Recenzje
Campa w sakwach, czyli rowerem na Dach Świata
"Rower to wolniejsze odkrywanie, głębsze poznawanie, wolność wyboru, niezależność, samowystarczalność. Rower prowadzi cię do miejsc, o których nie wiedziało się że istnieją, pomaga przeżyć chwile, o których nie myślało się, że mogą się wydarzyć. Gdyby nie rower, umknęłyby niezauważone, przejechane, migawkowo dostrzeżone z okna pędzącego autobusu albo jeepa. Bo są takie chwile, obrazy i spotkania, które zdarzają się tylko gdzieś pomiędzy, a rower pozwala im zaistnieć."
Piotr Strzeżysz to zdeklarowany rowerowy włóczykij, który od kilku lat realizuje marzenie zwiedzania świata jednośladem. Przemierzył ponad trzydzieści krajów na czterech kontynentach; "Campa w sakwach" jest zapisem dokumentującym doświadczenia, wrażenia i refleksje z włóczęgi po Tybecie, którą autor odbył w 2006 roku.
Ten swoisty pamiętnik z podróży okazał się zadziwiająco interesującą i emocjonującą lekturą, co w dużej mierze jest zasługą lekkiego i sugestywnego stylu autora. Przebija z niego ekscytacja, ciekawość świata, fascynacja zarówno otaczającą go rzeczywistością, jak i możliwością jej doświadczania z perspektywy rowerowego siodełka. Czytelnikowi udziela się ten zaraźliwy entuzjazm skutecznie przykuwający uwagę do lektury. Dzięki niemu równie intrygujące wydają się same przygotowania do wyprawy, a więc planowanie optymalnej trasy i pokonywanie niezliczonych, często absurdalnych biurokratycznych przeszkód, jak i wspomnienia z samej podróży.
Proza Strzeżysza jest bardzo zróżnicowana, podobnie jak jego zapiski; składają się na nie nie tylko celne obserwacje dotyczące rozmaitych aspektów chińskiej i tybetańskiej kultury, lecz także refleksje sprowokowane ich odmiennością i specyfiką. Hałaśliwe, chińskie miasta, zagubione w Himalajach wioski, buddyjskie świątynie, dzika i majestatyczna przyroda Dachu Świata, a przede wszystkim napotkani po drodze ludzie - doświadczaniu tego wszystkiego w sposób niczym nieskrępowany i nieograniczony daje wyraz autor, nad wyraz umiejętnie i zachęcająco.
Książka obfituje również w refleksje i luźne przemyślenia dotyczące samotnego podróżowania rowerem, pokonywania własnych słabości, niezależności wynikającej z tego sposobu poznawania świata, wolności i radości, jakie daje możliwość przecierania nowych szlaków, doświadczania świata z nietypowej perspektywy, dreszczyku emocji wywołanego przez nieprzewidywalność i niebezpieczne nawet przygody wynikające z tego typu podróżowania, satysfakcji obcowania z dziką, monumentalną naturą i nieogarnionymi przestrzeniami Tybetu. Okazuje się, że taka rowerowa włóczęga to zarówno doskonały sposób na poznanie własnych możliwości i ograniczeń - tak fizycznych, jak i psychicznych - jak i najbardziej fascynujących zakątków naszego globu.
Strzeżysz uświadamia, że choć świat stał się globalną wioską, zawsze jest w nim coś jeszcze do odkrycia, byle tylko trzymać się z dala od utartych turystycznych szlaków, a zdać się jedynie na własny kaprys i ślepy los - oraz przekonać się, jak wielką satysfakcję to daje.
"Campa w sakwach" wciąga niemal niepostrzeżenie; pochłania się ją strona po stronie, udziela się emanująca z niej fascynacja i entuzjazm autora. Jedyne, co mi przeszkadzało, to irytujące nieraz podejście autora do odmiennej kultury wynikające zapewne z niezrozumienia jej realiów, tak różne od sympatycznej, pobłażliwej otwartości Cejrowskiego. Drażniły również, na szczęście nieliczne, rozważania na temat filozofii podróżowania rowerem oraz wykreowany w efekcie wizerunek autora, który nie do końca przypadł mi do gustu.
