ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Inbound Marketing. Daj się poznać w Google, serwisach społecznościowych i na blogu

Książka prezentuje zjawisko inbound marketingu, a więc sztuki bycia odnajdywanym w sieci internetowej, głównie za pomocą serwisów społecznościowych, takich jak Facebook, YouTube czy Twitter. Zawiera ona praktyczne porady dotyczące budowania treści, zakładania bloga, optymalizacji w Google, gromadzenia fanów czy generowania ruchu na własnej stronie internetowej. Autorzy zwracają uwagę na najczęściej popełniane błędy, prezentują sposoby monitorowania postępów, a w zakończeniach rozdziałów przedstawiają konkretne zadania do wykonania przez czytelnika.
Redakcja E-mentor Szkoła Główna Handlowa 2010-12

Internet. Dla seniorów

Przystępnie napisana książka Bartosza Danowskiego o magii internetu. Publikacja pomoże przezwyciężyć obawy i zachęci do korzystania z ułatwień - od bezpiecznych zakupów w sieci, internetowego płacenia rachunków, odnajdywania dawnych znajomych, aż po kwestie bardziej zaawansowane, np. umieszczanie w sieci własnych zdjęć.
Gazeta Krakowska . MAG, 2010-12-24

Zen prezentacji - pomysły i projekty. Jasne zasady i techniki tworzenia doskonałych prezentacji

