ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Apache. Zabezpieczenia aplikacji i serwerów WWW

Apache jest jednym z najpopularniejszych serwerów, właściwe jego zabezpieczenie może być wyzwaniem nie tylko dla początkujących administratorów ale także dla tych bardziej zaawansowanych. Można się o tym przekonać przeglądając niemal codziennie pojawiające się wiadomości na temat podmienienia witryny czy też przeprowadzenia udanego ataku na jakiś serwis. Ryan C. Burnett w swojej książce "Apache. Zabezpieczenia aplikacji i serwerów WWW" postawił sobie niełatwy cel, jakim jest opisanie procesu zabezpieczenia serwera oraz takiej nim administracji, która zminimalizuje ryzyko udanego włamania.

Książka w pierwszym rozdziale przestawia ogólne czynniki mające wpływ na bezpieczeństwo sieci i ukazuje istotną rolę systemu operacyjnego oraz aplikacji w dziedzinie zabezpieczeń. Kolejne rozdziały koncentrują się już na bezpieczeństwie serwera Apache. Tak więc mamy tu opis instalacji (wraz z przykładami poprawnej konfiguracji), przy czym zostały pokazane dwie możliwe drogi: jedna polega na instalacji serwera z pakietów binarnych, druga -- preferowana przez autora -- to samodzielna kompilacja z plików źródłowych.

Kontynuując lekturę, dowiadujemy się o sposobach wykrywania i reagowania na włamania do systemu, metodach testowania zabezpieczeń serwera za pomocą odpowiednich narzędzi, a także poznajemy opis najważniejszych modułów przeznaczonych do zabezpieczenia aplikacji oraz samego serwera. Gdy już zapoznamy się z tymi rozdziałami, przyjdzie nam sprawdzić nowo nabyte umiejętności. Rozdział ósmy służy właśnie temu celowi i może zapewnić niezłą zabawę, spełniając przy tym swój podstawowy cel -- czyli nauczenie administratora Apache myśleć tak, jak włamywacz (przynajmniej takie jest założenie), dzięki czemu będzie mógł przewidywać ewentualne drogi ataku i zapobiegać im skuteczniej.

Następnie będziemy mieli okazję zapoznać się z otwartym serwerem proxy skonfigurowanym jako system-pułapka oraz olbrzymią ilością danych o atakach, zgromadzonych przez ten serwer. Ma to istotny związek z problematyką wykorzystania serwera Apache w zabezpieczaniu sieci oraz pomaga zaprezentować opisane wcześniej metody ochrony. Całość zamyka podsumowanie przedstawionych w książce rozwiązań.

Książka zawiera naprawdę solidną porcję wiedzy wzbogaconą licznymi przykładami, dzięki czemu czyta się ją lekko i przyjemnie. Myślę, że można ją polecić każdemu użytkownikowi serwera Apache, a szczególnie tym, którzy są zainteresowani jak najlepszym jego zabezpieczeniem przed intruzami.

hakin9 Mariusz Świercz; 07/2007

Coaching

Na rynku wydawniczym ukazała się jakiś czas temu książka "Coaching" autorstwa Amandy Vickers i Steve’a Bavistera. Przedstawiono w niej główne idee i założenia metody coachingu, szczególnie w odniesieniu do pełnienia funkcji trenera w firmie. Mimo, że w ostatnim okresie ukazało się też kilka innych publikacji poświęconych temu zagadnieniu to jednak wydaje się, iż ta właśnie książka dostarczy Czytelnikowi najwięcej praktycznych uwag dotyczących pracy w charakterze coacha.

Autorzy książki to doświadczeni specjaliści świadczący usługi dla menadżerów wielu koncernów. Opierając się o własne doświadczenie oraz wiedzę fachową autorzy wyjaśniają specyfikę zawodu trenera menadżerskiego oraz jego rolę we współczesnych korporacjach.

Wprawdzie w opracowaniu tym niewiele miejsca poświęcono zagadnieniom teoretycznym, ale bez wątpienia omówiono w nim wiele istotnych aspektów praktycznych. Vickers i Bavister poruszyli tematy związane z najważniejszymi metodami i zasadami pracy coacha, budowaniem więzi z klientem czy typowymi problemami dotyczącymi wprowadzania zmian i podnoszenia kompetencji innych ludzi.

Niewątpliwą zaletą tej pozycji jest też dobrze przygotowana baza informacji dotyczących firm, portali czy innych książek poświęconych coachingowi, która ułatwia (szczególnie początkującym) dalsze zdobywanie wiedzy w tym zakresie.

