Recenzje
Perl. Skrypty
Trzeba przyznać, że autor zajął się naprawdę nieczęsto spotykanymi zastosowaniami. Rzadko kiedy można przeczytać o używaniu Perla do debugowaniu skryptów, wydobywania danych z Internetu, administracji systemem Linux, grach i narzędziach do wspomagania nauki czy programistycznych oraz generowaniu i przetwarzaniu map czy grafów. Nie brakło także przykładów Perla bardziej typowego, ale bardzo przydatnego, jak program -- przypominacz czy przelicznik walut, zarządzanie stronami WWW oraz obróbka grafiki. Wszystko to zaprezentowane zostało na gotowych skryptach.
Krótko mówiąc, jest to pozycja, którą każdy miłośnik i profesjonalny programista zajmujący się Perlem powinien mieć w swojej biblioteczce.
W dialogu I
W tym roku do tego korpusu dołączył ponad tysiącstronicowy wybór dotyczący Borgesa zapisków z intymnego dziennika Adolfo Bioy Casaresa. Bioy Casares przez trzydzieści lat bliskiej znajomości skwapliwie notował wszystko, co Borgis mówił i o czym razem, nie oszczędzając nikogo, plotkowali podczas kolacji, w których często uczestniczyła także jego żona Silvinia Ocampo, autorka doskonałych opowiadań.
Bioy Caseras zanotował następującą uwagę Borgesa o Goethem: "Napisał tak dużo książek po to, żeby nie można go było ocenić po żadnej". Tu należy nadmienić, że Fausta uważał za dzieło całkowicie nieudane. Borgis był nieufny wobec pisarzy zbyt płodnych, ale zarazem chętnie godził się na wywiady i rozmowy. Wynikało to z dowartościowania rozmowy jako aktu twórczego, źródłowego fundamentu kultury Zachodu, którym obdarzyli nas starożytni Grecy. Bezinteresowna niespieszna rozmowa to coś, o czym dziś zapominamy. Rozmowę najczęściej sprowadzamy do wymiany poglądów, komunikacji.
Dla Greków i dla Borgesa rozmowa nie była głównie komunikowaniem się, paktowaniem czy terapia, ale dochodzeniem do wspólnoty wątpliwości, bardziej szlifowaniem pytania aniżeli wyrażaniem zgody na określoną odpowiedź. Mówiąc w skrócie, rozmowa to wspólne myślenie na tematy najbardziej błahe i całkowicie poważne. Jej warunkiem jest nie tyle pojęciowa precyzja, ile empatia. Dlatego Borges za swoich mistrzów uważał Rafaela Cansinosa Assensa i Macedonia Fernandeza, pisarzy, których niewielu dziś czyta, a którzy byli wspaniałymi rozmówcami. Wiele wskazuje na to, że Borgesowi zależało także na opinii mistrza rozmowy. Niestety bardzo często był tylko odpytywany. Na szczęście nie dotyczy to wydanej właśnie obszernej ksiązki "W dialogu I" , na którą złożyło się 45 piętnastominutowych rozmów przeprowadzonych z nim przez Osvalda Ferrari dla municypalnej rozgłośni Buenos Aires. Było to w 1984 r., kiedy Borges miał 85 lat.
Pisarz nieustannie powraca do swoich ulubionych tematów i wątków, które znamy z jego dzieł. Osobiście zaskoczyło mnie tylko, nieobecne gdzie indziej, obstawanie Borgesa przy wierze w postęp: "Sądzę, że owa nadzieja jest potrzebna, powinniśmy wierzyć w postęp, choć możliwie, że on nie istnieje... Jeżeli nie wierzymy w postęp, podajemy w wątpliwość wszelką możliwość działania. Ta moja wiara w postęp jest zarazem pewną formą mojej wiary w wolną wolę". Może była to tylko manifestacja przekory wobec dyktatu intelektualnej mody na łatwy pesymizm. Borges jest bowiem zaprzeczeniem wzorca "postępowania pisarza". Ale też może jest tak że to my klęskę "postępowców", jakoś utożsamiając się z nimi, wzięliśmy za bankructwo postępu, i rację ma Borges, twierdząc, że "to my teraz jesteśmy, bo niewątpliwie jesteśmy, bardzo niemoralni i mało inteligentni w porównaniu z człowiekiem przyszłości".
