Recenzje
Apache. Zabezpieczenia aplikacji i serwerów WWW
Książka w pierwszym rozdziale przestawia ogólne czynniki mające wpływ na bezpieczeństwo sieci i ukazuje istotną rolę systemu operacyjnego oraz aplikacji w dziedzinie zabezpieczeń. Kolejne rozdziały koncentrują się już na bezpieczeństwie serwera Apache. Tak więc mamy tu opis instalacji (wraz z przykładami poprawnej konfiguracji), przy czym zostały pokazane dwie możliwe drogi: jedna polega na instalacji serwera z pakietów binarnych, druga -- preferowana przez autora -- to samodzielna kompilacja z plików źródłowych.
Kontynuując lekturę, dowiadujemy się o sposobach wykrywania i reagowania na włamania do systemu, metodach testowania zabezpieczeń serwera za pomocą odpowiednich narzędzi, a także poznajemy opis najważniejszych modułów przeznaczonych do zabezpieczenia aplikacji oraz samego serwera. Gdy już zapoznamy się z tymi rozdziałami, przyjdzie nam sprawdzić nowo nabyte umiejętności. Rozdział ósmy służy właśnie temu celowi i może zapewnić niezłą zabawę, spełniając przy tym swój podstawowy cel -- czyli nauczenie administratora Apache myśleć tak, jak włamywacz (przynajmniej takie jest założenie), dzięki czemu będzie mógł przewidywać ewentualne drogi ataku i zapobiegać im skuteczniej.
Następnie będziemy mieli okazję zapoznać się z otwartym serwerem proxy skonfigurowanym jako system-pułapka oraz olbrzymią ilością danych o atakach, zgromadzonych przez ten serwer. Ma to istotny związek z problematyką wykorzystania serwera Apache w zabezpieczaniu sieci oraz pomaga zaprezentować opisane wcześniej metody ochrony. Całość zamyka podsumowanie przedstawionych w książce rozwiązań.
Książka zawiera naprawdę solidną porcję wiedzy wzbogaconą licznymi przykładami, dzięki czemu czyta się ją lekko i przyjemnie. Myślę, że można ją polecić każdemu użytkownikowi serwera Apache, a szczególnie tym, którzy są zainteresowani jak najlepszym jego zabezpieczeniem przed intruzami.
Coaching
Autorzy książki to doświadczeni specjaliści świadczący usługi dla menadżerów wielu koncernów. Opierając się o własne doświadczenie oraz wiedzę fachową autorzy wyjaśniają specyfikę zawodu trenera menadżerskiego oraz jego rolę we współczesnych korporacjach.
Wprawdzie w opracowaniu tym niewiele miejsca poświęcono zagadnieniom teoretycznym, ale bez wątpienia omówiono w nim wiele istotnych aspektów praktycznych. Vickers i Bavister poruszyli tematy związane z najważniejszymi metodami i zasadami pracy coacha, budowaniem więzi z klientem czy typowymi problemami dotyczącymi wprowadzania zmian i podnoszenia kompetencji innych ludzi.
Niewątpliwą zaletą tej pozycji jest też dobrze przygotowana baza informacji dotyczących firm, portali czy innych książek poświęconych coachingowi, która ułatwia (szczególnie początkującym) dalsze zdobywanie wiedzy w tym zakresie.
Komu można polecić tą książkę? Wydaje się, że zainteresuje ona przede wszystkim osoby, które w swojej praktyce zajmują się pracą z innymi ludźmi, a w szczególności specjalistom i menadżerom zarządzającym zasobami ludzkimi. Z drugiej strony "Coaching" może okazać się przydatny Czytelnikowi stawiającemu pierwsze kroki w pracy na stanowisku trenera.
