ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)

Podobnie jak Pawlak, który w filmie Sami Swoi powiedział -" Taki był ładny, amerykański'' wszyscy nadal patrzymy na Stany Zjednoczone przez pryzmat stereotypów i dziwnych plotek. Dla jednych z nas Ameryka jest archetypem miejsca, w którym z pewnością osiągniemy sukces, jak również stanowi nasz wymarzony cel idealnej podróży. Dla innych zaś jest to obiekt nazbyt wylewnie okazywanych negatywnych uczuć, wyrażano często z niewytłumaczalnych powodów (np. jakim cudem oni są lepsi od nas, Polaków w tak wielu dziedzinach).

Marek Wałkuski postanowił raz na zawsze obalić funkcjonujące wśród nas stereotypy i pokazać Amerykę taką, jaką jest ona naprawdę, jednocześnie nie narzucając nikomu subiektywnych opinii. W tym celu korespondent Polskiego Radia napisał niebywale ciekawą i wydaje mi się ważną dla polskiej społeczności książkę, która pozwoli każdemu spojrzeć na Stany Zjednoczone w nieco inny sposób.

Ciężko jest przypisać "Wałkowanie Ameryki" do jednego gatunku literatury,gdyż znajdziemy tu wiele elementów związanych z ekonomią, socjologią,gospodarką, kulturą, życiem codziennym i wieloma innymi dziedzinami. Nie oznacza to jednak, że książkę tę czyta się długo i ciężko, niczym podręcznik szkolny. Marek Wałkuski w świetny sposób potrafi wplatać w tekst przeróżne dane i sprawiać, że nawet te najnudniejsze, np liczbowe nie utrudniają nam lektury, a jedynie poszerzają naszą wiedzę.

Prawdą jest, że "Wałkowanie Ameryki" jest książką, która bardzo szybko się zestarzeje. Za pięć, czy dziesięć lat gęsto nagromadzone dane i statystyki będą nieaktualne. Mimo to, jeśli wybieracie się w najbliższym czasie do Stanów Zjednoczonych, lub też jesteście po prostu ciekawi świata koniecznie zaopatrzcie się w tę pozycję. Marek Wałkuski nafaszeruje wasze głowy ogromem przydatnych informacji i da wam nowe, świeże spojrzenie na ten jakże intrygujący kraj. Polecam!
podwojne-zycie-z-ksiazka.blogspot.com Dominika Kacik, 2012-11-11

Głos wiedzy. Droga do wewnętrznego spokoju

Na moich półkach z książkami odnajdziecie wiele różnorodnych poradników. Poradników, które poruszają nie jednokrotnie trudne tematy relacji między ludzkich, zdrowego odżywiania,o wychowywaniu dzieci, jak również te odnoszące się treścią bezpośrednio do osoby czytelnika.
I dlatego dziś chciałabym Wam przedstawić poradnik, który ostatnio przeczytałam, czyli "Głos wiedzy. Droga do wewnętrznego spokoju" autorstwa Don Miguela Ruiza.

Autor- Miguel Ruiz urodził się i wychował wśród meksykańskich uzdrowicieli. Rodzice oczekiwali od swego syna tego, iż pójdzie w ich ślady i będzie kontynuował tradycję medycyny naturalnej. Natomiast Miguel Ruiz postanowił swoją wiedzę dotyczącą medycyny uzupełnić o wiedzę bardziej przyziemna czyli ukończył studia medyczne z został chirurgiem. Jednak nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. Autor tejże książki uległ wypadkowi, który zmienił kompletnie jego nastawienie do mądrości przodków. Postanowił on wrócić do swoich korzeni i zdobyć umiejętności i zdolności, którymi posługiwali się jego przodkowie Toltekowie. Pomógł mu w tym pewien szaman.

Toltekowie to społeczność naukowców i artystów. Od tysięcy lat zamieszkują południową część Meksyku. Toltekowie zajmują się zgłębianiem wiedzy duchowej oraz kultywowaniem starodawnych obrzędów. Tradycyjne zachowania są przekazywane z rodziców na dzieci, tak by nigdy nie została zapomniana. Miguel Ruiz sam został szamanem i poświęca swój czas , by pomagać innym odnaleźć siebie.

