Recenzje
Nawyk wytrwałości. Jak go wykształcić metodą małych kroków
Na wstępie dowiadujemy się dlaczego ludzie mimo ogromnych chęci nie osiągają zamierzanego celu, jakie błędy popełniają i na czym opiera się strategia małych kroków.
W pierwszym rozdziale, wraz z autorką, możemy zastanowić się jaki cel chcemy najbardziej osiągnąć i rozplanować dążenie do niego. Autorka zwraca uwagę na przeszkody jakie mogą nam stanąć na drodze w dążeniu do celu. Poznać możemy także schemat realizacji celów oparty na strategii małych kroków.
W kolejnych rozdziałach czytamy o tym, jakie kroki powinniśmy poczynić, aby zerwać z nałogiem, osiągnąć wymarzoną sylwetkę, zdobyć wymarzoną pracę i tworzyć z ludźmi szczęśliwe związki (nie tylko w kwestii damsko- męskiej).
W książce bardzo dokładnie rozpisane są tytułowe małe kroki, jakim powinniśmy wytrwale dążyć do osiągnięcia ważnego dla nas celu.
Zakończenie książki pozwala nam na rozważenie zagadnienia czym jest prawdziwe szczęście, czy potrafimy je rozpoznać i odkryć w sobie to, co najważniejsze...?
Niniejsza pozycja literacka obfituje ogrom cytatów.
"Tajemnica robienia postępów polega na tym, aby zacząć. Tajemnicą rozpoczynania jest podzielenie złożonych, przytłaczających zadań na małe, wykonalne części, a następnie zabranie się do pierwszej z nich."
- Mark Twain
"Dokonuj wielkich czynów za pomocą małych działań"
-Tao Te Ching
Moja ocena jest jak najbardziej pozytywna. Książka ta otwiera oczy na błędy jakie popełniamy dążąc do celu, wyjaśnia, dlaczego mimo szczerych chęci nie potrafimy być wytrwali w swych postanowieniach. Myślę, że małe kroczki, jakimi radzi iść autorka mogą dla wielu z nas okazać się pomocne i zaprowadzić nas do celu. Po lekturze tej książki, wiem, że wytrwałość wcale nie jest taka trudna i wykształcenie tego nawyku może zaprocentować osiągnięciem tego, co wydawałoby się nie możliwe.
W pierwszym rozdziale, wraz z autorką, możemy zastanowić się jaki cel chcemy najbardziej osiągnąć i rozplanować dążenie do niego. Autorka zwraca uwagę na przeszkody jakie mogą nam stanąć na drodze w dążeniu do celu. Poznać możemy także schemat realizacji celów oparty na strategii małych kroków.
W kolejnych rozdziałach czytamy o tym, jakie kroki powinniśmy poczynić, aby zerwać z nałogiem, osiągnąć wymarzoną sylwetkę, zdobyć wymarzoną pracę i tworzyć z ludźmi szczęśliwe związki (nie tylko w kwestii damsko- męskiej).
W książce bardzo dokładnie rozpisane są tytułowe małe kroki, jakim powinniśmy wytrwale dążyć do osiągnięcia ważnego dla nas celu.
Zakończenie książki pozwala nam na rozważenie zagadnienia czym jest prawdziwe szczęście, czy potrafimy je rozpoznać i odkryć w sobie to, co najważniejsze...?
Niniejsza pozycja literacka obfituje ogrom cytatów.
"Tajemnica robienia postępów polega na tym, aby zacząć. Tajemnicą rozpoczynania jest podzielenie złożonych, przytłaczających zadań na małe, wykonalne części, a następnie zabranie się do pierwszej z nich."
