacki Giżycka Dominika

Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu

❓A Wy lubicie spędzać czas w lesie? Spacer po lesie czy leniwy wieczór na kanapie - co wybieracie❓ 📚 „Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu” autorstwa Marka Michalskiego to poradnik udowadniający, że las może mieć ogromny wpływ na nasze samopoczucie i zdrowie, szczególnie w starciu z codzienną, szarą i pełną stresu rzeczywistością. 📚 Autor poprzez własne doświadczenia, wiedzę naukową oraz rozmowy z innymi ludźmi pokazuje, jak kontakt z naturą może wpływać na nasz układ nerwowy, koncentrację, poziom stresu oraz regenerację organizmu. Przekonuje, że wyjście do lasu nie musi być tylko zwykłym spacerem, ale może stać się sposobem na wyciszenie i oderwanie się od codziennych problemów. 📚 W książce znajdziemy również wiele ciekawych informacji dotyczących tego, dlaczego przebywanie wśród drzew może być dla nas tak korzystne. Autor pokazuje, że natura oddziałuje na nas na wiele różnych sposobów, a regularny kontakt z nią może pozytywnie wpłynąć zarówno na nasze ciało, jak i psychikę. 📚 Dużym plusem są gotowe ćwiczenia i praktyczne wskazówki, które możemy wykorzystać podczas pobytu w lesie. Dzięki nim możemy nauczyć się bardziej świadomie obserwować otoczenie, korzystać z naszych zmysłów i naprawdę poczuć „las”, zamiast tylko przez niego przechodzić. 📚 To książka, która pokazuje, że czasami nie potrzeba skomplikowanych sposobów, aby zadbać o swoje samopoczucie. Wystarczy wyjść z domu, odłożyć telefon, zwolnić i spędzić trochę czasu wśród natury. 📚 „Las na receptę” będzie ciekawą propozycją dla osób, które czują się przemęczone, zestresowane i przebodźcowane, ale również dla tych, którzy po prostu chcą lepiej poznać terapeutyczną rolę przyrody w naszym życiu.

buena1989 Siermińska Milena

Terapia poznawczo-behawioralna w praktyce klinicznej

Ta książka okazała się dla mnie naprawdę ciekawym doświadczeniem. To zdecydowanie inny rodzaj lektury niż typowe książki psychologiczne, po które sięgam, ale właśnie ta odmienność bardzo mi się spodobała. Najbardziej doceniam jej praktyczne podejście. Autorzy nie skupiają się wyłącznie na wyjaśnianiu, czym jest terapia poznawczo-behawioralna, ale pokazują, jak wygląda jej zastosowanie w konkretnych sytuacjach klinicznych. Dzięki temu można lepiej zrozumieć sposób myślenia terapeuty oraz to, jak poszczególne techniki wykorzystuje się w pracy z pacjentem. Ciekawe były dla mnie również przykłady pokazujące zależność między myślami, emocjami i zachowaniem. Choć sama koncepcja nie jest mi obca, tutaj mogłam spojrzeć na nią z bardziej praktycznej perspektywy. Nie jest to książka, którą czyta się jednym tchem dla samej przyjemności. Wymaga skupienia i momentami trochę więcej uwagi, ale zdecydowanie wynagradza to ilością przekazywanej wiedzy. To raczej lektura do spokojnego czytania, zatrzymywania się przy interesujących fragmentach i przemyślenia tego, co właśnie przeczytaliśmy. Dla mnie była przede wszystkim możliwością zajrzenia trochę głębiej w temat terapii poznawczo-behawioralnej i zobaczenia, jak wygląda ona w praktyce. Lubię książki, które pozwalają nie tylko poznać teorię, ale również zobaczyć, jak można wykorzystać ją w rzeczywistych sytuacjach. Jeśli interesujecie się psychologią, terapią lub po prostu chcecie lepiej zrozumieć, jak pracuje się z różnymi problemami psychicznymi, myślę, że warto po nią sięgnąć. Dla mnie było to zdecydowanie ciekawe i wartościowe doświadczenie. l

