ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Nie każ mi myśleć! O życiowym podejściu do funkcjonalności stron internetowych. Wydanie II

Słowem wstępu
Akurat wstępu nie do recenzji, ale do samego wpisu. Obiecałem sobie, że na nowym ebiznesy.pl będę pisał co 2-7 dni. A teraz miałem przerwę 11 dni. Hmm, nie ładnie. Nie chcę się tłumaczyć brakiem czasu. Po prostu wezmę się do roboty i postaram się już tak nie obijać ;-)
Tytuł dzieła
Pełny tytuł tej książki brzmi "Nie każ mi myśleć. O życiowym podejściu do funkcjonalności stron internetowych". Tak naprawdę, tłumacze Helionu powinni dać termin użyteczność, zamiast funkcjonalność. Po pierwsze, w oryginale użyto zwrotu "web usability". Po drugie, publikacja ta jest faktycznie o użyteczności (z ang. usability). Ale nie czepiajmy się tytułu, nie on jest tu najważniejszy. Nie każ mi myśleć (…)
Te słowa mówią wszystko. Masz tak projektować serwisy internetowe, aby użytkownik poruszający się po nich nie musiał myśleć. Chodzi o projektowanie stron intuicyjnych w obsłudze. Pomyśl, ile do tej pory przez Twoją przeglądarkę przewinęło się serwisów, których eksploracja to droga przez mękę? Trafiasz z wyszukiwarki na podstronę serwisu i… nie możesz się połapać: gdzie ja jestem? czy to podstrona, czy strona główna? gdzie jest wyszukiwarka? jak znaleźć…? itd. Jeśli chcesz, aby Twoje serwisy były skuteczne, muszą być intuicyjne w obsłudze.
Oceny książki o usability
Ostatnio przeczytałem recenzje książki Kruga w Helionie. Generalnie większość osób wypowiada się bardzo pozytywnie. Choć jest kilka lichych ocen. Jeden koleś napisał:
"Większość książki jest poświęcona temu jak nie powinna wyglądać strona, albo o czym myślą programiści, którzy źle projektują strony www. Jak dla mnie ta książka to strata czasu i pieniędzy."
Zgadzam się z pierwszą częścią tej wypowiedzi. Druga jest dla mnie zaskoczeniem. Ciekawi mnie, jak ten koleś projektuje strony (być może tego nie robi, więc… po co czytał tę książkę?).
Bezcenne rady Kruga
Pamiętam jak dziś moment, gdy po raz pierwszy zagłębiłem się w lekturę "Nie każ mi myśleć". Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron zadzwoniłem do przyjaciela mówiąc, że musi przeczytać tę książkę. Po prostu musiałem komuś to wykrzyczeć do ucha! Ta książka może być jedną z najważniejszych lektur, jakie spotkasz na swej drodze w ebiznesie. Steve Krug porusza między innymi następujące kwestie:
* Jak korzystamy z Internetu. Jeden z lepszych rozdziałów. Widać jak na dłoni niezwykłą empatię autora. Kluczem do sukcesu Kruga jest prostota przekazu i umiejętność patrzenia oczami użytkownika, odbiorcy serwisu. Naucz się tego, a ludzie pokochają Twoje strony.
* Usuń zbędna słowa. Krótka, acz doskonała lekcja o zwięzłym wypowiadaniu się. Ileż to razy czytamy w Sieci słowotok, w którym konkretów jest tyle, co kot napłakał. Nie trać czasu Twoich czytelników i nie lej wody, nie smęć, nie wypełniaj stron zbędną treścią. Treść (jej wartość dla użytkownika) jest esencją Internetu. Jeśli jest jej (esencji) odpowiednia ilość, wypijesz doskonałą herbatę. Jeśli nawet do doskonałej esencji dolejesz zbyt wiele wody, powstanie lura nie do wypicia. Wyryj to sobie w pamięci.
