Recenzje
Jestem moją pracą. Rozrzućcie me prochy w sali konferencyjnej
Jestem moją pracą…a któż nią nie jest? Zwróćcie uwagę, że większość z nas w pogoni za realizacją ambicji zawodowych traci równowagę między życiem prywatnym a pracą. W wielu firmach nadal obowiązuje stare spojrzenie na pracownika - ma on się skupić jedynie na realizacji zawodowych celów, a po przyjściu do pracy najlepiej zapominać o życiu prywatnym. Stan Slap w książce "Jestem moją pracą. Rozsypcie me prochy w sali konferencyjnej" (wyd. Onepress) pokazuje, że firma, w której pracownicy nie muszą pracować/funkcjonować wbrew swoim wartościom wyprzedza konkurencję.
Slap na przykładach kilku mniej lub bardziej znanych w Polsce firm pokazuje, że ludzkie oblicze firmy bardzo sie opłaca. Banał? Nie jeśli przytoczycie sobie przykłady tego co dla swoich pracowników robi Google (z marek globalnych) czy na przykład Grupa Allegro (z marek lokalnych). Pracownik nie staje się tylko i wyłącznie najemnikiem firmy, ale jest jej częścią razem z tym, co dla niego ważne. W książce autor stara się przekonać (i robi to), że takie podejście do pracownika może pozytywnie wpływać również na relacje i funkcjonowanie małej firmy. W roli osób zaszczepiających tę nową „zdrową” tradycję w firmie widzi menadżerów.
Jak wprowadzić zmiany w firmie, zachęcić do nich pracowników, a co najważniejsze, przekonać do nich szefów? Stan Slap radzi zacząć od siebie - odnaleźć swoje wartości, spróbować określić swoje gorzkie miejsce (stan obecny lub taki, którego nie akceptujemy) oraz zdefiniować lepsze miejsce. Następnie przedstawić wizję „nowych” relacji w firmie pamiętając o przedstawieniu odpowiednich kontrastów (teraz a później, teraz a lepiej itp…). Książka zawiera tabele wartości wraz z ich definicjami oraz bardzo fajną ostatnią część, jaką stanowią fragmenty materiałów z analiz towarzyszących projektowi Bury My Heart at Conference Room B (tytuł oryginału). Materiały zostały wydrukowane w taki sposób, że wygląda jak ksero skrzętnie sporządzonej dokumentacji.
Polecam wszystkim, którzy chcieliby aby praca w ich firmie była przyjemniejsza (tak, praca powinna być przyjemnością!). Ja po jej lekturze, mimo że miałam początkowe wrażenie iż czytam coś, co jest oczywiste, mam kilka pomysłów na zmiany. I planuję je przedstawić moim współpracownikom. I ja, podobnie jak autor Jestem moją pracą wierzę, że praca nie musi oznaczać działania wbrew sobie. W końcu sama robię zawodowo to, co lubię:)
marketingdokobiet.pl 2011-06-14
Światło w fotografii. Warsztaty ze Scottem Kelbym
Wakacje zbliżają się wielkimi krokami. Może więc warto poszerzyć swoje umiejętności, jako fotografa. Na rynku ukazała się kolejna książka mistrza fotografii Scotta Kelby’ego, w której tym razem zdradza tajniki pracy zawodowców ze światłem. Z tego praktycznego poradnika dowiemy się, jak wykorzystują światło naturalne i lampy studyjne oraz jakie sztuczki stosują, żeby z nieprzyjaznego otoczenia wykrzesać interesującą fotografię. Autor podpowiada także, jak na przykład fotografować potrawy, kwiaty oraz przedmioty. Książka ta przeznaczona jest dla pasjonatów fotografii, miłośników książek Scotta oraz wszystkich tych, którzy chcą robić jeszcze lepsze, budzące zachwyt zdjęcia.
Megafon gmj
Twój podręczny uspokajacz. Niezbędnik każdej kobiety
Kate Hanley to założycielka witryny internetowej: msmindbody.com. Jest redaktorką i autorką artykułów dotyczących min. zwalczania stresu. Były one publikowane w magazynie "Body +Soul", a także na portalu GoodHousekeeping.com. Opisane w książce techniki pomogły autorce podczas wielu stresujących sytuacji min. w podróżach, przy tragicznych wydarzeniach czy w ciężkiej pracy.
