ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Sztuka wojny dla kobiet

Jak kobieta z kobietą o relacjach damsko-męskich rozmawia autorka z czytelniczkami książki "Sztuka wojny dla kobiet. Walka o miłość". Książki, będącej oryginalnym odwołaniem do starożytnego traktatu z V w. p.n.e. chińskiego generała Sun Tzu "Sztuka wojny". Adriana Ortemberg, przypominając hiszpańskie przysłowie, że na wojnie i w miłości wszystkie chwyty są dozwolone, postanowiła prześledzić analogie, występujące zwłaszcza wtedy, gdy sytuacja między partnerami zaognia się. I jak na wojnie - nie tylko rzecz w tym, by przeciwnik legł u stóp, ale by zawrzeć pokój na satysfakcjonujących obie strony warunkach. Inna z zasad, obowiązujących na wojnie i w wojnie uczuć, to ta, iż strategia jest skuteczniejsza od przemocy, a inteligencja od brutalnej siły. Rzecz do przemyślenia, spojrzenia z dystansu i zastosowania - ku zadowoleniu jej i jego.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI Marek Niedźwiedzki, 17/01/2009

Mężczyźni są jak ryby. Jak złowić faceta. Wydanie II

Poradnik zdecydowanie dla kobiet, choć napisany przez mężczyznę. "Zdrajcą" męskich sekretów okazał się Steve Nakamoto, były instruktor relacji międzyludzkich i komunikacji. Nie wiemy, czy również wędkarz, choć tytuł książki "Mężczyźni są jak ryby. Jak złowić faceta" - jak i rozdziałów (np. Wędka, Haczyk, Łowisko) - na to wskazują. Skąd te odniesienia Stąd, że w gruncie rzeczy autor staje w obronie samotnych mężczyzn, chcąc uchronić ich przed stawaniem się gderliwymi, zawziętymi i zimnymi... rybami, których nikt nie chce złowić. Trochę to przewrotne, ale według Steve′a Nakamoto samotne kobiety potrafią być szczęśliwe, mężczyźni w takiej sytuacji - nigdy! Dlatego warto dać się złowić - ale jeśli już, to z pełną świadomością. A nawet gdy jakiś samotny facet dobrze czuje się w swoim kawalerskim stanie, nie zaszkodzi, by wiedział, gdzie czekają na niego wabiki, haczyki, by nie trafił na łowisko i do sieci. Wszak krótkie bywają ryb żywoty...
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI Marek Niedźwiedzki, 17/01/2009

Elementarz kobiety bezpiecznej

Na pólkach księgarń pojawił się"Elementarz kobiety bezpiecznej" autorstwa szczecińskiego autora, Sylwestra Kowalskiego. To książka niezwykła. Inspiracją do jej napisania były spotkania z paniami, które wzięły udział w Ogólnopolskiej Akcji Prewencyjnej "Kobieta Bezpieczna". Przed laty wymyślił ją właśnie Kowalski. "Elementarz kobiety bezpiecznej" zawiera więc gotowe podpowiedzi, jak wyjść cało z poważnych opresji, jak nauczyć się niekonwencjonalnych zachowań, jakie zastosować techniki negocjacji w konfrontacji z napastnikami i jak praktycznie się bronić, będąc słabszą fizycznie. Zacytujmy jedną z porad przewidzianych na wypadek, gdy kobietę zaatakuje silniejszy fizycznie mężczyzna: "Trudno Ci mierzyć się wytrzymałością z napastnikiem. Lepszym sposobem obrony będzie gryzienie. Gryźć należy w okolice wrażliwe (nos, warga, szyja, ucho, końce palców, brzuch, narządy płciowe). Dawka bólu, jaką serwujesz napastnikowi, jest duża. Ważne jest, by po ugryzieniu nie puścić zębami atakowanego miejsca. Wytrzymaj choć 2-3 sekundy! Nawet jeśli napastnik w tym czasie uderza Cię, silne ugryzienie pozbawia go animuszu i ogranicza jego zdolność do walki (koszty ataku stają się zbyt duże, by go kontynuować). Złym miejscem gryzienia są pośladki, barki, przedramiona, ramiona, uda. Tam wbicie zębów może wzmocnić siłę napastnika!" Kowalski pisze już następne części poradnika dla kobiet. Ich robocze tytuły, to: "Techniki psychomanipulacyjne" oraz "Techniki świadomego i nieświadomego uwodzenia".
Głos Pomorza Marek Rudnicki, 16/01/2009