- Mark Twain
"Dokonuj wielkich czynów za pomocą małych działań"
-Tao Te Ching
Moja ocena jest jak najbardziej pozytywna. Książka ta otwiera oczy na błędy jakie popełniamy dążąc do celu, wyjaśnia, dlaczego mimo szczerych chęci nie potrafimy być wytrwali w swych postanowieniach. Myślę, że małe kroczki, jakimi radzi iść autorka mogą dla wielu z nas okazać się pomocne i zaprowadzić nas do celu. Po lekturze tej książki, wiem, że wytrwałość wcale nie jest taka trudna i wykształcenie tego nawyku może zaprocentować osiągnięciem tego, co wydawałoby się nie możliwe.
kobiecylajfstajl.blogspot.com Agnieszka Es, 2013-04-04
Może (morze) wróci
„Wyobraźmy sobie następującą historię. W latach 50. XX w., w ramach planu pięcioletniego, Komitet Centralny PZPR postanawia uczynić z Polski światową potęgę w produkcji... karpia. (...) Kłopot tylko jest jeden: nie mamy aż tak ogromnych hodowli. Ależ, jaki to kłopot?! Zróbmy je! (...) Wybór pada na Mazury, bo tam już przecież trochę jezior jest – połączy się je w jedno duże. (...) A lasy? A zwierzęta? Nieważne. Liczy się Karp. (...) Pod wodą znikają kolejno Ciechanów, Ostrołęka, Łomża, Szczytno, Pisz. Tonie Olsztyn, toną Ełk i Giżycko. (...) Nonsens? Takie rzeczy się nie dzieją, rzekłby każdy. A jednak! Taki scenariusz został już zrealizowany, to już się wydarzyło. Tylko w drugą stronę. Jezioro zostało wysuszone, a nie utworzone, karpiem zaś była bawełna. Poza tym prawie bez zmian.”
Morze (może) wróci to opowieść o białej plamie na mapie. Nie tej z napisem hic sunt leones, ale takiej stworzonej ręką „wszechmogącego” człowieka. Morze Aralskie oczywiście nadal możemy znaleźć na starych mapach czy globusach, ale w rzeczywistości to już tylko kilka centymetrów kwadratowych wyblakłego błękitu na papierze, nic więcej. Katastrofa ekologiczna na miarę Związku Radzieckiego. Epicka, z fanfarami, praktycznie nieodwracalna. Dzisiaj fanfary już ucichły i mało kto pamięta, że jeździło się na wczasy nad Aral a z Muynaku wypływały statki wycieczkowe. Od czasu do czasu wojujący ekolodzy podnoszą jazgot a internet zalewają nowe artystyczne zdjęcia statków pozostawionych na środku pustyni, ale poza tym...?
Książka Bartka Sabeli to, wbrew pozorom, żaden ekologiczny pamflet, ale niezwykła opowieść o Uzbekistanie. Od Taszkentu, przez miasta Jedwabnego Szlaku, aż po Karakałpakstan i jego zapomniane miasta-widma. Chociaż głównym celem wyjazdu jest dotarcie do pozostałości Morza Aralskiego, ocalenie od zapomnienia jakiejś niezwykle ważnej cząstki historii, to cała podróż staje się dla autora pretekstem do opowiedzenia o przeszłości i teraźniejszości barwnej mozaiki kulturowej Uzbekistanu. Suchych, jałowych opisów u Sabeli nie znajdziemy. Wręcz przeciwnie, autor ożywia na kartach swojej książki miasta i ludzi, a niesamowita wrażliwość, która przebija z pod świetnego, reportażowego stylu wywiera na czytelniku niemałe wrażenie. W Morze (może) wróci każde miejsce zdaje się mieć własne, niepowtarzalne oblicze i własną historię, a autor chętnie zbacza z wydeptanych ścieżek Lonely Planet i przemierza „szarą strefę”, już nie turystyczną, ale tę bliższą mieszkańcom. Mamy tu więc opisy niekończących się targowisk, które zdają się dalej zawierać nutkę orientu z czasów Jedwabnego Szlaku, mamy historię rzeźbionych drzwi, dywanów, a autor z chęcią przybliża nam też historie Polaków, których los nierozłącznie związał właśnie z Uzbekistanem.