Wikipedia
Razem z Lanym Sangerem sześć lat temu stworzył internetową Nupedię. Hasła pisali wykładowcy uniwersyteccy i naukowcy. Niedługo później Wales i Sanger uruchomili eksperymentalny projekt -- Wikipedię. Do pracy zaprosili internautów. Zamiast wynagrodzenia dali im możliwość wspólnego redagowania artykułów z każdej dziedziny. Okazało się, że tego potrzebują bardziej niż encyklopedii redagowanej przez profesorów. Nupedia po trzech latach przestała istnieć. Wikipedia działa dziś w 253 językach. Przez jednych uznawana jest za najbardziej wartościowy projekt w internecie, przez innych za spełnienie koszmaru o świecie bez autorytetów.
Na DVD z polską Wikipedia znalazło się 238 tysięcy artykułów -- ponad połowa tego, co można przeczytać w internetowej wersji. Odrzucono hasła słabo napisane, źle udokumentowane, z informacjami, które mogły wydawać się nieprawdziwe i niepełne.
Trudno podać autorów tej encyklopedii, bo ukrywają się pod pseudonimami. Sami tworzą sylwetki internetowe, w których opisują swój wiek i wykształcenie. Zazwyczaj są licealistami albo studentami. Kngel ma 14 lat i poświęca Wikipedii kilka godzin dziennie. -- Cieszy mnie, że mogę uczestniczyć w projekcie, który już zapisał się w historii -- mówi "Gazecie". -- Zdaję sobie sprawę, że trafia tu większy procent niepewnych informacji niż w tradycyjnych encyklopediach, ale większość z nich jest szybko weryfikowana. Jednak przydaliby się eksperci. Mogliby poprawiać artykuły i podwyższyć wiarygodność encyklopedii.
Podobnego zdania jest Lany Sanger. Rozstał się z Walesem i tworzy Citizendium -- encyklopedię piszą internauci, ale nad jakością tekstów czuwają eksperci.
Wikipedia od lat ma niezachwianą pozycję wśród najczęściej odwiedzanych stron w internecie. Pod tym względem zostawia za sobą Britannicę, która zatrudnia ponad setkę redaktorów i około cztery tysiące autorów -- wśród nich laureatów Nobla, pisarzy i profesorów. Nie jest dla niej konkurencją też internetowa wersja Wielkiej Encyklopedii PWN -- w jej powstawaniu bierze udział około trzech tysięcy autorów, 300 redaktorów i Rada Konsultantów reprezentująca świat polskiej nauki. Wśród autorów Wikipedii też zdarzają się eksperci, choć nie wiadomo, ilu ich jest.
Niektórzy ukrywają się pod pseudonimami, jak Polime rek -- doktor chemii nieorganicznej, i Wulfstana -- doktor mediewistyki. Choć zdarzają się występujący pod prawdziwymi nazwiskami, jak Stanisław Czachorowski -- biolog, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. -- Byłoby szkodliwe stworzenie systemu, w którym deklaracja o posiadanych kwalifikacjach zamykałaby dyskusję i odbierała prawo do podważania praw objawionych -- mówi Tomasz Sienicki, wiceprezes fundacji Wikimedia, 32-letni anglista. W Wikipedii o kształcie tekstów nie decydują autorytety, ale społeczność i ustalone przez nią zasady Jedna z najważniejszych: należy podawać tylko informacje, których prawdziwość potwierdzają inne źródła.
Czy tak jest -- sprawdzają autorzy. Nie zawsze zauważają błędy.
Tak było z wymyślonym hasłem o Henryku Batucie. Artykuł o komuniście, działaczu międzynarodowego ruchu robotniczego i uczestniku wojny domowej w Hiszpanii to jedna z najbardziej znanych prowokacji w Wikipedii. Nazwisko nieistniejącego bohatera publikowano w internetowej encyklopedii przez 15 miesięcy. Tekst utrzymywał się tak długo, bo doskonale imitował przyjętą w Wikipedii formę -- dużo informacji udokumentowanych linkami do innych haseł i zdjęciami.
