Recenzje
Mapy Myśli. Dowiedz się, jak zwiększyć efektywność pracy, i poznaj język swojego umysłu
Mapy myśli... na pewno spotkaliście się z tym sposobem notowania - jednak zastanawiam się, czy ktoś faktycznie z niego korzystał? Ja po przeczytaniu książki, a w zasadzie książeczki, Marcina Matuszewskiego i Radosława Lasko jestem w równym stopniu zachęcona, co nieprzekonana. A zainteresowała mnie ta pozycja głównie dlatego, iż sporo miejsca poświęca się w niej temu, co i ile zapamiętujemy w trakcie lektury.
Co mnie zachęca do tej metody? Skuteczność. Przede wszystkim jest ona zgodna ze sposobem, w jaki pracuje nasz mózg. Nie myślimy bowiem całymi zdaniami, lecz obrazami, słowami - kluczami, operujemy skojarzeniami. Notatki linearne natomiast są zaprzeczeniem tego procesu, poza tym ich tworzenie, a potem czytanie i nauka z nich zajmuje dużo czasu i jest mało skuteczna - tak twierdzą autorzy. Mapy myśli pod tym względem tradycyjne notatki biją na głowę.
Dalej: MM podobno świetnie sprawdza się wtedy, jeśli chcemy zapamiętać treść książki. Czytam dużo, ale równie dużo zapominam - i to niestety boli. Tym bardziej, że samo czytanie, to najmniej efektywna forma zapamiętywania. Średnio książkę, która ma 300 stron, czytamy ok. 6-8 godzin. Po dwóch tygodniach pamiętamy zaledwie 10% tego, co przeczytaliśmy - straszne!
Jakie są propozycje? Podkreślać i zaznaczać w trakcie czytania, a następnie na podstawie tego zrobić MM. Później zawartość książki można sobie błyskawicznie powtórzyć.
Czy ktoś z Was notował treść książki właśnie w ten sposób? Wiadomo, że nie będę rozrysowywać wszystkich czytanych lektur, ale np. żałuję, że "Ręki Flauberta", o której pisałam wczoraj, nie mam w notatkach. A tym, co mnie zniechęca, są moje własne przyzwyczajenia - jakoś nie wyobrażam sobie siebie siedzącej z kredkami i rysującej bohomazy.
To tyle wieczornych rozważań... być może następna recenzja będzie właśnie w formie mapy myśli! :)
Z życia książek 2011-11-22
Siedem dróg do relaksacji. Naucz się, jak pokonać stres
Stres, rozumiany jako stan napięcia i silnych emocji, jest odpowiedzią organizmu na działanie czynnika stresującego. Często bywa przyczyną niewłaściwych relacji z otoczeniem. Utrudnia lub uniemożliwia realizację podjętych zadań i życiowych celów. Książka 7 dróg do relaksacji jest poradnikiem, ułatwiającym zminimalizowanie oddziaływania stresora, a także uczy metod pokonywania stresu.
Mateusz Karbowski podaje strategie, które z pewnością niejednemu już przyniosły ulgę. Po wstępnym omówieniu kolejno następujących po sobie faz stresu oraz zalet relaksacji, autor wylicza siedem dróg prowadzących do celu. Posiłkując się wiedzą indyjskich joginów, pokazuje skuteczność proponowanych metod. Rozpoczyna od prawidłowego oddechu, stanowiącego podstawę życia każdego człowieka. Poznanie typów oddychania oraz anatomii i fizjologii omawianego narządu jest warunkiem koniecznym do poprawienia dotychczasowego stylu oddychania. Przyswojenie podanej wiedzy pozwoli na zrozumienie zasad pranajamy (ćwiczeń oddechowych) i rozpoczęcie zalecanej formy.
Kolejnym etapem, prowadzącym do osiągnięcia całkowitego uspokojenia, jest progresywna relaksacja Jacobsona. Autor opisuje ów etap jako świadomy trening napinania i rozluźniania mięśni w połączeniu z odpowiednim oddechem. Zrelaksowany umysł wpływa wówczas korzystnie na obniżenie poziomu napięcia ciała, co sprzyja osiągnięciu ogólnej harmonii. Podane szczegółowe procedury ćwiczeń pomagają w osiągnięciu relaksacji.
