ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Borderline, czyli jedną nogą nad przepaścią

To szczery i niezwykle potrzebny głos w rozmowie o zaburzeniu osobowości borderline. Autorka w swoim charakterystycznym stylu – bez oceniania, ale z ogromną empatią i wyczuciem – wprowadza czytelnika w świat osób, które każdego dnia balansują pomiędzy intensywnymi emocjami, lękiem przed odrzuceniem i potrzebą bliskości. Kotlarek pokazuje, że borderline to nie „modna diagnoza”, ale realne doświadczenie wewnętrznego chaosu, które wpływa na wszystkie sfery życia – od relacji po samoocenę. Autorka tłumaczy zrozumiale i konkretnie, czym charakteryzuje się to zaburzenie, skąd się bierze i dlaczego osoby z borderline reagują emocjonalnie silniej niż inni. Nie demonizuje ale i nie bagatelizuje. Jednocześnie nie ogranicza się do opisu problemu – oferuje wiedzę, wsparcie i praktyczne wskazówki 💪🏽 Wyjaśnia, jak można pracować nad sobą, jak wygląda terapia i w jaki sposób bliscy mogą pomóc osobie zmagającej się z borderline. Dużym atutem książki jest język – prosty, bez naukowego żargonu, ale pełen zrozumienia. „Borderline, czyli jedną nogą nad przepaścią” to lektura dla wszystkich, którzy chcą lepiej zrozumieć siebie lub kogoś bliskiego. Bez wątpienia pomaga oswoić temat, który często budzi lęk i niezrozumienie. To książka o emocjach na granicy – o bólu, ale też o nadziei, że nawet stojąc „jedną nogą nad przepaścią”, można odnaleźć równowagę i sens.
Curly.world Pawlak Monika

Surogatka

„Surogatka” to powieść, która z pozoru zapowiada się jak klasyczny romans z motywem ciąży zastępczej, ale bardzo szybko okazuje się historią o dużo większej emocjonalnej głębi. Penelope Ward w niezwykle lekki, a jednocześnie dojrzały sposób pokazuje, jak skomplikowane mogą być ludzkie relacje, gdy życie stawia bohaterów w sytuacji, której żadne z nich nie planowało. Sigmund to mężczyzna zraniony stratą córki który pragnie wypełnić jej ostatnią wolę. Abby to kobieta, która decyduje się zostać surogatką bo ma swoje powody, by przyjąć tę rolę, ale absolutnie nie oczekuje emocjonalnego zaangażowania. I właśnie zderzenie tych dwóch światów staje się sercem książki. Początek ich relacji jest nerwowy, pełen dystansu i nieufności, ale z czasem autorka bardzo naturalnie pokazuje, jak między nimi rodzi się subtelna więź. Ward świetnie balansuje humor, napięcie emocjonalne i delikatny erotyzm, nie popadając w przesadę. Najbardziej angażujące jest to, jak oboje bohaterowie próbują pogodzić swoje uczucia z moralnym „nie wolno”, które nad nimi wisi. Czy można zakochać się w surogatce własnego dziecka? Czy można pokochać mężczyznę, dla którego nosi się dziecko… które nie ma z nami biologicznego związku? Autorka pozwala tej relacji dojrzewać powoli, a dzięki temu finał daje czytelnikowi poczucie satysfakcji i domknięcia, bez tanich emocjonalnych skrótów. „Surogatka” to ciepła, wzruszająca i wciągająca historia o drugiej szansie, o odwadze, by wybrać szczęście i o tym, że rodzina nie zawsze jest wyłącznie kwestią genów.