Elżbieta Skłodowska, wybitna latynoamerykanistka przebywająca w USA, opowiadała mi kiedyś o swoim spotkaniu Z Borgisem, który przyjechał, by wygłosić wykład na Uniwersytecie w Saint Luis. Kiedy dziekan przedstawił ją jako Polkę, Borgis wpatrując się w nią swoimi niewidzącymi oczami, wypowiedział poprawnie po polsku słowo "księżyc". Z wrażenia mało co nie zemdlała, ale pisarz dodał już po hiszpańsku: "jest rodzaju męskiego", po czym wciągnął ją w rozmowę na temat, dlaczego to Polacy jako jedni z nielicznych nie wiążą księżyca z pierwiastkiem żeńskim. Dla Borgesa było to zastanawiającym i wręcz konstytutywnym składnikiem polskiej tożsamości narodowej.Przytaczam tę anegdotę by podkreślić osobliwość i wyjątkowość owych rozmów skupionych na rozwijaniu najrozmaitszych przypuszczeń związanych ze zwróceniem uwagi na pozornie drobny detal. Może to być etymologia słowa "black", tekst popularnego tanga czy fragment "boskiej Komedii" Dantego.
Ferrari okazał się partnerem idealnym. W czasach gdy wywiad radiowy kojarzymy z agresywnym przepytywaniem, wymuszaniem zazwyczaj doraźnych ocen i opinii politycznych, spisane przez Ferrariego radiowe pogawędki przypominają o zapomnianej cnocie dziennikarskiej skromności, darze wsłuchiwania się bardziej aniżeli przypierania interlokutora do muru. Teoretycznie rozmowy zorganizowane są wokół jakiegoś tematu (np. Conrad, Melville i morze, Porządek i czas, O snach, O humorze), ale staje się on pretekstem do niezliczonych dygresji. Nie znalazłem miejsca, w którym Ferrari przywoływałby Borgesa do trzymania się tematu. To sprawia, że kilkakrotnie, jak w przypadku stosunku do postępu w dziejach, Borges wyjawia nieznane aspekty swojego myślenia.
Dla czytelnika polskiego zaskakujący może być u pisarza, którego raczej uważamy za kosmopolitę, niezwykły pietyzm wobec literatury argentyńskiej. Wydawca i tłumacz zaopatrzyli książkę w setki przypisów nieco rozjaśniających polskiemu czytelnikowi kontekst dziesiątków przywoływanych nazwisk pisarzy argentyńskich. Jest to praca godna podziwu, jakkolwiek kilka charakterystyk wzbudziło moje wątpliwości. Niemniej czytelnik polski nie znajduje się w pozycji gorszej aniżeli oczytany czytelnik argentyński. Dla jednego i drugiego przywoływane nazwiska są najczęściej równie egzotyczne. Borges jednak zdaje się pamiętać wielu drugorzędnych poetów dla jednego wspaniałego wersu wiersza czy fragmentu przeprowadzonej kiedyś z nim rozmowy.
Obcy jest mu, charakterystyczny dla wielu intelektualistów, pogardliwy stosunek do dzieł kojarzonych z kulturą popularną czy masową. Powieść kryminalna, słowa tanga, western, a nawet walka kogutów są dla niego równoprawnymi fragmentami kultury. Jak się zdaje, jedyną sferą, która pozostawia go obojętnym, była muzyka, co przy niesłychanej wrażliwości na brzmieniową warstwę poezji jest samo w sobie zdumiewające.