Mimo to "Campa w sakwach" jest naprawdę dobrym i atrakcyjnym przykładem literatury podróżniczej, która może być również traktowana jako przewodnik dla zapaleńców wybierających się na rowerową wyprawę w Tybet. Nieocenioną pomocą przy jej planowaniu z pewnością okażą się liczne praktyczne informacje, których zatrzęsienie co prawda można znaleźć w internecie, jednak wiarygodności dodaje im fakt, że zostały osobiście zweryfikowane przez autora..
Warto sięgnąć po tę lekturę - nie tylko wzbogaca naszą wiedzę o świecie i jest świadectwem zachodzących w nim zmian, ale również intrygującym zapisem walki człowieka z własnymi słabościami w dążeniu do realizacji marzeń.
Gorąco polecam!
http://zwiedzamwszechswiat.blogspot.com/ Isadora, 2012-01-01
Krym. Półwysep rozmaitości ...oraz Lwów, Kijów, Odessa. Wydanie 7
Za stroną internetową Wydawnictwa Bezdroża:
Krym, choć formalnie jest częścią Ukrainy, charakteryzuje oryginalna kultura i niepowtarzalna atmosfera. Jego egzotyczne piękno i bogate dziedzictwo, które zachwyciły w przeszłości Adama Mickiewicza i Aleksandra Puszkina, do dziś oczarowują coraz to nowych przybyszów: ruiny pamiętające czasy starożytnych Greków sąsiadują tu z pełnymi uroku pałacami, a głosy muezzinów mieszają się z dźwiękiem cerkiewnych dzwonów.
Przewodnik "Krym. Półwysep rozmaitości" to już siódme wydanie jednej z nielicznych polskich pozycji poświęconych temu magicznemu miejscu. Publikacja została wzbogacona o propozycje siedmiu tras, które pomogą zaplanować podróż, szczególnie osobom wybierającym się na Krym po raz pierwszy. Obok wyczerpujących opisów krymskich zabytków Czytelnik odnajdzie tu m.in. zaktualizowane informacje na temat komunikacji, noclegów i orientacji w regionie. Rozdział krajoznawczy pozwoli poznać niezwykłą kulturę półwyspu, a prawie 40 przejrzystych map pomoże zlokalizować jego największe atrakcje.
O tym, że jestem zdeklarowaną turkofilką wiecie. O tym, że od dłuższego czasu przymierzam się do analitycznej recenzji przewodników turystycznych po Turcji, już pewnie nie wiecie. A, że po drodze przytrafił się przewodnik po Krymie, a w kolejce czekają kolejne, to myślę sobie po cichu, że rodzi nam się nowa świecka tradycja. I na Bazgradle może znaleźć się miejsce na omawianie przewodników. Niniejszym otwieram nowy rozdział w życiu bloga mego i tamdamdam - na pierwszy ogień idzie przewodnik po Krymie.
O tym, że idealnego przewodnika nie ma pewnie gdzieś słyszeliście. Istnieją jednak prawie idealne. A o tym, czy egzemplarz uznamy za taki, decyduje sposób w jaki podróżujemy. Można jednak zrobić bardzo zgrabny miks przewodnika dla turysty i dla podróżnika. Artur Grossman i Wydawnictwo Bezdroża podjęły się tego zadania. Czy z powodzeniem? Jednoznacznie na to pytanie nie mogę odpowiedzieć, postaram się jednak przedstawić racjonalne argumenty.
Ogromną zaletą tego przewodnika jest spora garść praktycznych informacji. Mimo, iż powinien to być oczywisty składnik każdej publikacji tego typu - nie zawsze tak jest. Często gęsto wydawcy nie potrafią znaleźć złotego środka pomiędzy informacjami praktycznymi a tymi historyczno-kulturalnymi. Przeciętnego turystę, podróżnika mało interesuje dokładna faktografia danego regionu. Artur Grossman historię Krymu potraktował dość drobiazgowo. Na szczęście nie odbyło się to kosztem informacji praktycznych. Znajdziecie tutaj dokładny opis dojazdu na sam półwysep, jak i do kolejnych miast i miasteczek. Kiedy to tylko możliwe autor podaje namiary, cenę, godziny otwarcia, rozkłady jazdy. Nie żałuje również rekomendacji, co przy natłoku zabytków i "miejsc wartych zobaczenia" bywa pomocne.