Zdarzają się też zwykłe kłamstwa. Najsłynniejsze to hasło o Johnie Seigenthalerze -- amerykańskim dziennikarzu, byłym asystencie Roberta Kennedyego. Anonimowy autor postawił mu zarzut udziału w zabójstwie braci Kennedych. Wikipedia podawała taką informację przez ponad cztery miesiące. Dopóki nie odkrył jej sam Seigenthaler. Zadzwonił do Jimmy′ego Walesa: "Czy macie pojęcie, kto to napisał?". -- Nie -- odpowiedział Wales, ale w wyniku zamieszania w mediach wprowadził nowe, bardziej restrykcyjne zasady tworzenia biografii.
Seigenthaler nazwał Wikipedię "nieodpowiedzialną wyszukiwarką". W znalezieniu autora swojej internetowej biografii pomógł mu Daniel Brandt, twórca strony WikipediaWatch, która informuje o błędach i plagiatach w Wikipedii. Udowadnia m.in., że artykuł o Adamie Asnyku w całości skopiowany jest z serwisu Uniwersytetu Gdańskiego, a połowa tekstu o Henryku Sienkiewiczu przepisana ze strony z turystycznymi informacjami o Polsce. Wales o plagiatach: Nie możemy tego tolerować. Chcemy móc powiedzieć: "Wszystko zrobiliśmy zgodnie z zasadami i bez niczyjej pomocy".
Jak w dobrej grze w Wikipedii istnieje podział na role. Autorem może być każdy. Administratorami (w polskiej wersji jest ich około 130) -- autorzy o dużym doświadczeniu. Muszą mieć na swoim koncie co najmniej tysiąc napisanych haseł i trzy miesiące stażu. Wybierani są w drodze glosowania. Podejmują decyzje o kasowaniu artykułu, blokowaniu wandali oraz -- jak mówi Kngel -- "wykonywaniu woli społeczności". Są też biurokraci -- nadają oraz odbierają uprawnienia administratorom. Oraz CheckUserzy i stewardzi. Mogą nimi zostać administratorzy, którzy ukończyli 18 lat i zgodzą się na ujawnienie swojej tożsamości w fundacji Wikimedia. Mają najwięcej uprawnień -- starają się zidentyfikować autora, jeśli jest taka potrzeba. Konflikty między wikipedystami rozstrzyga Komitet Arbitrażowy. Jego członkowie wybierani są przez społeczność.
Tomasz Sienicki: -- Wikipedyści są równi, takie same prawa ma i licealista, i profesor. Ale jednocześnie, jak w każdej społeczności, istnieje naturalna hierarchia. Autorytet wypracowuje się wysokiej jakości edycjami merytorycznymi, wiedzą, umiejętnością jej przedstawienia, chęcią brania udziału w dyskusjach, zaangażowaniem. Dostęp do funkcji technicznych, który mają administratorzy, nie uprawnia do rozstrzygania kwestii merytorycznych. Dla podkreślenia tego faktu nazywa się ich "cieciami" -- oni po prostu sprzątają. Mogą zablokować do edycji artykuły, w których pojawiają się przejawy wandalizmu i rozbuchane wojny światopoglądowe. Blokady nie są jednak zakładane na zawsze. Naszym zdaniem aktywni edytorzy potrafią wspólnie wypracować akceptowalną dla wszystkich wersję tekstu.
-- Jeżeli chodzi o usuwanie artykułów, istnieją dwie tendencje -- mówi "Gazecie" Dodek, jeden z administratorów, uczeń drugiej klasy liceum -- inkluzjonizm i delecjonizm. Według inkluzjonistów niemal każdy sensownie napisany artykuł powinien zostać, bo może się komuś przydać. Delecjoniści są zwolennikami jasnych i rygorystycznych norm artykułów -- takich jak w publikacjach papierowych. Ja jestem raczej delecjonistą.
