Recenzje
Surogatka
Sigmund Benedictus od pięciu lat trwa w żałobie po śmierci żony Briney i nie potrafi ruszyć dalej. Wszystko zmienia się, gdy niespodziewanie w jego domu pojawiają się rodzice zmarłej. Kate i Phil chcą spełnić ostatnią wolę córki i proszą Siga o pozwolenie na wykorzystanie zamrożonych jajeczek Briney, by wynajęta przez nich kobieta urodziła im wnuka. Oczywiście chcą, aby to on został ojcem. Tak w życiu Siga pojawia się Abby Knickerbocker, dwudziestopięcioletnia Amerykanka, która zgodziła się zostać surogatką. Abby przeprowadza się do Anglii na cały okres ciąży, tym samym przewracając świat Siga do góry nogami. Muszę się przyznać, że właśnie pomysł na fabułę przyciągnął moją uwagę. Nigdy nie spotkałam się z podobną tematyką w książkach i byłam ciekawa, jak zostanie poprowadzona. Co otrzymałam? Cudowny romans, pełen emocji, o dwójce ludzi skrzywdzonych przez los. Sig początkowo wydawał się bardzo szorstki wobec Abby. Od pierwszej chwili miał wyrobione zdanie na jej temat, nie wierzył w szczerą bezinteresowność. Nie mógł jednak zaprzeczyć, że pociągała go ta młoda, piękna i uśmiechnięta kobieta. Starał się, jak mógł, dystansować od niej, kontaktować tylko, gdy było to konieczne, jednak z każdym dniem Abby coraz bardziej zaprzątała jego myśli. A gdy obok niej pojawił się inny mężczyzna, Sig skutecznie potrafił go wystraszyć. Abby szybko zrozumiała, że pod tą otoczką gbura kryje się bardzo czuły i opiekuńczy mężczyzna, który pomału, nieświadomie skradał jej serce. Sig bał się nowych uczuć, wydawało mu się, że zdradza zmarłą żonę, bo przecież miał nigdy więcej się nie zakochać. Ale obawiał się bardziej tego, że po porodzie Abby odejdzie. Abby natomiast nie chciała żyć w cieniu Britney. Bolało ją to, że nigdy Sig nie będzie w stanie pokochać jej tak jak byłej żony. To moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i muszę przyznać, że bardzo przypadło mi do gustu.Jestem zachwycona sposobem, w jaki opisuje emocje towarzyszące bohaterom w tej niecodziennej sytuacji. Dzięki podwójnej narracji możemy poznać ich przemyślenia i to, jak odnajdują się w nowych, niełatwych rolach. Wydawać by się mogło, że tak trudne tematy jak zastępcze macierzyństwo, ból po stracie bliskiej osoby, w połączeniu mogą przytłaczać. Autorka stanęła jednak na wysokości zadania, dzięki lekkiemu i naturalnemu stylowi pisania, tak się nie dzieje, a wręcz przeciwnie - nie jest się w stanie oderwać od historii. Ciągle zastanawiałam się, jak postąpi Abby, jak zachowa się Sig, czy ja potrafiłabym postawić się na jej miejscu. Były również zabawne momenty, uwielbiam humor Abby, ale i Sig dał się poznać z tej żartobliwej strony. Akcja w szopie, a dokładniej po, szczerze mnie rozbawiła. A zakończenie... tu nie byłam w stanie powstrzymać łez. „Surogatka” to poruszający romans o bezinteresownej pomocy i miłości, która może zaskoczyć nas w najmniej oczekiwanym momencie. Musimy pamiętać, że możemy kochać wiele razy. Każde uczucie nigdy nie będzie takie samo, ale nie znaczy to, że będzie gorsze - będzie równie piękne.
Surogatka
Ta książka okazała się dla mnie jedną z tych historii, które wciągają od pierwszych stron, bo emocje między bohaterami są wyczuwalne praktycznie od razu. Podobało mi się, że postacie nie są idealne i często działają pod wpływem impulsu, bo dzięki temu wydają się bardziej ludzkie i łatwiej im kibicować. Styl autorki jest lekki, przystępny i sprawia, że kolejne rozdziały czyta się niemal automatycznie. Minusem było jednak to, że niektóre reakcje bohaterów zmieniały się zbyt gwałtownie. Momentami miałam wrażenie, że emocje „przeskakują” o kilka poziomów w górę albo w dół w jednej chwili, co sprawiało, że niektóre sceny wydawały się trochę przesadzone. Przez to czasem trudno było mi w pełni uwierzyć w motywacje postaci. Mimo tego „Surogatka” to poruszająca i pełna uczuć historia, która zostaje w głowie dłużej, niż można by się spodziewać po lekkim, szybko czytanym romansie. Idealna, jeśli ktoś lubi opowieści o skomplikowanych emocjach, bliskości i trudnych decyzjach, które mają realne konsekwencje.
