Recenzje
Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością
„Kiedyś z tego wyrośnie” - ilekroć słyszę to iście modne sformułowanie, to tyle samo razy w moim układzie pokarmowym uruchamia się jakiś rollercoaster, a mózg nie potrafi zrozumieć dlaczego ludzie bagatelizują przyczyny. -Przecież „kiedyś tego nie było”. A jednak było. I w tej książce dostaniemy dowody na to, że naukowcy podejmowali próby diagnozowania i nazywania owych zachowań. Ewoluowało to w bardzo przyjemny sposób. Ludzie powoli przestawali oceniać, zaczynali rozumieć i wspierać. Fakt, że o ADHD mówi się z coraz większą świadomością cieszy mnie niezmiernie. Zapewne z czasów szkolnych pamiętacie jak dzieci bywały nadpobudliwe, nadzwyczaj ruchowe, ciężko było im się skupić. A może to właśnie o Tobie? Potem przyszła era określania takich dzieciaków, że „ty to masz ADHD”. I wiecie co? To mogła być słuszna diagnoza! Problem jednak rośnie z wiekiem jeżeli w dzieciństwie nie przeszliśmy diagnozy i nie otrzymaliśmy wystarczającego wsparcia. Z ADHD się nie wyrasta, z czasem zwyczajnie dostosowujesz się do systemu, który niejednokrotnie cię przytłacza. Jeśli jesteś rodzicem, nauczycielem, kimś bliskim kogoś z ADHD czy osobą dorosłą, która podejrzewa ADHD u siebie to mam dla Ciebie super narzędzie. „Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością” - książka Moniki Kotlarek to bardzo dobry wybór jeżeli chcemy zrozumieć i uporządkować wiedzę, zwiększyć świadomość czy też dać wsparcie samemu sobie/komuś bliskiemu. Informacje są jasne i konkretne, dostajemy rozwiązania i wskazówki. Rozumiemy swoją impulsywność czy „dziwne” zachowania, które były jedynie potrzebą samoregulacji. ADHD może być supermocą jeśli wykażemy się empatią i świadomością wobec bliskich i wobec siebie. ADHD nie działa wykluczająco, to jedynie inaczej pracujący i przetwarzający mózg. Oprócz klasycznej nadpobudliwości ruchowej, wybuchów emocji czy wrażliwości na czynniki zewnętrzne (odpowiednia terapia pozwala nad tym wszystkim panować) to również ogromna kreatywność, myślenie poza schematami, niesamowita siła napędowa. Poradnik jest genialny pod tym kątem, jeden z lepszych jakie miałam okazję poznać. Po prostu - warto.
In my 20s. 26 lekcji, które dałabym młodszej sobie
5/5⭐ ⟡˖ ࣪ Są takie książki, które chciałabym, by powstały dużo wcześniej i pomogły uporządkować mój bałagan w głowie w trakcie wybierania szkoły średniej, pierwszych poważnych relacji oraz wyboru kierunku na studiach. Do książek z tej kategorii zdecydowanie mogę zaliczyć „𝐈𝐧 𝐦𝐲 𝟐𝟎𝐬. 