Recenzje
Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1
CeCe wraca do domu po zerwaniu zaręczyn, próbuje poskładać siebie na nowo i odnaleźć miejsce, które kiedyś dawało jej poczucie bezpieczeństwa. Dlatego, gdy próbuje zaczynać układać życie na nowo, decyduje się na podjęcie pracy u Nasha. Nash to najlepszy przyjaciel jej brata, były hokeista, a obecnie biznesmen i dorywczy kowboj (KOCHAM TO) ten, który zawsze jej dokuczał, ale z biegiem książki dowiadujemy się też, że obdarzał ją troską, nawet bez jej wiedzy 🤭… Napięcie między nimi to ten spokojny, dojrzewający rodzaj przyciągania, spojrzenia, rozmyślanie o drugiej osobie, drobne gesty 🥹☕. Lubię ich relacje, właśnie przez to, że rozwijała się powoli bez zbędnego pośpiechu. Warto też wspomnieć o przyjaciółkach CeCe i o relacjach rodzinnych, które grają ważną rolę w całości książki. Autorka zrobiła dobrą robotę, czuć klimat rancza, motyw found family też super zagrał, a i wspomnienia o ojcu Cece? Wyciskają łzy, serio. No i dialogi, można się porządnie uśmiać 🤭. Jeśli lubicie historie o powrocie do siebie, o dawaniu sobie drugiej szansy, czuć klimat małego miasteczka i w wyobraźni siadać na konia (hehe), to koniecznie złapcie się za Serce na wodzy 🩷
The ASMR (Arrogant-Sexy-Messy-Roommate)
(1) the asmr to kolejna historia spod pióra Madzi, które już bardzo dobrze znam jednak tym razem do Madzi dołącza Ludka. Jest to pierwszy raz, gdy mam styczność z jej piórem, ale już wiem, że to nieostatni. Książkę czytało mi się cudownie, połączenie dziewczyn to mieszanka wybuchowa, wyszedł z tego świetny romans i nie raz się uśmiałam z tego, co wymyśliły. Wydaje mi się nawet, że czasami rozpoznawałam fragmenty, za które odpowiadała Madzia. (2) historia Parker & Camerona zaskoczyła mnie nie raz, uwielbiam to jak wykreowana została główna bohaterka. Parker jest istnym uosobieniem charakteru czarnego kota albo czarownicy? Tak to zdecydowanie bardziej pasuje. Ich historia zaczyna się od wspólnego zamieszkania w domu dwupiętrowym, co dla Parker jest niedorzeczne i ma ochotę zamordować swoją najlepszą niż i jedyną przyjaciółkę, która właśnie do tego doprowadziła. „𝓞𝓹𝓮𝓻𝓪𝓬𝓳𝓪 𝓢𝓹𝓸𝓼𝓸́𝓫 𝓷𝓪 𝓼𝓪̨𝓼𝓲𝓪𝓭𝓪 𝔀 𝓽𝓸𝓴𝓾.”