Wydawać by się mogło, że Morze (może) wróci w ostatecznym rozrachunku będzie smutną historią. W końcu Morze Aralskie to nie tylko katastrofa ekologiczna, ale i ogromny dramat setek tysięcy mieszkańców. Książce Sabeli brak jednak męczącej ckliwości i załamywania rąk nad nieszczęsnym żywotem Karakałpaków. W jego oczach Uzbekistan to miejsce zetknięcia zupełnie różnych kultur, okraszone absurdem totalitaryzmu (na przykład „makulaturowa” waluta), które ma jednak swój niezwykły potencjał. Morze (może) wróci to też książka pełna nadziei wyrażonej w słowach Sailau, kustosza nieistniejącego muzeum: Czekamy, kiedy wróci nasz Aral. Mam nadzieję, że wróci. Prędzej czy później.
Morze (może) wróci to opowieść o białej plamie na mapie. Nie tej z napisem hic sunt leones, ale takiej stworzonej ręką „wszechmogącego” człowieka. Morze Aralskie oczywiście nadal możemy znaleźć na starych mapach czy globusach, ale w rzeczywistości to już tylko kilka centymetrów kwadratowych wyblakłego błękitu na papierze, nic więcej. Katastrofa ekologiczna na miarę Związku Radzieckiego. Epicka, z fanfarami, praktycznie nieodwracalna. Dzisiaj fanfary już ucichły i mało kto pamięta, że jeździło się na wczasy nad Aral a z Muynaku wypływały statki wycieczkowe. Od czasu do czasu wojujący ekolodzy podnoszą jazgot a internet zalewają nowe artystyczne zdjęcia statków pozostawionych na środku pustyni, ale poza tym...?
Książka Bartka Sabeli to, wbrew pozorom, żaden ekologiczny pamflet, ale niezwykła opowieść o Uzbekistanie. Od Taszkentu, przez miasta Jedwabnego Szlaku, aż po Karakałpakstan i jego zapomniane miasta-widma. Chociaż głównym celem wyjazdu jest dotarcie do pozostałości Morza Aralskiego, ocalenie od zapomnienia jakiejś niezwykle ważnej cząstki historii, to cała podróż staje się dla autora pretekstem do opowiedzenia o przeszłości i teraźniejszości barwnej mozaiki kulturowej Uzbekistanu. Suchych, jałowych opisów u Sabeli nie znajdziemy. Wręcz przeciwnie, autor ożywia na kartach swojej książki miasta i ludzi, a niesamowita wrażliwość, która przebija z pod świetnego, reportażowego stylu wywiera na czytelniku niemałe wrażenie. W Morze (może) wróci każde miejsce zdaje się mieć własne, niepowtarzalne oblicze i własną historię, a autor chętnie zbacza z wydeptanych ścieżek Lonely Planet i przemierza „szarą strefę”, już nie turystyczną, ale tę bliższą mieszkańcom. Mamy tu więc opisy niekończących się targowisk, które zdają się dalej zawierać nutkę orientu z czasów Jedwabnego Szlaku, mamy historię rzeźbionych drzwi, dywanów, a autor z chęcią przybliża nam też historie Polaków, których los nierozłącznie związał właśnie z Uzbekistanem.
Wydawać by się mogło, że Morze (może) wróci w ostatecznym rozrachunku będzie smutną historią. W końcu Morze Aralskie to nie tylko katastrofa ekologiczna, ale i ogromny dramat setek tysięcy mieszkańców. Książce Sabeli brak jednak męczącej ckliwości i załamywania rąk nad nieszczęsnym żywotem Karakałpaków. W jego oczach Uzbekistan to miejsce zetknięcia zupełnie różnych kultur, okraszone absurdem totalitaryzmu (na przykład „makulaturowa” waluta), które ma jednak swój niezwykły potencjał. Morze (może) wróci to też książka pełna nadziei wyrażonej w słowach Sailau, kustosza nieistniejącego muzeum: Czekamy, kiedy wróci nasz Aral. Mam nadzieję, że wróci. Prędzej czy później.
