Recenzje
BRAND sense - marka pięciu zmysłów
Na razie jeszcze siedzimy przed telewizorem, ale już w coraz mniejszym stopniu podatni jesteśmy na płynące z ekranu strumienie i potoki reklam. Nie biorą nas. Ale jak mają "brać", skoro wciąż apelują tylko do dwóch naszych zmysłów: wzroku i (zwykle werbalnie) słuchu - stwierdza Martin Lindstrom, autor wydanej przez Onepress książki "BRAND sense - marka pięciu zmysłów". Tymczasem - przypomina autor - dysponujemy jeszcze trzema innymi zmysłami: zapachem, dotykiem, smakiem. Kto potrafi w przyszłości je wykorzystać, może zostać okrzyknięty twórcą nowej generacji marketingu - wieszczy Lindstrom.
Podążając za wizjonerem nowej reklamowej ery, jego tokiem myślenia, wizja wykorzystania w tej dziedzinie wszystkich pięciu zmysłowych bodźców wydaje się całkiem realna. Co więcej, przykłady przytaczane w książce świadczą o tym, iż kilka firm jest już na właściwej drodze. Co prawda na jej początku, ale -jako rzekł Budda - nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku. W tym przypadku kroku w stronę modelu reklamy wielozmysłowej.
Może więc już wkrótce bardziej zachwyci nas zapach wnętrza samochodu, niż jego opływowy kształt. Piwo zapamiętamy przez smak, a nie przez gawędy przy nim dwóch smętnych panów. Z kolei cytryna nęcić nas będzie gładkością (czy chropowatością...) skórki, a nie "nadzwyczajną" ceną.
Zastąpienie brandingu 2D brandingiem 5D wydaje się nie tylko bliskie, ale i konieczne -jeśli reklama znów ma nas przyciągać...
Podążając za wizjonerem nowej reklamowej ery, jego tokiem myślenia, wizja wykorzystania w tej dziedzinie wszystkich pięciu zmysłowych bodźców wydaje się całkiem realna. Co więcej, przykłady przytaczane w książce świadczą o tym, iż kilka firm jest już na właściwej drodze. Co prawda na jej początku, ale -jako rzekł Budda - nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku. W tym przypadku kroku w stronę modelu reklamy wielozmysłowej.
Może więc już wkrótce bardziej zachwyci nas zapach wnętrza samochodu, niż jego opływowy kształt. Piwo zapamiętamy przez smak, a nie przez gawędy przy nim dwóch smętnych panów. Z kolei cytryna nęcić nas będzie gładkością (czy chropowatością...) skórki, a nie "nadzwyczajną" ceną.
Zastąpienie brandingu 2D brandingiem 5D wydaje się nie tylko bliskie, ale i konieczne -jeśli reklama znów ma nas przyciągać...
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI MAREK NIEDŹWIECKI, 27/07/2009
Tylko dla dziewczyn, czyli jak przetrwać w szkole, domu i własnym ciele
Trwają wakacje, więc - nie martwiąc się, że lekcje na jutro nieodrobione - można sobie poświęcić trochę czasu. Świetną ściągą do refleksji nad swym nastoletnim życiem jest książka dr Harriet S. Mosatche i Elizabeth K. Lawner "Tylko dla dziewczyn, czyli jak przetrwać w szkole, domu i własnym ciele", dedykowana nastolatkom, które chcą się dobrze bawić i pozostać sobą.
Spostrzeżenia autorki ciekawie, w formie pamiętnika, puentowane są przez jej 12-letnią córkę. Ten "kumpelski duet" namawia czytelniczki do odkrywania swego prawdziwego Ja, doskonalenia kontaktów międzyludzkich oraz pielęgnowania rodzinnych więzi. Równie cenne są rozważania na temat wykorzystania czasu w szkole i poza nią oraz wyrastania na "obywatelkę świata".
Ta książka to dobry fundament dla dziewcząt do myślenia o dziś i nie tak odległym jutrze, gdy zaczną "kobiecieć"
Spostrzeżenia autorki ciekawie, w formie pamiętnika, puentowane są przez jej 12-letnią córkę. Ten "kumpelski duet" namawia czytelniczki do odkrywania swego prawdziwego Ja, doskonalenia kontaktów międzyludzkich oraz pielęgnowania rodzinnych więzi. Równie cenne są rozważania na temat wykorzystania czasu w szkole i poza nią oraz wyrastania na "obywatelkę świata".