Jest jeszcze jeden aspekt tych rozmów, który można określić jako etyczny: przypominają nam o korzyściach z rozmów z ludźmi starymi. Zabiegani unikamy poświęcenia im naszego cennego czasu i zapominamy, że mamy obok siebie ukryte skarbnice pamięci i mądrości. Byłem bardzo młodym człowiekiem, kiedy przypadkowo poznałem na wernisażu w Cuernavace, gdzie mieszkała, bardzo już sędziwą Tamarę Łęmpicką. Zaprosiła mnie na pogawędkę do domu. Nie skorzystałem, bo biesiadowanie z przyjaciółmi na szlaku Konsula z "Pod Wulkanem" Malcolma Lowryego wydało mi się wówczas bardziej interesujące. Wiem, że młody Borges by takiej okazji nie przepuścił. Może właśnie z taką uwagą wczytujemy się w to, co ma do powiedzenia osiemdziesięciopięcioletni pisarz, że w młodości chciał i umiał słuchać tych, którzy byli od niego o wiele starsi, a często nawet w swoich idiosynkrazjach nieznośni. Taka lekcja z lektury tej książki może być ważniejsza od jej literackiego uroku i erudycyjnego bogactwa.
Jak uatrakcyjnić swoje ciało. Od puszystości do piękności w 100 dni
Grzeczne dziewczynki nie negocjują. Podręcznik negocjacji dla kobiet, które wiedzą, czego chcą przy stole negocjacyjnym
Oczywiście dużo zależy od cech osobowości... Jeżeli więc odczuwasz lęk, przed negocjowaniem zakupu samochodu, nie wiesz jak wynegocjować podwyżkę, nie umiesz odmawiać bez wyrzutów sumienia, a jednocześnie chcesz zachować jakąś cząstkę swojej "grzeczności", przeczytaj i zastosuj się do rad autorek książki.
"Grzeczne dziewczynki nie negocjują" to publikacja interesująca, pokazująca jak samodzielnie pracować nad sobą, pozwalająca osiągnąć większą umiejętność negocjowania. W książce tej czytelniczki znajdą wiele ciekawych przykładów, również z życia autorek, zarówno prywatnego, jak i zawodowego. Każdy napotka tu sytuacje, które i jego mogą dotyczyć. I jeszcze jeden walor tej lektury -- autorki mają duże poczucie humoru, o czym świadczy np. rozdział poświęcony "męskim sztuczkom", czyli najstarszym i najprostszym taktykom negocjacyjnym i sprzedażowym.
Uwaga! Książkę tę mogą z pożytkiem przeczytać również grzeczni chłopcy.
Potęga kultowej marki. W jaki sposób dziewięć wyjątkowych marek zmieniło swoich klientów w wiernych fanów
Przykłady, na których opiera się książka pochodzą głównie z rynku amerykańskiego, stąd też mocne twierdzenia, jak np. że marki są substytutem rodziny, mogą wydawać się nieadekwatne do polskiego, czy europejskiego rynku. Książka pozwala na twórcze spojrzenie na zagadnienie budowania marki. Dzięki zawartej w niej kontrowersji czyta się ją dobrze, choć troszkę może nużyć ilość odwołań i przykładów. Napisana jest bowiem w stylu amerykańskim, poradnikowym i polski czytelnik musi pogodzić się z tym, że autorzy nie szczędzą mu zaleceń na amerykańską modłę, typu: "Moja marka jest nadzwyczajna! Moja marka jest nadzwyczajna! -- powtarzaj sobie tak długo, dopóki sam w to nie uwierzysz." Mimo wszystko warto zapoznać się z tą pozycją, choćby po to, by zweryfikować stawiane w niej odważne tezy i zastanowić się nad własnymi markami.
Autorzy "Potęgi kultowej marki" to praktycy marketingu i przedsiębiorcy. Matthew W. Ragas założył i prowadzi serwis finansowy RagingBull.com. Zarządza firmą konsultingową Matthew Ragas & Associates. Bolivar J. Bueno jest niezależnym konsultantem do spraw marketingu i ekspertem w dziedzinie brandingu. Specjalizuje się w psychologii kultu, którą na polu zawodowym umiejętnie łączy z wiedzą i praktyką z zakresu brandingu.