tosia_czyta Kobus Małgorzata

Surogatka

„Surogatka” Penelope Ward to historia, która wciąga już od pierwszych stron, przede wszystkim przez niezwykle delikatną, a jednocześnie trudną sytuację emocjonalną bohaterów. Mija pięć lat od tragedii, która złamała Sigmunda Benedictusa. Ward bardzo sugestywnie pokazuje, czym jest życie w cieniu utraconej miłości — jego sucha, chłodna aura, brak wyraźnych barw w codzienności i to wrażenie, że serce stało się jedynie organem, który pracuje z przyzwyczajenia, a nie z potrzeby. Sig nie jest typowym „mrocznym, zamkniętym bohaterem”. On jest pusty. I to naprawdę czuć. Abby to kontrapunkt — młoda, pełna ciepła, ale nie naiwna. Jej decyzja o zostaniu surogatką wcale nie jest przedstawiona jako bajkowy odruch dobrego serca. Jest tam wiele obaw, niewypowiedzianych lęków i poczucia, że wkracza w coś, co może ją przerosnąć. Ward świetnie oddaje jej aurę dziewczyny, która chce zrobić coś dobrego, ale jednocześnie zaczyna zdawać sobie sprawę, że ta decyzja zmieni ją bardziej, niż sądziła. I tu zaczyna się najciekawsze: ich relacja. Na początku pełna nieufności, szorstka, przesiąknięta napięciem, które absolutnie nie jest romantyczne. Sig bywa okropny — odcinający, podejrzliwy, a chwilami wręcz niesprawiedliwy. Ward nie boi się pokazać, że żałoba potrafi z człowieka zrobić kogoś, z kim trudno wytrzymać. To frustruje, ale jednocześnie daje historię, która nie jest wykrochmalona ani „cukrowa”. Z czasem jednak to napięcie zmienia ton. Wchodzą ciche gesty troski. Wchodzą rozmowy, które odblokowują warstwy skrywane pod bólem. Wchodzą spojrzenia, które trwają odrobinę za długo. Abby zaczyna czuć więcej. A Sig zaczyna się bać, bo emocje, które uważał za pochowane na zawsze, wracają — powoli, ale wyraźnie. Najsilniejszym elementem tej książki jest właśnie to: uczucie rodzące się tam, gdzie absolutnie nie powinno. W sytuacji, której moralność jest skomplikowana, a granice niewyraźne. I choć to piękne, momentami brakuje głębszej refleksji nad konsekwencjami. Ward dotyka ważnych tematów — surogacji, rodzinnych nacisków, żałoby, prawa do decydowania o sobie — ale robi to bardzo delikatnie, czasem aż za bardzo. Zostaje lekki niedosyt, bo historia aż prosiła się o mocniejszy emocjonalny cios. Mimo to opowieść prowadzi czytelnika przez drogę uzdrawiania, przez powolne odzyskiwanie nadziei i budowanie bliskości, która nie jest spektakularna, ale prawdziwa. Ward potrafi pisać tak, że czujesz każde wahanie Sigmunda, każdy uśmiech Abby i każdy moment, w którym ich drogi splatają się trochę za mocno, trochę za wcześnie… i może właśnie dlatego tak przejmująco. „Surogatka” to książka, która zostawia po sobie mieszane emocje — i to w najlepszym sensie. Ciepło, wzruszenie, lekki niepokój, parę zgrzytów, ale przede wszystkim przekonanie, że miłość potrafi znaleźć człowieka nawet wtedy, gdy ten kompletnie nie wierzy, że ma do tego prawo.

Gypsygirlrecenzuje.blogspot.com/ Ewelina Pańczyk

Mały człowiek, wielka sprawa. Odpowiedzi na 100 pytań, które zadaje sobie każdy rodzic

„Mały człowiek, wielka sprawa” - taki poradnik, który przyda się każdemu rodzicowi. Nie obiecuje cudów, nie mówi „będzie łatwo”. Mówi wprost: czasem jest ciężko, czasem bezsilnie, a czasem po prostu wkurzasz się na własne dziecko. I to jest w porządku. Autorka, psycholożka, psychoterapeutka i przede wszystkim mama trójki dzieci, odpowiada na 100 pytań, które zadaje sobie każdy rodzic: Co robić, gdy maluch krzyczy w sklepie, bije innych, mówi „nie” non stop? Jak przygotować dziecko do żłobka lub przedszkola? Jak radzić sobie z różnicami w wychowaniu między rodzicami, dziadkami i rodziną? I jak radzić sobie z własnymi emocjami, kiedy czujesz zmęczenie, frustrację, czasem bezsilność? To nie sucha teoria - to konkretne wskazówki, podane prosto, praktycznie i z doświadczenia mamy w samym środku emocjonalnych tornado. Idealne dla tych, którzy chcą żyć dobrze razem z dzieckiem, nie gubiąc siebie po drodze.