* Projektowanie strony głównej. Każdy webmaster powinien ten rozdział znać na pamięć. W zasadzie nikt nigdy nie powinien przyjąć do pracy webmastera, który zapomni lub pomyli choć jedną linijkę z tych 20-kilku stron ;-) Steve skupia się na przekazie strony głównej, jej funkcji. Doskonale przekazał rolę sloganu reklamowego (tzw. tagline)
Testowanie bezkosztowe
Większości osób testowanie (o ile w ogóle o nim słyszeli) kojarzy się z ogromnymi kosztami i zatrudnieniem agencji z wieloletnim doświadczeniem. Oczywiście można zlecić testowanie. Jasne. Ale można też przeprowadzić je samodzielnie niemal bezkosztowo! Wystarczy posadzić znajomego przed komputerem i poprosić, żeby spróbował np. kupić jakiś konkretny produkt w Twoim sklepie internetowym. Lub znaleźć jakąś informację na stronie firmowej. W kilka minut możesz doznać olśnienia: "Rety, jak mogłem tak zaprojektować to menu!!!" - nie raz krzykniesz po testach. A koszty? Dobra kawa dla znajomego ;-)
Najlepsza książka o użyteczności
Nie każ mi myśleć Steve KrugJeśli miałbym polecić Ci tylko jedną książkę o usability, byłaby to na 100% ta właśnie pozycja. "Nie każ mi myśleć" otworzyć Ci oczy na wiele spraw. Tylko proszę Cię: nie zrób typowego błędu, polegającego na przeczytaniu i zapomnieniu. Rady Kruga są bezcenne. I prawdziwe do bólu. Po lekturze tej publikacji zrozumiesz, że większość stron WWW jest do… źle zaprojektowana.
Niech Twoje serwisy będą zgodne z radami Kruga. Moja strona firmowa - krzywy.pl - "wysłuchała" rad guru od użyteczności. Sam oceń, czy jest intuicyjna w obsłudze i ma jasny przekaz.
ebiznesy.pl Paweł Krzyworączka, 2010-05-14

Rzym. Przewodnik - Celownik. Wydanie 1

Wszystkie drogi prowadzą, a przynajmniej prowadziły, gdy był on stolicą ówczesnego świata, do Rzymu.
Ale gdy turysta, a jest to przecież jedno z najpopularniejszych miast naszego globu, tam trafi i zamierza poznawać go samodzielnie, to często staje przed dylematem: co z tych niezliczonych zabytków, wspaniałych muzeów, ciekawych obiektów i miejsc, nie mówiąc już o ich detalach, wybrać?
Co jest tam rzeczywiście najważniejsze, zwłaszcza gdy ma się ograniczony czas na zwiedzanie? Pomóc w tym mu ma - takie jest przecież założenie nowej serii przewodników - celowników Wydawnictwa „Bezdroża” - kolejna z niej pozycja jaką omawiamy: Rzym. Czy spełnia oczekiwania? Odpowiadam od razu: tak!
Chociaż, jak zwykle, nie bez zastrzeżeń i uwag, które uwzględnione mogą spowodować, że jego następne wydanie będzie jeszcze lepsze. Czytelnik znajduje w nim, w przejrzystym układzie to, co i w poprzednich dwu, już omówionych przeze mnie przewodników z tej serii. A więc Indeksy: najważniejszych, zdaniem autorki, atrakcji turystycznych oraz innych, również wartych poznania obiektów i miejsc.
9 stronicowy atlas miasta z indeksem ulic. Króciutką historię Rzymu. Informacje o głównych atrakcjach miasta oraz zdjęcia większości z nich. Informacje praktyczne i mini słowniczek polsko - włoski. Autorka zaleca poznanie przede wszystkim 143 zabytków, świątyń, pałaców, muzeów, placów, ulic, pomników, fontann i innych miejsc. A dodatkowo, już bez ich omawiania, lecz tylko wymieniając ich nazwy oraz lokalizując na planie miasta, kolejnych 259.
Wśród tych pierwszych są rzeczywiście wszystkie najważniejsze atrakcje, które koniecznie trzeba zobaczyć, lub na pewno warto - w zależności od czasu jakim się dysponuje. Chociaż w paru przypadkach mam wątpliwości, chociażby dzielnicy Pigneto, cmentarza niekatolickiego czy Muzeum Makaronu, czy rzeczywiście zasługują one na aż tak wysoka lokatę. Zwłaszcza gdy na „liście rezerwowej” - w indeksie pozostałych obiektów - znajduje się sporo innych zasługujących nie mniej na uwagę.
