ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Piętno Genevieve. Pod osłoną milczenia

🦢🩸🩰🖤 „Cień Genevieve. W płaszczu kłamstw”: 5/5⭐ „Piętno Genevieve. Pod osłoną milczenia”: 4/5⭐ Pierwszy tom tej serii czekał na mojej półce zdecydowanie zbyt długo. Od pierwszych stron zachwycił mnie klimat tej historii. Zaangażowałam się w życie bohaterów i z zapartym tchem czytałam następne strony. Jej drugi tom z kolei, urzekł mnie już trochę mniej. Choć nadal uważam go za wartościową lekturę, miałam z nim jakiś problem, którego nie do końca rozumiem. Ta recenzja będzie dotyczyć obydwu części, więc postaram się jak najlepiej ubrać w słowa moje odczucia. Początkowo dosyć obawiałam się tematyki tej historii. Wiedziałam, po recenzjach innych osób, że poruszone w niej problemy są trudne w odbiorze. Po przeczytaniu obu części muszę przyznać, że faktycznie wiele scen wywołało we mnie nieprzyjemne odczucia. Uważam jednak, że autorka podeszła do nich z odpowiednią wrażliwością oraz delikatnością. Widać, że nie były one poruszone bez konkretnego celu. 

Byłam zaintrygowana bohaterami, od pierwszych przeczytanych przeze mnie stron. Połączenie motywu baletu z boksem i prowadzeniem siłowni, dodając do tego niejednoznaczną przeszłość postaci… uznałam, że jest to przepis na naprawdę oryginalną historię. Polubiłam ich, jak również polubiłam ich rozwijającą się relację. Niezwykłym było dla mnie czytanie o tym, jak ogromną cierpliwością oraz wyrozumiałością darzył Damien Grace, która niejednokrotnie mocno uprzykrzała mu życie. 

Sama fabuła, która raczej nie należy do tej zwartej, czy „pędzącej”, mimo wszystko ma swój unikalny charakter - pełen kłamstw i niedopowiedzeń. Na stronach powieści można wyczuć niepokój postaci, przez co łatwo jest o zainteresowanie wydarzeniami i aktywne zaangażowanie w fabułę. 

U mnie problem zaczął się podczas czytania drugiego tomu, kiedy z każdą stroną czułam coraz większe znużenie. Nie jestem w stanie stwierdzić, co było przyczyną tego stanu, jednak w pewnym momencie… po prostu chciałam już dobrnąć do końca. Może to kwestia obciążenia psychicznego samą treścią książek lub fakt, że czytałam je pod rząd, jednak jak mogliście zauważyć, moja ocena nie została przez to jakoś szczególnie zaniżona. 
 Można powiedzieć, że pomimo dużej wartości powieści, a także ich wyróżniającej się tematyce, są one dość schematyczne, a strukturą przypominają inne książki Moniki. Czasem odnoszę wrażenie, że jej historie ubrane są inaczej, chociaż stoją na tym samym szkielecie. Nie zawsze przeszkadza mi to w satysfakcjonującym odbiorze lektury - jest po prostu czymś, na co zwróciłam ostatnio uwagę. 

W każdym razie, jeśli zapoznaliście się z ostrzeżeniem dotyczącym treści i uważacie, że ta opowieść może być czymś dla was, zachęcam was do jej przeczytania. Na pewno zwroty akcji, których jest tutaj dość sporo, niejednokrotnie was zaskoczą. Z mojej strony mogę jeszcze tylko dodać, że nie mogę się doczekać kolejnych tomów!

🤍

bookaholic,etc Foreiter Nadia

Prawnik mojej siostry. Daltonowie #1

5/6 - bardzo przyjemna i wciągająca historia - nie mogłam się od niej oderwać - główne postacie były bardzo dobrze wykreowane - Kendall i Dominica polubiłam od pierwszych stron - bardzo spodobał mi się też motyw Hollywood i reality show - w sumie od podszewki można zobaczyć, jak to wszystko funkcjonuje - muszę wspomnieć także o spicy scenach, których jest serio dużo - mi one nie przeszkadzały, ale wiem, że część osób ich nie lubi, dlatego ostrzegam - książka zdecydowanie 18+ pod tym względem - historia jest dosyć krótka - tylko 300 stron - ale treściwa i dużo się dzieje, ani na chwilę nie było nudy, akcja za akcją - brakuje mi jedynie rozwiązania sprawy z malutką bratanicą Dominica, ale podejrzewam, że rozwinie się ten wątek w kolejnych częściach - już nie mogę się doczekać dalszych losów braci Daltonów, a 01.01 wychodzi drugi tom „Miliard pokus”