W tym celu napisał właśnie "Głos wiedzy. Droga wewnętrznego spokoju". W swym poradniku próbuje przekazać czytelnikowi światopogląd, iż rodzimy się czyści jak pusta kartka, szczęśliwi i beztrosko podchodzący do zwyczajnego, prozaicznego życia. Natomiast w zbiegiem lat stajemy się coraz bardziej zagubionymi jednostkami, często tracimy całą radość życia. Szaman udziela nam wielu wskazówek, jak znowu poczuć wolność i przyjemność wynikającą z istnienia, Te rady to między innymi: jak przywrócić najpiękniejsze i najbardziej wartościowe wspomnienia z dzieciństwa, by odnaleźć w nich tę magię szczęścia w harmonii, jak odważyć się wyjść na przeciw spotkaniu z nieskończonością, jak otworzyć się na świat, by odzyskać wiarę w siebie oraz swoje możliwości, jak odnaleźć w sobie miłość i szacunek do samego siebie.

Czytanie tej pozycji uznaje za ciekawe doświadczenie. Mogłabym się doczepić do momentami zbyt filozoficznego myślenia, co wybijało mnie rytmu czytania. Nie jest to książka dla każdego, ale dla tych , którzy lubią taką duchową sferę życia.
figlarneczytanie.blogspot.com 2012-11-12

Kulisy Kulinarnej Akademii

„Gotowanie jest jak seks. Wszyscy to robią na całym świecie, ale tylko niewielu, w seksie i w kuchni, jest artystami. Bycie artystą to nie tylko wrodzone umiejętności i dotknięcie geniusza, ale także technika, a tej można się uczyć tylko od najlepszych" -tak brzmiał fragment listu motywacyjnego, który Marek Brzeziński, wykładowca na Uniwersytecie Schillera w Paryżu, a także pracownik Radia France Intemationale (RFI), „wysmażył", by dostać się do... Akademii Kulinarnej Le Cordon Bleu. Aby nie zostać bezrobotnym, musiał jeszcze wypełnić formularz i wpłacić... 23 tysiące euro, co było poza pułapem jego „finansowych lotów". Z „pomocą" przyszła francuska „biurokratyczna machina", która za wszelką cenę, nie oglądając się na koszty, chciała pozbyć się 200 osób z RFI. Owa machina była bardzo zdeterminowana, bowiem na konto Akademii trafiło 23 tys. euro, choć dopuszczalny limit przeznaczony na staż dla zwalnianych pracowników wynosił 12 tys. I tak oto pewnego wrześniowego dnia Brzeziński przekroczył próg słynnej Akademii, w której dyscyplina przypominała reżim w „oddziale pułku specjalnego piechoty morskiej". A co tam przeżył i czego się nauczył, wspomina ze swadą w książce o niewinnie brzmiącym tytule „Kulisy Kulinarnej Akademii". Opowiada o szorowaniu przypalonych garowi przypalaniu dłoni na rozgrzanej patelni. Przyznaje, że Akademia otworzyła jego zmysły. My zaś dzięki Brzezińskiemu poznajemy jej kulisy, a także meandry francuskiej kuchni. Niezwykle smakowita to podróż.
Dziennik Polski DMA, 2012-11-10

Strategie geniuszy. Myśl jak Albert Einstein

Albert Einstein-jeden z największych fizyków-teoretyków XX wieku, twórca ogólnej i szczególnej teorii względności, współtwórca korpuskularno-falowej teorii światła, odkrywca emisji wymuszonej. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w 1921 roku za wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego. Opublikował ponad 450 prac, w tym ponad 300 naukowych *

Sylwetka Alberta Einsteina jest znana głównie z zajęć szkolnych. Ale nikt nie omawia dokładnie na czym polega jego geniusz. Że geniuszem był to sprawa oczywista, jego dorobek znany. Ale jaki był mechanizm jego myślenia?

Tę kwestię bliżej w książce pt. "Strategie geniuszy. Myśl jak Albert Einstein" przedstawia Robert B. Dilts.
Robert B. Dilts jest jednym z najbardziej znanych i nadal tworzących trenerów programowania, czyli NLP. Jego wkład w tę dziedzinę obejmuje wiele technik odnoszących się do poznawczych tez, modelowania zachowań, strategii zachowań oraz komunikacji.

Fizyka nigdy nie była moim konikiem, aczkolwiek poznawanie sylwetek ludzi wybitnych, którzy odegrali znaczącą rolę w życiu człowieka zawsze mnie ciekawią. Pozycja ta to nie biografia naukowca, a przedstawienie jego założeń myślowych.
Książka dzieli się na dziewięć rozdziałów odnoszących się m.in. do struktur strategii myślenia Einsteina. Plus daje książce za graficzne przedstawienia tez naukowca, a minus , za zbyt naukowy język.

Bardzo fajne jest to, że na końcu książki znajduje się słowniczek pojęć NLP, co laikowi trochę przybliża określenia zastosowane w treści.