Ale autorka ma prawo do takiego wyboru. I zalecane zabytki, miejsca i obiekty prezentuje ze znawstwem, chociaż niekiedy nazbyt skrótowo. Wynika jednak chyba przede wszystkim z ilości miejsca, jakie otrzymała do dyspozycji. Co nie oznacza, że zrobiła to bez potknięć. Np. w opisie Bazyliki św. Piotra była niekonsekwentna.
„Obecnie - napisała - jest to największy kościół chrześcijański na świecie”, dodając po tym w nawiasach: „większa jest tylko bazylika Matki Boskiej Królowej Pokoju w Jamusukro”. Rzymska nie jest więc największa. Trudno mi też zrozumieć, dlaczego w jej opisie zabrakło tak ważnej dla Polaków informacji, jak trafić w niej do grobu Jana Pawła II.
Inny, budzący moje zastrzeżenia, opis dotyczy Largo di Torre Argentina. „Plac - cytuję autorkę - wziął swą nazwę od wieży zbudowanej przez biskupa Burchardta na pocz. XVI w., która od swego miejsca pochodzenia - Strasburga ( łać. Argentoratum ) określana była jako Torre Argentoratina.” O ile wiem, to z tego miasta pochodziła nie wieża, lecz biskup który ją zbudował. Jeżeli mam rację, to opis jest trochę bez sensu.
Mam też wątpliwości, czy przyjęte w Indeksie atrakcji turystycznych wyłącznie włoskie nazewnictwo w porządku alfabetycznym, nie utrudni niektórym rodakom korzystania z tego przewodnika. Bo o ile takie terminy jak Basilica, Galleria, Museo, Mausoleo, Palazzo, Fontana czy Villa powinny być zrozumiałe, to wiele innych już niekoniecznie.
Może więc warto w następnym wydaniu dodać w nawiasie także polskie nazwy, lub przynajmniej na wstępie do tego indeksu wyjaśnić, że np. Chiesa to kościół, Arco - Łuk, Isola to wyspa itp. Tylko w Indeksie pozostałych obiektów znalazłem kilka ich nazw polskich. Kościół Santa Maria Maddalena, Ołtarz Ojczyzny, Fontanna Czterech Rzek ( ale już nie, co najmniej tak samo popularnej, Fontanny di Trevi ), Muzeum Etruskie i Muzeum Egipskie ( dlaczego tylko te? ) i Schody Hiszpańskie.
Parę obiektów trafiło zresztą na obie listy: najważniejszych atrakcji oraz pozostałych. Np. wspomniany już Altare Della Patria - Ołtarz Ojczyzny, Koloseum ( jako Colosseo ), czy również wspomniane już Schody Hiszpańskie, które w indeksie „najważniejszych” oraz ich opisie są pod nazwą Piazza di Spagna - Plac Hiszpański. Jeżeli chodzi o polskie nazewnictwo, to gwoli ścisłości muszę dodać, że w podstawowej części tego przewodnika - prezentacji atrakcji miasta, włoskie nazwy uzupełniają ich polskie tłumaczenia.
Niestety, niekonsekwentnie. W przypadku bazyliki di Santa Maria Maggiore zabrakło jej pięknej polskiej nazwy Bazylika św. Marii Śnieżnej. Nie ma też polskich nazw pod włoskimi Chiesa di San Ivo della Sapienza, Campo dei Fiori i kilku innych. Wręcz konieczna jest polska nazwa Cimiterio Acatollico, bo na pewno nie wszyscy czytelnicy będą wiedzieć, że chodzi o Cmentarz Niekatolicki ( tj. dla innowierców ).
W przypadku jednego z najsławniejszych rzymskich kościołów Chiesa del Gesù przydałoby się nie tylko spolszczenie pierwszego jej członu, ale i dodanie, że jest to po prostu kościół p.w. Jezusa, lub Jezuitów. Podobnie Chiesa di Santo Trinito dei Monte - Św. Trójcy. W przewodnikach tej serii duże znaczenie odgrywają zdjęcia umieszczone na sąsiednich stronach tych, na których najważniejsze zabytki i obiekty są opisywane.