Pomocą w rozwiązywaniu sytuacji stresowych są następne etapy, równie szczegółowo opisane przez autora: wizualizacja, NLP (programowanie neurolingwistyczne), medytacja, autohipnoza oraz trening autogenny Schultza. Omówione drogi wzbogacono o proste, łatwe i szybkie w wykonaniu ćwiczenia, dostosowane do konkretnej sytuacji. Wszystkie zostały zaopatrzone w wyczerpujące wyjaśnienia, dotyczące przyczyn ich zastosowania, sposobów realizacji, a także możliwych skutków. Szczegółowy opis każdego z nich ma pomóc w osiągnięciu zamierzonego celu.
Książka 7 dróg do relaksacji została skierowana do tych, którzy samodzielnie chcą poradzić sobie z codziennym stresem. Napisana jest językiem specjalistycznym, jednak sposób przedstawienia omawianych zagadnień jest przystępny i zrozumiały. W lekturze podane zostały również podstawowe informacje dotyczące procesów życiowych oraz reakcji organizmu na działanie czynników stresujących.
Warto pamiętać, że zrelaksowane ciało to nie tylko komfortowe odczucia, ale przede wszystkim stan, pozwalający na właściwe funkcjonowanie w trudnej codzienności. Czy jednak stosowanie się do podanych rad pozwoli na osiągnięcie zaplanowanych rezultatów? Warto, by na to pytanie czytelnicy odpowiedzieli już samodzielnie.
granice.pl Danuta Szelejewska
Zend Framework od podstaw. Wykorzystaj gotowe rozwiązania PHP do tworzenia zaawansowanych aplikacji internetowych
Chciałbym napisać krótką recenzję na temat tej książki. Recenzja nie będzie na temat całej – udało mi się na razie przeczytać tylko pierwszą i drugą część.
Zanim zacznę, to powiem tylko tyle, że wydawnictwo Helion bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło prędkością dostarczenia do mnie książki. Zamówiłem ją w przedsprzedaży a trafiła do moich rąk w dzień jej premiery, czyli 16.10.2011 r.
No a teraz kilka słów na temat książki :)
Od pierwszych rozdziałów praktycznie zajmujemy się programowaniem. Nie ma tutaj opisanej teorii, dlaczego tak, a nie inaczej jest to skonstruowane. W mojej opinii jest to rozwiązanie dość dobre, ponieważ jeśli sięgamy po bardzie zaawansowane narzędzia, czy wzorce projektowe, to informacje teoretyczne możemy znaleźć na większości stron internetowych.
Opisywana wersja ZF w książce to 1.11.7 czyli nie jest to bardzo stara wersja. Jak napisałem wcześniej już od samego początku zajmujemy się programowaniem. Na początku tworzymy statyczne strony, aby zapoznać się ze sposobem wywoływania poszczególnych kontrolerów i ich akcji. Wszystkie opisane zadania są wykonywane w stylu prowadzenia za rączkę.
Aplikacje tworzone są w środowisku Netbeans z wykorzystaniem konsoli do tworzenia kontrolerów czy akcji. Dzięki temu pewne rzeczy wykonywane są automatycznie i bez zbędnych pytań: „Dlaczego tak?” .
Opisane są także sposoby dostępu do stron, czyli poprzez normalne wywołanie kontroler/akcja a także z użyciem routingu, co w aplikacjach jest często wykorzystywane.
W książce zostały także zamieszczone informacje na temat plików konfiguracyjnych, czyli jak je tworzyć oraz wykorzystywać. Ponadto bardzo ładnie opisany jest plik Bootstrap. Pokazany w nim kod umożliwia ładowanie danych z plików konfiguracyjnych a także tworzenie samemu metod inicjujących. Sam przyznam, że nie za bardzo wiedziałem o co chodzi w tym pliku, ale po przeczytaniu odpowiedniego rozdziału dużo się o nim dowiedziałem.
W tym miejscu skończyłem książkę. Muszę przyznać, że nauczyłem się kilku ciekawych rzeczy jeśli chodzi o ZF. Jeśli dalsza część książki jest opisana w tak przejrzysty sposób, to książka jest na prawdę godna polecenia :)
AKTUALIZACJA:
Skończyłem czytać książkę – końcówkę tylko przeglądnąłem. Osoby rozpoczynające zabawę z ZF na pewno będą zachwycone, dla mnie było trochę mało ;) Nauczyłem się kilku ciekawych rzeczy, więc na pewno łatwiej będzie mi się pisać aplikacje, a w razie problemów zawsze będę mógł sięgnąć po książkę, jako mała biblia.