Historia regionu, jak wcześniej wspomniałam, została potraktowana bardzo kompleksowo, jednak - i tutaj malutki prztyczek - dość sucho i po szkolnemu. Szkoda, bo Krym jest tłem dla wielu wydarzeń i nieco gawędziarski styl na pewno nie popsułby ogólnego wrażenia. Autor rekompensuje to baśniami i legendami, jak również częścią "Region oczami jego mieszkańców". Jako osoba podróżująca, jak również jako były przewodnik wycieczek, wiem jak nieraz trudno jest znaleźć takie informacje gdziekolwiek, a tutaj są one podane niemal jak na tacy. Ponadto autor sprawnie wprowadził w specyfikę Krymu - dokładnie przedstawił historyczne, etniczne, kulturowe, językowe i religijne uwarunkowania.I tutaj - ukłon w stronę Artura Grossmana - nie zdarzyło mi się przeczytać czterozdaniowej charakterystyki islamu. W dodatku w miarę trafnej.
Opisy miast i miasteczek - dobre. Dużo praktycznych informacji - adresowych, gastronomicznych, noclegowych. Namiarów sporo z pełnym przekrojem cenowym i jakościowym, także każdy znajdzie coś dla siebie odpowiedniego. Są i mapki, jednak w przypadku planów miast dość nieczytelne. Wszelkie atrakcje są naniesione i opisane wprost na mapie, a to dość niewygodne. Jako podróżnik preferuję metodę numerków jako symboli i objaśnień w legendzie. Na uwagę zasługują również przygotowane przez autora propozycje tras - niekoniecznie trzeba je wykorzystać, można jednak zupełnie spokojnie posiłkować się nimi.
Ważny jest też format przewodnika - tutaj jest on zupełnie poręczny. Zmieści się w każdym plecaku. Książka jest klejona - wykonanie wygląda to solidnie i miejmy nadzieję, że nie rozczłonkowałby się w podróży. Bardzo pomocna jest wydrukowana linijka na skrzydełkach okładki - to bardzo ułatwia sprawę podróżującym. Ponadto mamy tam również umieszczone niezbędne informacje - przelicznik podstawowych walut, przydatne zwroty. Minirozmówki tematyczne również zostały umieszczone - dla osób nieznających cyrylicy, również w transkrypcji łacińskiej. Przydatnym dodatkiem jest również bardzo esencjonalne przedstawienie Odessy, Kijowa i Lwowa. Dla tych, którzy planują te miejsca odwiedzić po drodze - oszczędzenie miejsca w bagażu.
Jedno wiem na pewno - na wyprawę (planowaną!) na Krym na pewno wezmę ze sobą tę książkę. Jest w niej wszystko to, czego potrzeba podróżnikowi. Ma pewne niedociągnięcia, ale - naprawdę - nie ma przewodników idealnych. Autor do zadania podszedł ambitnie i moim włóczykijowym nosem czuję, że można mu zaufać.
bazgradelko.blogspot.com orchisss, 2011-09-04
Włochy północne. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Wydanie 4
Recenzowanie przewodników turystycznych w moim mniemaniu często mija się z celem. Przewodniki zaliczają się do literatury tak zwanej użytkowej. Ich poprawność, przydatność należy sprawdzić w akcji. Trudno jest ocenić jego funkcjonalność siedząc w fotelu. Popełniając notkę o moim wypadzie do Portugalii, pokusiłam się o krótkie zrecenzowanie przewodników z którymi do wyjazdu się przygotowywałam. Potrafiłam wytknąć ich wady, docenić zalety. Co więcej -mogłam z czystym sumieniem ocenić ich przydatność w podróży (waga, wymiar etc.). Mówiąc krótko, w moim odczuciu - taka recenzja miała sens.