Także w „Rzymie” jest ich sporo i na ogół dobrych. Chociaż dlaczego - to już pytanie do wydawcy - zabrakło wśród nich fotografii polskiego kościoła św. Stanisława, chociaż na właściwej stronie wśród 3 zdjęć są aż 2 kościoła św. Saby? Czy jednej z wielkich, a zarazem bardzo „fotogenicznej” atrakcji Wiecznego Miasta - „Ust Prawdy”, które byłoby na str. 129 bardziej właściwe niż detal architektoniczny z budynku Ara Pacis?
Za najsłabszą część przewodnika uważam 9 stronicową ( a po odliczeniu miejsca zajmowanego przez zdjęcia niespełna 5 stron ) Historię Rzymu. To, co otrzymał czytelnik, stanowi mniej niż przysłowiowa pigułka. Jeżeli np. na Renesans w Rzymie znalazło się miejsce tylko dla 16 wierszy w wąskiej szpalcie, a na Lata powojenne i historię najnowszą 12 wierszy, to może lepiej w ogóle zrezygnować z tego rozdziału?
Czy turyście naprawdę jest potrzebna i coś daje informacja, że po wojnie nastąpiła zmiana ustroju i Włosi opowiedzieli się przeciwko monarchii, ale Wieczne Miasto pozostało stolicą? Lub tak odkrywcze stwierdzenia, jak zamykające ten powojenny i współczesny okres jego dziejów: „Dziś Rzym to miasto, do którego co roku zmierzają rzesze turystów i pielgrzymów. Przyciągają ich wiekowe zabytki, które harmonijnie ze sobą współistniejąc reprezentują różne momenty barwnej historii Wiecznego Miasta, które niegdyś decydowało o losach świata.”
Wytknąłem kilka, moim zdaniem, błędów, nieścisłości i potknięć jakie zauważyłem w tym przewodniku, gdyż uważam, że może i powinien być on jeszcze lepszy. Chociaż, co podkreśliłem na wstępie, i w obecnej postaci spełnia oczekiwania oraz spotka się, jak sądzę, z zainteresowaniem turystów wybierających się do Rzymu.
Zapewnia im bowiem mnóstwo informacji, wskazówek na które zabytki, obiekty i miejsca powinni zwrócić szczególną uwagę - wraz z ich zaznaczeniem na planie miasta i krótkimi, ale kompetentnymi opisami oraz zdjęciami większości z nich.
W tekst podstawowej części włamano też obszerniejsze - od 2 do 6 stron - informacje monotematyczne: „Kuchnia rzymska” i „Rzymskie parki i wille”. Na końcu zaś podstawowe informacje praktyczne o noclegach, wyżywieniu, zakupach, komunikacji oraz kulturze i rozrywce.
GLOBTROTER INFO CEZARY RUDZIŃSKI, (2010-04-19)

Rzym. Przewodnik - Celownik. Wydanie 2

Wszystkie drogi prowadzą, a przynajmniej prowadziły, gdy był on stolicą ówczesnego świata, do Rzymu.
Ale gdy turysta, a jest to przecież jedno z najpopularniejszych miast naszego globu, tam trafi i zamierza poznawać go samodzielnie, to często staje przed dylematem: co z tych niezliczonych zabytków, wspaniałych muzeów, ciekawych obiektów i miejsc, nie mówiąc już o ich detalach, wybrać?
Co jest tam rzeczywiście najważniejsze, zwłaszcza gdy ma się ograniczony czas na zwiedzanie? Pomóc w tym mu ma - takie jest przecież założenie nowej serii przewodników - celowników Wydawnictwa „Bezdroża” - kolejna z niej pozycja jaką omawiamy: Rzym. Czy spełnia oczekiwania? Odpowiadam od razu: tak!
Chociaż, jak zwykle, nie bez zastrzeżeń i uwag, które uwzględnione mogą spowodować, że jego następne wydanie będzie jeszcze lepsze. Czytelnik znajduje w nim, w przejrzystym układzie to, co i w poprzednich dwu, już omówionych przeze mnie przewodników z tej serii. A więc Indeksy: najważniejszych, zdaniem autorki, atrakcji turystycznych oraz innych, również wartych poznania obiektów i miejsc.