Zanim dostałem tę książkę w swoje ręce, wiedziałem, że będzie to hit. Byłem niesamowicie pozytywnie nastawiony do tej pozycji i nie dość, że się nie zawiodłem, to książka ta przeszła moje oczekiwania. „Zen prezentacji” to pozycja obowiązkowa na półce każdej osoby, której zależy na przekazywaniu swoich idei. Dobry pomysł to w dzisiejszych czasach już nie wszystko - trzeba umieć zaprezentować się tak, by wzbudzić zainteresowanie i to właśnie z tą książką będziesz wiedział, jak tego dokonać. Garr Reynolds Jako introwertyk mam problemy z zapamiętywaniem nazwisk, jednak tego nie zapomnę nigdy. Garr Reynolds stał się moim guru już w trakcie lektury książki. O samej postaci czytałem już wcześniej. Słyszałem o poprzedniej książce autora - „Zen prezentacji. Proste pomysły i ważne zasady.” właśnie w kontekście lektur obowiązkowych według blogosfery. Jeden z rozdziałów książki „Sześć pikseli oddalenia” jednego z autorytetów marketingu internetowego - Mitcha Joela - został w większości poświęcony właśnie Garrowi. Reynolds został podany jako przykład osoby, która odnalazła swoją niszę, w której stała się mistrzem, a dzięki sieci web 2.0 - autorytetem każdego zainteresowanego tematem. Przeszło 100 000 sprzedanych egzemplarzy „Prostych pomysłów i ważnych zasad” i tłumaczenie tej pozycji na siedemnaście języków mówi samo za siebie. Garr jest rozchwytywanym mówcą i konsultantem w swojej dziedzinie. Jego klientami są największe firmy na świecie, z których duża część znajduje się na liście Fortune 500. Obecnie jest dyrektorem firmy Design Matters Japan oraz wykładowcą na uniwersytecie Kansai Gaidai. Wcześniej pracował m.in. w Apple. Mieszka w Japonii i zaszczepia idee zen w swoje prezentacje oraz uczy robienia tego samego swoich czytelników oraz klientów. Tweetuje, bloguje oraz fotobloguje. Możesz zapoznać się z jego stroną domową lub nagraniem wideo z jednej z jego prezentacji. Nie potrzebujesz tej książki, mówisz? Owszem, potrzebujesz. Wielu ludziom wydaje się, że wydawanie tego typu pozycji jest bez sensu, bo przecież tworzenie prezentacji jest takie banalne. W sieci jest zatrzęsienie webowych aplikacji do tworzenia prezentacji, w szkole czy pracy dostępny jest Power Point. Wszystkich myślących w ten sposób na pohybel, bo to przez nich audytorium śpi na wykładach! To, że programów jest od liku, że są bogate w funkcje, nie oznacza, że potrafisz wykorzystywać je właściwie. Nie nauczysz się tego samemu - weź w dłoń książkę i zapoznaj się z radami autorytetu, który do perfekcji dochodzi od wielu lat. Ignoranci wciąż będą tworzyć nudne prezentacje, które nie będą wzbudzały zainteresowania. Brak zainteresowania będą tłumaczyć ignorancją audytorium, zapominając, że to mówca jest dla słuchaczy, a nie słuchacze dla mówcy. Jeśli coś prezentujesz, to tobie powinno zależeć na tym, by audytorium miało ochotę cię wysłuchać, by pamiętało twój wykład i ciebie. Słuchacze nie będą się silili by cię zrozumieć - to twój problem, czy dotrzesz do zgromadzonych, czy nie. I to właśnie musisz zrozumieć. Biblia dla oświecionych Nie jesteś ignorantem - jesteś oświecony. Rozumiesz, że twoja w tym sprawa, by dotrzeć do jak największego grona odbiorców twoich treści. Pojawia się zatem pytanie - jak? Potraktuj książkę Garra jako biblię. Po lekturze tej pozycji spodziewałem się umiejętności stricte związanych z tworzeniem slajdów, jednak nie koncentruje się ona jedynie na tym zagadnieniu - poszerza ogólne horyzonty. Uczy tego, jak spoglądać na projekty graficzne, uczy, jak trafiać do odbiorców. Zahacza więc także o takie dziedziny jak psychologia, prezentując wyniki badań naukowych dotyczących wyższości prezentacji informacji z wykorzystaniem obrazu pod względem efektywności nad prezentacją suchych faktów. Autor mówi o tym, jak poszczególne elementy wpływają na podświadomość audytorium i wywołują konkretne emocje - zainteresowanie, znudzenie czy euforię. Garr od lat zamieszkuje Japonię. Zaszczepił w sobie ideologię zen i mówi o tym w swojej książce, dzięki czemu staje się ona jeszcze bardziej interesująca. Rozdziały przeplatane są dodatkami mówiącymi o osiąganiu harmonii w różnych dziedzinach życia (np. przy tworzeniu tradycyjnych japońskich parasolek wasaga czy właściwym stosowaniu kolorów w sztuce sumi-e), bądź zawierające wypowiedzi osób uznawanych przez Garra za mistrzów prezentacji (np. Davida S. Rose’y, który daje w książce wskazówki, jak tworzyć prezentacje dla potencjalnych inwestorów). W pozycji zostały poruszone takie kwestie jak odpowiednie podejście do projektu, dążenie do prostoty, odpowiednie wykorzystanie czcionek (duża czy mała czcionka, wielkość interlinii, czcionka szeryfowa czy bezszeryfowa, rozmieszczenie tekstu w przypadku slajdów dwujęzycznych etc.) w celu wywołania konkretnego rezultatu, kolorów (jasne czy ciemne, liczba kolorów per slajd, połączenia barw - temat monochromatyczny, analogiczny, dopełniający, wywoływanie konkretnych emocji danymi kolorami etc.), multimediów - zdjęć i filmów (przyciąganie uwagi audytorium odpowiednim ułożeniem obrazu na ekranie, wykorzystywanie włanych zdjęć), kompozycji (asymetryczna czy symetryczna, punkty centralne, krawędzie, kierowanie wzroku widza w odpowiednim kierunku etc.), prezentowanie danych we właściwy sposób (upraszczanie danych, rodzaje wykresów). To nie wszystko - książka porusza także temat czerpania inspiracji z natury, ze świata zewnętrznego, z projektów graficznych spotykanych na codzień - banerów, reklam telewizyjnych. Garr mówi także o poszerzaniu horyzontów i motywuje do rozwoju osobistego. Reynolds dąży do prostoty nie tylko w swoich prezentacjach, ale także i w książkach, które pisze. Byłem niesamowicie zaskoczony, jak wiele użytecznych informacji był w stanie przekazać na ledwo ponad dwustu stronach. Książka jest krótka, bogata w ilustracje, a do tego w pełni w kolorze, dlatego czyta się ją z przyjemnością. Mnogość ilustracji to jedna z większych zalet tej książki. Nie tylko mówi ona o właściwym podejściu do projektowania prezentacji, ale także pokazuje właściwe projekty. Po lekturze tej książki i kontemplacji ilustracji nie ma mowy, by dalej tworzyć nudne prezentacje! Ze względu na to, iż każda zasada jest ilustrowana kilkoma slajdami bez i po jej zastosowaniu, czytelnik dokładnie dostrzega popełniane dotychczas błędy i wie, jak się poprawić. Ważną cechą książki jest także podsumowywanie rozdziałów. Ogromny plus dla Garra, że nie zapomniał o tym, by dla każdego rozdziału poświęcić tę stronę, dwie na usystematyzowanie zdobytej przez czytelnika wiedzy. Podsumowanie Ta książka jest pozycją obowiązkową. Każdy, komu choć trochę zależy na tym, by jego idee i pomysły były zrozumiałe, musi się tego nauczyć i to właśnie ta pozycja może posłużyć mu jako podręcznik.
osblog.pl b.YISK, 2010-12-15