Czy jesteś zmęczona życiem i pracą? Czy twoja frustracja dosięga już szczytu? Czy wydaje Ci się, że twoje życie jest pełne przeszkód i utrapień? Czy nie masz już energii i wieczorami brak Ci chęci na wszystko? Przestań ciągle się pocieszać niezdrowym jedzeniem i piciem. Odrzuć używki i zacznij dbać o siebie. Ta książka pokaże Ci różne metody troski o swoje zmęczone ciało. Zawiera ona proste ćwiczenia, które można wykonać wszędzie. Dzięki nim poczujesz się bardziej spokojna. Będziesz miała więcej energii i zaczniesz wreszcie korzystać z życia.
Wydaje się, że życie kobiety jest proste. To nie jest prawdą. Mamy w życiu zbyt wiele stresu. Nawet jeśli nie pracujemy to przecież jest troska o rodzinę, przyjaciół. Są różne dolegliwości. Każda z nas w inny sposób próbuje sobie radzić z trudnościami. Jednak nie zawsze są to dobre i zdrowe metody. Niekiedy zamiast być odprężoną, zwiększamy nasz stres. Niezdrowe jedzenie, używki i tym podobne rzeczy tylko bardziej niszczą nasze ciało i nie tylko. Bo tym samym "zabijamy" nasze rodziny, przyjaciół.
Tymczasem są proste metody, które sprawią, że poczujemy się lepiej. Wystarczą kilkuminutowe ćwiczenia. Parę ruchów, a twoje podejście do świata się diametralnie zmieni.
"Twój podręczny uspokajacz" zawiera kilkadziesiąt rodzajów różnych ćwiczeń na każdą sytuację w życiu kobiety poczynając od rozmowy kwalifikacyjnej, a kończąc na zwykłym bólu głowy. Ta książka na pewno przyda się każdej z nas. Można wziąć ją ze sobą w podróż, dzięki czemu zawsze będziemy mogły zawsze do niej zajrzeć. Sądzę, że to niezbędna rzecz każdej prawdziwej kobiety.
Muszę przyznać, że autorka zna się na rzeczy. Dokładnie opisuje każde ćwiczenie. Dzięki temu nie ma problemu z ich wykonaniem. Niektóre z nich są nawet zilustrowane. Można zauważyć fachowość Kate Hanley. Możemy być pewne, że te metody pomogą nam się zrelaksować.
Książka napisana została prostym, ale fachowym językiem. Podoba mi się grafika. Jest bardzo kobieca i zwraca na siebie uwagę. Wielkim plusem jest to, że ten podręcznik jest podzielony na kilka rozdziałów dotyczących części naszego życia. Dzięki temu bez problemu znajdziemy interesujące nas ćwiczenie.
Podsumowując polecam tę lekturę wszystkim kobietom. Warto wiedzieć jak sobie poradzić z problemami w bezpieczny i zdrowy dla nas sposób. Zamiast zajadać się fastfoodowym jedzeniem czy używkami i potem dodatkowo walczyć o zdrowie to lepiej wykonajmy kilka relaksujących ćwiczeń. To zaledwie parę minut, a poczujemy się znacznie lepiej i w dodatku nie zmęczymy bardziej naszego ciała.
Sztukater.pl monia1990
Techniki fotografii wieloujęciowej. Od inspiracji do obrazu
Jedno z wszystkich, wszystkie w jedno
Ta trawestacja słynnego zawołania z "Trzech muszkieterów" jest tu bardziej na miejscu, niż by się na pierwszy rzut oka wydawało. Książka traktuje bowiem przede wszystkim o tym, że kilka zdjęć pomaga w sytuacjach, gdy jedno nie dałoby rady. Dokładnie jak w "Muszkieterach": czterech poradzi sobie z (prawie) każdą sytuacją. Tylko jak ich skłonić do współpracy
Ta książka to rarytas na naszym rynku: podręcznik omawiający kwestie związane z technikami opartymi na wszelkiego rodzaju łączeniu zdjęć: w klasyczną panoramę, panoramy mozaikowe, ale także HDR-y, ujęcia o zwiększonej głębi ostrości i poszerzonej rozdzielczości. Jeśli ktoś zupełnie nie wie, w jaki sposób zabrać się za coś takiego ta książka jest właśnie dla niego. Problem łączenia ujęć jest tu bowiem omówiony od początku do końca: od samej techniki fotografowania i kwestii co ustawić w aparacie po klikologię programów, które w tym łączeniu pomagają.
