ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Bez nadziei. Chestnut Springs #5

Beau Eaton to były żołnierz po przejściach, dla ludzi - bohater, ale wewnętrznie to zagubiony i zmęczony mężczyzna. Bailey Jansen to dziewczyna, którą miasteczko woli osądzać niż poznać. On potrzebuje kogoś, kto odwróci uwagę rodziny od jego traumy, a ona kogoś, kto pozwoli jej wyrwać się z cienia złej rodzinnej reputacji. Umowa miała być prosta - udajemy zaręczyny. Problem pojawia się w momencie, gdy udawanie przemienia się w prawdziwe uczucia... To kolejny tom serii Chestnut Springs, który tylko potwierdza, dlaczego tak bardzo lubię tę serię. Autorka ma wyjątkową łatwość w łączeniu wątków obyczajowych z pikantniejszymi momentami. Pisze tak, że można poczuć każde spojrzenie. Każda część tej serii ma swój rytm, własny klimat, ale razem tworzą historię o miłości, rodzinie i drugich szansach. Co spodobało mi się w tym tomie ? Oczywiście duet głównych bohaterów - Bailey i Beau. Ona jest szczera, odważna i silna mimo wszystkich przeciwności. On jest zamknięty, pełen bólu, ale też lojalny i jak coś obieca, to się tego trzyma. Były momenty w książce, przy których się śmiałam, a także takie, przy których ścisnęło mnie w gardle. Była to naprawdę udana lektura, choć przyznam szczerze, że poprzednia część serii podobała mi się bardziej. Ta historia zapadnie mi jednak w pamięć jako ciepły, lekki romans, który czyta się z przyjemnością i uśmiechem. Polecam szczególnie tym książkarom, które lubią motywy udawanych zaręczyn, mrukliwych facetów i małego miasteczka, gdzie wszyscy o wszystkich wiedzą trochę za dużo.

Ollkafasolka Superson Aleksandra

Puck Off

Rosie i Matt poznają się w samolocie, późniejsze opóźnienie lotu sprawia, że spędzają razem noc. Lecz to nie jest ich ostatnie spotkanie. Młody mężczyzna zaczyna sezon w nowej drużynie hokejowej, której social mediami zajmuje się starsza o dwa lata Rosie.. to ona zostaje wyprana do ocieplenia jego wizerunku. Uwielbiam to uniwersum hokeistów, choć trochę obawiałam się zabrać za „Puck off” ze względu na dość duże spoilery do tej książki w „Reckless” tam zostało wspomniane o przykrej sytuacji, która spotkała głównych bohaterów. Bałam się, że zostanie to opisane w sposób który nie spełni moich oczekiwań. Lecz jak zwykle się pomyliłam, bo autorka poradziła sobie z tym tematem świetnie. Wzbudziło to we mnie mnóstwo emocji, pojawiły się łzy, dodatkowo nie pomagało przy tym, że sytuacja przypominała bohaterce o zachowaniu swojego ojca, a właściwie o jego braku w życiu gdy był zawodowym hokeistą. Matt przez całą książkę pokazywał, że on przepadł, i od razu poczuł coś do Rosie, jego gesty chwytały za serce. Ale to w momencie bólu zdecydowanie uświadomił mi, że pomimo wieku i bycia zawodowym hokeistą, on był odpowiedzialny i trwały w uczuciu, że w tym trudnym momencie od będzie. Chłopak jest przezabawny, rozczulił mnie adoptowaniem Froda. A jego początkowa niechęć do podjęcia działań mających na celu zmienienie jego opinii przez fanów ze względu na powiązanie ze starszym bratem zmieniła sie natychmiast gdy tylko odkrył, że dzięki temu będzie mógł spędzać więcej czasu z Rosie dosłownie mnie ubawiła. Sama Rosie jest silną bohaterką, która nie ma łatwo, w pracy inni uznają, że dzięki znajomością ma posadę, prywatnie jej rozwiedzeni rodzice ciągle się kłócą, nie pomaga zadra związana z ciężkim okresem gdy jej ojca nie było przy niej. Bohaterka nie chce się wiązać z hokeistami, lecz ciągnie ją do Mattq, ich relacja ma opierać się na cielesności, lecz pomiędzy wszystko wkradają się też uczucia, bohaterowie spędzają razem czas na codziennych czynnościach. Matt sprawia, że mury Rosie się łamią. I jak nie przepadam za oszukiwaniem się postaci, do skrywania uczuć pod postacią wyłącznie relacji fizycznej, tak tutaj ona mi nie przeszkadzała a wręcz w tempie mnie zadowalającym przeszła do czegoś więcej. „Puck off” wzbudza wiele emocji, poprzez śmiech, do motylków w brzuchu, przez morze smutku, pomiędzy tym wszystkim dostajemy też sporo hokeja i pikantnych scen.