Zen prezentacji - pomysły i projekty. Jasne zasady i techniki tworzenia doskonałych prezentacji

Zanim dostałem tę książkę w swoje ręce, wiedziałem, że będzie to hit. Byłem niesamowicie pozytywnie nastawiony do tej pozycji i nie dość, że się nie zawiodłem, to książka ta przeszła moje oczekiwania. „Zen prezentacji” to pozycja obowiązkowa na półce każdej osoby, której zależy na przekazywaniu swoich idei. Dobry pomysł to w dzisiejszych czasach już nie wszystko - trzeba umieć zaprezentować się tak, by wzbudzić zainteresowanie i to właśnie z tą książką będziesz wiedział, jak tego dokonać. Garr Reynolds Jako introwertyk mam problemy z zapamiętywaniem nazwisk, jednak tego nie zapomnę nigdy. Garr Reynolds stał się moim guru już w trakcie lektury książki. O samej postaci czytałem już wcześniej. Słyszałem o poprzedniej książce autora - „Zen prezentacji. Proste pomysły i ważne zasady.” właśnie w kontekście lektur obowiązkowych według blogosfery. Jeden z rozdziałów książki „Sześć pikseli oddalenia” jednego z autorytetów marketingu internetowego - Mitcha Joela - został w większości poświęcony właśnie Garrowi. Reynolds został podany jako przykład osoby, która odnalazła swoją niszę, w której stała się mistrzem, a dzięki sieci web 2.0 - autorytetem każdego zainteresowanego tematem. Przeszło 100 000 sprzedanych egzemplarzy „Prostych pomysłów i ważnych zasad” i tłumaczenie tej pozycji na siedemnaście języków mówi samo za siebie. Garr jest rozchwytywanym mówcą i konsultantem w swojej dziedzinie. Jego klientami są największe firmy na świecie, z których duża część znajduje się na liście Fortune 500. Obecnie jest dyrektorem firmy Design Matters Japan oraz wykładowcą na uniwersytecie Kansai Gaidai. Wcześniej pracował m.in. w Apple. Mieszka w Japonii i zaszczepia idee zen w swoje prezentacje oraz uczy robienia tego samego swoich czytelników oraz klientów. Tweetuje, bloguje oraz fotobloguje. Możesz zapoznać się z jego stroną domową lub nagraniem wideo z jednej z jego prezentacji. Nie potrzebujesz tej książki, mówisz? Owszem, potrzebujesz. Wielu ludziom wydaje się, że wydawanie tego typu pozycji jest bez sensu, bo przecież tworzenie prezentacji jest takie banalne. W sieci jest zatrzęsienie webowych aplikacji do tworzenia prezentacji, w szkole czy pracy dostępny jest Power Point. Wszystkich myślących w ten sposób na pohybel, bo to przez nich audytorium śpi na wykładach! To, że programów jest od liku, że są bogate w funkcje, nie oznacza, że potrafisz wykorzystywać je właściwie. Nie nauczysz się tego samemu - weź w dłoń książkę i zapoznaj się z radami autorytetu, który do perfekcji dochodzi od wielu lat. Ignoranci wciąż będą tworzyć nudne prezentacje, które nie będą wzbudzały zainteresowania. Brak zainteresowania będą tłumaczyć ignorancją audytorium, zapominając, że to mówca jest dla słuchaczy, a nie słuchacze dla mówcy. Jeśli coś prezentujesz, to tobie powinno zależeć na tym, by audytorium miało ochotę cię wysłuchać, by pamiętało twój wykład i ciebie. Słuchacze nie będą się silili by cię zrozumieć - to twój problem, czy dotrzesz do zgromadzonych, czy nie. I to właśnie musisz zrozumieć. Biblia dla oświecionych Nie jesteś ignorantem - jesteś oświecony. Rozumiesz, że twoja w tym sprawa, by dotrzeć do jak największego grona odbiorców twoich treści. Pojawia się zatem pytanie - jak? Potraktuj książkę Garra jako biblię. Po lekturze tej pozycji spodziewałem się umiejętności stricte związanych