Oświetlenie. Warsztaty fotograficzne

W tej książce jest zawarte wszystko, co trzeba i warto wiedzieć, żeby robić zachwycające zdjęcia: od rodzajów światła, konfiguracji sprzętu i akcesoriów oświetleniowych, po dobór oświetlenia do konkretnego rodzaju fotografii. Dowiesz się, jak robić zdjęcia nocą, o wschodzie i zachodzie słońca, we wnętrzach i w plenerach oraz jak używać światła w fotografii podróżniczej i makrofotografii.
CHIP

Mathcad. Ćwiczenia. Wydanie II

Dziś postanowiłem przyjrzeć się bliżej niewielkiej książce mającej co prawda w tytule magiczny skrót "CAD", lecz nie poświęconej bezpośrednio środowisku CAD-owskiemu w klasycznym tego słowa rozumieniu. Bo Mathcad do projektowania zdecydowanie się nie nadaje, choć - co będzie dla niektórych zaskoczeniem - niejednemu inżynierowi bardzo może się w pracy przydać. W końcu skomplikowane obliczenia matematyczne to zwykle szalenie ważny etap tworzenia każdej pewnej i bezpiecznej konstrukcji czy urządzenia.

Książkę Jacka Pietraszka pod tytułem Mathcad. Ćwiczenia. Wydanie II wziąłem do rąk z dość mieszanymi uczuciami. Nie miałem okazji przeczytać pierwszej edycji ćwiczeń, a dość świeże w mej pamięci są jeszcze laboratoria z Modelowania Cyfrowego i stres związany z koniecznością szybkiego opanowania znienawidzonego przez większość studentów Mathcada. Było, minęło, czas spojrzeć na sprawę z dystansu i przekonać się, czy środowisko faktycznie jest tak nieprzystępne, a korzystanie z niego tak trudne, jak się to kiedyś wydawało. Bez uprzedzeń zaglądam zatem w treść publikacji...

I tu spotyka mnie miła niespodzianka. Książka - w zamyśle przecież praktyczna - w naprawdę prosty sposób przedstawia podstawowe elementy interfejsu aplikacji i metody korzystania z nich w codziennej pracy. Brak tu teoretycznych wstępów i szczegółowych opisów używanych mechanizmów matematycznych, Autor skupia się raczej na tym, jak poradzić sobie z różnego rodzaju problemami, do rozwiązywania których Mathcad został stworzony. Próżno jednak szukać w ćwiczeniach podstaw algebry zbiorów czy prezentacji sposobów obliczania układów równań. Osoba nie wiedząca, co to macierz, również powinna najpierw dokształcić się, korzystając z innego podręcznika.

Są za to praktyczne przykłady rozwiązań różnego typu zadań. Autor zaczyna od przedstawienia metod wykonywania obliczeń skalarnych, a więc definiowania i korzystania z różnego rodzaju funkcji, by przejść następnie do obliczeń wektorowych i macierzowych. Kolejne dwa rozdziały poświęcone są opracowywaniu dwu- i trójwymiarowych wykresów, zaś następne - rozwiązywaniu równań i układów równań algebraicznych oraz analizie matematycznej. Po krótkiej prezentacji możliwości statystycznych, Autor kończy książkę rozdziałem wprowadzającym Czytelnika w zagadnienia tworzenia makr. Krótko, praktycznie i na temat.

Z perspektywy - i dzięki opisywanej książce - widzę, że Mathcad "nie taki był straszny, jak go nam malowano". Co więcej, jest bardzo interesującym narzędziem o sporych możliwościach obliczeniowych i naprawdę ciekawych zastosowaniach, zarówno tych inżynierskich, jak i tych nieco bardziej naukowych. Szkoda tylko, że podczas studiów jakoś trudno mi było w to uwierzyć... I że nie było jeszcze wówczas ćwiczeń, które tak bardzo mogłyby to ułatwić.

cad.pl Łukasz Suma