Recenzje
Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)
Stany Zjednoczone wśród Polaków nie zawsze cieszą się dobrą opinią. Obraz tego ogromnego kraju jest pokazywany w mediach tak wycinkowo i wybiórczo, że łatwo jest sobie wyrobić nieprawdziwe przekonania. O mieszkańcach USA powtarzane są też liczne stereotypy, ale czy dotykają one w ogóle prawdy?
Dziennikarz i korespondent Polskiego Radia, Marek Wałkuski, który mieszka za oceanem od wielu lat, bierze na warsztat najbardziej charakterystyczne zjawiska amerykańskiego życia. Opisuje więc kim jest amerykański Jan Kowalski, czyli John Smith i czy w ogóle taki przeciętny mieszkaniec istnieje w wielokulturowym i zróżnicowanym tyglu.
Kwestia wieloetniczności też zostaje poruszona, bo choć USA to kraj otwartości i tolerancji, to napięcia na tle rasowym i narodowościowym wciąż są obecne, co nie może dziwić, biorąc pod uwagę liczbę legalnych i nielegalnych imigrantów, co roku przybywających do USA. Przybysze ci często asymilują się i zostają Amerykanami z krwi i kości, co oznacza przywiązanie do wolności, indywidualizmu... również do swojego samochodu oraz specyficzne podejście do posiadania broni.
Obywatele Stanów, czego się nie spodziewałam, to w większości ludzie religijni, określający się jako wierzący, tworzący tysiące różnorodnych zgromadzeń i kościołów. Życie religijne przypomina bowiem hipermarket Wall-Mart, półki którego są pełne różnych towarów. Amerykanie również mogą swobodnie wybierać swoje wyznanie i zmieniać je w ciągu życia, kuszeni przez... reklamy kościołów. Jeżeli ktoś kocha samochody i uwielbia nimi jeździć, to w USA czułby się pewnie jak w raju. Nie chodzi tu tylko o doskonałą infrastrukturę drogową, ale o całą otoczkę kulturową samochodu. Jest on wyrazem wolności, niezależności i wygody.
Mówiąc o USA, nie da się pominąć kwestii polityki i pozycji tego kraju jako supermocarstwa. Wydarzenia ostatnich lat zrodziły pogląd, że obserwujemy schyłek Stanów Zjednoczonych, jednak Marek Wałkuski nie podziela tej opinii. Siła tego kraju, według autora, to nie tylko gospodarka, dyplomacja i wojsko, ale ponadto atrakcyjność kulturalna i światopoglądowa. Stany są ewenementem w historii, żadne bowiem wzorce nie są tak chętnie kopiowane w innych krajach na całej kuli ziemskiej. Choć takie kraje jak Rosja czy Chiny są potęgami gospodarczymi i militarnymi, to mało kto chce wzorować się na ich systemie prawnym, społecznym, a jeśli chodzi o kulturę to wystarczy porównać ile filmów, książek, albumów muzycznych itp. „eksportują” Stany, a ile inne państwa.
USA nie są wolne od problemów i niesprawiedliwości, wielu mieszkańców żyje poniżej progu ubóstwa, tracą oni prace i domy i często zostają „na lodzie”, ponieważ system pomocy społecznej jest inaczej skonstruowany niż w Europie.
Jest to kraj kontrastów, wielu kultur, narodów i religii, pełen różnych dziwactw i zaskakujących ciekawostek. Po lekturze Wałkowania Ameryki czuje się lepiej przygotowana do odwiedzenia tego kraju, wydaje mi się, że lepiej go rozumiem, zamiast powierzchownie go oceniać i ogromnie chciałabym kiedyś zestawić moje wyobrażenia o Stanach z rzeczywistością.
Dziennikarz i korespondent Polskiego Radia, Marek Wałkuski, który mieszka za oceanem od wielu lat, bierze na warsztat najbardziej charakterystyczne zjawiska amerykańskiego życia. Opisuje więc kim jest amerykański Jan Kowalski, czyli John Smith i czy w ogóle taki przeciętny mieszkaniec istnieje w wielokulturowym i zróżnicowanym tyglu.