@melodyjnemysli Rogoża Nikola

Puck Off

Wiecie, co jest najlepsze w autorach, którzy piszą schematyczne książki? To, że nigdy nie wiesz, kiedy postanowią ten schemat przełamać i naprawdę cię zaskoczyć. Tak właśnie było w tym przypadku. Pióro Ludki znam i bardzo lubię - jej książki mają swój charakterystyczny rytm i można by wręcz stworzyć bingo z powtarzających się motywów. Ale „Puck Off” zdecydowanie się z tego schematu wyłamuje. I to właśnie najbardziej mi się w niej podobało. Rosie pracuje w dziale PR drużyny hokejowej Edmonton Oilers. Wracając z Europy, w samolocie poznaje Matta - i spędza z nim noc. Miało to być jednorazowe spotkanie, bez żadnych zobowiązań… dopóki nie okazuje się, że Matt to nowy zawodnik Nafciarzy. Od początku między nimi iskrzy, a gdy spotykają się ponownie, szybko staje się jasne, że nie będą w stanie trzymać się od siebie z daleka. Ogromnym plusem jest to, że wreszcie dostaliśmy perspektywę obojga bohaterów. Lubię, gdy autor zostawia mi przestrzeń do domysłów, ale jeszcze bardziej cenię, kiedy mogę przeczytać dokładnie, co dzieje się w głowie każdej z postaci. A teraz - Matt. Kocham tego chłopaka! Oficjalnie trafia do mojego rankingu najlepszych książkowych facetów. To, jak wspierał Rosie, jak o nią walczył i jak się o nią troszczył… On chyba naprawdę zakochał się od pierwszego wejrzenia. Rozpływałam się nad nim. Jego relacja z rodziną, szczególnie z mamą, tylko to potwierdza. Myślałam, że Maverick z „Puck Luck” wysoko zawiesił poprzeczkę, ale Matt przebił go bez problemu. Co do Rosie - mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem jej dystans do hokeistów. Ojciec-sportowiec, brak poczucia bezpieczeństwa, obietnica, że „nigdy nie zwiążę się z żadnym hokeistą” - to motyw znany, ale tu wypada naprawdę dobrze. Z drugiej strony, momentami irytowało mnie, jak traktowała Matta. On dawał z siebie wszystko, a ona potrafiła tego kompletnie nie docenić. Książka ma też sporo spicy scen - i choć większość była dobrze napisana, jedna z nich naprawdę mnie zaniepokoiła. Chodzi o scenę w hotelu, w której Rosie i Matt odegrali jej fantazję przypominającą przemoc seksualną. Rozumiem, że ludzie mają różne fantazje, ale ten fragment pozostawił we mnie duży niesmak. Moim zdaniem w takich przypadkach powinien pojawić się trigger warning. Nie mogę też przemilczeć wątku PR-u opartego na wizytach w szpitalu i wykorzystywaniu chorych dzieci do poprawy wizerunku drużyny. Wiem, że takie rzeczy dzieją się naprawdę, ale fakt, że bohaterowie nie dostrzegają w tym nic złego, bardzo mnie uderzył. Najbardziej jednak zabolało mnie, jak Rosie umniejszyła rolę Matta w tragedii, która ich spotkała. Rozumiem, że utrata dziecka to dla kobiety niewyobrażalny ból, ale to było też dziecko Matta - dziecko, które on pokochał, zanim pokochała je Rosie. Jej podejście, że „temat nie istnieje, więc nie ma o czym rozmawiać”, było dla mnie nie do zaakceptowania. Poczułam się zraniona w jego imieniu. Matt zasługiwał na więcej, a Rosie chwilami traktowała go tak, jakby był tylko przypadkowym dawcą spermy. I choć mogę to tłumaczyć jej stanem psychicznym, nie potrafię przejść obok tego obojętnie. A te skarpetki w różyczki? Szlochałam. Uwielbiam styl Ludki - jej humor, lekkość, dialogi. Jej książki po prostu dobrze się czyta. Dlatego, mimo że „Puck Off” ma momenty, które mnie zirytowały, w ogólnym rozrachunku to świetna, emocjonalna i poruszająca historia. Wzbudziła we mnie mnóstwo uczuć - i właśnie za to ją cenię. Bo dobra książka nie musi być idealna. Wystarczy, że nie pozostawi cię obojętnym.