. (3) Cameron poznaje dziewczynę w momencie, w którym prawie dochodzi do podpalenia domu, w którym dopiero co zamieszkali. Tak Parker prawie spaliła ich dom… (Byłby święty spokój od męczenia się z nim) no cóż, niestety się nie udało… Za to Cameron postanowił wziąć sprawy w swoje ręce iiiii zrobić zamach na dziewczynę TAK DOBRZE WIDZICIE Podał jej pyszną lemoniadę z dodatkiem tajnego składnika KIWI, NA KTÓRE PARKER JEST UCZULONA… i przez to ląduje w szpitalu…„𝓒𝓱𝓻𝔂𝓼𝓽𝓮. 𝓟𝓻𝓪𝔀𝓲𝓮 𝔃𝓪𝓫𝓲ł𝓮𝓶 𝓼𝔀𝓸𝓳𝓪̨ 𝓼𝓪̨𝓼𝓲𝓪𝓭𝓴𝓮̨.”. (4) jest to kolejny ważny moment, który zmienia wszystko Parker stwierdza, że Cameron zrobił to specjalnie… „𝓷𝓲𝓮 𝓭𝔃𝓲𝔀𝓲𝓮̨ 𝓼𝓲𝓮̨, 𝔃̇𝓮 𝓳𝓮𝓼𝓽. 𝓩𝓶𝓪𝓻𝓽𝔀𝓲𝓸𝓷𝔂 𝔀 𝓴𝓸𝓷́𝓬𝓾 𝓹𝓻𝔃𝓮𝔃̇𝔂ł𝓪𝓶 𝓷𝓪 𝓹𝓮𝔀𝓷𝓸 𝔃𝓻𝓸𝓫𝓲ł𝓪𝓶 𝓶𝓾 𝓷𝓪 𝔃ł𝓸𝓼́𝓬́.” tak jej zdaniem próbował ją zabić. Żeby tego było mało to Cameron przedstawił się w szpitalu jako JEJ NARZECZONY, o czym dowiedziała się matka dziewczyny co sprawiło, że oboje byli zmuszeni, by ciągnąć jedno niewinne kłamstwo jednak co ono przyniesie… (5) Cameron chwycił mnie za serce… uwielbiam go, i to jak jego postać została wykreowana. Totalnie określiłabym go jako goldena retrivera I UWIERZCIE WIEM, CO MÓWIĘ Cameron jest chodząca zieloną flagą, co jest aż dziwne, bo trudno znaleźć w książce kogoś, kto nie zrobił nic złego ani innym, a w szczególności jej. Nie zranił jej ani razu pomińmy to, że prawie ją zabił to przecież było na samym początku, a przecież jakoś musieli zacząć swoją historię. „𝓣𝓸 𝓫𝔂ł𝓸 𝓽𝓪𝓴, 𝓳𝓪𝓴𝓫𝔂𝓼́ 𝔃𝓪𝓫𝓻𝓪ł𝓪 𝓸𝓭𝓮 𝓶𝓷𝓲𝓮 𝓽𝓸 𝔀𝓼𝔃𝔂𝓼𝓽𝓴𝓸, 𝓬𝓸 𝔀𝓬𝔃𝓮𝓼́𝓷𝓲𝓮𝓳 𝔃𝓪𝓹𝓻𝔃𝓪̨𝓽𝓪ł𝓸 𝓶𝓲 𝓰ł𝓸𝔀𝓮̨ 𝓲 𝓼𝓹𝓻𝓪𝔀𝓲ł𝓪𝓼́, 𝔃̇𝓮 𝓶𝓸𝓰ł𝓮𝓶 𝓶𝔂𝓼́𝓵𝓮𝓬́ 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓸 𝓽𝓸𝓫𝓲𝓮.” (6) THE ASMR jest określana jako jesienna komedia romantyczna i z tym w pełni się zgodzę ani razu nie pomyślałam o tym, aby uronić choć jedną łzę, chyba że chodzi o płacz ze śmiechu TO TAK! Boże, ile razy jak głupia czytałam i uśmiechałam się do literek na papierze. Ta historia trafiła