9 stronicowy atlas miasta z indeksem ulic. Króciutką historię Rzymu. Informacje o głównych atrakcjach miasta oraz zdjęcia większości z nich. Informacje praktyczne i mini słowniczek polsko - włoski. Autorka zaleca poznanie przede wszystkim 143 zabytków, świątyń, pałaców, muzeów, placów, ulic, pomników, fontann i innych miejsc. A dodatkowo, już bez ich omawiania, lecz tylko wymieniając ich nazwy oraz lokalizując na planie miasta, kolejnych 259.
Wśród tych pierwszych są rzeczywiście wszystkie najważniejsze atrakcje, które koniecznie trzeba zobaczyć, lub na pewno warto - w zależności od czasu jakim się dysponuje. Chociaż w paru przypadkach mam wątpliwości, chociażby dzielnicy Pigneto, cmentarza niekatolickiego czy Muzeum Makaronu, czy rzeczywiście zasługują one na aż tak wysoka lokatę. Zwłaszcza gdy na „liście rezerwowej” - w indeksie pozostałych obiektów - znajduje się sporo innych zasługujących nie mniej na uwagę.
Ale autorka ma prawo do takiego wyboru. I zalecane zabytki, miejsca i obiekty prezentuje ze znawstwem, chociaż niekiedy nazbyt skrótowo. Wynika jednak chyba przede wszystkim z ilości miejsca, jakie otrzymała do dyspozycji. Co nie oznacza, że zrobiła to bez potknięć. Np. w opisie Bazyliki św. Piotra była niekonsekwentna.
„Obecnie - napisała - jest to największy kościół chrześcijański na świecie”, dodając po tym w nawiasach: „większa jest tylko bazylika Matki Boskiej Królowej Pokoju w Jamusukro”. Rzymska nie jest więc największa. Trudno mi też zrozumieć, dlaczego w jej opisie zabrakło tak ważnej dla Polaków informacji, jak trafić w niej do grobu Jana Pawła II.
Inny, budzący moje zastrzeżenia, opis dotyczy Largo di Torre Argentina. „Plac - cytuję autorkę - wziął swą nazwę od wieży zbudowanej przez biskupa Burchardta na pocz. XVI w., która od swego miejsca pochodzenia - Strasburga ( łać. Argentoratum ) określana była jako Torre Argentoratina.” O ile wiem, to z tego miasta pochodziła nie wieża, lecz biskup który ją zbudował. Jeżeli mam rację, to opis jest trochę bez sensu.
Mam też wątpliwości, czy przyjęte w Indeksie atrakcji turystycznych wyłącznie włoskie nazewnictwo w porządku alfabetycznym, nie utrudni niektórym rodakom korzystania z tego przewodnika. Bo o ile takie terminy jak Basilica, Galleria, Museo, Mausoleo, Palazzo, Fontana czy Villa powinny być zrozumiałe, to wiele innych już niekoniecznie.
Może więc warto w następnym wydaniu dodać w nawiasie także polskie nazwy, lub przynajmniej na wstępie do tego indeksu wyjaśnić, że np. Chiesa to kościół, Arco - Łuk, Isola to wyspa itp. Tylko w Indeksie pozostałych obiektów znalazłem kilka ich nazw polskich. Kościół Santa Maria Maddalena, Ołtarz Ojczyzny, Fontanna Czterech Rzek ( ale już nie, co najmniej tak samo popularnej, Fontanny di Trevi ), Muzeum Etruskie i Muzeum Egipskie ( dlaczego tylko te? ) i Schody Hiszpańskie.
Parę obiektów trafiło zresztą na obie listy: najważniejszych atrakcji oraz pozostałych. Np. wspomniany już Altare Della Patria - Ołtarz Ojczyzny, Koloseum ( jako Colosseo ), czy również wspomniane już Schody Hiszpańskie, które w indeksie „najważniejszych” oraz ich opisie są pod nazwą Piazza di Spagna - Plac Hiszpański. Jeżeli chodzi o polskie nazewnictwo, to gwoli ścisłości muszę dodać, że w podstawowej części tego przewodnika - prezentacji atrakcji miasta, włoskie nazwy uzupełniają ich polskie tłumaczenia.