Ta książka to dobry fundament dla dziewcząt do myślenia o dziś i nie tak odległym jutrze, gdy zaczną "kobiecieć"
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI N, 20/07/2009
Kiedy kropla drąży skałę, czyli droga do mistrzostwa w komunikacji perswazyjnej
Z jednej strony, spontaniczność, z drugiej spryt i samokontrola. Oto droga do mistrzostwa w komunikacji perswazyjnej. Jak wywierać wpływ na ludzi, a jednocześnie utwierdzać ich w przekonaniu, że realizują własne wizje? Jak porywać do działania tłumy, nie będąc przy tym posądzonym o manipulację? Jak zdobywać sympatię i szacunek otoczenia, a zarazem utwierdzać swoją społeczną dominację? Odpowiedzi przynosi książka dr. Aleksandra Binsztoka "Kiedy kropla drąży skałę, czyli droga do mistrzostwa w komunikacji perswazyjnej".
Autor jest świadomy, że proponowane przez niego techniki można wykorzystać w dwojaki sposób. Uczciwie i ze szkodą dla innych. Ma jednak ufność, że "bat ukręcony ze złych intencji długo nie postrzela". Bo szefowie, podwładni czy koledzy z biura szybko rozszyfrują nasze dwuznaczne moralnie gierki. Natomiast skoczą za nami w ogień, jeśli zobaczą, że zastosowanie metod perswazji łączymy z poszanowaniem innych i autentycznym zainteresowaniem drugą osobą.
Binsztok twierdzi, że kluczem do sukcesu jest właściwa komunikacja. Odbywa się ona nieustannie, także poza ludzką świadomością i poza słowami. Bez przerwy przecież wysyłamy sygnały, które zdradzają nasze nastawienie, postawę, skrywane myśli i uczucia. Jedynie ludzie, którzy potrafią zarządzać" swoim przekazem, są w stanie zbudować dobre i rentowne relacje na płaszczyźnie prywatnej i zawodowej. Ta sztuka polega na godzeniu samokontroli z prostotą i naturalnością.
Aleksander Binsztok jest wykładowcą Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu oraz trenerem komunikacji i biznesu. Szkoli m.in. polityków, prawników, agentów ubezpieczeniowych, sprzedawców i menedżerów międzynarodowych korporacji.
Autor jest świadomy, że proponowane przez niego techniki można wykorzystać w dwojaki sposób. Uczciwie i ze szkodą dla innych. Ma jednak ufność, że "bat ukręcony ze złych intencji długo nie postrzela". Bo szefowie, podwładni czy koledzy z biura szybko rozszyfrują nasze dwuznaczne moralnie gierki. Natomiast skoczą za nami w ogień, jeśli zobaczą, że zastosowanie metod perswazji łączymy z poszanowaniem innych i autentycznym zainteresowaniem drugą osobą.
Binsztok twierdzi, że kluczem do sukcesu jest właściwa komunikacja. Odbywa się ona nieustannie, także poza ludzką świadomością i poza słowami. Bez przerwy przecież wysyłamy sygnały, które zdradzają nasze nastawienie, postawę, skrywane myśli i uczucia. Jedynie ludzie, którzy potrafią zarządzać" swoim przekazem, są w stanie zbudować dobre i rentowne relacje na płaszczyźnie prywatnej i zawodowej. Ta sztuka polega na godzeniu samokontroli z prostotą i naturalnością.
Aleksander Binsztok jest wykładowcą Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu oraz trenerem komunikacji i biznesu. Szkoli m.in. polityków, prawników, agentów ubezpieczeniowych, sprzedawców i menedżerów międzynarodowych korporacji.
Puls Biznesu, Bonnier Business (Polska) sp. z o.o. MK, 17/07/2009
Wino. Praktyczny poradnik
Wojciecha Klimali "Wino. praktyczny poradnik" to książka zwięzła, acz treściwa, niczym dobre wino. Jaki wpływ na serwowane wino ma rodzaj kieliszka i temperatura otoczenia Jaka jest etymologia słowa "libacja" W jaki sposób o smaku napitku decyduje rodzaj drewna, z którego wykonana jest beczka Odpowiedzi na wszystkie te pytania daje wspomniana książka. Wino jest intelektualną częścią posiłku, natomiast mięso i warzywa są tylko jego częścią "materialną" - uważał Aleksander Dumas. O tym, jak sfermentowany sok z winogron, którym w istocie jest wino, zrobił tak wielką karierę, o enoturystyce w Polsce i polskich winnicach (tak! takowe istnieją) czyta się z zapartym tchem, a ciekawostkami o tym, że 1102 lata mają najstarsze ślady upraw winorośli w okolicach Krakowa czy że 180 lat temu w Zielonej Górze ruszyła pierwsza w Polsce wytwórnia win musujących, można szpanować potem w towarzystwie.