Kwestia wieloetniczności też zostaje poruszona, bo choć USA to kraj otwartości i tolerancji, to napięcia na tle rasowym i narodowościowym wciąż są obecne, co nie może dziwić, biorąc pod uwagę liczbę legalnych i nielegalnych imigrantów, co roku przybywających do USA. Przybysze ci często asymilują się i zostają Amerykanami z krwi i kości, co oznacza przywiązanie do wolności, indywidualizmu... również do swojego samochodu oraz specyficzne podejście do posiadania broni.
Obywatele Stanów, czego się nie spodziewałam, to w większości ludzie religijni, określający się jako wierzący, tworzący tysiące różnorodnych zgromadzeń i kościołów. Życie religijne przypomina bowiem hipermarket Wall-Mart, półki którego są pełne różnych towarów. Amerykanie również mogą swobodnie wybierać swoje wyznanie i zmieniać je w ciągu życia, kuszeni przez... reklamy kościołów. Jeżeli ktoś kocha samochody i uwielbia nimi jeździć, to w USA czułby się pewnie jak w raju. Nie chodzi tu tylko o doskonałą infrastrukturę drogową, ale o całą otoczkę kulturową samochodu. Jest on wyrazem wolności, niezależności i wygody.
Mówiąc o USA, nie da się pominąć kwestii polityki i pozycji tego kraju jako supermocarstwa. Wydarzenia ostatnich lat zrodziły pogląd, że obserwujemy schyłek Stanów Zjednoczonych, jednak Marek Wałkuski nie podziela tej opinii. Siła tego kraju, według autora, to nie tylko gospodarka, dyplomacja i wojsko, ale ponadto atrakcyjność kulturalna i światopoglądowa. Stany są ewenementem w historii, żadne bowiem wzorce nie są tak chętnie kopiowane w innych krajach na całej kuli ziemskiej. Choć takie kraje jak Rosja czy Chiny są potęgami gospodarczymi i militarnymi, to mało kto chce wzorować się na ich systemie prawnym, społecznym, a jeśli chodzi o kulturę to wystarczy porównać ile filmów, książek, albumów muzycznych itp. „eksportują” Stany, a ile inne państwa.
USA nie są wolne od problemów i niesprawiedliwości, wielu mieszkańców żyje poniżej progu ubóstwa, tracą oni prace i domy i często zostają „na lodzie”, ponieważ system pomocy społecznej jest inaczej skonstruowany niż w Europie.
Jest to kraj kontrastów, wielu kultur, narodów i religii, pełen różnych dziwactw i zaskakujących ciekawostek. Po lekturze Wałkowania Ameryki czuje się lepiej przygotowana do odwiedzenia tego kraju, wydaje mi się, że lepiej go rozumiem, zamiast powierzchownie go oceniać i ogromnie chciałabym kiedyś zestawić moje wyobrażenia o Stanach z rzeczywistością.
Ktoczytazyjepodwojnie.blogspot.com kolmanka
Wałkowanie Ameryki
Stany Zjednoczone wśród Polaków nie zawsze cieszą się dobrą opinią. Obraz tego ogromnego kraju jest pokazywany w mediach tak wycinkowo i wybiórczo, że łatwo jest sobie wyrobić nieprawdziwe przekonania. O mieszkańcach USA powtarzane są też liczne stereotypy, ale czy dotykają one w ogóle prawdy?
Dziennikarz i korespondent Polskiego Radia, Marek Wałkuski, który mieszka za oceanem od wielu lat, bierze na warsztat najbardziej charakterystyczne zjawiska amerykańskiego życia. Opisuje więc kim jest amerykański Jan Kowalski, czyli John Smith i czy w ogóle taki przeciętny mieszkaniec istnieje w wielokulturowym i zróżnicowanym tyglu.