𝟐𝟔 𝐥𝐞𝐤𝐜𝐣𝐢, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐝𝐚𝐈𝐚𝐛𝐲𝐦 𝐦𝐈𝐨𝐝𝐬𝐳𝐞𝐣 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞” autorstwa 𝐀𝐥𝐞𝐤𝐬𝐚𝐧𝐝𝐫𝐲 𝐏𝐚𝐰𝐥𝐢𝐤. Olę kojarzyłam głównie z 𝐘𝐨𝐮𝐓𝐮𝐛𝐞’𝐚 - śledzę jej działalność na tej platformie od dłuższego czasu - ale także z 𝐓𝐢𝐤𝐓𝐨𝐤𝐚, gdzie również możecie ją znaleźć i posłuchać (polecam). Niesamowicie nie mogłam doczekać się premiery jej książki, ponieważ czułam, że jej treść może nieco uspokoić mnie i moje rozbiegane myśli, które niejednokrotnie zaprzątały mi głowę. ⟡˖ ࣪𝐈 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐲𝐥𝐢𝐈𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨. „In my 20s. 26 lekcji, które dałabym młodszej sobie” to 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐳𝐰𝐲𝐤𝐈𝐲 𝐩𝐨𝐫𝐚𝐝𝐧𝐢𝐤, który schematycznie poda Wam odpowiedzi na tacy. To coś znacznie więcej. Może ktoś pomyśli: Dlaczego? Co wyróżnia tę książkę spośród innych tytułów o podobnej tematyce? Wiele. Przede wszystkim forma poradnika: czułam się, jakby te lekcje dawała mi 𝐬𝐭𝐚𝐫𝐬𝐳𝐚 𝐬𝐢𝐨𝐬𝐭𝐫𝐚 czy 𝐛𝐥𝐢𝐬𝐤𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐚𝐜𝐢𝐨́𝐈𝐤𝐚, a nie tak jak w przypadku niektórych poradników, jakbym musiała kierować za pomocą wymienionych przez nich rozwiązań różnymi sytuacjami i problemami. Sam styl pisania Oli jest bardzo przyjemny i lekki, od czasu do czasu pojawiają się wtrącenia w języku angielskim, co moim zdaniem nie jest wadą - jest również o tym mowa, że wtrącenia będą się pojawiać - a zaletą, bo sama używam tych określeń na co dzień i lepiej przyswajało mi się dzięki temu lekcje :). ⟡˖ ࣪ Może się wydawać, że nie ma w tym poradniku nic odkrywczego - i nie musi się tak wydawać, a faktycznie w oczach niektórych tak po prostu być - ale ja sprzed kilku lat bardzo podziękowałabym, gdybym mogła zapoznać się z tą książką. Bo ś𝐰𝐢𝐚𝐭 𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐭𝐨𝐢 𝐰 𝐦𝐢𝐞𝐣𝐬𝐜𝐮, nie pozwala na chwilę odetchnąć i po skończeniu podstawówki (czy to ósma klasa, czy jak wcześniej gimnazjum) tak naprawdę trzeba stanąć przed wyborem szkoły średniej, a z tym wyborem może - podkreślam: może, nie musi - wiązać się dalszy etap nauki, czyli studia. A w międzyczasie pojawiają się relacje romantyczne i przyjacielskie, pierwsze konflikty, dorastanie i wiele, wiele innych tematów oraz spraw, które mogą młodą osobę przytłoczyć. Tutaj dostajemy zrozumienie ze strony autorki, a także jej osobiste historie, które tym bardziej zbliżają czytelnika do niej. Moim zdaniem 𝐰𝐚𝐫𝐭𝐨 sięgnąć po tę książkę, sama mam do zaznaczenia i opisania kilka myśli, które znalazły się w tym tytule i skłoniły mnie do refleksji. Zaletą tej książki jest to, że nie trzeba czytać jej rozdziałów po kolei, a zapoznawać się z tymi lekcjami, które w danej chwili są nam potrzebne. Skłaniające do 𝐫𝐞𝐟𝐥𝐞𝐤𝐬𝐣𝐢 są również 𝐩𝐲𝐭𝐚𝐧𝐢𝐚, które pojawiają się po skończonym rozdziale.