@zaczytana_catrin Bielicka Katarzyna

Recenzownik. Mój książkowy journal

„Recenzownik. Mój książkowy journal.” - 5/5⭐ W końcu znalazłam coś, w czym mogłabym zapisywać swoje książkowe przemyślenia w uporządkowany sposób. To nie tylko zwykły tracker postępów czytelniczych, ale też zbiór ciekawych wyzwań, przepisów na herbatkę, czy przypomnień, że moja kupka wstydu jest tak długa, że nie mieści się na jednej kartce 🫣. Każda strona skłania do refleksji nad swoim czytelniczym gustem. Dzięki niemu w jednym miejscu mamy wszystkie recenzje, TBR, nadchodzące premiery, podpisy autorów i wiele więcej. Za każdym razem, gdy go otwieram mam ogromną motywację do czytania. Zaznaczanie kolejnych książek w challenge’u jest jak nagroda 😅. Sprawdzi się dla każdego, kto lubi mieć wszystko zaplanowane i poukładane, ale też lubi wyrażać się poprzez kreatywność. Nie dość, że inspiruje, to jest tak przyjemny dla oka, że mogłabym go mieć tylko po to, aby stał na półce 😅. Będzie też idealnym prezentem dla każdej książkary. Marta nie zawiodła 🥰.

Tik Tok Trzaskalska Kinga

Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1

Romans kowbojski. Jesteście na TAK czy NIE?🤭 . . Przyznam szczerze, że kiedyś nie czytałam takowych romansów, ale od pewnego czasu tak mnie do nich ciągnie, że czytam każdy który wpadnie w moje łapki 🤭 Z tym było tak samo... Zobaczyłam... Przeczytałam opis i... Stało się! Przeczytałam. A w zasadzie pochłonęłam go...🩷 . . Wszystko w nim było idealne. Klimat. Romans... I ci kowboje... Ahh... Ta wyobraźnia😜 Ona to czasami lubi platać figle🤭 . . Poznajemy bardzo fajną rodzinkę! Mamę... dwóch synów (jeden z córką w pakiecie, bo żona go zostawiła), jej córkę Cecille i Nasha (syna przysposobionego). Stracił rodziców gdy był jeszcze dzieckiem...I rodzice Cecille dali mu dach nad głową. I no... Ah ten Nash! Chłopak idealny. Oczywiście miał tam swoje wady, ale to nie zmienia faktu, że był z niego wspaniały chłopak! I Cece miała szczęście, że jego serce wybrało właśnie ją... . . Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się w jaki sposób to się stało-koniecznie sięgnijcie po tę książkę! Warto! . . Znajdziemy tu ranczo... Konie 😄 Gorącego hokeistę, barmana i kowboja w jednym! Oczywiście mowa o... Nashu :D . . Osobiście już nie mogę doczekać sje drugiego tomu! . . A Wy na jaką książkę czekacie?

@zaczytana_optymistka Binkowska Aneta