Jednak nawet największym delecjonistom daleko do przestrzegania zasad pracy nad encyklopediami drukowanymi. W PWN najpierw powstaje zestaw haseł, potem ustala się ich objętości i projektuje strukturę. Jeden tekst przechodzi przez 27 etapów opracowania, biorą w nim udział autorzy, konsultanci, redaktor i redakcja językowa. Teksty czyta specjalista od nazewnictwa geograficznego, odbywa się trzykrotna korekta i sprawdzanie krzyżowe (czy zgadzają się te same fakty podawane w różnych hasłach). Zatrudniony jest również osobny zespół ds. ilustracji i kartografii.
Maciej Pogorzelski, dyrektor wydawniczy encyklopedii PWN: -- Po ośmioletniej pracy intensywność powstawania nowych materiałów maleje. Wynika to z koncepcji encyklopedii jako spójnej i zaplanowanej całości. W Wikipedii odbywa się międzynarodowy wyścig o to, w jakim języku powstanie najwięcej artykułów. Dlatego poza niewątpliwie wartościowymi pojawiają się takie, które w profesjonalnej publikacji mogłyby pełnić najwyżej rolę indeksu, na przykład krótkie informacje o małych miejscowościach.
Polska Wikipedia pod względem liczby haseł zajmuje czwarte miejsce na świecie. Ale dla twórców Wikipedii motywacją do pracy nie jest walka o wysoką pozycję na liście najbardziej obszernych encyklopedii. Tomasz Sienicki: -- Autorami kieruje sprzeciw wobec kultury, w której każda informacja ma swojego właściciela. Może też chodzić o rozwój wiedzy i zainteresowań, budowanie pozycji w środowisku, przyjemność z dobrze wykonanego zadania. I bardzo ważna sprawa: redagowanie Wikipedii uzależnia. Nie jest możliwe osiągnięcie stanu docelowego, zawsze zostaje coś do zrobienia.
Z tej przyjemności twórcy encyklopedii na DVD musieli zrezygnować. Odrzucono hasła o wątpliwej treści i takie, które w wersji online zaznaczono do skasowania, poprawy albo do rozbudowania. Wszystkie artykuły zespół 50 redaktorów sprawdził pod względem poprawności językowej i ortografii. Autorami jest ponad pięć milionów internautów.
Excel. Funkcje w przykładach
Dzięki tej książce można poznać wszystkie elementarne funkcje Excela. Autor rozpoczyna naukę od wprowadzenia -- omówienia podstaw i nazewnictwa. Następnie zostały przedstawione funkcje w blokach tematycznych -- daty i czasu, informacyjne, tekstowe, wyszukiwania i adresu, matematyczne, bazy danych, statystyczne, finansowe, a także krótko wspomniane -- inżynierskie. Każda z funkcji została nie tylko omówiona, ale jej zastosowanie pokazano na przykładach.
Jeśli więc ktoś ma już opanowane podstawy obsługi arkusza kalkulacyjnego i szuka książki, która pozwoli mu poszerzyć umiejętności w dziedzinie zastosowania gotowych funkcji -- ta książka powinna znaleźć się w jego rękach. Przyda się na pewno każdemu, kto chce wykorzystać Excela do nieco bardziej zaawansowanych zadań niż proste kalkulacje.
Rejestr Windows XP. Praktyczne przykłady
Autor zakłada, że czytelnik nie jest ekspertem w dziedzinie systemów operacyjnych, dlatego rozpoczął książkę od wprowadzenia, w którym wyjaśnił: po co komu rejestr, czy można go edytować, jaką ma strukturę oraz jak go zabezpieczyć przed awarią. Następnie przechodzi do praktycznych przykładów edycji -- od prostych zmian kolorów, przez personalizację, bezpieczeństwo (bardzo ważny rozdział), ukrywanie ikon oraz okien, a także poprawianie stabilności systemu. Całość wieńczy dodatek z przydatnymi wskazówkami -- jak choćby stosowanie zmian w rejestrze bez ponownego uruchamiania systemu.
Krótko mówiąc -- świetna pozycja na dobry początek. Po niej bez problemu można przejść do lektury bardziej zaawansowanych, "windowsowych" pozycji.