Komu można polecić tą książkę? Wydaje się, że zainteresuje ona przede wszystkim osoby, które w swojej praktyce zajmują się pracą z innymi ludźmi, a w szczególności specjalistom i menadżerom zarządzającym zasobami ludzkimi. Z drugiej strony "Coaching" może okazać się przydatny Czytelnikowi stawiającemu pierwsze kroki w pracy na stanowisku trenera.

psychologia-spoleczna.pl Maciej Chabowski; 07/2007

Wikipedia

"Wyobraźcie sobie świat, w którym każdy ma dostęp do wiedzy całej ludzkości. Do tego właśnie dążymy" - pisze na swoim blogu twórca Wikipedii JimmyWales.

Razem z Lanym Sangerem sześć lat temu stworzył internetową Nupedię. Hasła pisali wykładowcy uniwersyteccy i naukowcy. Niedługo później Wales i Sanger uruchomili eksperymentalny projekt -- Wikipedię. Do pracy zaprosili internautów. Zamiast wynagrodzenia dali im możliwość wspólnego redagowania artykułów z każdej dziedziny. Okazało się, że tego potrzebują bardziej niż encyklopedii redagowanej przez profesorów. Nupedia po trzech latach przestała istnieć. Wikipedia działa dziś w 253 językach. Przez jednych uznawana jest za najbardziej wartościowy projekt w internecie, przez innych za spełnienie koszmaru o świecie bez autorytetów.

Na DVD z polską Wikipedia znalazło się 238 tysięcy artykułów -- ponad połowa tego, co można przeczytać w internetowej wersji. Odrzucono hasła słabo napisane, źle udokumentowane, z informacjami, które mogły wydawać się nieprawdziwe i niepełne.

Trudno podać autorów tej encyklopedii, bo ukrywają się pod pseudonimami. Sami tworzą sylwetki internetowe, w których opisują swój wiek i wykształcenie. Zazwyczaj są licealistami albo studentami. Kngel ma 14 lat i poświęca Wikipedii kilka godzin dziennie. -- Cieszy mnie, że mogę uczestniczyć w projekcie, który już zapisał się w historii -- mówi "Gazecie". -- Zdaję sobie sprawę, że trafia tu większy procent niepewnych informacji niż w tradycyjnych encyklopediach, ale większość z nich jest szybko weryfikowana. Jednak przydaliby się eksperci. Mogliby poprawiać artykuły i podwyższyć wiarygodność encyklopedii.

Podobnego zdania jest Lany Sanger. Rozstał się z Walesem i tworzy Citizendium -- encyklopedię piszą internauci, ale nad jakością tekstów czuwają eksperci.

Wikipedia od lat ma niezachwianą pozycję wśród najczęściej odwiedzanych stron w internecie. Pod tym względem zostawia za sobą Britannicę, która zatrudnia ponad setkę redaktorów i około cztery tysiące autorów -- wśród nich laureatów Nobla, pisarzy i profesorów. Nie jest dla niej konkurencją też internetowa wersja Wielkiej Encyklopedii PWN -- w jej powstawaniu bierze udział około trzech tysięcy autorów, 300 redaktorów i Rada Konsultantów reprezentująca świat polskiej nauki. Wśród autorów Wikipedii też zdarzają się eksperci, choć nie wiadomo, ilu ich jest.

Niektórzy ukrywają się pod pseudonimami, jak Polime rek -- doktor chemii nieorganicznej, i Wulfstana -- doktor mediewistyki. Choć zdarzają się występujący pod prawdziwymi nazwiskami, jak Stanisław Czachorowski -- biolog, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. -- Byłoby szkodliwe stworzenie systemu, w którym deklaracja o posiadanych kwalifikacjach zamykałaby dyskusję i odbierała prawo do podważania praw objawionych -- mówi Tomasz Sienicki, wiceprezes fundacji Wikimedia, 32-letni anglista. W Wikipedii o kształcie tekstów nie decydują autorytety, ale społeczność i ustalone przez nią zasady Jedna z najważniejszych: należy podawać tylko informacje, których prawdziwość potwierdzają inne źródła.

Czy tak jest -- sprawdzają autorzy. Nie zawsze zauważają błędy.

Tak było z wymyślonym hasłem o Henryku Batucie. Artykuł o komuniście, działaczu międzynarodowego ruchu robotniczego i uczestniku wojny domowej w Hiszpanii to jedna z najbardziej znanych prowokacji w Wikipedii. Nazwisko nieistniejącego bohatera publikowano w internetowej encyklopedii przez 15 miesięcy. Tekst utrzymywał się tak długo, bo doskonale imitował przyjętą w Wikipedii formę -- dużo informacji udokumentowanych linkami do innych haseł i zdjęciami.