Kwestia wieloetniczności też zostaje poruszona, bo choć USA to kraj otwartości i tolerancji, to napięcia na tle rasowym i narodowościowym wciąż są obecne, co nie może dziwić, biorąc pod uwagę liczbę legalnych i nielegalnych imigrantów, co roku przybywających do USA. Przybysze ci często asymilują się i zostają Amerykanami z krwi i kości, co oznacza przywiązanie do wolności, indywidualizmu... również do swojego samochodu oraz specyficzne podejście do posiadania broni.
Obywatele Stanów, czego się nie spodziewałam, to w większości ludzie religijni, określający się jako wierzący, tworzący tysiące różnorodnych zgromadzeń i kościołów. Życie religijne przypomina bowiem hipermarket Wall-Mart, półki którego są pełne różnych towarów. Amerykanie również mogą swobodnie wybierać swoje wyznanie i zmieniać je w ciągu życia, kuszeni przez... reklamy kościołów. Jeżeli ktoś kocha samochody i uwielbia nimi jeździć, to w USA czułby się pewnie jak w raju. Nie chodzi tu tylko o doskonałą infrastrukturę drogową, ale o całą otoczkę kulturową samochodu. Jest on wyrazem wolności, niezależności i wygody.
Mówiąc o USA, nie da się pominąć kwestii polityki i pozycji tego kraju jako supermocarstwa. Wydarzenia ostatnich lat zrodziły pogląd, że obserwujemy schyłek Stanów Zjednoczonych, jednak Marek Wałkuski nie podziela tej opinii. Siła tego kraju, według autora, to nie tylko gospodarka, dyplomacja i wojsko, ale ponadto atrakcyjność kulturalna i światopoglądowa. Stany są ewenementem w historii, żadne bowiem wzorce nie są tak chętnie kopiowane w innych krajach na całej kuli ziemskiej. Choć takie kraje jak Rosja czy Chiny są potęgami gospodarczymi i militarnymi, to mało kto chce wzorować się na ich systemie prawnym, społecznym, a jeśli chodzi o kulturę to wystarczy porównać ile filmów, książek, albumów muzycznych itp. „eksportują” Stany, a ile inne państwa.
USA nie są wolne od problemów i niesprawiedliwości, wielu mieszkańców żyje poniżej progu ubóstwa, tracą oni prace i domy i często zostają „na lodzie”, ponieważ system pomocy społecznej jest inaczej skonstruowany niż w Europie.
Jest to kraj kontrastów, wielu kultur, narodów i religii, pełen różnych dziwactw i zaskakujących ciekawostek. Po lekturze Wałkowania Ameryki czuje się lepiej przygotowana do odwiedzenia tego kraju, wydaje mi się, że lepiej go rozumiem, zamiast powierzchownie go oceniać i ogromnie chciałabym kiedyś zestawić moje wyobrażenia o Stanach z rzeczywistością.
Dziennikarz i korespondent Polskiego Radia, Marek Wałkuski, który mieszka za oceanem od wielu lat, bierze na warsztat najbardziej charakterystyczne zjawiska amerykańskiego życia. Opisuje więc kim jest amerykański Jan Kowalski, czyli John Smith i czy w ogóle taki przeciętny mieszkaniec istnieje w wielokulturowym i zróżnicowanym tyglu.
Kwestia wieloetniczności też zostaje poruszona, bo choć USA to kraj otwartości i tolerancji, to napięcia na tle rasowym i narodowościowym wciąż są obecne, co nie może dziwić, biorąc pod uwagę liczbę legalnych i nielegalnych imigrantów, co roku przybywających do USA. Przybysze ci często asymilują się i zostają Amerykanami z krwi i kości, co oznacza przywiązanie do wolności, indywidualizmu... również do swojego samochodu oraz specyficzne podejście do posiadania broni.
