ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Jesteś wystarczająca. Odblokuj swoją moc i uwierz w siebie

Czy miałaś kiedyś takie myśli, że jesteś niewystarczająca? Ja chyba prawie całe swoje życie. I wiesz co? Te myśli nie są Twoją winą! Niestety winą jest między innymi nasza kultura i to co zostało przekazane nam w domu. Nie nauczono nas mówić o pieniądzach, emocjach, o stawianiu granic. Nie nauczono nas,że nie musimy być jak zupa pomidorowa- nie każdy musi nas lubieć. Zawsze staram się być perfekcyjna, nigdy nie jestem do końca zadowolona. Nawet teraz pisząc tą recenzję-zamiast zrobić to w spokoju, w miedzy czasie sprzątam bo wkurza mnie brudna podłoga w korytarzu. A myśli są właśnie tam,że dlaczego siedzisz a nie pójdziesz tam z mopem. Jeżeli jest to dla Ciebie znajome- polecam Ci książkę @sylwiapetryna JESTEŚ WYSTARCZAJĄCA, ODBLOKUJ SWOJĄ MOC I UWIERZ W SIEBIE. Autorka w idealny, prosty sposób tłumaczy skąd to uczucie i jak nad nim pracować. Książka jest tak skonstruowana,że czyta się ją na raz i czuje poczcie ulgi. Uwolnienia. Zrzucenia wyrzutów sumienia. Chęci pracy nad sobą. A co najważniejsze poczucia bycia WYSTARCZAJĄCĄ. DZIĘKUJĘ!

ataga_el Lizut Agata

Lamine Yamal. Sportowi giganci

Jaki macie stosunek do piłki nożnej? Odkąd mam męża i trenujących synów, piłka nożna jest obecna w naszym domu non stop. Lamine Yamal to bardzo młody piłkarz, ale już do czekał się książki o sobie. Trudno się temu dziwić, bo już ma na koncie ogromne sukcesy. Mistrzem Europy z Hiszpanią został w wieku zaledwie 17 lat. Za nim skończył 18 lat zdobył trzy trofea z FC Barceloną. Yamal pochodzi z jednej z biedniejszych dzielnic pod Barceloną. Udowodnił, że nie ważne skąd pochodzisz, posiadając talent i ciężko pracując, można zajść naprawdę wysoko. Książka "Lamine Yamal. Sportowi giganci" autorstwa Justyny Krupy jest częścią serii Giganci Piłki wydawanej przez Wydawnictwo Czytalisek. Młodzi fani piłkarza znajdą w niej historię drogi na szczyt Yamala. Jak wyglądał początek jego przygody z piłką, jak znalazł się w akademii piłkarskiej Barcelony oraz jego najważniejsze osiągnięte do tej pory sukcesy. Książka została ładnie wydana. Podzielona jest na krótkie rozdziały. Dodatkowo znajdziecie w niej kilka zdjęć oraz różne grafiki, które przyciągają oko młodego czytelnika. Lamine Yamal jest wzorem i inspiracją dla młodych piłkarzy, takich jak mój syn, który obecnie za nim szaleje. Czy jest to chwilowy wybuch talentu? Czy wielkie pieniądze i pokusy, które towarzyszą sukcesom, nie zepsują go i nie odciągną od piłki i treningów? Wszystko to czas pokaże. Być może obserwujemy narodziny nowej legendy piłki nożnej.