W przypadku przewodnika "Włochy północne. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu" nieco zamarkuję - we Włoszech co prawda byłam, jednak było to na tyle dawno temu, że nie jestem w stanie tak dokładnie przywołać wszystkich obrazów. Ani uczciwie ocenić przydatności przewodnika w trasie.
Włochy - kraj o jednym z najbardziej charakterystycznych kształtów. Każdy z nas uczył się w szkole o włoskim bucie. Kraj kontrastów, pysznego jedzenia, muzeum na świeżym powietrzu. Kraj, którego język brzmi jak najlepsza melodia. Góry, morza, jeziora, wulkany - wszystko tu jest. Dawna potęga Basenu Morza Śródziemnego. Takich przydomków można by przywołać naprawdę mnóstwo. To, że Włochy to idealny kraj na wakacje, podróż poślubną etc. - mówić chyba nie trzeba. A teraz do rzeczy - o przewodniku.
To nie pierwszy przewodnik Wydawnictwa Bezdroża, który trafił w moje ręce. To zapewne sprawia, że czuję się z nim w rękach w miarę pewnie. Wydawnictwo może się pochwalić przydatnym i nowatorskim przykładem wykorzystania skrzydełek. Na plus - spis treści, linijka, garść bardzo podstawowych zwrotów - umieszczenie tych informacji w tym miejscu, jest naprawdę bardzo wygodne. Będę niemal zawsze utyskiwać, że przewodniki pozbawione są rozkładówek z dokładniejszą mapą kraju. Czasami chcemy tylko zerknąć, zorientować się w przestrzeni i wtedy takie rozwiązanie byłoby idealne.
"Włochy północne" podzielone są na pięć rozdziałów. Pierwszy to propozycje tras po Włoszech (względnie północnych). Bardzo (!!!) mocno brakowało mi takich propozycji w momencie przygotowywania wyprawy do Portugalii. A tutaj - gotowa recepta. W każdych wariantach czasowych i preferencyjnych. Ostatni, piąty rozdział, dodatkowo przedstawia propozycje tras górskich. Dla każdego coś miłego. Rozdział II to typowy składnik każdego przewodnika - informacje praktyczne o kraju - waluta, czas, środki transportu, zwyczaje, noclegi, wyżywienie etc. Rozdział III to już informacje krajoznawczo-historyczne. Większość przewodników (poza Lonely Planet) wykłada się na tych rozdziałach na łopatki. Szkoda, że autorzy/redaktorzy nie zadają sobie wysiłku, aby historię kraju opisać w bardziej ciekawy sposób. Również Bezdroża popełniają ten błąd - poziom atrakcyjności części historycznej nie przewyższa niestety tej serwowanej przez klasyczny podręcznik dla szkół. A szkoda, bo historia to naprawdę pasjonująca dziedzina i można opowiedzieć w bardziej interesujący sposób. W tej części brakuje ciekawostek, anegdot. Naprawdę szkoda.
Część właściwą przewodnika przynosi rozdział czwarty, podzielony na trzynaście części odpowiadającym kolejnym regionom Włoch oraz Rzymowi. Każdy podrozdział poprzedzony jest listą miejsc wartych odwiedzenia ("must see"). Następnie krótko zostaje scharakteryzowany dany region i następuje lista miast wartych zwiedzenia w okolicy. Szkoda, że najmniej miejsca poświęca się kluczowym informacjom takim jak: dojazd, co i gdzie warto zjeść, co można zobaczyć po drodze z dworca/lotniska. Takie informacje są najbardziej pożądane przez klasycznego użytkownika przewodnika (niestety jedyne wydawnictwo, które szanuje w pełni te potrzeby to ... Lonely Planet). Plany miast są orientacyjne, ale na pobieżne zwiedzanie miast - wystarczające. Najbardziej charakterystyczne miejsca są na nich zaznaczone, a później opisane w tekście. Wszelkie informacje praktyczne jak opłaty wstępu do obiektów, godziny otwarcia, są również zawarte. Zawsze bawią mnie dokładne opisy architektoniczne (niemal fotograficzne odtworzenie portalu jakiejś katedry z dokładnym życiorysem twórcy) - większość osób interesują jakieś historie związane z miejscem, ich znaczenie dla okolicy i mieszkańców, charakterystyczne elementy, odniesienia do kultury. Szkoda, że większość przewodnik podchodzi jednak do tych zagadnień bardzo stereotypowo.