Obywatele Stanów, czego się nie spodziewałam, to w większości ludzie religijni, określający się jako wierzący, tworzący tysiące różnorodnych zgromadzeń i kościołów. Życie religijne przypomina bowiem hipermarket Wall-Mart, półki którego są pełne różnych towarów. Amerykanie również mogą swobodnie wybierać swoje wyznanie i zmieniać je w ciągu życia, kuszeni przez... reklamy kościołów. Jeżeli ktoś kocha samochody i uwielbia nimi jeździć, to w USA czułby się pewnie jak w raju. Nie chodzi tu tylko o doskonałą infrastrukturę drogową, ale o całą otoczkę kulturową samochodu. Jest on wyrazem wolności, niezależności i wygody.
Mówiąc o USA, nie da się pominąć kwestii polityki i pozycji tego kraju jako supermocarstwa. Wydarzenia ostatnich lat zrodziły pogląd, że obserwujemy schyłek Stanów Zjednoczonych, jednak Marek Wałkuski nie podziela tej opinii. Siła tego kraju, według autora, to nie tylko gospodarka, dyplomacja i wojsko, ale ponadto atrakcyjność kulturalna i światopoglądowa. Stany są ewenementem w historii, żadne bowiem wzorce nie są tak chętnie kopiowane w innych krajach na całej kuli ziemskiej. Choć takie kraje jak Rosja czy Chiny są potęgami gospodarczymi i militarnymi, to mało kto chce wzorować się na ich systemie prawnym, społecznym, a jeśli chodzi o kulturę to wystarczy porównać ile filmów, książek, albumów muzycznych itp. „eksportują” Stany, a ile inne państwa.
USA nie są wolne od problemów i niesprawiedliwości, wielu mieszkańców żyje poniżej progu ubóstwa, tracą oni prace i domy i często zostają „na lodzie”, ponieważ system pomocy społecznej jest inaczej skonstruowany niż w Europie.
Jest to kraj kontrastów, wielu kultur, narodów i religii, pełen różnych dziwactw i zaskakujących ciekawostek. Po lekturze Wałkowania Ameryki czuje się lepiej przygotowana do odwiedzenia tego kraju, wydaje mi się, że lepiej go rozumiem, zamiast powierzchownie go oceniać i ogromnie chciałabym kiedyś zestawić moje wyobrażenia o Stanach z rzeczywistością.
Ktoczytazyjepodwojnie.blogspot.com kolmanka
Czytaj dwa razy szybciej!
Szybkie czytanie jest moją zmorą już od dawna, gdyż czytam jednak dość wolno. Dlatego z tym większą ochotą sięgnęłam po tą pozycję, mając nadzieję, że tempo mojego czytania ulegnie poprawie. Tak też się stało!
Na początku autor proponuje nam, aby przeczytać tekst, a potem policzyć, ile słów przeczytaliśmy w minucie. Mój wynik nie należał chyba do najgorszych. Następnie przez cały poradnik znajduje się mnóstwo ćwiczeń, które mają pomóc czytelnikowi w wyrobieniu w sobie nawyku szybkiego czytania.
Najważniejsze jest, aby czytać w rytmie i z długopisem lub przesuwać palcem w miejscu, gdzie czytamy. Dzięki temu mamy zacząć czytać szybciej. Istnieje też wiele ćwiczeń na poszerzenie swojego pola widzenia.
Moim zdaniem pozycja mi pomogła. Po jej przerobieniu moje tempo czytania faktycznie się zwiększyło, więc nie żałuję, że się z nią zapoznałam. Plusem dla autora jest to, że niepotrzebnie nie rozwodzi się nad tym zagadnieniem, a bardziej skupia się na praktycznych rzeczach. Dzięki temu nie musimy za bardzo rozpraszać się i przerywać sobie, aby przeczytać jakieś słowa wstępu.
Poradnik to bardzo dobra alternatywa dla osób, które pragnąć nauczyć się czytać coraz szybciej. Jak wiadomo ta umiejętność bardzo przyda się każdemu z nas w życiu codziennym. Poza tym jeśli będziemy wykonywali tą czynność szybciej zostanie nam więcej czasu na inne przyjemności. Przydatne jest to zwłaszcza osobom, które bardzo lubią oddawać się lekturze ulubionych pozycji.