przerwa.na.ksiazke Facheris Ewelina

Słodka Melody

Drogi Czytelniku, niejednokrotnie mówiłam, że prawie rok temu — choć wydaje się, jakby to było wczoraj — straciłam najważniejszą osobę w moim życiu i wciąż jestem w trakcie żałoby. Dlatego już wiesz, że coraz częściej sięgam po książki poruszające właśnie ten wątek, ponieważ mogę utożsamiać się z bohaterami i spojrzeć na sytuację z różnych perspektyw. Nic dziwnego więc, że w moje ręce trafiła książka Zuzanny Kulik „Słodka Melody”, która opowiada historię Melody, dziewczyny, która dopiero co straciła swoją babcię. Wątek straty, który nie jest jedynie pobocznym, zapomnianym motywem, sprawił, że już na samym początku dławiłam się łzami, ponieważ w pierwszych miesiącach po stracie czułam się dokładnie tak samo. To z kolei sprawiło, że moje pozytywne nastawienie do lektury wzrosło i chciałam dowiedzieć się, jak dalej potoczy się ta historia. Mimo że moja radość z czytania nie dobiegła końca, zauważyłam kilka mankamentów, które sprawiły, że moja ocena książki jest niższa, niż początkowo przypuszczałam. Ojciec Melody, znany nam już z wcześniejszych części, od początku nie wzbudził mojej sympatii, a jego zachowanie wobec Jordana, zbuntowanego nastolatka, było dla mnie trudne do zrozumienia. W pamięci szczególnie utkwiła mi scena, gdy całą rodziną mieli zjeść obiad, a nastolatek, nieświadomie wieszając bluzę na miejscu tytułowej bohaterki, usłyszał, że jego bluza jest szmatą. Czytałam to zdanie dwa razy, aby upewnić się, że mężczyzna, który powinien dawać przykład i postarać się, by bliźniacy, niebędący niczemu winni, choć trochę poczuli się jak w domu, zachował się jak dziecko. Jestem w stanie zrozumieć, że kocha swoją córkę i nie chce, by spotkało ją coś złego z powodu złamanego serca, zwłaszcza że doskonale zdawał sobie sprawę, iż Jordan czuł coś do Melody. Nie musiał jednak traktować go jak niechcianego dziecka, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co ten chłopak przeszedł. Momentami miałam wrażenie, że to nieletni są bardziej dojrzali i wiedzą, jak się zachować, od dorosłych, będących wzorem do naśladowania. Mimo że Woodsa zachowanie uległo zmianie, to do końca zdania miałam z tyłu głowy to, co wydarzyło się na początku. Sięgając po „Słodką Melody”, doskonale wiedziałam, że znajdę w niej wątek, który wręcz uwielbiam — slow burn. I nie twierdzę, że go zabrakło, jednak odczułam niedosyt momentów pokazujących, jak niechęć stopniowo przeradza się w miłość. Rozumiem, że Zuzia nie chciała szybkiego romansu, w którym słodkie słówka znajdują się na każdej stronie, i na to się nie nastawiałam, ale między Melody a Jordanem do końca nie było żadnej relacji — rzadko ze sobą rozmawiali, jedynie czasami na siebie patrzyli. Na swoim koncie mam sporo książek z tym motywem i wiem, że można poprowadzić go dobrze — tak, aby słowo „kocham” nie pojawiło się już w połowie historii. Gdyby autorka dodała więcej scen, w których bohaterowie choćby przebywają w tym samym pomieszczeniu i stopniowo się poznają, łatwiej byłoby mi zrozumieć, dlaczego stali się dla siebie tak ważni. Nie zdziwiłabym się, gdyby ich relacja pozostała na poziomie czysto przyjacielskim, ponieważ w gruncie rzeczy niewiele o sobie wiedzieli. Nie ukrywam, że po promocji, którą miałam okazję zobaczyć, liczyłam na efekt „wow” — i nie będę kłamać, zawiodłam się. Nie było jednak aż tak źle, ponieważ pod koniec dało się zauważyć rodzącą się między nimi chemię. „Słodka Melody” to przede wszystkim książka skupiająca się na temacie żałoby, przez który, jak już pisałam na początku, popłakałam się na pierwszym rozdziale, ponieważ emocji nagromadziło się we mnie wiele, a wspomnienia powróciły. Obawiałam się, jak ten wątek zostanie poprowadzony, jednak zupełnie niepotrzebnie — Zuzia wykonała świetną robotę i dzięki szczegółowym opisom sprawiła, że emocje tytułowej bohaterki udzielają się czytelnikowi, co w jakiś sposób dodało uroku. Melody, jak na nastolatkę przystało, momentami sprawiała wrażenie roztrzepanej, a nawet niezdecydowanej, co potrafiło irytować, aczkolwiek w sytuacji, w jakiej się znalazła, było to całkowicie zrozumiałe. Urzekło mnie to, jak stara się pomagać dziadkowi i zrobić wszystko, aby w tym trudnym czasie nie zamknął się na świat. Widać, że autorce zależało na dobrze poprowadzonym wątku rodzinnym i dopracowała każdy szczegół, co zyskało mój plus i sprawiło, że wcale nie chciałam się żegnać z bohaterami, dlatego skrycie liczę na część drugą, która rozwinęłaby także relację między tytułową bohaterką a Jordanem, który zaczął się otwierać i dzielić swoimi myślami. „Słodka Melody”, mimo mankamentów, które napotkałam podczas czytania, to dobra książka, idealna na zimowy wieczór — kocyk, książka i herbata to połączenie, któremu trudno się oprzeć. Jasne, przydałoby się dopracować kilka wątków, ale jeśli, Drogi Czytelniku, nie oczekujesz od niej efektu „wow”, będziesz się dobrze bawić. Co najważniejsze — nie zabrakło emocji i dawki dobrej zabawy.