idealnie w moje poczucie humoru,- Parker rzucała żartami czarnego humoru, a Cameron po prostu był zabawny sam w sobie, oboje tworzyli idealne duo, sami określili się starym, dobrym małżeństwem. „- 𝓙𝓮𝔃𝓾, 𝓼𝓹𝓸́𝓳𝓻𝔃 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓷𝓪 𝓼𝓲𝓮𝓫𝓲𝓮. - 𝓡𝓸𝔃𝔀𝓪𝔃̇𝓪𝓼𝔃 𝓽𝓮̨ 𝓹𝓻𝓸𝓹𝓸𝔃𝔂𝓬𝓳𝓮̨, 𝓳𝓪𝓴𝓫𝔂𝓶 𝓹𝓻𝓸𝓼𝓲ł, 𝔃̇𝓮𝓫𝔂𝓼́ 𝓹𝓸𝓳𝓮𝓬𝓱𝓪ł𝓪 𝔃𝓮 𝓶𝓷𝓪̨ 𝓷𝓪 𝓬𝓶𝓮𝓷𝓽𝓪𝓻𝔃 𝓸 𝓹𝓸́ł𝓷𝓸𝓬𝔂. - 𝓐 𝔃𝓻𝓸𝓫𝓲ł𝓫𝔂𝓼́ 𝓽𝓸? - 𝓙𝓮𝓼𝓽𝓮𝓼́ 𝓼𝓽𝓾𝓴𝓷𝓲𝓮̨𝓽𝓪.” (7) Przez większość książki oboje udawali narzeczonych co wychodziło im nawet, nawet jako tako. Uwielbiam moment, w którym Cameron jest zamęczany przez matkę dziewczyny o organizację ich cudownego ślubu,- takiego jak wymarzyła sobie jej matka. Kolejnym momentem, na którym się uśmiałam był rodzinny obiad ze strony rodziny Camerona. Moment, w którym Parker poubierana cała na czarno miała wpięte we włosy różowe spinki przez małego potwora jak to opisała Parker malutką bratanicą Camerona. „-𝓒𝓲𝓸𝓬𝓲𝓾, 𝓪 𝓶𝓸𝓰𝓮̨ 𝔃𝓪ł𝓸𝔃̇𝔂𝓬́ 𝓶𝓸𝓳𝓪̨ 𝓸𝓹𝓪𝓼𝓴𝓮̨ 𝔃 𝓳𝓮𝓭𝓷𝓸𝓻𝓸𝔃̇𝓬𝓮𝓶?”. (8) Ważne jest też także to czym oboje się zajmują, bo Parker nagrywa audiobooki, jak i asmr, a Payne jest trenerem personalnym i sam trenuję kalistenikę co dla Parker z początku jest nielogiczne, bo przecież dziewczyny, które co chwilę odwiedzały chłopaka nie przychodziły na trening… tak twierdziła ona za to on był pewny, że parker używa kamerki w zupełnie innym celu… boże, jakie to było śmieszne przysięgam wam! „Ł𝓾𝓹. Ł𝓾𝓹. Ł𝓾𝓹. 𝓚𝓾𝓻𝔀𝓪 𝓳𝓪𝓴 𝓳𝓪 𝓰𝓸 𝓷𝓲𝓮𝓷𝓪𝔀𝓲𝓭𝔃𝓮̨. 𝓑𝓸, 𝓳𝓪𝓴𝓫𝔂… 𝓬𝓸 𝓸𝓷 𝓽𝓪𝓶, 𝓭𝓸 𝓳𝓪𝓼𝓷𝓮𝓳 𝓬𝓱𝓸𝓵𝓮𝓻𝔂, 𝓻𝓸𝓫𝓲? 𝓢𝓴𝓪𝓬𝔃𝓮 𝓷𝓪 𝓫𝓾𝓷𝓰𝓮𝓮 𝔃 ł𝓸́𝔃̇𝓴𝓪? 𝓟𝓸𝓶𝓹𝓾𝓳𝓮 𝓶𝓲𝓮̨𝓼́𝓷𝓲𝓮 𝓼𝓹𝓻𝓮̨𝔃̇𝓪𝓻𝓴𝓪̨ 𝓷𝓪𝓹𝓮̨𝓭𝔃𝓪𝓷𝓪̨ 𝓽𝓻𝓾𝓬𝓱𝓽𝓮𝓶 𝓼𝓽𝓪𝓭𝓪 𝓼ł𝓸𝓷𝓲? 𝓔𝔀𝓮𝓷𝓽𝓾𝓪𝓵𝓷𝓲𝓮: 𝓼𝓴𝓪𝓬𝔃𝓮 𝓷𝓪 𝓼𝓴𝓪𝓴𝓪𝓷𝓬𝓮, 𝓴𝓾𝓻𝔀𝓪, 𝔃 𝓴𝓪𝓾𝓬𝔃𝓾𝓴𝓾?”. (9) Naprawdę uwielbiam to jak Payne traktuję dziewczynę. Dla niego najważniejsze jest jej dobro, i to aby w końcu zrozumiała, że zasługuje na prawdziwą miłość… Bo przecież to on pierwszy zaczął coś do niej czuć, coś więcej niż tylko udawanie… PS. (uwielbiam was dziewczyny RAZEM JESZCZE BARDZIEJ, czekam na drugi tom!). dziękuję 💋 „𝓙𝓮𝓼́𝓵𝓲𝓫𝔂𝓶 𝓷𝓲𝓮 𝓴𝓸𝓬𝓱𝓪ł𝓪 𝓰𝓸 𝓭𝓸𝓽𝓪̨𝓭, 𝓷𝓲𝓮𝓬𝓱𝔂𝓫𝓷𝓲𝓮 𝓸𝓭𝓭𝓪ł𝓪𝓫𝔂𝓶 𝓶𝓾 𝓼𝓮𝓻𝓬𝓮 𝔀 𝓽𝓮𝓳 𝓬𝓱𝔀𝓲𝓵𝓲.”.