Pierwszy raz zapoznałam się z książką o tej tematyce. Kiedyś miałam płytę na ten temat, jednak jakoś nie mogłam się zmotywować do tego, aby ją przesłuchać. Książka z radami to jednak coś innego.
Czytałam już kiedyś poradnik pt.,, Licencja na zaliczanie.Dowiedz się, jak zdać każdy egzamin" Marcina Matuszewskiego i Alicji Cholewy, który także bardzo mi się spodobał, więc tym bardziej gorąco polecam !
,,Czytaj dwa razy szybciej” to doskonała pozycja dla wszystkich, którzy jeszcze bardziej chcą zwiększyć tempo swojego czytania. Mi pomogła, mam nadzieję, że Wam także.
Na początku autor proponuje nam, aby przeczytać tekst, a potem policzyć, ile słów przeczytaliśmy w minucie. Mój wynik nie należał chyba do najgorszych. Następnie przez cały poradnik znajduje się mnóstwo ćwiczeń, które mają pomóc czytelnikowi w wyrobieniu w sobie nawyku szybkiego czytania.
Najważniejsze jest, aby czytać w rytmie i z długopisem lub przesuwać palcem w miejscu, gdzie czytamy. Dzięki temu mamy zacząć czytać szybciej. Istnieje też wiele ćwiczeń na poszerzenie swojego pola widzenia.
Moim zdaniem pozycja mi pomogła. Po jej przerobieniu moje tempo czytania faktycznie się zwiększyło, więc nie żałuję, że się z nią zapoznałam. Plusem dla autora jest to, że niepotrzebnie nie rozwodzi się nad tym zagadnieniem, a bardziej skupia się na praktycznych rzeczach. Dzięki temu nie musimy za bardzo rozpraszać się i przerywać sobie, aby przeczytać jakieś słowa wstępu.
Poradnik to bardzo dobra alternatywa dla osób, które pragnąć nauczyć się czytać coraz szybciej. Jak wiadomo ta umiejętność bardzo przyda się każdemu z nas w życiu codziennym. Poza tym jeśli będziemy wykonywali tą czynność szybciej zostanie nam więcej czasu na inne przyjemności. Przydatne jest to zwłaszcza osobom, które bardzo lubią oddawać się lekturze ulubionych pozycji.
Pierwszy raz zapoznałam się z książką o tej tematyce. Kiedyś miałam płytę na ten temat, jednak jakoś nie mogłam się zmotywować do tego, aby ją przesłuchać. Książka z radami to jednak coś innego.
Czytałam już kiedyś poradnik pt.,, Licencja na zaliczanie.Dowiedz się, jak zdać każdy egzamin" Marcina Matuszewskiego i Alicji Cholewy, który także bardzo mi się spodobał, więc tym bardziej gorąco polecam !
,,Czytaj dwa razy szybciej” to doskonała pozycja dla wszystkich, którzy jeszcze bardziej chcą zwiększyć tempo swojego czytania. Mi pomogła, mam nadzieję, że Wam także.
book-and-cooking.blogspot.com Kruszynka
Fotograf w podróży
Będzie lakonicznie, bo co można napisać o poradniku oprócz tego, że jest dobry albo kiepski?
Ten akurat jest dobry. Sprawnie napisany. Jako duży plus oprócz zajrzenia do świata fotografii mamy wyprawę przez zdjęcia autora. Dużo informacji przydatnych głównie początkującym i tym, którzy fotografią zajmują się z doskoku i jeszcze trochę po omacku. O tym, jak fotografować w nocy bez statywu i o tym, jak zabezpieczyć sprzęt pod wodą. Jak przechowywać zdjęcia i jak je sprzedawać. Każdy przykład zilustrowany jest fotografią – to one stanowią trzon tej książki. Konkret i rzetelność.