Przewodnik jest lekki, format jest poręczny. Jest klejony, trudno stwierdzić, czy wytrzymałby trudy podróży. Wygląda jednak solidnie. Fajnie również, że ostatnie strony są miejscem na notatki (w podróży często coś notujemy, a karteluszki i paragony mają silne właściwości znikające). Mimo mojej listy wad, pewnie nie wahałabym się, aby właśnie ten przewodnik wziąć ze sobą w podróż. Polecam wszystkim, którzy zamierzają zwiedzić Włochy Północne.
Udanego podróżniczego 2012 roku!
W przypadku przewodnika "Włochy północne. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu" nieco zamarkuję - we Włoszech co prawda byłam, jednak było to na tyle dawno temu, że nie jestem w stanie tak dokładnie przywołać wszystkich obrazów. Ani uczciwie ocenić przydatności przewodnika w trasie.
Włochy - kraj o jednym z najbardziej charakterystycznych kształtów. Każdy z nas uczył się w szkole o włoskim bucie. Kraj kontrastów, pysznego jedzenia, muzeum na świeżym powietrzu. Kraj, którego język brzmi jak najlepsza melodia. Góry, morza, jeziora, wulkany - wszystko tu jest. Dawna potęga Basenu Morza Śródziemnego. Takich przydomków można by przywołać naprawdę mnóstwo. To, że Włochy to idealny kraj na wakacje, podróż poślubną etc. - mówić chyba nie trzeba. A teraz do rzeczy - o przewodniku.
To nie pierwszy przewodnik Wydawnictwa Bezdroża, który trafił w moje ręce. To zapewne sprawia, że czuję się z nim w rękach w miarę pewnie. Wydawnictwo może się pochwalić przydatnym i nowatorskim przykładem wykorzystania skrzydełek. Na plus - spis treści, linijka, garść bardzo podstawowych zwrotów - umieszczenie tych informacji w tym miejscu, jest naprawdę bardzo wygodne. Będę niemal zawsze utyskiwać, że przewodniki pozbawione są rozkładówek z dokładniejszą mapą kraju. Czasami chcemy tylko zerknąć, zorientować się w przestrzeni i wtedy takie rozwiązanie byłoby idealne.
"Włochy północne" podzielone są na pięć rozdziałów. Pierwszy to propozycje tras po Włoszech (względnie północnych). Bardzo (!!!) mocno brakowało mi takich propozycji w momencie przygotowywania wyprawy do Portugalii. A tutaj - gotowa recepta. W każdych wariantach czasowych i preferencyjnych. Ostatni, piąty rozdział, dodatkowo przedstawia propozycje tras górskich. Dla każdego coś miłego. Rozdział II to typowy składnik każdego przewodnika - informacje praktyczne o kraju - waluta, czas, środki transportu, zwyczaje, noclegi, wyżywienie etc. Rozdział III to już informacje krajoznawczo-historyczne. Większość przewodników (poza Lonely Planet) wykłada się na tych rozdziałach na łopatki. Szkoda, że autorzy/redaktorzy nie zadają sobie wysiłku, aby historię kraju opisać w bardziej ciekawy sposób. Również Bezdroża popełniają ten błąd - poziom atrakcyjności części historycznej nie przewyższa niestety tej serwowanej przez klasyczny podręcznik dla szkół. A szkoda, bo historia to naprawdę pasjonująca dziedzina i można opowiedzieć w bardziej interesujący sposób. W tej części brakuje ciekawostek, anegdot. Naprawdę szkoda.