Dziennik - Warszawa
Serwisy społecznościowe. Budowa, administracja i moderacja
Rozpoczynając lekturę książki „Serwisy społecznościowe. Budowa, administracja i moderacja” (Paweł Frankowski, Arvind Juneja, wyd. Helion) zastanawiałem się, czy dowiem się z niej czegoś nowego, czy jedynie zrobię powtórkę z wiedzy już posiadanej. Jak z tematem WEB 2.0 poradzi sobie Paweł, o którego społecznościowym zacięciu pojęcia dotąd nie miałem. Jak wypadnie literacki debiut Arvinda?
Na początek rzuciłem okiem na spis treści, myśląc: „ciekawie się zapowiada”. Kusiło mnie, by czytać od środka; wybiórczo, wyrywkowo akapitami i wreszcie nie w całości. Przeczytać to, co po tytule w indeksie mnie interesuje, a później rzucić na półkę, by ewentualnie dokończyć wtedy, kiedy już kompletnie nic innego do roboty miał nie będę.
Przejrzałem książkę, ale żadnej z losowo zatrzymanych stron nie przyglądałem się dłużej, niż przez kilka sekund. Od razu rzuciło mi się w oczy to, że Paweł ponownie zastosował swój ciekawy pomysł, polegający na rozpoczynaniu każdego rozdziału nawiązującym doń cytatem, zaczerpniętym z twórczości znanych artystów :) Po chwili zadumy nad tym faktem grzecznie wróciłem do strony siódmej, by, jak porządny czytelnik, rozpocząć konsumpcję książki od „Wprowadzenia”.
Po przeczytaniu wprowadzenia w świat książki przyszła kolej na rozdział pierwszy, który rozpoczyna się kolejnym „wprowadzeniem”. Dlaczego zwracam na to uwagę? Ano dlatego, iż to drugie wprowadzenie jest furtką prowadzącą do świata serwisów WEB 2.0, ich historii, społeczności wokół nich skupionych, mechanizmów ich funkcjonowania i całej, naprawdę wielkiej, otoczki tego, co zwie się światem serwisów społecznościowych.
Książką wciąga. Czyta się ją przysłowiowym „jednym tchem”, niczym powieść fabularną. To miłe i warte podkreślenia, bo w literaturze fachowej po pierwsze, drugie i trzecie liczy się wiedza w danym dziele zawarta. Książki takie nierzadko bywają nudne i ciężkostrawne, ale ta taka nie jest. Czytałem ją z czystą przyjemnością, każdy moment przerwania lektury odwlekając tak długo, jak to tylko było możliwe.
Na początek rzuciłem okiem na spis treści, myśląc: „ciekawie się zapowiada”. Kusiło mnie, by czytać od środka; wybiórczo, wyrywkowo akapitami i wreszcie nie w całości. Przeczytać to, co po tytule w indeksie mnie interesuje, a później rzucić na półkę, by ewentualnie dokończyć wtedy, kiedy już kompletnie nic innego do roboty miał nie będę.
Przejrzałem książkę, ale żadnej z losowo zatrzymanych stron nie przyglądałem się dłużej, niż przez kilka sekund. Od razu rzuciło mi się w oczy to, że Paweł ponownie zastosował swój ciekawy pomysł, polegający na rozpoczynaniu każdego rozdziału nawiązującym doń cytatem, zaczerpniętym z twórczości znanych artystów :) Po chwili zadumy nad tym faktem grzecznie wróciłem do strony siódmej, by, jak porządny czytelnik, rozpocząć konsumpcję książki od „Wprowadzenia”.
Po przeczytaniu wprowadzenia w świat książki przyszła kolej na rozdział pierwszy, który rozpoczyna się kolejnym „wprowadzeniem”. Dlaczego zwracam na to uwagę? Ano dlatego, iż to drugie wprowadzenie jest furtką prowadzącą do świata serwisów WEB 2.0, ich historii, społeczności wokół nich skupionych, mechanizmów ich funkcjonowania i całej, naprawdę wielkiej, otoczki tego, co zwie się światem serwisów społecznościowych.
Książką wciąga. Czyta się ją przysłowiowym „jednym tchem”, niczym powieść fabularną. To miłe i warte podkreślenia, bo w literaturze fachowej po pierwsze, drugie i trzecie liczy się wiedza w danym dziele zawarta. Książki takie nierzadko bywają nudne i ciężkostrawne, ale ta taka nie jest. Czytałem ją z czystą przyjemnością, każdy moment przerwania lektury odwlekając tak długo, jak to tylko było możliwe.
Marcin Szumański