Malbat znaczy zemsta
Po upadku Malbatu Alice razem z Christianem i Liamem próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Z zewnątrz wszystko wygląda spokojnie i zwyczajnie, ale pod tą warstwą codzienności kryje się tęsknota, której żadne z nich nie chce nazwać głośno. Dawna grupa była dla nich czymś więcej niż organizacją. Była domem i rodziną. Świadomie zrywają kontakt z resztą, wiedząc, że każdy ruch w tamtym kierunku mógłby sprowadzić na nich śmiertelne zagrożenie. Cisza ma ich chronić. Do czasu. Jedno z pozoru niewinne zaproszenie burzy cały ten kruchy spokój i jasno pokazuje, że w tym świecie nic nie dzieje się bez powodu. Podróż do Sztokholmu, która miała być tylko chwilowym powrotem do przeszłości, zamienia się w koszmar pełen napięcia, przemocy i narastającego poczucia, że ktoś właśnie rozpoczął polowanie. A oni znaleźli się na środku planszy, nawet nie znając jeszcze zasad gry. Autorka znakomicie łączy wątki mafijne z thrillerową dusznością. Fabuła jest zwarta, dynamiczna i pozbawiona zbędnych przestojów. Tajemnice nakładają się na siebie, przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a atmosfera zagrożenia towarzyszy czytelnikowi od pierwszej do ostatniej strony. To jedna z tych historii, które pochłania się w napięciu, czując niemal fizyczny niepokój. Jeśli pierwszy tom był solidny, to ten wznosi serię na wyraźnie wyższy poziom. Nie ma tu miejsca na nudę ani chwilę oddechu. Ogromnym atutem są bohaterowie. Ich specyficzne poczucie humoru, wewnętrzne sprzeczności i relacje pełne tarcia sprawiają, że wypadają niezwykle autentycznie. Każda postać wnosi coś własnego i trudno pozostać wobec nich obojętnym. Zakończenie pozostawiło mnie z głową pełną pytań i teorii. To jeden z tych finałów, po których natychmiast chce się sięgnąć po kolejną część. Dla mnie to mocna, dopracowana i emocjonująca kontynuacja.
Milionerka i barman
𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 "𝐌𝐈𝐋𝐈𝐎𝐍𝐄𝐑𝐊𝐀 𝐈 𝐁𝐀𝐑𝐌𝐀𝐍" 𝐀𝐔𝐓𝐎𝐑𝐒𝐓𝐖𝐀 𝐑𝐎𝐊𝐒𝐀𝐍𝐘 𝐙𝐀𝐋𝐄𝐖𝐒𝐊𝐈𝐄𝐉 𝐓𝐲𝐭𝐮ł: 𝐌𝐢𝐥𝐢𝐨𝐧𝐞𝐫𝐤𝐚 𝐢 𝐛𝐚𝐫𝐦𝐚𝐧 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚: 𝐑𝐨𝐤𝐬𝐚𝐧𝐚 𝐙𝐚𝐥𝐞𝐰𝐬𝐤𝐚 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨 𝐄𝐝𝐢𝐭𝐢𝐨 𝐑𝐞𝐝 Ocena: ★★★★☆ 𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀: Sięgając po "𝐌𝐈𝐋𝐈𝐎𝐍𝐄𝐑𝐊𝐀 𝐈 𝐁𝐀𝐑𝐌𝐀𝐍" Roksany Zalewskiej, nie nastawiałem się na wielkie zaskoczenia - znałem już wcześniejsze książki autorki i byłem pewien jednego: nudy tu nie będzie. To romans oparty na dość klasycznym motywie różnic klasowych, ale podany w świeży i przystępny sposób. Historia jest lekka, choć nie banalna, romantyczna, a momentami zaskakująco życiowa. Co ważne, czyta się ją z przyjemnością także z męskiej perspektywy, bez wrażenia, że to opowieść skierowana wyłącznie do kobiet. Poznajemy 𝐙𝐨𝐞 𝐌𝐜𝐂𝐨𝐫𝐭𝐧𝐞𝐲 — milionerkę żyjącą w świecie pieniędzy, wpływów i wygody — oraz 𝐎𝐥𝐢𝐯𝐢𝐞𝐫𝐚 𝐌𝐨𝐨𝐫𝐞'𝐚, barmana z trudną przeszłością, samotnego ojca, który wychowuje swoja córkę, a na dodatek stąpa twardo po ziemi. Już sam ten kontrast działa, bo zamiast typowego schematu „bogaty on - biedna ona”, autorka odwraca role. Mogę śmiało powiedzieć, że było mi zdecydowanie bliżej do Oliviera, bo jego odpowiedzialność, zmęczenie codziennością i brak czasu na głupoty wypadły autentycznie i wzbudziły we mnie sympatię. Pierwsze spotkanie bohaterów wydaje się niepozorne, jednak z czasem między nimi zaczyna narastać napięcie i zaskakujące uczucie. Konflikt między ich