Niestety, niekonsekwentnie. W przypadku bazyliki di Santa Maria Maggiore zabrakło jej pięknej polskiej nazwy Bazylika św. Marii Śnieżnej. Nie ma też polskich nazw pod włoskimi Chiesa di San Ivo della Sapienza, Campo dei Fiori i kilku innych. Wręcz konieczna jest polska nazwa Cimiterio Acatollico, bo na pewno nie wszyscy czytelnicy będą wiedzieć, że chodzi o Cmentarz Niekatolicki ( tj. dla innowierców ).
W przypadku jednego z najsławniejszych rzymskich kościołów Chiesa del Gesù przydałoby się nie tylko spolszczenie pierwszego jej członu, ale i dodanie, że jest to po prostu kościół p.w. Jezusa, lub Jezuitów. Podobnie Chiesa di Santo Trinito dei Monte - Św. Trójcy. W przewodnikach tej serii duże znaczenie odgrywają zdjęcia umieszczone na sąsiednich stronach tych, na których najważniejsze zabytki i obiekty są opisywane.
Także w „Rzymie” jest ich sporo i na ogół dobrych. Chociaż dlaczego - to już pytanie do wydawcy - zabrakło wśród nich fotografii polskiego kościoła św. Stanisława, chociaż na właściwej stronie wśród 3 zdjęć są aż 2 kościoła św. Saby? Czy jednej z wielkich, a zarazem bardzo „fotogenicznej” atrakcji Wiecznego Miasta - „Ust Prawdy”, które byłoby na str. 129 bardziej właściwe niż detal architektoniczny z budynku Ara Pacis?
Za najsłabszą część przewodnika uważam 9 stronicową ( a po odliczeniu miejsca zajmowanego przez zdjęcia niespełna 5 stron ) Historię Rzymu. To, co otrzymał czytelnik, stanowi mniej niż przysłowiowa pigułka. Jeżeli np. na Renesans w Rzymie znalazło się miejsce tylko dla 16 wierszy w wąskiej szpalcie, a na Lata powojenne i historię najnowszą 12 wierszy, to może lepiej w ogóle zrezygnować z tego rozdziału?
Czy turyście naprawdę jest potrzebna i coś daje informacja, że po wojnie nastąpiła zmiana ustroju i Włosi opowiedzieli się przeciwko monarchii, ale Wieczne Miasto pozostało stolicą? Lub tak odkrywcze stwierdzenia, jak zamykające ten powojenny i współczesny okres jego dziejów: „Dziś Rzym to miasto, do którego co roku zmierzają rzesze turystów i pielgrzymów. Przyciągają ich wiekowe zabytki, które harmonijnie ze sobą współistniejąc reprezentują różne momenty barwnej historii Wiecznego Miasta, które niegdyś decydowało o losach świata.”
Wytknąłem kilka, moim zdaniem, błędów, nieścisłości i potknięć jakie zauważyłem w tym przewodniku, gdyż uważam, że może i powinien być on jeszcze lepszy. Chociaż, co podkreśliłem na wstępie, i w obecnej postaci spełnia oczekiwania oraz spotka się, jak sądzę, z zainteresowaniem turystów wybierających się do Rzymu.
Zapewnia im bowiem mnóstwo informacji, wskazówek na które zabytki, obiekty i miejsca powinni zwrócić szczególną uwagę - wraz z ich zaznaczeniem na planie miasta i krótkimi, ale kompetentnymi opisami oraz zdjęciami większości z nich.
W tekst podstawowej części włamano też obszerniejsze - od 2 do 6 stron - informacje monotematyczne: „Kuchnia rzymska” i „Rzymskie parki i wille”. Na końcu zaś podstawowe informacje praktyczne o noclegach, wyżywieniu, zakupach, komunikacji oraz kulturze i rozrywce.