z tworzeniem slajdów, jednak nie koncentruje się ona jedynie na tym zagadnieniu - poszerza ogólne horyzonty. Uczy tego, jak spoglądać na projekty graficzne, uczy, jak trafiać do odbiorców. Zahacza więc także o takie dziedziny jak psychologia, prezentując wyniki badań naukowych dotyczących wyższości prezentacji informacji z wykorzystaniem obrazu pod względem efektywności nad prezentacją suchych faktów. Autor mówi o tym, jak poszczególne elementy wpływają na podświadomość audytorium i wywołują konkretne emocje - zainteresowanie, znudzenie czy euforię. Garr od lat zamieszkuje Japonię. Zaszczepił w sobie ideologię zen i mówi o tym w swojej książce, dzięki czemu staje się ona jeszcze bardziej interesująca. Rozdziały przeplatane są dodatkami mówiącymi o osiąganiu harmonii w różnych dziedzinach życia (np. przy tworzeniu tradycyjnych japońskich parasolek wasaga czy właściwym stosowaniu kolorów w sztuce sumi-e), bądź zawierające wypowiedzi osób uznawanych przez Garra za mistrzów prezentacji (np. Davida S. Rose’y, który daje w książce wskazówki, jak tworzyć prezentacje dla potencjalnych inwestorów). W pozycji zostały poruszone takie kwestie jak odpowiednie podejście do projektu, dążenie do prostoty, odpowiednie wykorzystanie czcionek (duża czy mała czcionka, wielkość interlinii, czcionka szeryfowa czy bezszeryfowa, rozmieszczenie tekstu w przypadku slajdów dwujęzycznych etc.) w celu wywołania konkretnego rezultatu, kolorów (jasne czy ciemne, liczba kolorów per slajd, połączenia barw - temat monochromatyczny, analogiczny, dopełniający, wywoływanie konkretnych emocji danymi kolorami etc.), multimediów - zdjęć i filmów (przyciąganie uwagi audytorium odpowiednim ułożeniem obrazu na ekranie, wykorzystywanie włanych zdjęć), kompozycji (asymetryczna czy symetryczna, punkty centralne, krawędzie, kierowanie wzroku widza w odpowiednim kierunku etc.), prezentowanie danych we właściwy sposób (upraszczanie danych, rodzaje wykresów). To nie wszystko - książka porusza także temat czerpania inspiracji z natury, ze świata zewnętrznego, z projektów graficznych spotykanych na codzień - banerów, reklam telewizyjnych. Garr mówi także o poszerzaniu horyzontów i motywuje do rozwoju osobistego. Reynolds dąży do prostoty nie tylko w swoich prezentacjach, ale także i w książkach, które pisze. Byłem niesamowicie zaskoczony, jak wiele użytecznych informacji był w stanie przekazać na ledwo ponad dwustu stronach. Książka jest krótka, bogata w ilustracje, a do tego w pełni w kolorze, dlatego czyta się ją z przyjemnością. Mnogość ilustracji to jedna z większych zalet tej książki. Nie tylko mówi ona o właściwym podejściu do projektowania prezentacji, ale także pokazuje właściwe projekty. Po lekturze tej książki i kontemplacji ilustracji nie ma mowy, by dalej tworzyć nudne prezentacje! Ze względu na to, iż każda zasada jest ilustrowana kilkoma slajdami bez i po jej zastosowaniu, czytelnik dokładnie dostrzega popełniane dotychczas błędy i wie, jak się poprawić. Ważną cechą książki jest także podsumowywanie rozdziałów. Ogromny plus dla Garra, że nie zapomniał o tym, by dla każdego rozdziału poświęcić tę stronę, dwie na usystematyzowanie zdobytej przez czytelnika wiedzy. Podsumowanie Ta książka jest pozycją obowiązkową. Każdy, komu choć trochę zależy na tym, by jego idee i pomysły były zrozumiałe, musi się tego nauczyć i to właśnie ta pozycja może posłużyć mu jako podręcznik.
osblog.pl b.YISK, 2010-12-15