The ASMR (Arrogant-Sexy-Messy-Roommate)
(1) the asmr to kolejna historia spod pióra Madzi, które już bardzo dobrze znam jednak tym razem do Madzi dołącza Ludka. Jest to pierwszy raz, gdy mam styczność z jej piórem, ale już wiem, że to nieostatni. Książkę czytało mi się cudownie, połączenie dziewczyn to mieszanka wybuchowa, wyszedł z tego świetny romans i nie raz się uśmiałam z tego, co wymyśliły. Wydaje mi się nawet, że czasami rozpoznawałam fragmenty, za które odpowiadała Madzia. (2) historia Parker & Camerona zaskoczyła mnie nie raz, uwielbiam to jak wykreowana została główna bohaterka. Parker jest istnym uosobieniem charakteru czarnego kota albo czarownicy? Tak to zdecydowanie bardziej pasuje. Ich historia zaczyna się od wspólnego zamieszkania w domu dwupiętrowym, co dla Parker jest niedorzeczne i ma ochotę zamordować swoją najlepszą niż i jedyną przyjaciółkę, która właśnie do tego doprowadziła. „𝓞𝓹𝓮𝓻𝓪𝓬𝓳𝓪 𝓢𝓹𝓸𝓼𝓸́𝓫 𝓷𝓪 𝓼𝓪̨𝓼𝓲𝓪𝓭𝓪 𝔀 𝓽𝓸𝓴𝓾.”. (3) Cameron poznaje dziewczynę w momencie, w którym prawie dochodzi do podpalenia domu, w którym dopiero co zamieszkali. Tak Parker prawie spaliła ich dom… (Byłby święty spokój od męczenia się z nim) no cóż, niestety się nie udało… Za to Cameron postanowił wziąć sprawy w swoje ręce iiiii zrobić zamach na dziewczynę TAK DOBRZE WIDZICIE Podał jej pyszną lemoniadę z dodatkiem tajnego składnika KIWI, NA KTÓRE PARKER JEST UCZULONA… i przez to ląduje w szpitalu…„𝓒𝓱𝓻𝔂𝓼𝓽𝓮. 𝓟𝓻𝓪𝔀𝓲𝓮 𝔃𝓪𝓫𝓲ł𝓮𝓶 𝓼𝔀𝓸𝓳𝓪̨ 𝓼𝓪̨𝓼𝓲𝓪𝓭𝓴𝓮̨.”. (4) jest to kolejny ważny moment, który zmienia wszystko Parker stwierdza, że Cameron zrobił to specjalnie… „𝓷𝓲𝓮 𝓭𝔃𝓲𝔀𝓲𝓮̨ 𝓼𝓲𝓮̨, 𝔃̇𝓮 𝓳𝓮𝓼𝓽. 