Recenzje
Bezwzględnie Twój. Królewscy fae z Edenu #1
,,Bezwzględnie Twój" to idealna książka na wieczór po ciężkim dniu. Nie jest to historia ze skomplikowanym fantastycznym światem, co sprawia, że bardzo lekko się ją czyta. Ogólnie nie ma zbyt wiele wspólnego z typową fantastyką, ale autorka o tym wspomina już na wstępie. Mimo wszystko wcale mi to nie przeszkadzało, bo zdecydowanie historia nadrabiała fabułą. Muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się wątek listów, które Amelia dostawała przez 13 lat od Rennicka. Dzięki temu ich relacja opierała się na emocjach, a czytelnik z niecierpliwieniem wyczekuje ich pierwszego spotkania. Uważam, że był to genialny pomysł i bardzo oryginalny, bo nigdy nie spotkałam się z podobnym motywem. Relacja między bohaterami rozwija się w bardzo szybkim tempie, czego nie do końca jestem fanką. Mimo wszystko książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i na pewno sięgnę po kolejną część.
In my 20s. 26 lekcji, które dałabym młodszej sobie
„In my 20s. 26 lekcji, które dałabym młodszej sobie” autorstwa Aleksandry Pawlik to książka, z którą rozpoczęłam ten rok 🤩 I to był bardzo dobry wybór 👌🏻 Może i jestem starsza od Oli i już na zupełnie innym etapie w życiu, ale wyciągnęłam dla siebie sporo cennych lekcji. Napisana prostym językiem, ale bardzo w punkt. Ola nie sili się w niej na bycie specjalistą, psychologiem czy terapeutą pisze prosto i z serca. To książka idealna dla ludzi po 20, którzy szukają siebie i są lekko pogubieni. Starsi tez oczywiście znajdą coś dla siebie 💪🏻 Zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i czuję, że musi pójść w świat aby nieść dalej to dobro, więc podaruję ją bliskiej mi osobie 💪🏻 A Ty jeśli się zastanawiasz, to już tego nie rób, tylko zabieraj się do czytania A Ty z jaką książką zaczęłaś/zacząłeś ten rok? 🤩
Ptaki, które śpiewają nocą
𓅩꧁ Ptaki, które śpiewają nocą ꧂𓅩 Wydawnictwo:Beya Autor: Marta Łabęcka Wiek: 14+ Ocena: 4,75/5 ,,Ptaki, które śpiewają nocą" to historia, która udowodniła, że nie każdy musi żyć według z góry nam narzuconego schematu. Główna bohaterka ucieka w dniu ślubu, zostawiając mężczyznę, z którym miała ustaloną resztę życia. Powiedzielibyście może nawet, że to najgłupsza decyzja jaką mogła podjąć, ale właśnie ta pochopna decyzja stała się początkiem jej drogi do poznania samej siebie. Savannah była jak wielu z nas - chciała mieć zaplanowany każdy etap jej życia, wierząc, że tym osiągnie szczęście. Stało się dokładnie na odwrót gdy wyruszyła w podróż przez Stany z Austinem - byłym członkiem zespołu rockowego, chłopakiem, który żyje chwilą, zawsze mówi to, co myśli i ślina przyniesie na jezyk nie zważając kompletnie na reakcie drugiei strony dlatego można rzec że to zupełne przeciwieństwo dziewczyny. To właśnie dzięki niemu odkrywa, że szczęście nie zawsze tkwi w planach i kontroli, ale w wolności i odwadze, by pozwolić sobie na coś nieprzewidywalnego i niespotykanego. Bohaterowie, którzy z początku mogli się wydawać fatalnie dobranym duetem, z czasem - po wielu mniejszych i większych sprzeczkach oraz paru dniach spędzonych nierozłącznie w różowym kamperze, zaczęli coraz bardziej siebie rozumieć i zbliżać do samych siebie co było wrecz nieunikalne. Mogę powiedzieć w sumie tylko tyle że w tej książce Marty, ta lekkość konwersacji prowadzonych między bohaterami uświadomiłam mi możliwość poczucia, że jestem obok nich i uczestniczę faktycznie w każdym dialogu i emocij przeżywanych. Dlatego ,że pierwszy raz spotkałam się z takim stylem pisania i przedewszystkim była to moja pierwsza książka w naracji trzeciosobowej, mogę stwierdzić że nie było najgogorszej ale wspaniale też nie. Dlatego się zastanawiam czy nie spróbować kiedyś może nad przeczytaniem drugiej części bo jednak ciekawa jest jak postąpi Savanach bo odwróceniu jej życia o 360°
Recenzownik. Mój książkowy journal
The Darkside Of Death
Macie lub chcecie mieć tatuaże? Opowieść, która od pierwszych stron wciąga w duszną, niepokojącą atmosferę. Taką, w której każde słowo zdaje się mieć swoje ostrze. Autorka prowadzi czytelnika przez świat, w którym strach i pragnienie idą ramię w ramię, a przeszłość nie jest tylko cieniem, lecz żywą siłą, zdolną wrócić w najmniej spodziewanym momencie. W tym mroku kryje się pewna brutalna szczerość. Nic nie jest tu osłodzone, nic nie jest wygładzone. Emily Rose to postać, którą trudno jednoznacznie zaszufladkować. Krucha, a jednocześnie niepokojąco odporna. Jej siła rodzi się z bólu, a każda pokuta odsłania kolejną warstwę jej strachu, determinacji i niebezpiecznej odwagi. To bohaterka, której współczujemy, ale której czasem się boimy, bo w jej oczach tli się coś, co mogłoby równie dobrze ocalić, co zniszczyć. Caden Diaz to mrok w najczystszej postaci. Nie przerysowany, nie romantyzowany, lecz zimny i metodyczny. Jego obecność działa jak trucizna sącząca się powoli w fabułę. Im dłużej trwa historia, tym intensywniej czuje się jego wpływ. Z każdą stroną staje się jasne, że jego zemsta nie ma być spektaklem, lecz osobistym rytuałem, który ma przynieść mu spokój. Miasto staje się labiryntem, przeszłość katem, a bohaterowie ofiarami własnych wyborów. Autorka nie boi się pokazywać ciemnych stron psychiki, nie boi się zostawiać czytelnika bez odpowiedzi. Finał uderza jak wystrzał w ciemności. Książka nie jest historią o miłości, ale o przetrwaniu oraz cenie jaką płacimy za sprawiedliwość.