monoloco.pl Ania Wyszyńska, 2013-04-08
Może (morze) wróci
Kolejne „bezdroża" wciąż znajdujemy na mapach, w atlasach i na globusach, ale w rzeczywistości miejsca tego już nie ma - umarło. W ciągu 40 lat Jezioro Aralskie, zwane przez miejscową ludność Morzem, niegdyś czwarte największe jezioro świata, zostało zamienione w jałową, bezkresną pustynię. Bezpowrotnie zniszczono dziesiątki gatunków zwierząt, tysiące hektarów lasów i życie kilkudziesięciu tysięcy ludzi. A stało się to w imię rozumianego w sowiecki sposób postępu, napędzanego materialistyczną wizją „wszechmogącego" człowieka. Ten obraz po historycznej burzy znajdujemy w jeszcze gorącym wydawnictwie „Może morze wróci" Bartka Sabeli.
To opowieść o jednej z największych zbrodni dokonanych przez człowieka - o ludzkiej arogancji, niszczycielskiej sile urojonych pomysłów. To opowieść fascynująca, ale przede wszystkim przerażająca. Autor, wędrując po Uzbekistanie, odkrywa owianą tajemnicą dramatyczną historię zanikającego morza i ludzi, którzy od wieków byli z nim związani. Zadaje wiele pytań, pozostających bez odpowiedzi.
To opowieść o jednej z największych zbrodni dokonanych przez człowieka - o ludzkiej arogancji, niszczycielskiej sile urojonych pomysłów. To opowieść fascynująca, ale przede wszystkim przerażająca. Autor, wędrując po Uzbekistanie, odkrywa owianą tajemnicą dramatyczną historię zanikającego morza i ludzi, którzy od wieków byli z nim związani. Zadaje wiele pytań, pozostających bez odpowiedzi.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI .N, 2013-04-06
Może (morze) wróci
Opowieść o jednej z największych zbrodni dokonanych przez człowieka - o ludzkiej arogancji, niszczycielskiej sile naszych pomysłów. Autor, wędrując po Uzbekistanie, odkrywa przed nami dramatyczną historię zanikającego Morza Aralskiego i ludzi, którzy od wieków byli z nim związani. Zabiera Czytelnika w poruszającą i wstrząsającą podróż do wyschniętego, spękanego dna morza, i każe zastanowić się nad tym, dokąd zmierzamy w swojej nieomylności i braku pokory.
21. wiek 2013-05-01
Adobe Flash CS6 i ActionScript 3.0. Interaktywne projekty od podstaw
Podręcznik służy do nauki posługiwania się programami Adobe CS6 i ActionScript 3.0. Autor omawia szczegółowo środowisko tych programów. Wiedzę i umiejętności przekazuje prezentując liczne, dobrze dobrane przykłady o różnym stopniu złożoności, ilustrujące możliwości programów, a przede wszystkim dobre techniki i prawidłowe nawyki pracy. Przykłady obejmują tworzenie animowanych banerów, interakcji z użytkownikiem, galerii zdjęć i panoram, prostych gier i interaktywnych zabawek oraz korzystanie z danych XLM. Wprowadzają w zagadnienia stosowania języka ActionScript do ładowania zewnętrznych tekstów, plików SWF, zdjęć i filmów wideo, a także tworzenia prostych animacji dających wspaniałe efekty. Przytaczane fragmenty kodów są czytelnie komentowane i ilustrowane zrzutami z ekranu. Po książkę może sięgnąć programista początkujący. Również wiele skorzysta doświadczony użytkownik programu Flash, który chce włączyć do swoich projektów kod pisany w języku ActionScript.
NetWorld Piotr Kociatkiewicz