booktok_zaczytana Gleba Julka

Titek i magia świąt

Grudzień u dzieci to jeden wielki znak zapytania: „kiedy?”, „jak długo jeszcze?”, „czy to już?” 🎄 I właśnie o tym jest „Titek i magia świąt”. Titek bardzo chce, żeby święta już były. Czekanie go męczy, emocje się plączą, a czas jakby specjalnie płynął wolniej. Brzmi znajomo? Ta książka pięknie pokazuje, że niecierpliwość nie jest czymś złym, tylko czymś bardzo ludzkim - nawet u najmłodszych. Jeśli szukacie świątecznej historii, która wycisza, to „Titek i magia świąt” będzie bardzo dobrym wyborem

Ksiazeczki_adasia Witek Dorota

Wioska zagubionych serc. Riverside Lane #2

Przed Państwem ciepła i urocza historia- Wioska zagubionych serc ❤️ Kiedy myślę o życiu na wsi, mam na myśli cudowne kolorowe miejsce, gdzie życie się zatrzymało, ludzie się wspierają, rozmawiają ze sobą, a wokół roztacza się cudownie sielski widok- pola, czysta natura i rozległe obszary zieleni. Czy taka wioska czeka nas w serii Riverside Lane? Tak, dokładnie taka sama. Tutaj każdy ma swoją historię, wspomnienia, problemy. Każdy bohater jest stworzony z głębią. Grupa sąsiadów, którzy widują się codziennie, często pomagają sobie wzajemnie i wspierają się w trudnych chwilach. A w tym wszystkim problemy finansowe kolejnego miejsca. Lucy przyjeżdża do wuja po przeżytym skandalu. Wuj trafił do szpitala, więc ma mu pomagać i przy okazji zatrudnia się w redakcji, której jest właścicielem. Nie wie jednak, jak źle jest z finansami. Nie wie, że jej cudowne miejsce, z którym ma tyle wspomnień może legnąć w gruzach w każdej chwili. Redakcja to nie tylko budynek z ludźmi. To jej dom. W tej wiosce zawsze czuła się jak w domu, kochana i wspierana, bardziej niż przez rodziców. I w tym miejscu może uda się zacząć na nowo? Kocham takie klimaty, gdzie mamy wspaniała historię, taką naprawdę ciepłą, uroczą i wywołująca różne emocje. Tak samo jak przy tomie pierwszym ani razu nie czułam zwątpienia. Tutaj płynęłam z nurtem rzeki i chciałam, aby mnie pociągnął do takiego samego miejsca. Mamy tu wspaniałych bohaterów, mamy pieska, który też szuka swojego miejsca na własną rękę i równie zagubioną Lucy. A zakończenie? Jak zwykle z lekką kraksą i nerwami, niedopowiedzeniem, a w końcu ze szczerą rozmową. Tego potrzebowałam teraz, klimatu małej wioski, imprez tam odbywających sie, uczuć rosnących między bohaterami ❤️

basniowakrainaksiazek Majkut Kamila