Recenzje
Jednym kliknięciem. Historia Jeffa Bezosa i rosnącej potęgi Amazon.com
Jeff Bezos to człowiek, którego bez wątpienia należy wymienić jednym tchem obok takich gigantów Internetu, jak Steve Jobs, Larry Page i Sergiej Brin czy Mark Zuckerberg. Historia rozwoju Amazon.com przypomina scenariusz znany, z filmów.Alfreda Hitchcocka. Zaczęła się od trzęsienia ziemi, kiedy to firma całkowicie zrewolucjonizowała tradycyjny rynek sprzedaży książek, a potem emocje rosły. Amazon dąży do absolutnej dominacji w sektorze sprzedaży detalicznej niemal wszystkich dostępnych produktów i coraz śmielej wchodzi na rynek usług.
Paradoksalnie Bezos, wchodząc w kolejne obszary działalności, Często nie był pionierem. Zawsze jednak chciał być najlepszy i zazwyczaj mu się to udawało. Jego idee fixe to bowiem nieustanny rozwój firmy, często bez względu na koszty. „Nie generujemy zysków. Moglibyśmy to robić. To byłaby najprostsza rzecz na świecie, a jednocześnie najgłupsza. Wykorzystujemy to, co mogłoby stanowić nasz zysk, na inwestycje w przyszłość firmy" - cytuje jedną z wypowiedzi Bezosa z końca lat 90. ubiegłego wieku Richard Brandt. Dość powiedzieć, że w 1999 r., gdy Jeff Bezos otrzymał tytuł Człowieka Roku przyznany przez magazyn „Time", Amazon odnotował straty na poziomie 720 mln USD. Pierwszy zysk - 5 mln USD - firma wypracowała dopiero w IV kwartale 2001 r., sześć i pół roku po rozpoczęciu działalności. Nie zmienia to faktu, że do dziś.Amazon w celu zdobycia jak największego udziału w rynku często działa poniżej progu rentowności.
Co naprawdę czuł Bezos, gdy akcje jego nierentownej spółki leciały na łeb na szyję w czasie, kiedy pękła bańka dotcomów Czy nigdy nie miał chwili zwątpienia Na te pytania w książce Brandta niestety nie znajdziemy odpowiedzi. Przyczyna jest bardzo prosta - autorowi nie udało się przeprowadzić ani jednej rozmowy z twórcą Amazon na potrzeby tej publikacji. Wszystkie jego wypowiedzi pochodzą z innych książek i artykułów prasowych. Co więcej, brakuje również bezpośrednich rozmów z kluczowymi współpracownikami Bezosa, a wypowiedzi tych jednym kliknięciem mniej istotnych z punktu widzenia czytelnika pochodzą głównie z korespondencji e-mailowej. Od autora, który od ponad 20 lat pisze o Dolinie Krzemowej, można by oczekiwać zdecydowanie więcej.
Książka swoją amerykańską premierę miała pod koniec października 2011 r., nie wspomina jednak zbyt wiele o najnowszych projektach Amazona, takich jak usługi oferowane w chmurze; o rywalizacji na rynków tabletów z Apple'em czy też o narastającym konflikcie z wydawcami książek, którzy z wielkim niepokojem obserwują działania Bezosa mające umożliwić autorom bezpośrednie wydawanie swoich dzieł w Amazonie, co poważnie zagroziłoby zyskom tradycyjnych wydawców.
Czytelników dysponujących szerszą wiedzą na temat Amazona lektura „Jednym kliknięciem" rozczaruje. Tym, którzy chcą się dopiero dowiedzieć czegoś na temat jednego z największych fenomenów w historii Internetu, książka Richarda Brandta zaoferuje niezbędne podstawy. Wiedzę pogłębiać trzeba już jednak na własną rękę.