LastPageNotes Przypek Monika

The STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine)

" Wszędzie, gdzie się pojawiasz, jest pięknie. " Lubicie motyw samotnego ojca? Wszystko zaczęło się od potrącenia kota. A właściwie od chęci jego niepotrącenia, co zaś spowodowało wypadek. A że w bagażniku znajdowały się substancje chemiczne...cóż, życie. W ten sposób Cassidy, nasz golden-retriever-superprzystojny-strażak, spotyka swoją dawną sąsiadkę Jordan. Zaś jej dzień nie mógłby być gorszy. Nie dość, że została wyrzucona ze studiów, to na ratunek przyszła jej dawna miłość i obiekt nieodwzajemnionych westchnień. Jak już się pieprzy, to wszystko naraz. Cassidy jest cudowny, wrażliwy, ciepły i bardzo opiekuńczy. Jego instynkt i odpowiedzialność nie pozwalają mu zwyczajnie wyluzować i cieszyć się życiem. W bardzo młodym wieku został sam z malutką córeczką i od tamtej pory robi wszystko, by dać jej cały świat, ale przede wszystkim prawdziwą rodzinę. Sam skrycie o takiej marzy, jednak musi bardzo uważać, żeby jego kobieta nie zostawiła go tak samo, jak biologiczna mama Zary i nie złamała im obojgu serca. Bo drugi raz tego nie zniosą. Aż do budynku obok wraca sąsiadka sprzed lat, mała katastrofa, która podczas swoich szalonych eksperymentów o mało nie wysadziła domu i w ogóle całego osiedla. A skoro o katastrofach mowa... Jordan Hope Lane to b0mba, która w każdej chwili może wybuchnąć i to bez ostrzeżenia. Naukowczyni, która aktualnie szuka pracy. To naprawdę wesoła, pełna humoru kobieta, która próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Od najmłodszych lat kochała Cassa, a teraz wmawia sobie, że on nic nie znaczy. Pff. Ale w jej sercu zaczyna kiełkować zalążek dawnego uczucia. A może od zawsze tam był tylko pozostał uśpiony? Jedno jest pewne, z tą bohaterką nie da się nudzić, zwłaszcza gdy zwisa z cmentarnej bramy i świeci bielizną wystającą spod jej krótkiej sukienki! Lub gdy kurczowo trzyma się gałęzi, bo wlazła na drzewo próbując ratować kota (ten niewdzięcznik uciekł, tak w ogóle). Genialna i prześmieszna osoba, ale jednocześnie z sercem na dłoni i niezwykle mądra. Relacje przedstawione w tej książce są bezbłędne. Przede wszystkim Cass i jego córeczka Zara. Wspaniały duet, który sprawiał, że w oczach stawały mi łzy. To rezolutna dziewczynka, a jak coś odpowie to nie wiadomo, gdzie głowę schować, a ich więź okazała się silna i sprawiała, że moje serce zwyczajnie się roztapiało. Ta mała zasłużyła na wszystko, co najlepsze, a ja chciałam ją przytulić i zapewnić, że