𝓩𝓶𝓪𝓻𝓽𝔀𝓲𝓸𝓷𝔂 𝔀 𝓴𝓸𝓷́𝓬𝓾 𝓹𝓻𝔃𝓮𝔃̇𝔂ł𝓪𝓶 𝓷𝓪 𝓹𝓮𝔀𝓷𝓸 𝔃𝓻𝓸𝓫𝓲ł𝓪𝓶 𝓶𝓾 𝓷𝓪 𝔃ł𝓸𝓼́𝓬́.” tak jej zdaniem próbował ją zabić. Żeby tego było mało to Cameron przedstawił się w szpitalu jako JEJ NARZECZONY, o czym dowiedziała się matka dziewczyny co sprawiło, że oboje byli zmuszeni, by ciągnąć jedno niewinne kłamstwo jednak co ono przyniesie… (5) Cameron chwycił mnie za serce… uwielbiam go, i to jak jego postać została wykreowana. Totalnie określiłabym go jako goldena retrivera I UWIERZCIE WIEM, CO MÓWIĘ Cameron jest chodząca zieloną flagą, co jest aż dziwne, bo trudno znaleźć w książce kogoś, kto nie zrobił nic złego ani innym, a w szczególności jej. Nie zranił jej ani razu pomińmy to, że prawie ją zabił to przecież było na samym początku, a przecież jakoś musieli zacząć swoją historię. „𝓣𝓸 𝓫𝔂ł𝓸 𝓽𝓪𝓴, 𝓳𝓪𝓴𝓫𝔂𝓼́ 𝔃𝓪𝓫𝓻𝓪ł𝓪 𝓸𝓭𝓮 𝓶𝓷𝓲𝓮 𝓽𝓸 𝔀𝓼𝔃𝔂𝓼𝓽𝓴𝓸, 𝓬𝓸 𝔀𝓬𝔃𝓮𝓼́𝓷𝓲𝓮𝓳 𝔃𝓪𝓹𝓻𝔃𝓪̨𝓽𝓪ł𝓸 𝓶𝓲 𝓰ł𝓸𝔀𝓮̨ 𝓲 𝓼𝓹𝓻𝓪𝔀𝓲ł𝓪𝓼́, 𝔃̇𝓮 𝓶𝓸𝓰ł𝓮𝓶 𝓶𝔂𝓼́𝓵𝓮𝓬́ 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓸 𝓽𝓸𝓫𝓲𝓮.” (6) THE ASMR jest określana jako jesienna komedia romantyczna i z tym w pełni się zgodzę ani razu nie pomyślałam o tym, aby uronić choć jedną łzę, chyba że chodzi o płacz ze śmiechu TO TAK! Boże, ile razy jak głupia czytałam i uśmiechałam się do literek na papierze. Ta historia trafiła idealnie w moje poczucie humoru,- Parker rzucała żartami czarnego humoru, a Cameron po prostu był zabawny sam w sobie, oboje tworzyli idealne duo, sami określili się starym, dobrym małżeństwem. „- 𝓙𝓮𝔃𝓾, 𝓼𝓹𝓸́𝓳𝓻𝔃 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓷𝓪 𝓼𝓲𝓮𝓫𝓲𝓮. - 𝓡𝓸𝔃𝔀𝓪𝔃̇𝓪𝓼𝔃 𝓽𝓮̨ 𝓹𝓻𝓸𝓹𝓸𝔃𝔂𝓬𝓳𝓮̨, 𝓳𝓪𝓴𝓫𝔂𝓶 𝓹𝓻𝓸𝓼𝓲ł, 𝔃̇𝓮𝓫𝔂𝓼́ 𝓹𝓸𝓳𝓮𝓬𝓱𝓪ł𝓪 𝔃𝓮 𝓶𝓷𝓪̨ 𝓷𝓪 𝓬𝓶𝓮𝓷𝓽𝓪𝓻𝔃 𝓸 𝓹𝓸́ł𝓷𝓸𝓬𝔂. - 𝓐 𝔃𝓻𝓸𝓫𝓲ł𝓫𝔂𝓼́ 𝓽𝓸? - 𝓙𝓮𝓼𝓽𝓮𝓼́ 