Zdarzają się też zwykłe kłamstwa. Najsłynniejsze to hasło o Johnie Seigenthalerze -- amerykańskim dziennikarzu, byłym asystencie Roberta Kennedyego. Anonimowy autor postawił mu zarzut udziału w zabójstwie braci Kennedych. Wikipedia podawała taką informację przez ponad cztery miesiące. Dopóki nie odkrył jej sam Seigenthaler. Zadzwonił do Jimmy′ego Walesa: "Czy macie pojęcie, kto to napisał?". -- Nie -- odpowiedział Wales, ale w wyniku zamieszania w mediach wprowadził nowe, bardziej restrykcyjne zasady tworzenia biografii.

Seigenthaler nazwał Wikipedię "nieodpowiedzialną wyszukiwarką". W znalezieniu autora swojej internetowej biografii pomógł mu Daniel Brandt, twórca strony WikipediaWatch, która informuje o błędach i plagiatach w Wikipedii. Udowadnia m.in., że artykuł o Adamie Asnyku w całości skopiowany jest z serwisu Uniwersytetu Gdańskiego, a połowa tekstu o Henryku Sienkiewiczu przepisana ze strony z turystycznymi informacjami o Polsce. Wales o plagiatach: Nie możemy tego tolerować. Chcemy móc powiedzieć: "Wszystko zrobiliśmy zgodnie z zasadami i bez niczyjej pomocy".

Jak w dobrej grze w Wikipedii istnieje podział na role. Autorem może być każdy. Administratorami (w polskiej wersji jest ich około 130) -- autorzy o dużym doświadczeniu. Muszą mieć na swoim koncie co najmniej tysiąc napisanych haseł i trzy miesiące stażu. Wybierani są w drodze glosowania. Podejmują decyzje o kasowaniu artykułu, blokowaniu wandali oraz -- jak mówi Kngel -- "wykonywaniu woli społeczności". Są też biurokraci -- nadają oraz odbierają uprawnienia administratorom. Oraz CheckUserzy i stewardzi. Mogą nimi zostać administratorzy, którzy ukończyli 18 lat i zgodzą się na ujawnienie swojej tożsamości w fundacji Wikimedia. Mają najwięcej uprawnień -- starają się zidentyfikować autora, jeśli jest taka potrzeba. Konflikty między wikipedystami rozstrzyga Komitet Arbitrażowy. Jego członkowie wybierani są przez społeczność.

Tomasz Sienicki: -- Wikipedyści są równi, takie same prawa ma i licealista, i profesor. Ale jednocześnie, jak w każdej społeczności, istnieje naturalna hierarchia. Autorytet wypracowuje się wysokiej jakości edycjami merytorycznymi, wiedzą, umiejętnością jej przedstawienia, chęcią brania udziału w dyskusjach, zaangażowaniem. Dostęp do funkcji technicznych, który mają administratorzy, nie uprawnia do rozstrzygania kwestii merytorycznych. Dla podkreślenia tego faktu nazywa się ich "cieciami" -- oni po prostu sprzątają. Mogą zablokować do edycji artykuły, w których pojawiają się przejawy wandalizmu i rozbuchane wojny światopoglądowe. Blokady nie są jednak zakładane na zawsze. Naszym zdaniem aktywni edytorzy potrafią wspólnie wypracować akceptowalną dla wszystkich wersję tekstu.

-- Jeżeli chodzi o usuwanie artykułów, istnieją dwie tendencje -- mówi "Gazecie" Dodek, jeden z administratorów, uczeń drugiej klasy liceum -- inkluzjonizm i delecjonizm. Według inkluzjonistów niemal każdy sensownie napisany artykuł powinien zostać, bo może się komuś przydać. Delecjoniści są zwolennikami jasnych i rygorystycznych norm artykułów -- takich jak w publikacjach papierowych. Ja jestem raczej delecjonistą.

Jednak nawet największym delecjonistom daleko do przestrzegania zasad pracy nad encyklopediami drukowanymi. W PWN najpierw powstaje zestaw haseł, potem ustala się ich objętości i projektuje strukturę. Jeden tekst przechodzi przez 27 etapów opracowania, biorą w nim udział autorzy, konsultanci, redaktor i redakcja językowa. Teksty czyta specjalista od nazewnictwa geograficznego, odbywa się trzykrotna korekta i sprawdzanie krzyżowe (czy zgadzają się te same fakty podawane w różnych hasłach). Zatrudniony jest również osobny zespół ds. ilustracji i kartografii.