Część właściwą przewodnika przynosi rozdział czwarty, podzielony na trzynaście części odpowiadającym kolejnym regionom Włoch oraz Rzymowi. Każdy podrozdział poprzedzony jest listą miejsc wartych odwiedzenia ("must see"). Następnie krótko zostaje scharakteryzowany dany region i następuje lista miast wartych zwiedzenia w okolicy. Szkoda, że najmniej miejsca poświęca się kluczowym informacjom takim jak: dojazd, co i gdzie warto zjeść, co można zobaczyć po drodze z dworca/lotniska. Takie informacje są najbardziej pożądane przez klasycznego użytkownika przewodnika (niestety jedyne wydawnictwo, które szanuje w pełni te potrzeby to ... Lonely Planet). Plany miast są orientacyjne, ale na pobieżne zwiedzanie miast - wystarczające. Najbardziej charakterystyczne miejsca są na nich zaznaczone, a później opisane w tekście. Wszelkie informacje praktyczne jak opłaty wstępu do obiektów, godziny otwarcia, są również zawarte. Zawsze bawią mnie dokładne opisy architektoniczne (niemal fotograficzne odtworzenie portalu jakiejś katedry z dokładnym życiorysem twórcy) - większość osób interesują jakieś historie związane z miejscem, ich znaczenie dla okolicy i mieszkańców, charakterystyczne elementy, odniesienia do kultury. Szkoda, że większość przewodnik podchodzi jednak do tych zagadnień bardzo stereotypowo.
Przewodnik jest lekki, format jest poręczny. Jest klejony, trudno stwierdzić, czy wytrzymałby trudy podróży. Wygląda jednak solidnie. Fajnie również, że ostatnie strony są miejscem na notatki (w podróży często coś notujemy, a karteluszki i paragony mają silne właściwości znikające). Mimo mojej listy wad, pewnie nie wahałabym się, aby właśnie ten przewodnik wziąć ze sobą w podróż. Polecam wszystkim, którzy zamierzają zwiedzić Włochy Północne.
Udanego podróżniczego 2012 roku!
bazgradelko.blogspot.com orchisss, 2011-12-31
Krym oraz Lwów, Kijów, Odessa. Półwysep rozmaitości. Wydanie 7
Za stroną internetową Wydawnictwa Bezdroża:
Krym, choć formalnie jest częścią Ukrainy, charakteryzuje oryginalna kultura i niepowtarzalna atmosfera. Jego egzotyczne piękno i bogate dziedzictwo, które zachwyciły w przeszłości Adama Mickiewicza i Aleksandra Puszkina, do dziś oczarowują coraz to nowych przybyszów: ruiny pamiętające czasy starożytnych Greków sąsiadują tu z pełnymi uroku pałacami, a głosy muezzinów mieszają się z dźwiękiem cerkiewnych dzwonów.
Przewodnik "Krym. Półwysep rozmaitości" to już siódme wydanie jednej z nielicznych polskich pozycji poświęconych temu magicznemu miejscu. Publikacja została wzbogacona o propozycje siedmiu tras, które pomogą zaplanować podróż, szczególnie osobom wybierającym się na Krym po raz pierwszy. Obok wyczerpujących opisów krymskich zabytków Czytelnik odnajdzie tu m.in. zaktualizowane informacje na temat komunikacji, noclegów i orientacji w regionie. Rozdział krajoznawczy pozwoli poznać niezwykłą kulturę półwyspu, a prawie 40 przejrzystych map pomoże zlokalizować jego największe atrakcje.
O tym, że jestem zdeklarowaną turkofilką wiecie. O tym, że od dłuższego czasu przymierzam się do analitycznej recenzji przewodników turystycznych po Turcji, już pewnie nie wiecie. A, że po drodze przytrafił się przewodnik po Krymie, a w kolejce czekają kolejne, to myślę sobie po cichu, że rodzi nam się nowa świecka tradycja. I na Bazgradle może znaleźć się miejsce na omawianie przewodników. Niniejszym otwieram nowy rozdział w życiu bloga mego i tamdamdam - na pierwszy ogień idzie przewodnik po Krymie.