𝓼𝓽𝓾𝓴𝓷𝓲𝓮̨𝓽𝓪.” (7) Przez większość książki oboje udawali narzeczonych co wychodziło im nawet, nawet jako tako. Uwielbiam moment, w którym Cameron jest zamęczany przez matkę dziewczyny o organizację ich cudownego ślubu,- takiego jak wymarzyła sobie jej matka. Kolejnym momentem, na którym się uśmiałam był rodzinny obiad ze strony rodziny Camerona. Moment, w którym Parker poubierana cała na czarno miała wpięte we włosy różowe spinki przez małego potwora jak to opisała Parker malutką bratanicą Camerona. „-𝓒𝓲𝓸𝓬𝓲𝓾, 𝓪 𝓶𝓸𝓰𝓮̨ 𝔃𝓪ł𝓸𝔃̇𝔂𝓬́ 𝓶𝓸𝓳𝓪̨ 𝓸𝓹𝓪𝓼𝓴𝓮̨ 𝔃 𝓳𝓮𝓭𝓷𝓸𝓻𝓸𝔃̇𝓬𝓮𝓶?”. (8) Ważne jest też także to czym oboje się zajmują, bo Parker nagrywa audiobooki, jak i asmr, a Payne jest trenerem personalnym i sam trenuję kalistenikę co dla Parker z początku jest nielogiczne, bo przecież dziewczyny, które co chwilę odwiedzały chłopaka nie przychodziły na trening… tak twierdziła ona za to on był pewny, że parker używa kamerki w zupełnie innym celu… boże, jakie to było śmieszne przysięgam wam! „Ł𝓾𝓹. Ł𝓾𝓹. Ł𝓾𝓹. 𝓚𝓾𝓻𝔀𝓪 𝓳𝓪𝓴 𝓳𝓪 𝓰𝓸 𝓷𝓲𝓮𝓷𝓪𝔀𝓲𝓭𝔃𝓮̨. 𝓑𝓸, 𝓳𝓪𝓴𝓫𝔂… 𝓬𝓸 𝓸𝓷 𝓽𝓪𝓶, 𝓭𝓸 𝓳𝓪𝓼𝓷𝓮𝓳 𝓬𝓱𝓸𝓵𝓮𝓻𝔂, 𝓻𝓸𝓫𝓲? 𝓢𝓴𝓪𝓬𝔃𝓮 𝓷𝓪 𝓫𝓾𝓷𝓰𝓮𝓮 𝔃 ł𝓸́𝔃̇𝓴𝓪? 𝓟𝓸𝓶𝓹𝓾𝓳𝓮 𝓶𝓲𝓮̨𝓼́𝓷𝓲𝓮 𝓼𝓹𝓻𝓮̨𝔃̇𝓪𝓻𝓴𝓪̨ 𝓷𝓪𝓹𝓮̨𝓭𝔃𝓪𝓷𝓪̨ 𝓽𝓻𝓾𝓬𝓱𝓽𝓮𝓶 𝓼𝓽𝓪𝓭𝓪 𝓼ł𝓸𝓷𝓲? 𝓔𝔀𝓮𝓷𝓽𝓾𝓪𝓵𝓷𝓲𝓮: 𝓼𝓴𝓪𝓬𝔃𝓮 𝓷𝓪 𝓼𝓴𝓪𝓴𝓪𝓷𝓬𝓮, 𝓴𝓾𝓻𝔀𝓪, 𝔃 𝓴𝓪𝓾𝓬𝔃𝓾𝓴𝓾?”. (9) Naprawdę uwielbiam to jak Payne traktuję dziewczynę. Dla niego najważniejsze jest jej dobro, i to aby w końcu zrozumiała, że zasługuje na prawdziwą miłość… Bo przecież to on pierwszy zaczął coś do niej czuć, coś więcej niż tylko udawanie… PS. (uwielbiam was dziewczyny RAZEM JESZCZE BARDZIEJ, czekam na drugi tom!). dziękuję 💋 „𝓙𝓮𝓼́𝓵𝓲𝓫𝔂𝓶 𝓷𝓲𝓮 𝓴𝓸𝓬𝓱𝓪ł𝓪 𝓰𝓸 𝓭𝓸𝓽𝓪̨𝓭, 𝓷𝓲𝓮𝓬𝓱𝔂𝓫𝓷𝓲𝓮 𝓸𝓭𝓭𝓪ł𝓪𝓫𝔂𝓶 𝓶𝓾 𝓼𝓮𝓻𝓬𝓮 𝔀 𝓽𝓮𝓳 𝓬𝓱𝔀𝓲𝓵𝓲.”.