Maciej Pogorzelski, dyrektor wydawniczy encyklopedii PWN: -- Po ośmioletniej pracy intensywność powstawania nowych materiałów maleje. Wynika to z koncepcji encyklopedii jako spójnej i zaplanowanej całości. W Wikipedii odbywa się międzynarodowy wyścig o to, w jakim języku powstanie najwięcej artykułów. Dlatego poza niewątpliwie wartościowymi pojawiają się takie, które w profesjonalnej publikacji mogłyby pełnić najwyżej rolę indeksu, na przykład krótkie informacje o małych miejscowościach.

Polska Wikipedia pod względem liczby haseł zajmuje czwarte miejsce na świecie. Ale dla twórców Wikipedii motywacją do pracy nie jest walka o wysoką pozycję na liście najbardziej obszernych encyklopedii. Tomasz Sienicki: -- Autorami kieruje sprzeciw wobec kultury, w której każda informacja ma swojego właściciela. Może też chodzić o rozwój wiedzy i zainteresowań, budowanie pozycji w środowisku, przyjemność z dobrze wykonanego zadania. I bardzo ważna sprawa: redagowanie Wikipedii uzależnia. Nie jest możliwe osiągnięcie stanu docelowego, zawsze zostaje coś do zrobienia.

Z tej przyjemności twórcy encyklopedii na DVD musieli zrezygnować. Odrzucono hasła o wątpliwej treści i takie, które w wersji online zaznaczono do skasowania, poprawy albo do rozbudowania. Wszystkie artykuły zespół 50 redaktorów sprawdził pod względem poprawności językowej i ortografii. Autorami jest ponad pięć milionów internautów.

Gazeta Wyborcza Marta Strzelecka; 07/2007

Excel. Funkcje w przykładach

Mało jest tak wszechstronnych programów jak arkusz kalkulacyjny Excel. Dziś żaden inżynier, księgowy, handlowiec czy sekretarka nie powinni się przyznawać, że nie znają go -- zwłaszcza ułatwiających pracę gotowych funkcji. Im poświęcona jest pozycja wydawnictwa Helion "Excel. Funkcje w przykładach", której autorem jest Krzysztof Masłowski.

Dzięki tej książce można poznać wszystkie elementarne funkcje Excela. Autor rozpoczyna naukę od wprowadzenia -- omówienia podstaw i nazewnictwa. Następnie zostały przedstawione funkcje w blokach tematycznych -- daty i czasu, informacyjne, tekstowe, wyszukiwania i adresu, matematyczne, bazy danych, statystyczne, finansowe, a także krótko wspomniane -- inżynierskie. Każda z funkcji została nie tylko omówiona, ale jej zastosowanie pokazano na przykładach.

Jeśli więc ktoś ma już opanowane podstawy obsługi arkusza kalkulacyjnego i szuka książki, która pozwoli mu poszerzyć umiejętności w dziedzinie zastosowania gotowych funkcji -- ta książka powinna znaleźć się w jego rękach. Przyda się na pewno każdemu, kto chce wykorzystać Excela do nieco bardziej zaawansowanych zadań niż proste kalkulacje.

Dziennik Łódzki pio; 27-07-2007

Rejestr Windows XP. Praktyczne przykłady

Windows to system, który wszystkie ustawienia i informacje związane z bieżącym działaniem przechowuje w swego rodzaju bazie danych -- rejestrze. Poznanie jego budowy i sposobów edycji pozwala na zwiększenie wydajności systemu oraz uniknięcie wielu usterek. Dlatego warto poznać go bliżej -- choćby z książką Piotra Czarnego, wydaną przez Helion, "Rejestr Windows XP. Praktyczne przykłady".

Autor zakłada, że czytelnik nie jest ekspertem w dziedzinie systemów operacyjnych, dlatego rozpoczął książkę od wprowadzenia, w którym wyjaśnił: po co komu rejestr, czy można go edytować, jaką ma strukturę oraz jak go zabezpieczyć przed awarią. Następnie przechodzi do praktycznych przykładów edycji -- od prostych zmian kolorów, przez personalizację, bezpieczeństwo (bardzo ważny rozdział), ukrywanie ikon oraz okien, a także poprawianie stabilności systemu. Całość wieńczy dodatek z przydatnymi wskazówkami -- jak choćby stosowanie zmian w rejestrze bez ponownego uruchamiania systemu.

Krótko mówiąc -- świetna pozycja na dobry początek. Po niej bez problemu można przejść do lektury bardziej zaawansowanych, "windowsowych" pozycji.

Dziennik Łódzki pio; 27-07-2007