Recenzje
Sztuka niepewności. Jak ryzyko, przypadek i niewiedzę przekuć we własną siłę
„Sztuka niepewności. Jak ryzyko, przypadek i niewiedzę przekuć we własną siłę” Davida Spiegelhaltera to populanonaukowa książka o tym, jak mądrze myśleć o ryzyku i nieprzewidywalności świata. Autor - wybitny statystyk i popularyzator nauki - pokazuje, jak odróżniać realne zagrożenia od szumu informacyjnego, jak rozumieć prawdopodobieństwo i statystyki (np. w kontekście zdrowia, sportu czy polityki) oraz jak na tej podstawie podejmować lepsze decyzje w życiu prywatnym i zawodowym. Książka oswaja lęk przed niepewnością, proponując praktyczne ramy myślenia: aktualizowanie przekonań w świetle nowych danych, świadome ważenie ryzyka oraz akceptację tego, że część zdarzeń zawsze będzie kwestią przypadku. Dobra dla osób, które chcą mniej bać się o to „co będzie” i bardziej świadomie podejmować decyzje w świecie pełnym kryzysów, prognoz i sprzecznych informacji
Good Decisions. Dylogia Complicated. Tom 2
„Good Decisions” to drugi tom dylogii Complicated. Muszę przyznać, że pierwszy tom nie przypadł mi w 100% do gustu, jednak coś podpowiadało mi, żeby dokończyć tą historię przez co zdecydowałam się sięgnąć po zakończenie tej historii. Czy żałuję? Zdecydowanie nie, jednak nie mogę powiedzieć też, że jestem zachwycona. Bo niestety do tego mi daleko. Styl pisania to zdecydowanie największy plus tej historii. Z piórem Zuzy pierwszy raz miałam styczność przy „Małej Charlie”, która bardzo przypadła mi do gustu. Sama treść w jej historiach jest przedstawiona bardzo jasno oraz prosto co pozwala na szybkie czytanie, które nie wymaga jakiegoś większego zaangażowania, a wręcz stanowi taki odpoczynek myśli. Fabularnie niestety nie mogę już wypowiedzieć się tak pozytywnie. Ponownie jak w pierwszym tomie momentami miałam wrażenie, że dzieję się wszystko i nic. Dużo niepotrzebnych wątków, które zupełnie nic nie wnoszą do do fabuły. Jednak muszę przyznać, że akcja została dobrze rozplanowana, bo mimo drobnych minusów, bardzo szybko wciągnęłam się w historię. Z bohaterami na pewno polubiłam się bardziej niż w pierwszym tomie, jednak dalej mam do nich sporo „ale”. Dominic w dalszym ciągu w moim odczuciu jest postacią bez żadnego większego charakteru. Alison została tutaj pokazana lepiej niż wcześniej, ponieważ ukazała się jej „waleczna” strona, która była zdecydowanie ciekawsza dla czytelnika. Jest to dobra książka, jednak nie na tyle by kiedyś do niej wrócić. Raczej powiedziałabym, że jest to historia o której dość szybko zapomnę i po prostu przejdę dalej. Ale jeśli ktoś z was potrzebuje luźnej książki, która będzie stanowiła „przerywnik” to ta pozycja zdecydowanie jest dla was.