dotychczasowymi życiami - luksusem i prostotą codzienności - stanowi o sile napędowej fabuły, co mi się bardzo spodobało. Relacja między bohaterami rozwija się stopniowo, bez przesadnego dramatyzmu, ale też bez nudy. Są momenty, kiedy czuć napięcie i różnice światów, z których pochodzą. Nie wszystko jest idealne — czasami dialogi bywają przewidywalne, a pewne zwroty akcji łatwe do odgadnięcia — ale nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Ta książka nie udaje czegoś, czym nie jest. Ma po prostu dać emocje i chwilę oderwania. Na plus zdecydowanie zasługuje fakt, że historia nie kręci się wyłącznie wokół romansu. Pojawiają się tematy odpowiedzialności, samotnego rodzicielstwa, wyborów życiowych i tego, jak pieniądze (albo ich brak) wpływają na relacje. Dzięki temu całość nie jest płaska, a bohaterowie — zwłaszcza Olivier — zyskują głębię. Autorka buduje historię pełną emocji, kontrastów i przemian. Sięga po klasyczne motywy romansu: przeciwieństwa się przyciągają, ale robi to w lekki, przystępny sposób. Narracja jest płynna, tempo umiarkowane, co sprawiło, że książkę czytało mi się szybko i z przyjemnością. Na koniec mogę szczerze powiedzieć, że „Milionerka i barman” wciągnęła mnie bardziej, niż się spodziewałem. Naprawdę zaangażowałem się w tę historię — kibicowałem bohaterom, irytowałem się ich decyzjami i miałem ochotę, żeby w końcu powiedzieli sobie to, co było oczywiste od dawna. I to chyba najlepszy dowód, że ta książka działa. Że jest cudowna i godna polecenia. PS: To książka, która pokazuje, że romans nie musi być „tylko dla kobiet” — może poruszyć także męskiego czytelnika, jeśli postacie są wiarygodne, a emocje prawdziwe. „Milionerka i barman” dała mi nie tylko lekką rozrywkę, ale też kilka momentów refleksji nad odpowiedzialnością, wyborami i tym, jak łatwo jest kogoś ocenić po statusie, a nie po charakterze. Miłego czytania!
Mały człowiek, wielka sprawa. Odpowiedzi na 100 pytań, które zadaje sobie każdy rodzic
Mały człowiek, wielka sprawa. Odpowiedzi na 100 pytań, które zadaje sobie każdy rodzic @wydawnictwo_sensus to książka, którą z pełnym przekonaniem polecam każdemu rodzicowi. Polecam ją również specjalistom pracującym z dziećmi - jako wartościową pozycję, którą z czystym sumieniem można rekomendować rodzinom. To książka, która opiekuje się rodzicem: z empatią edukuje, normalizuje wątpliwości i daje konkretne wskazówki do codziennego życia. Pokazuje, jak ogromne znaczenie mają granice oraz jaki jest związek między granicami a konsekwencjami. Autorka pomaga zrozumieć, czym jest temperament dziecka, dzięki czemu łatwiej spojrzeć na jego zachowanie z większą wyrozumiałością. Często bowiem chcemy, by dziecko zachowywało się inaczej, podczas gdy ono potrzebuje przede wszystkim wsparcia, by poradzić sobie najlepiej, jak potrafi. @psychologia_domowa przeprowadza czytelnika przez świat emocji i trudnych zachowań - także tych najbardziej wymagających, jak gryzienie, bicie czy krzyk w miejscach publicznych. Nie brakuje również ważnego rozdziału o poczuciu własnej wartości - o tym, jak wzmacniać dziecko w rozmowie, nie negując jego uczuć. A wiemy, jak trudne bywa słuchanie, gdy dziecko mówi o sobie źle. Książka porusza także istotne, współczesne tematy, takie jak rola dziadków, ekrany czy sen. To rzetelna, wspierająca i bardzo potrzebna lektura dla dorosłych, którzy chcą lepiej rozumieć dzieci - i samych siebie w roli rodzica.