Domilkaa Łęczycka Dominika

Ptaki, które śpiewają nocą

„[…] 𝑔𝑑𝑦 𝑏𝑦ł𝑎 𝑧 𝐴𝑢𝑠𝑡𝑖𝑛𝑒𝑚, 𝑚𝑦𝑠́𝑙, 𝑧̇𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑠𝑧ł𝑜𝑠́𝑐́ 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎̨ 𝑤𝑖𝑒𝑙𝑘𝑎̨ 𝑛𝑖𝑒𝑤𝑖𝑎𝑑𝑜𝑚𝑎̨, 𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑦𝑑𝑎𝑤𝑎ł𝑎 𝑠𝑖𝑒̨ 𝑡𝑎𝑘𝑎 𝑠𝑡𝑟𝑎𝑠𝑧𝑛𝑎.” Książki Marty zawsze są dla mnie 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐲𝐦𝐢 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐠𝐨𝐝𝐚𝐦𝐢 i 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐲𝐦𝐢 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚𝐦𝐢. Wyczekuję każdej jej nowej premiery i z ogromną radością mogę wam wyznać, że ta lektura również przypadła mi do gustu. Jak dobrze wiecie, nie przepadam za perspektywą trzecioosobową, a jednak styl pisania Marty już od samego debiutu 𝐦𝐚 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐣𝐬𝐜𝐞 𝐰 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐮. Jest on bardzo przyjemny i sprawia, że szybko przepływa się przez jej twórczość. Fabuła tej pozycji została 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐨𝐧𝐚, a podróż głównych bohaterów była 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐰𝐲𝐤𝐥𝐞 𝐢𝐧𝐭𝐞𝐫𝐞𝐬𝐮𝐣𝐚̨𝐜𝐚 i 𝐰𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐚𝐣𝐚̨𝐜𝐚. 🩵 Już od pierwszych stron 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠ł𝐚𝐦 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐭𝐚𝐜́ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐮𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡𝐚𝐜́, bo 𝑨𝒖𝒔𝒕𝒊𝒏 cały czas mnie rozśmieszał! Od razu go pokochałam, co na pewno by go ucieszyło, a przede wszystkim połechtało jego wybujane ego. Nikt nie jest idealny, a na pewno nie on, ale mimo to powiedziałabym, że jest 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐲𝐦 𝐜𝐡ł𝐨𝐩𝐚𝐤𝐢𝐞𝐦, a historia jego i Lorelai naprawdę 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐳𝐫𝐮𝐬𝐳𝐲ł𝐚. Jego gest był przesłodki, tak jak sama w sobie relacja z tą świetną kobietą. Stale mnie rozbrajał, a jego pewność siebie mimo specyficznego życia 𝐝𝐚ł𝐚 𝐦𝐢 𝐦𝐨𝐭𝐲𝐰𝐚𝐜𝐣𝐢 do bycia 𝑐𝑜𝑚𝑓𝑜𝑟𝑡𝑎𝑏𝑙𝑒 𝑤𝑖𝑡ℎ 𝑏𝑒𝑖𝑛𝑔 𝑢𝑛𝑐𝑜𝑚𝑓𝑜𝑟𝑡𝑎𝑏𝑙𝑒. Widzę siebie bardziej w głównej bohaterce niż w nim, dlatego naprawdę 𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐰𝐢𝐚𝐦 𝐣𝐞𝐠𝐨 𝐩𝐨𝐝𝐞𝐣𝐬́𝐜𝐢𝐞, ponieważ ja bym tak nie potrafiła. Staram się działać spontanicznie, ale prawda jest taka, że od zawsze kocham planować swoją teraźniejszość i przyszłość. 𝐑𝐢𝐯𝐞𝐫𝐬 𝐜𝐨𝐬́ 𝐨 𝐭𝐲𝐦 𝐰𝐢𝐞… 🤍 𝑺𝒂𝒗𝒂𝒏𝒏𝒂𝒉 jest idealnym przykładem, dlaczego 𝑡𝑟𝑧𝑒𝑏𝑎 𝑤𝑦𝑐ℎ𝑜𝑑𝑧𝑖𝑐́ 𝑧𝑒 𝑠𝑤𝑜𝑗𝑒𝑗 𝑠𝑡𝑟𝑒𝑓𝑦 𝑘𝑜𝑚𝑓𝑜𝑟𝑡𝑢, 𝐰𝐚𝐥𝐜𝐳𝐲𝐜́ 𝐨 𝐦𝐚𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚, mieć swoje zdanie i się go trzymać. Inaczej można zatrzymać się w 𝐬𝐳𝐚𝐫𝐞𝐣 𝐜𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐧𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢, która zupełnie nas nie cieszy, a raczej nikt tego nie chce. Dziewczyna początkowo wydaje się być dość nudną i monotonną osobą, lecz gdy w końcu pozwala sobie na 𝐰𝐲𝐣𝐬́𝐜𝐢𝐞 𝐳 𝐛𝐞𝐳𝐩𝐢𝐞𝐜𝐳𝐧𝐞𝐣 𝐛𝐚𝐧́𝐤𝐢 i spróbowanie smaku życia swojej ukochanej siostry, wszystko ulega zmianie, a ona 𝐨𝐝𝐧𝐚𝐣𝐝𝐮𝐣𝐞 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐳𝐢𝐰𝐚̨ 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞. Podejście i wizja przyszłości zmieniła się jej diametralnie, co niezwykle ucieszyło Austina. 😌 Główni bohaterowie odnaleźli w sobie 𝐤𝐨𝐦𝐟𝐨𝐫𝐭 i 𝐳𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞, którego nikt nie chciał im dać. Potrafili się wysłuchać i wesprzeć. Mogłoby wydawać się, że są zupełnie różni, a jednak 𝐜𝐨𝐬́ 𝐢𝐜𝐡 𝐩𝐨ł𝐚̨𝐜𝐳𝐲ł𝐨 i nie mowa tutaj tylko o pięknym uczuciu. Stanowili 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐮𝐫𝐨𝐜𝐳𝐲 i 𝐳𝐚𝐛𝐚𝐰𝐧𝐲 𝐝𝐮𝐞𝐭, który momentalnie zdobył moje serce. ❤🩹 Byłam przekonana, że jest to jednotomówka, a jednak 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐬𝐤𝐨𝐜𝐳𝐲ł𝐨. Zupełnie się czegoś takiego nie spodziewałam. 𝐔𝐦𝐢𝐞𝐫𝐚𝐦 𝐳 𝐧𝐢𝐞𝐜𝐢𝐞𝐫𝐩𝐥𝐢𝐰𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨ 𝐧𝐚 𝐝𝐫𝐮𝐠𝐢 𝐭𝐨𝐦 i jestem pewna, że on również bardzo mi się spodoba! 💜 