Polska nieprzebyta. Eksploracja, survival, bushcraft
Najpierw jest cisza. Potem wilgoć. A dopiero później dociera do ciebie, że to nie jest książka do czytania w fotelu. „Polska nieprzebyta” wyciąga z domu, każe zejść z asfaltu i spojrzeć na kraj, który niby znamy, a wciąż nie rozumiemy. To nie przewodnik i autorzy nawet nie próbują nim być. Nie prowadzą za rękę, nie podają gotowych tras ani list „must see”. Zamiast tego dostajemy opowieści z pogranicza legendy, historii i osobistego doświadczenia — o miejscach zapomnianych, zarośniętych, często niewygodnych. Takich, które trzeba poczuć, a nie tylko zobaczyć. Czytając, ma się wrażenie brudu na butach, chłodu podziemi, ciszy lasu, która zaczyna być głośna. Tempo jest spokojne, momentami kontemplacyjne. To książka, która nie pędzi — i dobrze. Bo jej siłą jest atmosfera, nie atrakcje. Bardzo dobrze działa podwójna perspektywa autorów: zderzenie eksploracyjnej ciekawości z uważnością na detale, światło, naturę. Dzięki temu „Polska nieprzebyta” nie jest popisem survivalowym, tylko zaproszeniem do własnych odkryć. Nie każdy się w niej odnajdzie. Jeśli szukasz konkretnego poradnika albo gotowych instrukcji — to nie ta droga. Ale jeśli czujesz zmęczenie klasyczną turystyką i masz ochotę zboczyć ze szlaku, ta książka trafi dokładnie tam, gdzie trzeba. Po lekturze zostaje niepokój i bardzo prosta myśl: dzikość wcale nie zaczyna się daleko. Czasem jest tuż obok.
Copywriting w dobie reelsów i tiktoków
Copywriting w dobie reelsów i tiktoków", autor: Dorota Bajczyk. Copywriting jest kluczem do skutecznej komunikacji marketingowej. Jednak czy w obecnych czasach ma jeszcze sens? Poradnik porusza kwestie dotyczące ewolucji mediów i jej wpływu na copywriting. W książce przedstawiona jest m.in. kwestia popularności krótkich form wideo i podcastów oraz tego jakie konsekwencje wywołuje to dla copywriterów. W drugiej części prezentowanego tytułu poruszony zostaje temat przyszłości copywritingu. Przedstawiona zostaje . m.in. kwestia dotycząca wykorzystania chatuGPT w praktyce copywritingowej. Książka napisana jest w przejrzysty i rzetelny sposób. Jeśli zainteresowała Was ta tematyka, to koniecznie sięgnijcie po ten ten tytuł 👍 W mojej ocenie 8/10 👍 Polecam 👍
Whispers on Ice
Hokej, samotny ojciec i niania - czego chcieć więcej? „Whispers On Ice” to historia przepełniona komfortem i słodyczą małej Ruby, która każdym swoim pojawieniem spowoduje uśmiech na waszych twarzach. Myślę, że to już wystarczające powody, aby sięgnąć po historię Hope i Logana. Na początek klasycznie zacznę od podziękowań. Lori - chciałabym ci podziękować za szansę i zaufanie jakim mnie obdarzyłaś powierzając mi swoją drugą książkę pod moje patronackie skrzydła. Żadne słowa nie oddadzą w stu procentach mojej wdzięczności. Kocham cię najmocniej i na zawsze będę ci wdzięczna. Logana, Hope i Ruby pokochałam dosłownie od pierwszych rozdziałów jeszcze na wattpadzie, a z każdym kolejnym oddawałam im swoje serce tylko mocniej. Cała ich historia powodowała we mnie tak wiele skrajnych emocji, że jest to wręcz nie pojęte. A co najważniejsze książka ta pozwoliła mi po prostu odpocząć i skupić się w całości na niej, co jest dla mnie bardzo ważne podczas czytania. Podsumowując jestem przeogromnie wdzięczna, że mogłam poznać Logana i Hope, a tym bardziej, że mogłam być częścią ich historii. Logan Matthews to bohater, którego idealnym opisem będą słowa zielona flaga. Bo jest to po prostu ideał mężczyzny. To jak cudownie traktował Ruby, swoich rodziców, a następnie Hope jest wręcz nie do opisania. Nigdy nie zrobił niczego nie w porządku w stosunku do swojej partnerki, co zdecydowanie rzadko zdarza się w książkach. Należy też napomknąć o tym jak pozytywny jest to bohater, pomimo wszystkich negatywnych rzeczy, które stanęły mu na