Paradoksalnie Bezos, wchodząc w kolejne obszary działalności, Często nie był pionierem. Zawsze jednak chciał być najlepszy i zazwyczaj mu się to udawało. Jego idee fixe to bowiem nieustanny rozwój firmy, często bez względu na koszty. „Nie generujemy zysków. Moglibyśmy to robić. To byłaby najprostsza rzecz na świecie, a jednocześnie najgłupsza. Wykorzystujemy to, co mogłoby stanowić nasz zysk, na inwestycje w przyszłość firmy" - cytuje jedną z wypowiedzi Bezosa z końca lat 90. ubiegłego wieku Richard Brandt. Dość powiedzieć, że w 1999 r., gdy Jeff Bezos otrzymał tytuł Człowieka Roku przyznany przez magazyn „Time", Amazon odnotował straty na poziomie 720 mln USD. Pierwszy zysk - 5 mln USD - firma wypracowała dopiero w IV kwartale 2001 r., sześć i pół roku po rozpoczęciu działalności. Nie zmienia to faktu, że do dziś.Amazon w celu zdobycia jak największego udziału w rynku często działa poniżej progu rentowności.
Co naprawdę czuł Bezos, gdy akcje jego nierentownej spółki leciały na łeb na szyję w czasie, kiedy pękła bańka dotcomów Czy nigdy nie miał chwili zwątpienia Na te pytania w książce Brandta niestety nie znajdziemy odpowiedzi. Przyczyna jest bardzo prosta - autorowi nie udało się przeprowadzić ani jednej rozmowy z twórcą Amazon na potrzeby tej publikacji. Wszystkie jego wypowiedzi pochodzą z innych książek i artykułów prasowych. Co więcej, brakuje również bezpośrednich rozmów z kluczowymi współpracownikami Bezosa, a wypowiedzi tych jednym kliknięciem mniej istotnych z punktu widzenia czytelnika pochodzą głównie z korespondencji e-mailowej. Od autora, który od ponad 20 lat pisze o Dolinie Krzemowej, można by oczekiwać zdecydowanie więcej.
Książka swoją amerykańską premierę miała pod koniec października 2011 r., nie wspomina jednak zbyt wiele o najnowszych projektach Amazona, takich jak usługi oferowane w chmurze; o rywalizacji na rynków tabletów z Apple'em czy też o narastającym konflikcie z wydawcami książek, którzy z wielkim niepokojem obserwują działania Bezosa mające umożliwić autorom bezpośrednie wydawanie swoich dzieł w Amazonie, co poważnie zagroziłoby zyskom tradycyjnych wydawców.
Czytelników dysponujących szerszą wiedzą na temat Amazona lektura „Jednym kliknięciem" rozczaruje. Tym, którzy chcą się dopiero dowiedzieć czegoś na temat jednego z największych fenomenów w historii Internetu, książka Richarda Brandta zaoferuje niezbędne podstawy. Wiedzę pogłębiać trzeba już jednak na własną rękę.
Gazeta Giełdy PARKIET Bartosz Mszyca
Bądź sobą. Autentyczność jest w cenie
„Bądź sobą, inni są już zajęci" - tak właśnie mawiał Oscar Wilde. Łatwo powiedzieć, gorzej wykonać, bo sztuką jest żyć zgodnie z tym, co podpowiada nasze „ja". Ale warto o tę umiejętność zadbać i namawia — nas do tego Mike Robbins, autor poradnika psychologicznego „Bądź sobą. Autentyczność jest w cenie" (Sensus.pl). Lektura tej książki daje inspirację, ale też konkretne narzędzia, które pomogą żyć głębiej, bardziej świadomie i autentycznie, jak poznać siebie, jak wyrażać siebie, jak być odważnym w byciu sobą!
Cogito Ola Siewko
Kulisy Kulinarnej Akademii
Le Cordon Bleu to jedna z najważniejszych światowych świątyń gotowania - założona w 1895 r., ukończył ją również autor książki. W swojej publikacji zaprasza czytelnika do wspólnego zwiedzania stolicy Francji widzianej z perspektywy ucznia najsławniejszej szkoły kulinarnej. W17 rozdziałach opisuje 3 lata swojej nauki w Le Cordon Bleu. Opowieści pełne są wyśmienitych przepisów, zabawnych anegdot i opisów codziennego życia w elitarnej szkole gotowania. Książka pełna jest także sekretów i sztuczek stosowanych przez najwybitniejszych kucharzy świata.