GLOBTROTER INFO CEZARY RUDZIŃSKI, (2010-04-19)

Katalonia. Barcelona, Costa Brava i Costa Dorada. W Krainie Gaudiego i Salvadore Dali. Wydanie 1

W zainaugurowanej w ub. roku przez Wydawnictwo Bezdroża nowej - "wakacyjnej" - serii przewodników ukazała się kolejna, warta uwagi pozycja: "Katalonia. Barcelona, Costa Brava i Costa Dorada". A więc poświęcona chyba najpopularniejszemu wśród polskich turystów odcinkowi śródziemnomorskiego wybrzeża Hiszpanii. Zarówno ze względu na jego walory, jak i najkrótszą odległość od naszego kraju, co w przypadku podróży samochodem nie jest bez znaczenia.W Barcelonie nie ma co prawda aż tak oszałamiających zabytków, jak w Granadzie, Kordobie, Salamance, Segovii, Sewilli czy Toledo. Ale ze względu na malownicze położenie i wielkomiejską elegancję tego drugiego pod względem wielkości miasta Hiszpanii, jego Starówkę - Barri Gotic z katedrą, wspaniałe zabytki secesji oraz znajdujące się w nim i jego pobliżu dzieła wybitnych twórców, że wymienię tylko Pabla Picassa, Salvadora Dalí, Joana Miró i Antonia Gaudiego, należy ona bezsprzecznie do pierwszej "10" najbardziej wartych poznania w ojczyźnie Don Kichota.
A oba wybrzeża - "Urwiste" i "Złote" rozciągające się od granicy francuskiej po region Walencji, zaprezentowane w tym przewodniku, też nie wymagają reklamy. Katalonia, podkreślę od razu na wstępie, przedstawiona została w nim kompetentnie i znakomicie.
Bo chociaż przewodniki tej serii kierowane są przede wszystkim do ludzi wybierających się w opisywane w niej regiony przede wszystkim na wypoczynek, to informacje o tym, co przy okazji mogą zobaczyć, wręcz zmusza ich do zastanowienia się: tylko wylegiwać się na plaży i korzystać z morza, a wieczorami z uroków miejscowej kuchni i trunków, czy poznać chociażby niektóre z pobliskich zabytków, obiektów i miejsc, które na długo pozostaną w pamięci?
Zgodnie z regułą tej serii przewodników autorka w Zaproszeniu do Katalonii przedstawia jej uroki i turystyczne walory. I to tak, że naprawdę chce się poznać ich jak najwięcej. Jeżeli nie podczas jednej wakacyjnej podróży, bo to raczej niemożliwe, to wracając kilkakrotnie na częściowo już znane miejsca. Wybór ich ułatwią Hity Katalonii, z najważniejszymi zabytkami, muzeami i miejscami Barcelony.
A także Costa Brava - m.in. słynnego Trójkąta Dalego, średniowiecznej Girony czy urwistego wybrzeża i jego plaż. I Costa Dorada oraz Delty rzeki Ebro z tak pięknymi miastami i miasteczkami jak Tarragona, Reus czy Miravet, dostrzeżonym również przez UNESCO klasztorem cystersów Monestir de Poblet oraz z parkiem przyrodniczym Delta de L′Ebre.
A oprócz nich również inne zakątki i atrakcje tej autonomicznej prowincji Hiszpanii: Pireneje katalońskie, wczesno romańskie kościoły, zielone szlaki rowerowe, barwne lokalne święta - fiesty. I, oczywiście, coś dla ciała z miejscowej kuchni i piwniczek.
W rozdziałach poświęconych przygotowaniom do podróży i przejazdowi na Półwysep Pirenejski, informacjom historyczno - krajoznawczym oraz praktycznym, czytelnik znajduje chyba wszystko, czego może potrzebować. Z obszernym i rzeczowym kalendarium historycznym od III w p.n.e. po, praktycznie, współczesność.
Bardzo ciekawie, chociaż oczywiście skrótowo, przedstawioną katalońską kulturą i sztuką - z takimi m.in. informacjami, że z okresu średniowiecza zachowało się tam ponad 2 tys. zabytków romańskich. Rzemiosłem artystycznym, używanymi tam językami, regionalną kuchnią oraz winami. A także tradycjami, z obszernym - prawie 7 stron druku - kalendarzem ogólno katalońskich i lokalnych fiest.