Daj się poznać od najlepszej strony. Krótki kurs autopromocji i lansu

Po poradnikach dla firm, jak budować marki produktów, przyszedł czas na książki o tym, jak budować marki osób. Marketing osobisty robi ostatnio furorę zarówno wśród ekspertów od wizerunku - których zatrudniają coraz częściej nie tylko politycy, ale i szefowie dużych firm - jak i w branży HR. Eksperci podkreślają, że chcąc osiągnąć zawodowy sukces (a na początek zdobyć dobrą pracę), trzeba umieć zbudować swoją markę. To oznacza, że podobnie jak przy wprowadzaniu na rynek nowych produktów trzeba się wylansować. O tym, jak to robić, radzi właśnie Peggy Klaus, która od lat specjalizuje się w sztuce autopromocji. Nic więc dziwnego, że od autopromocji zaczyna swój poradnik, opisując, jak to się stało, że słysząc w dzieciństwie rady ojca: „Peggy nie przechwalaj się, jeśli dobrze coś robisz, ludzie sami to zauważą”, została ekspertem od lansu. Co prawda, z polskiej perspektywy może się wydawać, że Amerykanie mają autopromocję we krwi, ale jak wynika z relacji autorki, nie tylko ona, ale i wielu jej znajomych ma z tym problemy. Tym bardziej że lans, a zwłaszcza namolni lanserzy budzą zwykle irytację otoczenia. Chyba że robią to umiejętnie. Peggy Klaus przekonuje, że można i warto się tego nauczyć, podając kilkadziesiąt praktycznych rad ilustrowanych konkretnymi przykładami. Na początek rozprawia się z kilkoma mitami, które zniechęcają nas do autopromocji; dobra robota mówi sama za siebie, pokora sprawi, że zostaniemy zauważeni albo że inni nas wyręczą w chwaleniu. To błąd. Nawet jeśli obecny szef pamięta naszą „dobrą robotę”, to jego następca nie będzie o niej wiedział. Z kolei inni mogą pochwalić nas nie zawsze tak, jakbyśmy chcieli. Książka podzielona na rozdziały-rady prezentuje sposoby na to, jak się „sprzedać” m.in. podczas rozmowy kwalifikacyjnej, oceny okresowej, przy okazji nieoczekiwanego spotkania w windzie z głównym szefem, a nawet przy rozmowie z nieznajomym, który ma przy nas miejsce w samolocie. (Może to nasz potencjalny klient albo pracodawca?). Podaje też sposoby technolansu w świecie nowych technologii, czyli przy wymianie e-maili, nagrywania się na pocztę głosową czy podczas wideokonferencji. Co robić, by się wypromować? Jeśli zarzucimy ludzi wyliczanką swych zalet, efekt będzie odwrotny. Peggy Klaus radzi (i tę radę warto zapamiętać), by starannie przygotować własną lans-mowę, czyli prezentację samego siebie. I to nie w jednej, ale w kilkunastu wersjach - zarówno dłuższych, czyli 2 - 3-minutowych, jak i krótkich na 30 sekund - niezbędnych gdy np. ktoś nas na imprezie przedstawi VIP-owi. Nie chodzi oczywiście o mówioną wersję CV, ale o prezentację wzbogaconą „soczystymi szczegółami” i anegdotami. Wiele jej elementów będzie się powtarzać, ale różne wersje pozwolą dopasować ją do sytuacji i słuchaczy. Jako przykład autorka podaje znajomą, która starając się o pracę u producenta zdrowej żywności, podkreślała, że dorastała w sklepie z taką właśnie żywnością, który prowadziła jej matka. Przydatne są lans-sentencje na wzór haseł reklamowych, które krótko, w dwóch - trzech zdaniach przedstawią nas innym. W poradniku jest sporo przykładów dobrych i złych autoprezentacji. Pracę nad lans-mową ma ułatwić lista 12 pytań np. o to, co lubisz w swym zawodzie, czym się zajmujesz i dlaczego, jakie nowe umiejętności nabyłeś w zeszłym roku etc. Zastosowanie tych rad w praktyce wymaga oczywiście sporo czasu i wysiłku, ale - tak jak przy lansowaniu produktów - może się bardzo opłacić.
Rzeczpospolita Anita Błaszczak, 2010-12-16