Zimnarecenzuje Zimna Katarzyna

Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób

„Historia twojego życia, doświadczenia zapisane w ciele to twój osobisty barometr bezpieczeństwa. To od niego zależy, czy i w jakim stopniu w obliczu realnego zewnętrznego niebezpieczeństwa potrafisz znaleźć w sobie spokój, dystans i odwagę, aby poszukać wsparcia i opieki w relacji”. „Gdy emocje ranią ciało” Ewy Klepackiej-Gryz to empatyczna, współczująca i współodczuwająca forma obcowania z pacjentem, rozmówcą, kimś, kto bardzo potrzebuje wyjaśnić sobie, a nieraz i otoczeniu, co się z nim dzieje, pomimo dobrych wyników badań i diagnoz, które nic nie przynoszą. Podtytuł książki: „O psychosomatycznych źródłach chorób”, to przedsmak tego, co znajdziemy w tym bogatym w treści poradniku – przygotowanym z wielkim pietyzmem i empatią. Ewa Klepacka-Gryz, znana z uważności na psychologię ciała, zaprasza czytelnika w podróż, którą można nazwać intymną, terapeutyczną i głęboko kojącą. „Uczy” rozpoznawania emocji, pozwala do nich łatwiej docierać i rozpoznawać ten moment, gdy jest już za dużo, za wiele, ulało się życiem, więc czas na powiedzenie swojemu ciału STOP. Uznana psycholog i psychoterapeutka oraz psychosomatyk, podejmuje w książce temat wpływu emocji oraz codziennych stresów na funkcjonowanie poszczególnych partii ciała w sposób bardzo szczegółowy: opisuje konkretne objawy oraz części organizmu, na które emocje (zarówno negatywne jak i pozytywne) wpływają najbardziej. Pisałam już kiedyś, że są książki, po których przeczytaniu ma się wrażenie, że siadamy z autorem przy dobrej kawie i rozmawiamy życzliwie i na ludzie na wszystkie tematy – styl Klepackiej-Gryz jest dokładnie taki. Pod stosem doskonałych porad i ćwiczeń, trzyma czytelnika mocno za dłoń, zapraszając go do świata emocji, który po tej lekturze nie będzie miał już żadnych tajemnic. Autorka podzieliła książkę na trzy główne części: „Potrzeby ciała”, „Emocje” oraz „Ciało w stresie”. W pierwszej z nich omawia znaczenie dotyku oraz bezpieczeństwa i relacji z najbliższymi w życiu człowieka oraz opowiada o impulsach płynących z ciała, ich poprawnym odbiorze, który często jest niestety z wielu względów tłumiony. Wyjaśnia, skąd biorą się bóle i napięcia w ciele oraz jak je uwolnić. „Za każdym z tych napięć stoi jakaś zablokowana emocja, jakiś impuls, który powstał dawno temu pod wpływem czyjegoś dotyku, słowa, jakiegoś dźwięku albo twojego wrażenia w reakcji na czyjeś zachowanie”. W drugim z rozdziałów, zatytułowanym „Emocje” omawia znaczenie podstawowych emocji, jakie każdy z nas przeżywa w różnych życiowych chwilach. Pisze o lęku, wstydzie, złości, żalu, poczuciu winy. Wyjaśnia, dlaczego nienazwane, a także upchnięte głęboko w sobie emocje nie znikają w próżni i wcześniej czy później manifestują się w ciele licznymi dolegliwościami oraz bólami, o czym szczegółowo opowiada w części trzeciej książki. Być może wyprysk na skórze, zaciśnięta szczęka czy nagła, kilkudniowa bezsenność lub ciągłe zapalenia pęcherza moczowego, mogą wydawać się czymś normalnym, co od czasu do czasu przydarza każdemu, i oczywiście to nie jest tak, że każdy objaw w ciele mamy analizować niczym hipochondryk, szukając przyczyn w świecie zewnętrznym, ale pani Ewa jako psychosomatyk, wskazuje na ogromne znaczenie relacji z ludźmi i światem zewnętrznym w oddziaływaniu na organizm i jego funkcje: odporność, problemy ze snem, kręgosłupem, sercem i jelitami. Czasami więc jakiś objaw naprawdę może mieć podłoże psychiczne – nawet jeżeli tak trudno to zaakceptować. Czy wiedzieliście na przykład, że dbałość o skórę i stopy to nie tylko fanaberie bogatych gwiazdek, ale dostępna dla każdego praca, którą można wykonać by poczuć się lepiej i uwolnić od męczących przypadłości…? „Gdy emocje ranią ciało” to istna skarbnica wiedzy, dla każdego, kto podejrzewa, że źródło chorób fizycznych tkwi jednak poza samym organizmem. „Posłuchaj, co się w tobie dzieje w bezruchu” – zaleca psycholożka. Pokazuje jak czytać sygnały własnego ciała, jak na nowo nawiązać kontakt ze sobą i odzyskać prawo do odczuwania wszystkich emocji, z jakimi będziemy się w życiu spotykać. Im dalej w ten las emocji wchodzimy, tym bardziej jasne staje się, że ciało nie jest naszym wrogiem a sprzymierzeńcem, które często od wielu lat próbuje nam coś powiedzieć. „Lęk (przed objawami) i ból to dwa najsilniejsze komunikaty od/z ciała, których nie sposób nie zauważyć i nie sposób ich zlekceważyć. Kiedy się pojawiają, to znak, że już dłużej nie da się nie zajmować ciałem”. Autorka zamieściła również w książce liczne ćwiczenia oddechowe, skupiające się na uważności oraz wskazała na ogromne znaczenie ruchu w codziennym funkcjonowaniu oraz zapiski z sesji z pacjentami – czasami spojrzenie na przypadki innych daje bowiem szerszy ogląd prezentowanych zagadnień. Mówi: rusz się, jakkolwiek, gdziekolwiek, chociaż na chwilę. Niby każdy z nas to wie, ale czy stosujemy na co dzień, pamiętamy? Autorka zachęca, by za tytułem jednego z rozdziałów, „rozsupłać swoje wewnętrzne supły”, bo jest to szansa na lepsze, spokojniejsze i zdrowsze życie. Mapa emocji, której można się nauczyć. „Do wielu dolegliwości psychosomatycznych przyczyniamy się sami, np. powtarzając szkodzące ciału nawyki czy tkwiąc w toksycznych relacjach i sytuacjach. Jeśli zwiększysz świadomość swojego ciała i rozpoznasz napięcia w nim […] to będziesz mogła z tym nawykiem pracować. Dolegliwości psychosomatyczne zawsze są efektem napięć”. Uwolnijmy więc te napięcia, słuchaj świata ciałem, czując się bezpiecznie i dobrze – zrób ten pierwszy krok.
Grom z Jasnego Nieba. Recenzje i tłumaczenia