Część czysto przewodnikowa zawiera informacje i sporo zdjęć na temat trzech tytułowych miejsc oraz dodatkowo innych zakątków Katalonii. W przypadku Barcelony czytelnik znajdzie w poświęconym jej rozdziale krótką historię miasta oraz propozycje zwiedzania kolejno najciekawszych jego dzielnic, a w nich najważniejszych miejsc i zabytków.
Na końcu zaś informacje praktyczne m.in. na temat dojazdu, komunikacji miejskiej, noclegów i wyżywienia - z licznymi polecanymi hostelami, pensjonatami, hotelami, restauracjami, barami, kawiarniami itp. Ponadto o możliwych do uzyskania zniżkach turystycznych i rozrywkach.
W Okolicach Barcelony autorka przedstawia klasztor Montserrat - duchową stolicę Katalończyków oraz kilka mniejszych miejscowości i lokalnych wybrzeży, także z informacjami praktycznymi na końcu. Podobnie dwa główne, tytułowe wybrzeża. Z obszernymi wykazami ich plaż, wraz z charakterystyką, omówieniem miejsc, które warto zobaczyć na tych wybrzeżach oraz w ich pobliżu itp. Tak samo Deltę Ebro, Pireneje katalońskie i piękne, warte zobaczenia miejsca centralnej Katalonii. Wszystko z masą informacji na temat ich lokalizacji, historii, co warto tam zobaczyć, godzin otwarcia, cen biletów itp.
W tekst włamano ponadto informacje monotematyczne, niektóre obszerne, m.in. "Katalońska Lista Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO", "Rzeźbiarze i malarze katalońskiego gotyku", "Katalońska secesja", "Antonio Gaudi - genialny architekt - wizjoner", "Tajemnice Sagrada Família", "Twórczość Joana Miró", "Salvador Dalí i surrealizm", co znacznie wzbogaca treść przewodnika.
Poruszanie się i porozumiewanie z mieszkańcami w najprostszych i najważniejszych sprawach ułatwia zamieszczony na końcu przewodnika mini słowniczek polsko - hiszpańsko - kataloński, a odszukanie potrzebnego miejsca, niestety zdecydowanie zbyt ograniczony, indeks.
Jest to więc przewodnik, który nie tylko mogę polecić, ale wręcz radzę zabrać go z sobą - zwłaszcza, że przystępna cena zachęca do kupna - na urlop w ten region Hiszpanii. Nawet, jeżeli ma się w planach wyłącznie wypoczynek. Bo chociażby przejrzenie go podczas opalania pozwoli uzmysłowić sobie, jak wiele straci się, ograniczając pobyt na Costa Brava czy Costa Dorada tylko do plażowania i kąpieli w morzu.
GLOBTROTER INFO CEZARY RUDZIŃSKI, (2010-04-22)

Walcząc z myślami. Aforyzmy Bruce'a Lee w życiu codziennym

Bruce′a Lee znaliśmy do tej pory z celnych ciosów. Teraz mamy szansę poznać go z celnych myśli. Chociażby tej, że aby przebyć tysiąc mil, trzeba zrobić pierwszy krok... Walcząc z myślami. Aforyzmy Bruce′a Lee w życiu codziennym" to zbiór ponad ośmiuset aforyzmów, które sformułował Mały Smok, by pomóc nam odszukać sens w otaczającym świecie, poczuć wewnętrzny spokój i harmonię, zrozumieć życie i śmierć oraz rozwinąć swoją osobowość. Warto zastanowić się - a nuż Bruce ma rację...
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI 2010-04-23

E-biznes. Poradnik praktyka

Ciekawy przewodnik po odmianach przedsiębiorczości internetowej. Przybliża też początkujący w naszym kraju sektor e-usług. Dzięki niemu można lepiej poznać warunki i zasady funkcjonowania w środowisku wirtualnym. Autor podpowiada efektywne strategie biznesu, prezentuje zasady komunikacji biznesowej z e-klientem.
Gazeta Krakowska 2010-04-23