jest tak bardzo dzielna i ważna. Potrzebna. Ale mając tak kochających tatę i babcię, jestem pewna, że ona sama o tym wie. Miód na serducho, ciepło i totalne rozczulenie. Same matki wariatki - śmiech na głos i czytanie tego samego dialogu po kilka razy. Zarówno matka Cassa, jak i Jordie okazały się być zdeterminowane by manifestować ich związek nad butelką nalewki, a jednocześnie wspierały swoje dzieci w dążeniu do celów. Nie naciskały, tylko subtelnie popychały ich ku sobie, a na mojej twarzy pojawiał się uśmiech za każdym razem, gdy na scenę wkraczała któraś z nich. A relacja romantyczna? Tutaj powiedzenie: "nie drzwiami, to oknem" nabiera nowego znaczenia. Cassidy i Jordan dzieliło wiele, ale prawdziwa miłość nie zna granic. Widziałam ich, tak naprawdę. W ich oczach odbijał się kalejdoskop uczuć, a oni nie uciekali przed tym, co zaczęło wzrastać w ich sercach. Do swojego związku podchodzili bardzo odpowiedzialnie, mając na względzie dobro Zary. Ich wspólne sceny zostały tak uroczo napisane, te rumieńce, muśnięcia dłoni, rodząca się namiętność. I zaufanie, które trzeba zbudować od podstaw. Żeby móc okazać bezbronność i powiedzieć, czego się boją. Przeszli przez kilka kłótni, które rozwiązały się w sposób naprawdę piękny i scalający ich jeszcze bardziej. Pokazali sobie nawzajem najważniejsze: co to znaczy być szczęśliwym. To miłość, która kwitnie niczym najpiękniejsze kwiaty i dla której warto zaryzykować. Czasem trzeba obnażyć siebie i pokazać słabość, a może okazać się, że zyskamy coś na całe życie. Cassidy i Jordan są idelanym przykładem na to, że da się osiągnąć kompromis, ale kluczowe są rozmowa i szczerość. Kocham ich całkowicie, przepadłam dla tej pary. Właściwie trójki. Cudowna rodzinka! Ogromny plus za budowanie więzi Jordan i Zary, które tylko wydobywało ze mnie kolejne "awww". Książka "The STEM" zyskała w moim sercu specjalne miejsce. Oprócz ogromu humoru i świeżości okazała się być naprawdę wartościowa. I jeśli połączyć wszystkie wątki razem, zyskamy jeden najważniejszy: rodzina. Rodzina, która kocha nas mimo wszystko. Taka, która nie zawsze musi być idealna, ale najważniejsze są starania dla jej członków. To może być rozmowa, zwykła szarlotka, czasem przygarnięcie wspólnego kota...ale rodzina jest fundamentem, który sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. A bez niej czulibyśmy się zagubieni i samotni. To naprawdę poruszająca historia, z barwnymi bohaterami, kojąca, pokrzepiająca oraz dającą nadzieję. Jak dobrze, że żyję w czasach takich perełek!