Polecam tą lekturę fascynatom nauk ścisłych, bo humaniści mogą się szybko zniechęcić do specyficznego fizycznego języka.
figlarneczytanie.blogspot.com 2012-11-12

Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu!

Szczupłym być!

Bardzo często sukces kojarzony jest nie tylko z osiągnięciami zawodowymi, ale także z wyglądem zewnętrznym. Dlatego też coraz większą wagę przywiązujemy do naszej sylwetki, która zazwyczaj daleka jest od ideału. Nadmiar kilogramów to wynik naszego trybu życia i niewłaściwego odżywiania się, a zatem, by wyeliminować problem, wystarczyłaby zaledwie drobna zmiana nawyków. Dlaczego w takim razie kolejne próby zrzucenia wagi kończą się fiaskiem, a waga, zamiast rejestrować spadek ciężaru ciała, bezlitośnie pokazuje jego wzrost?

Dla wszystkich należących do grupy osób bezskutecznie walczących z nadwagą, takich, którzy nie mogą się zmobilizować, aby podjąć jakiekolwiek próby redukcji ciężaru, bądź też dla tych, którzy chcą uzyskać informacje o tym, jak zdrowo (i szczupło) żyć, prawdziwą gratka będzie książka Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu. Ta wyjątkowa pozycja na rynku nie ogranicza się wyłącznie do opisu diety i podania przykładowego menu, ale umożliwia prowadzenie dziennika diety (odrębna karta na każdy dzień) z miejscem do notowania uwag, jak również z praktycznymi radami doświadczonych dietetyków. Autorki, Barbara Dąbrowska-Górska, Magdalena Jarzynka i Ewa Sypnik, proponują uniwersalną pozycję, możliwą do zastosowania niezależnie od rodzaju zastosowanej diety.

Przy pomocy poradnika autorki, pracujące na co dzień w jednej z warszawskich poradni dietetycznych, pomogą kontrolować jakość pożywienia i ułatwią obserwację nabytych zachowań żywieniowych, jak również niewłaściwych sposobów postępowania, z których nierzadko nie zdajemy sobie sprawy. Motywację do prowadzenia dziennika diety będą z pewnością wyniki badań naukowych – okazuje się, że osoby prowadzące zapiski podczas diety osiągały średnio o 50% lepsze wyniki odchudzania niż te osoby, które notatek nie sporządzały.

Zanim jednak zaczniemy prowadzenie dziennika, autorki udzielą nam instrukcji odnośnie do prawidłowego sporządzania zapisów, a także postępowania podczas diety, wyznaczania prawidłowej masy ciała oraz obliczania PPM, czyli podstawowej przemiany materii. Znajdziemy tu również przykłady wypełnionych tabel oraz małe przypomnienie – w drodze ku nowej, lżejszej sylwetce niezbędna jest nie tylko dieta, ale i aktywność fizyczna.

Każdy tydzień dziennika rozpoczyna się motywującym cytatem, stanowiącym impuls do działania, opisem superproduktu (na przykład jogurtu czy gorzkiej czekolady) z propozycją jego wykorzystania w naszym menu oraz zadania do wykonania, o różnym stopniu trudności, dzięki którym możemy utrwalić zdobytą wiedzę, wykorzystując ją w praktyce.

Dziennik obejmuje trzy miesiące diety, zaś kończy się kartą postępów, dzięki której możemy tydzień po tygodniu śledzić zmieniającą się masę ciała, BMI, procent tkanki tłuszczowej oraz obwód talii. Załącznik „ulubione produkty” umożliwi wpisywanie na listę produktów korzystnych dla organizmu wraz z ich kalorycznością czy wartością odżywczą, jest także miejsce na zanotowanie ulubionych przepisów. Autorki pomyślały o wszystkim – na końcu książki znajdziemy nawet listę podstawowych zakupów, których warto dokonać przed rozpoczęciem diety (listę można wyciąć i zabrać ze sobą do sklepu).

Wydaje się, że autorki Dziennik diety... nie zapomniały o żadnym aspekcie prowadzenia diety i za cel postawiły sobie nie tylko towarzyszenie czytelnikowi w tym procesie przemiany, ale również nieustanne wspieranie go. Dużą zaletą publikacji jest niewątpliwie interesująca szata graficzna oraz zakładki, pozwalające szybko odnaleźć aktualny miesiąc trwania diety. Po lekturze nie pozostaje nic innego, jak tylko zainicjować proces zmiany sylwetki. I to nie od jutra, ale już od dziś!
granice.pl Justyna Gul