21. wiek Anna Lato, 2013-01-01
Kulisy Kulinarnej Akademii
Le Cordon Bleu to jedna z najważniejszych światowych świątyń gotowania – obecna w piętnastu krajach świata, kształcąca 18 tysięcy studentów rocznie. Dla Marka Brzezińskiego – korespondenta Polskiego Radia, stała się szkołą francuskiego życia kulinarnego oraz inspiracją do podróży przez smaki i smaczki Francji oraz francuskie zwyczaje.
Eurostudent 2012-12-05
Ujęcia ze smakiem. Kulisy fotografii kulinarnej i stylizacji dań
Dziś chciałabym Wam przedstawić książkę o fotografii. Tak, jesteście na dobrym blogu, bo będzie mowa o fotografii od kulinarnej strony. Jakiś czas temu w moje ręce dostała się książka Helene Dujardin „Ujęcia ze smakiem. Kulisy fotografii kulinarnej i stylizacji dań”, która bardzo mnie zaciekawiła, gdyż do tej pory nie miałam styczności z profesjonalną fotografią. Owszem, uwielbiam oglądać zdjęcia, a także je robić, ale zawsze miałam świadomość, że tak naprawdę wszystko robię na wyczucie. Metodą prób i błędów dowiadywałam się, jak poszczególne ustawienia mojej małej cyfrówki wpływają na zdjęcia, które robię.
Mój wujek powiedział mi kiedyś, że to, jakie zdjęcia człowiek robi pokazuje ludziom jak widzi świat wokół siebie, co go zachwyca. Bardzo mi się to zdanie podoba i od tamtej pory wciąż szukam dobrych ujęć. Faktem jest, że kulinarna fotografia to zupełnie odrębna dziedzina, że całkiem inaczej fotografuje się jedzenie niż ludzi. Dlatego bardzo cieszę się, że Helene postanowiła wprowadzić czytelnika, takiego amatora jak ja, w tajniki zawodowej fotografii.
Co mogę powiedzieć o książce? Po pierwsze sama w sobie stanowi już wielką inspirację do tego jak fotografować poszczególne potrawy, ponieważ zawiera mnóstwo zdjęć wraz z opisami jak zostały one zrobione, co było istotne i co było trudne w ich komponowaniu. Już na podstawie tych zdjęć można podpatrzyć jak powinno się stylizować swoje danie, by prezentowało się jak najlepiej.
Autorka prowadzi czytelnika za rękę przez fotograficzny świat zaczynając od podstawowych pojęć, od najważniejszych ustawień w aparacie, pokazując ich określony wpływ na efekt końcowy, który można uzyskać. Następnie bardzo dokładnie opisuje tajniki fotografii zarówno w świetle dziennym, jak i w sztucznym; nie szczędzi przy tym cennych rad odnośnie ustawienia całej kompozycji względem światła oraz przedmiotów, które mogą nam pomóc przejąć kontrolę nad cieniami i rozpraszaniem światła.
Szczególnie podobały mi się rozdziały poświęcone stylizacji, kompozycji i przygotowaniom do sesji, bo nie jest łatwo np. fotografować mrożone lub bardzo gorące jedzenie. Helene dokładnie opisuje, co ważne jest przy robieniu zdjęć konkretnym potrawom, np. zupom, owocom, rybom czy makaronom. Jakie sztuczki można stosować, by jedzenie wyglądało naturalnie, a jednocześnie wciąż było smaczne i dobre bez nadmiaru sztucznej, fotograficznej manipulacji.
Jedyny niedosyt jaki czuję jest związany z postprodukcją, a więc ogólnie mówiąc obrabianiem zdjęć, ponieważ autorka tylko zarysowuje ten temat. Może dlatego, że jest to bardzo obszerna dziedzina i, że każdy program do obróbki zdjęć ma swoje konkretne ustawienia, więc opisanie wszystkich byłoby bardzo trudne, więc jest to temat do zgłębienia pod kątem programu, który chcemy używać.