zaczytana__liv Popczyńska Oliwia

Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1

Ocena: 3/5 ⭐ Recenzja: CeCe wraca do Laurel Creek po bolesnych zaręczynach, szukając spokoju i nowego początku. Rodzinne ranczo Srebrzyste Sosny ma być jej bezpieczną przystanią, miejscem, gdzie może odetchnąć i poukładać życie. Tam spotyka Nasha „Rakietę” Cartera - chłopaka, który po tragicznej śmierci rodziców został przyjęty przez rodzinę CeCe jak własny. Teraz lokalna gwiazda hokeja, Nash nie tylko wzbudza wspomnienia z dzieciństwa, ale też staje się kimś więcej, niż tylko dawnym przyjacielem. Paisley Hope stworzyła historię pełną ciepła, wspomnień i emocjonalnej bliskości. Opisuje więzi rodzinne, przyjaźń i powolne rodzenie się uczuć między bohaterami w sposób naturalny i przyjemny. Niestety, momentami książka bywa powtarzalna - wiele scen obraca się wokół tych samych emocji, a niektóre wątki wydają się niedopracowane lub niespójne, przez co tempo spada w środkowej części. Relacja CeCe i Nasha jest urocza i pełna ciepła, ale przewidywalna. Brakuje tu większego napięcia czy zaskoczeń, które mogłyby wyróżnić historię na tle innych romansów obyczajowych. Mimo to łatwo wczuć się w ich emocje, zwłaszcza w kontekście rodzinnej więzi i trudnych doświadczeń Nasha, które dodają jego postaci głębi i autentyczności. „Serce na wodzy” to lekki, spokojny romans idealny na wieczór z książką - pełen ciepła, wspomnień i powrotu do domu, ale bez efektu „wow”. Historia daje poczucie bezpieczeństwa i przyjemności z czytania, choć raczej nie pozostaje długo w pamięci.

bookishvibes_bysandra Stupek Sandra

Uwięziona. Bez kontroli

są klatki ze złota, ale wciąż są klatkami… ★ Ta historia nie pyta, czy miłość może być mroczna. Ona od razu wrzuca nas w sam środek obsesji, kontroli i strachu. ★ Luiza zostaje żoną Dragona wbrew swojej woli. On — były gangster, który „uczy się dobroci”. Ona — dziewczyna zamknięta w złotej klatce, tęskniąca za normalnością, rodziną i wolnością. I choć Dragon deklaruje troskę, ochronę i miłość, każde jego działanie pachnie kontrolą. A kontrola to nie miłość. ★ Najbardziej bolała mnie perspektywa Luizy. Jej bezsilność, psychiczne zmęczenie, świadomość, że każdy ruch jest obserwowany. Tu nie ma miejsca na oddech. Nawet nadzieja zostaje odebrana, gdy Dragon — przerażony wizją jej utraty — zaciska pętlę jeszcze mocniej. Dosłownie. ★ Dragon to bohater, który jednocześnie intryguje i przeraża. Chce miłości, ale nie zna jej zdrowej definicji. Przywykł, że zawsze dostaje to, czego chce — więc dlaczego serce Luizy miałoby być wyjątkiem? ★ To dark romance, które nie romantyzuje toksyczności. Jest duszne, momentami niewygodne, emocjonalnie ciężkie. I właśnie dlatego działa. Bo zostawia czytelnika z pytaniem: gdzie kończy się troska, a zaczyna przemoc? ★ Intensywna, mroczna historia o władzy, obsesji i walce o siebie. Nie dla każdego — ale jeśli lubisz dark romance, które zostaje w głowie i ściska w klatce piersiowej, to ta książka spełni swoje zadanie.

Tiktok Ołów Maja