O tym, że idealnego przewodnika nie ma pewnie gdzieś słyszeliście. Istnieją jednak prawie idealne. A o tym, czy egzemplarz uznamy za taki, decyduje sposób w jaki podróżujemy. Można jednak zrobić bardzo zgrabny miks przewodnika dla turysty i dla podróżnika. Artur Grossman i Wydawnictwo Bezdroża podjęły się tego zadania. Czy z powodzeniem? Jednoznacznie na to pytanie nie mogę odpowiedzieć, postaram się jednak przedstawić racjonalne argumenty.
Ogromną zaletą tego przewodnika jest spora garść praktycznych informacji. Mimo, iż powinien to być oczywisty składnik każdej publikacji tego typu - nie zawsze tak jest. Często gęsto wydawcy nie potrafią znaleźć złotego środka pomiędzy informacjami praktycznymi a tymi historyczno-kulturalnymi. Przeciętnego turystę, podróżnika mało interesuje dokładna faktografia danego regionu. Artur Grossman historię Krymu potraktował dość drobiazgowo. Na szczęście nie odbyło się to kosztem informacji praktycznych. Znajdziecie tutaj dokładny opis dojazdu na sam półwysep, jak i do kolejnych miast i miasteczek. Kiedy to tylko możliwe autor podaje namiary, cenę, godziny otwarcia, rozkłady jazdy. Nie żałuje również rekomendacji, co przy natłoku zabytków i "miejsc wartych zobaczenia" bywa pomocne.
Historia regionu, jak wcześniej wspomniałam, została potraktowana bardzo kompleksowo, jednak - i tutaj malutki prztyczek - dość sucho i po szkolnemu. Szkoda, bo Krym jest tłem dla wielu wydarzeń i nieco gawędziarski styl na pewno nie popsułby ogólnego wrażenia. Autor rekompensuje to baśniami i legendami, jak również częścią "Region oczami jego mieszkańców". Jako osoba podróżująca, jak również jako były przewodnik wycieczek, wiem jak nieraz trudno jest znaleźć takie informacje gdziekolwiek, a tutaj są one podane niemal jak na tacy. Ponadto autor sprawnie wprowadził w specyfikę Krymu - dokładnie przedstawił historyczne, etniczne, kulturowe, językowe i religijne uwarunkowania.I tutaj - ukłon w stronę Artura Grossmana - nie zdarzyło mi się przeczytać czterozdaniowej charakterystyki islamu. W dodatku w miarę trafnej.
Opisy miast i miasteczek - dobre. Dużo praktycznych informacji - adresowych, gastronomicznych, noclegowych. Namiarów sporo z pełnym przekrojem cenowym i jakościowym, także każdy znajdzie coś dla siebie odpowiedniego. Są i mapki, jednak w przypadku planów miast dość nieczytelne. Wszelkie atrakcje są naniesione i opisane wprost na mapie, a to dość niewygodne. Jako podróżnik preferuję metodę numerków jako symboli i objaśnień w legendzie. Na uwagę zasługują również przygotowane przez autora propozycje tras - niekoniecznie trzeba je wykorzystać, można jednak zupełnie spokojnie posiłkować się nimi.
Ważny jest też format przewodnika - tutaj jest on zupełnie poręczny. Zmieści się w każdym plecaku. Książka jest klejona - wykonanie wygląda to solidnie i miejmy nadzieję, że nie rozczłonkowałby się w podróży. Bardzo pomocna jest wydrukowana linijka na skrzydełkach okładki - to bardzo ułatwia sprawę podróżującym. Ponadto mamy tam również umieszczone niezbędne informacje - przelicznik podstawowych walut, przydatne zwroty. Minirozmówki tematyczne również zostały umieszczone - dla osób nieznających cyrylicy, również w transkrypcji łacińskiej. Przydatnym dodatkiem jest również bardzo esencjonalne przedstawienie Odessy, Kijowa i Lwowa. Dla tych, którzy planują te miejsca odwiedzić po drodze - oszczędzenie miejsca w bagażu.