Titek chce jeszcze jedną bajkę
Ta książka to ciepła, mądra opowieść o emocjach, które pojawiają się, gdy coś przyjemnego się kończy. Titek ogląda bajki, prosi o „jeszcze jedną”, a gdy mama odmawia — złość bierze górę. Brzmi jak codzienność wielu rodziców, prawda? Autorki świetnie pokazują, że złość i frustracja są naturalne, a jednocześnie uczą, jak rozmawiać z dzieckiem w trudnych chwilach. To nie książka o zakazach, tylko o rozumieniu emocji - zarówno dziecka, jak i dorosłego. Ogromny plus za wskazówki dla rodziców na końcu - krótkie, konkretne, napisane w duchu rodzicielstwa bliskości. To historia, która naprawdę pomaga — nie tylko maluchom, ale i dorosłym, którzy dzięki Titkowi uczą się spokoju i empatii.
Vicious Allure
„Vicious Allure” to historia, która od początku budzi ciekawość - mroczna, intensywna i nie do końca przewidywalna. Autorka od pierwszych stron wprowadza nas w świat, gdzie nic nie jest takie, jak się wydaje. Czuć napięcie, tajemnice i to charakterystyczne uczucie, że zaraz wydarzy się coś, co wywróci wszystko do góry nogami. Cindy Fox to dziewczyna, którą trudno nie polubić - ma w sobie ogień, zadziorność i ogromną siłę, ale pod tą twardą skorupą kryje się wrażliwość i strach przed kolejnym rozczarowaniem. Dragon z kolei to czysta sprzeczność - raz chłodny i opanowany, a chwilę później pełen emocji, gniewu i niebezpiecznego uroku. Ich relacja to prawdziwy rollercoaster - pełen napięcia, gniewu, pożądania i emocji, które kipią z każdej strony. Zdecydowanie nie jest to typowy romans, raczej mieszanka namiętności i destrukcji, od której trudno się oderwać. Początkowo akcja rozwija się powoli, ale z czasem wciąga coraz mocniej. Autorka świetnie buduje napięcie i potrafi oddać atmosferę niebezpieczeństwa - momentami miałam wrażenie, że razem z bohaterami siedzę w samym środku gangsterskich porachunków. Agnieszka ma bardzo lekkie i przyjemne pióro, więc mimo że książka jest naprawdę konkretna objętościowo, pochłonęłam ją zaskakująco szybko 😮💨 Nie zabrakło tu brutalnych scen i mrocznego klimatu, ale autorka umiejętnie przeplata je z bardziej ludzkimi momentami - lojalnością, przyjaźnią czy próbą zaufania komuś po raz kolejny. Momentami historia wydawała mi się lekko przeciągnięta, jednak końcówka wynagradza wszystko. Ostatnie rozdziały to prawdziwy emocjonalny chaos - akcja nabiera tempa, napięcie sięga zenitu, a finał zostawia z mieszanką szoku i ciekawości, co będzie dalej. „Vicious Allure” to naprawdę udany debiut - mocny, emocjonalny i pełen charakteru. Widać, że autorka ma pomysł na tę historię i potrafi zbudować klimat, który zostaje w głowie na długo. ❤ 4,5/5