Jeśli ktoś myśli sobie, żeby zajmować się fotografią profesjonalnie powinien przeczytać fragment o przygotowaniach. Mało tu romantyczności, spontanicznego zatrzymywania chwil w kadrze. Dużo godzin pracy za biurkiem, przed komputerem w pozycji przykurczonej. Jeszcze więcej przygotowań, researchu, szperania w internecie. Kto chce być profesjonalistą musi do pracy podchodzić profesjonalnie. Podoba mi się to, że Piotr Trybalski o tym pisze. Nie próbuje budować obrazu fotografa przemierzającego bezkresne pustynie, niezbadane dżungle i niezdobyte szczyty (z czterema aparatami przewieszonymi przez ramię i torbą z akcesoriami). Szczerze mówi, co myśli o kamizelkach z tysiącem kieszonek i jak najłatwiej nabawić się problemów z kręgosłupem.
To książka głównie dla tych, którzy chcą ułatwić sobie fotografowanie na wakacjach i poprawić jakość zdjęć z podróży. Albo nie wiedzą od czego zacząć. Ale również dla tych, którzy już coś wiedzą i nawet używają Lightrooma, ale wiedzę opierają na własnych próbach i błędach i potrzebują systematyzacji.
Ja się sporo dowiedziałam.
Ten akurat jest dobry. Sprawnie napisany. Jako duży plus oprócz zajrzenia do świata fotografii mamy wyprawę przez zdjęcia autora. Dużo informacji przydatnych głównie początkującym i tym, którzy fotografią zajmują się z doskoku i jeszcze trochę po omacku. O tym, jak fotografować w nocy bez statywu i o tym, jak zabezpieczyć sprzęt pod wodą. Jak przechowywać zdjęcia i jak je sprzedawać. Każdy przykład zilustrowany jest fotografią – to one stanowią trzon tej książki. Konkret i rzetelność.
Jeśli ktoś myśli sobie, żeby zajmować się fotografią profesjonalnie powinien przeczytać fragment o przygotowaniach. Mało tu romantyczności, spontanicznego zatrzymywania chwil w kadrze. Dużo godzin pracy za biurkiem, przed komputerem w pozycji przykurczonej. Jeszcze więcej przygotowań, researchu, szperania w internecie. Kto chce być profesjonalistą musi do pracy podchodzić profesjonalnie. Podoba mi się to, że Piotr Trybalski o tym pisze. Nie próbuje budować obrazu fotografa przemierzającego bezkresne pustynie, niezbadane dżungle i niezdobyte szczyty (z czterema aparatami przewieszonymi przez ramię i torbą z akcesoriami). Szczerze mówi, co myśli o kamizelkach z tysiącem kieszonek i jak najłatwiej nabawić się problemów z kręgosłupem.
To książka głównie dla tych, którzy chcą ułatwić sobie fotografowanie na wakacjach i poprawić jakość zdjęć z podróży. Albo nie wiedzą od czego zacząć. Ale również dla tych, którzy już coś wiedzą i nawet używają Lightrooma, ale wiedzę opierają na własnych próbach i błędach i potrzebują systematyzacji.
Ja się sporo dowiedziałam.
smakpodrozy.com .
Kulisy Kulinarnej Akademii
Autor przez ponad dwadzieścia lat wykładał Psychologię i Antropologię kultury na jednym z paryskich uniwersytetów, jednocześnie pracował w Radio France Internationale jako korespondent Polskiego Radia. Z dnia na dzień skończyła się praca na Uniwersytecie, a polska redakcja w radiu została zlikwidowana.
Chcąc znaleźć nowe zajęcie, zapisuje się do Le Cordon Bleu, najsławniejszej chyba szkoły dla miłośników gotowania. Powiedzieć, że książka opisuje kulisy nauki w Le Cordon Bleu, charakter i upodobania kucharzy (czytając wyszukiwałam ich w sieci, wielu z nich wymienionych jest z nazwiska, można opisy autora skonfrontować z rzeczywistymi postaciami) i innych studentów, podaje przepisy na klasyczne, i nie tylko dania, byłoby wielkim nietaktem. Albowiem to opowieść, która toczy się nie tylko w kuchni Le Cordon Bleu, ale i między kolejnymi regionami Francji, od dygresji do dygresji, osnową jest kuchnia francuska, a między wierszami dostajemy więcej niż się spodziewamy.