Podsumowując, ja jestem bardzo zadowolona z wiedzy, którą dostarczyła mi ta lektura. Myślę, że jest wręcz ona niezbędna w mojej sytuacji, gdy chcę jak najlepiej zaprezentować czytelnikom, to co przygotowuję, by zdjęcie pokazywało, to co najważniejsze.
„Ujęcia ze smakiem” polecam wszystkim, którzy uwielbiają jedzenie i jego zdjęcia; którzy chcą pokazać innym świat, tak jak go postrzegają. Myślę, że Helene w tym bardzo pomaga, szczególnie początkującym, takim jak ja:) A efekty … sami ocenicie:)
Mój wujek powiedział mi kiedyś, że to, jakie zdjęcia człowiek robi pokazuje ludziom jak widzi świat wokół siebie, co go zachwyca. Bardzo mi się to zdanie podoba i od tamtej pory wciąż szukam dobrych ujęć. Faktem jest, że kulinarna fotografia to zupełnie odrębna dziedzina, że całkiem inaczej fotografuje się jedzenie niż ludzi. Dlatego bardzo cieszę się, że Helene postanowiła wprowadzić czytelnika, takiego amatora jak ja, w tajniki zawodowej fotografii.
Co mogę powiedzieć o książce? Po pierwsze sama w sobie stanowi już wielką inspirację do tego jak fotografować poszczególne potrawy, ponieważ zawiera mnóstwo zdjęć wraz z opisami jak zostały one zrobione, co było istotne i co było trudne w ich komponowaniu. Już na podstawie tych zdjęć można podpatrzyć jak powinno się stylizować swoje danie, by prezentowało się jak najlepiej.
Autorka prowadzi czytelnika za rękę przez fotograficzny świat zaczynając od podstawowych pojęć, od najważniejszych ustawień w aparacie, pokazując ich określony wpływ na efekt końcowy, który można uzyskać. Następnie bardzo dokładnie opisuje tajniki fotografii zarówno w świetle dziennym, jak i w sztucznym; nie szczędzi przy tym cennych rad odnośnie ustawienia całej kompozycji względem światła oraz przedmiotów, które mogą nam pomóc przejąć kontrolę nad cieniami i rozpraszaniem światła.
Szczególnie podobały mi się rozdziały poświęcone stylizacji, kompozycji i przygotowaniom do sesji, bo nie jest łatwo np. fotografować mrożone lub bardzo gorące jedzenie. Helene dokładnie opisuje, co ważne jest przy robieniu zdjęć konkretnym potrawom, np. zupom, owocom, rybom czy makaronom. Jakie sztuczki można stosować, by jedzenie wyglądało naturalnie, a jednocześnie wciąż było smaczne i dobre bez nadmiaru sztucznej, fotograficznej manipulacji.
Jedyny niedosyt jaki czuję jest związany z postprodukcją, a więc ogólnie mówiąc obrabianiem zdjęć, ponieważ autorka tylko zarysowuje ten temat. Może dlatego, że jest to bardzo obszerna dziedzina i, że każdy program do obróbki zdjęć ma swoje konkretne ustawienia, więc opisanie wszystkich byłoby bardzo trudne, więc jest to temat do zgłębienia pod kątem programu, który chcemy używać.
Podsumowując, ja jestem bardzo zadowolona z wiedzy, którą dostarczyła mi ta lektura. Myślę, że jest wręcz ona niezbędna w mojej sytuacji, gdy chcę jak najlepiej zaprezentować czytelnikom, to co przygotowuję, by zdjęcie pokazywało, to co najważniejsze.
„Ujęcia ze smakiem” polecam wszystkim, którzy uwielbiają jedzenie i jego zdjęcia; którzy chcą pokazać innym świat, tak jak go postrzegają. Myślę, że Helene w tym bardzo pomaga, szczególnie początkującym, takim jak ja:) A efekty … sami ocenicie:)
Kucharenka.pl Klaudia, 2012-12-05