@jillian_from_velaris Reklińska Agnieszka

Uczenie maszynowe z użyciem Scikit-Learn i PyTorch. Koncepcje, narzędzia i techniki umożliwiające konstruowanie inteligentnych systemów

EM poleca (#65) Aurélien Géron „Uczenie maszynowe z użyciem Scikit-Learn i PyTorch” autor: Wiesław Seweryn · Opublikowano 9 września 2026 · Zaktualizowano 8 września 2026 „Uczenie maszynowe z użyciem Scikit-Learn i PyTorch” to polska edycja bestsellerowego podręcznika Auréliena Gérona. Książka liczy 816 stron i stanowi kompleksowy przewodnik po uczeniu maszynowym (ML) i głębokim uczeniu (deep learning), wykorzystujący dwa najpopularniejsze pythonowskie frameworki: Scikit-Learn do klasycznych algorytmów ML oraz PyTorch do programowania sieci neuronowych. Jest to kolejne wydanie i aktualizacja wcześniejszych edycji, które opierały się na TensorFlow i Keras - Géron zastąpił je PyTorchem, odpowiadając na zmiany w szybko zmieniającym się ekosystemie ML. Struktura i zawartość Książka podzielona jest na dwie główne części, które prowadzą czytelnika od fundamentów po zaawansowane techniki deep learningu. Część I - Podstawy uczenia maszynowego (Scikit-Learn) Pierwsza część obejmuje fundamenty ML i pracę z biblioteką Scikit-Learn: - Przygotowanie danych - czyszczenie, transformacja i inżynieria cech. - Wybór i trenowanie modeli - walidacja krzyżowa, metryki oceniania. - Algorytmy klasyfikacji i regresji - regresja liniowa i logistyczna. - Drzewa decyzyjne i lasy losowe. - Techniki redukcji wymiarowości. - Kompletny projekt ML. Część II - Uczenie głębokie (PyTorch) Druga część koncentruje się na sieciach neuronowych i frameworku PyTorch: - Podstawy sieci neuronowych - perceptrony, propagacja wsteczna, optymalizatory. - Sieci splotowe (CNN). - Sieci rekurencyjne (RNN, LSTM). - Transformery. - Uczenie przez wzmacnianie (RL) (ang. reinforcement learning). - Generatywne modele AI. - Optymalizacja modeli. Styl książki i podejście do tematu Géron pisze w przystępnym stylu, ale bez uproszczeń, z naciskiem na praktyczne przykłady i intuicyjnie zrozumiałe wyjaśnienia. Każdy rozdział zawiera praktyczne przykłady w postaci notatników Jupyter, do przećwiczenia przez Czytelnika. Podstawy uczenia maszynowego Uczenie maszynowe (Machine Learning, ML) to dziedzina sztucznej inteligencji, w której systemy informatyczne uczą się wykonywać zadania na podstawie danych, zamiast być jawnie programowane do każdego konkretnego przypadku. Zamiast pisać reguły typu „jeśli X, to Y”, dostarczamy algorytmowi przykłady, a on sam odkrywa wzorce i podejmuje na ich podstawie decyzje. Uczenie maszynowe to proces, w którym komputer wykorzystuje dane treningowe do pozyskania oraz udoskonalenia umiejętności w określonym temacie/zadaniu poprzez doświadczenie. Kluczowa idea polega na tym, że system „uczy się” z danych treningowych, budując model matematyczny, który może później poprawnie działać na innych, wcześniej nieznanych danych. Jest to odrębny paradygmat programowania. Rodzaje systemów uczenia maszynowego 1. Uczenie nadzorowane (Supervised Learning). Algorytm uczy się na danych opatrzonych „etykietami” - czyli każdy przykład treningowy ma przypisaną poprawną odpowiedź. 2. Uczenie nienadzorowane (Unsupervised Learning). Dane nie mają „etykiet”, algorytm sam musi znaleźć w danych strukturę i odkryć wzorce. 3. Uczenie przez wzmacnianie (Reinforcement Learning, RL). Program (agent) uczy się poprzez interakcję ze środowiskiem, otrzymując nagrody lub będąc karanym za swoje działania. Przykładem jest na przykład nauczenie systemu AlphaGo gry w go. Kluczowe pojęcia Dane treningowe i testowe. Zbiór treningowy to dane, na których model się uczy. Zbiór testowy to, na których oceniamy jakość i wydajność modelu (dane testowe muszą być różne i niezależne od danych treningowych). Cechy (Features) i etykiety (Labels). Cechy to zmienne wejściowe, które opisują dane (np. metraż domu, liczba pokoi). Etykiety to zmienne wyjściowe, które chcemy przewidzieć (np. cena domu) Overfitting i underfitting. Overfitting (przeuczenie) - model zbyt ściśle dopasowuje się do danych treningowych, ale przez to źle generalizuje i nie sprawdza się na nowych danych. Underfitting (niedouczenie) - model jest zbyt prosty i nie wyłąpuje nawet podstawowych wzorców w danych. Walidacja krzyżowa (Cross-Validation). Jest to technika oceny modelu, która dzieli dane na wiele podzbiorów i wielokrotnie przeprowadza cykl trening-testowanie modelu na różnych kombinacjach. Książka Gérona „Uczenie maszynowe z użyciem Scikit-Learn i PyTorch” jest doskonałym punktem startu, ponieważ prowadzi czytelnika przez wszystkie te etapy z licznymi praktycznymi przykładami. Książkę można polecić zarówno początkującym, którzy chcą przejść od prostych skryptów do zaawansowanych aplikacji wykorzystujących sztuczną inteligencję, jak i doświadczonym praktykom szukającym aktualnego kompendium wiedzy o machine learning. Aurélien Géron „Uczenie maszynowe z użyciem Scikit-Learn i PyTorch. Koncepcje, narzędzia i techniki umożliwiające konstruowanie inteligentnych systemów”. Wydawnictwo Helion 2026

portal popularnonaukowy Seweryn Wiesław