Jedno wiem na pewno - na wyprawę (planowaną!) na Krym na pewno wezmę ze sobą tę książkę. Jest w niej wszystko to, czego potrzeba podróżnikowi. Ma pewne niedociągnięcia, ale - naprawdę - nie ma przewodników idealnych. Autor do zadania podszedł ambitnie i moim włóczykijowym nosem czuję, że można mu zaufać.
bazgradelko.blogspot.com orchisss, 2011-09-04
Bieszczady. Solina. Połoniny, Cerkwie. Przewodnik Rekreacyjny. Wydanie 2
Ten przewodnik bierze się do ręki z prawdziwą przyjemnością. Jest pięknie wydany, zawiera wiele fotografii obrazujących uroki tej wyjątkowej krainy geograficznej na mapie Polski. Jest kompendium wiedzy, którą powinien sobie przyswoić każdy, kto zamierza odwiedzić Bieszczady – choć trudno mi uwierzyć, że są jeszcze osoby, które dotąd tam nie były.
Znajdujemy tu wykaz pereł architektury i malarstwa, których nie sposób ominąć podczas zwiedzania. Dowiadujemy się też o największych atrakcjach przyrodniczych tego regionu, ze znanym powszechnie jeziorem Solińskim.
Bieszczady słyną też z ludzi, którzy stamtąd się wywodzą, z hrabią Aleksandrem Fredrą i Zdzisławem Beksińskim na czele. Nie można sobie odmówić przejażdżki Bieszczadzką Kolejką Leśną czy udziału w lokalnym Święcie Chleba…
Poza informacjami ściśle krajoznawczymi znajdujemy tu także informacje praktyczne: jak dojechać w Bieszczady, gdzie przenocować i jakie szlaki turystyczne na nas czekają. Poznajemy historię i teraźniejszość tej przestrzeni, jej przyrodę i zabytki, a wiele miejscowości zostaje tu dokładnie sportretowanych.
Książka jest zredagowana bardzo przejrzyście, a dzięki spisowi treści szybko odnajdujemy potrzebne informacje. Całość przyjemnie się czyta dzięki przystępnemu stylowi. To pozycja obowiązkowa w biblioteczce każdego globtrottera.
Ten przewodnik unaocznia nam piękno bieszczadzkiej ziemi i zaprasza do jej odwiedzin. Sama, przeglądając go, wielokrotnie wracałam myślą do miejsc, które będąc tam, osobiście zwiedzałam. Wrócę do nich jeszcze nieraz, bo Bieszczady mają siłę przyciągania, której trudno się oprzeć…
urodaizdrowie.pl Monika P., 2011-12-26
Realizacja genialnych pomysłów. Jak sprawić, by nie skończyło się na gadaniu
Kreatywność to popularne i cenione słowo w kręgach biznesowych. Pełno go wśród umiejętności wymienianych w CV kandydatów do pracy. Jest na czołowym miejscu oczekiwań pracodawców. Czym tak naprawdę jest? I jak z niej korzystać?
Często bywa tak, że pracownik lub szef ma głowę pełną genialnych pomysłów. Od działań promocyjnych, po kwestie nowych, niestandardowych produktów. Problem tkwi w nierealności tych planów, często powiązanych ze zbyt małym budżetem firmy. Scott Belsky przekonuje, że sam pomysł to za mało. Może się okazać, że jego wykonanie nie jest realne w świecie biznesu. Co innego, gdyby miał zostać przelany na płótno przez artystę lub wpleciony w fabułę kreskówki. Biznes jednak to nie bajka. Tu wymagana jest konkretność i urzeczywistnianie projektów.
„Realizacja genialnych pomysłów” to nie tylko trening okiełznywania kreatywności. To zbiór porad, jak wykorzystywać potencjał ludzkiej pomysłowości i zamieniać je na realne korzyści. Autor daje wskazówki, jak kierować zespołem i wykorzystywać jego potencjał w realizacji postawionych przed nim celów. Wskazuje również potrzebę posiadania szeregu umiejętności społecznych (przywództwo czy intuicja w doborze współpracowników).
Pozycja Belsky’ego ukonkretnia słowo „kreatywność”. Co nie oznacza, że zabija w niej spontaniczność i swobodę. Pozwala nakierować ją na tory, z których wychodzą nowatorskie i praktyczne rozwiązania.
Z życia książek Przemek Opłocki, 2011-12-12