Co by tu złożyć
Każdy kolejny rozdział prezentuje konkretny typ fotografii wieloujęciowej, czyli takiej, gdzie końcowy obraz powstaje z wielu ujęć składowych. Kolejno są to: zwiększanie szczegółowości zdjęcia przez nakładanie kilku ujęć tej samej sceny, maksymalizacja głębi ostrości, panoramy i HDR. Dodatkowo mamy jeszcze na początku rozdział traktujący o organizacji pracy i przedstawiający wstępnie używane później programy, a na końcu rozdział na temat poprawiania kontrastu miejscowego (nazywanego tu mikrokontrastem) i wyostrzania, czyli tych czynności, które dobrze jest na koniec wykonać na złożonym już obrazie. Każda technika jest bardzo dokładnie omówiona krok po kroku na przykładzie wybranego, specjalistycznego programu albo kilku programów. Oczywiście, jeśli preferujemy inne aplikacje, dokładny sposób postępowania będzie się nieco różnił, ale zasady postępowania pozostaną te same. Oprócz Photoshopa, autorzy omawiają też korzystanie z Photo Acute, FDRTools, Photomatiksa Pro, CombineZM, Helicon Focusa oraz DOP Detail Extractora.
Po prostu podręcznik
Książki tej nie należy traktować ani jako czytadła, ani jako albumu. Prezentowane zdjęcia nie są specjalnie zachwycające ot, poprawne, przyjemne dla oka zaprezentowanie kolejnych technik. Treściowo książka jest bardzo techniczna i mało porywająca z pewnością nie nadaje się do swobodnej lektury w ciepłe, letnie wieczory. Natomiast jako podręcznik, trzymany w jednej ręce, podczas gdy druga spoczywa na myszce i wykonuje po kolei opisywane czynności, sprawdzi się dobrze. Plusem jest też to, że kolejne zagadnienia są omówione na przykładzie konkretnych zdjęć, wykonywanych od początku do końca. Tematem książki jest składanie ujęć, ale jeśli przy okazji trzeba coś wyprostować czy rozjaśnić te rzeczy również są szczegółowo przedstawione.
Problem językowy
Niestety, problem taki istnieje. Jeśli chodzi o fragmenty dotyczące edycji zdjęć i wykorzystywania programów graficznych, nie mam zastrzeżeń. Wszystko jest jasno i precyzyjnie opisane. Natomiast fragmenty dotyczące samego fotografowania bywają trudne w odbiorze z powodu dość dziwnego słownictwa. Na przykład domyślenie się, że w sformułowaniu tryb poklatkowy chodzi o tryb seryjny, zajęło mi dłuższą chwilę. Są tu też skoki przesłony zamiast stopni przysłony i trochę innych tego typu kwiatków.
Dla kogo to?
Mimo swojej niewątpliwej wartości merytorycznej, książka ta nie jest dla każdego. To nie jest łatwa lektura ani inspirujący album. Zdecydowanie polecamy ją natomiast osobom szukającym technik specjalnych i dążącym do uzyskania fotografii o wysokiej jakości technicznej.
Digital Foto Video Ewa Prus, 2011-06-03
Filozofia f**k it, czyli jak osiągnąć spokój ducha
To propozycja... wyluzowania się, przy wykorzystaniu instrumentów zawartych w tytule "Filozofia f**k it, czyli jak osiągnąć spokój ducha". John C. Parkin w swym "filozoficznym" wykładzie wspiera się zaleceniami zawartymi w słowach swego imiennika Johna Lennona: "Jeśli coś ci się nie podoba, nie musisz tego robić! (...) Przecież wszystkich nie dasz rady uszczęśliwić, więc... pieprz to!". Nikomu przed maturą bym tego (cytatu i poradnika...) nie polecał -ale pozostałym, na czas weekendu, czemu nie...
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI .N, 2011-06-04