Titek i wulkan złości
„Titek i wulkan złości” to nowa książka od @czytalisek_wydawnictwo, która w wyjątkowy sposób pomaga dzieciom poznawać i rozumieć swoje emocje. Poznajcie Titka, przedszkolaka pełnego ciekawości, który uwielbia spędzać czas ze swoją siostrą Tosią i ukochanym kotem. Pewnego dnia razem z tatą przegląda książkę o wulkanach i postanawiają zrobić domowy eksperyment. Titwk marzy, by kiedyś zobaczyć prawdziwy wulkan. Tata postanawia przeprowadzić w domu eksperyment, ale podczas przygotowań okazuje się, że brakuje jednego składnika. I właśnie wtedy w Titku zaczyna narastać prawdziwy wulkan złości - robi mu się coraz goręcej, frustracja rośnie, emocje biorą górę. Na szczęście tata jest obok. Zauważa, co czuje Titek, pomaga nazwać emocje i towarzyszy mu, aż złość zaczyna opadać. Ta scena pokazuje dzieciom, że złość jest naturalna, ale warto nauczyć się ją rozumieć i opanowywać — a dorosłym przypomina, jak ważna jest obecność i wsparcie w trudnych chwilach. Książka jest pięknie zilustrowana i bardzo przystępna. W środku znajdziecie również sprytne wskazówki dla rodziców, które podpowiadają, jak rozmawiać z dziećmi o emocjach, wspierać ich cierpliwość, samodzielność i poczucie sprawczości. Seria zapowiada się naprawdę świetnie - to idealna lektura do wspólnego czytania, która uczy dzieci nazywania uczuć, radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i budowania pewności siebie w codziennych wyzwaniach.
Titek i magia świąt
„Titek i magia świąt” to kolejna urocza część serii od @czytalisek_wydawnictwo, która w prosty i zabawny sposób uczy dzieci radzenia sobie z emocjami i czekaniem na to, co najważniejsze. W Wigilię Titka budzą dziwne odgłosy z kuchni. Mama kroi grzyby na farsz do uszek, a nasz bohater początkowo złości się, że farsz ma trafić do jego uszu. Na szczęście mama tłumaczy, o co naprawdę chodzi i przypomina, że przyjdą dziadkowie na uroczystą kolację. Titek nie może się doczekać zarówno kolacji, jak i prezentów, ale… czekanie okazuje się naprawdę trudne. Podczas wspólnego pieczenia pierników chłopiec od razu chce ich spróbować, ale musi poczekać, aż wystygną. Ubieranie choinki i przygotowania do wigilijnej kolacji pokazują, że cierpliwość to wyzwanie zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Przygotowania świąteczne stają się idealną okazją, by uczyć najmłodszych, jak radzić sobie z emocjami i opóźnioną gratyfikacją. Książka jest pięknie zilustrowana i zawiera sprytne wskazówki dla dorosłych, które podpowiadają, jak wspierać dzieci w przeżywaniu emocji, budować cierpliwość, samodzielność i poczucie sprawczości. Seria ponownie pokazuje, że wspólne czytanie może być nie tylko zabawą, ale też nauką emocjonalną i okazją do budowania bliskości. To doskonała lektura na świąteczny czas — pełna ciepła, humoru i praktycznych lekcji o emocjach, które przydadzą się zarówno dzieciom, jak i dorosłym.
Titek i magia świąt
Nie oczekujcie w tym tomie typowo świątecznej bajki, ponieważ główny akcent położony jest na cierpliwość czyli coś czego brakuje większości z nas, szczególnie w okresie świątecznym W tej historii śledzimy dzień Titka: przychodzi Wigilia, mama od rana krząta się w kuchni, a Titek… chce prezenty. Już, teraz, natychmiast. Znacie to? I choć na pierwszy rzut oka, sytuacja nie jest dramatyczna (no bo przecież to tylko kilka godzin i będą prezenty), to w sercu i głowie dziecka dzieją się wielkie rzeczy. Jego mózg jeszcze nie rozwinął się dostatecznie, aby kontrolować swoje emocje czy zachowanie. Czekania także należy się nauczyć. To mi się podoba: - Rodzice w książce modelują zachowanie i okazują wsparcie (nie tylko dzieciom, ale i sobie wzajemnie): mama spokojnie mówi „Rozumiem, Titku, czekanie bywa nudne…” i proponuje jak można sprawić, aby czas płynął szybciej. - Język dostosowany do dzieci, elementy humorystyczne, bliskie każdemu dziecku. Dialogi, który zachęcają do szacunku i współpracy. - Barwne, dynamiczne ilustracje (jak zawsze w tej serii) pomagające dziecku skupić się na czytanej treści. - Zadania aktywizujące, m.in.: liczenie, pokazywanie, wyszukiwanka. - Format i wydanie - twarda oprawa, solidne wykonanie, dzięki czemu to także świetny pomysł na prezent lub książkę do przedszkolnej biblioteczki. I najważniejsze dla rodzica: na końcu książki znajdziecie praktyczne wskazówki, które pomogą Wam ZROZUMIEĆ cierpliwość, a także pokażą Wam jak wspierać dzieci w jej nauce - bez kar, za to z bliskością. Dla mnie to fajne narzędzie do wspólnego czytania, rozmowy i budowania więzi. To propozycja dla wszystkich rodzin, które cenią dobre relacje z dzieckiem