Na prawdę gorąco polecam.
dszymczuk.pl Damian, 2011-10-24
Biuro Wszelkiego Pocieszenia
Są książki - choć nie poradniki psychologiczne lub zdrowotne - które poprawiają nasze samopoczucie. Do nich niewątpliwie należy - „Biuro wszelkiego pocieszenia". To zbiór ironicznych, ale, zgodnie z założeniem, pocieszających felietonów Wojciecha Zimińskiego. Nieodparcie przywołują one na myśl popularne powiedzenie „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Autor przemierza wzdłuż i wszerz naszą codzienność, nie stroniąc od lekarskich i aptecznych niuansów. Pocieszająca lektura!
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI .N, 2011-11-19
Realizacja genialnych pomysłów. Jak sprawić, by nie skończyło się na gadaniu
„Moje życie jest cmentarzyskiem nadziei" - powiedziała kiedyś Ania z Zielonego Wzgórza. Scott Belsky powiedziałby, że życie jest raczej cmentarzyskiem pomysłów. Działając od lat jako twórca i dyrektor kreatywny, zadał sobie pytanie, dlaczego jednym udaje się wprowadzać niezwykłe pomysły w życie, a inni (pomimo wielkiego talentu) nie są w stanie praktycznie niczego doprowadzić do końca.
Tak narodziła się książka Realizacja genialnych pomysłów. Jak sprawić, by nie skończyło się na gadaniu, która szybko wspięła się na szczyt listy bestsellerów „Wall Street Journal". I nie ma się co dziwić, bo jest naprawdę bardzo przydatna i inspirująca. Ważne jest też to, że stoi za nią obserwacja dziesiątek firm zajmujących się innowacją i twórczą działalnością. Przykłady pochodzą również z bardziej konserwatywnych branż, takich jak bankowość czy energetyka. Bo nie ma się co oszukiwać, dziś trzeba być twórczym w każdej branży, nawet jeśli zarządza się szkolną stołówką czy agencją ubezpieczeniową.
Scott Belsky zwraca uwagę, że często zabójcą pomysłów jest... nadmierna kreatywność. Jeśli mamy jeden genialny pomysł za drugim, to istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że brak nam umiejętności selekcji oraz cierpliwości i samozaparcia, żeby którąkolwiek z genialnych idei wprowadzić w życie. Który pomysł odrzucić Jak sfinalizować projekt pomimo przeciwności i nieuchronnego spadku entuzjazmu O tym wszystkim przeczytamy w Realizacji genialnych pomysłów.
Książka składa się z trzech części. Pierwsza część (najtrudniejsza w czytaniu, w każdym razie dla mnie) to „Organizacja i realizacja". Tutaj autor drobiazgowo omawia swoją metodę zarządzania projektami i życia ukierunkowanego na działanie. Tutaj też poznajemy smutną prawdę, że realizacja genialnych pomysłów to nie żadne czary-mary, tylko długoterminowa i wyczerpująca orka na ugorze. Otrzymujemy cenne wskazówki dotyczące wyznaczania priorytetów oraz techniki, które pomagają podnieść wartość spotkań. Na przykład: rób notatki ze spotkania w postaci listy rzeczy do zrobienia. Niech każdy punkt zaczyna się od czasownika. Ta prosta technika jest ogromnie skuteczna i warta wypróbowania.
Druga część książki dotyczy wykorzystania sił społecznych w realizacji twórczych projektów, burząc mit samotnego geniusza, który zawsze działa w odosobnieniu. Żeby zrealizować twórczy pomysł, niezbędne są współpraca i zaangażowanie innych. Poznajemy strategie i przykłady z życia mistrzów zaangażowania społecznego. Uczymy się też, jak prowadzić skuteczną (a nie żałosną!) autopromocję, która pozwoli nam zdobyć grono współpracowników oraz osób wspierających i dopingujących nasze poczynania.
Trzecia część jest poświęcona zdolnościom przywódczym, niezbędnym do prowadzenia kreatywnych zespołów. Uwagi w niej zawarte przydadzą się każdemu szefowi zespołu, nie tylko w branży reklamowej. Co możesz zrobić, żeby Twoi ludzie byli bardziej zaangażowani w projekt Jak najlepiej wykorzystać ich talenty No i wreszcie, jak powinieneś przewodzić samemu sobie
Jeśli jeszcze nie kupiłeś sobie prezentu na Mikołajki, to wybierz książkę Scotta Bełskiego. Inspiracja gwarantowana!
Gazeta Ubezpieczeniowa Aleksandra Wysocka-Zańko, 2011-11-22