drodze on nigdy się nie poddawał i patrzył na świat pozytywnie. Każdy moment, kiedy mogłam czytać o Loganie opiekującym się Ruby po prostu rozwalał moje serce na maleńkie kawałeczki z rozczulenia. I oczywiście nie mogło zabraknąć wzmianki o tym, że poza tymi wszystkimi plusami, które już wymieniłam Logan jest hokeistą! Hope to bohaterka, która swoją delikatnością i niepewnością skradła całe moje serce. Coś co trzeba przy niej wspomnieć to jej dobre serce, które zawsze było otwarte dla innych, nawet pomimo ich czynów. To jak wiele potrafiła poświęcić dla swoich bliskich jest godne podziwu i zdecydowanie mało kto byłby w stanie zrobić dla drugiej osoby aż tyle. Urzekła mnie w niej też jej niepewność w stosunku do relacji, szczególnie tej z Loganem, ponieważ poczułam wtedy, że w jakimś sensie znalazłam w niej cząstkę siebie, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że poczułam od niej zrozumienie. Dodatkowo uwielbiam fakt, że była ona po prostu normalna, co zdecydowanie pozwoli wielu osobą lepiej ją zrozumieć. Ruby, czyli malutki promyczek tej historii. Ona samą swoją obecnością od razu rozjaśniała atmosferę. Każda, nawet najmniejsza wzmianka o niej powodowała uśmiech na mojej twarzy. Uwielbiam to jak cudowanie zostały przedstawione relacje z nią, począwszy od Logana, który był dla niej najlepszym tatą, Hope, która pokochała ją jak własną córkę, czy chociażby chłopaki z drużyny, czyli najlepsi wujkowie pod słońcem. Relacja Logana i Hope zalicza się zdecydowanie do jednych z moich ulubionych. Uwielbiam to jak naturalni oni byli. Ich relacja rozwijała się dość powoli, co dla wielu osób mogłoby być negatywem, jednak dla mnie dodało to takiej prawdziwości. Uczucie, które między nimi powstało zdecydowanie stawało się z czasem tylko coraz silniejsze, a oni sami pielęgnowali je tak, aby się to nie zmieniało. Styl pisania Lori przypadł mi mocno do gustu już w poprzednim tomie, czyli „Coffee On Ice”. W tym nie mogło być inaczej - również skradł moje serce i pozwolił mi na jeszcze lepsze doświadczenia z czytania jej. Rozdziały miały dla mnie idealną długość, tak samo jak i idealna była dla mnie ilość opisów i dialogów, co powodowało, że książkę czytało mi się bardzo przyjemnie jak i również szybko. Rozkład akcji w fabule pozwolił na zapewnienie emocji od początku do końca historii, ale też dzięki temu nieustannie byłam w nią wciągnięta. Hokej - jeden z moich, ostatnimi czasy, ulubionych motywów, który tutaj jest jednym z najlepszych. To jak dużo dostaliśmy opisów treningów, meczy, czy ogólnie samych doświadczeń z nimi związanych jest zdecydowanie na plus. Muszę też wspomnieć o ilości detali i szczegółów, które pokazują jak dobry był research autorki. A osoby, które hokejem się nie interesują również bez problemu powinny wszystko zrozumie, ponieważ wszystko zostało wyjaśnione w prosty i logiczny sposób. Cała historia Logana i Hope była dla mnie rollercoasterem emocji, oczywiście w pozytywnym sensie. Radość i uśmiech, ale też smutek i łzy zdecydowanie pojawiły się kilkukrotnie w czasie czytania. Muszę też dodać wzmiankę o małym powrocie bohaterów „Coffee On Ice”, ponieważ w Whispers mamy okazję zobaczyć trochę dalszego życia Masona i Avery, którzy pojawili się w jednym z rozdziałów. Cudownie było ponownie przeczytać o ich losach i zobaczyć jak budują relacje z bohaterami drugiego tomu. Historia Logana i Hope bardzo szybko stała się bliska mojemu sercu i wiem, że jeszcze wielokrotnie będę do niej wracać, żeby na moment poczuć się jak w domu, bo tym stali się dla mnie ci bohaterowie. Mam nadzieję, że swoimi słowami choć trochę zachęciłam wam do poznania tej historii, ponieważ zdecydowanie jest ona tego warta. Wierze, że pokochacie ją tak samo mocno jak zrobiłam to ja i oddacie swoje serca Loganowi, Hope i malutkiej Ruby.