Firma jak kamorra. 11 strategicznych zasad mafii w legalnym biznesie

O takich książkach mówi się, że mają strukturę heterogeniczną. Najpierw jest coś w rodzaju mafijnej opowieści. Oto czeski mafioso w drugim już pokoleniu, ale nowoczesny, czyli nie taki, co interesy robi kałasznikowem i torturami, rozwija biznes w ojczystym kraju. Potem rozbudowuje go w naszym rejonie Europy. Wreszcie trafia do Polski jako kolejnego kraju swojej ekspansji. Pojawiają się nasze służby, skorumpowani politycy, nawet chińska mafia, która „podsłuchuje” bankomaty, kradnąc w ten sposób numery kart. Jest też Polak-mściciel, który chce dopaść bossa amerykańskiej mafii w zemście za śmierć narzeczonej… Co dalej - nie zdradzimy. Druga część książki (Pasternak) jest bardziej tradycyjna, jeśli idzie o literaturę ekonomiczną, ale opowiada o tym samym. Jeśli chcesz odnieść sukces w jakimkolwiek biznesie, m.in. określ dokładnie, jaki jest jego główny filar, i trzymaj się go. Ta dewiza dotyczy w równej mierze hotelu, jak i międzynarodowej mafii. Konsultanci przeanalizowali w ostatnich latach strategie blisko 200 firm działających w Polsce. Przygotowując dla nich szkolenia, przeprowadzili rozmowy z ponad 1500 menedżerami tych firm. Takie informacje posłużyły do określenia 11 filarów (w czterech kategoriach) skutecznej strategii biznesowej. Owe kategorie to: sposób funkcjonowania firmy, rynek i klienci, organizacja i ludzie, pieniądze. Prezentacji wyników tej analizy poświęcona jest właśnie drugą część książki. Warto wiedzieć, że czytając charakterystykę każdego z 11 filarów, zawsze się dowiadujemy, w jakich okolicznościach ów filar nie tylko nie jest potrzebny, ale nawet może szkodzić.
Rzeczpospolita Krzysztof Krubski, 2010-12-16