"Poważniejszy pod względem zawartości alkoholu, jest calvados, czyli wynik destylacji cydru. To duży problem dla tutejszej drogówki, bo w Normandii zatrzymuje się najwięcej kierowców jadących po pijaku. Nawet pewna leciwa dama, która próbowała przefrunąć swoim citroenem 2CV, takim jak w filmach de Funesa, przed nadjeżdżającym pociągiem i miała na tyle szczęścia, że tak jak w filmie udała jej się ta sztuka w połowie (to znaczy pół citroena z kierowcą przejechało cało i zdrowo), otóż ta dama też pokonywała zakola normandzkich dróg pod wpływem napawającego optymizmem do życia, ale wprowadzającego w błąd przy ocenie sytuacji calvadosu. Ponoć citroen nie pił" (cytat z książki)
Autor ma niezwykle lekkie, eleganckie i finezyjne pióro: w opisy kulinarnych tradycji, dań poszczególnych regionów, przepisów na dania gotowane w Le Cordon Bleu, przygód, ciekawostek z życia Paryża, zajęć w akademii, napotkanych ludzi, zgrabnie i zwinnie wplata anegdoty, nawiązania do historii, sztuki, architektury, historii jedzenia. Erudycja lekka jak piórko, przekazuje jakby od niechcenia ogrom detali, ciekawostek, wiedzy, pasji, pogody ducha i optymizmu. Czyta się to jednym tchem, przepyszna lektura. Dosłownie!
Chcąc znaleźć nowe zajęcie, zapisuje się do Le Cordon Bleu, najsławniejszej chyba szkoły dla miłośników gotowania. Powiedzieć, że książka opisuje kulisy nauki w Le Cordon Bleu, charakter i upodobania kucharzy (czytając wyszukiwałam ich w sieci, wielu z nich wymienionych jest z nazwiska, można opisy autora skonfrontować z rzeczywistymi postaciami) i innych studentów, podaje przepisy na klasyczne, i nie tylko dania, byłoby wielkim nietaktem. Albowiem to opowieść, która toczy się nie tylko w kuchni Le Cordon Bleu, ale i między kolejnymi regionami Francji, od dygresji do dygresji, osnową jest kuchnia francuska, a między wierszami dostajemy więcej niż się spodziewamy.
"Poważniejszy pod względem zawartości alkoholu, jest calvados, czyli wynik destylacji cydru. To duży problem dla tutejszej drogówki, bo w Normandii zatrzymuje się najwięcej kierowców jadących po pijaku. Nawet pewna leciwa dama, która próbowała przefrunąć swoim citroenem 2CV, takim jak w filmach de Funesa, przed nadjeżdżającym pociągiem i miała na tyle szczęścia, że tak jak w filmie udała jej się ta sztuka w połowie (to znaczy pół citroena z kierowcą przejechało cało i zdrowo), otóż ta dama też pokonywała zakola normandzkich dróg pod wpływem napawającego optymizmem do życia, ale wprowadzającego w błąd przy ocenie sytuacji calvadosu. Ponoć citroen nie pił" (cytat z książki)
Autor ma niezwykle lekkie, eleganckie i finezyjne pióro: w opisy kulinarnych tradycji, dań poszczególnych regionów, przepisów na dania gotowane w Le Cordon Bleu, przygód, ciekawostek z życia Paryża, zajęć w akademii, napotkanych ludzi, zgrabnie i zwinnie wplata anegdoty, nawiązania do historii, sztuki, architektury, historii jedzenia. Erudycja lekka jak piórko, przekazuje jakby od niechcenia ogrom detali, ciekawostek, wiedzy, pasji, pogody ducha i optymizmu. Czyta się to jednym tchem, przepyszna lektura. Dosłownie!
truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.ie 2013-01-31